Reklama

Przyjść z pomocą rodzinie

2012-11-19 12:00

Maria Fortuna- Sudor
Edycja małopolska 12/2009

Problem dzieci i młodzieży wychowujących się na ulicach jest wciąż aktualny. Wielu rodziców w pogoni za pieniądzem, za przyjemnościami i wygodnym życiem zapomniało, że to oni są odpowiedzialni za potomstwo. Na efekty nie trzeba było długo czekać

Oto od kilku lat jesteśmy bombardowani informacjami, jak to konkubent zakatował na śmierć dziecko, bo płakało, jak nastolatki zabiły kolegę, bo chciały zobaczyć, jak umiera człowiek, jak młodzi napadają na starszych, samotnych, aby zdobyć pieniądze na „niezbędne” w ich życiu gadżety i używki. Z drugiej strony przybywa rodzin, które nie mają warunków, aby zapewnić dzieciom godne życie. Trudna sytuacja materialna często ma wpływ na los ich potomstwa, ich postawy i zachowania.

Zagospodarować czas wolny

Nic więc dziwnego, że osoby zatroskane o los przyszłych pokoleń Polaków starają się zaradzić złu. Jednym z przykładów, jak można próbować rozwiązywać te problemy, jest działalność Fundacji „Dom dla Dziecka”. Jej klub „Benedictus” mieści się w jednej z kamienic przy Rynku Podgórskim (4/1a), nieopodal kościoła pw. św. Józefa. Skupieni wokół placówki pracownicy i wolontariusze kontynuują działalność świetlicy, która od 2002 r. miała swoją siedzibę przy ul. Zamoyskiego 41. - W nowym miejscu jesteśmy od września 2007 r. - wyjaśnia Marta Środa, przedstawicielka zarządu Fundacji. - Ta przeprowadzka była dla naszych beneficjentów korzystna, bowiem dostaliśmy od dzielnicy XIII (Podgórze) wyremontowany lokal, na dodatek większy niż poprzedni. Kolejnym krokiem pomagającym nam aktywnie działać w środowisku jest podpisanie umowy z MOPS-em, co nastąpiło w grudniu 2008 r.
Do klubu „Benedictus” przychodzą młodzi ludzie w wieku od 12 do 18 lat. W przyjaznym otoczeniu mogą korzystać z komputerów, grać w bilard, poćwiczyć w siłowni, odrabiać lekcje czy też nadrobić zaległości w nauce. - Ofertę kierujemy ogólnie do młodzieży krakowskiej, ale przede wszystkim tej, która ma do nas najbliżej, czyli podgórskiej - wyjaśnia dyrektor Fundacji dr Ryszard Kobiałka. - Jeżeli młody człowiek, szczególnie ten w wieku gimnazjalnym, nie ma co ze sobą zrobić i spędza czas na ulicy, to my jesteśmy po to, aby mu pomóc, aby go nauczyć mądrze tym czasem gospodarować.

Pomóc potrzebującym

Z myślą o młodzieży i o dzieciach z rodzin zaniedbanych, rozbitych we wrześniu 2002 r. w Krakowie-Podgórzu przy parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy powstała Fundacja „Dom dla Dziecka”. Jej zadaniem jest pomagać podgórskim rodzinom na różne sposoby. - Znam środowisko Podgórza od 30 lat. Wtedy jako duszpasterz zacząłem tutaj pracować z młodzieżą i jej rodzicami, także z tzw. młodzieżą problemową - wspomina o. Władysław Chaim CSsR, pomysłodawca i jeden ze współzałożycieli fundacji. - Później, w otwartej przed 10 laty poradni psychologiczno-pastoralnej, która wówczas była jedyną tego typu placówką w Krakowie, nieustannie spotykałem się z ludźmi uginającymi się od problemów emocjonalnych i życiowych, których zadatki wynieśli ze swoich toksycznych rodzin. To wtedy uświadomiłem sobie, że poradnia nie wystarczy, aby w pełni pomóc potrzebującym, ani tym bardziej zapobiegać pojawianiu się takich problemów. Impulsem do założenia Fundacji była wypowiedź kard. Franciszka Macharskiego, który przy okazji koronacji ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy zwrócił się do nas, redemptorystów, jako gospodarzy sanktuarium, abyśmy zrobili coś dla mieszkańców Podgórza. Współzałożycieli Fundacji w realizacji idei moralnie i duchowo umocniły słowa Jana Pawła II, który w 2002 r. w Łagiewnikach - właśnie wtedy, gdy Fundacja była rejestrowana w sądzie - mówił: „Potrzeba wyobraźni miłosierdzia, aby przyjść z pomocą dziecku zaniedbanemu duchowo i materialnie…”.

Reklama

Przezwyciężyć egoizm

Od początku działalności osoby skupione wokół Fundacji starały się pomagać na różnych frontach. Jednym z ważnych elementów ich pracy była działalność świetlicy. Na łamach „Głosu Podgórza” (biuletynu informacyjnego dzielnicy XIII) w grudniowym numerze z 2004 r. o. W. Chaim napisał: „…organizujemy douczanie, kontynuujemy zajęcia i dyżury specjalistów, mające poprawić zdrowie fizyczne, emocjonalne i moralne dzieci. W godzinach 14 -15.30 jest obowiązkowa nauka, a po podwieczorku, do godz. 19 - zajęcia językowe, komputerowe, plastyczne, teatralne, gra na gitarze i śpiew, gry i zajęcia sportowe itp. Dla dzieci z wadą postawy organizujemy zajęcia na basenie i masaż. Zbieramy grupy dzieci z dysleksją, dysgrafią i wadą wymowy, a także trudnościami szkolnymi, aby z pomocą specjalistów zorganizować odpowiednie zajęcia…”. Poproszony o refleksję na temat pracy na rzecz Fundacji, o. Władysław podkreślił, że bardzo długo ich beneficjenci traktowali np. dożywianie jako okazję do najedzenia się. - Z czasem - wspomina - ku naszej radości pojawiała się wspólnota rozmowy i bycia razem.
Dużą rolę w integrowaniu dzieci, młodzieży, całych rodzin korzystających z pomocy i wsparcia Fundacji odgrywa wspólnie spędzony czas, wyjazdy - te krajowe i zagraniczne (np. kolonia w Równi, w Bieszczadach, wyjazdy na narty czy pobyt na obozach językowo-turystycznych w Austrii, gdzie uczestnicy zwiedzili m.in. Kahlenberg, Prater, groby cesarskie, katedrę św. Szczepana). W czasie wakacji beneficjenci uczestniczą w wycieczkach pieszych, rowerowych, w zabawach ruchowych, grach sportowych. Do niecodziennych, ale szczególnie miłych wydarzeń należą np. obchody Dnia Dziecka. Jedne z nich na łamach „Głosu Podgórza” opisuje o. Władysław: „4 czerwca obchodziliśmy na Krzemionkach Rodzinny Dzień Dziecka przy współpracy z duszpasterstwem dzieci parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Po nabożeństwie Słowa Bożego - pod kopułą nieba - w intencji dzieci oraz ich rodzin zajęliśmy trawniki i boiska, tocząc rozgrywki sportowe (indywidualne, grupowe, rodzinne), a dla młodszych dzieci prowadząc zajęcia z rysowaniem, śpiewaniem i ruchowe pod okiem pedagoga, psychologów i opiekunów. Zakończyliśmy dzień przy ognisku, śpiewając, bawiąc się, częstując pieczoną kiełbaską i chlebem. Ponad 100 dzieci i młodzieży oraz blisko 50 rodziców, głównie matek w niemal kameralnych warunkach cieszyło się dzieciństwem, rodziną, życiem”.

Wskazać wartościowe sposoby na życie

Innym pomysłem realizowanym w Fundacji stała się poradnia „Betesda”. W niej pomoc rodzinom nieśli nie tylko psycholodzy, pedagodzy, duszpasterze, ale także pediatrzy, psychiatrzy, psychoterapeuci i prawnicy. Zapytany o jej losy, dr Ryszard Kobiałka wyznaje, że ze względu na postępujący kryzys nie może powiedzieć, czy uda się tę działalność kontynuować. Ale o. Władysław, który jest nazywany „dobrym duchem” Fundacji, mówi, że nie wyobraża sobie jej likwidacji. - Poradnia ma nadal do spełnienia rolę pomocy psychologicznej, psychoterapeutycznej, wychowawczej i pastoralnej - podkreśla. - Przed przeniesieniem z Krakowa zdążyłem ją jeszcze wyposażyć w dobre pomoce testowe i literaturę. Moje plany zmierzały do stworzenia nowoczesnego centrum pomocy rodzinie - „Centrum Obfitego Odkupienia”.
- Według umowy z MOPS-em, otrzymujemy fundusze na opiekę nad 30 beneficjentami - mówi Marta Środa. - Mamy zatrudnionych 9 osób, wśród nich są: psycholog, wychowawcy, logopeda, polonista, matematyk, instruktor gry na gitarze, pomagają nam też wolontariusze. - Jesteśmy przekonani, że to jest ostatni dzwonek na wyprostowanie dróg wielu młodym ludziom, potem jest już coraz trudniej - dodaje Ryszard Kobiałka. - Zainteresowanych zapraszamy! Ośrodek jest czynny każdego dnia od 14.00 do 19.00. Mogą przyjść również rodzice.

Reklama

Poznań: zmarł ks. prof. Jan Kanty Pytel

2019-11-21 17:47

ms / Poznań (KAI)

W Poznaniu zmarł ks. prof. dr hab. Jan Kanty Pytel, biblista, tłumacz ksiąg biblijnych, propagator twórczości literackiej Romana Brandstaettera. Miał 91 lat.

UAM/poznan.tvp.pl
ks. prof. Jan Kanty Pytel

„Najwięcej cieszę się, kiedy celebruję liturgię wielkosobotnią i błogosławię wodę chrzcielną. Cały rok czekam na Wielkanoc! To jest moje święto!” – pisał ks. Pytel w swej autobiografii.

„Był wspaniałym profesorem, studenci chętnie słuchali jego wykładów prowadzonych z polotem i ubarwionych gestykulacją. Miał ogromną wiedzę, którą umiał się dzielić, a przy tym był bardzo skromnym i pobożnym kapłanem” – mówi ks. Maciej Szczepaniak, rzecznik archidiecezji poznańskiej.

Jan Kanty Pytel urodził się w 1928 r. w Budzyniu w Wielkopolsce. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1954 r. z rąk bp. Franciszka Jedwabskiego. Po studiach na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim doktoryzował się w 1961 r.

Od 1960 r. był prefektem, a następnie wicerektorem Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu oraz wykładowcą teologii biblijnej i egzegezy Nowego Testamentu.

W 1975 r. habilitował się na ATK na podstawie monografii o gościnności w Piśmie Świętym. Był profesorem Papieskiego Wydziału Teologicznego w Poznaniu, a także jego dziekanem. Jeszcze w czasach PRL-u prowadził wykłady na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza z wybranych zagadnień biblijnych w literaturze.

Autor licznych prac naukowych, do Biblii Poznańskiej tłumaczył listy więzienne św. Pawła. Przez dużą część życia ks. Pytel był związany z parafią św. Jana Kantego w Poznaniu. Liczył na beatyfikację tamtejszego proboszcza, ks. Aleksandra Woźnego, którego proces jest w toku.

Był członkiem zwyczajnym Rady Naukowej Episkopatu Polski, założycielem i prezesem Stowarzyszenia im. Romana Brandstaettera.

W 2019 r. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznał mu odznakę honorową „Zasłużonego dla Kultury Polskiej”. Ks. Pytel był członkiem Związku Literatów Polskich.

Uroczystościom pogrzebowym śp. ks. prof. Pytla w katedrze poznańskiej będzie przewodniczył abp Stanisław Gądecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bangkok: papież spotkał się z tajlandzkim duchowieństwem

2019-11-22 08:08

tom, st, kg (KAI) / Bangkok

"Nie powinniśmy obawiać się coraz większej inkulturacji Ewangelii" - powiedział Franciszek podczas spotkanie z kapłanami, zakonnikami, osobami konsekrowanymi, seminarzystami i katechetami w parafii św. Piotra w Bangkoku. Zachęcił do głoszenia wiary „w dialekcie”, tak jak matka śpiewa kołysanki swojemu dziecku. - Z taką ufnością trzeba nadać jej tajlandzkie oblicze i „ciało”, co oznacza o wiele więcej, niż sporządzenie tłumaczeń" - powiedział papież. W spotkaniu wzięło udział ok. tysiąca kapłanów, kobiet i mężczyzn konsekrowanych, seminarzystów i katechistów.

Vatican Media

Witając Ojca Świętego 73-letni biskup diecezji Surat Thani Joseph Pradhan Sridarunsil SDB na południu kraju podkreślił, że katolicy tajscy są częścią kontynentu azjatyckiego, na którym "ludzie są bardzo dumni ze swych wartości religijnych i kulturalnych, obejmujących umiłowanie milczenia i kontemplacji, prostotę, harmonię, nieprzywiązywanie wagi do dóbr materialnych, niestosowanie przemocy, ducha twardej pracy, dyscyplinę, umiarkowane życie, pragnienie wiedzy i poszukiwania filozoficzne".

Biskup wskazał, że już w pierwszym okresie istnienia Kościoła w Tajlandii, którego ziarna zasiali misjonarze dominikanie, osoby zakonne odgrywały w nim ważną rolę. Obecnie działa tam 35 żeńskich zgromadzeń zakonnych z 1378 siostrami, 22 zgromadzenia męskie, liczące 456 zakonników, 7 stowarzyszeń życia apostolskiego z 41 członkami i 3 zakony monastyczne ze 164 osobami. "Są oni jak mała świeca, zapalona przez Chrystusa dla dobra ubogich, najbardziej narażonych i wykluczonych" – powiedział biskup. Przypomniał, że ewangelizacja tego kraju rozpoczęła się w 1669 i trwa do dzisiaj, odpowiadając na wyzwania naszych czasów.

Jednocześnie zwrócił uwagę, że Kościół w Tajlandii stoi w obliczu tych samych problemów, jakie występują gdzie indziej, w tym spadku powołań kapłańskich i zakonnych. "Mimo to nadal pracujemy razem jako Kościół, głosząc Dobrą Nowinę" – przekonywał hierarcha. I dodał, że Konferencja Biskupia jego kraju powołała niedawno Stowarzyszenie Misji Zagranicznych Tajlandii (TMS), "aby dzięki naszym kapłanom i zakonnikom złagodzić potrzeby sąsiednich krajów", przy czym rośnie liczba kandydatów do tego nowego stowarzyszenia.

"Kościół Tajlandii pełni swą służbę w wielkiej różnorodności posług, a to, co ważne, to nasze żywe świadectwo miłości Boga, Jego współczucia i Jego sprawiedliwości w społeczeństwie" - zakończył swe przemówienie bp Sridarunsil.

Następnie świadectwo złożyła katolicka zakonnica, jak pochodząc z rodziny buddyjskiej, poznała wiarę katolicką i stała się zakonnicą. Dziękuję Bogu za wielki dar Jego Syna i Ducha Świętego, którzy oświecili moje życie oraz za misjonarzy, których posłał, aby byli świadkami Jego miłości tu, w Tajlandii – powiedziała siostra Benedykta.

Siostra Benedykta ze Zgromadzenia Misjonarek Maryi - Ksawerianek urodziła się w 1975 jako Jongrak Donoran (w skróconej formie - Tee) w rodzinie buddyjskiej. Również ona wierzyła, że – zgodnie z jej religią – czynienie dobra "wyzwala nas i prowadzi nas do nieba". W wieku 15 lat poszła do szkoły prowadzonej przez siostry miłosierdzia i wówczas po raz pierwszy usłyszała o chrześcijaństwie.

Później kontakty te stały się częstsze, choć długo jeszcze nie wierzyła w Jezusa jako Boga, ale już pokładała ufność w Maryi, odmawiała różaniec i chodziła na niedzielne Msze święte. W wieku 33 lat postanowiła zostać nauczycielką-wolontariuszką w jakiejś odległej wiosce górskiej. Przypadkowo na swej drodze spotkała włoskiego misjonarza o. Raffaele Manentiego a przez niego zetknęła się z siostrami ksaweriankami. Po roku pracy z nimi zapragnęła przyjąć chrzest, ale musiała się jeszcze dłuższy czas do tego przygotować. I dopiero po roku, w 2012, została w pełni chrześcijanką.

"Nadal będę szukała woli Boga. Dziękuję Mu za wielki dar Jego Syna i Ducha Świętego (...) oraz za misjonarzy, których posłał, aby byli świadkami Jego miłości tu, w Tajlandii. Zaprawdę Słowo Boże nie jest zwykłym słowem zapisanym w księdze, ale jest Słowem pełnym życia i nosicielem życia" – zakończyła swe świadectwo s. Benedykta.

W przemówieniu dziękując siostrze miłosierdzia Benedetcie za jej świadectwo, papież wyraził wdzięczność wszystkim osobom konsekrowanym za ich ciche męczeństwo wierności i codzienne poświęcenie, które wydało owoce.

Franciszek zaapelował do zgromadzonych, aby pamiętali i byli wdzięcznymi wszystkim tym osobom, które pomogły im odkryć powołanie poprzez gesty miłości, wielkoduszności, solidarności i zaufania, a także przebaczenia, cierpliwości, wytrwałości i współczucia. "Pomyślmy o nich, bądźmy wdzięczni i na ich barkach poczujmy się także i my powołani do bycia mężczyznami i kobietami pomagającymi rodzić nowe życie, które daje nam Pan" - powiedział papież.

Odpowiadając na pytanie, jak pielęgnować "płodność apostolską", Franciszek odwołał się do świadectwa siostry Benedetty, która powiedziała, że powołanie otrzymała poprzez piękno i to piękno obrazu Dziewicy Maryi, a nie abstrakcyjne idee czy zimne rozumowanie.

Papież zwrócił uwagę, że życie konsekrowane, które nie jest zdolne do otwarcia się na niespodziankę, to życie, które pozostało w połowie drogi. "Pan nie powołał nas po to, by nas posłać w świat i abyśmy ludziom narzucili obowiązki, czy brzemiona cięższe, od tych, które już dźwigają, i których jest wiele, ale aby dzielić z innymi radość, piękną perspektywę, nową i zadziwiającą" - powiedział papież i przywołał "pragmatyczne i prorocze" słowa swojego poprzednika Benedykta XVI, że Kościół nie rozszerza się poprzez prozelityzm, ale przez przyciąganie.

Ojciec Święty zachęcił zgromadzonych, aby nie bali się szukać nowych symboli i obrazów, szczególnej muzyki, która pomogłaby Tajlandczykom rozbudzić zadziwienie, które chce dać Pan. "Nie powinniśmy obawiać się coraz większej inkulturacji Ewangelii. Trzeba poszukiwać nowych form dla przekazywania Słowa zdolnego, by wstrząsnąć i rozbudzić pragnienie poznania Pana: Kim jest ten człowiek? Kim są ci ludzie, którzy idą za krzyżem?" - mówił Franciszek.

Papież powiedział, że z pewnym bólem stwierdził, gdy przeczytał, że dla wielu wiara chrześcijańska jest wiarą obcą, że jest to religia obcokrajowców. Zachęcił do głoszenia wiary „w dialekcie”, tak jak matka śpiewa kołysanki swojemu dziecku. "Z taką ufnością trzeba nadać jej tajlandzkie oblicze i „ciało”, co oznacza o wiele więcej, niż sporządzenie tłumaczeń. To pozwolenie, aby Ewangelia pozbyła się dobrych, ale obcych szat, aby zabrzmiała muzyką, która jest dla was na tych ziemiach swojską i sprawienie, aby dusze naszych braci pulsowały tym samym pięknem, które rozpaliło nasze serca" - przekonywał Franciszek.

Zachęcił do modlitwy do Dziewicy Maryi oraz, jak uczy Ewangelia, przełamywania wszelkich determinizmów, fatalizmów i schematów.

Papież wezwał, by w imię powołania, wyjść ze swoich ograniczeń, i w obliczu osób, które spotykamy na ulicy, najbardziej potrzebujących, usuniętych na margines, pogardzanych w mieście, sieroty, osoby starsze odkrywać piękno i drugiego jak brata. Wtedy nie jest on już sierotą, porzuconym, usuniętym na margines czy pogardzanym. "Teraz ma oblicze brata, „brata odkupionego przez Chrystusa. To znaczy być chrześcijaninem!" - zaznaczył Franciszek i zapytał: "Czy da się pojąć świętość bez tego żywego uznania godności każdej istoty ludzkiej?”.

Zachęcił wszystkich, którzy codziennie poświęcacie swoje życie służąc Jezusowi w braciach, aby dostrzegali piękno, tam, gdzie inni widzą jedynie pogardę, porzucenie lub przedmiot seksualny do wykorzystania. "Jesteście w ten sposób konkretnym znakiem żywego i czynnego miłosierdzia Pana. Znakiem świętego namaszczenia na tych ziemiach" - powiedział Franciszek.

Podkreślił znaczenie modlitwy dla "apostolskiej płodności". Przede wszystkim wytrwałego odmawiania Różańca tak jak dziadkowie, "Iluż z nas otrzymało wiarę od naszych dziadków!" - wspomniał papież i zaznaczył: "Bez modlitwy całe nasze życie i misja tracą sens, siłę i zapał".

Za św. papieżem Pawłem VI Ojciec Święty przypomniał, że jednym z najgorszych wrogów ewangelizacji jest brak zapału. "Gorliwość zakonnika, zakonnicy, kapłana i katechety karmi się tym podwójnym spotkaniem: z obliczem Pana i z obliczem braci" - zaznaczył.

Na zakończenie wezwał: "Proszę was bardzo, nie ulegajcie pokusie, by myśleć, że jesteście nieliczni. Myślcie raczej, że jesteście małymi narzędziami w twórczych rękach Pana. On napisze waszym życiem najpiękniejsze karty historii zbawienia na tych ziemiach".

Po spotkaniu z duchowieństwem papież udał się do sanktuarium bł. Mikołaja Bunkerda Kitbamrunga na spotkanie z biskupami Tajlandii i Federacji Konferencji Biskupich Azji (FABC).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem