Reklama

Pielgrzymka

Śladami ks. Alojsa Andrickiego

W środku zjednoczonej Europy wymiera najmniejszy naród naszego kontynentu. Trwa na swojej ziemi od 1400 lat, ale wieki prześladowania, popełniane na nich zbrodnie, germanizacja, brak właściwej opieki państwa, którego są obywatelami, mimo obowiązujących w tym kraju ustaw i przepisów sprawiły, że grozi mu zagłada. Dzieje się to na naszych oczach, lecz wokół jego sprawy panuje zmowa milczenia

Niedziela legnicka 28/2009

W Republice Federalnej Niemiec 1 czerwca br. był dniem wolnym od pracy. To drugi dzień obchodów Zesłania Ducha Świętego, czyli Zielonych Świąt, a także Międzynarodowy Dzień Dziecka. Rada Pedagogiczna Szkoły Podstawowej w Rząsinach, Rada Rodziców oraz Ksiądz Proboszcz tutejszej parafii postanowili wykorzystać ten czas. Uczniowie, wychowawcy i liczna grupa rodziców wzięli udział w pielgrzymce „śladami ks. Alojsa Andrickiego”, łużyckiego patrioty, zamęczonego w hitlerowskim obozie zagłady. Podczas jednego z postojów, sześcioletni Tomek, zadał pytanie: - A po co tutaj przyjechaliśmy? Właśnie. Proste pytanie znużonego dziecka. Moja odpowiedź, że miejsca, które odwiedzamy, są związane z postacią patrona naszej Szkoły, niczego nie zmieniają. Reakcją malca jest tylko wzruszenie ramionami.

Nasi bracia Łużyczanie

Łużyczanie, Serbołużyczanie czy też Serbowie Łużyccy to, podobnie jak my, naród słowiański. Ich przodkowie około 1400 lat temu zaludnili ziemie na wschodzie od Kwisy, Bobru i Odry po Soławę (Saale) i Łabę na zachodzie oraz na północy do Berlina. Były to tereny obfitujące w wodę. Prawdopodobnie od słów ługi, łęgi, co oznaczało zbiorniki wody, kałuże, podmokłe łąki, obszary bagniste, często w dolinach rzek, powstała nazwa Łużyce. Dzisiaj na terenach Saksonii, z głównym ośrodkiem w Budziszynie (Budyšin, Bautzen) żyje około 40 tysięcy Górnołużyczan. Około 20 tysięcy Dolnołużyczan jest mieszkańcami Brandenburgii, a ich głównym ośrodkiem jest Chociebuż (Chośebuz, Cottbus). Co ciekawe, nazwa Serb jest nam, Polakom, bliska - wywodzi się prawdopodobnie od polskiego słowa „pasierb”. Oznaczało niegdyś współplemieńca, ssącego mleko tej samej matki. Jeszcze bardziej interesujące są wyniki badań genetycznych, które udowadniają pokrewieństwo między Polakami a Serbołużyczanami, czyli ich pochodzenie ok. 10 000 lat temu od jednego ojca. A język? Oto słowa hymnu w języku górnołużyckim. Czyż nie pobrzmiewają znajomo?

Rjana Łužica,
sprawna, přećelna,
mojich serbskich wótcow kraj,
mojich zbóžnych sonow raj,
swjate su mi twoje hona.
Èaso přichodny,
zakćěj radostny!
Ow, zo bychu z twojeho
klina wušli mužojo,
hódni wěèno wopomnjeća!

Reklama

Historia obu narodów przynosi kolejne podobieństwa - germanizacja, walka o tożsamość, o zaistnienie i jedność kraju, hitlerowska próba zagłady. Niestety dziś, gdy Polacy żyją w wolnym i niepodległym kraju, Łużyczanie wciąż muszą starać się o przetrwanie swego języka, kultury, szkół. Chociaż formalnie mają wsparcie w ustawach niemieckich, z roku na rok obcina się im dotacje na działalność kulturalną i oświatową. Ale są dzielni i nie poddają się, jak to Słowianie. I mają silne wsparcie Kościoła. Jan Paweł II przemawiał w języku górnołużyckim dwa razy w roku, udzielając błogosławieństwa Urbi et orbi. Uczynił to też Papież Benedykt XVI.
Jeszcze za pontyfikatu pierwszego Papieża Słowianina otwarto proces beatyfikacyjny łużyckiego kapłana Alojsa Andrickiego, którego to właśnie Szkoła Podstawowa w Rząsinach (pow. Lwówek Śląski) obrała za patrona. Nabożeństwa w języku serbskim są odprawiane w ośmiu parafiach katolickich i przez trzech pastorów ewangelickich w Górnych Łużycach oraz tyluż pastorów w Dolnych Łużycach. Oczekują także w swojej działalności, zapobiegającej wynarodowieniu, pomocy ze strony Polski i Czech.

Wspólne dobro

Łużyczanie zaraz po wojnie zaczęli rozwijać pamięć i szerzyć kult ks. Alojsa Andrickiego, kapłana i patrioty. Inicjatywa należała do studentów - pierwsza tablica pamiątkowa w Radworze, obchodzenie dnia śmierci ks. Alojsa jako dnia pamięci, coroczne spotkania w poniedziałek po Uroczystości Zesłania Ducha Świętego oraz modlitwa o beatyfikację księdza. W tym też duchu oraz w imię braterstwa, współpracy i przyjaźni polska szkoła, Szkoła Podstawowa w Rząsinach, przyjęła imię i patronat ks. Alojsa Andrickiego. Stało się to w maju 2005 r. Stąd pielgrzymowanie śladami łużyckiego kapłana. Postanowiliśmy tegoroczny Dzień Dziecka świętować na ziemi naszego patrona. Na czele z panią dyrektor Joanną Czerwiec, pod duszpasterską opieką księdza proboszcza Stanisława Bakesa, wyruszyliśmy 1 czerwca w drogę na Łużyce. Pielgrzymowanie zaczęliśmy udziałem w uroczystej Eucharystii u stóp sanktuarium maryjnego w Róžancie. Z podziwem patrzyliśmy na przybywające zewsząd tłumy Łużyczan - dzieci, młodzieży, dorosłych i staruszków, na rowerach, pieszo, samochodami, na orszak drużek ubranych w tradycyjny strój ludowy. Każdy niósł w ręku śpiewnik - niedawno wydaną książeczkę z pieśniami w języku łużyckim. Wsłuchując się w ten język, mogliśmy zrozumieć czytania, modlitwy, pieśni. Nawet włączyliśmy się w śpiew znanej i u nas pieśni: „My chcemy Boga”, tworząc jakoby chór łużycko-polski. Nasi bracia bardzo życzliwie przyjęli pielgrzymów z Polski. Uśmiechem i oklaskami podziękowali za zaśpiewanie naszego szkolnego hymnu: „Prowadź nas, drogi Patronie”. Napiwszy się wody z Maryjnego źródełka, ruszyliśmy pod pomnik II Armii Wojska Polskiego w Chrósćicach, oddać cześć poległym w walce o wyzwolenie tych słowiańskich ziem. W kwietniu 1945 r. zginęło tu ok. 25 tys. Polaków. Na kamiennym postumencie, w językach polskim, serbskim i niedmieckim, wyryte są słowa: „CZEŚĆ PAMIĘCI POLEGŁYM W WALCE PRZECIWKO FASZYZMOWI W KWIETNIU 1945 ROKU ŻOŁNIERZOM POLSKIM. ICH OFIARA JEST DLA NAS WIECZNYM OSTRZEŻENIEM”. Któryż to raz przelana została polska krew za wolność naszą i waszą? W tym miejscu modlił się w 1975 r. Karol Wojtyła. W drodze do rodzinnej miejscowości ks. Alojsa, zatrzymaliśmy się w opactwie cysterskim Marijna Zwiezda w Pancic Kukow. W tym momencie powróciła tam pielgrzymka z Różanty - drużki w strojach narodowych niosące pięknie przystrojony obraz Maryi, mężczyźni niosący sztandary i śpiewający silnymi czystymi głosami pieśń religijną. Wraz z nimi pomodliliśmy się w kościele. Tam też z radosnym zdziwieniem spostrzegliśmy prawie identyczny ołtarz jak w kościele parafialnym w Rząsinach. W Radworze przyjął nas jak zwykle życzliwy i radosny ks. Szczepan Delan, miejscowy proboszcz i przyjaciel naszej parafii. To on oprowadzał nas po miejscach związanych z ks. Alojsem. Najpierw kościół i chrzcielnica, w której Alojs został ochrzczony, tutaj przyjął pierwsze sakramenty i w nim celebrował Mszę św. prymicyjną. Następnie zobaczyliśmy dom, w którym urodził się patron rząsińskiej szkoły. Obecnie mieści się w nim Urząd Miejski. Byliśmy pod szkołą, do której chodził, a także zostaliśmy oprowadzeni po miejscowej Szkole Podstawowej przez jej dyrektorkę. Na koniec miła niespodzianka - obejrzeliśmy film nakręcony przez harcerki z II Drużyny Rząsińskiej SHK „Zawisza” FSE o ks. Alojsie i zostaliśmy poczęstowani pysznymi lodami.

A co dalej?

Myślę, że dalej będzie podobnie jak w rodzinie, którą się dopiero odnalazło. Obustronna chęć poznania, spotkań, rozmów i nawiązania braterskich kontaktów będzie następną mocną liną więzi pomiędzy naszymi narodami. Język nie stanowi bariery. Jakie to miłe uczucie, że za niemiecką granicą możemy usłyszeć język słowiański i jeszcze potrafimy łatwo porozumieć się. Tym bardziej święci łączą nas i wspierają we wspólnych dążeniach - niechaj ks. Alojs Andricki wspiera nas modlitwą, my zaś upraszajmy dobrego Boga o jego rychłą beatyfikację. W drodze powrotnej uczniowie zapytani, jak było? Odpowiadają - Wspaniale! To niezmiernie ważne. Poznali trochę historię i problemy innego narodu. Rozumieją, że oprócz nas, Polaków, w zjednoczonej Europie żyją inni ludzie ze swoimi kłopotami. Często dzieje się im krzywda, często są słabsi od nas. Jednym z kanonów naszej wiary, jest miłość bliźniego, a więc niesienie mu pomocy. Tego oczekują nasi pobratymcy. Pamięci o nich, upominania się o ich prawa. I w takim duchu musimy wychowywać młode pokolenie, naszych następców w tym świecie. To ma być jednym z najważniejszych elementów codziennej pracy wszystkich wychowawców, nas dorosłych.

KS. ALOJS ANDRICKI
Alojs Andricki, syn Magdaleny i Jana, urodzony w Radworze 2 lutego 1914 r., uczeń szkoły powszechnej w tym mieście, a następnie katolickiej szkoły średniej w Budziszynie - ta biografia zaczyna się zwyczajnie. Jeszcze studia teologiczne w akademii filozoficzno-teologicznej w Paderborn (1934-1937), a tam redagowanie „Serbskeho Studenta” - czasopisma łużyckich studentów oraz pełnienie funkcji rzecznika tej młodzieży. Później roczne przygotowywanie do sakramentu święceń kapłańskich w seminarium diecezjalnym w Smochcicach. Następnie przyjęcie święceń 30 lipca 1939 r. w katedrze w Budziszynie i Msza św. prymicyjna w rodzinnym Radworze 6 sierpnia 1939 r. Po skierowaniu do kościoła dworskiego w Dreźnie jego kapłańskie życie można by było opisywać podobnie, lecz czas wojny zmienił jego życiorys, podobnie jak miliony innych młodych życiorysów. Ksiądz Alojs został aresztowany 21 stycznia 1941 r. Oskarżono go o złośliwe ataki na państwo i partię. Dziś wiemy, że często powodem takich aresztowań było po prostu bycie katolickim księdzem. W sierpniu przewieziono go do Dachau. Odtąd stał się dla oprawców numerem 27829. Już na początku pobytu w obozie koncentracyjnym ślubował wraz z innym kapłanem nie uskarżać się, nie wyprzeć się wyższego wykształcenia oraz pamiętać o powołaniu kapłańskim. Z paroma innymi księżmi założył kółko biblijne, a następnie liturgiczne. Obozu nie przeżył. Po Bożym Narodzeniu 1942 r. zachorował na tyfus. Do lekarza obozowego zgłosił się dopiero w styczniu następnego roku. Pragnął przed śmiercią przyjąć Komunię św., jednak nie było mu to dane. Zginął od śmiertelnego zastrzyku 3 lutego 1943 r. Urnę z prochami Sługi Bożego złożono 15 kwietnia 1943 r. na katolickim cmentarzu w Dreźnie.

2012-11-19 12:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trzeci cud w Oknie Życia w Wieluniu

2021-09-20 14:30

[ TEMATY ]

okno życia

Wieluń

siostry antoninki

Zofia Białas

17 września w wieluńskim Oknie Życia im. Jana Pawła II, przy klasztorze sióstr antoninek, znaleziono noworodka – dziewczynkę.

– Jeszcze nie wiemy, jakie imię otrzyma – powiedziała s. Auxiliana, która zaalarmowana dzwonkiem o godz. 4 rano jako pierwsza przybyła do Okna Życia. Za nią przybiegła s. Barbara, która zadzwoniła pod nr 112. Na miejsce przyjechały policja i karetka pogotowia ratunkowego. Dziewczynka została odwieziona do wieluńskiego szpitala, gdzie po przebadaniu stwierdzono, że jest zdrowa. Dziewczynka to noworodek. Obok niej w Oknie Życia pozostawiono torbę z ubrankami i pieluszkami. W środku był nawet smoczek.

CZYTAJ DALEJ

Alicja z krainy dobra

Niedziela Ogólnopolska 51/2019, str. 52-54

[ TEMATY ]

miłosierdzie

wolontariat

Klaudia Zielińska

Nie lubi mówić o sobie. Unika udzielania wywiadów. Ratuje ludzi od śmierci, głodu, cierpienia i chorób. Misjonarka w Kenii i Tanzanii. Nazywana przez bliskich „Aniołem Afryki” lub „Matką Teresą z Polski”.

Krzysztof Tadej: Trzy lata temu w wywiadzie dla tygodnika Niedziela powiedziała Siostra m.in.: „Kiedyś pojechałam do jednej z wiosek. Witałam się z ludźmi i nagle usłyszałem dziwny pisk. Spytałam: «Co to takiego?». Wskazano mi jeden z domów. Wczołgałam się, bo nie było drzwi. Zobaczyłam dziecko leżące na liściach od banana. Piszczało z bólu. W jego uchu zagnieździły się robaki i wyjadały błonę bębenkową. Obok leżała matka i nie miała siły wstać. Umierała z głodu. Udało się uratować dziecko i matkę w ostatniej chwili”. Opowiadała Siostra również o innych dramatycznych sytuacjach w kenijskiej miejscowości Laare. Czy od tego czasu sytuacja się poprawiła?

CZYTAJ DALEJ

Trzeci cud w Oknie Życia w Wieluniu

2021-09-20 14:30

[ TEMATY ]

okno życia

Wieluń

siostry antoninki

Zofia Białas

17 września w wieluńskim Oknie Życia im. Jana Pawła II, przy klasztorze sióstr antoninek, znaleziono noworodka – dziewczynkę.

– Jeszcze nie wiemy, jakie imię otrzyma – powiedziała s. Auxiliana, która zaalarmowana dzwonkiem o godz. 4 rano jako pierwsza przybyła do Okna Życia. Za nią przybiegła s. Barbara, która zadzwoniła pod nr 112. Na miejsce przyjechały policja i karetka pogotowia ratunkowego. Dziewczynka została odwieziona do wieluńskiego szpitala, gdzie po przebadaniu stwierdzono, że jest zdrowa. Dziewczynka to noworodek. Obok niej w Oknie Życia pozostawiono torbę z ubrankami i pieluszkami. W środku był nawet smoczek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję