Reklama

Cztery drogi życia - którą wybrać?

2013-02-15 15:06

Agata Sulińska
Edycja warszawska 7/2013, str. 6-7

ARTUR STELMASIAK
Kapłaństwo to forma życia w pełni poświęcona Bogu. Z wielu świadectw kleryków, księży wynika, że to najtrudniejsza w rozpoznaniu droga

W odnalezieniu swojego powołania chodzi o to, by odnaleźć siebie i szczęście z bycia tym kim się jest!

Drodzy przyjaciele, wielu z was zastanawia się na pewno mniej lub bardziej świadomie: czego Bóg ode mnie oczekuje? Jaki jest Jego plan wobec mnie?” Słowa te w jednym ze swoich przemówień skierował do młodzieży Ojciec Święty Benedykt XVI. Pytanie o powołanie pojawia się w życiu każdego człowieka, a odkrycie swojej drogi jest istotnym elementem naszej egzystencji. O co tak naprawdę chodzi w rozeznaniu powołania? Do czego jestem powołany/a? Do życia w małżeństwie?, a może do życia w pojedynkę? (forma ta nie zawsze uznawana jako powołanie - przyp. as), a może do kapłaństwa, albo do życia konsekrowanego?

Jak szukać, by się nie oszukać?

Przede wszystkim odkrycie swojego powołania nie jest czymś od razu oczywistym. Tu potrzeba i głębokiej refleksji nad sobą i swoim życiem. Pan Bóg nikogo nie zostawia na lodzie (…) - pisze na portalu adonai.pl o. Michał Miedziński OP. - Nasze powołanie Stwórca buduje w bardzo indywidualny sposób, ponieważ każdy człowiek jest inny, można jednak pokazać to, co jest wspólne nam wszystkim. Z początku bardzo często pojawia się fascynacja - są rzeczy, które nas fascynują, urzekają, pociągają. W sposób oczywisty to może być początek odkrywania tego, do czego Pan Bóg mnie powołuje, ale niekoniecznie. Nie każdy Wojtek zostaje strażakiem, nie każdy gitarzysta Eric’iem Claptonem. Często bywa i tak, że coś czego my pragniemy, coś co nam się podoba nijak się ma do planów Bożych i dlatego właśnie do sprawy należy podejść z dojrzałością, a już na pewno nie wskazany jest pośpiech.

Czy to faktycznie jest to?

- Poznaliśmy się pół roku temu. Myślę, że to jest ten, z którym chcę spędzić resztę życia więc nie ma co zwlekać z pójściem do ołtarza - twierdzi dwudziestosześcioletnia Marta z Warszawy.

Reklama

Nasuwa się pytanie czy Marta jest pewna swojego powołania do małżeństwa? Odpowiedź na to pytanie znane jest chyba tylko jej. Warto jednak zastanowić się, co jest istotą małżeństwa. Przede wszystkim kobieta i mężczyzna powinni być dla siebie darem. Jeśli tym co prowadzi dwoje ludzi do podjęcia decyzji o ślubie jest prawdziwa miłość, to jest to już mocny grunt, aby móc rozwijać głębokie relacje oparte przede wszystkim na prawdziwej Miłości jaką jest sam Bóg. Mimo różnic cielesnych, duchowych i psychicznych kobieta i mężczyzna zostali stworzeni w ten sposób żeby po złączeniu wzajemnie się uzupełniali. Tymczasem spora grupa osób uważa, że będąc już w małżeństwie wszystko się zmienia - on się zmienił, ona się zmieniła. Przed ślubem było inaczej.

Jednak jak podkreśla o. Michał Miedziński OP: - Uczucia do współmałżonka nieraz zostają wystawiane na próbę, kryzysy powodują, że cała sfera emocjonalno-uczuciowa niknie. Bardzo często wtedy człowiek stawia sobie pytanie: Czy to faktycznie to? Czy walczyć o małżeństwo, czy dać sobie spokój? Uczucia, emocje mają to do siebie, że przychodzą i odchodzą. To nie one są weryfikacją prawdziwości naszego powołania, szczęścia, dobrego życia, aczkolwiek one też o czymś nam mówią. Świadczy to o tym, że samo wybranie powołanie nie jest łatwe, a i trwanie w tym powołaniu wymaga od nas ciągłych poświęceń.

Poświęcać się dla kogoś? Odpowiedzieć by można, ale po co skoro możemy z nikim się nie wiązać, bo przecież być samym z sobą jest o wiele łatwiej. I tak rozumiane życie w pojedynkę czy też jak to się ostatnio coraz częściej określa życie, jako singiel - trudno rozpatrywać w kategorii powołania. Bo przecież Ten, który nas wzywa wcale nie chce abyśmy szli po najlżejszej linii oporu, byli samotni i skupieni tylko na sobie.

Jednakże okazuje się, że o życiu w pojedynkę można mówić jako o czwartym typie drogi życiowej, jeśli odpowiednio to powołanie zinterpretujemy. Nie jako egoistyczny i hedonistyczny sposób życia, uznający luźne związki, w którym liczy się tylko kariera, ale jako sposób życia nastawiony na przyjazne relacje z Bogiem i z drugim człowiekiem. Oczywiście, powodów do bycia singlem może być wiele.

Na stronie internetowej chrześcijańskiej Grupy 33, zrzeszającej osoby stanu wolnego w przedziale wiekowym 25-55, czytamy: „Nasze życie w stanie wolnym najczęściej nie jest z wyboru. Po prostu, tak się poukładało. Lata mijały, a my nie założyliśmy rodzin. Chcemy pokazać, że jesteśmy i że takie życie ma sens. Że nie będąc żoną czy mężem, matką czy ojcem, księdzem czy osobą konsekrowaną, można być szczęśliwym.

A według danych GUS liczba singli w Polsce wynosi obecnie 7 mln, co zapewne niektórych może trochę przerażać. Jednak Dorothy Cummings McLean autorka książki „Anielskie single” w rozmowie z Urszulą Pękalą tłumaczy, że ważne, by w pełni zaufać Bogu i powiedzieć: „W porządku, jeśli Bóg dał mi życie w pojedynkę - może tylko na pewien czas, ponieważ Bóg jest tajemniczy i nigdy nie wiemy, co się wydarzy - jeśli Bóg dał mi takie życie na teraz, będę się nim cieszyć jako darem i przeżywać je takim, jakim jest, w postawie wdzięczności, a nie odczuwać zawstydzenie czy skrępowanie z tego powodu”.

To może kapłaństwo?

To forma życia w pełni poświęcona Bogu. Z wielu świadectw kleryków, księży wynika, że to najtrudniejsza w rozpoznaniu droga.

- Kiedy przychodziły mi do głowy myśli o byciu księdzem szybko i skutecznie tłumiłem je, po prostu wyrzucałem z głowy, ale głos Boga był silniejszy. Jego wołanie zbyt głośne żeby wyprzeć się tego i pójść w inną stronę - mówi Kamil, kleryk Wyższego Seminarium Duchownego. Z kolei na portalu: mojepowolanie.pl Kuba, który cały czas zastanawia się czy zostać kapłanem wyznaje. - Ja jestem ciągle w rozdarciu, jakby część mnie chciała iść za Nim, a część nie. Niby wszystko ok, ale... Ciągłe obawy, brak pewności, zaufania.

Odpowiedź o. Tomasza Abramowicza jest tu bardzo istotna. - Chcesz naprawdę rozpoznać swoje powołanie i odkryć to, czego Bóg oczekuje od Ciebie? Realizuj najpierw to, czego Bóg oczekuje od wszystkich. Uważaj byś sobie nie zrobił „Boga prywatnego”; bożka, którego sam sobie odkryłeś, któremu Ty wyznaczasz spotkanie. W ten sposób nie odkryjesz powołania. Kogo zatem wybiera Jezus? Na pewno tego kogo chce, jest On przecież absolutnie wolny. Zarówno święty, jak i grzesznik może otrzymać od Niego ten dar.

Konsekracja życia jako służba Bogu

W jednym z artykułów „Niedzieli” ks. Marek Dziewiecki zauważa, że o ile powołanie kapłańskie jest całkiem zrozumiałe dla ludzi tak powołanie do życia konsekrowanego spotyka się z częstym niezrozumieniem.

Drugiego lutego obchodziliśmy Światowy Dzień Życia Konsekrowanego, który został ustanowiony przez Jana Pawła II. Ten dzień ma przypominać, że w Kościele istnieje również taka forma życia. Przyjmując to powołanie siostry i bracia zakonni otrzymują charyzmat naśladowania Jezusa czystego, ubogiego oraz posłusznego - w najbardziej radykalny sposób, jaki jest osiągalny dla ludzi w uwarunkowaniach życia doczesnego - tłumaczy ks. Dziewiecki. - Dla przykładu, siostra zakonna to kobieta, którą łączy tak zażyła miłość z Chrystusem, że dzięki tej więzi staje się ona zdolna do bycia duchową matką i wychowawczynią w sposób trudno osiągalny dla kobiety, która na co dzień skupia się na miłości i trosce o swego męża i dzieci.

Czy życie konsekrowane dotyczy tylko osób duchownych? Nic podobnego! Okazuje się, że istnieją również instytuty świeckie, których członkowie pragną przeżywać swoją konsekrację Bogu w świecie poprzez praktykę rad ewangelicznych w kontekście doczesnych struktur, aby w ten sposób być zaczynem mądrości i świadkami łaski w ramach życia kulturalnego, gospodarczego i politycznego - pisał w swoim dokumencie Vita Consecrata Jan Paweł II.

Osoby świeckie konsekrowane funkcjonują zupełnie normalnie w środowisku w obecnych warunkach kulturowych. Najczęściej niosą pomoc biednym i najbardziej potrzebującym, zajmują się promocją godności każdego człowieka oraz sprawiedliwości w społeczeństwie. Biorą także aktywny udział w świecie edukacji i w świecie mediów - to był mój dobrowolny wybór. Widzę ogromny sens poświęcenia życia Chrystusowi właśnie w takiej formie. A dzięki temu, że jestem osobą świecką łatwiej mi dotrzeć z przekazem wiary do innych ludzi - mówi Maria, świecka konsekrowana.

Poszukiwanie to ogromny trud

Każdy człowiek jest do czegoś w życiu powołany. I chociaż istnieją cztery formy powołania (według niektórych trzy, bo nie wliczają w to powołania do życia w pojedynkę) i wydawać by się mogło, że całkiem niewiele to jednak wybór tej właściwiej drogi, często na całe życie wcale nie jest proste i jasne.

Samo poszukiwanie jest już ogromnym trudem. - W odnalezieniu swojego powołania chodzi o to, by to kim jesteś „zagrało” idealnie, by odnaleźć siebie i szczęście z bycia tym kim się jest! - czytamy na stronie internetowej Zgromadzenia Księży Marianów.

Tagi:
powołanie

Reklama

Słynny austriacki kucharz chciał zostać księdzem

2019-12-03 15:35

tom (KAI) / Kolonia

Pochodzący z Austrii słynny kucharz Johann Lafer chciał zostać księdzem. "Moi rodzice nie mogli jednak pozwolić sobie na moje studia w seminarium" - wyznał 62-letni "mistrz sztuki kulinarnej" w wywiadzie dla wydawanego przez archidiecezję kolońską magazynu „AdventsZeit". Stwierdził też, że urodził się jako kucharz i "to jest jego powołanie”.

wikipedia

Lafer uważa, że to co głosiła św. Hildegarda z Bingen 900 lat temu jest obecnie „bardziej aktualne niż kiedykolwiek”. Jeśli chodzi zioła i właściwości lecznicze roślin benedyktynka była „wielką uczoną” i „prawdziwą prorokinią”. "Również w moim repertuarze jest ponad 120 roślin leczniczych i ziołowych”- powiedział kucharz zapewniając, że kieruje się także tym, co robiła z nimi zakonnica. Św. Hildegarda z Bingen (1098–1179) jest uznawana za wielką wizjonerkę, mistyczkę, kompozytorkę, reformatorkę religijną, uzdrowicielkę i zielarkę.

Pochodzący ze Styrii Lafer wyznał, że wierzy w „kochającego i dobrego Boga” i życie po śmierci. "Kościoły są dla mnie miejscami, w których można skoncentrować się na tym, co najważniejsze” - zaznaczył i dodał: "Jako ministrant spędziłem jeden ze swoich najpiękniejszych okresów w życiu”.

Johann Lafer, który jest także autorem licznych książek kucharskich i prowadzi audycje telewizyjne na temat gotowania, otrzymał wiele nagród za swoje kulinarne osiągnięcia. Niedawno zdobył tytuł „Kucharza roku”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Post w intencji ks. Piotra Pawlukiewicza

2019-11-29 09:16

Red.

Ks. Piotr zmaga się z chorobą w ogromnej pokorze. Przez wiele lat robił to po cichu – nic o niej nie mówiąc, nie czekając na politowanie. W tej chwili wszyscy wiemy, że choroba jest nieustępliwa, powoduje coraz większe cierpienie. Potrzebne jest leczenie, operacje. Ksiądz Piotr też coraz więcej o niej mówi. Społeczność zgromadzona na Facebooku rozpoczyna post w intencji kaznodziei!

Nagranie „Łagiewnicka »22«, spotkanie z ks. Piotrem Pawlukiewiczem, maj 2016”, Faustyna 2016

„Boli?

– Bólu nie czuję. To ograniczenie ruchowe, brak koordynacji. Przewróciłem się już może z 30, 40 razy.

– Czyli żartów nie ma?

– Bywa niebezpiecznie. Jak upadam, np. ze schodów, to myślę, żeby jakoś ręce pochować i przyjąć ciałem ciężar uderzenia.

– To choroba Parkinsona?

– Tak.

– Można ją zatrzymać?

– Można ją spowolnić i to się w dużym stopniu udaje. Ale po jakimś czasie zawsze sunie do przodu. Pół milimetra, centymetr, ciągle dalej”. („Idę po śmierć, idę po życie” Krzysztof Tadej)

Organizatorami inicjatywy są profile Dopóki walczysz - Konferencje ks. Piotra Pawlukiewicza i Kazania inne niż wszystkie, które ewangelizują na portalu Facebook.

Organizatorzy zapraszają:

Proponujemy tutaj formułę: post i modlitwa w określony dzień – 2 grudnia – w dowolnej formie. Może o chlebie i wodzie, a może odmawiając sobie mięsa/słodyczy?

Pościć można także i w inne dni, również wcześniej (do czego zachęcamy), ale 2 grudnia zarezerwujmy sobie jako szczególny dzień w modlitwie i poście za ks. Piotra. 2 grudnia to dzień szczególny – początek adwentu - okresu, który kończy się narodzinami Chrystusa. Wierzymy, że i nasza modlitwa może wiązać się z narodzinami.

„Niektórzy mówią mi o cudzie. Tak, rzeczywiście byłby to spektakularny cud, gdybym z tego wyszedł i rozstał się z panem Parkinsonem”. („Spowiedź ks. Pawlukiewicza” Paweł Kęska)

O cudzie być może nie mamy śmiałości mówić, ale o uldze w cierpieniu - tak. To dobry moment, aby dobry Bóg dał dużo zdrowia i siły.

---

Boże Ojcze Wszechmogący

oto My Twoje dzieci

urzeknięci słowami Jezusa,

Twojego jednorodzonego Syna

"O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje,

Ja to spełnię." J14,14

Prosimy Cię, abyś dał księdzu Piotrowi Pawlukiewiczowi

zdrowie i siłę oraz uświęcał Duchem Świętym,

aby mógł pełnić Twoja wolę tak,

aby nadal mógł poruszać nasze serca,

abyśmy mogli bardziej rozumieć Twoje słowa,

abyśmy mogli być lepszymi Twoimi dziećmi,

aby na ziemi nastała jedna rodzina.

---

Jako tygodnik "Niedziela" zachęcamy serdecznie do włączania się w akcję modlitewną w intencji ks. Piotra!

strona wydarzenia: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gwatemala: beatyfikacja brata szkolnego Jakuba A. Millera – męczennika

2019-12-06 19:13

kg (KAI) / Huehuetenango

W sobotę 7 grudnia w mieście Huehuetenango w zachodniej Gwatemali biskup diecezji David w Panamie kard. José Luis Lacunza Maestrojuán ogłosi błogosławionym brata Jakuba Alfreda Millera, który poniósł tam śmierć męczeńską w wieku 37 lat. Był on amerykańskim bratem szkolnym, który ponad 10 lat swego życia zakonnego spędził w Ameryce Środkowej, głównie w Nikaragui, potem w Gwatemali i tam zginął z rąk niewykrytych do dzisiaj sprawców.


Brat Santiago czyli Jakub Alfred Miller

Oto krótki życiorys nowego błogosławionego.

Jakub (James) Alfred Miller urodził się 21 września 1944 w miasteczku Stevens Point w amerykańskim stanie Wisconsin. Był wcześniakiem i zaraz po urodzeniu ważył zaledwie nieco ponad 1,8 kg, później jednak szybko się rozwijał i jako dorosły mierzył prawie 2 metry i ważył 100 kg. W dzieciństwie i wczesnej młodości był bardzo porywczy, a nawet niesforny i rubaszny, co nieraz budziło lęk w jego otoczeniu.

Wielki wpływ na zmianę jego zachowania i na całe późniejsze jego życie wywarła nauka w szkole średniej, prowadzonej przez braci szkolnych w mieście Winona w sąsiednim stanie Minnesota. W 1959, mając 15 lat, rozpoczął juniorat w tym zgromadzeniu zakonnym, w 3 lata potem został postulantem, a następnie nowicjuszem. Przyjął wówczas imiona zakonne Leo William, później jednak powrócił do swych imion chrzestnych i tylko ich używał.

Jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych w sierpniu 1969 zaczął pracować jako nauczyciel języków angielskiego i hiszpańskiego i jako katecheta w szkole średniej Cretin w St. Paul – stolicy Minnesoty; uprawiał też amerykański futbol i trenował drużynę szkolną.

Po ślubach władze zgromadzenia wysłały go do pracy w mieście Bluefields w południowo-wschodniej Nikaragui, skąd w 1974 przeniesiono go do Puerto Cabezas na północny wschód kraju. Pracował tam nie tylko jako nauczyciel, ale również przy rozbudowie miejscowego kompleksu przemysłowo-kościelnego, a szkoła na jego terenie pod jego kierunkiem rozrosła się z 300 do 800 uczniów. Aby bardziej zbliżyć się do miejscowej ludności, zaczął używać hiszpańskiej wersji swego imienia – Santiago (Jakub) i pod nim był powszechnie znany.

Tę pomyślnie rozwijającą się działalność przerwało w lipcu 1979 polecenie władz zakonnych, aby opuścił Nikaraguę, gdy zwyciężyło tam lewicowe ugrupowanie sandinistów. Brat Santiago pozostawał bowiem w dobrych i bliskich kontaktach z dotychczasowym dyktatorem Anastasio Somozą, widząc w tym szanse na wypełnienie przez rząd zobowiązań co do rozbudowy szkolnictwa w tym regionie, złożonych jego poprzednikowi i współbratu zakonnemu Francisowi Carrowi. Ale niektórzy miejscowi mieszkańcy uważali te więzi za zbyt bliskie i to zaniepokoiło przełożonych zakonnika, tym bardziej że nowe władze umieściły jego nazwisko na liście tych, których należy „sprzątnąć”.

Brat Santiago wrócił więc bardzo niechętnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie znów zaczął uczyć w swej pierwszej szkole w St. Paul, nie przestając jednak marzyć o powrocie do Ameryki Środkowej. Robił tak wiele dla tej placówki, że uczniowie nazwali go „Bratem Złotą Rączką”.

W styczniu 1981 znów znalazł się w Ameryce Środkowej, tym razem w Gwatemali – w Huehuetenango na zachodzie kraju i tam od pierwszej chwili zaangażował się jako nauczyciel zawodu w poprawę położenia ludności tubylczej, uciskanej przez panujący w tym kraju reżym. Działania te z jednej strony zyskały mu wielką sympatię miejscowych mieszkańców, z drugiej ściągnęły nań nie mniejszą wrogość rządzących wojskowych i bardzo szybko zaczął otrzymywać ostrzeżenia i pogróżki, których jednak nie uląkł się i nadal prowadził swą działalność na rzecz najuboższych.

Już w rok później – wieczorem 13 lutego 1983 do prowadzonej przez braci szkolnych Szkoły Indiańskiej im. De La Salle wdarło się trzech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn, oddając serię strzałów do brata Millera, zajętego pracami budowlanymi. Zakonnik zginął na miejscu, zabójcy natomiast od razu odjechali, a wszelki ślad po nich zaginął. Do dziś pozostali niewykryci i nieukarani.

Amerykańska diecezja La Crosse, na której terenie urodził się przyszły błogosławiony, ustanowiła nagrodę jego imienia za działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, a po jego śmierci powstała także fundacja, również nosząca jego imię, w celu kontynuowania jego dzieła na rzecz biednych i uciskanych. Brat Santiago nazywany jest „męczennikiem edukacji”.

Jego proces beatyfikacyjny toczył się w Huehuetenango w latach 2009-10, a w Watykanie zakończył się podpisaniem przez Franciszka dekretu o męczeństwie 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem