Reklama

Niedziela Małopolska

Być księżniczką

Dawno, dawno temu, a dokładniej przed ponad siedmioma wiekami, żyła piastowska księżniczka. Była córką Leszka Białego i Grzymisławy, księżniczki ruskiej. Miała na imię Salomea

Niedziela małopolska 45/2017, str. 4

[ TEMATY ]

bł. Salomea

Małgorzata Cichoń

Bł. Salomea – witraż autorstwa Stanisława Wyspiańskiego w krakowskiej bazylice św. Franciszka z Asyżu, gdzie pochowana jest ta pierwsza polska klaryska

Wydano ją za Kolomana, syna króla Węgier. Wspólnie z mężem władała na terenie dzisiejszej Dalmacji, Chorwacji i Słowenii. Oboje zostali tercjarzami franciszkańskimi i od ślubu żyli w dziewictwie. Na ich dworze wychowywała się Kinga, przyszła święta małżonka księcia krakowsko-sandomierskiego Bolesława Wstydliwego (młodszego brata Salomei). Po bitwie z Tatarami, zmarł od poniesionych ran mąż naszej bohaterki, która jako 30-letnia wdowa wróciła na dwór brata.

Pierwsza klaryska

Z pomocą braci franciszkanów starała się o utworzenie w Zawichoście k. Sandomierza pierwszego na ziemiach polskich klasztoru Klarysek, do którego w 1245 r. sama wstąpiła. Ze względu na najazdy tatarskie i bezpieczeństwo sióstr, przeniesiono go do podkrakowskiej Skały – miejscowości, której patronuje dziś bł. Salomea. Nieopodal Krakowa znajduje się również Grodzisko z pustelnią pierwszej polskiej klaryski.

Salomea, mimo że była księżną, nie przyjęła funkcji ksieni, czyli posługi przełożonej sióstr. Tuż przed swoją śmiercią zostawiła im jednak wyjątkowe przesłanie: „Siostry moje kochane, miejcie pokój w Panu, miłujcie się nawzajem, strzegąc czystości, bez skarg i bez szemrania. Tak bowiem osiągniecie nagrodę od Pana i wieczną szczęśliwość”. Zmarła w opinii świętości 10 listopada 1268 r. w Skale, a pochowano ją w krakowskim kościele Franciszkanów, gdzie spoczywa do dziś, w kaplicy bł. Salomei. W 1672 r. papież Klemens X zatwierdził jej kult.

Reklama

19 listopada w kościele św. Andrzeja przy ul. Grodzkiej 54 w Krakowie, w liturgiczne wspomnienie Klaryski, rozpocznie się jubileusz 750. rocznicy jej narodzin dla Nieba. Mszę św. o godz. 17 odprawi bp Damian Muskus OFM. Wydarzenie poprzedzi nowenna: począwszy od 10 listopada każdego dnia o godz. 17 będzie tu odprawiana Eucharystia ze specjalną modlitwą i litanią do bł. Salomei, w obecności jej relikwii.

Wprowadzała pokój

Następczynie Błogosławionej, których klasztor mieści się właśnie przy tym kościele, przechowują do obecnych czasów pamiątki, które po sobie zostawiła: włosiennicę, graduał, ostensoria (kustodie do przechowywania Hostii, przekształcone w relikwiarze) oraz ikonę Matki Bożej Hagiosoritissa – mozaika ta towarzyszy siostrom w czasie przejścia z tego świata do Domu Ojca.

Konwent klarysek, który obecnie istnieje w Krakowie, wywodzi się ze wspólnoty ze Skały. – Salomea w naszym klasztorze nigdy osobiście nie była, gdyż na terenie miasta, jak mówią dokumenty, po raz pierwszy „byłyśmy widziane” w 1316 r. W ubiegłym roku obchodziłyśmy więc 700-lecie naszej tu obecności – mówi s. Joanna Długa, ksieni klasztoru Sióstr Klarysek św. Andrzeja Apostoła w Krakowie. Jest jedną z młodszych mniszek konwentu. Wstąpiła do niego w 2001 r., mając 29 lat. Pochodzi z Gdyni, pracowała w szkole jako katechetka. Jak mówi, poszła w ślady Salomei, bo „na kolanach” może więcej zrobić niż tam, gdzie była.

Reklama

– Przy okazji obecnego jubileuszu chcemy wydobyć Salomeę z ukrycia, by jej kult jako błogosławionej się rozszerzał. Ma ona bowiem wiele do powiedzenia współczesnym ludziom – opowiada przełożona krakowskich klarysek.

– Ukryła się przed światem, wstępując za klauzulę, a wy ją chcecie z niej „wydobyć?” – uśmiecham się zaczepnie do s. Joanny i dopytuję: – Co może nam przekazać żyjąca ponad siedem wieków temu Błogosławiona?

– W czasie ubiegłorocznych Światowych Dni Młodzieży młodzi odczytali chociażby jej przekaz o czystości serca. Czystość jest dziś zagłuszana, a przecież potrzebuje jej każdy, niezależnie od stanu, w jakim żyje. Także imię Salomei, które oznacza „pokój”, jest inspiracją. Możemy z niej czerpać, wprowadzając pokój we własnej duszy i w miejsca, gdzie żyjemy, pracujemy, w Polsce i na świecie – odpowiada moja rozmówczyni.

Kochała Miłość

Dodaje, że Błogosławiona, wzorem św. Franciszka i św. Klary, zabiegała o to, by „Miłość była kochana”. – Jeśli ta Miłość jest w sercu, to wszelkie zło jest do pokonania i chwała Boża może się wszędzie objawić. Salomea poprzez swoje ukrycie, na kolanach, zwyciężała zło w czasie najazdów tatarskich na nasze ziemie. Także jej wybór życia w czystości świadczy o nakierowaniu umysłu, serca i pragnień na Boga. A w Nim jest zwycięstwo nad wszelką formą zła.

Gdy pytam, ile zainspirowanych Salomeą „księżniczek” mieszka w krakowskim konwencie, ich przełożona zdradza: – Obecnie jest nas tu 34. Mamy jedną nowicjuszkę i dwie postulantki. Przychodzą do nas „księżniczki” wydobyte z różnych stron przez Jezusa. Jak On sobie jakąś upatrzy, to ją przyprowadza do Siebie. Bycie taką księżniczką oznacza pójście w Jego ślady. Trzeba pozwolić się przeprowadzić przez Jego Krzyż – na tym polega królowanie z Chrystusem. Dlatego klasztor to miejsce dla odważnych księżniczek!

2017-10-31 14:00

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Skauci rozpoczęli rok z bł. Salomeą

[ TEMATY ]

skauci

bł. Salomea

klaryski

Piotr Juszkiewicz

Ponad dwustu Skautów Europy, wraz z rodzicami, sympatykami i duszpasterzami spotkało się w niedzielę 9. września w kościele św. Andrzeja przy ul. Grodzkiej, przy klasztorze Sióstr Klarysek na rozpoczęciu roku harcerskiego.

Od początku przygotowań obawialiśmy się, czy wszyscy pomieszczą się w świątyni. Chcieliśmy jednak odpowiedzieć na zaproszenie Sióstr do świętowania 750 lecia narodzin dla nieba bł. Salomei pierwszej polskiej klaryski. Matka Ksieni i o. Marcin Buntow, nasz duszpasterz, franciszkanin konwentualny, zapewniali, że się zmieścimy. - I udało się, choć niemal 50 osób musiało brać udział w nabożeństwie na placu przed kościołem, gdzie jednak przygotowaliśmy specjalne nagłośnienie - mówi Piotr Kucharaczak, hufcowy.

Mszy św. przewodniczył o. Marcin, a towarzyszyli mu ks. dr. Paweł Kochaniewicz z Nowego Sącza - duszpasterz harcerek i ks. Sebastian Kowalczyk - duszpasterz drużyn działających przy Centrum Jana Pawła II. Obecny był także ks. Sławomir Wartalski ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy.

W kazaniu franciszkanin przedstawił postać bł. Salomei i ważniejsze momenty jej życia oraz cechy, które może naśladować współczesny chrześcijanin, harcerz, skaut. Podkreślił znaczenie odwagi, która pozwala podejmować wyzwania w codzienności i żyć duchem służby do którego, jako skauci, szczególnie jesteśmy wezwani. - Życzę wam, by nie brakło wam sił, możliwości i okazji, by każdego dnia stawać się lepszymi, za przykładem naszej Błogosławionej - powiedział o. Marcin.

Po nabożeństwie zebrani uczcili relikwie bł. Klaryski i przeszli do ogrodów seminaryjnych, gdzie powitał ich prefekt Seminarium Archidiecezji Krakowskiej ks. Dariusz Susek. Przez kilka godzin, korzystając z uprzejmości gospodarzy, w ogrodach i w salach wykładowych odbywały się spotkania z rodzicami, przy cieście i kawie.

Skauci Europy to katolicka organizacja harcerska zrzeszająca w naszym kraju już ponad 5,5 tys. członków. W pracy z dziećmi i młodzieżą posługują się oryginalną pedagogiką skautową Baden-Powella zaadoptowaną przez jezuitę sł. Bożego o. Jakuba Sevina SJ. Główne zadanie stowarzyszenia to służba rodzinie i świętości.


CZYTAJ DALEJ

Człowiek uzależniony

Uzależnienie to choroba umysłu, ciała i ducha. Największym problemem uzależnionego nie są wódka, hazard czy narkotyki, lecz brak zgody na własne życie.

Mało było w historii naszego kraju okresów tak sprzyjających rozwojowi jak ten, w którym żyjemy. Przyzwyczailiśmy się do niepodległości. Prawo decydowania o sobie na arenie międzynarodowej jawi nam się dziś jako oczywistość. Wraz z odzyskiwaniem podmiotowości przez naszą ojczyznę wdarła się jednak w nasze granice z siłą tsunami antykultura konsumpcji i użycia.

Potwór

Kredyty, zakupomania, seksualizacja wtargnęły na początku lat 90. ubiegłego wieku w nasze tu i teraz i utworzyły krainę „tysiąca jezior”. W każdym z nich czyha na nas nieco inny, ale w swej istocie podobny potwór z Loch Ness. Sam w sobie oryginalny i egzotyczny, w dotyku miły i bardzo dużo obiecujący. Złota rybka przy nim ze swoimi trzema życzeniami to uboga krewna. Potwór, który wkroczył do owych jezior i milionów serc, zamienił nasze życie w użycie, a nasze być w ciągłą potrzebę mieć. Dlaczego mu się to udało?

Niewolnicy

„Wszystko Ci dam, tylko padnij i złóż mi pokłon”. Czym było owo „wszystko” wówczas, na Pustyni Judzkiej? I co mógł zaproponować Szatan samemu Bogu? To jasne, że ta pokusa musiała być odparta. Co innego dziś, gdy gama dóbr i możliwości jest tak szeroka, a ścieżka użycia, proponowana przez ojca kłamstwa, tak obiecująca. Ten, który zna nasze słabości i na nie liczy, umie tak ruszyć strunami naszego ego, byśmy uznali, że nie kiedyś, po śmierci, ale dziś należy nam się spełnienie życzeń „wszystkiego najlepszego”. Mamy mentalność rozpieszczonego dziecka: „Chcę mieć wszystko natychmiast i od razu, dużo i na bogato”. Ta postawa biorcy, konsumenta żyjącego ponad stan, wiecznie nie dość dojrzałego człowieka to bardzo czule i z pietyzmem hodowana roślina, która jak chwast oplata nasze serca.

Świat żeruje dziś na naszych uzależnieniach, i to nie tylko tych starych jak historia Noego, czyli pijaństwa czy cudzołóstwa. To fakt, że seksoholizm jest dziś wielkim problemem, na pewno większym niż kiedykolwiek wcześniej. Statystyki rozwodów, konsumpcja pornografii, przemoc na tle seksualnym wyraźnie tego dowodzą. Pijemy także bardzo dużo. Sprzedaż alkoholu obecnie to blisko dziesięciokrotność tego, co kupowano w Polsce 100 lat temu. Pijemy bez opamiętania. Alkohol stał się towarem traktowanym na równi z innymi produktami spożywczymi. Można go kupić wszędzie, choćby na stacjach benzynowych, o każdej porze dnia i nocy, nawet bladym sierpniowym świtem. Kosztuje niewiele i jest wszędzie. Dla uzależnionych alkohol jest narkotykiem. Mimo to jest w pełni legalny, a nawet oficjalnie reklamowany. Jest zawsze w pierwszej trójce głównych sprawców zgonów. To dlatego podpisuję się pod apelami o abstynencję, i to nie tylko w sierpniu. Abstynencja alkoholowa to doskonały sposób na poprawę zdrowia i szansa na rozwój w wielu dziedzinach życia, zwłaszcza dla najmłodszych abstynentów. Obecnie uzależnienia to jednak nie tylko alkohol.

Kingsajz dla każdego

Jednym z najbardziej powszechnych, toksycznych i darmowych uzależnień jest pornografia. Strzał dopaminy, który towarzyszy oglądaniu pornografii, jest prawie tak duży jak przy spożyciu amfetaminy. O ile spożycie białego proszku daje nam ten zastrzyk na kilka, kilkanaście minut, to tkwienie w pornografii utrzymuje podwyższony stan hormonu przyjemności przez cały czas korzystania z tego bodźca. Powodem jest błędne odczytanie przez mózg stymulacji jako nadziei na prokreację i podtrzymanie gatunku. Ta euforia uzależnia. Masturbacja i pornografia stały się dziś towarem codziennego użytku dla tysięcy młodych ludzi. Łatwość dostępu i darmowość potęgują to uzależnienie, przez co czynią z młodych ludzi niewolników własnych żądz.

Pornografia nie ma nic wspólnego z prawdą o intymnej relacji między dwojgiem kochających się ludzi. Ma za to wiele wspólnego z przemocą, łatwością, gigantomanią, użyciem. Aktorzy i aktorki są jak Ken i Barbie z koszmarnego snu. Wszystko tu jest idealne i wyolbrzymione, i na pstryknięcie palca, czyli kliknięcie. Prasa młodzieżowa, film, przemysł muzyczny wtórują macherom od przemysłu porno w podsycaniu apetytów na użycie, bo to się opłaca. Antykoncepcja i aborcja kosztują, ale dają iluzję bezkarnego posmakowania wszystkiego. Trudno przewidzieć, jak będzie wyglądał świat rządzony przez tych, którzy od 7. roku życia byli narażeni na kontakt z pornografią. Dziś nie trzeba umieć pisać, żeby dostać się w takie zakamarki internetu, gdzie każda perwersja ma swoje katalogi klipów wideo, często za darmo i w full HD.

Mieć, jeść, kupować...

Kolejną plagą dzisiejszej filozofii użycia jest uzależnienie od zakupów, hazardu i kredytów. W Warszawie, w Stowarzyszeniu Integracji Społecznej Klub Poznańska 38, wystartował pierwszy mityng wspólnoty 12-krokowej Anonimowi Zadłużeni (spotkania we wtorki o godz. 18). Niewątpliwie żyjemy ponad stan. Kupujemy setki zbędnych rzeczy, otaczamy się nimi. Popadamy w gadżetomanię i w system wymiany na nowszy model. To moda, która wciąga i uzależnia. Coraz częściej rozmowy między kolegami w szkole, w pracy, na wakacjach przestają dotyczyć tego, kim jesteśmy, co robimy, co czytamy, a zmieniają się w targowisko próżności, w pokaz gadżetowej mody: smartwatche, telefony, airPodsy i co tam jeszcze. Bombardowanie promocjami, zdrapkami, okazjami też robi swoje. Nawet karty z systemem lojalnościowym mogą sprawić, że kupujemy więcej i głupiej, niezgodnie z potrzebami. Wchodzisz po masło i mleko, a wychodzisz z marketu z koszykiem pełnym wszystkiego. Niewątpliwie także hazard z różnymi swymi odmianami, jak zakłady bukmacherskie czy wirtualne kasyna w telefonach, jest coraz większym problemem.

Wszystko może nas uzależnić – nawet tak pozytywna i trwała wartość jak praca. Pracoholizm sprawia, że czując się społecznie użyteczni, tracimy kontakt z rodziną, sobą samym i przestajemy się dziwić 18-godzinnym dniem i 7-dniowym tygodniem pracy. Jedzenie i lęk przed jedzeniem, bulimia, obżarstwo, anoreksja – to kolejne sposoby na nałogowe poprawianie swojego samopoczucia. Nie chcę czuć tego, co czuję. Muszę dostarczyć sobie swojego narkotyku znieczulającego, a czy to będą praca ponad siły, dwadzieścia pączków czy amfetamina, to już mało ważne. Ksiądz Marek Dziewiecki w swojej właśnie wchodzącej na rynek książce Człowiek uzależniony podaje trafną definicję tego zjawiska. Wyjaśnia, że człowiek uzależniony to ktoś ślepo zakochany w swoim śmiertelnym wrogu. Owo zakochanie sprawia, że jesteśmy w stanie poświęcić wszystko i wszystkich, nawet siebie, by móc wpaść w ramiona kochanek. I nie ma znaczenia, że dawno przestały nas one głaskać i tulić, a zaczynają dusić i niszczyć. Zniewolony umysł i zraniony duch tego nie zauważają.

Ból

Czy człowiek uzależniony jest w sytuacji beznadziejnej? Program Ocaleni, który od 2 lat prowadzę w Telewizji Polskiej (wtorek, TVP1, godz. 22.30), pokazuje, że nie ma sytuacji bez wyjścia, że z każdym, nawet najbardziej podstępnym uzależnieniem możemy wygrać. Jaka jest do tego droga? Po pierwsze, muszę sam uznać, że potrzebuję pomocy. Zwykle, by tak się stało, potrzebny jest ból. Czasami ból ponad siły, ale ból własny, odczuwany przez chorego, a nie ból czy błagania jego bliskich. Człowiek ślepo zakochany w śmiertelnym wrogu zmierza ku zatraceniu, nie bacząc na miłość i cierpienia bliskich. Jeśli przestaniemy brać na siebie konsekwencje jego nałogu, prędzej czy później dopadną go one i ciężko mu będzie oszukiwać samego siebie, że „ogarnia” i daje radę. To dlatego pierwszy z dwunastu kroków anonimowych alkoholików i innych wspólnot pracujących na tym programie mówi o bezsilności. Tylko wtedy, gdy ją uznam, w moim życiu możliwy jest szczęśliwy ciąg dalszy. Możliwy, ale niepewny, gdyż wychodzenie z uzależnienia to długotrwały proces naprawiania swojej teraźniejszości i zadośćuczynienia za przeszłość.

Nadzieja

Jest nadzieja dla każdego. Niezmiernie jednak ważne jest uznanie tego, że twoim problemem nie są narkotyk, alkohol, hazard czy seks, lecz jest nim fakt, że nie godzisz się na siebie i swoje życie. Że uciekasz przed życiem w użycie, że wolisz iluzję niż codzienne konfrontowanie się z trudem życia i gamą niechcianych uczuć. Jeśli jednak zgodzisz się na ten oczywisty fakt, że potrzebujesz pomocy, i wskrzesisz w sobie wiarę, choćby tak niewielką jak ziarenko gorczycy, to wtedy Ten, który przyszedł na świat, by nas ocalić, ocali i Ciebie. Nie wyręczy Cię w niczym, co jest w Twojej mocy, ale da Ci wsparcie tam, gdzie nie masz mocy. Gdy będziesz wybierać miejsce, do którego zapukasz po pomoc, oprócz kratek konfesjonału, miej w sobie pewność, że osoba uzależniona choruje równie mocno ciałem, umysłem, jak i duszą. Tak jak z próchnicą górnej szóstki nie idę na Jasną Górę, lecz do dentysty, podobnie w obliczu uzależnienia mam szukać specjalistów, grup wsparcia, klubów abstynenta. Ostatecznie Tym, do kogo odwołują się owi specjaliści, a których skuteczność działań jest weryfikowana tysiącami ocalonych, jest miłujący Bóg. Ten, który wymyślił ciebie z miłości i do miłości, do wolności, a nie do zniewoleń i upokorzeń.

CZYTAJ DALEJ

Pielgrzymi w drodze do Matki

2020-08-04 16:02

Natalia Łukawska

Po Mszy św. w bazylice katedralnej w Sandomierzu wyruszyła XXXVII Piesza Pielgrzymka Diecezji Sandomierskiej na Jasną Górę. W tym roku ze względu na epidemię ma ona charakter sztafety.

Od samego rana katedrę wypełniali pielgrzymi z kolumny sandomierskiej, którzy rozpoczynają tegoroczną pielgrzymkę na Jasną Górę. Hasłem, który towarzyszy pątnikom są słowa „Otocz macierzyńską miłością Kościół pielgrzymujący.”

Natalia Łukawska

Mszy świętej rozpoczynającej wspólne pielgrzymowanie przewodniczył biskup Krzysztof Nitkiewicz, koncelebrowali ją kapłani, którzy towarzyszą pielgrzymom na szlaku.

W nawiązaniu do Ewangelii, Biskup Ordynariusz zwrócił uwagę na ważną rolę tradycji i zakorzenienia w Bogu każdego z nas, gdyż to z Niego mamy czerpać inspirację i potrzebne łaski.

Zgodnie z tradycją, choć w niecodziennej formie i przy zachowaniu całego szeregu obostrzeń sanitarnych, Diecezja Sandomierska wyrusza dzisiaj z pielgrzymką do cudownego wizerunku Matki Bożej na Jasnej Górze.

Kiedy ważyły się losy pielgrzymki, niektórzy starzy pielgrzymi nie wyobrażali sobie, żeby mogła się ona nie odbyć. Tradycja, to przecież również przyzwyczajenia, sposób spędzania czasu, bycia z innymi.

O tradycji mówi dzisiejsza Ewangelia. Faryzeusze zarzucają Panu Jezusowi oraz Jego uczniom, że nie zachowuje uświęconych wiekami, a może nawet pochodzących bezpośrednio od Mojżesza zwyczajów. „Dlaczego Twoi uczniowie postępują wbrew tradycji starszych?”

A Pan Jezus wyjaśnia, że wierność tradycji i prawu, nie polega na bezdusznym przestrzeganiu zasad. To czy będą one przynosiły dobre owoce, bądź odwrotnie - szkody, zależy bowiem od postawy konkretnego człowieka, uwzględniając naturalnie bieżące okoliczności, przyszłość i przeszłość. Ważne są moje intencje, dobra wola i miłość, gdyż bez nich nawet najdoskonalsze prawo może doprowadzić do niesprawiedliwości: summum ius, summa iniuria - przestrzegali Rzymianie. Jeśli niewidomi będą prowadzili niewidomych, obaj wpadną w dół - mówi Chrystus.

Dlatego powinniśmy być zawsze zakorzenieni w Bogu i czerpać od Niego potrzebne inspiracje oraz moce. „Każda roślinna, której nie sadził Ojciec mój niebieski, będzie wyrwana” - zapowiada Pan Jezus.

„Przeszłość jest tym, co posiadam, teraźniejszość, to dany mi czas, przyszłość nadchodzi i zastaje mnie nieprzygotowanym. Moja pomocą i jedyna siłą są korzenie. Rodzina, wspólnota, ziemia, język, religia. Praktyki, zwyczaje, sposób bycia i zachowania” - napisał Giovanni Ferretti.

Widzieliśmy w tych dniach jak nisko potrafią upaść ludzie, którzy zerwali z Bogiem i odrzucili chrześcijańskie wartości, ci którzy depczą religijną i narodową tradycję albo kwestionują fundamenty życia rodzinnego. Oni stanowią zagrożenie również dla samych siebie osłabiając jednocześnie więzi społeczne rozrzucając wokół ziarna chwastu.

Natomiast wy drodzy pielgrzymi, zakorzenieni w Chrystusie, bądźcie pod troskliwym okiem Matki Bożej zaczynem dobra. Potrzebujemy wszyscy waszej modlitwy, przykładu i trudów – zauważył kaznodzieja.

Natalia Łukawska

Po zakończonej Mszy świętej pielgrzymi wyruszyli na pątniczy szlak. Tradycyjnie, do granic miasta odprowadził ich Biskup Ordynariusz, który zapewnił o swojej obecności na poszczególnych etapach. Pierwszy dzień to trasa z Sandomierza do Łoniowa. Zakończy się on wspólnym Apelem Jasnogórskim o godz. 21.00 w kościele parafialnym w Łoniowie.

Natalia Łukawska

Podczas kolejnych dni będą pielgrzymowały grupy:

5 sierpnia – grupa św. Urszuli – Stalowa Wola

6 sierpnia – grupa św. Jadwigi – Stalowa Wola

7 sierpnia – grupa z Janowa Lubelskiego

8 sierpnia – grupa św. Michała – Stalowa Wola

9 sierpnia – grupa św. Floriana – Stalowa Wola

10 sierpnia – grupa św. Barbary- Stalowa Wola

11 sierpnia – grupa bł. Wincentego – Stalowa Wola

12 sierpnia – grupa z Ostrowca Świętokrzyskiego

Pielgrzymka zakończy się w sanktuarium na Jasnej Górze 12 sierpnia Mszą św. o godz. 10.30, której przewodniczył będzie bp Krzysztof Nitkiewicz.

Podczas trwania pielgrzymi w parafiach i sanktuariach diecezji będą odbywały się spotkania w ramach „Duchowego Pielgrzymowania” podczas których wierni będą łączyli się duchowo z pielgrzymami pokonującymi dany odcinek trasy na Jasną Górę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję