Reklama

Wiara

Słowo pasterza

Jak przeżywać cierpienie?

Często powinniśmy się modlić, abyśmy znali sens cierpienia, sens naszych udręczeń i z samymi sobą i z naszymi bliźnimi. Wszystkim poszukującym sensu bólu mogę przekazać dwie ważne prawdy: prawda pierwsza - obecność Chrystusa wystarcza oraz prawda druga - obietnica nieba jest pewna. Obecność Chrystusa wystarcza. Powinniśmy być podobni do pierwszych uczniów, którzy potrafili znieść tyle bólu i cierpienia w swoim życiu po odejściu Chrystusa do nieba. Ci uczniowie byli naocznymi świadkami Jego męki, gdy jeszcze żył pośród nich. Widzieli, jak został znieważony, zaszczuty i odrzucony przez swoich wrogów, jak został ogołocony ze wszystkiego, co posiadał tu, na ziemi, aresztowany, upokorzony i wychłostany zanim wykonano na nim brutalny wyrok śmierci. Wszystko przetrzymał, wiedział, że czyni to dla ludzi, których ukochał. Przyszedł po zmartwychwstaniu do uczniów. Wtedy oni zrozumieli, że też są do tego zdolni i potem pokazali. Cieszyli się i byli dumni, że cierpieli za prawdę, za swoją wiarę i przyjaźń do Jezusa. Kto dzisiaj wierzy w obecność Jezusa, może mieć taką samą pewność, że przez dolinę ciemności idzie ku światłu. Druga prawda dla doświadczanych przez cierpienie brzmi: obietnica nieba jest pewna. Jezus zapewniał uczniów, że idą do domu lepszego niż ten, w którym są na ziemi. Niezależnie od tego, jak ciężka była ich sytuacja, uczniowie mocno wierzyli, że to, co najlepsze, jeszcze jest przed nimi. Skupiali swoją uwagę na sensie i celu swojego życia, a nie na bólu, którego nieuchronnie doświadczali. Dlatego i my pamiętajmy, że naszym cichym cierpieniem torujemy sobie drogę do nieba.

Amerykański pisarz Dawid Henderson w książce pt. „Odnaleźć sens cierpienia. Jak sobie radzić w trudnych chwilach życia” (Warszawa 2012) przytacza słowa swojego ojca, który pewnego dnia powiedział: „Wiesz… czasami chciałbym być znowu dzieckiem. Wyraźnie pamiętam, jakby to było wczoraj, spacer z moim ojcem i wujkiem wokół jeziora w pobliżu naszego domu. Miałem wtedy zaledwie 6 lat. Było Boże Narodzenie i druga wojna światowa była bliska zakończenia. Mój wujek, który wówczas służył w marynarce, właśnie wrócił ze służby i był jeszcze w mundurze. Lekki śnieg, który zaczął padać poprzedniej nocy, nieustannie pokrywał ziemię czystym puchem bieli. Był wczesny ranek… wokół było cicho. W ciszy rozbrzmiewał tylko łagodny szept rozmowy mojego ojca i wujka o rzeczach, których nie rozumiałem. Trzymając ich za ręce, szedłem w towarzystwie dwóch ludzi, którzy byli dla mnie najsilniejszymi mężczyznami na świecie, mając poczucie pełnego bezpieczeństwa i niczym niezmąconego spokoju, jakich nigdy potem nie zaznałem. Od tamtego spaceru doświadczyłem w swoim życiu wiele bólu i często żałowałem, już nawet jako dorosły mężczyzna, że nie mogę chwycić mojego ojca za rękę, tak jak w tamten bożonarodzeniowy poranek. Teraz jednak znam inny rodzaj pokoju. Pod każdym względem ten nowy pokój jest lepszy od tego, który wtedy czułem, ponieważ nie jest już przejawem niewinności i naiwności. Został poddany próbom i jest prawdziwy. Mam też dłoń, którą mogę chwycić… i tym razem nie zamierzam jej wypuścić, dopóki nie pociągnie mnie w ramiona najpotężniejszego i najbardziej kochającego Ojca, jaki istnieje”.

Reklama

My udręczeni różnymi doświadczeniami, trzymajmy się tej dłoni, którą podaje nam Bóg w Chrystusie.

Oprac. ks. Łukasz Ziemski

2013-06-12 11:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. A. Comastri: Jan Paweł II umiał dostrzec w cierpieniu i bólu nadzieję i okazję do spotkania z Bogiem

[ TEMATY ]

Watykan

cierpienie

rocznica śmierci

św. Jan Paweł II

Archiwum kard. Angelo Comastriego

Święty Jan Paweł II zawsze znajdował w doświadczeniach cierpienia i bólu wymiar nadziei i szczególną okazję do spotkania z Panem – powiedział wikariusz generalny papieża dla Państwa Miasta Watykanu kard. Angelo Comastri. W przededniu 15. rocznicy śmierci papieża Polaka (2 kwietnia) udzielił on obszernego wywiadu Radiu Watykańskiemu, w którym przypomniał ostatnie chwile życia Ojca Świętego i przeżywanie przezeń ciężkiej choroby, na którą cierpiał od wielu lat.

Na wstępie rozmowy kardynał nawiązał do trwającej i ciągle rozszerzającej się pandemii, do której społeczeństwo okazało się nieprzygotowane i która ukazała „duchową pustkę wielu osób”. Przytoczył w tym kontekście słowa nieżyjącego już włoskiego dziennikarza Indro Montanellego, który na krótko przed swą śmiercią zauważył, że „jeśli mam zamknąć oczy, nie wiedząc, skąd idę i dokąd zmierzam ani co mam robić na tym świecie, to czy warto otwierać oczy?”. Spostrzeżenie to ilustruje obecną sytuację dużej części społeczeństwa – zaznaczył rozmówca rozgłośni papieskiej i dodał, że „także z tego powodu obecna epidemia budzi strach, gdyż wielu ludzi boi się wiary”. Tymczasem "Jan Paweł II wierzył z przekonaniem, a jego wiara była spójna i rozświetlała drogę jego życia” – stwierdził kardynał.

Na uwagę, że „mimo wielu cierpień, jakich doświadczał, Karol Wojtyła sprawiał na wszystkich, którzy go widzieli, wrażenie człowieka pokoju i pełnego radości”, purpurat odparł, że papież ten wiedział, że „życie jest szybkim biegiem do Wielkiego Święta, jakim są ramiona Ojca, Nieskończenie Szczęśliwego”.

Ale aby „być gotowym na to spotkanie, trzeba się oczyścić, unicestwić zapasy pychy i egoizmu, jakie wszyscy mamy”, a wtedy będzie mógł objąć nas Ten, Który jest Miłością bez cieni” – wskazał papieski wikariusz generalny.

Zaznaczył, że Jan Paweł II przeżywał cierpienie właśnie w tym duchu i nawet w najtrudniejszych chwilach (np. gdy dokonano nań zamachu 13 maja 1981) nigdy nie stracił spokoju, zawsze miał bowiem przed sobą cel życia. Zdaniem kardynała dziś wielu ludzi niestety nie wierzy w cel życia, toteż przeżywają swój ból w rozpaczy, bo nie widzą niczego poza bólem.

„Jan Paweł II zawsze znajdował w doświadczeniach cierpienia i bólu jakiś wymiar nadziei i szczególną sposobność do spotkania z Panem” – mówił dalej kard. Comastri. Jako przykład takiej postawy przywołał list apostolski tego papieża „Salvifici doloris” [z 11 lutego 1984].

Według kard. Comastriego ból zawsze budzi w ludziach lęk, ale jeśli rozjaśnia go wiara, wówczas staje się zaprzeczeniem egoizmu, banalności i błahości.

„Co więcej, my, chrześcijanie, przeżywamy go w łączności z Jezusem ukrzyżowanym, pochwyceni przez Niego, wypełniamy ból Miłością, przemieniając go w siłę, która narusza i zwycięża egoizm, ciągle jeszcze obecny w świecie” – tłumaczył purpurat. Podkreślił, że Jan Paweł II był „prawdziwym mistrzem bólu odkupionego przez Miłość oraz przeobrażonego w przeciwieństwo egoizmu i w odkupienie od ludzkiego egoizmu”. Jest to możliwe tylko pod warunkiem „otwarcia serca na Jezusa, bo tylko z Nim można zrozumieć i dowartościować ból” – dodał.

Nawiązał następnie do Wielkanocy sprzed 15 lat, gdy odchodził polski papież, porównując ją z obecną, naznaczoną epidemią. Przypomniał Drogę Krzyżową w tamten Wielki Piątek, gdy Ojciec Święty, nie mając już sił, trzymał jednak w dłoniach z wielką miłością krzyż i czuło się, że mówił: „Jezu, również ja jestem na krzyżu jak Ty, ale razem z Tobą czekam na Zmartwychwstanie” – powiedział kardynał.

Dodał, że wszyscy święci tak to przeżywali. Przypomniał w tym kontekście włoską mistyczkę Benedettę Bianchi Porro, zmarłą 24 stycznia 1964, która – choć sama niewidoma, głucha i sparaliżowana – potrafiła w piękny sposób dodać otuchy innemu niepełnosprawnemu, radząc mu, aby szedł do niebieskiej ojczyzny, trzymając za rękę Jezusa. „Jan Paweł II był na tej samej długości fali” – dodał kard. Comastri.

Zwrócił też uwagę na maryjny charakter posługi papieża-Polaka. Zauważył, że Matka Boża była przy Jezusie w chwili Jego ukrzyżowania i uwierzyła, że była to chwila zwycięstwa Boga nad złem ludzkim dzięki Miłości, która jest Wszechmocną Siłą Boga. A nieco wcześniej usłyszała Ona słowa Jezusa: „Oto syn Twój”, to znaczy: „Nie myśl o Mnie, ale myśl o innych, pomagaj im w przemienianiu bólu w miłość, pomagaj im wierzyć, że dobro jest siłą, zwyciężającą zło”. Jan Paweł II pokazał nam, że zawierzył Maryi i wraz z Nią zmienił ból w okazję do miłości – podkreślił purpurat.

Na zakończenie podzielił się osobistym wspomnieniem o Ojcu Świętym z początku 2003 r. Jan Paweł II poprosił go wówczas o głoszenie rekolekcji wielkopostnych dla Kurii Rzymskiej. „Na zakończenie przyjął mnie z wielką dobrocią i powiedział mi: «Pomyślałem, aby podarować Eminencji krzyż taki, jak mój». Zażartowałem na temat podwójnego znaczenia tych słów i powiedziałem: «Ojcze Święty, trudno, abyś mi podarował krzyż taki, jak Twój». A wtedy on uśmiechnął się i powiedział: «Nie, to jest ten krzyż» i wskazał pektorał, który zechciał mi podarować. A później dodał: «Także Eminencja będzie miał swój krzyż: przemieni go w miłość. To jest mądrość, która rozświetla życie». Nigdy nie zapomniałem tej cudownej rady, udzielonej mi przez Świętego” – zakończył swą wypowiedź papieski wikariusz dla Watykanu.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek: Pięćdziesiątnica przypomina, że jest w nas obecny Duch Święty

2020-05-31 12:21

[ TEMATY ]

papież Franciszek

Regina Coeli

PAP

O znaczeniu święta Pięćdziesiątnicy przypominającego nam o obecności Ducha Świętego oraz powołaniu do misji mówił dziś papież w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Regina Coeli”. Po raz pierwszy od 1 marca Ojciec Święty odmówił ją wspólnie z wiernymi obecnymi na placu św. Piotra.

Przeczytaj także: Franciszek modli się za społeczeństwo i Kościół Amazonii

Na wstępie Franciszek zauważył, że czytany dzisiaj fragment Ewangelii (J 20,19–23) cytuje pierwsze słowa wypowiedziane przez Jezusa Zmartwychwstałego: „Pokój wam”. Podkreślił, iż są to słowa pojednania i przebaczenia. „Jezus daje swój pokój właśnie tym uczniom, którzy się boją, którym trudno uwierzyć w to, co zobaczyli, czyli pusty grób, i którzy nie doceniają świadectwa Mari Magdaleny oraz innych kobiet. Jezus przebacza i daje swoim przyjaciołom swój pokój” – stwierdził papież.

Ojciec Święty wskazał, że przebaczając i gromadząc wokół siebie swoich uczniów, Jezus tworzy z nich swój Kościół: wspólnotę pojednaną i gotową do misji.

Przeczytaj także: Papież modlił się za osoby które oddały życie w walce z koronawirusem

Apostołowie mają kontynuować tę samą misję, którą Ojciec powierzył Jezusowi. I właśnie w celu ożywienia misji, Jezus daje Apostołom swojego Ducha, będącego ogniem, który pali grzechy i tworzy nowych mężczyzn i kobiety; jest ogniem miłości, z którym uczniowie mogą „podpalić świat”.

Franciszek przypomniał, że wierzący otrzymali Ducha Świętego w sakramentach chrztu i bierzmowania. „Święto Pięćdziesiątnicy odnawia świadomość, że przebywa w nas ożywiająca obecność Ducha Świętego. Daje On także i nam odwagę, by wyjść poza mury obronne naszych «wieczerników»” – powiedział papież, zachęcając do modlitwy o żarliwego ducha misyjnego dla Kościoła.

Copyright: Vatican Media


Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Teraz, gdy plac jest otwarty, możemy powrócić do odmawiania modlitwy wspólnie. Co za radość!

Dziś obchodzimy wielkie święto Pięćdziesiątnicy, wspominając zesłanie Ducha Świętego na pierwszą wspólnotę chrześcijańską. Dzisiejsza Ewangelia (por. J 20, 19-23) odsyła nas ponownie do wieczoru dnia Paschalnego i ukazuje nam Zmartwychwstałego Jezusa, który pojawia się w Wieczerniku, gdzie schronili się uczniowie. Lękali się „Stanął pośrodku, i rzekł do nich: «Pokój wam!» (w. 19). Te pierwsze słowa wypowiedziane przez Zmartwychwstałego: „Pokój wam”, należy uznać za coś więcej niż pozdrowienie: wyrażają przebaczenie udzielone uczniom, którzy go opuścili. Są to słowa pojednania i przebaczenia. I my również, gdy pragniemy pokoju dla innych, przebaczamy im i prosimy o przebaczenie. Jezus daje swój pokój właśnie tym uczniom, którzy się boją, którym trudno uwierzyć w to, co zobaczyli, czyli pusty grób, i którzy nie doceniają świadectwa Mari Magdaleny oraz innych kobiet. Jezus przebacza, zawsze przebacza i daje swoim przyjaciołom swój pokój. Nie zapominajcie: Jezus niestrudzenie przebacza. To nam trudno prosić o przebaczenie.

Przebaczając i gromadząc wokół siebie swoich uczniów, Jezus tworzy z nich swój Kościół: wspólnotę pojednaną i gotową do misji. Pojednaną i gotową do misji. Kiedy jakaś wspólnota nie jest pojednana, to nie jest gotowa do misji: jest gotowa do dyskusji w swoim łonie, jest gotowa do [dyskusji] wewnętrznych. Spotkanie ze Zmartwychwstałym Panem odwraca życie apostołów i przemienia ich w odważnych świadków. Istotnie, zaraz potem mówi: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (w. 21). Słowa te uzmysławiają, że apostołowie są posłani, aby kontynuować tę samą misję, którą Ojciec powierzył Jezusowi. „Ja was posyłam”: nie czas na pozostanie w zamknięciu, ani na żałowanie „dobrych czasów” spędzonych z Mistrzem. Radość zmartwychwstania jest wielka, ale jest to radość ekspansywna, której nie należy zatrzymywać dla siebie. W niedziele okresu wielkanocnego usłyszeliśmy najpierw to samo wydarzenie, następnie spotkanie z uczniami z Emaus, potem z Dobrym Pasterzem, mowy pożegnalne i obietnicę Ducha Świętego: wszystko jest ukierunkowane na umocnienie wiary uczniów - a także naszej - w perspektywie misji.

I właśnie w celu ożywienia misji, Jezus daje Apostołom swojego Ducha. Ewangelia mówi: „Tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego»” (w. 22). Duch Święty jest ogniem, który pali grzechy i tworzy nowych mężczyzn i kobiety; jest ogniem miłości, z którym uczniowie mogą „podpalić świat”, tej miłości czułości, która ma szczególne upodobanie maluczkich, ubogich, wykluczonych... W sakramentach chrztu i bierzmowania otrzymaliśmy Ducha Świętego z Jego darami: mądrości, rozumu, rady, męstwa, wiedzy, pobożności, bojaźni Bożej. Ten ostatni dar - bojaźni Bożej - jest dokładnie przeciwieństwem bojaźni, która wcześniej sparaliżowała uczniów: jest to umiłowanie Pana, to pewność Jego miłosierdzia i dobroci, to ufność, że możemy iść w kierunku wskazanym przez Niego, nigdy nie zatracając Jego obecności i wsparcia.

Święto Pięćdziesiątnicy odnawia świadomość, że przebywa w nas ożywiająca obecność Ducha Świętego. Daje On także i nam odwagę, by wyjść poza mury obronne naszych „wieczerników”, małych grupek, nie spoczywając w spokojnym życiu i nie zamykając się w jałowych nawykach. Wznieśmy teraz nasze myśli ku Maryi. Była tam, z apostołami, kiedy przyszedł Duch Święty, uczestniczką wraz z pierwszą Wspólnotą cudownego doświadczenia Pięćdziesiątnicy, i prośmy ją, aby wyjednała dla Kościoła żarliwego ducha misyjnego.

CZYTAJ DALEJ

Senackie komisje wznowiły prace nad ustawą ws. wyborów prezydenckich

2020-06-01 11:42

[ TEMATY ]

wybory

wybory 2020

SENAT.GOV.PL

Trzy senackie komisje wznowiły prace nad ustawą o organizacji wyborów prezydenckich. Szef komisji ustawodawczej Krzysztof Kwiatkowski zapowiedział, że w poniedziałek komisje zakończą prace nad ustawą.

Przewodniczący senackiej komisji ustawodawczej Krzysztof Kwiatkowski (niez.) poinformował PAP, że podczas wspólnego posiedzenia trzech komisji: praw człowieka, praworządności i petycji, samorządu terytorialnego i administracji państwowej oraz ustawodawczej senatorowie będą głosować nad zgłoszonymi wcześniej poprawkami. Wyraził też przekonanie, że w poniedziałek senackie komisje zakończą prace nad ustawą ws. wyborów prezydenckich, aby Senat mógł się nimi zająć tego samego dnia na posiedzeniu plenarnym.

"Do rozstrzygnięcia jest stanowisko, czy wybory prezydenckie przeprowadzać w oparciu o uchwałę PKW, czyli na przełomie czerwca i lipca, czy w oparciu o interpretację dwójki wicemarszałków Gabrieli Morawskiej-Stanckiej i Michała Kamińskiego, czyli już po zakończeniu kadencji prezydenta" - powiedział.

We wtorek wicemarszałkowie Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (Lewica) i Michał Kamiński (PSL-KP) złożyli poprawkę do ustawy o wyborach prezydenckich, zgodnie z którą ustawa ta miałaby wejść w życie nie następnego dnia po jej ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw (jak przyjął Sejm), a 6 sierpnia. Takie vacatio legis powodowałoby, że wybory prezydenckie odbyłyby się po 6 sierpnia, a więc już po zakończeniu kadencji prezydenta Andrzeja Dudy.

W tej sprawie opinie wydali już konstytucjonaliści.

Według prof. UMCS dr. hab. Sławomira Patyry wskazany w uchwale PKW powód, dla którego nie doszło do wyborów, czyli brak możliwości głosowania na kandydatów, powiązany z odpowiednim przepisem Kodeksu wyborczego "czyni prawnie dopuszczalnym zarządzenie wyborów Prezydenta RP na dzień przypadający po 23 maja 2020r., zatem późniejszy niż 75 dzień przed upływem kadencji urzędującego Prezydenta RP (6 sierpnia 2020 r.)".

Jak wskazał Patyra, czynnikiem przesądzającym o ważności wyborów będzie przeprowadzenie ich w zgodzie z konstytucyjnym i demokratycznym standardem. Jego zdaniem, standardu tego nie realizuje uchwalona przez Sejm pierwotna wersja ustawy z dnia 12 maja 2020 r. o szczególnych zasadach organizacji wyborów prezydenta zarządzonych w 2020 r. z możliwością głosowania korespondencyjnego.

Patyra podkreślił, że konieczne jest wprowadzenie poprawek, zakładających m.in. pozbawienie marszałka Sejmu kompetencji w zakresie określania dni, w których upływać mają terminy wykonywania czynności wyborczych, przywrócenie w pełnym zakresie kompetencji PKW oraz zagwarantowanie wszystkim kandydatom ubiegającym się o wybór możliwości udziału w tym procesie na równych zasadach.

Z kolei prof. Ryszard Piotrowski stwierdził, że dzień, na który marszałek Sejmu mógł zarządzić wybory prezydenta w związku z upływem kadencji (23 maja 2020 roku) już minął, a zatem zarządzenie wyborów w związku z upływem kadencji po tej dacie nie jest możliwe. "Jedynie opróżnienie urzędu prezydenta w okresie pomiędzy 23 maja 2010 roku a 6 sierpnia 2020 roku (zakończenie kadencji) może spowodować, że marszałek Sejmu zarządzi wybory nie później niż w czternastym dniu po opróżnieniu urzędu, wyznaczając datę wyborów na dzień wolny od pracy przypadający w ciągu 60 dni od dnia zarządzenia wyborów" – wskazał prof. Piotrowski.

Jego zdaniem, gdyby wybory prezydenta RP odbyły się w okresie pomiędzy 23 maja 2020 r. a 6 sierpnia 2020 r., to nastąpiłoby naruszenie art. 128 ust. 2 Konstytucji dotyczącego zarządzenia wyborów.

Prof. Piotrowski ocenił, że przeprowadzenie wyborów prezydenckich między 23 maja a 6 sierpnia 2020 r. będzie obciążone immanentnym ryzykiem protestów wyborczych. Jednak – jak wskazał – niezależnie od sposobu rozstrzygnięcia protestów wyborczych i stwierdzenia ważności wyborów przez Sąd Najwyższy orzekający w składzie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, status wybranego w tych wyborach prezydenta będzie mógł być kwestionowany ze względu na status sędziów Izby.

W swojej opinii do ustawy konstytucjonalista prof. dr hab Marek Chmaj podkreślił m.in., że podstawą do zarządzenia ponownych wyborów na prezydenta są przepisy konstytucji i Kodeksu wyborczego, zgodnie z którymi marszałek Sejmu zarządza wybory na prezydenta nie później, niż w czternastym dniu po opróżnieniu urzędu w dacie przypadającej na dzień wolny od pracy w ciągu 60 dni od dnia zarządzenia wyborów. "Brak innej podstawy prawnej, umożliwiającej marszałek Sejmu zarządzenie wyborów na prezydenta RP w 2020 r" - podkreślił.

Jego zdaniem niezależnie od daty przeprowadzenia wyborów istnieje ryzyko wniesienia protestu wyborczego, który w razie jego uwzględnienia przez SN mógłby skutkować stwierdzeniem nieważności wyboru prezydenta.

Zarządzone na 10 maja wybory prezydenckie nie odbyły się. PKW stwierdziła w wydanej tego dnia uchwale, że "brak było możliwości głosowania na kandydatów" i dodała, że fakt ten jest równoważny w skutkach z przewidzianym w art. 293 Kodeksu wyborczego brakiem możliwości głosowania ze względu na brak kandydatów. W takim przypadku, jak stanowi Kodeks wyborczy, marszałek Sejmu ponownie zarządza wybory nie później niż w 14. dniu od dnia ogłoszenia uchwały PKW w Dzienniku Ustaw. Uchwała PKW została opublikowana w poniedziałek.

Sejm uchwalił nową ustawę dotyczącą tegorocznych wyborów prezydenckich 12 maja. Przewidziano w niej, że głosowanie odbędzie się metodą "mieszaną" - w lokalach wyborczych oraz dla chętnych - korespondencyjnie. Choć ustawa zakłada możliwość ponownej rejestracji kandydatów, którzy mieli wziąć udział w wyborach prezydenckich 10 maja (bez konieczności ponownego zbierania podpisów poparcia), to daje też prawo startu nowym kandydatom. (PAP)

autorki: Aleksandra Rebelińska, Sonia Otfinowska

reb/ sno/ godl/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję