Reklama

Religijność w Europie

2014-07-24 14:30

Paweł Bieliński / Warszawa / KAI

Graziako

Opublikowane niedawno dane Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK) nt. religijności polskich katolików każą zadać pytanie o miejsce Polski na mapie religijności Europy.

Wśród państw Unii Europejskiej wiara w Boga jest najbardziej powszechna na Malcie, w Rumunii i na Cyprze, najmniej zaś w Estonii, Szwecji i Czechach. Według danych Eurobarometru z 2010 r., Polska z 79 proc. mieszkańców deklarujących wiarę w Boga znajduje się na czwartym miejscu (ex aequo z Grecją).

Mieszkańcy Europy w zdecydowanej większości uważają się za chrześcijan (76, 2 proc. w 2011 r.). W samej Unii Europejskiej jest to 72 proc. (według Eurobarometru z 2012 r.), w tym 48 proc. katolików, 12 proc. protestantów, 8 proc. chrześcijan wschodnich i 4 proc. innych wyznań.

Wiara i niewiara w Boga

Reklama

Najwięcej Europejczyków wierzących w Boga mieszka na Malcie (94 proc.), więcej niż 90 proc. jest ich także w Turcji i Rumunii, a ponad 80 proc. na Cyprze. Najmniej wierzących wśród swych obywateli mają Czechy (16 proc.), Szwecja i Estonia (po 18 proc.), a także Norwegia (22 proc.). Unijna średnia wynosi 51 proc.

W stosunku do danych z 2005 r. liczba wierzących w Boga w Europie zmniejszyła się. Najbardziej zmieniła się na niekorzyść sytuacja w Portugalii, gdzie deklaracje wiary w Boga spadły z 81 do 70 proc., w Austrii (z 54 do 44 proc.) i Norwegii (z 32 do 22 proc.). Znacząco wskaźnik ten spadł w także w Finlandii (o 8 punktów procentowych), Islandii ( o 7), Francji (o 7), Belgii (o 6), Holandii (o 6), Słowenii (o 5) i Szwecji (o 5). Są też kraje, w których nastąpił wzrost liczby wierzących w Boga, ale zaledwie o dwa punkty procentowe (Rumunia, Chorwacja, Słowacja, Luksemburg, Estonia) albo jeden (Węgry i Łotwa).

Największy odsetek niewierzących notuje się we Francji (40 proc.), powyżej 30 proc. jest ich w Czechach, Szwecji i Holandii (30 proc.), a powyżej 25 proc. - w Estonii, Norwegii, Niemczech, Belgii, Słowenii, Wielkiej Brytanii. Najmniejszy procent niewierzących odnotowano zaś w Rumunii (1 proc.), na Malcie (2 proc.), Cyprze (3 proc.), w Grecji (4 proc.), Polsce (5 proc.), we Włoszech (6 proc.) oraz w Chorwacji i Irlandii (po 7 proc.). Unijna średnia wynosi 20 proc.

Ciekawe są dane dotyczące ludzi, którzy deklarują wiarę w bliżej nieokreśloną „siłę duchową lub życiową”, a więc zwykle nie związanych z żadną określoną religią. Choć w całej Unii jest ich średnio 26 proc., to w niektórych państwach przewyższają nawet liczbę wierzących w Boga, stanowiąc najliczniejszą grupę wyznaniową. Tak jest np. w Islandii (49 proc. wobec 31 proc. teistów), na Łotwie (48 proc. wobec 38 proc.), w Danii (47 proc. wobec 28 proc.), Szwecji (45 proc. wobec 18 proc.), Czechach (44 proc. wobec 16 proc.), Bułgarii (43 proc. wobec 36 proc.) czy Finlandii (42 proc. wobec 33 proc.). W Polsce takich ludzi jest 14 proc.

Praktyki religijne

Nieco inny obraz wynika z danych statystycznych dotyczących znaczenia religii w życiu obywateli. Według Eurobarometru, zaledwie 6 proc. mieszkańców Unii Europejskiej wymienia religię jako jedną z wartości, którymi kierują się w życiu. Dzieje się tak mimo, że wierzących jest tu w sumie 77 proc. (51 proc. w Boga plus 26 proc. w „siłę duchową lub życiową”).

O to, czy religia zajmuje ważne miejsce w życiu pytał też instytut Gallupa. Okazało się, że negatywnej odpowiedzi udzieliło aż 84 proc. mieszkańców Estonii, 83 proc. - Szwecji, 80 proc. - Danii i 78 proc. - Norwegii. Najmniej negatywnych odpowiedzi zanotowano na Malcie (16 proc.), w Rumunii (18 proc.) i Macedonii (20 proc.). Polska znalazła się na czwartym miejscu od końca z 23 proc. negatywnych odpowiedzi.

Sam fakt wiary w Boga nie przekłada się więc automatycznie na obecność wyznawanej religii w codziennym życiu. Świadczą o tym także statystyki dotyczące praktyk religijnych.

Już w 2008 r. ankieta European Values Study, przeprowadzona w 47 państwach Europy, wykazała, że 27,9 proc. jej obywateli w ogóle nie uczestniczy w obrzędach religijnych. Więcej niż raz w tygodniu robiło to zaledwie 4,8 proc., raz w tygodniu 13,5 proc., raz w miesiącu 11 proc., tylko z okazji niektórych świąt 25,9 proc., raz w roku 7 proc., jeszcze rzadziej 9,9 proc. Nadal jednak ważne było dla tych ostatnich nabożeństwo z okazji ważnych wydarzeń życiowych, takich jak: narodziny dziecka (71,3 proc.), ślub (73,2 proc.) i śmierć członka rodziny (81,9 proc.).

Według Europejskiego Sondażu Społecznego (European Social Survey) z tego samego roku, największy procent ludzi nigdy nie uczestniczących w obrzędach religijnych zanotowano w Czechach (niemal 65 proc.), ponad 50 proc. we Francji, Wielkiej Brytanii i Belgii, a ponad 40 proc. w Holandii i Hiszpanii. Polska znalazła się pod koniec z 5 proc. tych, co nie uczestniczą w żadnych obrzędach religijnych.

Ciekawym przypadkiem jest Rosja. W latach 2006 - 2009 liczba prawosławnych w tym kraju zwiększyła się z 70 do 75 proc. Według Ogólnorosyjskiego Instytut Badania Opinii Publicznej osiągnęła ona w ten sposób najwyższy pułap zanotowany od czasu rozpoczęcia prowadzenia tego typu statystyk. Islam wyznaje tam 5 proc. respondentów (wcześniej było to 7 proc.), zaś katolicyzm, protestantyzm, judaizm i buddyzm - po mniej niż 1 proc. Jednocześnie o połowę zmniejszyła się liczba ateistów, spadając w latach 2006 - 2009 z 16 do 8 proc. Zdecydowana większość Rosjan uważających się za prawosławnych jest ochrzczona (84 proc.). Ale chrzest przyjęła również ponad jedna trzecia (39 proc.) osób deklarujących się jako ateiści.

Natomiast jeśli chodzi o praktyki, w Rosji 27 proc. robi to tylko w święta, a 28 proc. okazjonalnie, 3 proc. raz w tygodniu, a 4 proc. codziennie (dane z 2010 r.).

Polska na tle Europy

W Polsce jedną z podstaw badania religijności są dane dotyczące dominicantes (czyli osób uczestniczących w niedzielnej liturgii) i communicantes (czyli osób przyjmujących Komunię św.). Dotyczą one jednak wyłącznie katolików. Według danych ISKK, w 2013 r. na niedzielną Mszę przychodziło 39,1 proc. zobowiązanych do tego wiernych, co oznacza to spadek liczby dominicantes (w 2012 r. było ich 40 proc.). Do Komunii zaś przystępowało 16,3 proc., co świadczy o nieznacznym wzroście liczby communicantes (16,1 proc. przed rokiem).

W poprzednich latach było to odpowiednio: dla dominicantes w latach 1980-1990 ok. 50 proc. (w 1987 r. 55,3 proc.), w latach 1991-2007 43-46 proc., w 2008 r. 40,4 proc, w 2009 r. 41,5 proc., a 2010 r. 41 proc., zaś dla communicantes: w latach 1980-1990 - 7,8-10,7 proc., w latach 1991-2007 - 10,8-17,6 proc., a w latach 2008-2010 - 15,3-16,4 proc. Zmniejszająca się systematycznie liczba dominicantes sprawia, że w ciągu ostatnich 10 lat (2003-2013) na niedzielną Mszę św. przychodzi już 2 mln Polaków mniej.

Jak polska religijność przedstawia się na tle innych państw naszego kontynentu? Niestety - jak zauważył przed laty ówczesny dyrektor ISKK ks. prof. Witold Zdaniewicz - większość krajów w ogóle takich badań nie prowadzi. O ile można znaleźć, choć nie zawsze aktualne, dane dotyczące udziału w niedzielnych nabożeństwach, to zazwyczaj nie bada się w ogóle częstotliwości przystępowania do Komunii św., po części dlatego, że w krajach Europy Zachodniej zazwyczaj przyjmują ją niemal wszyscy uczestnicy Mszy, niezależnie od uzyskanego wcześniej (bądź nie) sakramentalnego rozgrzeszenia. Ponadto odpowiedź „raz w tygodniu” na pytanie „jak często uczestniczysz w nabożeństwach?” wcale nie musi oznaczać obecności na niedzielnej Mszy, niekoniecznie są to więc dominicantes w polskim znaczeniu. Czasem dane dotyczą jedynie katolików, innym razem wszystkich chrześcijan lub ludzi wierzących w Boga, mieszkających w danym kraju. Rozproszone i nie zawsze porównywalne dane zbiera portal Eurel, prowadzony przez francuskich badaczy z Krajowego Ośrodka Badań Naukowych (CNRS).

Najogólniej można powiedzieć, że tylko na Malcie wskaźnik uczestniczących w Mszy jest wyższy niż u nas (ponad 52 proc. w 2005 r.), nieco mniejszy jest na Cyprze, w Irlandii i we Włoszech (powyżej 30 proc.), a na tle takich krajów, jak Niemcy czy Hiszpania, Polska zdecydowanie się wyróżnia.

Natomiast obserwowany w naszym kraju spadek liczby dominicantes nie jest niczym wyjątkowym, dotyczy bowiem także innych państw Europy. Dotychczas regularnie praktykujący przechodzą obecnie do kategorii „raz w miesiącu” lub „kilka razy w roku” (czyli z okazji najważniejszych świąt, chrztu, ślubu, pogrzebu itp.).

Najbardziej spektakularny spadek odnotowała Irlandia. O ile w latach 70. i 80. XX w. na niedzielne Msze chodziło tam jeszcze około 90 proc. katolików, to w 1999 r. było ich już 65 proc., a w 2006 r. - 56 proc., w 2007-2008 r. 44 proc., w 2010 r. 45,2 proc., a w 2011 r. tylko 30 proc.

W Belgii, gdzie w 1980 r. praktykowało jeszcze ponad 26 proc. katolików, to w 2006 r. już tylko 7 proc. W kraju tym zresztą obserwuje się drastyczny spadek liczby ludzi wierzących: w ciągu 28 lat (1981-2009) procent katolików spadł z 72 do 50, znacznie zwiększyła się natomiast liczba ateistów (z 2,5 do 9,2 proc.) oraz ludzi bez przynależności religijnej (z 21,5 do 32,6 proc.).

Z danych opublikowanych w lipcu br. przez katolicki episkopat Niemiec wynika, że w ubiegłym roku na niedzielne Msze św. chodziło 10,8 proc. katolików tego kraju, podczas gdy w 2012 r. 11,7 proc., a w 2006 r. - jeszcze 14 proc.

W niejednokrotnie porównywanej z Polską Chorwacji liczba praktykujących przynajmniej raz w tygodniu katolików spadła z 31 proc. w 1999 r. do 26 proc. w 2008 r., a w Wielkiej Brytanii - z 11 proc. w 1980 r. do 7 proc. w 2005 r. (dane te obejmują wszystkich chrześcijan, nie tylko katolików).

W Hiszpanii liczba regularnie praktykujących wynosiła w 2011 r. 13 proc. W Finlandii jest ich zaledwie 6 proc., a w Szwecji - 3 proc. (75 proc. wiernych Kościoła luterańskiego uczestniczy w nabożeństwie „przynajmniej raz w roku”).

W Rosji dwie trzecie mieszkańców uważa się za praktykujących (66 proc.). Jednak 27 proc. robi to tylko w święta, a 28 proc. okazjonalnie, 3 proc. raz w tygodniu, a 4 proc. codziennie (dane z 2010 r.).

Przedstawione tu dane upoważniają do stwierdzenia, że mimo obserwowanego stałego zmniejszania się liczby osób uczestniczących w niedzielnych Mszach św., Polska wciąż znajduje się w europejskiej czołówce, gdy chodzi o religijność jej obywateli. Spadek udziału w praktykach religijnych jest bowiem tendencją ogólnoeuropejską.

Tagi:
wiara religia

Reklama

Komunikat kurii krakowskiej ws. zmniejszenia lekcji religii

2019-05-16 13:30

Archidiecezja Krakowska, lk / Kraków (KAI)

Nie było do tej pory żadnych sygnałów dotyczących ograniczenia ilości godzin religii. Władze miasta zgodnie zapewniały od początku roku, że nie będą występować do Kurii w tej sprawie. Gdy dwa lata temu wdrażana była reforma na poziomie szkół podstawowych, wiele placówek sygnalizowało problemy lokalowe. Udało się je skutecznie pokonać, m.in. dzięki współpracy dyrektorów z krakowskimi parafiami. Takie rozwiązanie bez wątpienia może być wdrożone w przyszłym roku szkolnym w szkołach ponadpodstawowych - informuje krakowska kuria metropolitalna w odpowiedzi na list prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego w sprawie ewentualnego zmniejszenia liczby godzin lekcji religii w szkołach.

Bożena Sztajner/Niedziela

Poniżej tekst komunikatu:

Komunikat

W nawiązaniu do listu Pana Prezydenta Jacka Majchrowskiego do Księdza Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego w sprawie ewentualnego zmniejszenia liczby godzin lekcji religii oraz do toczącej się w związku z tym dyskusji, Wydział Katechetyczny Kurii Metropolitalnej w Krakowie pragnie wyjaśnić, co następuje.

Z dotychczasowych wypowiedzi i oświadczeń wynika, iż zarówno Małopolskie Kuratorium Oświaty, jak i krakowski Magistrat zapewniają, że oświata w Krakowie i całej Małopolsce jest dobrze przygotowana na nadchodzącą zwiększoną rekrutację do klas pierwszych szkół ponadpodstawowych. Otwierane są dodatkowe oddziały w liceach i technikach oraz szkołach branżowych, powstały także nowe licea na bazie dotychczasowych gimnazjów.

Nie było także do tej pory żadnych sygnałów dotyczących ograniczenia ilości godzin religii. Władze miasta zgodnie zapewniały od początku bieżącego roku, że nie będą występować do Kurii w tej sprawie.

Już dwa lata temu, gdy wdrażana była reforma na poziomie szkół podstawowych wiele placówek sygnalizowało problemy lokalowe. Udało się je skutecznie pokonać, między innymi dzięki współpracy dyrektorów z krakowskimi parafiami. Istniały sytuacje, w których szkoły korzystały, a niektóre nadal korzystają, z pomieszczeń udostępnionych przez parafie lub zakony. Takie rozwiązanie bez wątpienia może być wdrożone w przyszłym roku szkolnym w szkołach ponadpodstawowych. Parafie są otwarte na współpracę ze szkołami, by pokonać tymczasowe i potencjalne problemy lokalowe. Jesteśmy w stanie użyczyć, ewentualnie także dostosować pomieszczenia będące w dyspozycji parafii oraz wspólnot zakonnych, o ile spełniają podstawowe zasady bhp, do możliwości prowadzenia lekcji, w tym zajęć z religii.

Art. 10 ust. 1 ustawy Prawo oświatowe precyzuje, iż organ prowadzący szkołę odpowiada za jej działalność w zakresie ściśle określonym, tj. dotyczącym zapewnienia odpowiednich warunków funkcjonowania szkoły. Jeśli zatem, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie udało się tego dokonać organom samorządowym na czas zmian systemowych w oświacie, parafie i zakony są w stanie wyjść naprzeciw zaistniałym potrzebom i w najlepszym możliwe wymiarze zapewnić właściwe warunki edukacji. Zdajemy sobie sprawę, że jest to rozwiązanie przejściowe, jednak sprawdzone na poziomie szkół podstawowych. Odległości pomiędzy budynkami szkolnymi i parafialnymi czy zakonnymi w wielu miejscach Krakowa pozwalały i pozwalają na przyjęcie takiego rozwiązania.

Jednocześnie pozostajemy w kontakcie z dyrektorami wszystkich placówek edukacyjnych na terenie nie tylko Krakowa, lecz całej Małopolski, leżącej w granicach archidiecezji, podejmując decyzje, które mają na celu dobro ucznia i prawo do edukacji zgodnej z przekonaniami ucznia i jego rodziców oraz z polskim porządkiem oświatowym.

Ta współpraca z rodzicami i dyrektorami szkół już od wielu lat skutkuje wprowadzaniem skutecznych rozwiązań systemowych z uwzględnieniem specyfiki danej placówki. Sprawdzone i praktyczne rozwiązania funkcjonują w wybranych szkołach różnych poziomów, m. in. branżowych, gdzie proces nauczania uwzględnia praktyczną naukę zawodu w połączeniu z zajęciami innego rodzaju, w tym lekcjami religii. Po konsultacjach z dyrektorami, wychowawcami i nauczycielami religii uzgadniany jest taki kształt nauczania oraz wymiar godzin religii, by zarówno założenia programowe jak i pragmatyczne były możliwe do pogodzenia. Odbywa się to jednak na innych zasadach, niż odgórnie nałożona decyzja, traktująca wszystkich w sposób jednolity, nieuwzględniający realiów wybranych placówek.

Realizujemy zatem zasadę zawartą w §8 ust. 1 Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizacji nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach (Dz.U. z 1992 r. nr 36 poz. 55 z późn. zm.) mówiącą, iż indywidualnie, na pisemną prośbę dyrektora szkoły, zgodę na zmniejszenie wymiaru godzin z religii do jednej tygodniowo, może wyrazić biskup diecezjalny. Takie sytuacje nie będą jednak przekształcane w powszechnie obowiązującą praktykę.

ks. dr Andrzej Kielian

Dyrektor Wydziału Katechetycznego

Kurii Metropolitalnej w Krakowie

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje dziecko nie chce chodzić do kościoła

2019-07-10 09:40


Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 10-13

„Nasze dziecko odwróciło się od Pana Boga i od Kościoła”.
Nikt nie zdoła policzyć, w ilu domach z ust rodziców, babć i dziadków da się usłyszeć tę bolesną skargę. Wychowywali swe latorośle, jak umieli, przynieśli do chrztu, przygotowali do I Komunii św., do bierzmowania – i oto nagle słyszą:
„Wypisuję się z Kościoła”, „Jestem niewierzący”, „Jestem dorosły, to moja sprawa, nie wtrącajcie się”.
Do tych deklaracji mogą jeszcze dochodzić agresja wobec Kościoła (czytaj: duchowieństwa), przystępowanie do sekt, życie bez sakramentalnego małżeństwa, związki homoseksualne...

©Cheryl Casey – stock.adobe.com

Joanna Krawczyńska, matka dorosłego syna

Problem się pojawił, gdy syn wyjechał na studia do dużego ośrodka akademickiego. Miałam nadzieję, że ten czas będzie dla niego etapem autentycznego rozwoju, także w wierze. że zaangażuje się w duszpasterstwo akademickie. Polecaliśmy mu z mężem wspólnotę, w której w czasach studenckich się poznaliśmy. W naszej rodzinie był to częsty temat wspomnień z okresu młodości – czasu pieszych pielgrzymek, ŚDM z papieżem Janem Pawłem II. Spodziewaliśmy się, że nasz syn znajdzie dla siebie wspólnotę, a tam... może przyszłą towarzyszkę życia. Tymczasem on nie odnalazł się w duszpasterstwie akademickim z różnych powodów. Próbował też sił w kościelnym wolontariacie, ale bez skutku. Gdy przyjeżdżał do domu, próbowałam go wypytywać, zachęcać, ale dostrzegłam, że te tematy zupełnie go nie interesują. Zaczęłam podejrzewać, że gdy zostaje na miejscu studiów na weekend, to w niedziele nie chodzi do kościoła. Aż któregoś dnia oświadczył, że nie pójdzie z nami w niedzielę na Mszę św., bo „on w Kościele nic dla siebie nie odnajduje i nie ma potrzeby tam chodzić”. Nie mogłam się z tym pogodzić, wciąż pytałam, co się stało – nasz syn, ministrant, lektor, absolwent szkoły katolickiej, odrzuca dziś Kościół. Gdzie popełniliśmy błąd? Może łatwiej by było, gdyby podał jakieś konkretne zarzuty, które można byłoby odeprzeć, podyskutować, wytłumaczyć...

Zaproponowałam, aby porozmawiał z zaprzyjaźnionym z księdzem, wiedziałam, że ma do niego zaufanie. Rozmawiali nawet niejeden raz. Początkowo udało się księdzu nakłonić naszego syna do odbycia spowiedzi. Ale po pewnym czasie wszystko wróciło.

Najpierw problem dusiłam w sobie, nie chciałam o tym mówić głośno. Nie było to trudne, gdyż syn rzadko przyjeżdżał. Zaczęły mnie dręczyć wyrzuty sumienia. Choć nie jest to mój grzech bezpośredni, czułam, że muszę go wyznać na spowiedzi. Spowiednik poradził mi, by synowi przypominać, że się za niego modlimy. Często się zdarza, gdy młodzi ludzie wyjeżdżają na studia, wydaje im się, że cały świat do nich należy. Po studiach, gdy pojawiają się problemy z pracą, z mieszkaniem, wracają i zaczynają szukać pomocy u Pana Boga. Ksiądz radził, by problem po prostu przeczekać i przemodlić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Śladami Jezusa” – multimedialna wystawa na Jasnej Górze

2019-07-15 19:36

AKW

Bożena Sztajner/Niedziela

Multimedialna wystawa pt. „Śladami Jezusa” zorganizowana na parkingu nieopodal Domu Pielgrzyma przy Jasnej Górze została oficjalnie otwarta. W symbolicznym odsunięciu kotary prowadzącej do wystawowych przestrzeni uczestniczyli bp Andrzej Przybylski – biskup pomocniczy w Częstochowie, o. Waldemar Pastusiak, paulin, kustosz Jasnej Góry, Krzysztof Noworyta – pomysłodawca i realizator wystawy, o. prof. Narcyz Klimas – franciszkanin, opiekun merytoryczny wystawy, dr Artur Dąbrowski – prezes Akcji Katolickiej w archidiecezji częstochowskiej.

Zobacz zdjęcia: Otwarcie wystawy "Śladami Jezusa"

Twórcy ekspozycji zastosowali nowoczesne środki wyrazu, aby ukazać zwiedzającym historię Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa, ale jak podkreśla Krzysztof Noworyta, wykorzystali przede wszystkim wyniki badań naukowych. Nowoczesny kształt wystawy: wykorzystanie filmów, animacji komputerowych, a nawet zapachów, stworzonych na podstawie biblijnych opisów pozwala zwiedzającym na odbycie podróży do źródeł chrześcijaństwa.

- Jeżeli ambicją każdego wierzącego człowieka jest naśladowanie Jezusa, to nie da się tego zrobić bez poznania tych miejsc, w których Jezus żył i kształtował swoje człowieczeństwo – podkreślił podczas otwarcia bp Andrzej Przybylski. Dodał, że liczy, że wystawa będzie dla każdego zwiedzającego osobistym kontaktem z przestrzenią Bożego Grobu, Wieczernika i Góry Oliwnej, a także przypomnieniem o chrześcijańskiej obecności w tym miejscu, obecności, która dziś jest ciągle zagrożona. Wystawa ma też swój wymiar kulturowy – przypomina, że nasza cywilizacja polska, europejska, jest zbudowana na fundamencie judeo-chrześcijańskim. Ziemia Święta i to co się w niej wydarzyło jest w sporej odległości od Europy, ale duchowo są to nasze fundamenty.

O. Waldemar Pastusiak – kustosz Jasnej Góry pogratulował twórcom pomysłu. - Wystawa to dobry moment, aby spotkać się z Ziemią Świętą – powiedział. - Mam nadzieję, że przyniesie dobre owoce, a pielgrzymi zostaną ubogaceni zarówno spotkaniem z Matką Bożą na Jasnej Górze, ale też poznaniem Ziemi Świętej.

Wystawa zajmuje ok. 900 m. kw. Narratorem prowadzącym widza jest aktor Piotr Fronczewski. Dopełnieniem jego narracji jest śpiew syryjskiej artystki mieszkającą w Polsce - Myrne Kbbeh. Wystawa będzie dostępna w Częstochowie do 27 października br.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem