Reklama

Wiara

Wołam Twoje Imię, Matko… Śladami „Polskiej litanii” ks. Jana Twardowskiego

Nadmorska Pani, módl się za nami...

Kult Matki Bożej w Swarzewie sięga czasów przed reformacją a z Jej historią związanych jest kilka legend.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rozważanie 9

Nadmorska Pani

Rybaczko Swarzewa

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

z grzechów nas wyłów

swoimi sieciami

módl się za nami

Z południowej części kraju, przybywamy dziś na Pomorze, gdzie znajduje się Sanktuarium Matki Boskiej Królowej Polskiego Morza. Zgodnie z trasą, jaką w „Polskiej litanii” wyznaczył nam ks. Jan Twardowski, przybyliśmy dziś do Swarzewa. Jest to maleńka wioska, położona parę kilometrów na południe od Władysławowa, nad piękną, malowniczą Zatoką Pucką. Lud kaszubski czci tu Królową Polskiego Morza – Matkę Bożą Swarzewską.

W miejscowym kościele pw. Narodzenia NMP, pochodzącym z końca XIX głównym, za obrazem Madonny Tronującej z Dzieciątkiem, który jest podnoszony, umieszczona jest drewniana figurka Matki Boskiej Patronki Rybaków. Jej pochodzenie datuje się na I połowę XV wieku. Jest ona zaliczana do tak zwanych "Pięknych Madonn". Figurka, mająca wysokość 66 cm, stoi na złotym cokole, otoczona promieniami w tym samym kolorze. Rzeźba przedstawia młodą Bogarodzicę o uśmiechniętym wizerunku. Na dole widnieje czerwona szata, na którą narzucony jest zloty płaszcz. W prawej dłoni trzyma berło i różaniec, a w lewej małego Jezusa, który rozkłada rączki w geście błogosławieństwa, trzymając jednocześnie kulę ziemską.

Ta mała figurka nie pozwala o sobie zapomnieć temu, kto choć raz na nią spojrzał.

Reklama

Kult Matki Bożej w Swarzewie sięga czasów przed reformacją a z Jej historią związanych jest kilka legend. Jedna z nich mówi o żaglowcu, który tonął w czasie sztormu a załoga statku modliła się o ocalenie przed okrętową figurką Matki Bożej z Dzieciątkiem. Prośby żeglarzy zostały wysłuchane i wkrótce znaleźli się na lądzie, a z morza, wydobyli figurkę i ustawili ją w pobliżu studzienki. Według innej legendy rzeźba pierwotnie przeznaczona była dla Gdańska, lecz przewożący ją statek rozbił się a statuetka wypłynęła na brzeg. W Swarzewie nie było wówczas kościoła, więc figurkę przeniesiono na Hel. Tam była przechowywana aż do czasów reformacji, kiedy to wrzucono Madonnę w morskie fale. Figurka ponownie wypłynęła w Swarzewie, co uznano za cud i postanowiono właśnie tu wybudować sanktuarium maryjne.

Przez wielki pielgrzymowali i nadal pielgrzymują do Niej głównie rybacy. Za przyczyną Matki Bożej dokonują się liczne uzdrowienia chorych. Bp chełmiński Krzysztof Szembek podczas wizytacji kanonicznej w Swarzewie w 1702 roku uznał figurę Matki Bożej za cudami słynąca.

Figura została koronowana 8 wrzesnia 1937 roku, a dokonał jej biskup chełmiński Stanisław Okoniewski.Dnia 11 czerwca 1987 roku Matka Boża Rybaków odbyła jedyną w swoim rodzaju pielgrzymkę – przeniesiono Ją do Gdyni i ustawiono przy ołtarzu, przy którym modlił się Jan Paweł II. W swoim przemówieniu, wypowiedział wówczas takie słowa: „

pragnę zwrócić się obecnie ze słowem szczególnym do ludzi morza…. Mam na myśli rybaków, marynarzy, stoczniowców i wszystkich, którzy pracują w portach lub na pokładach kutrów, statków pasażerskich i handlowych wszelkiego typu, którzy służą na okrętach wojennych czy łodziach podwodnych. Związaliście wasze życie i życie waszych rodzin z morzem…. Was wszystkich, wasze rodziny i wszystkie wasze sprawy składam u stóp Matki Chrystusa, czczonej w wielu sanktuariach na tej ziemi, a zwłaszcza w Sianowie i w Swarzewie, gdzie od lat czterystu otacza was opieką jako „Królowa polskiego morza”. Cieszę się, że jest tu z nami na tym spotkaniu.

2024-05-08 20:50

Oceń: +14 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Matko Serdeczna, módl się za nami...

[ TEMATY ]

Rozważania majowe

Wołam Twoje Imię, Matko…

Karol Porwich/Niedziela

Zasłuchani w „Polską litanię” ks. Jana Twardowskiego zatrzymamy się w stolicy diecezji sandomierskiej ze świadomością, że na jej terenie jest jeszcze kilka innych sanktuariów maryjnych.

Matko Serdeczna
CZYTAJ DALEJ

Odrzucona Ewangelia nie przestaje być Ewangelią

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Hiob woła do przyjaciół o litość, „bo ręka Boga mnie dotknęła”, a zaraz potem wypowiada pragnienie, które dla prawnika brzmi jak żądanie utrwalenia dowodu: „oby me słowa zostały spisane, oby w księdze utrwalone, rylcem żelaznym i ołowiem na skale wyryte na wieki”. Człowiek, któremu współcześni odmówili racji, apeluje do trybunału przyszłości. Skoro proces doczesny jest nie do wygrania (zob. glossę na 30 IX), niech przynajmniej akta przetrwają. Pismo utrwalone na skale to w starożytności forma najtrwalszej publikacji, jak inskrypcja królewska. Hiob chce, by jego sprawa nie umarła razem z nim. Wtedy, z samego dna, wyrywa się zdanie, które przerosło całą księgę: „lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni”. Hebrajskie goel oznacza krewnego-mściciela, wykupiciela, tego, kto z mocy prawa rodowego wykupywał krewnego z niewoli, odzyskiwał jego ziemię i ujmował się o jego krew (por. Kpł 25; Rt 4). Hiob, opuszczony przez wszystkich, wyznaje, że ma jeszcze jednego Krewnego, który wstanie „jako ostatni”, dosłownie jak ten, kto w procesie zabiera głos na końcu i rozstrzyga. Wulgata przełożyła śmiało: Scio enim quod redemptor meus vivit, i tak te słowa weszły do liturgii za zmarłych, gdzie Kościół śpiewa je nad trumnami do dziś. „Ja sam Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny; moje nerki już mdleją z tęsknoty”. Tekst hebrajski jest w szczegółach ciemny i tłumacze biedzą się nad nim od wieków, ale kierunek nadziei jest jasny. Hiob spodziewa się zobaczyć Boga po swojej stronie. Chrześcijańska lektura od czasów Ojców słyszała tu przeczucie zmartwychwstania. Dzisiejsza patronka, Teresa z Lisieux, przeszła pod koniec życia własną noc wiary, próbę ciemności, o której mówiła, że siedzi przy stole niedowiarków. Właśnie w tej nocy powtarzała akt ufności. Mała droga i wielka skarga Hioba spotykają się w jednym punkcie. Ufność jest decyzją miłości podjętą w ciemku.
CZYTAJ DALEJ

Ewangelizował nawet na swoim pogrzebie. Kąty Wrocławskie pożegnały ks. Wojciecha Draba

2026-10-01 21:10

[ TEMATY ]

bp Marek Mendyk

diecezja świdnicka

ks. Krzysztof Ora

pogrzeb kapłana

ks. Wojciech Drab

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. Kan. Wojciech Drab (1971-2026)

Ks. Kan. Wojciech Drab (1971-2026)

Pogrzeb ks. Wojtka stał się dla mnie nadzwyczajnymi rekolekcjami o kapłaństwie, o życiu pomimo śmierci, o Kościele, który jest piękną wspólnotą – napisał po uroczystości ks. kan. Krzysztof Ora. I rzeczywiście: 1 października w Kątach Wrocławskich nie zabrakło łez i bólu, ale jeszcze mocniej wybrzmiewała wiara, że śmierć nie ma ostatniego słowa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję