Reklama

Głodne dzieci

2013-03-25 12:11

Iwona Galińska
Niedziela Ogólnopolska 13/2013, str. 46-47

GRAZIAKO

Blisko milion dzieci jest niedożywionych. Jakie państwo może się „pochwalić” takimi statystykami? Jest nim członek Unii Europejskiej, największy kraj w Europie Środkowo-Wschodniej - Polska

Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni do doniesień o głodzie panującym w krajach Trzeciego Świata. Oczywiście, w Polsce zdarzały się przypadki głodnych dzieci, będące konsekwencją zaniedbań rodzicielskich albo patologii panującej w rodzinach. Nigdy jednak ten problem nie dotyczył takiej skali przypadków. Burza się rozpętała, gdy Polska Fundacja Pomocy Dzieciom „Maciuś” opublikowała raport opracowany przez Dom Badawczy Maison. Według raportu, 800 tys. dzieci w Polsce głoduje. Najbardziej poszkodowane są dzieci w wieku 6-12 lat. Zajmujemy trzecie miejsce od końca w Europie. Gorzej jest jedynie w Bułgarii i Rumunii.

U nas 8,5 proc. uczniów nie je śniadań i nie przynosi do szkoły nic do jedzenia. 5 proc. z powodu wygłodzenia nie jest w stanie skupić się na lekcjach. 2 proc. dzieci jest nadmiernie wychudzonych. Sporządzono mapę głodu w Polsce. Najbardziej objęte tą plagą tereny to województwa: dolnośląskie, pomorskie i łódzkie. Trudno się dziwić, jeżeli na niektórych obszarach woj. pomorskiego bezrobocie wynosi prawie 38 proc., a 70 proc. nie ma prawa do zasiłku. Ludzie oblegają ośrodki pomocy społecznej i walczą o konserwy. Najlepsza sytuacja jest w Małopolsce i na Podlasiu. Głód dotyka najczęściej rodzin wielodzietnych, z czworgiem i więcej dzieci. Nie dojada w nich co czwarty maluch.

Deprecjacja problemu

Co robią władze Polski po ujawnieniu raportu? Po pewnym czasie Ministerstwo Pracy i Polityki Socjalnej zapowiada utworzenie „mapy niedożywienia dzieci” i przygotowuje w resorcie ankietę, którą mają wypełnić ośrodki pomocy społecznej.

Reklama

A wszystko to dokonuje się w chórze jazgotu prominentów rządzącej partii. Pierwszy zareagował świętym oburzeniem Stefan Niesiołowski, twierdząc, że w Polsce nie ma głodnych dzieci, bo rowy pełne są szczawiu, a pod drzewami zalegają ulęgałki. On w dzieciństwie, gdy był głodny, tak się żywił. W sukurs szczawiożercy przyszli inni. Julia Pitera oświadczyła, że w Polsce nie ma kultury jedzenia śniadań, dlatego dzieci wychodzą do szkoły głodne. Adam Szejnfeld stwierdził, iż to marginalny problem, bo dotyczy rodzin patologicznych, w których rodzice piją, dlatego dzieci są niedożywione. Poseł PO Sławomir Piechota - przewodniczący Komisji Polityki Społecznej i Rodziny zastanawiał się, „z jakiej sufitologii pochodzą te liczby”, bo nie można badań opierać na metodach telefonicznych. Ciekawe, dlaczego partia rządząca akceptuje słupki poparcia opracowywane metodą telefoniczną... Poseł zarzucił fundacji „Maciuś” obrzydliwą manipulację raportem w okresie odpisywania od podatku 1 proc.

Do cynizmu i bezczelności ludzi z PO zdołaliśmy się już przyzwyczaić. Jednak ta sprawa oburza szczególnie, bo dotyczy tych najbardziej bezbronnych, którzy za kilka, kilkanaście lat wejdą w życie z bagażem biedy.

Medyczne skutki niedożywienia

U nas szczegółowych badań pod tym kątem nie przeprowadza się. Wszak problem dotyczy krajów rozwijających się, gdzieś w dalekiej Afryce czy zakątkach Azji. Oczywiście, polskie dzieci nie puchną z głodu i nie są szkieletami, ale to nie znaczy, że ich niedożywienie w późniejszych latach nie będzie miało zdrowotnych konsekwencji.

Odległe skutki niedożywienia w dzieciństwie nie są w pełni poznane - czytamy w opracowaniach medycznych. Nie wiadomo do końca, jak w dorosłym życiu będą funkcjonowały wątroba, nerki czy jelita. Pewne uszkodzenia wątroby nabyte w dzieciństwie wskutek niedożywienia podobno da się wyrównać, stosując specjalistyczne leczenie, ale pewne niedobory wchłaniania w przewodzie pokarmowym i niedoczynność trzustki mogą pozostać. Zostaje również znacznie upośledzona odporność komórkowa, opóźniony rozwój behawioralny. Następują zaniki tkanki tłuszczowej, mięśni, opóźnienia wzrostu.

Typowe skutki niedożywienia to niedokrwistość, demineralizacja kości, wskutek tego występuje większa ich łamliwość, obniżenie odporności, długie gojenie się ran oraz osłabienie mięśni. Żeby do tego nie dopuścić, nie wystarczy najeść się szczawiu, zalegającego w okolicznych rowach. Trzeba jeść regularne wysokoenergetyczne, wartościowe posiłki. A na to polska bieda na „zielonej wyspie” nie pozwala.

Życie w ubóstwie

Jedna z wielodzietnych rodzin w dużym mieście. Matka nie pracuje zarobkowo. Wychowuje czwórkę dzieci. Jedno dziecko jest chore, wymaga ciągłej opieki i rehabilitacji. - Bardzo zabolały mnie słowa posła Szejnfelda - mówi rozgoryczona Małgorzata. - Nazwał takich jak my marginesem społecznym. Dopóki nie urodził się Michaś z porażeniem mózgowym, pracowałam jako laborantka. Ale teraz jest to niemożliwe. Dziecko wymaga ciągłej opieki. Mąż pracuje „na czarno” na budowie. Nigdy nie pił. Co miesiąc to, co zarobi, przynosi do domu. W związku z kryzysem istnieje obawa, że dostanie wypowiedzenie. Nie wiem, co wtedy zrobimy. Staram się, aby dzieci miały jakiś ciepły posiłek. Do szkoły daję im coś do przegryzienia - przeważnie chleb posmarowany margaryną lub pasztetową. Teraz ceny tak poszły w górę, że nie ma tanich produktów. Dzieci są spragnione wszystkiego. Na pewno są niedożywione, niewłaściwie karmione. Dlatego często łapią przeróżne infekcje. Wprawdzie korzystamy z pomocy opieki społecznej, ale to są grosze.

Magda, matka dwóch chłopców w wieku szkolnym, pracuje dorywczo jako sprzątaczka. Mąż jest chory i pobiera rentę inwalidzką. Magda dwoi się i troi, aby nakarmić swoją rodzinę. Na obiad przeważnie są placki ziemniaczane albo makaron polany tłuszczem. - Nigdy w naszym domu nie było alkoholu - mówi. - Biedę mamy przez to, że nie mam stałej pracy i przez chorobę męża.

Są bardzo dumni i nie chcą przyjąć pomocy od sąsiadów. - Wielokrotnie chciałam nakarmić chłopców - zwierza się sąsiadka - ale oni zawsze mówią, że nie są głodni. A wystarczy na nich popatrzeć - bladzi, przeraźliwie chudzi. Szkoda chłopców, to takie mądre, spokojne dzieci. Rozmawiałam na ich temat z wychowawczynią. Ale w ich szkołach pokasowali stołówki i tym samym nie ma dożywiania uczniów.

Te dwa przykłady nie oznaczają, że wszystkie głodne dzieci mają podobną sytuację. Wiele pochodzi z rodzin zaniedbanych, dotkniętych plagą alkoholizmu. Nie znaczy to jednak, że takie dzieci nie wymagają wsparcia. Nie opowiadają o swojej ciężkiej sytuacji. Wstydzą się, podobnie jak dzieci moich dwóch rozmówczyń. Obowiązkiem wychowawcy jest dotarcie do nich, przełamanie bariery wstydu i zwrócenia się o wsparcie do pomocy społecznej. Jeszcze nie tak dawno szkoły miały swoje stołówki, część obiadów dla uczniów gorzej uposażonych była dofinansowana z pieniędzy samorządów. Obecnie stołówki zostały zamknięte, samorządy są zadłużone i często wolą nie dostrzegać problemów. Dobrze, jeżeli w jakiejś placówce znajdzie się prawdziwy społecznik, któremu nie jest wszystko jedno. Wtedy wyciągnie pewne fundusze z urzędu gminy i zorganizuje dożywianie dzieci. Są takie przypadki.

Plaga niedożywienia dzieci dotyka bardzo często dużych aglomeracji miejskich. Człowiek jest w nich anonimowy. Wtapia się w tłum. Sąsiedzi żyją swoim życiem, nie interesują się tym, co się dzieje za ścianą. Biedna rodzina wielodzietna pozostawiona jest sama sobie - wyalienowana, naznaczona piętnem biedy. Wychowawców przeważnie też ten problem nie interesuje. To nie niemieckie szkoły, w których nauczyciel ma prawo sprawdzać, z czym dziecko przyniosło kanapkę do szkoły, czy ma owoc do zjedzenia, czy nie objada się słodyczami. W Niemczech na każde dziecko przysługuje comiesięczny dodatek 200 euro. U nas zaleca się jedzenie szczawiu i ulęgałek.

Po co nam tak nieudolny rząd, który nie potrafi zreformować służby zdrowia, tak aby dzieci nie umierały bez pomocy, który szydzi z niedożywienia maluchów i który pod pozorem przeciwdziałania przemocy w rodzinie odbiera niezamożnym rodzicom dzieci i umieszcza je w placówkach opiekuńczych? Ale to już temat na osobny artykuł.

Tagi:
rodzina dzieci

Reklama

Umocnienie rodzin

2019-07-16 11:54

Ks. Wojciech Kania
Edycja sandomierska 29/2019, str. 1, 3

7 lipca odbyła się XII Diecezjalna Pielgrzymka Małżeństw i Rodzin do sanktuarium na Świętym Krzyżu. Spotkanie rozpoczęło sie o godz. 9.30 Drogą Krzyżową w intencji rodzin w kościele w Nowej Słupi. Centralnym punktem pielgrzymki była Msza św., której przewodniczył ks. dr Adam Kopeć, dyrektor Wydziału Nauki i Wychowania Katolickiego. Małżonkowie wysłuchali również konferencji nt. relacji w rodzinie

Alicja Szatan
Wspólna modlitwa

Pielgrzymka ma już swoją historię, bo jest organizowana po raz 12. i zawsze jest to pierwsza niedziela lipca. Lipiec to czas wakacyjnych urlopów i odpoczynku. – Wiele rodzin z naszej diecezji rozpoczyna ten czas od pielgrzymki na Święty Krzyż, aby podziękować Bogu za wszelkie otrzymane łaski i prosić o dalsze błogosławieństwo zwłaszcza na czas wakacji. Są takie rodziny, które nie wyobrażają sobie, by w pierwszą niedzielę lipca nie być na Świętym Krzyżu – mówi ks. dr Tomasz Cuber, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Małżeństw i Rodzin Diecezji Sandomierskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież dzwonił do matki Vincenta Lamberta

2019-07-19 17:57

pb (KAI/I.Media/vaticannews.va/lifesitenews.com) / Reims

Papież dzwonił do matki Vincenta Lamberta, Viviane, aby udzielić jej wsparcia, kiedy walczyła o życie swego syna. Franciszek się nie dodzwonił, zostawił więc wiadomość. Sprawę ujawniła sama Viviane Lambert w wywiadzie dla portalu LifeSiteNews, opublikowanym 18 lipca.

peddhapati / Foter.com / CC BY

Pośrednikiem między papieżem a matką Lamberta był arcybiskup Lyonu kard. Philippe Barbarin. To on poinformował Viviane Lambert, że widział się z papieżem i że poprosił Franciszka o skontaktowanie się z nią.

- Powiedział, żebym przejrzała ostatnie wiadomości [w telefonie]. Nie czytałam wszystkich, bo było ich tak wiele. I rzeczywiście była tam wiadomość po włosku, którą przetłumaczono dla mnie na francuski. Poruszające i bardzo osobiste przesłanie - wyznała Viviane Lambert.

Vincent Lambert po wypadku w 2008 r. był sparaliżowany i żył w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Lambert marł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania.

Po śmierci 42-letniego mężczyzny papież napisał na swym koncie na Twitterze: „Niech Bóg Ojciec przyjmie w swe objęcia Vicenta Lamberta. Nie budujmy cywilizacji, w której eliminowane są osoby, których życie nie wydaje się nam dość godne, by dalej mogły żyć. Każde życie ma wartość, zawsze”.

Opowiadając o swych przeżyciach w rozmowie z portalem LifeSiteNews Viviane Lambert przyznaje, że wciąż jest w szoku po zbrodni, którą popełniono na jej synu. „Na szczęście – dodaje – zachowałam swoją wiarę, inaczej byłabym nie tylko smutna, ale też zrozpaczona”. Przyznaje, że jest pełna nadziei, cieszy się, że Vincent nie należy już do katów, lecz do Boga. Podobnie jak prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Robert Sarah jest ona przekonana, że jej syn zmarł jako męczennik współczesnego społeczeństwa. Teraz będzie się wstawiał za Francję, która nie zasługuje na taki los – dodaje matka zmarłego 11 lipca mężczyzny.

Ona sama apeluje natomiast o modlitwę w intencji doktora Vincenta Sancheza, który zawyrokował o śmierci jej syna. Przyznaje, że sama próbuje to robić, choć czasem jej serce się buntuje. Podkreśla, że trzeba się modlić, mając na względzie dobro innych pacjentów, a także los tego człowieka po śmierci. Nawrócenia się zdarzają – przypomina Viviane Lambert.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Drohiczyn: ingres bp. Piotra Sawczuka

2019-07-20 09:23

mip, tk / Drohiczyn (KAI)

W sobotę odbędzie się ingres biskupa Piotra Sawczuka do katedry drohiczyńskiej. Nominację dla dotychczasowego biskupa pomocniczego diecezji siedleckiej ogłoszono 17 czerwca.

Episkopat.pl
Bp Piotr Sawczuk

Uroczystość ingresu rozpocznie się o godz. 11.00 w katedrze Trójcy Przenajświętszej w Drohiczynie. Mszy przewodniczyć będzie i homilię wygłosi bp Sawczuk. W liturgii uczestniczyć będą parlamentarzyści, ministrowie i samorządowcy, a także biskupi i duchowni w wielu diecezji.

W mieście spodziewane są duże utrudnienia w ruchu drogowym. - Ulice Kościelna, Jana z Drohiczyna, Farna oraz Plac Kościuszki będą dla zamknięte – informuje kanclerz kurii ks. Zbigniew Rostkowski.

Liturgia transmitowana będzie za pośrednictwem diecezjalnej telewizji internetowej, TVP Białystok oraz Radia Podlasie.

Bp Piotr Sawczuk został mianowany przez papieża Franciszka biskupem drohiczyńskim 17 czerwca br. Zastąpi on biskupa Tadeusza Pikusa, który ze względów zdrowotnych prosił Stolicę Apostolską o zwolnienie z pełnionego urzędu.

Piotr Henryk Sawczuk urodził się 29 stycznia 1962 r. Jego rodzice – Henryk i Zofia - prowadzili własne gospodarstwo rolne w miejscowości Kornica w woj. mazowieckim. Został ochrzczony 25 lutego 1962 r. w kościele parafialnym w Kornicy, a 1 września 1979 r. przyjął sakrament bierzmowania. Szkołę Podstawową ukończył w 1977 r. w Kornicy, a Liceum Ogólnokształcące im. J. I. Kraszewskiego w Białej Podlaskiej w 1981 r. otrzymując świadectwo dojrzałości.

Zaraz po maturze zgłosił się do Wyższego Seminarium Duchownego w Siedlcach. Po sześciu latach studiów filozoficzno-teologicznych, 6 czerwca 1987 r. w katedrze siedleckiej otrzymał świecenia kapłańskie z rąk bpa dra Jana Mazura. Następnie przez dwa lata był wikariuszem w parafii Wisznice. W tym czasie na Wydziale Teologicznym KUL napisał pod kierunkiem ks. prof. dra hab. Czesława Stanisława Bartnika pracę pt. "Komunijność Kościoła wg kardynała Karola Wojtyły" i uzyskał 21 czerwca 1988 r. tytuł magistra teologii.

W 1989 rozpoczął studia specjalistyczne na Wydziale Prawa Kanonicznego ATK w Warszawie. W 1992 uzyskał tytuł magistra prawa kanonicznego, na podstawie pracy pt. Teoria rozdziału Kościoła od państwa w świetle nauki Soboru Watykańskiego II, napisanej pod kierunkiem o. prof. dra hab. Stanisława Pasternaka. Dnia 27 czerwca 1996 obronił rozprawę doktorską pt. «Communicatio in sacris» w kanonicznym prawie karnym, napisaną pod kierunkiem ks. prof. dra hab. Jerzego Syryjczyka, uzyskując stopień naukowy doktora prawa kanonicznego.

W diecezji siedleckiej ks. Piotr Sawczuk był notariuszem i sędzią w Sądzie Biskupim; w latach 1996-2003 pełnił urząd notariusza, zaś od 2003 do 2013 r. kanclerza siedleckiej Kurii Diecezjalnej. Od 2009 r. był wikariuszem generalnym diecezji.

Był wykładowcą prawa kanonicznego w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Siedleckiej im. Jana Pawła II oraz w Instytucie Teologicznym w Siedlcach. Przez cały czas pracy w kurii angażował się w funkcjonowanie różnych agendach kurialnych, szczególnie w pracach II Synodu Diecezji Siedleckiej. Wielokrotnie występował jako delegat biskupów siedleckich w rozwiązywaniu różnych, bieżących spraw administracyjnych i duszpasterskich w diecezji.

23 stycznia 2003 ks. Sawczuk został mianowany kanonikiem honorowym Kapituły Katedralnej Siedleckiej, a 23 stycznia 2009 kanonikiem gremialnym i prałatem scholastykiem tegoż gremium. 20 września 2010 r. Benedykt XVI podniósł go do godności Kapelana Jego Świątobliwości.

19 stycznia 2013 Benedykt XVI mianował ks. Piotra Sawczuka biskupem pomocniczym diecezji siedleckiej, ze stolicą tytularną w Ottana.

Bp Sawczuk opublikował książkę „Kornica – dzieje pisane krwią i kredą”, poświęconą 100-leciu powstania parafii rodzinnej. Jest także autorem wielu artykułów w „Wiadomościach Diecezjalnych Siedleckich” i tygodniku diecezjalnym „Podlaskie Echo Katolickie”, a także w „Echu Katolickim”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem