Reklama

Młody Irakijczyk przemawiał na Synodzie. Papież zaprosił go do domu

2018-10-15 17:19

ts (KAI) / Watykan

VaticanNews/YouTube.com
Safa al.-Abbia z Iraku

Papież Franciszek nieoczekiwanie przyjął w Domu św. Marty młodego Irakijczyka, uczestnika Synodu Biskupów w Watykanie na temat młodzieży i przekazał mu przesłanie do młodych chrześcijan w jego kraju. 26-letni stomatolog Safa al.-Abbia musi wcześniej wracać do kraju, aby opiekować się chorą na raka matką. Przed powrotem do domu wierny Kościoła chaldejsko-katolickiego pragnął osobiście pozdrowić papieża – Franciszek natychmiast spełnił jego życzenie.

Zdjęcia z tego serdecznego spotkania z 13 października zostały natychmiast zamieszczone na oficjalnym synodalnym Twitterze @Synod2018. Młodemu Irakijczykowi papież podarował różaniec dla mamy oraz przekazał przesłanie do młodych chrześcijan w Iraku. Franciszek zapewnił, że stale nosi w sercu młodych chrześcijan znad Eufratu i Tygrysu i zdaje sobie sprawę z ich cierpień. Jednocześnie przekonywał młodych chrześcijan w Iraku, aby ufali w przyszłość i nie dali się zniechęcić bolesną przeszłością oraz trudnym czasem współczesnym gdyż towarzyszy im Chrystus.

Safa al-Abbia zwrócił na siebie uwagę swoim wystąpieniem w auli synodalnej 11 października, kiedy przedstawił raport ukazujący męczenników w Iraku, którzy w ciągu minionych 15 lat zginęli z powodu świadectwa wiary w Chrystusa. Młody Irakijczyk podkreślał, że dziś dla młodzieży irackiej największymi wyzwaniami są „pokój, stabilizacja i prawo dożycia w godności”. Kończąc swoje wystąpienie wezwał młodych Irakijczyków do modlitwy za wszystkich cierpiących chrześcijan, nie tylko w ich kraju i wypowiedział życzenie leżące w sercach wielu irackich chrześcijan, „abyśmy pewnego dnia mogli pozdrowić papieża u nas, w naszym kraju”. Według uczestników synodalnych obrad, wystąpienia Safa al-Abbia spotkało się z największą – jak dotychczas – owacją.

Reklama

W rozmowie z portalem vaticannews młody Irakijczyk powiedział, że chodziło mu o to, aby zwrócić uwagę, iż w Iraku żyje wielu wspaniałych chrześcijan, którzy mimo „smutnych i nędznych warunków życia żyją silną wiarą i ją zaświadczają”. Młodzi chrześcijanie w Iraku chcą po prostu móc żyć w swoim kraju „w godnych warunkach”. "Módlcie się za nas, my także modlimy się za was", zaapelował do młodych chrześcijan w krajach, w których nie są oni prześladowani.

Tagi:
Synod o młodzieży

Sport i religia idą w parze

2018-11-28 11:04

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 48/2018, str. IV

Archiwum bp. Mariana Florczyka
Bp Marian Florczyk i Ojciec Święty Franciszek

W Watykanie od 3 do 28 października miało miejsce XV Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów. Tematem obrad 268 biskupów z całego świata była: „Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania”.

Synod rozpoczął się Mszą św. o godz. 10 na placu przed Bazyliką św. Piotra. W Eucharystii wzięli udział m.in. reprezentanci Konferencji Episkopatu Polski na Synod: abp Stanisław Gądecki – arcybiskup metropolita poznański, przewodniczący KEP, abp Grzegorz Ryś – arcybiskup metropolita łódzki i przewodniczący Zespołu KEP ds. Nowej Ewangelizacji oraz bp. Marek Solarczyk – biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej, przewodniczący ds. Duszpasterstwa Młodzieży. Do ojców synodalnych dołączył zgodnie z wyborem Ojca Świętego bp Marian Florczyk, członek Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży oraz Rady ds. Społecznych a także Delegat KEP ds. Duszpasterstwa Sportowców.

– Cechą synodu, w odróżnieniu od soboru jest to, że biskupi dyskutują na jeden temat. Synod zwołany przez papieża Franciszka rozpatrywał problemy młodzieży, szanse, zagrożenia we współczesnym świecie, dyskutowano na temat wiary i rozeznania powołania – mówi bp Marian Florczyk. Przed synodem do ojców synodu – biskupów wyznaczonych przez Papieża Franciszka oraz poszczególne episkopaty – został rozesłany 52-stronicowy dokument „Instrumentum laboris”, sformułowany według zasad chrześcijańskiego rozeznawania, z refleksjami nt. współczesnej młodzieży. Nad tym właśnie dokumentem biskupi pracowali podczas synodu.

Rozwijać ciało i ducha

Zaraz po przyjeździe do Rzymu bp Marian Florczyk zgłosił chęć zabrania głosu już na pierwszym posiedzeniu synodu. W czwartek zaprezentował swoje przemyślenia dotyczące sportu i młodzieży. Biskup mówił o faktach, które większość osób zna, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak ważny w życiu młodych ludzi i nie tylko jest sport. Jak to określił – jest to „sektor zapomniany”, albo też pomijany przez wielu. – Bardzo często sportowcom nie towarzyszą duszpasterze – mówi biskup, a Kościół powinien tych młodych ludzi otoczyć swoją opieką. – Okazuje się, że „społeczności sportowe” to bardzo duży odsetek ludzi. Młodzież uprawia sport, nie tylko zawodowo, ale przede wszystkim jako formę rekreacji – zauważa biskup Marian. Według dostępnych danych, w Polsce w 2015r. 44% społeczeństwa uprawiało sport – podkreśla. Z roku na rok rośnie liczba osób, które ćwiczą. W ubiegłym roku liczba osób uprawiających sport wzrosła o kolejne kilka procent. W krajach zachodnich ten odsetek jest jeszcze wyższy. Jak się okazało, bp Marian Florczyk jako jedyny z grona ojców synodalnych poruszył problem „Młodzież sportowa a Kościół”, czyli obecności duszpasterzy wśród osób uprawiających sport. – Chciałem podkreślić – mówi biskup – że sport i nauka Kościoła, religia to są „dwie przyjaciółki”. To nie są dziedziny przeciwstawne, tak samo jak nieprzeciwstawne do siebie są wiara i rozum. To wszystko idzie w parze i powinno iść w parze – mówi.

Czego uczy nas sport

– Sport ukierunkowany jest na człowieka, a religia kim jest zainteresowana? – pyta retorycznie biskup. – Jeżeli te dwie dziedziny: religia chrześcijańska i sport pójdą w parze, może się to przyczynić i przyczynia się do kształtowania pięknego człowieka od strony duchowej. Biskup przypominał, że w sporcie również głęboko zakorzenione są wartości, dlatego też mówimy o grze fair play, o zasadach fair play. A kto wnosi wartości? Oczywiście religia. – Dlatego też podkreślałem jak bardzo ważną rolę ma sport i religia w kształtowaniu młodego człowieka, a młodość przecież jest kształtowaniem człowieka, jest kształtowaniem ciała, jego osobowości, jego wnętrza i dlatego też, jeżeli przyjdziemy z pomocą młodemu człowiekowi, to przy naszej pomocy możemy ukształtować pięknego człowieka – mówi bp Florczyk dodając, że sport potrzebuje religii, a religia potrzebuje człowieka o duchu sportowym.

Dostrzec młodego człowieka

Na każdym zebraniu plenarnym synodu był obecny Ojciec Święty, wsłuchiwał się w prelekcje i dyskusje. Przez kolejne cztery tygodnie kontynuowane były wystąpienia ojców soborowych. – Mam satysfakcję, że tezy zawarte w moim wystąpieniu zostały zawarte w dokumencie końcowym synodu – mówi bp Florczyk, dodając że do zebranych na synodzie biskupów apelował jeszcze, aby zająć się duszpasterstwem, młodzieży niepełnosprawnej. – Chciałem uwrażliwić wszystkich i wskazać na to, że obok nas są niepełnosprawni, często młodzi ludzie, oni nie mogą być zapomniani – mówi biskup, dlatego mi też bardzo zależało, aby właśnie ten wątek znalazł się w tezach posoborowych, że my duszpasterze powinniśmy być z tymi, którzy wkładają wielki wysiłek w kształtowanie swojego ciała, chociaż są tak ograniczeni fizycznie, więc nie sposób ich nie dostrzec.

Wołanie młodych ludzi

Oprócz ojców synodalnych, do dyskusji zostali zaproszeni również młodzi ludzie. Wprawdzie nie mieli prawa udziału w głosowaniach, ale mogli podpowiadać, zwracać uwagę na problemy, z którymi się we współczesnym świecie spotykają. – Utkwiła mi w pamięci wypowiedź jednego z nich, młodego człowieka z Zachodu – wspomina biskup Marian. – Mówił, że jest dobrze sytuowany, że nie brakuje mu nic, ale ma oczekiwania, ma prośbę, brakuje mu świadków wiary. Do jego głosu przyłączyli się i inni młodzi ludzie. Oni rozumieją, że Kościół jest też grzeszny, że jego członkowie są grzesznikami, ale im bardzo brakuje doświadczenia świadków wiary. Oni chcą zobaczyć świadków wiary w Jezusa Chrystusa. Wręcz domagali się, żeby nie zostawać na słownych deklaracjach, ale zmienić to w czyn. Mówili tak o kapłanach, ale też o sobie, o młodych ludziach, którzy powinni być dumni z wiary w Jezusa Chrystusa. – Warto się nad tym głęboko zastanowić, czy nie jest tak, że tym, którzy w Polsce odeszli od Kościoła nie zabrakło właśnie tego świadectwa – pyta biskup Marian.

Młodzi męczennicy

Podczas synodu dyskutowano nie tylko nad stanem duchowym młodych ludzi, ale biskupi mogli poznać realia ich życia w różnych krajach świata. Niektóre relacje biskupów z krajów azjatyckich i afrykańskich były przygnębiające, wręcz wstrząsające. Np. świadectwa biskupów z Pakistanu, gdzie ginie wielu wyznawców Chrystusa. Przykładem nienawiści do chrześcijan jest proces Asi Bibi – skazanej praktycznie tylko za to, że jest chrześcijanką. Wprawdzie ostatnio została ułaskawiona, ale jej los nadal w tym kraju jest niepewny. – To jest obraz młodego człowieka, który tam żyje, któremu nie wolno wymówić nawet słowa Chrystus, bo to może doprowadzić go do skazania na śmierć – mówi biskup. Dyskutowano o młodych ludziach w kontekście ich prawa do edukacji, normalnego rozwoju. Ojcowie dawali przykłady olbrzymiej biedy młodych ludzi, mówili o prześladowaniach, o gwałtach i morderstwach, które są popełniane na młodych, i nie tylko, wyznawcach Jezusa. Dość powiedzieć, że na świecie co pięć minut ginie chrześcijanin.

Polska młodzież

Jaka jest polska młodzież? Biskup Florczyk starał się ją przedstawić jako wzór do naśladowania. – Mamy w Polsce młodzież, która odeszła od Chrystusa, taką która Go szuka, ale mamy też, i jest to duża grupa, świadków prawdziwej wiary. Mamy, czym się przed światem pochwalić – zauważa biskup – polska młodzież może być naszą wizytówką. Wspomnia, że kiedy po Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie leciał do Rzymu, w samolocie spotkał grupę młodych Włochów, którzy byli zachwyceni naszym krajem oraz młodzieżą, z którą się spotkali. Twierdzili, że czuli się w naszej ojczyźnie wspaniale. – Mamy wiele przykładów młodych ludzi, którzy się modlą i są świadectwem również dla osób starszych, to nasza przyszłość – mówi biskup.

Jan Paweł II i młodzież

W pierwszej wersji dokumentu posynodalnego zabrakło wspomnienia o św. Janie Pawle II, który kochał młodzież i wiele dla niej zrobił. – Dzięki naszym zabiegom, wystąpieniom poszczególnych ojców synodalnych rola Jana Pawła II, jako papieża, którego pontyfikat był szczególnie związany z młodzieżą została wpisana w ten dokument. Przywołaliśmy jego rolę w kształtowaniu postaw młodych ludzi i Jego osoba i nauczanie zostały zawarte w dokumencie podsumowującym synod – mówi bp Marian. Cenne były świadectwa niektórych biskupów. Jeden z nich pochodzący z Europy Zachodniej, dał świadectwo o tym, jak to właśnie dzięki postawie Jana Pawła II został uformowany. Jako młody człowiek jeździł na Światowe Spotkania Młodzieży, które zapoczątkował Papież Polak i dzięki temu, dzięki przykładowi żywej wiary Jana Pawła II zrodziło się w nim powołanie do kapłaństwa.

Być sercem z młodymi

– Posynodalny dokument końcowy wskazuje proste środki, zresztą jest to zbieżne z tym, o czym mówiłem w swoim wystąpieniu, że z ludźmi młodymi wystarczy być i ta obecność jest bardzo ważna. Być z nimi sercem i być duchem, z duchowością Jezusową. Młodym ludziom niekoniecznie trzeba na każdym kroku przypominać słowem o wierze i Jezusie, ale dawać świadectwo obecnością, swoim przykładem. Być z nimi i kierunkować ich na piękno świata, na piękno życia, które jest odsłonięte i zrealizowane przez Jezusa – mówi biskup Marian.

– Mam prośbę do osób starszych, do wszystkich, żeby każdy z nas zainteresował się młodym człowiekiem, nie omijał go, abyśmy wzięli odpowiedzialność za młodego człowieka. – Dzisiaj młodymi ludźmi muszą się zainteresować wszyscy: politycy, trenerzy sportowi, działacze, aktorzy, dziennikarze, wykładowcy na uniwersytecie, ponieważ takie będzie nasze jutro, jakie jest młode pokolenie. Dopóki wszyscy sobie nie uświadomimy, jak wielka na nas spoczywa odpowiedzialność za wychowanie dzieci i młodzieży do piękna, nasza przyszłość, przyszłość świata będzie zagrożona – podsumowuje biskup Florczyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jerzy Owsiak na bakier z Kościołem i patriotyzmem

2014-06-10 14:43

Jerzy Robert Nowak
Niedziela Ogólnopolska 24/2014, str. 42-43

TOMASZ URBANEK/DDTVN/EAST NEWS
Jerzy Owsiak

Niedawno ogłoszono, że laureatem plebiscytu „Ludzie Wolności”, organizowanego przez „Gazetę Wyborczą” i TVN, w kategorii „społeczeństwo” został Jerzy Owsiak. Dla wielu osób była to wiadomość szokująca ze względu na ogromną kontrowersyjność tej postaci. Powszechnie znana jest rola Jerzego Owsiaka jako najgłośniejszego propagatora „luzu”, amoralnej zasady „róbta, co chceta”. Wielokrotnie wskazywano również, jak za jego rzekomą apolitycznością i ogromnie nagłaśnianą przez media ideą charytatywnej zbiórki pieniędzy kryje się jednoznaczna stronniczość na rzecz lewej części sceny politycznej. W tym tekście chciałbym skrótowo pokazać niektóre – nie dość znane – fakty, ilustrujące wyraźne uprzedzenia Owsiaka wobec Kościoła i Polaków jako narodu.

Antykościelne fobie

Jerzy Owsiak jest synem pułkownika milicji, zajadłego ateisty. Jego ojciec w pisanych przez siebie życiorysach akcentował swój negatywny stosunek do duchowieństwa katolickiego, określając je jako „szkodnika państwa demokratycznego” (P. Lisiewicz, M. Marosz, „Ten, który zniszczył bunt”, „Nowe Państwo”, ½013). Niewierząca była również matka Owsiaka (por. M. Narbutt, „Człowiek orkiestra”, „Rzeczpospolita” z 31 stycznia – 1 lutego 2004 r.).

Pomimo wychowania w ateistycznej rodzinie Owsiak deklarował się jako „niechodzący do kościoła katolik” (M. Narbutt, tamże). O tym, jaki jest faktyczny stosunek Owsiaka do Kościoła, najwymowniej świadczy fakt, że na początku lat 90. Owsiak ogłaszał jako hymn w programie „Róbta, co chceta” antyklerykalną piosenkę „Hipisówka” zespołu „Kobranocka” (por. P. Lisiewicz, „Seks zamiast armat”, „Gazeta Polska” z 3 stycznia 2007 r.). Piosenka w obrzydliwy wręcz sposób lżyła Kościół i duchownych. Dość zacytować choćby taki fragment:

„Modlitw szept w usta wbiegł
O stosunkach, o stosunkach przerywanych,
Głupi pech i lęk klech
Na głupotę, na durnotę przekuwany.
Wiara w cud, mrowie złud,
Które ty opłacasz swoją mrówczą pracą,
Dokąd pójść, zewsząd gnój,
Zwykły znój, za który nigdy nie zapłacą”.

I jakoś dziwne wyszydzanie w piosence „lęku klech na głupotę przekuwanego”, „wiary w cud” nijak nie przeszkadzało „katolikowi” Owsiakowi. Promowanie antykościelnej „Hipisówki” u Owsiaka nie było czymś odosobnionym. Grzegorz Wierzchołowski wspominał: „Na pierwszej edycji Przystanku w 1995 r. gromkie brawa wśród części publiczności zebrał np. lewacki zespół «Hurt», śpiewając m.in.: «Zdejmij ten krzyż, on przeszkadza ci, zdejmij ten krzyż, wyrzuć go za drzwi»” („Przystanek Postęp”, „Gazeta Polska” z 29 sierpnia 2007 r.).

W wywiadzie dla czasopisma „Zdrowie” „katolik” Owsiak wprost wyszydzał wiarę w cudowne powstanie człowieka, mówiąc m.in.: „Ludzie za granicą mnie pytają: «Czy naprawdę u was w rządzie myślą, że człowiek powstał wyłącznie w sposób cudowny?». Co ja mam odpowiadać? Jak głupoty opowiada ktoś w autobusie, można się odwrócić. Ale kiedy to mówią politycy – trzeba reagować” (za postkomunistycznym „Przeglądem” z 14 stycznia 2007 r.).

Szokujący był fakt, że „katolik” Owsiak jakoś szczególnie nietolerancyjny był wobec Kościoła katolickiego, podczas gdy równocześnie był bardzo łaskawy wobec innych wyznań, zwłaszcza wobec sekty Hare Kryszna. Socjolog Jacek Kurzępa komentował: „Pan Owsiak z niewiadomych powodów toczy boje z Przystankiem Jezus, podczas gdy bez oporów przyzwala na aktywność sekty Hare Kryszna, która ponad 20 lat temu została uznana za szczególnie niebezpieczną przez Parlament Europejski. Hare Kryszna zaprasza woodstockową młodzież do udziału w procesjach, oferuje tanie posiłki, wabi do swojej świątyni, z której dobiegają dźwięki modlitwy i mantry. Ludzie nie rozumieją, że uczestniczą w rytuałach sekty. Ten kryptoprzekaz oceniam jako bardzo subtelną, ale niebezpieczną promocję Hare Kryszny” (wywiad A. Mikołajczyka z dr. J. Kurzępą pt. „Świat według Owsiaka”, „OZON” z 2 sierpnia 2008 r.). Trzeba stwierdzić, że dr Kurzępa (dziś już profesor) miał rację. Na tle życzliwego stosunku Owsiaka do sekty Hare Kryszna tym bardziej szokujący był jego nader niechętny stosunek do Przystanku Jezus. Po kilku latach tarć i trudnych rozmów w końcu doszło do ostatecznego konfliktu z winy Owsiaka. W marcu 2003 r. Jerzy Owsiak w wypowiedzi dla „Gazety Lubuskiej” (powtórzonej później przez KAI) powiedział, że „nie chce widzieć na Przystanku Woodstock namiotu i duchownych z Przystanku Jezus”. Na uwagę ks. Draguły, że organizatorzy Przystanku Jezus spełnili już w zeszłym roku wszystkie warunki Owsiaka, szef WOŚP warknął: „Powiedzmy, że w tym roku odbiła mi palma”. Wśród zbieraniny młodych na Woodstocku nader silnie uzewnętrzniały się nastroje antykatolickie. W czasie Przystanku Woodstock w 1999 r. pod adresem młodzieży z Przystanku Jezus, która szła w Drodze Krzyżowej, „posypały się wyzwiska ze strony zbuntowanych punków. Poleciało też kilka butelek” (M. Majewski, „Żar stu tysięcy”, „Rzeczpospolita” z 7 sierpnia 1999 r.). Wielokrotnie dochodziło do profanowania krzyża przy namiocie na Przystanku Jezus. Zdziczali młodzi ludzie rzucali w niego puszkami od konserw i wyszydzali go (por. M. Jeżewska, M. Marosz, D. Łomicka, „Przystanek Woodstock – profanują krzyż”, „Gazeta Polska Codziennie” z 3 sierpnia 2013 r.). Ze szczególną zajadłością Owsiak atakował Radio Maryja i o. Tadeusza Rydzyka. Po publikacji we „Wprost” osławionych „taśm Rydzyka” pisał w liście do prezydenta i premiera: „Słowa o. Rydzyka mogę tylko porównać z najbardziej absurdalnymi wypowiedziami partyjnych bonzów III Rzeszy (...). Jest tak głupio znowu wstydzić się za ten kraj” („Gazeta Wyborcza” z 11 lipca 2007 r.).

Owsiak: „Polacy są straszliwymi rasistami”

W 2000 r., w czasie ogromnego kryzysu prawicy w związku z upadkiem AWS-u, Jerzy Owsiak pozwolił sobie na publiczne ujawnienie całej fobii wobec swego narodu. Zrobił to w wywiadzie dla tropiącego „nacjonalizm” i „antysemityzm” antyfaszystowskiego czasopisma „Nigdy Więcej”, mówiąc m.in.: „Polacy są straszliwymi rasistami. Szowinizm narodowy jest obecny w Polsce i nie jest to wcale bardzo marginalne zjawisko. Potwierdza to np. program Wojciecha Cejrowskiego «WC Kwadrans» (...). Polacy lubią być rasistami, chcą polepszyć przez to swój wizerunek, swoją własną wartość. (...) Duży udział w tym ma np. Kościół, który, nie rozumiejąc pewnych rzeczy, stawia kropkę nad «i». (...) Jesteśmy bardzo nietolerancyjni w stosunku do osób innej wiary. (...) Polacy są okropnymi rasistami (wywiad A. Zachei z J. Owsiakiem pt. „Trzeba być konsekwentnym”, „Nigdy Więcej”, 1½000). W wywiadzie znalazło się jeszcze odpowiednie określenie Polski w porównaniu z innymi krajami, zdaniem Owsiaka – „Polska... to zaścianek”.

Owsiaka pogarda dla Polski

Można tylko żałować, że te niemądre uogólnienia Owsiaka są tak mało znane w Polsce, bo na pewno pomogłyby w podważeniu jego mitu. Przypomnijmy jednak, że kilkakrotnie nawet podczas publicznych spotkań posuwał się on do otwartego wypowiedzenia jakiejś obrzydliwej opinii o Polsce. Oto kilka przykładów. 8 czerwca 2001 r. w Żarach, podczas publicznego spotkania zorganizowanego przez władze miasta i w ich obecności, Owsiak wypowiedział słowa: „W Polsce, tym pieprzonym kraju, zawsze będą narkotyki” (MZM, „Polska to «piep... kraj»”, „Nasza Polska” z 19 czerwca 2001 r.). Oburzony wypowiedzią Owsiaka Krzysztof Błażejczyk skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa z art.133, polegającego na znieważeniu Ojczyzny. Wkrótce okazało się jednak, że prokuratura, decyzją z 31 lipca 2001 r., odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie znieważenia narodu i Rzeczypospolitej Polskiej. Pismo prokuratury nie zawierało żadnej argumentacji (por. A. Echolette, „Nie obraził Narodu”, „Nasza Polska” z 21 sierpnia 2001 r.). Do ponownego plugawienia imienia Polski przez Owsiaka doszło na Przystanku w Woodstock w 2003 r. Andrzej Poray tak pisał na ten temat: „«Polska to pop... kraj. Żyjemy w pop... kraju» – tymi słowami lider Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak otwierał Przystanek Woodstock. Wykreowany przez lewicowe media «autorytet» i później nie szczędził wulgarnych, agresywnych słów pod adresem Ojczyzny” („Owsiak i jego armia”, „Nasza Polska” z 12 sierpnia 2003 r.).

Dziennikarz „Do Rzeczy” Wojciech Wybranowski wspominał podobnie ohydne wystąpienie Owsiaka: „To był 2002 lub 2003 rok. Jeden z Przystanków Woodstock, jakie jako dziennikarz relacjonowałem (...). Mija godzina 17-ta. W tym czasie w wielu miastach Polski ludzie stają na baczność, w milczeniu oddając hołd Powstańcom Warszawskim. A w Żarach na scenę wychodzi Owsiak. (...) I dokładnie w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wrzeszczy do tych młodych zgromadzonych pod sceną obraźliwe słowa pod adresem Polski, coś, że pieprzy Polskę, że Polska to… i tu padają bardzo wulgarne słowa. (...)” („Jerzy Owsiak publicznie zbluzgał mój kraj, czyli jak szef WOŚP «oddał hołd» Powstaniu Warszawskiemu”, www.niezlomni.com, dostęp z 11 stycznia 2014 r.). W czasie gdy mamy tak wielkie zaległości w odsłanianiu przemilczanej najnowszej historii, dziejów Żołnierzy Wyklętych czy prześladowań politycznych doby stanu wojennego, Owsiak perorował: „Trzeba raz na zawsze skończyć z tymi pomnikami ku czci i chwale, z tym wiecznym gadaniem, co kto zrobił 30 lat temu” (wywiad M. Szymaniaka z J. Owsiakiem pt. „Mam dość pomników ku czci i chwale”, „Życie Warszawy” z 25-26 sierpnia 2007 r.).

Szerszy portret J. Owsiaka znajduje się w świeżo wydanym 3. tomie mojej książki „Czerwone dynastie przeciw Narodowi i Kościołowi”, którą można zamówić – tel. 608-854-215 i e-mail: maron@upcpoczta.pl) J.R.N.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Pokażmy, że Bóg jest sensem naszego życia

2019-01-21 19:39

Karolina Zając/Archidiecezja Krakowska

Ks. Marcin Filar | Archidiecezja Krakowska

Jedziemy do Panamy, aby pokazać światu, że Chrystus żyje, że jest centrum naszego życia. Jezus jest Alfą i Omegą, początkiem i końcem. - mówił abp Marek Jędraszewski podczas ostatniej Eucharystii polskich pielgrzymów w Monagrillo.

Metropolita krakowski rozpoczął swoje rozważania od zarysowania początków Światowych Dni Młodzieży. Zaznaczył, że św. Jan Paweł II poddał pomysł spotkania młodych chcąc przybliżyć ich jeszcze bardziej do Boga.

– Taki też jest cel tegorocznych ŚDM tutaj w Panamie – podkreślał abp Marek Jędraszewski.

Tłumacząc czytania dnia pasterz Kościoła krakowskiego mówił o istocie posłuszeństwa i ofiary Chrystusa.

– Jego męka jest największą ofiarą, bo Jezus stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy go słuchają. Jest największą ofiarą, bo ponawia się podczas każdej Mszy świętej – zaznaczył abp Jędraszewski.

Jako przykład idealnego bycia w Chrystusie arcybiskup przywołał postać patronki dnia św. Agnieszki.

– Dla niej Chrystus był oblubieńcem, dla którego poświęciła całe życie. Dała świadectwo swojej miłości do Boga, kiedy stała się męczenniczką mając zaledwie 12 lat – mówił metropolita krakowski. Tłumaczył, że szła na śmierć sama, bez kajdan na dłoniach, z miłością i radością, bo wiedziała, że idzie na spotkanie z Jezusem.

– Moi drodzy, za kilka dni spotkamy się z Ojcem Świętym Franciszkiem. Spotkamy się w czasie, który jest naznaczony postacią ludzi, którzy żyją tak, jakby Boga nie było. My chcemy spotkać się w Panamie, aby pokazać światu, że on jedyny jest Alfą i Omegą naszego życia. – kontynuował arcybiskup.

Na zakończenie apelował, aby młodzi kierowali się w życiu przykładem św. Agnieszki i nie bali się pokazywać swojej wiary tam, gdzie Pan ich posyła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem