Reklama

Wspomnienie o śp. ks. prał. Janie Abramskim

2013-03-28 12:00

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 13/2013, str. 6

Ks. Robert Gołębiowski
Uroczysta Msza św. w sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Choszcznie pod przewodnictwem abp. Andrzeja Dzięgi

W życiu każdego człowieka niezwykle ważną rolę odgrywają autorytety - moralne wzory osobowości i charakteru. Do szczególnej grupy osób będących wzorem postępowania należą bez wątpienia duchowni. Nasza archidiecezja w ciągu swojej powojennej historii doczekała się wielu godnych kapłanów, których heroiczna postawa zapamiętana została przez wiernych oraz staje się dla wszystkich wyznacznikiem naśladowania ich w swoim życiu. Taką historyczną postacią jest śp. ks. prał. Jan Abramski - przez 32 lata dziekan choszczeński i proboszcz parafii pw. Narodzenia NMP.

Przypomnimy krótko dzieje życia ks. prałata, które naznaczone są niezwykłymi wydarzeniami i postawą niezłomnego kapłana, wychowawcy młodzieży, Ojca dla kilku pokoleń księży pochodzących z Choszczna. Jest to skarbnica dziedzictwa, która na zawsze pozostanie dla nas nieocenionym darem jego człowieczeństwa.

Urodził się 1 czerwca 1922 r. w miejscowości Łaś k. Makowa Mazowieckiego. Od 1942 r. pracował w Niemczech, skąd uciekł i trafił do oddziału partyzanckiego Armii Krajowej. Tuż po wojnie pracował jako nauczyciel w szkole podstawowej w Małej Turze k. Działdowa. Jednak łaska powołania kapłańskiego była w nim silniejsza. W 1947 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. Święcenia kapłańskie przyjął 31 maja 1953 r. Jako wikariusz pracował w Zielonej Górze, Myśliborzu i Kłodawie. W 1955 r. po raz pierwszy przyszło mu pracować w Choszcznie, rok później jako proboszcz posługiwał w Trzebieży. W Choszcznie ponownie pojawił się w 1967 r., przejmując funkcję proboszcza maryjnej parafii. Jako znany i ceniony restaurator obiektów sakralnych podjął prace mające na celu odbudowę wieży kościoła i remontu starej plebanii. W późniejszych latach ukończył studia na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, został także na 19 lat dziekanem dekanatu Choszczno, mianowany został także kanonikiem szczecińskiej kapituły katedralnej, a 22 grudnia 1977 r. otrzymał godność prałata - kapelana Jego Świątobliwości. Dzięki staraniom ks. prałata w 1985 r. utworzona została w druga parafia pw. św. Jadwigi. Niezwykle ważnym wydarzeniem było utworzenie 8 grudnia 1993 r. w Choszcznie sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy, o co tak gorliwie zabiegał ks. prał. J. Abramski. W 1998 r. przeszedł na emeryturę, czynnie jeszcze wspomagając swoją posługą parafię. Ks. prał. J. Abramski zmarł 23 lutego 2003 r. w Szczecinie, pogrzeb odbył się 26 lutego i jak wszyscy zgodnie oceniają był największym w powojennej historii miasta.

Reklama

23 lutego minęła 10. rocznica śmierci ks. prałata. Z tej okazji w Choszcznie odbyły się rocznicowe, wspomnieniowe obchody, które zgromadziły wielu zacnych gości, przyjaciół ks. prał. Jana oraz jego wychowanków. Spotkanie w Choszcznie, które miało miejsce 7 marca, rozpoczęło się od wzruszającej wizyty na cmentarzu, gdzie przy grobie zmarłego ks. prałata zgromadziły się rzesze wiernych i księży, a modlitwie za zmarłego przewodniczył abp Andrzej Dzięga. Następnie wszyscy zgromadzeni na zaproszenie ks. kan. Grzegorza Suchomskiego, dziekana dekanatu, udali się do Choszczeńskiego Domu Kultury, gdzie miało miejsce bardzo cenne w swojej warstwie historycznej sympozjum naukowe. Wygłoszono cztery konferencje, które zgromadzonym przedstawicielom różnych grup społecznych w tym także młodzieży szkół średnich z Choszczna przybliżyły dawne dzieje miasta, regionu, a nade wszystko biografię ks. prał. J. Abramskiego, w tym również znaczenie utworzenia w kościele Mariackim sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Prelegentami sympozjum byli najpierw: dr Grzegorz Brzustowicz, który zapoznał wszystkich z najdawniejszą historią Choszczna i tutejszymi tradycjami sakralnymi. Kolejnym mówcą był ks. dr hab. Grzegorz Wejman, prof. US, który skoncentrował się na historii parafii Narodzenia NMP od jej powstania w 1908 r. aż do utworzenia sanktuarium. O historii powstania sanktuarium, rozwijającym się kulcie i wszystkich aspektach związanych z jego funkcjonowaniem oraz owocach zanoszonej tutaj modlitwy, mówił następnie ks. kan. Grzegorz Suchomski, kustosz sanktuarium. Ostatni zaś mówca, Tomasz Jabłecki, zapoznał zebranych z życiorysem ks. prałata, akcentując szczególnie okres pracy duszpasterskiej w Choszcznie.

Ukoronowaniem podniosłych obchodów wspomnieniowych była uroczysta Msza św. koncelebrowana przez 20 kapłanów w kościele Mariackim pod przewodnictwem abp. Andrzeja Dzięgi. Na wstępie Eucharystii odczytano list - przesłanie abp. Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, wielkiego przyjaciela ks. prał. J. Abramskiego, który przekazał słowa łączności w modlitwie oraz osobiste wspomnienia spotkań z ks. prałatem. Metropolita Szczecińsko-Kamieński w słowie Bożym wzruszająco przypomniał postać zmarłego ks. prałata, akcentując jego wybitne dokonania w pracy duszpasterskiej oraz na polu konserwacji zabytków sakralnych, jak i umiłowania Ojczyzny. Wypełniona wiernymi monumentalna świątynia w Choszcznie podkreśliła wielką cześć i miłość do ks. prał. Jana Abramskiego, jaka pozostała we wszystkich choszczeńskich sercach.

Tagi:
rocznica

Polscy ułani niepokonani

2019-05-28 13:40

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 22/2019, str. 2

Ryszard Wyszyński
Pasjonaci historii w strojach wojskowych z czasów bitwy

Na tych polach polscy ułani Legii Włoskiej stoczyli 15 maja 1807 r. zwycięską bitwę z Prusakami” – głosi napis na tablicy graniowego pomnika ustawionego przy szosie ze Szczawna-Zdroju do Strugi, w gminie Stare Bogaczowice, i doskonale widocznego już z oddali. Do bitwy w tym miejscu doszło pomiędzy tysiącosobowym oddziałem majora Karla von Losthina, przemierzającego tę okolicę od strony Kątów Wrocławskich, a sięgającymi go oddziałami francuskiego gen. Charlesa Lefebvre’a, do którego dołączył stacjonujący na odpoczynku w Strzegomiu polski pułk lansjerów Legii Polsko-Włoskiej dowodzony przez mjr. Piotra Świderskiego. Polscy ułani przeprowadzili brawurową i zwycięską szarżę na wychodzący ze Strugi oddział pruski, rozbijając go całkowicie. Opis tej bitwy znalazł się na kartach „Popiołów” Stefana Żeromskiego. Pomnik, ku pamięci polskich ułanów walczących bohatersko pod Strugą w bitwie z Prusakami, określanej też niekiedy przez historyków bitwą na Czerwonych Wzgórzach, postawili z własnej inicjatywy na początku lat 60. XX wieku członkowie wałbrzyskiego Cechu Rzemiosła.

10 maja z okazji obchodzonej 212. rocznicy bitwy, która na kartach historii wymieniana jest pod nazwą II Bitwy pod Strugą, przed pomnikiem odbył się uroczysty Apel Pamięci. Rocznicowe obchody przygotowali: Uzdrowiskowa Gmina Miejska Szczawna-Zdroju, Gmina Stare Bogaczowice, Towarzystwo Miłośników Szczawna-Zdroju, Pałac w Strudze, Zespół Szkół im. Marii Skłodowskiej-Curie w Szczawnie-Zdroju. W uroczystości uczestniczyli: Kompania Honorowa Centrum Szkolenia wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych Garnizonu Wrocław, członkowie Orkiestry Reprezentacyjnej Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, przedstawiciele władz państwowych, stowarzyszeń kombatanckich, organizacji społecznych, samorządowcy, harcerze, członkowie wałbrzyskiego Koła PTTK, dzieci i młodzież szkolna z placówek oświatowych Szczawna-Zdroju, Starych Bogaczowic i Wałbrzycha z pocztami sztandarowymi szkół, pasjonaci historii w strojach wojskowych z czasów bitwy. Zebranych przywitali i o bitwie opowiadali, podkreślając bohaterski czyn ułanów oraz jego znaczenie w polskiej historii, a także dla kształtowania patriotycznych postaw współczesnej młodzieży, prezes TMSZ Iwona Czech oraz burmistrz Szczawna-Zdroju Marek Fedoruk. Podczas apelu przemawiali także posłowie na Sejm RP Ireneusz Zyska i Katarzyna Mrzygłocka. Szczególnie uroczystym punktem programu Apelu Pamięci była modlitwa zgromadzonych przy pomniku w intencji uczestników Bitwy pod Strugą, którą poprowadził ks. Paweł Siwek, wikariusz parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Szczawnie-Zdroju. Następnie dowódca Garnizonu Wrocław mjr Sławomir Skałecki odczytał Apel Poległych Oręża Polskiego, w którym przywoływano m.in. nazwiska polskich ułanów – uczestników tej bitwy. Na zakończenie kompania honorowa oddała trzy honorowe salwy, a przybyłe delegacje w imieniu zebranych składały u stóp pomnika wiązanki kwiatów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: w listopadzie Franciszek odwiedzi Tajlandię i Japonię

2019-07-18 13:09

kg (KAI/RD) / Watykan

W dniach 19-26 listopada Franciszek odbędzie swą siódmą w tym roku a 32. od początku pontyfikatu podróż zagraniczną – tym razem do Tajlandii i Japonii. Będzie to zarazem jego ósma wyprawa do Azji i druga, podczas której przeleci nad przestrzenią powietrzną komunistycznych Chin. Po raz pierwszy doszło do tego w połowie sierpnia 2014, gdy Ojciec Święty odwiedził Koreę Południową.

pl.wikipedia.org

Według dotychczasowych, wstępnych ustaleń papieska pielgrzymka apostolska obejmie stolicę Tajlandii – Bangkok oraz Tokio, Hiroszimę i Nagasaki w Japonii, nie można jednak wykluczyć, że do programu wizyty dojdą też inne jeszcze miasta.

Będzie ona miała liczne aspekty duszpasterskie i geopolityczne. Głównymi elementami podróży do Japonii będą uczczenie przez papieża-jezuitę wielowiekowej obecności jego współbraci zakonnych w tym kraju oraz spotkanie z władzami i społeczeństwem państwa, które w tym roku gości spotkanie Grupy 20 i odgrywa kluczową rolę w zapewnieniu stabilności na Dalekim Wschodzie.

Zdaniem wielu obserwatorów Ojciec Święty, znany ze swego zaangażowania na rzecz pokoju, w Japonii z pewnością poprosi o wybaczenie w imieniu całej ludzkości za bomby atomowe zrzucone przez Amerykanów w sierpniu 1945 na Hiroszimę i Nagasaki. W pewnym sensie „wyręczy” więc ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamę, który w czasie swej wizyty w Japonii w maju 2016 nie zdobył się na podobny gest. Innym pokojowym punktem odniesienia może też być zachęcenie rządu w Tokio, aby nie wyrzekał się konstytucyjnego zakazu posiadania sił zbrojnych, zawartego w art. 9 japońskiej ustawy zasadniczej.

Oba państwa azja6tyckie będą po raz drugi gościły biskupa Rzymu, po św. Janie Pawle II, który odwiedził najpierw Japonię w dniach 23-26 lutego 1981, a następnie Tajlandię – 10-11 maja 1984. Na trasie tej pierwszej podróży znalazły się wówczas te same miasta, w których będzie przebywał teraz papież Bergoglio, podczas gdy program pobytu w Tajlandii obejmował Bangkok, Phanat Nakhon i Sampran.

W tym drugim kraju, którego mieszkańcy w większości wyznają buddyzm, właśnie dialog międzyreligijny będzie z pewnością jednym z najważniejszych punktów programu.

W tym roku Ojciec Święty odwiedził już Panamę (23-25 stycznia), Zjednoczone Emiraty Arabskie (3-5 lutego), Maroko (30-31 marca), Bułgarię i Macedonię Północną (5-7 maja) oraz Rumunię (31 maja-2 czerwca). Na 4-10 września zaplanowano jego podróż do Mozambiku, na Madagaskar i Mauritius.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem