Reklama

Dom na Madagaskarze

Bp Jourdan: wizyta papieża okazją do zbliżenia się Estończyków do Boga

2018-08-27 16:33

pb / Tallin (KAI)

wikipedia.org

Estonia jest państwem bardzo zeświecczonym. Wizyta papieża Franciszka stanie się dla wielu Estończyków okazją do choćby niewielkiego zbliżenia się do Boga - taką nadzieję ma bp Philippe Jourdan. Ojciec Święty odwiedzi ten bałtycki kraj 25 września. W rozmowie z KAI administrator apostolski Estonii przypomina wizytę św. Jana Pawła II w Tallinie przed 25 laty, od której zaczęła się droga wiary wielu tamtejszych katolików.

KAI: Dlaczego papież Franciszek przyjeżdża do Estonii?

Bp Philippe Jourdan:- Przyjeżdża do Estonii, bo już od kilku lat zapraszały go zarówno tutejszy Kościół katolicki, jak i władze państwowe. Oczywiście, zawsze trudno jest powiedzieć, dlaczego przyjeżdża akurat do Estonii, a nie do Polski, Hiszpanii czy Francji. Ale Franciszek wyznał kiedyś, że chciałby odwiedzać kraje, które są małe i które dużo wycierpiały. Estonia pasuje do obu tych kategorii. Jest mała i wiele wycierpiała, szczególnie w XX wieku. Wydaje mi się więc, że papieska wizyta wpisuje się właśnie w ten kontekst.

- Franciszek lubi także odwiedzać - jak sam mówi - peryferie Kościoła...

- To prawda. Można powiedzieć, że Estonia stanowi peryferie Kościoła znacznie bardziej niż Łotwa czy Litwa. Dlatego wizyta w Estonii jest większym wyzwaniem niż np. na Litwie, która jest krajem katolickim, czy na Łotwie, gdzie istnieje silna tradycja katolicka. Tutaj papież spotka jedną z najmniejszych wspólnot katolickich, jaką kiedykolwiek odwiedził. Przyjedzie do kraju najmniej religijnego spośród tych, do których dotychczas jeździł. Z pewnością więc jest to dla niego dość szczególne wyzwanie. Ale myślę, że Franciszek tego typu wyzwania lubi.
Dotyczy to zresztą każdego papieża. Kiedy odwiedza jakiś kraj, przyjeżdża tam nie tylko, by odwiedzić katolików, choć to oni są „rodziną papieża”, ale spotyka się z całym narodem. Także w Estonii Franciszek spotka się z tymi, którzy są chrześcijanami i z tymi - stanowiącymi większość - który nie wyznają żadnej religii.

- Jak przebiegały przygotowania do papieskiej wizyty? Czy dużo mówiło się o tej wizycie i o samym Franciszku, np. w estońskich mediach?

- Tak, zainteresowanie mediów było bardzo duże. Myślę, że jeszcze nasili się ono w najbliższych tygodniach. Od kiedy pod koniec zeszłego roku dowiedzieliśmy się, że papież odwiedzi Estonię, temat ten był obecny w telewizji, radiu i prasie. Tłumaczyliśmy, dlaczego wizyta papieża jest ważna nie tylko dla katolików, ale także dla innych chrześcijan (Estonia jest krajem o tradycjach luterańskich i prawosławnych), jak również dla niewierzących. Od początku próbowaliśmy uzmysłowić ludziom, że papieska wizyta jest okazją do obudzenia naszych dusz i naszych serc do walki z materialistycznym klimatem, który się wszędzie upowszechnia.

- Czy były jakieś duchowe przygotowania dla katolików?

- Tak, trwają one we wszystkich parafiach od kilku miesięcy. Poprosiliśmy katolików o wspólne odmawianie różańca. Odbywają się też adoracje eucharystyczne. Na 1 września zaplanowaliśmy Dzień Młodzieży, który ma być formą przygotowania do wizyty Franciszka zarówno poprzez modlitwę, jak i post, co uważam za bardzo trafne.
Opublikowaliśmy także pierwszą biografię papieża Franciszka w języku estońskim. Estonia nie jest krajem katolickim, więc nie było tu zbyt wielu książek o papieżach. Mieliśmy tłumaczenia kilku książek samego Franciszka, ale teraz dzięki biografii wszyscy mogą się dowiedzieć, kim jest, skąd pochodzi, jaka była jego droga życiowa, jakie są główne kierunki jego myśli. Mam więc nadzieję, że na kilka tygodni przed przyjazdem papieża, estońskie społeczeństwo jest znacznie lepiej poinformowane na jego temat, niż jeszcze kilka miesięcy temu.

- Franciszek nie jest pierwszym papieżem, który odwiedza Estonię.

- Poprzednio był tu św. Jan Paweł II przed 25 laty. Powiedział nam to, co powtarzał w wielu innych krajach: „Nie lękajcie się!”. Było to w roku 1993, niedługo po upadku Związku Radzieckiego. Z jednej strony rodziły się wtedy wielkie ideały i nadzieje (światowego pokoju, jedności Europy itp.), a z drugiej lęk, bo przyszłość była nieco trudna do przewidzenia. Estonia dopiero zaczynała żyć jako odrębne państwo. Dlatego Jan Paweł II zachęcał: „Nie lękajcie się!”.
Teraz jako motto wizyty papieża Franciszka wybraliśmy zdanie z estońskiego hymnu liturgicznego: „Obudź się, moje serce”. Dlaczego? Bo taką potrzebę właśnie odczuwamy w Estonii i innych krajach europejskich. Estońskie społeczeństwo jest dziś dużo bardziej stabilne i mocne, ale także bogatsze niż 25 lat temu. Wielkie ideały z czasów odzyskania wolności i niepodległości nieco się skurczyły. Teraz szerzy się indywidualizm. Dlatego uważam, że ważne jest to, że papież przyjedzie i obudzi tamtą nadzieję. A dla wielu Estończyków, którzy nic nie wiedzą o wierze, o chrześcijaństwie, o Kościele katolickim (a żadnej religii nie wyznaje tu niemal 90 proc. mieszkańców!) stanie się to okazją do choćby niewielkiego zbliżenia się do Boga i do wiary.

- Czy można mówić o jakichś konkretnych owocach tamtej wizyty św. Jana Pawła II w Estonii?

- W takim kraju jak Estonia, który po reformacji luterańskiej na stulecia stracił jakikolwiek kontakt z Kościołem katolickim, wizyta papieża, w dodatku tuż po odzyskaniu niepodległości, była czymś bezprecedensowym. Droga wiary wielu ludzi, którzy dzisiaj są katolikami zaczęła się od tego, że zobaczyli papieża w Tallinie, słuchali tego, co mówił lub tego, co mówiono o nim. Dlatego owoce tamtej wizyty są widoczne w życiu wspólnoty katolickiej.
Kiedy rozmawiamy z ludźmi niebędącymi katolikami lub niewierzącymi, widzimy, że ich znajomość wiary i Kościoła jest niewielka. Ale wszyscy pamiętają, że Jan Paweł II odwiedził Tallin. Dla wielu Estończyków jest to więc jedyny konkretny obraz wiary lub kontakt z nią.
Wizyta Jana Pawła II była niezwykle ważna dla Kościoła katolickiego w Estonii, który wcześniej był malusieńki. Dziś wciąż katolików jest niewielu, ale po wizycie Jana Pawła II Kościół się zakorzenił, rozwinął, stał się bardziej widoczny, bardziej znany. Zaczęliśmy np. zakładać szkoły katolickie. Wielu ludzi poznało wtedy Kościół.
Kiedy przyjechał Jan Paweł II, Estonia była wolna zaledwie od dwóch lat. Teraz minęło już 27 lat. Sytuacja jest więc inna. Ale myślę, że owoce wizyty Franciszka będą równie wielkie. Choć katolików jest w Estonii niewielu, to uważam, że dla przeważającej większości mieszkańców kraju papież jest głównym autorytetem religijnym na świecie. Jeden z ministrów obecnego rządu, który jest luteraninem, powiedział mi: „Dla nas wizyta papieża jest bardzo ważna, bo papież jest dla nas głową Ciała Chrystusa w świecie”. Z pewnością nie jest to wizja zbyt teologiczna (Ciałem Chrystusa są dla niego wszyscy chrześcijanie), ale właśnie w taki sposób niekatolicy postrzegają papieża. Nawet jeśli nie uznają go za „swego” papieża, któremu są posłuszni, to także dla nich jego autorytet jest olbrzymi.

- Niewielka liczba wiernych to nie jedyna cecha szczególna Kościoła w Estonii. Jest on chyba także wielonarodowy?

- Mniej więcej połowa katolików to Estończycy. Zazwyczaj albo oni się nawrócili, albo zrobili to wcześniej ich rodzice. Druga połowa to osoby rosyjskojęzyczne. W większości przyjechali oni sami albo zostali wysłani do Estonii w czasach radzieckich, często z Białorusi lub Ukrainy. To są dwa główne filary naszych wspólnot. Ale od dwóch, trzech lat do Estonii przybywa coraz więcej imigrantów, np. z Europy Wschodniej. Jednak ogólnie rzecz biorąc jest ich niewielu. Z kolei, gdy chodzi o księży, większość z nich pochodzi z zagranicy.

- Ale z tego, co wiem, w przeszłości Kościół w Estonii miał związki także z Polską?

- Raczej z Polakami. Po reformacji luterańskiej Kościół katolicki mógł znowu działać w Estonii dzięki temu, że byli tam Polacy z imperium rosyjskiego, np. polscy żołnierze czy ludzie deportowani w czasach carskich. W Tallinie odprawianie katolickiej Mszy było zabronione przez kilka stuleci. Ponownie zezwolono na to dlatego, aby polscy żołnierze armii carskiej mogli w niej uczestniczyć. Nadal mieszka tu wielu ludzi pochodzenia polskiego, głównie z Białorusi, z okolic Grodna. Jest to bogactwo dla Kościoła, szczególnie że ci Polacy poczuwają się do odpowiedzialności za szerzenie światła Chrystusa wokół siebie i do bycia misjonarzami, o co prosi papież.

- Wspomniał Ksiądz Biskup, że Kościół w Estonii wiele wycierpiał w czasach komunizmu. Czy ma z tego okresu męczenników: duchownych i świeckich? A jeśli tak, czy prowadzone są ich procesy beatyfikacyjne?

- Tak. Trwa proces beatyfikacyjny mojego poprzednika, abp. Eduarda Profittlicha, który zmarł w radzieckim obozie koncentracyjnym w 1942 r. Potem nie było już biskupów rezydujących w Estonii aż do mojej konsekracji w 2005 r. Zakończyła się już część diecezjalna procesu abp. Profittlicha, a teraz rozpoczyna się jego część rzymska w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Mamy nadzieję, że będzie on pierwszym świętym Kościoła katolickiego w Estonii. Z pewnością było wielu katolików świeckich, a może także księża, którzy byli męczennikami, a przynajmniej wiele wycierpieli, ale najwięcej mówi się o abp. Profittlichu. Mam nadzieję, że wkrótce zostanie on wyniesiony na ołtarze. Oczywiście nie przy okazji wizyty papieża, ale może ona pomóc w tym, by postać arcybiskupa stała się bardziej popularna i zwiększyć cześć dla niego.

- Czy Kościołowi i szerzej: społeczeństwu udało się już „wyzwolić” z czasów komunistycznych? A może pozostały jeszcze jakieś ślady w mentalności ludzi?

Tagi:
Franciszek na Litwie Łotwie i Estonii

Bałtowie podsumowują papieską wizytę

2018-09-26 18:58

vaticannews / Ryga (KAI)

Katolicy w krajach nadbałtyckich zastanawiają się nad przebiegiem i owocami zakończonej 25 września podróży apostolskiej Franciszka. Od sztywnej poprawności do wybuchów entuzjazmu i radości – tak atmosferę towarzyszącą temu wydarzeniu opisuje posługujący na Łotwie były współpracownik Radia Watykańskiego o. Tadeusz Cieślak.

Grzegorz Gałązka

"Wizyta Ojca Świętego w stolicy Estonii może służyć za podsumowanie całej jego podróży po krajach bałtyckich: najpierw sztywna poprawność, niemal obojętność goszczącego go miasta, później życzliwe zainteresowanie, a wreszcie radość i entuzjazm. Patrzyłem na to z punktu widzenia jednego z pielgrzymów przybywających na spotkanie z Franciszkiem" - wspomina kapłan.

Zauważył, że kierowana przezeń łotewska grupa młodzieżowo-zakonna towarzyszyła papieżowi po kolei w Wilnie, Kownie, Agłonie i Tallinie, "znosząc po drodze trudy jesiennego pielgrzymowania". "Bardzo szybko okazało się, że możemy nie tylko Ojca Świętego słuchać, ale też sami ewangelizować, przechodząc rozśpiewaną i rozmodloną kolumną wśród prawdopodobnie nieświadomych niczego przechodniów i turystów. W kilku momentach udało się wykonać spontanicznie uliczny „flash-mob”, przyciągając uwagę przypadkowych ludzi ku sprawom wiary i osobie papieża" - zaznaczył polski jezuita.

Zwrócił uwagę, że "ciekawy był z kolei odbiór Franciszka przez Bałtów": słuchaczy przywykłych raczej do rozwlekłej i nieco patetycznej retoryki zaskakiwał jego prosty, niemal surowy styl ekspresji, stłumiony głos, zwięzłość wypowiedzi. Tłumaczono to nawet osłabieniem czy chorobą papieża, choć z drugiej strony właśnie wielkie wrażenie robiło przechodzenie do istoty rzeczy bez zbędnych słów: "Pamięć historyczna ma być korzeniem tożsamości, a nie jej obciążeniem; nawet w otchłani zła Bóg wyciąga rękę do człowieka; wiara to nie sprawa prywatna, ale powołanie do tworzenia wspólnoty, mimo istniejących różnic wieku, języka czy poglądów; trwanie na peryferiach to nie tylko ryzyko, ale i szansa m.in. dla ewangelizacji; pragnąc miłości i miłosierdzia najpierw sami je dawajmy innym, poczynając od bliskich".

"Te proste prawdy zapadały w serca. Trzeba będzie do nich jeszcze wielokrotnie powracać w pracy duszpasterskiej i wtedy – jestem o tym przekonany – wydadzą owoce" - zakończył swą wypowiedź ks. T. Cieślak.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Abp d’Ornellas: kryzys we Francji głębszy niż się wydaje

2019-02-16 17:23

vaticannews / Rennes (KAI)

We Francji nie słabną protesty żółtych kamizelek. Zdaniem abp. Pierre’a d’Ornellas dla Kościoła jest to szansa, by pośród aktualnego zamieszania zaproponować społeczeństwu rozwiązania społecznego nauczania Kościoła.

fotolia.com

Ordynariusz archidiecezji Rennes docenia zainicjowane przez prezydenta Macrona narodowe konsultacje. Przestrzega jednak przed zbyt powierzchownym postrzeganiem obecnego kryzysu. Jego zdaniem jest on bardzo poważny i nie sprowadza się wyłącznie do kwestii gospodarczych. Francja jest głęboko podzielona – mówi abp d’Ornellas.

"Kryzys jest o wiele głębszy. W gospodarce przejawia się organizacja społeczeństwa. I jest to jeden z wielu przejawów porządku społecznego. Problemy gospodarcze świadczą o problemach o wiele głębszych – powiedział Radiu Watykańskiemu abp d’Ornellas. – W organizacji społeczeństwa nastąpiły gwałtowne, brutalne zmiany. Jedną z nich jest metropolizacja kraju i marginalizacja terenów wiejskich. Są ogromne rzesze ludzi, którzy czują się zapomniani, porzuceni przez państwo. Mają poczucie, że państwo ich nie szanuje, nie uznaje ich wartości. Nie maja dostępu do świadczeń. Społeczeństwo coraz bardziej się polaryzuje, bo naczelną wartością stała się wydajność ekonomiczna. A zatem kryzys jest o wiele głębszy, niż mogłoby się wydawać. Na to nakłada się fakt, że naszemu społeczeństwu brakuje wspólnej wizji, która łączy i daje wolę podążania razem naprzód".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież: błogosławieństwa pobudzają do pokładania ufności w sprawach Bożych a nie doczesnych

2019-02-17 13:20

st, kg (KAI) / Watykan

Błogosławieństwa Jezusowe są stanowczym przesłaniem, abyśmy pokładali swe zaufanie nie w sprawach materialnych i przemijających, ale w wartościach Bożych, które są wieczne - powiedział Franciszek w rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański 17 lutego w Watykanie. Oparł je na czytanym dzisiaj w Kościele powszechnym fragmencie Ewangelii św. Łukasza o błogosławieństwach i przestrogach, jakie Jezus skierował do swych słuchaczy. Następnie papież odmówił modlitwę maryjną, udzielił wszystkim błogosławieństwa apostolskiego i pozdrowił wszystkich zgromadzonych na Placu św. Piotra.

Grzegorz Gałązka

Oto polski tekst przemówienia Ojca Świętego:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia (por. Łk 6, 17.20-26) ukazuje nam Błogosławieństwa w wersji św. Łukasza. Tekst składa się z czterech błogosławieństw i czterech przestróg, wyrażonych słowami „biada wam”. W ten sposób, mocno i stanowczo, Jezus otwiera nam oczy, pozwala nam widzieć Jego spojrzeniem, pomijając pozory, rzeczy powierzchowne i uczy nas rozeznawania sytuacji wiarą.

Jezus ogłasza błogosławionymi ubogich, głodnych, uciśnionych, prześladowanych; i upomina tych, którzy są bogaci, syci, śmieją się i są uwielbiani przez ludzi. Przyczyną tego paradoksalnego szczęścia jest fakt, że Bóg jest blisko tych, którzy cierpią i podejmuje działania, aby ich wyzwolić z ich zniewolenia. Jezus to widzi, widzi już błogosławieństwo niezależnie od negatywnej rzeczywistości. Także „biada wam”, skierowane do osób, którym obecnie dobrze się wiedzie, ma na celu „przebudzenie ich” z groźnej ułudy egoizmu i otwarcie ich na logikę miłości, póki nie jest za późno.

A zatem dzisiejsza karta Ewangelii zachęca nas do refleksji nad głębokim sensem wiary, która polega na całkowitym zaufaniu Panu. Chodzi o zburzenie bożków doczesnych, aby otworzyć serce na Boga żywego i prawdziwego. Tylko On może dać naszemu życiu tę tak pożądaną, a trudną do osiągnięcia pełnię. Wielu bowiem także dzisiaj przedstawia się jako szafarze szczęścia: obiecują powodzenie w krótkim okresie, wielkie zyski w zasięgu ręki, magiczne rozwiązania każdego problemu i tak dalej. I łatwo tutaj popaść, nie zdając sobie z tego sprawy, w grzech przeciw pierwszemu przykazaniu: bałwochwalstwo, zastępując Boga bożkiem. Bałwochwalcy i bożki zdają się sprawami z innych epok, ale w istocie pojawiają się w każdym czasie, także dzisiaj! Opisują niektóre postawy współczesne lepiej niż wiele analiz socjologicznych.

Dlatego Jezus otwiera nasze oczy na rzeczywistość. Jesteśmy powołani do szczęścia, by być błogosławionymi i stajemy się nimi już teraz w miarę, jak stajemy po stronie Boga, Jego królestwa, po stronie tego, co nie jest ulotne, ale trwa przez życie wieczne. Jesteśmy szczęśliwi, jeśli uznajemy siebie przed Bogiem - i to jest bardzo ważne: "Panie, potrzebuję Cię" - i jeśli, tak jak On i z Nim, jesteśmy blisko ubogich, cierpiących i głodnych. Również my nimi jesteśmy przed Bogiem: jesteśmy ubodzy, cierpiący, głodni przed Bogiem. Stajemy się zdolnymi do radości za każdym razem, gdy posiadając dobra tego świata, nie czynimy z nich bożków, którym trzeba zaprzedać swoją duszę, ale jesteśmy w stanie dzielić się nimi z naszymi braćmi. Liturgia dzisiejsza ponownie zaprasza nas do zadawania sobie pytań na ten temat i do czynienia prawdy w swoich sercach.

Błogosławieństwa Jezusa są orędziem decydującym, które pobudza nas, byśmy nie pokładali swej ufności w rzeczach materialnych i przelotnych, nie szukali szczęścia, idąc za specjalistami od wizerunku - którzy bardzo często są sprzedawcami śmierci - zawodowymi iluzjonistami. Nie należy iść za nimi, gdyż nie są oni w stanie dać nam nadziei. Pan pomaga nam otworzyć oczy, uzyskać bardziej przenikliwe spojrzenie na rzeczywistość, wyleczyć się z przewlekłej krótkowzroczności, którą zaraża nas duch doczesny. Swoim paradoksalnym Słowem wstrząsa nami i sprawia, że rozpoznajemy to, co nas naprawdę wzbogaca, zaspokaja, co daje nam radość i godność. To znaczy, co naprawdę nadaje sens i pełnię naszemu życiu. Niech Maryja Panna pomaga nam słuchać tej Ewangelii z otwartym umysłem i sercem, aby przyniosła owoce w naszym życiu i byśmy stawali się świadkami szczęścia, które nie zawodzi, szczęścia Bożego, które nigdy nie zawodzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem