Flagi unijne zamiast krzyża
Sprawa dotyczy decyzji wojewody Komorskiego (członka - a jakże - Platformy Obywatelskiej, obecnie Koalicji Obywatelskiej) z grudnia 2023 r., który niedługo po objęciu urzędu, polecił zdjęcie krzyża z reprezentacyjnej Sali Kolumnowej urzędu i wniesienie do niej flag unijnych. Podkreślał, że chodzi o neutralność światopoglądową, a w Sali Kolumnowej spotykają się ludzie różnych wyznań i różnych kultur. Decyzja wojewody była szeroko komentowana m.in. w mediach społecznościowych, krytykowali ją m.in. posłowie PiS. Komorski przeprosił wszystkich, którzy poczuli się nią urażeni. Wyjaśniał, że krzyż nie został zabrany, tylko przeniesiony do innej sali, a on sam jest osobą wierzącą.
Prokuratura odmawia wszczęcia postępowania
Przekroczenie uprawnień oraz obrazę uczuć religijnych zarzucili wojewodzie - radny sejmiku województwa dolnośląskiego z PiS Tytus Czartoryski oraz była dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie Elżbieta Puacz, którzy złożyli do sądu prywatny akt oskarżenia. Wcześniej prokuratura dwukrotnie odmówiła wszczęcie śledztwa w tej sprawie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zdjęcie krzyża to "rutynowe działanie"
Reklama
Puacz podnosiła przed sądem, że krzyż jest symbolem chrześcijaństwa, wiary katolickiej, której wyznawcy stanowią większość polskiego społeczeństwa. Jej zdaniem wojewoda jako urzędnik publiczny powinien służyć mieszkańcom, a zdecydował o zdjęciu krzyża w sposób arbitralny, „nie patrząc na wartości, które reprezentują mieszkańcy Lubelszczyzny” i nazwał te działania rutynowymi. W jej odczuciu zrobił to w sposób manifestacyjny, było dla niej „bardzo bolesne”.
Krzyż nie jest wstydem
Podkreślała, że „krzyż nie jest wstydem”, jest symbolem zakorzenionym w historii Polski, znakiem wartości, które pomagały przetrwać Polakom w najtrudniejszych czasach niewoli czy zesłania. Wraz z drugim oskarżycielem zaapelowali do wojewody o ponowne zawieszenie krzyża w Sali Kolumnowej.
Wojewoda lubelski przed sądem nie przyznał się do winy. Podkreślał m.in., że jego decyzja nie oznacza usuwania krzyży z urzędu, a krzyż z Sali Kolumnowej został zawieszony w innej sali.
Sędzia nie widzi nic złego w postępowaniu wojewody
Wyrok w tej sprawie został ogłoszony w poniedziałek w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód. Sędzia Bernard Domaradzki uzasadniając wydane orzeczenie powiedział, że oskarżyciele nie przedstawili argumentów prawnych wskazujących na to, że zachowanie wojewody zawierało znamiona zarzucanych przestępstw.
Sędzia podkreślił, że nie istnieją żadne przepisy prawa powszechnie obowiązującego, które by regulowały kwestię umieszczania symboli religijnych na ścianach urzędów państwowych w Polsce. Nie ma ich także w regulaminie lubelskiego urzędu wojewódzkiego. Dlatego nie ma podstaw, aby przypisywać Komorskiemu przestępstwo przekroczenia uprawnień.
To, że krzyż wisi od dawna, dla sądu nie ma znaczenia
Reklama
Sędzia dodał, że krzyż w Sali Kolumnowej został umieszczony w przeszłości, przez kogoś, kto podjął w tym zakresie decyzję dowolną. Potem były wojewoda lubelski Przemysław Czarnek krzyż ten przeniósł w miejsce bardziej eksponowane w tej samej sali, także „w oparciu o własną, dowolną decyzję, a nie jakiś przepis prawa”.
Obecność lub brak krzyża w urzędzie państwowym, a takim jest Lubelski Urząd Wojewódzki, nie jest poddana regulacji. Z tego względu Krzysztof Komorski mógł polecić, aby zdjąć krzyż. Podobnie jak były wojewoda Czarnek mógł podjąć decyzję o przeniesieniu krzyża
– powiedział sędzia.
Krzyż ma znaczenie dla bytu państwo polskiego? Wg sądu to "interpretacja"
Tłumaczył, że argumentacja oskarżycieli, którzy podkreślali znaczenie krzyża dla niepodległości i bytu państwa polskiego, dla tożsamości Polaków i kultury są „interpretacją dziejów Polski”.
Ale to nie jest przedmiotem i nie może być podstawą zarzutu kierowanego do oskarżonego
- zaznaczył.
Przypomniał, że Konstytucja RP jasno wskazuje, że polskim symbolem narodowym jest godło Rzeczypospolitej (wizerunek orła białego w koronie w czerwonym polu) i nie wymienia w tym kontekście krzyża. Natomiast w jej preambule naród polski to wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga, będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i niepodzielający tej wiary.
Wolna Polska, stara narracja. "Urząd to nie kościół"
W ocenie sądu Komorskiemu nie można też przypisać obrazy uczuć religijnych. Według ustaleń sądu przy przeniesieniu krzyża nie doszło do aktu haniebnego ani do profanacji, a także samo przeniesienie krzyża z jednej sali do drugiej, mniej reprezentacyjnej, nie jest naruszeniem prawa.
Urząd to nie kościół, a Sala Kolumnowa to nie ołtarz. To, że oskarżyciele czują się znieważeni takim działaniem, nie sprawia, że obiektywnie rzecz biorąc, do takiego znieważenia przedmiotu czci religijnej doszło
- dodał sędzia.
W kraju, w którym ciągle katolicy stanowią większość, argument, że chcą, by w ich urzędach krzyż zajmował stosowne miejsce nie miał znaczenia dla sądu. Dla niego liczy się to, że nie jest to zawarte w polskim prawie.
Reklama
Podkreślił, że oskarżyciele nie byli w stanie wskazać jakichkolwiek przepisów prawa wyznaniowego Kościoła Katolickiego, czy prawdy wiary lub fragmentu Ewangelii, z którego by wynikał religijny obowiązek, czy choćby wezwanie do umieszczania krzyża w urzędzie państwowym.
Mimo tego, że Polacy zadbali, by w ich urzędach w wielu miejscach krzyż był na pierwszym miejscu obok symboli narodowych - co stało się już wieloletnią tradycją, sędziego taka argumentacja nie przekonuje. I przyjmuje w tym względzie narrację obrony, która w celu uzasadnienia ściągnięcia krzyża cytuje... Ewangelię:
Natomiast do Ewangelii św. Mateusza odwołał się obrońca Komorskiego, który wskazał na fragment, gdzie Jezus na podchwytliwe pytanie faryzeuszy o to, czy należy płacić podatek cesarzowi, opowiada: „Oddawajcie, co jest cesarskiego cesarzowi, a co Bożego Bogu”
- podkreślł.
Krzyż nie wisiał w pałacu Piłata, to nie musi widzieć w urzędzie
Kuriozalna była także argumentacja, jakoby Jezus - jeśli by była taka jego wola - zaleciłby po swojej śmierci wieszanie krzyża w pałacu Piłata. Sędzia zwracając się do oskarżycieli wskazywał, że Jezus, którego wizerunku bronią, nie domagał się od swoich apostołów, żeby uczynili jakiś jego wizerunek w ówczesnych urzędach np. pałacu gubernatora Judei Poncjusza Piłata:
Dlaczego tego nie uczynił? Dlatego, że tak, jak podaje to ewangelista, zakładał, iż urząd cesarski będzie miejscem poświęconym cesarzowi, a świątynia miejscem poświęconym Bogu. Dlatego też przeniesienie krzyża nie może obrażać uczuć religijnych w urzędzie, bowiem nie jest to miejsce kultu, sprawowania obrzędów
- podkreślił sędzia.
Wygląda na to, że sędzia ma problem z logicznym spojrzeniem na to, co działo się 2000 lat temu. Trudno bowiem sobie wyobrazić, że oprawca Piłat zgodziłby się - na wniosek przyjaciół zamordowanych - na wieszanie w jego gabinecie obrazów i symboli osób, których tortury zlecił.
Sędzia pokusił się także o osobliwe porównanie. Jak dodał, chrześcijanie to nie muzułmanie i wierzą w konieczność istnienia dwóch porządków niezależnych od siebie - porządku świeckiego i kościelnego.
Wojewoda mógł zrobić z krzyżem, co chciał?
Reklama
Sędzia podkreślił, że ocena postępowania wojewody wymyka się spod kontroli sądu, wojewoda miał prawo postąpić tak, jak postąpił, w zgodzie z własnym sumieniem, a sąd „z pewnością sędzią sumienia wojewody nie będzie”.
Wyrok nie jest prawomocny.
Poważnie rozważamy odwołanie od wyroku
- powiedział PAP pełnomocnik oskarżycieli adw. Olgierd Pankiewicz.
