Reklama

Manipulować można każdym z nas

2013-06-03 14:51


Niedziela Ogólnopolska 23/2013, str. 41

BOŻENA SZTAJNER

MARGITA KOTAS: - Czy, Pana zdaniem, są ludzie odporni na werbowanie przez sekty i ich oddziaływanie?

DARIUSZ PIETREK: - Nie, choć są ludzie, którzy mogą na bazie doświadczeń życiowych czy wiedzy wyczuć, że intencje drugiego człowieka nie są zbyt jasne czy niezbyt uczciwe i uruchomić wówczas mechanizm bezpieczeństwa. Natomiast jeśli popatrzymy na technikę werbunku przez sekty jako na technikę manipulacji, wpływu społecznego, musimy pamiętać o jednej rzeczy - przecież manipulować można każdym z nas, każdego z nas można okłamać, każdego z nas można wprowadzić w błąd czy choćby zrobić mu żart. Jesteśmy tylko ludźmi, jesteśmy podatni na takie oddziaływania.

- Rozumiem więc, że nawet osoby dojrzałe nie mogą czuć się bezpieczne w kontaktach z sektami. Wydaje się jednak, że sekty interesują się głównie ludźmi młodymi, i to oni najczęściej padają ich ofiarą...

- Nieprawda. Zacznijmy od tego, co rozumiemy pod pojęciem „sekta”. Bardzo często, i tu właśnie następuje wyłączenie pewnego mechanizmu bezpieczeństwa, ludziom wydaje się, że sekta to grupa jakichś dziwnych, karykaturalnych ludzi, którzy mają dziwne poglądy i jakiegoś mistrza, guru, któremu są poddani. To jest jednak wiedza z lat 90. ubiegłego wieku. Dziś na sekty musimy patrzeć inaczej. Istnieją różne ich rodzaje: sekty religijne, ekonomiczne, terapeutyczne czy edukacyjne. Sektą religijną np. może być zainteresowany zarówno człowiek młody, jak i osoba dojrzała czy nawet starsza, u której wystąpił tzw. syndrom pustego gniazda, i szukająca z tego powodu nowego sensu życia. Na osoby starsze, często schorowane, niezwykle otwarte i szczególnie ukierunkowane są sekty terapeutyczne. W ich przypadku mamy często do czynienia z różnymi grupami, które oferują terapie, bioenergoterapie, jakieś kursy rozwoju duchowego czy osobowego. Widać więc wyraźnie, że obecnie oferta sekt jest ukierunkowana nie tylko na ludzi młodych. Młodzi po prostu bardzo szybko wchodzą w różnorakie struktury, ponieważ mają jeszcze niewielkie doświadczenie życiowe, ale zwerbować do sekty można każdego człowieka.

- Po czym możemy poznać, że osoba bliska stała się obiektem zainteresowania czy już ofiarą jakiejś sekty?

- Werbunek do sekty, wchodzenie do sekty to proces. To nie jest tak, że ktoś poznał kogoś i po jednym czy dwóch spotkaniach znalazł się w sekcie. Bardzo często dzwonią do nas osoby, które poszukują swoich zaginionych dzieci, przypuszczając, że ich dziecko jest w sekcie. Pytam wtedy o charakterystyczne dla dziecka cechy świadczące o procesie wchodzenia do takiej grupy, np. czy pojawiła się u niego jakaś nowa literatura, czy nagle zaczęło czytać Pismo Święte, czy zmieniło upodobania dietetyczne, czy pojawili się nowi ludzie w kręgu jego znajomych, przyjaciół, czy pojawiły się jakieś nowe talizmany, figurki, płyty, muzyka, czy nie zaczęło praktykować jakichś nowych zachowań, medytacji, czy zmieniło rytm swojego dnia, czy spotyka się lub wyjeżdża regularnie na jakieś spotkania i wraca z takich spotkań pobudzone, nakręcone, jest w stanie mówić tylko o jednym - o Bogu, o prawdzie, zbawieniu, potępieniu, zaczyna operować wersetami biblijnymi lub mówi o doświadczeniach mistrzów Dalekiego Wschodu. To są elementy, które mogą świadczyć o wzroście zainteresowania i nawiązaniu kontaktu z grupą, którą możemy nazwać sektą.

- Czy istnieje jakikolwiek sposób, który pozwoli nam zabezpieczyć się przed sektą?

- Wydaje się że przed sektami może nas bronić wiedza na ich temat, ale proszę popatrzeć na pewną prawidłowość - obecnie tematyką sekt nie zajmuje się już absolutnie nikt. Muszę to powiedzieć z pełną odpowiedzialnością - nie zajmuje się nią państwo, natomiast Kościół katolicki w niewielkim stopniu. Choć jestem otwarty na taką formę współpracy z Kościołem, w ciągu roku jestem zapraszany zaledwie na 5-6 spotkań z młodzieżą przygotowującą się do bierzmowania, na których mówię o problematyce dotyczącej sekt i technik werbowania. Często słyszę od księży: „ale tego problemu już nie ma”. Tego problemu „nie ma”, bo nie mówią o nim media. Te najczęściej przeprowadzają akcję „sekty” jedynie przed wakacjami.
I tu chciałbym przede wszystkim uczulić rodziców na problem sekt. Niech rodzice zwrócą uwagę, gdzie i z kim jadą dzieci, niech spróbują się dowiedzieć, czy dana kolonia, dany obóz, wyjazd jest zarejestrowany, kto go organizuje, jaki jest plan zajęć, czy organizator spełnia wszystkie wymogi bezpieczeństwa. To jest ważne. Nierzadkie są przypadki, że różnego rodzaju sekty tworzą z pozoru niegroźne stowarzyszenia i fundacje. Rodzice natomiast, wysyłając swe dzieci na wyjazdy organizowane przez takie czy inne organizacje i stowarzyszenia, patrzą często jedynie na cenę, a nie na to, co tam się będzie działo z dzieckiem.

- Jeśli już ktoś znalazł się w sekcie, czy próbować wyrwać go z niej na własną rękę, czy lepiej zwrócić się po fachową pomoc?

- Jestem psychoterapeutą pracującym w Katowickim Instytucie Psychoterapii i to, że zwróciłem się w stronę psychoterapii, spowodowane zostało doświadczeniem spotkania ofiar sekt, którym nie wiedziałem, jak pomagać. Jeżeli ktoś będzie na własną rękę chciał pomóc komuś wyjść z sekty, może narobić przez nieumiejętność wiele złego, np. stosując technikę deprecjacji, ośmieszenia, co jest w tym przypadku kompletnie nieskuteczne, wręcz obudowujące osobę w świecie sekty. Nie tędy droga. Ja pracuję w ramach terapii systemowej z całą rodziną, często bowiem jest tak, że jakiś człowiek wchodzi w sektę dlatego, że nie odnalazł się w swojej rodzinie. By ten człowiek wrócił na łono rodziny, musi zostać zmieniony schemat jej funkcjonowania, bo rodzina to całość, każdy na każdego oddziałuje. Dlatego proponuję poszukać specjalistów, którzy są w stanie w sposób profesjonalny, spokojny poprowadzić rodzinę przez proces takiego powrotu. Proces wyjścia z sekty to proces bardzo długi, bardzo żmudny. Proponuję więc, byśmy nie działali na własną rękę. Kiedy nie mamy fachowej wiedzy, szukajmy specjalistów, którzy mogą nam pomóc. Inna rzecz, że coraz mniej jest miejsc, gdzie taką pomoc można otrzymać - Śląskie Centrum Informacji o Sektach jest chyba jedyną placówką w kraju, która od trzech lat zajmuje się psychoterapią ofiar sekt. Muszę przyznać, że z wieloma sukcesami.

Śląskie Centrum Informacji o Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych, ul. Omańkowskiej 1, 41-500 Chorzów. Telefon zaufania: +48 501-487-344; sekty_katowice@op.pl, www.sekty.cal.pl.

Tagi:
wywiad sekty

Reklama

Metoda piętro wyżej

2019-10-22 13:00

Rozmawia Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 43/2019, str. 6-7

Z ks. Damianem Wyżkiewiczem CM, katechetą wyróżnionym w konkursie Nauczyciel Roku 2019, rozmawia Andrzej Tarwid

Archiwum xDW

ANDRZEJ TARWID: – Otrzymał Ksiądz jedno z dwóch wyróżnień przyznawanych w konkursie „Nauczyciel Roku 2019”. Jest to pierwsza w historii taka nagroda dla kapłana i osoby uczącej religii w szkole. Był Ksiądz zaskoczony?

KS. DAMIAN WYŻKIEWICZ CM: – Przyznam, że kiedy zgłosiłem swoją kandydaturę, to nie myślałem, że cokolwiek z tego wyniknie. Kiedy więc dowiedziałem się o wyróżnieniu, to bardzo się ucieszyłem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lech Dokowicz o filmie "Nieplanowane"

2019-10-04 17:10

Magdalena Wojtak / mat. prasowe

Od 1 listopada na ekrany polskich kin wchodzi film „Nieplanowane”. To mocny przekaz w obronie życia poczętego, pokazujący prawdziwą historię kobiety, która przez osiem lat pracowała w jednej z klinik aborcyjnych Planed Parenthood. Dziś działa w ruchu pro-life

kadr z filmu "Nieplanowane"/Youtube

Film nikogo nie oskarża. Pokazuje zło, jakim jest zabijanie nienarodzonych dzieci przez aborcyjne lobby, które pod pretekstem zmniejszenia niechcianych ciąż i decydowania o sobie, namawia kobiety do aborcji. Po premierze w Stanach Zjednoczonych dziewięć amerykańskich stanów zdecydowało się na uchwalenie prawa chroniącego nienarodzone dzieci, a blisko sto osób pracujących w aborcyjnej branży postanowiło z niej odejść. Dzięki ćwierć miliona polskich podpisów pod petycją do amerykańskich producentów filmu z prośbą o udostępnienie go naszym widzom, film trafi do kin w Polsce od listopada. Dystrybucją jego zajmuje się Rafael Film oraz Fundacja Solo Dios Basta, organizatorzy m.in. akcji „Polska pod krzyżem” i „Różaniec do Granic”.

- Autorom filmu „Nieplanowane” udało się zrobić coś niezwykłego, pokazać prawdziwą historię z centrum zła - mówił producent filmowy i dokumentalista Lech Dokowicz podczas czwartkowego przedpremierowego pokazu dla dziennikarzy, który odbył się w Warszawie.

Przez blisko dwie godziny śledzimy losy byłej dyrektorki placówki aborcyjnej, należącej do znanej korporacji Planed Parenthood, która wykonuje rocznie ponad 300 tys. aborcji, co stanowi około jednej trzeciej aborcji w USA (w ciągu roku przeprowadzanych w Ameryce jest przeprowadzanych ok. miliona aborcji). Abby Johnson od czasów studiów pracowała w klinice, szybko awansowała, stała się jej dyrektorką. Choć nigdy nie towarzyszyła aborcjom, z łatwością przychodziło jej namawianie do tego ciężarnych kobiet do. Sama dwukrotnie dokonała aborcji. Uodporniła się na śmierć nienarodzonych dzieci. Prowadziła podwójne życie. To rodzinne przy boku męża i córki, i to w klinice aborcyjnej. Jej przemiana dokonała się, gdy na USG zobaczyła 13-tygodniowe dziecko, podczas gdy wezwano ją do asystowania przy aborcji. 

 „Nieplanowane” to fabularyzowana prawdziwa historia oparta na świadectwie Abby Johnson, spisanym w książce, która stała się bestsellerem. Ale to także sceny, które pokazują siłę modlitwy nawet nielicznie stojących pod klinkami aborcyjnymi obrońców życia. Dzięki ich niezłomnej postawie, wiele kobiet w ciąży postanawia nie wchodzić do klinik. W ten sposób uratowanych zostaje wiele istnień ludzkich.

Film zarazem wstrząsa i wzrusza. Niesie też wiele nadziei. Pokazuje, że przemiana serca, nawrócenie i doświadczenie Bożej miłości może nastąpić w każdym człowieku, dopuszczającym się najgorszego zła. Abby była współodpowiedzialna za 22 tys. aborcji. W cztery godziny jej zespół, którym kierowała potrafił przeprowadzić 38 aborcji. Pracowała w przemysłowej machinie zabijającej nienarodzone dzieci. Gdy to sobie uświadomiła, stanęła po drugiej stronie płotu pod kliniką aborcyjną - razem z broniącymi życia od poczęcia.

I jeszcze jedna ważna informacja. Cary Solomon i Chuck Konzelman, scenarzysta i reżyser filmu, trafili na książkę Abby Johnson. Postanowili znaleźć możliwie jak najlepszą osobę do tej roli. Zdecydowali na Ashley Bratcher, charyzmatyczną dziewczynę z Karoliny, która świetnie wciela się w rolę głównej bohaterki.Ashley nie wiedziała, że to opatrzność Boża doprowadziła ją do tego filmu. Gdy z przefarbowanymi już włosami i scenariuszem w ręku zadzwoniła do swojej mamy, by się podzielić z nią informacją o nowej roli, ta niespodziewanie zalała się łzami i wyznała, że w wieku 16 lat, zanim urodziła Ashley, dokonała aborcji. Co więcej, będąc w ciąży z nią, również planowała dokonać takiego samego zabiegu. „Nie wiesz tego, ale leżałam na stole w klinice aborcyjnej, gotowa cię usunąć. Wtedy na salę weszła ciężarna pielęgniarka, a ja zeskoczyłam ze stołu i wyszłam” – wyjawiła zszokowanej córce.

Po reakcjach, które wśród Amerykanów wywołał film „Nieplanowane” należy mieć nadzieję, że coraz więcej osób będzie porzucać aborcyjną cywilizację śmierci. Film cieszy się także popularnością m.in. w Kanadzie, w Wielkiej Brytanii i Meksyku. Trafi również na ekrany całej Ameryki Łacińskiej.

Lista kin, w których film będzie wyświetlany dostępna będzie na stronie www.rafaelfilm.pl/nieplanowane/ . Dystrybutorzy filmu zachęcają do wspierania tej ekranizacji i organizowania pokazów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielona Góra: Ks. Andrzej Ziombra o Cudzie Eucharystycznym w Legnicy

2019-10-23 00:22

Kamil Krasowski

Ks. Andrzej Ziombra, proboszcz parafii pw. św. Jacka w Legnicy 22 października wygłosił prelekcję nt. Cudu Eucharystycznego w Legnicy. Spotkanie odbyło się z inicjatywy Klubu Inteligencji Katolickiej w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela w Zielonej Górze.

Karolina Krasowska
Ks. Andrzej Ziombra przedstawił faktografię oraz swoje refleksje nt. Cudu Eucharystycznego w Legnicy

Spotkanie z kustoszem sanktuarium św. Jacka w Legnicy, gdzie przed 6 laty wydarzył się cud eucharystyczny, poprzedziły Różaniec i Msza św. Po nich odbyła się prelekcja ks. Andrzeja wzbogacona projekcją zdjęć nt. cudu, do którego doszło nad Kaczawą. - Cud miał swój początek 25 grudnia 2013. Ponieważ niechcący wypadła Hostia księdzu wikariuszowi, później po badaniach okazało się, że naukowcy znaleźli w niej fragmenty mięśnia sercowego oraz rodzaj tkanek przez DNA podobny do ludzkiego, co było wielkim odkryciem - mówił proboszcz z Legnicy. - Ksiądz biskup zawiózł te informacje do Stolicy Apostolskiej, a Watykan wydał pozytywną aprobatę dla tego wydarzenia, dlatego nasz biskup Zbigniew Kiernikowski 10 kwietnia 2016 roku wydał komunikat "o wydarzeniu eucharystycznym o znamionach cudu", do którego doszło w kościele św. Jacka w Legnicy. Od tego czasu rozpoczęła się nowa era w naszej parafii, która odtąd funkcjonuje również jako miejsce pielgrzymek. Jeździmy nie tylko po Polsce, ale także po Europie. Zapraszają nas na różne konferencje, odczyty, bo chcą się dowiedzieć, co wydarzyło się w naszym kościele. Przede wszystkim mamy jednak teraz takie poczucie misji, żeby mówić o tym, co się stało, bo widzimy w tym wyraźny znak. Pan Bóg wzywa nas do tego, żebyśmy zainteresowali się Eucharystią  oraz żebyśmy odkryli jej tajemnicę i piękno.

Zobacz zdjęcia: Prelekcja nt. Cudu Eucharystycznego w Legnicy.

Spotkanie w kościele Najświętszego Zbawiciela składało się z dwóch części. Ks. Andrzej Ziombra przedstawił faktografię, a następnie podzielił się swoimi refleksjami dotyczącymi Cudu Eucharystycznego i tego co on oznacza dla każdego z nas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem