Reklama

Bp Nitkiewicz: księża powinni włączyć się w obchody Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan

2018-01-20 19:15

Apis / Sandomierz (KAI)

Artur Stelmasiak

Wszyscy księża ze swoimi wiernymi oraz siostry zakonne, bez względu na to, czy na ich terenie są wspólnoty innych wyznań powinni włączyć się w obchody Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan – wskazywał bp Krzysztof Nitkiewicz podczas spotkania księży dziekanów 20 stycznia w Sandomierzu.

Rozpoczynając spotkanie, bp Krysztof Nitkiewicz przypomniał o trwającym Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan. Hierarcha zwrócił uwagę na to, że Ekumenizm daje prawdziwy obraz Boga kochającego wszystkie swoje dzieci i człowieka.

– Od dzieciństwa przyzwyczailiśmy się do pewnego sposobu myślenia i działania, który obejmuje także sferę posługi duszpasterskiej. To jest fundament niezbędny do tego, aby budowla naszego życia była stabilna i nie runęła. Ekumenizm nie burzy tej konstrukcji ale poszerza wizję rzeczywistości. Daje bardziej prawdziwy obraz Boga kochającego wszystkie swoje dzieci i człowieka, który jest zawsze naszym bratem i siostrą. Mówi, że nie jesteśmy samowystarczalni i powinniśmy uczyć się od innych. Dlatego tak ważną rolę odgrywa Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Wykorzystajmy tę szansę – apelował biskupa sandomierski.

W trakcie spotkania bp Edward Frankowski zwrócił uwagę na potrzebę w liturgii momentów ciszy, np. po zakończeniu kazania. Przypomniano również o rozpoczynającej się już niebawem w diecezji formacji mężczyzn, którzy będą pełnili posługę nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. oraz omówiono wydarzenia związane z trwającym jubileuszem 200 - lecia powstania diecezji sandomierskiej.

Reklama

Księża zostali także poproszeni o współpracę z Kurią Diecezjalną w związku z dokonywanymi co pewien czas zmianami personalnymi. We wszystkich dekanatach odbędą się wkrótce zebrania duszpasterzy w celu umocnienia wspólnoty kapłańskiej i omówienia spraw poruszonych na spotkaniu księży dziekanów.

Prelegenci przybliżyli zebranym najnowsze dokumenty Konferencji Episkopatu Polski dotyczące homilii oraz muzyki kościelnej.

Ks. dr hab. Witold Ostafiński zwrócił uwagę na znaczenie homilii, która ma być przedłużeniem czytań mszalnych i nie powinna ona podejmować tematyki oderwanej od Liturgii Słowa. Zaznaczył także, że nie należy w miejsce homilii czytać komunikatów. Prelegent zaapelował do kapłanów aby byli zawsze przygotowani i potwierdzali to, co mówią świadectwem własnego życia.

Ks. dr Tomasz Lisiecki podkreślił w swoim wystąpieniu konieczność właściwego łączenia pieśni oraz poszczególnych części Mszy św., przy jednoczesnym uwzględnieniu okresu liturgicznego. - Takie hymny jak np.: „Chwała na wysokości Bogu” powinny być zawsze śpiewane natomiast nie można wykorzystywać melodii z listy przebojów jako akompaniamentu do psalmów - wskazywał.

Tagi:
Sandomierz bp Krzysztof Nitkiewicz

Bp Nitkiewicz: to nie ekumenizm jest herezją, ale jego odrzucenie

2017-10-30 17:54

dab / Lublin / KAI

„Mamy pewien problem z pojmowaniem ekumenizmu w Polsce. To nie ekumenizm jest herezją, tylko jego odrzucenie” – powiedział bp Krzysztof Nitkiewicz. Przewodniczący Rady KEP ds. Ekumenizmu był gościem Międzynarodowego Kongresu Ekumenicznego „Lublin – miasto zgody religijnej”.

Bożena Sztajner/Niedziela

Zdaniem bp. Nitkiewicza, przed Kościołem w Polsce stoi wiele wyzwań związanych z prowadzeniem dialogu ekumenicznego. Jednym z nich jest niewłaściwe pojmowanie ekumenizmu, do którego wielu katolików podchodzi niechętnie. „To nie ekumenizm jest herezją, tylko jego odrzucenie. Wiele razy inicjatywy ekumeniczne były ignorowane, albo wręcz utrudniano ich realizację” – tłumaczył.

Hierarcha zwrócił uwagę, że wewnątrz Kościoła istnieją skrajne podejścia do ekumenizmu. „Wsłuchujemy się w głos tych, którzy uważają, że w dążeniu do jedności idziemy za daleko. Równocześnie słuchamy tych, którzy, puszczając wodze fantazji, składają nierealne deklaracje” – powiedział bp Nitkiewicz.

W swoim wystąpieniu bp Nitkiewicz przypomniał też historię wkładu Kościoła katolickiego w dialog ekumeniczny. Zwrócił uwagę, że wszelkie podziały wśród chrześcijan od ich początku były traktowane przez Kościół z „bólem i smutkiem”.

Komentując obecną sytuację dialogu Kościoła katolickiego w Polsce z innymi wyznaniami chrześcijańskimi, biskup sandomierski zauważył, że na przestrzeni lat zaowocował on wieloma wspólnymi deklaracjami i akcjami duszpasterskimi.

Podczas drugiego dnia Międzynarodowego Kongresu Ekumenicznego tematem obrad jest katolicyzm, a miejscem obrad będzie Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II. Panel poranny został poświęcony Kościołowi rzymskokatolickiemu, natomiast podczas sesji popołudniowej prelegenci zastanowią się nad zagadnieniami dotyczącymi Kościołów starokatolickich.

W wydarzeniu weźmie udział abp Joris Vercammen, arcybiskup Utrechtu, zwierzchnik Kościoła Starokatolickiego w Holandii, będący zarazem przewodniczącym Międzynarodowej Konferencji Biskupów Starokatolickich. Dla abp. Vercammena będzie to pierwsza wizyta w Lublinie i na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II.

Trzydniowy Międzynarodowy Kongres Ekumeniczny „Lublin – Miasto zgody religijnej” jest zorganizowany z okazji kilku rocznic: 700-lecia przyznania Lublinowi praw miejskich, 500-lecia Reformacji oraz 100-rocznicy powstania Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Uczestnicy kongresu w czasie trwania obrad pochylą się nad trzema kwestiami dotyczącymi historycznej i współczesnej perspektywy prawosławia, katolicyzmu i ewangelicyzmu. Prelegenci zastanowią się także nad znaczeniem chrześcijaństwa, jako daru i drogi dla współczesnych wyznawców oraz nad perspektywą dalszego dialogu ekumenicznego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Muzeum w Markowej apeluje o rzetelny przekaz o rodzinie Ulmów

2018-02-20 12:25

pab / Markowa (KAI)

W dyskusji nad tekstem nowelizacji ustawy o IPN powielane są błędne informacje o rodzinie Ulmów i ekspozycji muzealnej – podało w specjalnym oświadczeniu Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej.

Muzeum w Markowej
Wiktoria i Józef Ulmowie oraz ich dzieci zostali zamordowani 24 marca 1944 r. za pomoc Żydom

Przykład muzeum w Markowej w ostatnich tygodniach bardzo często przywoływany jest w dyskusji nad tekstem nowelizacji ustawy o IPN. Dyrekcja placówki zauważa, że w publikacjach często dochodzi do podawania nieprawdziwych informacji.

Jedną z nich jest ta, że rodzina Ulmów została sprzedana przez polskich sąsiadów. „Dziwi i smuci nierzetelność przekazu, bo przecież wystarczy zapoznać się z monografiami lub zwiedzić muzealną ekspozycję, by wiedzieć, że Ulmów zdradził najprawdopodobniej Włodzimierz Leś – granatowy policjant z Łańcuta. Cytowane błędy, pojawiające się wyjątkowo często w ostatnim czasie, zdarzały się i wcześniej” – czytamy w oświadczeniu.

Inną zdarzającą się pomyłką jest ta, że muzeum znajduje się na miejscu domu Ulmów, podczas gdy lokalizacja ta jest zupełnie inna.

„Jako Muzeum mieliśmy okazję przekonać się, zwłaszcza w ostatnich dniach, jak krzywdzące bywają nie tylko tego rodzaju błędy merytoryczne, ale też uogólnienia i uproszczenia formułowane – paradoksalnie – często przez tych, którzy przed nimi przestrzegają” – zauważa dyrekcja placówki.

Jak czytamy w oświadczeniu, w jednym z tekstów zarzuca się muzeum w Markowej, że dąży do prezentowania całej nacji jako „narodu ratujących”. „Statut Muzeum wyraźnie precyzuje zadanie Muzeum, którym jest „ukazanie historii ratowania Żydów przez Polaków podczas II wojny światowej, polsko-żydowskich relacji w czasach Holokaustu, oraz upowszechnianie wiedzy o losach Rodziny Ulmów z Markowej”. Realizujemy je nie pomijając bynajmniej wątków negatywnych, co widoczne jest i na ekspozycji, i w ofercie warsztatowej, i w organizowanych wydarzeniach” – podkreśla muzeum.

„Zarzut jednostronności równie dobrze można formułować wobec tych, którzy w dyskursie o pełnym spektrum postaw Polaków wobec Zagłady Żydów odmawiają zasadności akcentowaniu pozytywnych przykładów, a jednocześnie w pełni akceptują epatowanie przykładami negatywnymi. Sam pomysł upamiętnienia polskiej pomocy prześladowanej w czasie niemieckiej okupacji ludności żydowskiej ratujących Żydów w formie dedykowanego im muzeum też nie powinien nikogo bulwersować. Wszak analogiczne muzea poświęcone bohaterom łotewskim, francuskim, włoskim czy niemieckim powstają w całej Europie (Rydze, Le Chambon-sur-Lignon, Nonantola, czy Berlinie) i nie wywołują takiej lawiny krytyki. Tam również ekspozycje poświęcone są bohaterom, bo z zasady to im, a nie złoczyńcom, stawia się pomniki” – czytamy w oświadczeniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Felicjanki wspaniałe

2018-02-21 22:06

Ks. Robert Nęcek

Życie Sióstr Felicjanek doskonale wpisuje się w służbę społeczeństwu polskiemu, a realizacja papieskiego przesłania o miłości społecznej wyraża się w trosce o maluczkich. W ten sposób „miłość – według Franciszka – jest miarą wiary, a wiara jest duszą miłości”. Ich pracę wyznaczają: dom dla bezdomnych, rodzinne domy dla seniorów, zaangażowanie w ochronę porzuconych dzieci i troska o dzieci chore.

Arch.

Dom dla bezdomnych przy ul. Smoleńsk w Krakowie

Niezwykle ważnym wydarzeniem w działalności Sióstr Felicjanek było podjęcie współpracy z Ojcami Kapucynami i uruchomienie w roku 2013 ośrodka pomocy bezdomnym przy ul. Smoleńsk. Dzieło to staje się istotnym wkładem w pomoc biednym i bezdomnym. Szacuje się, że w Krakowie przebywa rocznie od 2 do 3 tysięcy bezdomnych. W nowym budynku osoby ubogie i bezdomne mogą skorzystać z kompleksowej pomocy, między innymi z łaźni, jadłodajni, ambulatorium medycznego, doradztwa psychologicznego i zawodowego. Nowoczesny budynek ma 2,5 tys. m2. Całkowity koszt budowy i wyposażenia Dzieła to ponad 15 mln zł, które w całości zostało sfinansowane z wpływów z 1% podatku. Obydwie redakcje podkreślają fakt, że nowoczesny obiekt przy ul. Smoleńsk znajduje się na działce należącej do Sióstr Felicjanek. W piwnicy budynku znajduje się łaźnia dla bezdomnych, samoobsługowa pralnia i magazyn odzieży. W łaźni jest pięć kabin prysznicowych, w tym jedna przystosowana dla potrzeb osób niepełnosprawnych, brodziki do mycia nóg i umywalki z lustrami. Każda osoba korzystająca z łaźni dostaje ręcznik, zestaw środków do mycia i czyste ubranie. Na parterze umieszczona została jadłodajnia z nowoczesnym zapleczem kuchennym. Ciepły posiłek będzie mogło tu zjeść codziennie ponad 300 osób. To kontynuacja działalności Kuchni Społecznej siostry Samueli, którą od 140 lat prowadzi Zgromadzenie Sióstr Felicjanek. Opisany przez prasę fakt otwarcia ośrodka dla bezdomnych nie tylko zyskał uznanie w świecie medialnym i w społeczeństwie, ale nade wszystko jest promocją chrześcijańskiej antropologii, doskonale wpisuje się w nauczanie społeczne papieża Franciszka i jest wyraźnym otwarciem się na peryferie ludzkiego życia.

Sposób życia sióstr jest stylem zapraszającym, a zaproszenie – według Franciszka – posiada trzy cechy: bezinteresowność, rozmach i powszechność. Dlatego zaproszeni to „ludzie zwykli, ubodzy, opuszczeni i pozbawieni środków do życia, a nawet dobrzy i źli – również źli są zaproszeni – bez różnicy. I sale zapełniają «wykluczeni». Ewangelia odrzucona przez kogoś znajduje nieoczekiwane przyjęcie w wielu innych sercach”.

Rodzinne domy dla seniorów

Papież Franciszek, zachęcając do angażowania się w pomoc bliźnim, podkreślił, że „Ewangelia nie jest workiem ołowiu, który trzeba mozolnie wlec, lecz źródłem radości, która napełnia Bogiem serce i skłania je do służenia braciom!”. To właśnie w tym duchu Siostry Felicjanki podjęły dzieło tworzenia kameralnych domów pomocy społecznej.

Pierwszy dom rodzinny dla seniorów prowadzony przez felicjanki powstał w 2008 r. przy ul. Dziewiarzy. Niby wszystko jest takie proste, ale w tej prostocie panuje solidarność i radość. Cztery kobiety mieszkają w dwuosobowych pokojach. Siostry sprzątają, piorą, pomagają w załatwianiu spraw urzędowych, robią zakupy odzieży i leków, a także gotują dla swoich podopiecznych zgodnie z zaleceniami lekarza. Tego typu domy stanowią coraz mocniejszą alternatywę dla wielkich placówek. Fachowcy są pewni, że jest to o wiele lepsza forma opieki nad samotnymi emerytami. Taki sposób posługiwania jest stylem Ewangelii. W tym duchu właśnie Franciszek zauważył, że „trzeba doceniać zalety, być blisko i uczestniczyć w cierpieniach ostatnich i najbardziej potrzebujących; wyrażać wdzięczność wszystkim”.

Zaangażowanie w ochronę porzuconych dzieci i troska o dzieci chore

Papież Franciszek opiekę nad dziećmi porzuconymi i niepełnosprawnymi nazwał charyzmatem. Na audiencji generalnej zapytał zgromadzone wspólnoty chrześcijańskie o ten charyzmat – „czy żyję nim wielkodusznie, wykorzystując go w służbie wszystkich, czy też go zaniedbuję i o nim zapominam?”. Na papieskie pytanie Siostry Felicjanki już dawno odpowiedziały, co więcej w Szczecinie, 14 stycznia 2009 r. w kościele św. Krzyża w zamożnej dzielnicy Pogodno zaopiekowały się porzuconym na klęczniku konfesjonału niemowlakiem, a 30 marca 2009 r. w Nowym Sączu otworzyły przy ul. Długosza 53 „okno życia” imieniem bł. s. Marii Angeli Truszkowskiej. Siostra Irenea – zaznaczyła, że dziecko było cieplutkie i zadbane, ale na wszelki wypadek zostało również ochrzczone. Imię Piotr nadał mu sam proboszcz, a chrzestnymi zostali wyruszający w pierwszy patrol: policjantka i policjant. Dziełem Sióstr jest „okno życia” będące miejscem, w którym z różnych przyczyn można zostawić nowonarodzone dziecko. Głównym pomysłodawcą „okna” w Polsce jest kardynał Stanisław Dziwisz. To właśnie metropolita krakowski przypomniał, że „okno życia” jest wyraźną aktualizacją „tu i teraz miłości, której człowiek potrzebuje”. Jednocześnie nie jest ono szczytem duszpasterskich marzeń, gdyż trudno porzucanie dzieci nazwać wiosną chrześcijaństwa. Dodatkowo idea „okna” uświadamia, że kobieta nigdy nie posunęłaby się do takich kroków, gdyby swój egzamin z ojcostwa zdał mężczyzna. Okno” nie jest więc rozwiązaniem sprawy, lecz zwróceniem uwagi na problem dzieci niechcianych i porzucanych w XXI wieku.

Warto również zauważyć pozytywny obraz pracy Felicjanek w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Krakowie. Należy podkreślić, że jest to jedyny w Polsce od ponad 50 lat sztab specjalistów, zajmujący się terapią zaburzeń mowy u dzieci z afazją. Afazja jest całkowitą lub częściową utratą zdolności posługiwania się językiem, a wynika z uszkodzenia niektórych struktur mózgowia i śródmózgowia. Jakże pięknie brzmi w tej perspektywie zdanie wypowiedziane przez bł. Marię Angelę Truszkowską – „pragnę mieć tę miłość bezwyjątkową, ogólną, bo szczególnie na mnie robią wrażenia te słowa św. Pawła, że był wszystkim dla wszystkich”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem