Reklama

Prosto i jasno

Pod skrzydłami nestora polonii

2013-08-12 14:15

Niedziela Ogólnopolska 33/2013, str. 34

[ TEMATY ]

polityka

Polacy

Monika Książek

Pisaliśmy w poprzednim numerze „Niedzieli” o zjeździe Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej (USOPAŁ), który odbył się wyjątkowo na Teneryfie pod koniec lipca br. W tekście redaktora naczelnego ks. inf. Ireneusza Skubisia znalazły się słowa uznania dla działalności założyciela i prezesa USOPAŁ-u Jana Kobylańskiego, nestora Polonii nie tylko w Ameryce Południowej, ale na całym świecie, który podczas jubileuszowego zjazdu (okazją było 20-lecie USOPAŁ-u) obchodził 90. rocznicę urodzin.

Ten piękny jubileusz życia i działalności prezesa Jana Kobylańskiego stał się dobrą okazją do rozmów o sytuacji Polski i Polonii, zwłaszcza że po raz pierwszy w zjeździe wzięli udział młodzi przedstawiciele Ruchu Narodowego z Polski i z zagranicy. Gdyby więc w jednym bodaj zdaniu ocenić to jubileuszowe spotkanie, powiedziałbym: powiało optymizmem. Spośród bowiem wielu zjazdów USOPAŁ-u w Urugwaju, w których uczestniczyłem, słuchając licznych apeli prezesa Jana Kobylańskiego o jednoczenie się, o budowanie wspólnoty, o trwanie przy wartościach polskich - ten zjazd przemówił do mnie najbardziej. A stało się tak dzięki obecności na zjeździe młodych liderów z Ruchu Narodowego: Roberta Winnickiego - honorowego prezesa Młodzieży Wszechpolskiej, Przemysława Holochera z żoną - z Obozu Narodowo-Radykalnego, Wojciecha Podjackiego - przewodniczącego Ligi Obrony Suwerenności, Witolda Tumanowicza - prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, Jerzego Byczyńskiego - prezesa Stowarzyszenia Patriae Fidelis z Wielkiej Brytanii czy byłego posła Artura Zawiszy.

Reprezentują oni narodowy nurt tej części młodzieży, której zależy na Polsce, a która w ostatnich latach nie tylko w sposób widoczny się ujawniła, ale również przedstawiła swoje polityczne credo, którego ważnym elementem jest obalenie systemu „okrągłego stołu” - aktu założycielskiego III Rzeczypospolitej. Obalenie to oznacza ni mniej, ni więcej, tylko odsunięcie od władzy osób, które na mocy tajnego porozumienia w Magdalence uwłaszczyły się na majątku narodowym, doprowadziły do gospodarczego upadku Polski, a obecnie wprowadzają na siłę tzw. standardy europejskie, tzn. laicyzację i ateizację społeczeństwa, promowanie homoseksualizmu, aborcji i eutanazji, walczą z instytucją rodziny, prowadzą naród i państwo do stanu bezbronności.

Reklama

Należy dodać, że odradzanie się ruchu narodowego nie jest polską specyfiką, widoczny jest on obecnie w całej Europie jako sprzeciw wobec władztwa brukselskich eurokratów. Jak sądzę, prędzej czy później zwycięży z powrotem idea suwerennych państw narodowych. Jednak Polska ma od czasów Romana Dmowskiego własną ideę narodową, nazywaną wszechpolskością. Oznacza ona z jednej strony więź narodową pomiędzy Polakami żyjącymi w kraju i poza jego granicami, a z drugiej - polityczny sposób spojrzenia na polską historię, gospodarkę czy geopolitykę, ujmujący całość spraw polskich w czasie i przestrzeni, bez dzielenia na kontynenty, klasy społeczne czy nawet poglądy polityczne, zgodnie z hasłem Romana Dmowskiego: „Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie (...). Wszystko, co polskie, jest moje: niczego wyrzec się nie mogę”.

Sądzę, że odradzanie się ruchu narodowego w Polsce jest naturalnym dążeniem do jednoczenia Polaków wszystkich pokoleń i kontynentów. Nie pragną tej jedności rządzący politycy, niezainteresowani polskim interesem narodowym. Nie zdołają do niej doprowadzić politycy prawicy - podzieleni z powodu aspiracji swoich liderów. Stąd wiele nadziei trzeba pokładać w polskiej młodzieży narodowej, która kiedyś przejmie inicjatywę polityczną i - oby rozumnie zakończyła erę głębokich podziałów.

To przekonanie opieram na kilku przesłankach. Po pierwsze - za tymi młodymi nie ciągną się żadne niemiłe zaszłości. Nie trzeba ich ani lustrować, ani prześwietlać. Po drugie - są o wiele lepiej wykształceni niż ich ojcowie, poznali wcześnie świat, znają języki i, co ważne: nie wstydzą się polskości. A po trzecie - potrafią się organizować, o czym świadczy zeszłoroczny marsz niepodległości. Dlatego jestem przekonany, że bardzo szybko utworzą reprezentację polityczną narodowej młodzieży polskiej, która weźmie sprawy ojczyzny w swoje ręce i zapewni jej pomyślny rozwój na miarę tysiącletnich wartości narodowych i katolickich.

Piszę o tym, ponieważ obecnie rządzący, zdając sobie sprawę z rodzącej się nowej siły politycznej, zapowiadają tłumienie ruchu narodowego pod pretekstem wojny z faszyzmem. Sekundują rządzącym media tzw. głównego (czytaj: mętnego) nurtu, w których nie znajdziemy dobrego słowa na temat wszechpolaków. Dlatego dziękując prezesowi Janowi Kobylańskiemu za zaufanie, jakim obdarzył młodzież z Ruchu Narodowego na zjeździe USOPAŁ-u, chciałbym jednocześnie przestrzec młodych: aby dążąc do zwycięstwa, nie podzielili się na tych lepszych i gorszych, a także nie przekreślili z góry tych „starszych” polityków, którzy mieli mniej szczęścia w walce o silną, suwerenną Polskę.

* * *

Czesław Ryszka
Pisarz i polityk, publicysta „Niedzieli”, poseł AWS w latach 1997 - 2001, w latach 2005-2011 senator RP;
www.ryszka.com

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sejm: Magdalena Biejat odwołana z przewodniczenia komisji polityki społ. i rodziny

2020-01-16 13:10

[ TEMATY ]

polityka

Robert Sobkowicz / Nasz Dziennik

Biejat Magdalena

Posłanka Lewicy Magdalena Biejat została w czwartek odwołana z funkcji przewodniczącej sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny. Na nową przewodniczącą wybrano Urszulę Rusecką (PiS). Głosowanie poprzedziła burzliwa debata i polemiki między parlamentarzystami PiS i Lewicy.

Magdalena Biejat została wybrana na przewodniczącą sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny 14 listopada, na pierwszym posiedzeniu. Zagłosowało za nią 25 posłów, w tym członkowie Prawa i Sprawiedliwości.

Po wyborze Biejat przekonywała, że dla wszystkich członków komisji "w centrum jest człowiek, od prawa do lewa". - Możemy w różny sposób definiować najważniejsze potrzeby i sposób ich rozwiązywania, ale jestem przekonana, że będziemy potrafili ze sobą konstruktywnie współpracować, a rozwiązania, które będą wychodziły z tej komisji będą jak najlepsze dla Polek i Polaków - dodała.

Wkrótce po głosowaniu posłanka PiS Anna Siarkowska poinformowała, że tylko trzy członkinie tego ugrupowania były przeciwne wyborowi Biejat, inni albo zagłosowali "za", albo byli na posiedzeniu nieobecni. Nie przeszkodziło to PiS w złożeniu w grudniu wniosku o odwołanie lewicowej przewodniczącej.

Według Jana Kanthaka (PiS), Biejat nie może sprawować funkcji przewodniczącej komisji polityki społecznej i rodziny, bo jest osobą, która "niszczy polskie rodziny, chce zabijać poczęte dzieci, która zagraża naszej przyszłości". Odwołania Magdaleny Biejat domagała się również Konfederacja.

Sprawozdawczyni wniosku o odwołanie, posłanka Teresa Wargocka (PiS) argumentowała, że Magdalena Biejat jest jedynym przewodniczącym spośród 29 przewodniczących sejmowych komisji bez doświadczenia parlamentarnego, jest bowiem posłanką pierwszą kadencję. Biejat wytknięto też "absolutny brak aktywności" w czterech tygodniach, które nastąpiły po jej wyborze.

Zdaniem posłów PiS, przewodniczenie tej komisji powinno natomiast przypaść bardziej doświadczonej osobie. Nie bez znaczenia miał być przy tym także fakt, że jest to jedna z najbardziej obciążonych pracami komisji w Sejmie.

Jednak powodem odwołania stały się jednak także poglądy Magdaleny Biejat, które w uzasadnieniu uznano za kontrowersyjne. - Poglądy polityczne, jakie pani poseł reprezentuje w licznych wywiadach, m.in. w sprawie modelu rodziny, nie są podzielane przez większość naszego społeczeństwa. Wypowiedzi te rezonują w opinii społecznej i wywołują niezadowolenie wielu obywateli, że głosi je przewodnicząca komisji, w której zapadają decyzje o polityce państwa wobec rodzin - mówiła Wargocka.

Poseł Wargocka złożyła następnie trzy wnioski; o odwołanie Biejat z funkcji przewodniczącej komisji, o powołanie na przewodniczącą poseł Urszuli Ruseckiej (PiS) oraz o powołanie Roberta Warwasa (PiS) na zwolnione przez Rusecką stanowisko wiceprzewodniczącego.

W obronie Magdaleny Biejat stanęli posłowie Lewicy i Koalicji Obywatelskiej.

Marzena Okła-Drewnowicz (KO) poinformowała, że wytykanie braku doświadczenia parlamentarnego jest hipokryzją, gdyż przewodniczącą komisji rodziny w poprzedniej kadencji była Bożena Borys-Szopa, także po raz pierwszy zasiadająca w parlamencie. - Wtedy to państwu nie przeszkadzało? - pytała posłów PiS.

Inni parlamentarzyści argumentowali, że partia rządząca nie ma monopolu na sprawy społeczne w parlamencie. Sprzeciwiali się też temu, aby sprawy światopoglądowe czy polityczne decydowały o tym, kto ma być przewodniczącym komisji.

Sławomir Piechota (KO), przewodniczący komisji rodziny przez dwie kadencje, ubolewał, że łamany jest parlamentarny obyczaj przyznawania parytetu przewodniczenia komisjom według liczebności klubów parlamentarnych. - To bardzo niebezpieczny precedens. Sami kiedyś możecie paść ofiarą łamania tego obyczaju - mówił.

Głos zabrał też Grzegorz Braun z Konfederacji, ale zamiast uzasadniać swoją przychylność wobec wniosku PiS, skupił się głównie na krytyce postępowania tej partii. - Jedzcie tę żabę, koleżanki i koledzy, skoro umówiliście się na taki parytet - mówił, odnosząc się do podziału stanowisk w komisji.

Debata nie zmieniła jednak decyzji PiS, które mając większość w komisji, przy wsparciu Konfederacji, odwołało Magdalenę Biejat z funkcji przewodniczącej. Głosowało za tym 19 członków komisji, 12 było przeciw, nikt się nie wstrzymał.

Za wyborem Urszuli Ruseckiej opowiedziało się 18 posłów, wstrzymał się Grzegorz Braun. Na wiceprzewodniczącego wybrano też Roberta Warwasa. Po odwołaniu Biejat kluby opozycyjne KO i Lewicy opuściły posiedzenie, nie biorąc tym samym udziału w głosowaniu.

Do sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny trafił w poprzedniej kadencji obywatelski projekt "Zatrzymaj aborcję", jednak prace nad nim nigdy się nie odbyły. Powołana w celu jego rozpatrzenia specjalna podkomisja nie zebrała się ani razu.

Projekt "Zatrzymaj aborcję" jest inicjatywą ustawodawczą zgłoszoną przez komitet inicjatywy ustawodawczej o tej samej nazwie. Został złożony w Sejmie 30 listopada 2017 przez działaczy pro-life z Fundacji Życie i Rodzina. Jego celem jest wykreślenie z ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży tzw. przesłanki eugenicznej, pozwalającej na aborcję dzieci, u których stwierdzono podejrzenie nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Pod projektem podpisało się 850 tys. Polaków.

CZYTAJ DALEJ

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

[ TEMATY ]

ksiądz

kapłan

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Specjalny paulinobus-mobilna wystawa o dziejach Zakonu dotarł na Jasną Górę

2020-01-25 19:37

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Paulini

BPJG

Ponad 15 metrowy biały autobus ozdobiony paulińskim herbem stanął na dziedzińcu Jasnej Góry. To mobilna wystawa tzw. Palosz-Bus opowiadająca o dziejach a zwłaszcza początkach Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika a także o jego założycielu bł. Euzebiuszu. W tym roku mija 750 lat od jego śmierci i paulini obchodzą rok jubileuszowy. Niezwykła ekspozycja przyjechała z Węgier, bo to tam jest kolebka zakonu. Paulinobus pozostanie w Sanktuarium tylko do jutra.

Na wystawie zobaczymy m.in. kamień z pierwszego paulińskiego klasztoru św. Krzyża założonego na Węgrzech przez bł. Euzebiusza, obraz Matki Bożej z Jasnej Góry i z Márianosztra, zakonny kodeks z XV w., historyczną mapę Węgier, książki paulińskich pisarzy czy zakonny habit.

Ekspozycji towarzyszy tytuł „Pięknie jest żyć po paulińsku”. - Wskazuje on na radość i piękno życia paulińskiego. I nie przypadkowo cała wystawa została pomyślana tak, by motywem opowiadającym o naszym życiu było osiem błogosławieństw, czyli Ewangelia w Ewangelii, szczęście i radość bycia dla Boga samego - powiedział otwierając wystawę przeor Jasnej Góry, o. Marian Waligóra.

Przełożony generalny Zakonu Paulinów o. Arnold Chrapkowski zauważył, że „dzisiejszy dzień jest szczególnym wydarzeniem, bo do Polski kolejny raz przybywa cząstka ziemi węgierskiej, ojczystej ziemi paulińskiej”. - Tak jak w 1382r. paulini przybyli tutaj z klasztoru Márianosztra, po to, aby rozciągnąć opiekę nad Cudownym Wizerunkiem Jasnogórskiej Maryi, tak dzisiaj przybywa cząstka węgierskiej ziemi, po to, aby przypomnieć o naszych korzeniach, a więc o tych wszystkich wydarzeniach, które doprowadziły do zawiązania pierwszej wspólnoty pod kierunkiem pierwszego prowincjała, dziś błogosławionego Euzebiusza, kanonika Ostrzyhomskiego - powiedział o. Generał. Dodał, że ukazanie na wystawie początków istnienia Zakonu, ma „nam uświadomić to, że pomimo różnych dziejowych burz, bardzo trudnych czasów: najazdu tureckiego, rozbiorów, zniewolenia komunistycznego, pomimo wielu prześladowań i cierpień, paulini potrafili zachować swoją pierwotną duchowość”. - Dziś ta mała cząstka z węgierskiej ziemi rozrasta się, bo paulini posługują w 17. krajach świat i w ponad 70. domach – zauważył o. Chrapkowski.

Ekspozycję składającą się z ośmiu odrębnych części łączą zdania ośmiu ewangelicznych błogosławieństw. Tematy związane z każdym z nich nie układają się zgodnie z chronologią wydarzeń w zakonie, leczy ukazują poszczególne aspekty jego dziejów. Np. błogosławieństwo, które dotyczy błogosławionych czystego serca przypomina o Matce Bożej, jako najczystszej z Niewiast, Tej, która tu na Jasnej Górze jest miejscem spotkania z Bogiem i zawierzenia się Jemu. Obrazują to obrazy Maryi, Tej z Jasnej Góry i z Márianosztra skąd paulini przybyli do Częstochowy.

Przy słowach: „błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” znajduje się zachęta do podjęcia modlitwy w obronie życia, zapoczątkowanej przez paulinów Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego.

Interaktywna wystawa dostępna jest w języku węgierskim, ale na powierzchniach wystawienniczych nie znajdziemy większych tekstów. Osoby nie znające węgierskiego dzięki kodom QR, przez telefon, lub w razie braku połączenia z internetem, sięgając do informatora mogą je poznać po angielsku i po polsku.

Odwiedzający nakładając specjalne słuchawki mogą usłyszeć np. pieśni w języku węgierskim, także te przygotowane specjalnie na prezentację. Np. zespół Misztrál wykonuje utwór, którego tekst składa się wyłącznie z nazw miejscowości, w których niegdyś, na terenie historycznych Węgier, znajdowały się klasztory paulińskie.

Odwiedzający mogą również wirtualnie przekartkować najbardziej kunsztownie ozdobiony węgierski kodeks z XV w. Można zobaczyć też różne ujęcia postaci bł. Euzebiusza z Ostrzyhomia, jak również siedząc wygodnie w fotelu obejrzeć fotografie prezentujące obrazki z życia paulinów przed 1950 i po 1989 roku oraz krótkie filmy - rozmowy z najstarszymi paulinami.

Objazdowa wystawa przedstawia kolejne elementy życia węgierskich paulinów jako wspólne, dostępne każdemu, dziedzictwo. Pragnie zainteresować nie tylko katolików, nie tylko ludzi wierzących, ale wszystkich, których interesuje węgierska przeszłość, minione dzieje. Elementem tego celu pragnącego połączyć wszystkich odwiedzających jest ustanowiony w autobusie punkt pojednania, który wzywa wszystkich do pogodzenia się ze sobą samym, z Bogiem i z bliźnimi.

Paulini maja nadzieję, że ta mobilna wystawa przyczyni się do lepszego poznania jedynego założonego na Węgrzech zakonu męskiego, jak też naszego wspólnego dziedzictwa kulturalnego.

O. Antal Puskás przeor klasztoru w Budapeszcie, który jest przewodnikiem po wystawie, przypomniał, że „obecny rok na Węgrzech związany jest z trzema ważnymi wydarzeniami: Międzynarodowym Kongresem Eucharystycznym, rokiem bł. Euzebiusza w 750-lecie jego śmierci oraz z wydarzeniami w Trianon, które mają rangę państwowych i przypominają Węgrom o wewnętrznej jedności narodu”. - My, jako paulini, chcemy przez przykład bł. Euzebiusza i przypominając jego osobę, być sługami tej jedności, która też wyraża się w jedności wokół stołu Eucharystii – powiedział o. Puskás.

Podkreślił, że ponieważ wiele takich objazdowych wystaw już pojawiło się to i paulini pomyśleli o specjalnym autobusie.

Mobilna wystawa pozostanie na Jasnej Górze do niedzielnego wieczora. Potem pojedzie do innych paulińskich klasztorów: w Świdnicy, Wrocławiu, Wieruszowie, Toruniu. Na Jasną Górę powróci 2 lutego a potem uda się na Słowację i do Chorwacji. Na Węgrzech autobus objedzie 40 miejsc, nie tylko, tych, gdzie żyją paulini, ale trafi też tam, gdzie nie są jeszcze znani.

It/Jasna Góra

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję