Reklama

Niedziela Łódzka

Spotkanie z ojcem Knabitem

Znany kaznodzieja o. Leon Knabit był gościem kolejnego spotkania z cyklu „Dialogi młodych o wierze”. Benedyktyn z Tyńca opowiedział o swoim życiu w klasztorze, przywiązaniu do jednego miejsca, o wierze, roli kaznodziei oraz spotkaniach z ludźmi. Wyjaśnił znaczenie reguły św. Benedykta „Ora et labora” dla życia mnichów i ich rozwoju. Zwrócił uwagę na dobre przykłady kapłanów, którzy mają dużo ciekawych rzeczy do powiedzenia młodzieży. Odniósł się także do codziennej relacji człowieka z Bogiem. - Modlitwa jest to jedyna rzecz, od której człowiekowi robi się lżej na duszy. I nie tylko same prośby, ale uwielbianie i dziękowanie Panu Bogu - mówił o. Knabit.

Drugą część spotkania stanowiły odpowiedzi na pytania zadane przez internautów oraz obecnych w kościele Najświętszej Maryi Panny Różańcowej. - Czy możliwe jest zbawienie człowieka wbrew jego woli? - Jeśli człowiek nie chce być zbawionym, to Bóg niewiele może zrobić - odpowiedział o. Leon. - Dlaczego tak dużo młodych przestaje wierzyć w Pana Boga? - Jest duża grupa, która nie lęka się „bylejakości” księży i próbuje sama nawiązywać kontakt z Bogiem. Kościół jest niepopularny, bo stawia wymagania, które są ignorowane albo wręcz ośmieszane przez media. I wielu młodych ludzi, liczących na konsumpcjonizm, wybiera to, co łatwiejsze. Nie ma odpowiedzi ogólnej, każdego człowieka należy rozpatrywać indywidualnie - podkreślał benedyktyn.

Reklama

Wszystkie osoby, które nie zdążyły lub nie chciały zadać pytania publicznie, o. Leon zachęcił do odwiedzenia jego bloga: www.ps-po.pl.

Uroczyste zakończenie pierwszej edycji „Dialogów młodych o wierze” odbyło się 23 czerwca w Bychlewie, gdzie na scenie wystąpili m.in.: „Magdalena Frączek & Love Story”, „Bychlewianki” i „Cantate Domino”.

2013-07-17 10:06

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Umocnimy naszą wiarę

O znaku pustej świątyni mówił w homilii podczas Mszy św. w bielskiej katedrze pasterz naszej diecezji, który 15 marca przewodniczył Eucharystii sprawowanej niemal w pustym kościele.

Ufamy, że po czasie epidemii i naszym ogołoceniu z radości chodzenia do świątyni, dzięki łasce Boga, umocnimy naszą wiarę, wydoskonalimy naszą nadzieję, nauczymy się miłować, a także, co ważne, okazywać miłosierdzie – powiedział bp Roman Pindel w pierwszą niedzielę, która przypadła na okres kwarantanny wprowadzonej w naszym kraju.

CZYTAJ DALEJ

Minister Szumowski dementuje doniesienia o groźbach dymisji

2020-04-02 21:52

[ TEMATY ]

minister zdrowia

PAP

Minister Szumowski dla 300POLITYKI dementuje doniesienia o groźbach dymisji: Twierdzenie, że ktoś mnie naciska, jest taką grą moją osobą, że aż przykro. Zamiast pozwolić mi się zająć walką z epidemią, muszę się zajmować kolejnymi publikacjam.

– Jakiś absurd kompletny. Żadną dymisją nikomu nie groziłem. Jest to kompletnie wyssane z palca i próba manipulacji. Cały czas spędzam na walce z koronawirusem, a te doniesienia o dymisji są naprawdę wyssane z palca. Rozmawiam z premierem codziennie i nigdy nie przyszło mi do głowy grozi dymisją. Tym bardziej ,że nasza współpraca jest bardzo dobra – mówi minister zdrowia Łukasz Szumowski w rozmowie z 300POLITYKĄ.

Zapytaliśmy ministra zdrowia o jego komentarz do wieczornej publikacji Onetu, w której napisano, że minister groził premierowi dymisją.

– Największy nacisk, jaki jest na mnie wywierany to nacisk medialny. Ja cały czas odpowiadam zarówno mediom, jak i politykom to samo, że realne prognozy co do sytuacji w maju możemy mieć ok. połowy kwietnia. Twierdzenie, że ktoś mnie naciska, jest taką grą moją osobą, że aż przykro. Zamiast pozwolić mi się zająć walką z epidemią, muszę się zajmować kolejnymi publikacjami – mówi nam minister zdrowia.

– Co do sytuacji w maju, mówię szczerze i żadne medialne naciski mnie nie skłonią do żadnego innego stanowiska, bo to byłoby idiotyczne z punktu widzenia naukowego, połowa kwietnia to są dopiero przecięcia krzywych – mówi nam prof. Szumowski.

Zapytaliśmy min. Łukasza Szumowskiego jaka jest opinia minister zdrowia o propozycji przeprowadzenia wyborów w pełni korespondencyjnie: – Wybory korespondencyjne są bezpieczniejsze niż wybory bezpośrednie. Jeżeli analizujemy z punktu widzenia medycznego, to na pewno są lepszym rozwiązaniem niż wybory przeprowadzone w tradycyjny sposób w czasach epidemii, która nie wiadomo ile będzie trwała.

CZYTAJ DALEJ

Byśmy bardziej docenili smak modlitwy i coniedzielnej Mszy świętej

2020-04-03 09:31

Małgorzata Pabis

- Bogu niech będą dzięki za tę trudną lekcję. Dziękujemy Ci, Miłosierny Panie, za ten Wielki Post. Nie za koronawirusa, ale za dobro, które koronawirus zainicjował. Podobnie jak nie dziękujemy za wrogi tłum, który Cię ukrzyżował, ale za to, że z Twojego krzyża przyszło na nas zbawienie – powiedział w piątek w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach ks. Marcin Kaznowski SDB, prowincjał Salezjańskiej Inspektorii Św. Jacka z siedzibą w Krakowie.

Na początku homilii kapłan przypomniał fragment wiersza Władysława Broniewskiego „Grób Tamerlana”:

„Człowiek jest dobry, mądry, spokojny,

ufny w swój rozum i myśl niepodległą,

głodu, powietrza, ognia i wojny

nie chce i stawia cegłę za cegłą”.

- Obawiam się, że Władysław Broniewski nie miał racji. „Stawianie cegły za cegłą” nie uchroni nas od głodu, powietrza (jak dawniej nazywano zarazę), ognia czy wojny. Przekonujemy się o tym dziś, kiedy pomimo zdobyczy cywilizacji musimy ugiąć się przed niewidocznym wirusem. Myślę, że Broniewski nie miał racji w jeszcze innej kwestii: człowiek, wbrew jego słowom, nie jest ani „dobry”, ani „mądry”, ani „spokojny” - mówił ks. Kaznowski.

Salezjanin zauważył, że „nie jesteśmy dobrzy”. - Epidemia jest dla wielu okazją do dawania upustu swoim nerwom, rzucania oszczerstw, bezlitosnej krytyki drugiego i szukania winnych. Już nawet nie tyle „stawiamy cegłę za cegłą”, co po prostu rzucamy tymi cegłami w bliźniego. Nie jesteśmy też mądrzy. Wobec pandemii wielu ludzi wierzących szuka ratunku w pseudo-przepowiedniach, u fałszywych proroków albo w innych zabobonach, które nie tylko nie pomagają, lecz dodatkowo nakręcają spiralę strachu. Nie jesteśmy także spokojni. Bo wszyscy się dziś boimy – powiedział.

Kaznodzieja przytaczał słowa proroka Jeremiasza z pierwszego czytania: „Trwoga dokoła”.

- „Trwoga dokoła” – powtarza dziś każdy z nas. Powtarzamy je jak echo. Powodem trwogi proroka nie była epidemia, lecz fakt, że był on niesłusznie oskarżany i prześladowany przez wrogi mu tłum. Prawdopodobnie każdy z nas zaznał choć raz w życiu niesłusznego oskarżenia. Wiemy, jak ono bardzo boli i jak człowiek jest wobec niego bezsilny. Jedyne uczucia, jakie się wtedy rodzą w człowieku, to bezradność, gniew i strach. Nie ma dokąd uciekać, bo wszyscy są przeciwko. Nasza sytuacja, zdominowana przez epidemię, jest wbrew pozorom bardzo podobna do sytuacji Jeremiasza. Ciekawe, że zarówno w Piśmie Świętym, jak i w teologii biblijnej, osaczający człowieka nieprzyjazny tłum bywa bowiem porównywany do zarazy. Zaraza ogarnia nas zewsząd i nie ma przed nią ucieczki – podkreślił ks. Kaznowski i dodał, że „Trwoga dokoła! To słowa tych, którzy umierają w samotności, bo nie dopuszcza się do ich łóżka nawet najbliższych. To słowa tych, którzy nie mogą swoich zmarłych w należyty sposób pochować. To słowa ciężko chorych i ich bezradnych rodzin. To słowa tych, którzy resztkami sił i środków pielęgnują chorych. To słowa tych, którzy boją się o utratę pracy i o to, z czego będą żyli w najbliższym czasie – mówił.

Tu jednak dochodzimy do punktu kulminacyjnego – kontynuował kapłan – a mianowicie do tego, jaka jest reakcja Jeremiasza na ową tragiczną sytuację, w której się znalazł. Jeremiasz nie atakuje, nie odszczekuje swoim wrogom, nie odpłaca agresją za agresję. Jeremiasz ucieka się do Boga. Mówi: „Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. Panie Zastępów, Ty, który doświadczasz sprawiedliwego, Tobie powierzyłem swą sprawę.”

Salezjanin - w kontekście epidemii, jaką przeżywamy - postawił nam pytania: Jaka jest moja reakcja w kontekście pandemii? Czy, podobnie jak Jeremiasz albo Jezus z dzisiejszej Ewangelii, uciekam się do Boga?

- Człowiek, jak już stwierdziliśmy, nie jest mądry – rzadko ucieka się do Boga. Może dlatego w tym Wielkim Poście Pan Bóg postanowił sam upomnieć się o swoje? Może dlatego tak nam zorganizował ten Wielki Post, żebyśmy się do Niego bardziej uciekali? Nie wiem, czy pamiętamy, że prawie 40 dni temu, w Środę Popielcową, na rozpoczęcie Wielkiego Postu, Jezus mówił o dobrej modlitwie w swojej izdebce, o poście nie na pokaz i o jałmużnie, o której nie powinna wiedzieć nawet nasza druga ręka. „Kiedy chcesz się modlić – usłyszeliśmy – wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się w ukryciu”. Nie przeszło nam wtedy przez myśl, że te słowa spełnią się w sposób tak dosłowny. Zostaliśmy zamknięci w izdebkach na klucz (ja też przeżyłem kwarantannę), czy to z powodu kwarantanny czy to ograniczeń w przemieszczaniu się. Kościoły – miejsca wspólnej modlitwy – stały się niedostępne. Może to wszystko po to, żebyśmy na nowo odkryli smak modlitwy i liturgii? - mówił.

Kaznodzieja wyznał, że w ostatnich dniach słyszał świadectwa wielu osób, które mówią, że dopiero teraz zaczęły się modlić naprawdę i z pełną świadomością. Księża mówią, że znaleźli wreszcie czas na modlitwę! – Może to wszystko po to, żebyśmy bardziej docenili smak coniedzielnej Mszy świętej, nabożeństwa wielkopostnego i… normalnej Wielkanocy – zastanawiał się.

Kapłan mówił dalej: – Kiedy w Środę Popielcową słuchaliśmy o poście, również nie przypuszczaliśmy, że Pan Bóg postanowi tym razem podejść do swych słów tak dosłownie. A Pan zechciał, żebyśmy w naszych izdebkach zaznali wreszcie prawdziwego postu. Nie takiego, który polega na odmówieniu sobie cukierka albo kawy. Zażądał takiego postu, który zachwiał naszym poczuciem bezpieczeństwa i pozbawił nas złudzeń, że możemy pokładać nadzieję w produktach naszej cywilizacji. Doświadczamy braków w zaopatrzeniu sklepów. Musimy zapomnieć o wycieczkach i wyjazdach weekendowych. To bodajże pierwszy od wielu dziesiątek lat Wielki Post bez imprez, dyskotek czy hucznych zabaw. Odwołano rozgrywki sportowe, przeniesiono Mistrzostwa Europy w piłce nożnej i olimpiadę. Może to wszystko po to, żebyśmy żyjąc w świecie, w którym bogiem jest konsumpcja i rozrywka zrozumieli, że bez tych rzeczy można żyć, że one nie są niezbędne, że to nie są najważniejsze sprawy pod słońcem, i że kiedyś i tak zostaniemy ich pozbawieni. Św. Jan Bosko zwykł był mówić, że jeśli nie opuścimy świata z miłości, to i tak będziemy musieli go kiedyś opuścić z konieczności.

Ksiądz Kaznowski podkreślał, że kiedy w Środę Popielcową słyszeliśmy słowa o jałmużnie, też na pewno „nie domyślaliśmy się, że Pan da nam tym razem tak dosadną okazję do konkretnych czynów miłosierdzia jak: wolontariat na rzecz będących w kwarantannie i samotnych, troska o chorych i seniorów w naszych rodzinach, ofiarna praca lekarzy i służb sanitarnych, czy tak heroiczne czyny, jak ofiarowanie swojego respiratora bardziej potrzebującemu, jak uczynił jeden z włoskich księży, dziś już nieżyjący”.

Kończąc homilię salezjanin powiedział: – Może to wszystko po to, że żebyśmy wreszcie dostrzegli drugiego człowieka, tego którego mamy na wyciągnięcie ręki? A dobrze wiemy, że tego, którego mamy na wyciągnięcie ręki, dostrzec jest najtrudniej.

Dlatego Bogu niech będą dzięki za tę lekcję. Bogu niech będą dzięki za te rekolekcje. Czy tę lekcję właściwie odrobiliśmy, to już inne pytanie. Ale na pewno nie możemy powiedzieć, że nie mieliśmy do tego warunków. Dobrze wiesz Panie, że „głodu, powietrza, ognia i wojny nie chcemy”, tak jak Władysław Broniewski. Dlatego, tak jak Jeremiasz, prosimy Cię:

„od powietrza, głodu, ognia i wojny

od wrogich nieprzyjaciół

i od rzucania w nich cegłami

wybaw nas Panie”.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję