Reklama

Panama: papież spotka się z chorymi na AIDS

2019-01-10 17:08

azr (Panama City) / Panama (KAI)

Grzegorz Gałązka

Podczas pobytu w Panamie Franciszek odwiedzi podopiecznych Domu Miłosiernego Samarytanina - Casa Hogar El Buen Samaritano. W sobotę 26 stycznia spotka się tam z 15 pacjentami zmagającymi się z AIDS i wirusem HIV. W spotkaniu weźmie też udział 25 wolontariuszy, którzy na co dzień niosą pomoc medyczną i psychologiczną chorym na AIDS.

Papież odwiedzi tę placówkę w niedzielę 27 stycznia, po zakończeniu Mszy św. zamykającej 34. Światowe Dni Młodzieży. Spotka się tam z 15 podopiecznymi: osobami zarażonymi wirusem HIV i chorymi na AIDS, a także z 25 wolontariuszami: lekarzami, psychologami i terapeutami, posługującymi w centrum i pomagającymi tym, których nie stać na drogą opiekę medyczną i psychologiczną. Wspólnie z nimi Ojciec Święty odmówi południową modlitwę Anioł Pański, wygłosi też do nich przemówienie.

W spotkaniu z papieżem w Domu Miłosiernego Samarytanina wezmą ponadto udział podopieczni innych placówek, które w duchu Ewangelii niosą pomoc chorym i potrzebującym. Na spotkanie z Franciszkiem przybędą młodzi pacjenci hospicjum i sierocińca św. Józefa z Malambo dla dzieci i młodzieży, a także młodzi z Centrum Św. Jana Pawła II, pomagającego młodzieży uzależnionej od alkoholu i narkotyków oraz z Domu św. Józefa (Hogar San José(, prowadzonego przez siostry miłosierdzia i zgromadzenie Kkottongna zajmujące się posługą wśród rdzennych mieszkańców Ameryki Środkowej.

W rozmowie z agencją ACI Prensa kierownik Domu Miłosiernego Samarytanina Erick Rodríguez nie krył wzruszenia, że papież zapragnął odwiedzić ten niewielki ośrodek. "Fakt, że Ojciec Święty wybrał naszą fundację, sprawia, że chcemy wołać jak św. Elżbieta: skądże mi to, że Matka mego Pana przychodzi do mnie? Kimże jesteśmy, że Następca św. Piotra przyjdzie nas odwiedzić?" - powie4dział rozradowany E. Rodriguez. Dodał, że wizyta Franciszka będzie znakiem solidarności i umocnienia dla osób znajdujących się na peryferiach społeczeństwa i często odrzucanych także przez własne rodziny.

Reklama

Podopieczni domu zapewniają, że w codziennej modlitwie pamiętają o papieżu i o Światowych Dniach Młodzieży, które rozpoczną się w Panamie 22 stycznia. Mają nadzieję, że papieski pobyt w miejscu, gdzie znajdują opiekę osoby odrzucone i napiętnowane przez społeczeństwo, przyczyni się do przezwyciężania uprzedzeń i do promowania postaw chrześcijańskich w społeczeństwie.

Dom Miłosiernego Samarytanina rozpoczął działalność w lutym 2004 r., początkowo jako struktura parafialna. Obecnie udziela zarówno pomocy stacjonarnej osobom, które - odrzucone przez rodziny i pozbawione środków do życia - mieszkają na terenie ośrodka, jak też i doraźnego wparcia tzw. "podopiecznym dochodzącym" z własnych domów. Ośrodek prowadzi też działalność edukacyjną wśród młodzieży.

Tagi:
ŚDM w Panamie

Reklama

Panama przemieniła moje serce

2019-03-06 10:19

Piotr Kochmański
Edycja przemyska 10/2019, str. VI

Archiwum autora
Autor z uczestniczkami ŚDM w Panamie

Mam na imię Piotrek, pochodzę z Markowej. Na początku chciałbym zdradzić, że choćbym nie wiem jak się starał, nie będę w stanie oddać w pełni tego, co przeżyłem podczas ŚDM w Panamie. Ludzie byli tam tacy otwarci, pełni miłości, dobroci, czułości i radości. W życiu nie doświadczyłem czegoś takiego. Trudno to opisać, to trzeba przeżyć. Mógłbym tam po prostu zamieszkać na stałe. Tak bardzo tęsknię za tymi ludźmi! Mam wielkie pragnienie, aby nauczyć się hiszpańskiego i kiedyś wyruszyć na misje jako wolontariusz do jakiegoś kraju hiszpańskojęzycznego. Gdzie mnie Bóg poprowadzi.  Podczas ŚDM Papież mówił prosto do mojego serca. To jest mój Papież, papież ludzi prostych, chorych i ubogich.

W pierwszym tygodniu mieliśmy dni diecezji w miejscowości – La Arena. Gdy dotarliśmy na miejsce, tłumy wolontariuszy powitały nas, śpiewając i grając. Wszyscy rzucali się nam na szyję, czule przytulając – w ten sposób lokalna ludność wyrażała wielką radość z naszego przybycia. Następnie orkiestra z wokalistką zorganizowała dla nas spontaniczną zabawę przy tradycyjnych dźwiękach i rytmach typowych dla kultury panamskiej. Takiego przywitania i tak wielkiej otwartości nikt z nas się nie spodziewał. Czekali na nas, a my na nich, dwa i pół roku.

Rodziny i modlitwa

Po zabawie poznaliśmy rodziny, u których nocowaliśmy. Moja rodzina za wiele nie posiadała, nie byli to bogaci ludzie, ale dzielili się wszystkim, co mieli. Tak mnie polubili, że proponowali mi, żebym u nich zamieszkał, jeśli tylko bym zechciał, i dodali, że ich dom jest moich domem. Dawali mi dużo ciepła, co było dla mnie poruszające. W Polsce ludzie czasami boją się okazywać uczucia, tam, w Panamie, przeciwnie – nie potrafią ich nie okazywać.

Jeśli chodzi o Msze św. i adoracje były one bardzo spontanicznie i szczere. Poruszały moje serce. W diecezji zorganizowano dla nas m. in. wieczór kultur, na który rodziny ubrały nas w tradycyjne panamskie stroje. Podczas tej imprezy każdy kraj prezentował coś swojego. Gdy wyjeżdżaliśmy z La Arena czułych uścisków nie było końca. Był to bardzo poruszający moment.

Spotkania z Papieżem

Papież mówił dużo o miłości i wolności, krytykował myślenie, że chrześcijaństwo to zbiór praw i zasad. Ocenił takie pojmowanie wiary jako odpychające. Zwracał uwagę na tych, którzy chcą dzielić, i na nas, którzy chcą wprowadzać pokój. Pytał, czy chcemy być budowniczymi mostów? Odpowiadaliśmy: Chcemy! W piątek na Drodze Krzyżowej mówił dużo o Maryi, żeby tak jak Ona być blisko cierpiących i aby wstawać po upadkach. Papież mówił też o chorych, niepełnosprawnych i pytał, czy oni zasługują na miłość? Najbardziej jednak zapamiętałem cztery elementy, których funkcjonowanie jest potrzebne do zdrowego rozwoju, tj. rodzina, wspólnota, praca i edukacja. Jeśli czegoś nie ma, człowiek w coś ucieka. Następca św. Piotra pytał dorosłych, jakie warunki do życia zapewniają młodym i zachęcał, aby potrafili spojrzeć na młodych ich oczyma. Na koniec mówił, że my, młodzi, jesteśmy teraźniejszością, jesteśmy teraz.

Moja codzienność

Pan Bóg uczynił wielkie cuda. Po tym ŚDM-ie chcę przenosić atmosferę i ducha spotkania z papieżem na moją codzienność, na ludzi, których spotykam każdego dnia. Mam być przecież teraźniejszością. Jak więc mógłbym tak nie czynić? Wiara musi być żywa, nie można jej zamykać, bo inaczej staje się martwa. Jeśli Bóg będzie chciał, wrócę do Panamy i spotkam się z moimi rodzinami, braćmi i siostrami. Jeśli taka będzie Jego wola, to pojadę na misje do Ameryki Łacińskiej. Bardzo tego pragnę. Bóg będzie mi wszystko stopniowo wyjawiał w ciszy. Na razie jednak skupiam się na tu i teraz i na niczym innym. Mam też pragnienie częstego odmawiania Koronki do Miłosierdzia Bożego. To zapewne za sprawną moich przyjaciół z Polski oraz pewnej Panamki – Marii, którą spotkaliśmy w Panama City. Zamierza nauczyć się języka polskiego i wstąpić do zakonu w Polsce, a następnie zostać apostołką Bożego Miłosierdzia. Zachęcam Was wszystkich do pojechania na ŚDM do Lizbony. Życzę Wam dużo miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego data Wielkanocy jest zmienna

Ks. Józef Dębiński
Edycja włocławska 16/2003

Sashkin/pl.fotolia.com

Wielkanoc jest świętem ruchomym, którego data wielokrotnie była przedmiotem sporu. Obecnie przyjmuje się, że to święto przypada w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, tj. po 21 marca.
Niejakim problemem przy ustaleniu daty Wielkanocy jest różnica w dacie ukrzyżowania Chrystusa podana w Ewangeliach synoptycznych (św. Marka, św. Mateusza i św. Łukasza) i w Ewangelii św. Jana. Różnica ta spowodowana jest żydowskim systemem liczenia dnia, czyli od zachodu do zachodu słońca. Stąd pytanie, jak powinien być zaliczony wieczór 14. nizan. Obydwa ujęcia miały swoich zwolenników. Kościoły wschodnie opowiadały się za dniem 14., a zachodnie - za 15. Kwestia ta została w końcu rozstrzygnięta na pierwszym soborze ekumenicznym w Nicei (Turcja) w 325 r., gdzie przyjęto oficjalnie datę 15.
Zgodnie z kalendarzem żydowskim i przekazami Ewangelii, Chrystus został ukrzyżowany 14. nizan, a zmartwychwstał w niedzielę po 14. nizan. Tę praktykę za św. Janem Apostołem przyjął Kościół w Małej Azji i obchodził uroczystości wielkanocne w dwa dni po 14. nizan. Zwolenników takiego terminu Świąt Wielkanocnych nazywano kwartodecymanami.
Praktyka Kościoła na Zachodzie była inna. Uroczystości wielkanocne obchodzono w niedzielę po 14. nizan, natomiast pamiątkę śmierci Chrystusa czczono w piątek przed niedzielą. Należy zauważyć, iż Kościoły małoazjatyckie, podkreślając dogmatyczny punkt widzenia, obchodziły dzień śmierci Chrystusa jako dzień radości - odkupienia. Zachód zaś akcentował mocniej punkt widzenia historyczny i obchodził dzień śmierci Chrystusa jako dzień żałoby, smutku, postu.
Nie można nie wspomnieć o trzeciej grupie chrześcijan, o tzw. protopaschistach, którzy po zburzeniu Jerozolimy nie trzymali się ściśle kalendarza żydowskiego i często obchodzili uroczystości wielkanocne przed 14. nizan.
Biskup Smyrny Polikarp w 155 r. udał się do Rzymu, do papieża Aniceta, w celu ustalenia jednego terminu Świąt Wielkanocnych dla całego Kościoła. Do porozumienia jednakże nie doszło. Sprawa odżyła w 180 r., za papieża Wiktora, kiedy opowiedziano się za niedzielnym terminem Wielkanocy. Papież polecił - pod karą ekskomuniki - przestrzegać nowo ustalonego terminu święcenia Wielkanocy. Mimo tego polecenia, metropolia efezka z biskupem Polikarpem na czele trzymała się nadal praktyki 14. nizan. Zanosiło się nawet na schizmę, ale nie doszło do niej dzięki zabiegom św. Ireneusza, biskupa Lyonu.
Dopiero na I soborze powszechnym w Nicei (325 r.) przyjęto dla całego Kościoła praktykę rzymską. Uchwały Soboru nie zlikwidowały jednak różnic pomiędzy Kościołami wschodnimi i zachodnimi. Należy pamiętać, że Rzym i Aleksandria używały odmiennych metod obliczania daty. Metoda aprobowana przez Rzym zakładała zbyt wczesną datę równonocy - 18 marca, gdy tymczasem Aleksandryjczycy ustalili ją poprawnie.
By położyć kres tej dwoistości, Synod Sardycki (343 r.) podniósł na nowo kwestię dnia wielkanocnego, ustalając wspólną datę na 50 lat. Inicjatywa przetrwała jednak zaledwie kilka lat. Po raz kolejny spór próbował zażegnać cesarz Teodozjusz (346--395). Prosił biskupa aleksandryjskiego Teofilosa o wyjaśnienie różnic. W odpowiedzi biskup, opierając się na metodzie aleksandryjskiej, sporządził tabelę chronologiczną świąt Wielkanocy. Jego zaś kuzyn, św. Cyryl, kontynuując dzieło wuja, wskazał przy okazji, na czym polegał błąd metody rzymskiej. Metoda aleksandryjska uzyskała pierwszeństwo i została zaakceptowana dopiero w połowie V w.
Z polecenia archidiakona Hilarego, Wiktor z Akwitanii w 457 r. rozpoczął pracę nad pogodzeniem metody rzymskiej i aleksandryjskiej. Hilary, już jako papież, zatwierdził obliczenia Wiktora z Akwitanii i uznał je za obowiązujące w Kościele. Od tego czasu obydwa Kościoły obchodziły Wielkanoc w tym samym czasie.
Największego przełomu w zakresie ustalenia daty Wielkanocy dokonał żyjący w VI w. scytyjski mnich, Dionysius Exiguus (Mały). Stworzył on chrześcijański kalendarz, rozpoczynając rachubę lat od narodzenia Chrystusa. To nowe ujecie chronologii zapanowało w Europie na dobre w XI w., a w świecie greckim dopiero w XV w. Chcąc uzyskać datę Wielkanocy, średniowieczny chronolog znalazł tzw. złotą liczbę danego roku (tj. kolejny numer roku w 19-letnim cyklu lunarnym), a potem sprawdzał w tabelach datę pełni księżyca. Znalazłszy ją, szukał pierwszej pełni po równonocy, czyli po 21 marca. Potem sprawdzał tabelę tzw. liter niedziel, która podawała datę Niedzieli Wielkanocnej.
Również Mikołaj Kopernik, na zamku w Olsztynie, gdzie przebywał przez pięć lat, własnoręcznie wykonał tablicę astronomiczną, na której wykreślił równonoc wiosenną. Było to ważne m.in. przy ustalaniu Wielkanocy.
Po XVI-wiecznej reformie kalendarza i wprowadzeniu w 1582 r. kalendarza gregoriańskiego po raz kolejny rozeszły się drogi Wschodu i Zachodu. Niedokładność kalendarza juliańskiego spowodowała przesunięcie względem rzeczywistej daty wiosennej równonocy, dziś wynoszące 13 dni.
Pod koniec XX i na początku XXI w. można zauważyć tendencje do wprowadzenia stałej daty Wielkanocy. Takie propozycje przedstawiano już na forum Ligi Narodów i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Dał temu też wyraz w Konstytucji o liturgii II Sobór Watykański oraz patriarcha Konstantynopola Atenagora I w wielkanocnym orędziu z 1969 r., wzywając do usuwania różnic pomiędzy Kościołami i ustalenia wspólnej daty Wielkanocy.
Spośród proponowanych stałych dat sugerowana jest najczęściej druga niedziela Wielkanocy, co pokrywałoby się z ogólnym trendem ustaleń daty śmierci Chrystusa na dzień 3 kwietnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czary mary czy ciary bez miary?

2019-03-22 22:23

Agata Pieszko

Od 22-24 marca u Paulinów na ul. św. Antoniego będzie trwało Triuduum Maryjne z okazji 5. rocznicy ustanowienia Sanktuarium Jasnogórskiej Matki Kościoła. W tym czasie w sanktuarium odbędzie się cykl konferencji pt. "Zrujnowana czy odbudowana świątynia?", które poprowadzą Ojciec Paulin Adam Czuszel oraz Debora Sianożęcką-psycholog.

Agata Pieszko
Debora Sianożęcka podczas konferencji Triduum Maryjnego

Dzisiejsze wydarzenia Triduum Maryjnego rozpoczęły się Drogą Krzyżową. Piękny początek-bo któż, jak nie Maryja najbardziej rozumiał miłość ukrzyżowaną? Następnie wierni mogli uczestniczyć we Mszy Świętej z homilią opartą na rozważaniach 1. Listu do Koryntian. Ten list uświadomił i utwierdził nas w tym, że żyjemy w świecie ludzi cielesnych, a nie duchowych. Trawi nas więc grzech i podziały, a przecież Jezus mówi: "Każde królestwo, wewnętrznie skłócone, pustoszeje. I żadne miasto ani dom, wewnętrznie skłócony, się nie ostoi".(Mt 12,25). Niestety wiele między nami sporów. Ojciec Adam zwracał uwagę na to, jak próbujemy zagłuszyć je dobrami tego świata, uprawiając "jakieś czary mary" i zaklinając rzeczywistość, a tak naprawdę w zamian otrzymujemy "ciary bez miary" widząc, w jakim świecie żyjemy. Pozornie powinno nam się żyć lepiej-przecież medycyna rozwija się błyskawicznie, a na wyciągnięcie ręki mamy wszelkie dobra! Jednak w Warszawie przyjmuje się standardy dezawuujące rodzinę, ludzie nie potrafią się zatrzymać, goniąc za zyskiem, a w miastach burzy się domy z fundamentami, żeby stawiać nowe drapacze chmur. "Czym się karmisz?"-pytała Debora Sianożęcka podczas konferencji po Mszy Św-"Bo jeżeli karmisz tylko ciało, to Twoja dusza bez swojego pokarmu obumrze".

"Kościół, który przestaje się budować, zanim zostanie ukończony, zamienia się w ruinę. To samo dzieje się z ludźmi, którzy myślą, że osiągnęli pewien pułap życia chrześcijańskiego i już nad sobą nie pracują"-mówił o. Adam. W poniedziałek (25.03) w Sanktuarium wrocławskich Paulinów o godz. 17:30 odbędą się Klęczki Jasnogórskie, a po nich Msza Św., której będzie przewodniczył abp Józef Kupny.

Zapraszamy do uczestnictwa w Triduum Maryjnym oraz wieńczącej je Mszy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem