Reklama

Jedna jest nadzieja, dlatego idziemy

2013-08-20 16:51

Agnieszka Chadzińska i Anna Przewoźnik
Edycja zamojsko-lubaczowska 34/2013, str. 1, 3

Bożena Sztajner

31. Zamojsko-Lubaczowska Pielgrzymka na Jasną Górę już za nami. Pod hasłem „Wiem, Komu uwierzyłem” w tym roku pielgrzymowało 687 osób, 21 kapłanów, 14 kleryków i 6 sióstr zakonnych. Pokonali 360 km w 13 dni. - Grupa jest bardzo rozmodlona, choć pogoda pierwszych dni była męcząca, upalna, powyżej 40 st. Ludzie zmęczeni. Jednak entuzjazm i intencje, które nieśli, pozwoliły im pokonać wszystko - powiedział dyrektor pielgrzymki ks. Krzysztof Szynal. - Gdy ludzie patrzą, ilu nas pielgrzymuje, gdy ci, którzy nas przyjmują, mają zaufanie do pielgrzymów, na pewno wtedy wzbudza się wiara i przykazanie miłości bliźniego.

Na stronie internetowej pielgrzymki czytamy ostatnie wpisy:

„Maryjo, Królowo Polski. Nasza Pani Jasnogórska. Meldujemy się przed Tobą. My, pątnicy 31. Pieszej Pielgrzymki Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej na Jasną Górę. Dzisiaj stajemy przed Tobą, przynosząc obawy i nadzieje, radości i smutki. Powierzamy Ci intencje swoje, naszych bliskich oraz naszych dobroczyńców i ludzi pomagających nam podczas wędrowania. Dziękujemy Ci, Matko, że przyprowadził nas do Ciebie św. Paweł i Jego słowa: «Wiem, Komu uwierzyłem»”.

Reklama

Ten ostatni, najważniejszy dzień pielgrzymowania zawsze jest wyjątkowy. Wstawali o 3.00, o 4.00 bądź o 5.00 ze świadomością, że Jasna Góra czeka. Mama czeka. Nie chcieli tracić czasu na odpoczynek, skoro to już tak blisko. „Ostatnie kilometry znikają pod nogami i już widać wieżę Jasnogórskiego klasztoru. Nagle ci wszyscy zaspani, zmęczeni, strudzeni wędrówką pątnicy prawie biegną. Już jesteśmy w Al. Najświętszej Maryi Panny, a na jej końcu nasz cel. Wchodzimy grupa za grupą. Uroczyści, Odświętni. Wszyscy w białych pielgrzymkowych koszulkach. Długo jechały w bagażach, czekały na ten jeden, jedyny, wyjątkowy dzień. Słychać radosne śpiewanie i okrzyki. Zapominamy o wszystkich dolegliwościach, niewygodach, rannym wstawaniu. Jesteśmy. Na Alejach, po ojcowsku wita nas bp Marian Rojek, Pasterz naszej diecezji, dumny, że mimo pogody, mimo tylu trudów, daliśmy radę. Z każdą grupą zamienia kilka słów, błogosławi, staje do pamiątkowego zdjęcia. Gdy dochodzimy po sam jasnogórski szczyt, każda z grup jest witana przez dyrektorów pielgrzymki: ks. Krzysztofa Szynala i ks. Michała Monia. Krótkie dane statystyczne o grupie, charakterystyka grupy, piosenka bądź okrzyk i padamy krzyżem na ziemię. To niezapomniana chwila. Z oczu wielu pielgrzymów płyną łzy wzruszenia i szczęścia”.

Przed szczytem

BP MARIAN ROJEK:
Jestem obecny nie w kategorii obowiązku a przywileju, że mogę być wliczony jako pielgrzym, dostałem znak zewnętrzny tego mojego pielgrzymowania. Wprawdzie moje pielgrzymowanie będzie bardzo krótkie, bo już spod samych stóp Jasnej Góry, ale będę miał trochę udziału i w ten symboliczny sposób włączam się w to pielgrzymowanie, a właściwie w jego finał. Pielgrzymka powoduje przemianę. Ta przemiana jest obecna już w trakcie drogi, ale ważne jest, żeby ona została też w życiu, myśleniu, w codziennej postawie. Jestem przekonany, że to owocuje, bo gdyby nie owocowało, to ci, którzy już raz pielgrzymowali, następny raz by już nie szli, bo by nie widzieli jej owoców Skoro widzą jej owoce w wymiarze duchowym, wewnętrznym, są chętni, żeby skorzystać z następnych możliwości pielgrzymowania. To są naczynia połączone w takim zakresie, że ten owoc pielgrzymi później się przenosi na inne dziedziny i pola poszczególnych ludzi, ale także i społeczności, w których ci ludzie żyją, pracują, poświęcają się - dają świadectwo tego, co przeżyli. To na pewno jedna z dróg do świętości, choćby przez samą formę wyrzeczenia, samozaparcia, to pomaga także patrzeć na pewne wartości w życiu: co jest ważne i co jest najważniejsze. To w pewien sposób wskazuje drogę do świętości.

KS. WOJCIECH SUCHOWIERZ (grupa z Ziemi Tomaszowskiej):
Najmłodszy pielgrzym w naszej grupie ma 2 lata, idzie cała jego rodzina. W pielgrzymce diecezji zamojsko-lubaczowskiej uczestniczą ludzie młodzi i starsi, ale przede wszystkim odważni, radośni i ufający Panu Bogu. Ta odwaga polega na tym, że idąc, zdają się na drugiego człowieka, wiedzą, że Pan Bóg ich nie zawiedzie, postawi na ich drodze tych, którzy się nimi zaopiekują, którzy przyjmują nas na nocleg, karmią - przecież my przychodzimy do nich z niczym, a głodni nie odchodzimy.

BR. ANDRZEJ:
Ja nie jestem z diecezji zamojsko-lubaczowskiej, ale zawsze sympatyzuję z tą pielgrzymką. Jaka była droga? No cóż, upał! Ale było bardzo fajnie; bardzo mili ludzie i ci, co nas witali i przyjmowali, a przede wszystkim w grupie. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem uczestniczyć w tej pielgrzymce i że doszedłem szczęśliwie. Podejmujemy trud 2-tygodniowej pielgrzymki, bo każdy ma jakieś intencje; czasami jest tak, że nic nie pomaga, wszystko może zawieść, a jedno tylko pomaga… Jest jedna rada, jedna nadzieja. Dlatego idziemy. Niesiemy różne podziękowania, prośby. Ja również idę podziękować…

BARTEK RADOMSKI z Tyszowiec:
Ja też idę podziękować i w intencji zdrowia, odnowy ducha i moralności. To moja 2. pielgrzymka; pierwszy raz byłem w 1989 r. A teraz chciałem zobaczyć, jak wygląda życie pielgrzymkowe po tych 24 latach… Wtedy były trudniejsze warunki pobytowe dla pielgrzymów. W tej chwili mieszkańcy miejscowości, w których się zatrzymujemy, przyjmują nas w domach prywatnych, niekiedy śpimy w salach gimnastycznych w szkołach. A wtedy w większości spaliśmy w stodołach i w remizach; raz tylko pamiętam mieszkaliśmy w domu jednorodzinnym. Różne warunki, ale duch ten sam, bo myśl przewodnia jest ta sama: modlitwa, modlitwa i jeszcze raz modlitwa, poza tym pieśń i skupienie. Jestem zadowolony, kondycja dopisała, szczęśliwie doszedłem na Jasną Górę i na przyszły rok się wybieram jeszcze raz.

MAREK HEJZNER ze Szczebrzeszyna:
Pielgrzymuję 4. raz. Miałem też długą przerwę, podobnie jak kolega. 24 lata temu były inne czasy, inne okoliczności i wiadomo, człowiek był młody i lżej było pielgrzymować. Teraz do pielgrzymki skłoniły mnie różne wydarzenia rodzinne; choroby, wypadek syna. Pan Bóg tak pokierował, że polepszył się mój stan zdrowia i stan mojego syna Łukasza, który uległ wypadkowi podczas grania w teatrze. Ja brałem antybiotyki, myślałem, że braknie mi sił, do ostatniej chwili nie wiedziałem, czy pójdę na pielgrzymkę, a dodatkowo w pracy nie było pewne, czy dostanę urlop. Na 3-4 dni przed dostałem dobrą wiadomość. Pomyślałem, że wszystko przemawia za tym, że mam iść. Mam podziękować Matce Bożej, Panu Bogu za to dobro, którego doświadczyłem z całą rodziną. Bo był taki stan krytyczny, jakby grunt usuwał się spod nóg: ja leżałem w jednym szpitalu a syn w drugim… Teraz jestem na Jasnej Górze i jest wielka radość w moim sercu, że mam za co dziękować i że znalazłem się w takiej grupie pątniczej.

Młodzi ludzie, którzy przyszli z 31. Pieszą Pielgrzymką Zamojsko-Lubaczowską na Jasną Górę (grupa Ziemi Lubaczowskiej), mówią o tym, co nimi kierowało, że już kolejny raz wybrali tę niełatwą formę spędzenia wakacyjnego czasu, dlaczego taki właśnie wybór…

AURELIA (3. raz na pielgrzymce), MAŁGORZATA (9.), MATEUSZ (4.). BASIA (7. raz na pielgrzymce, 3. jako „pigułka”), DAREK (10.):
Przede wszystkim chęć wspólnej modlitwy, doświadczenia atmosfery, przeżycia ciekawych przygód. To już jest naturalne, kiedy zbliża się sierpień, pakujemy wszystkie potrzebne rzeczy i pędzimy na Jasną Górę. Dziś tu jest pięknie; wszystkie grupy stoję przed szczytem, cieszą się, machają, jest cudownie. Pociąga nas Maryja; zbliża się sierpień i pielgrzymka jest nieodzownym elementem życia i wakacji. Pielgrzymka to jedna wielka rodzina; każdy, kto był chociaż raz, wie, że ktoś go ciągnie. Jest powołanie do tego, by spakować swoje rzeczy i - mimo upałów, deszczu, wiatru - iść do tronu naszej Pani. Jest to też oderwanie się od rzeczywistości wszelkich mediów: internetu, telewizji, radia. Zostaje tylko rozmowa między człowiekiem a Bogiem. Tym można dopełniać swoją wiarę i wzrastać w niej. To najlepsza forma przeżycia wakacji. Tylko 2 tygodnie, ale wiele emocji i przygód, wielu fantastycznych ludzi. Dobre emocje, które promieniują na kolejny rok życia. Nie da się tego zamienić na żadne wakacje, choćby w ciepłych krajach. Tu można poznać wspaniałych ludzi, zawiązać długoletnie przyjaźnie. I to jest piękne, że przez tyle lat idą wciąż nowe osoby, ale także te, z którymi spotykamy się każdego roku w tej naszej rodzinie pielgrzymkowej, spotykamy się po pielgrzymce. Mamy wiele wspomnień i wspólnych zdjęć. Pielgrzymka to też zaufanie do Boga, bo nie jest tak, że zawsze wiemy, czy będzie co jeść, gdzie spać, z kim się spotkamy, ale przez to, że zaufaliśmy Panu Bogu, spotykamy w drodze miłość Pana Boga w postaci drugiej osoby. Żywą, prawdziwą wiarę, którą się dzielimy i którą inni dzielą się z nami…

Tagi:
pielgrzymka

Reklama

Bp Mazur: świat potrzebuje dziś Chrystusa i Jego Ewangelii

2019-07-20 20:23

rr / Rajgród (KAI)

Prośba o zdrowie, pomyślność dla rodziny i boże błogosławieństwo. Z takimi intencjami pielgrzymowały w sobotę 20 lipca matki, żony i młode dziewczęta do Sanktuarium Maryjnego w Rajgrodzie. Tłumy wiernych uczestniczyły tam w Diecezjalnej Pielgrzymce Kobiet Katolickich do Matki Bożej Królowej Rodzin.

www.facebook.com/pg/krolowarodzin

Od czternastu lat, w trzecią sobotę lipcu, w Rajgrodzie odbywa się Pielgrzymka Kobiet. Co roku, w rajgrodzkim sanktuarium gromadzi się od 1 do 2 tysięcy kobiet, aby zawierzyć siebie i swoje rodziny Rajgrodzkiej Pani. W tym roku przybyło ich ok. 1500. Panie przyjechały indywidualnie czy też w grupach zorganizowanych. Pątniczki z sąsiednich parafii do Rajgrodu przybyły pieszo. Z bazyliki w Augustowie kobiety z kapłanami przyjechały rowerami. Udział wzięły także panie m.in. z Białegostoku, Ełku, Suwałk, Rydzewa, Wieliczek, Jamin, Janówki, Wiśniowa Ełckiego, Pisza, Pruskiej i Cimoch. Często towarzyszyły im rodziny.

Spotkanie otworzył kustosz rajgrodzkiego sanktuarium i zarazem Diecezjalny Duszpasterz Kobiet ks. prał. Hieronim Mojżuk, który zaznaczył w swoim słowie, że na gruncie rodziny toczy się walka o utrzymanie chrześcijańskiej tożsamości i jak duża odpowiedzialność za bliskich, spoczywa na kobietach oraz przybliżył historie powstania rajgrodzkiej parafii.

W tym roku tematem przewodnim Pielgrzymki Kobiet były problemy, przed którymi stoi współczesny świat oraz Kościół, a szczególnie rola kobiet zaangażowanych religijnie i społecznie. Na spotkanie kobiet organizatorzy zaprosili ks. dr Pawła Tarasiewicza, wykładowcę WSD w Ełku, który wygłosił prelekcję pt. „Kościół a gender”. Prelegent wyjaśnił istotę ideologii gender i wskazał na zagrożenia z niej płynące. „Celem ataku tej ideologii jest każdy z nas, również wasze dzieci i wnuki. Propagatorzy ideologii gender nie ukrywają, że chodzi im o zniszczenie rodziny, o seksualizację dzieci i młodzieży, o „genderowe” myślenie społeczeństwa” – mówił ks. Tarasiewicz.

Wskazując na Świętą Rodzinę, kaznodzieja zachęcał do refleksji nad naszymi rodzinami, nad sobą, jakie świadectwo dajemy żyjąc w rodzinie. „Rodzina jest naszym zadaniem. Mężczyzną i kobietą stworzył ich Bóg. To rodzina odpowiada za ewangelizację. To w rodzinie jest przekazywana i umacniania wiara. Poprzez życie w miłości pokazujemy dzieciom jak żyć. W rodzinie prawidłowe relacje z matką i z ojcem, poczucie bezpieczeństwa, ułatwia dziecku rozwój własnej tożsamości. Naszym wsparciem jest sam Bóg i jeśli będziemy dbać o rodzinę, o prawidłowe relacje z Nim, nie mamy się czego obawiać” – tłumaczył prelegent.

Centralnym punktem Pielgrzymki Kobiet do Rajgrodu była uroczysta Eucharystia pod przewodnictwem bp. Jerzego Mazura, biskupa ełckiego. „Potrzebne jest dzisiaj w rodzinie, społeczeństwie, Kościele, świadectwo kobiety, żony, matki, babci. Dzisiaj świat potrzebuje Chrystusa i Jego Ewangelii. Dawajcie świadectwo o przylgnięciu do Boga, o życiu w Duchu Świętym” – mówił bp Mazur podczas liturgii.

Zachęcał, aby kobiety wpatrywały się w Maryję, Która jest wzorem zawierzenia i wierności Bogu: „Zaufajmy jak Maryja. Dzisiaj nie tylko się módlmy, ale zawierzajmy się Maryi. Zawierzyć, to znaczy zaprosić Maryję do naszej codzienności” – mówił hierarcha.

„Niech to dzisiejsze spotkanie pomoże nam, abyśmy w życiu szli drogą Ewangelii. Wsłuchujcie się w głos Ducha Świętego, aby była w was jeszcze większa świadomość jak pełnić misję w rodzinie i niech On umacnia was na drodze niesienia Chrystusa innym, dawania świadectwa prawdzie chrześcijańskiej w rodzinie, parafii, diecezji, a przez to na całej ziemi” – zaznaczył biskup.

Biskup ełcki zachęcał do modlitwy różańcowej, jako jedynego ratunku na uderzające w nas zagrożenia, ideologie i problemy, oraz przypomniał znaczenie pierwszych sobót miesiąca. „Są szczególnie poświęcone Niepokalanemu Sercu Matki Najświętszej. Maryja wzywa nas do modlitwy różańcowej, pokuty nawracania się. Jesteśmy zachęcani by w Niepokalanym Sercu Maryi znaleźć schronienie i drogę do Boga” – mówił hierarcha. W tracie Mszy św. kobiety dokonały aktu zawierzenia rodzin Pani Rajgrodzkiej.

Spotkanie z Najświętszą Maryją Panną Królową Rodzin kobiety rozpoczęły modlitwą różańcową. Tajemnice światła odmawiane były w intencji godności życia. W rozważania wplecione były fragmenty zaczerpnięte z Ewangelii wg. Św. Marka i Św. Jana. Autorem rozważań był ks. Adrian Sadowski. Bardzo mocno wybrzmiały słowa, w których autor podkreślał, że Kościół w dzisiejszych czasach zmaga się z wieloma przeciwnościami. Jednak dzięki zakorzenieniu w Chrystusie, modlitwie i jedności może się skutecznie im oprzeć.

Po Mszy św. pielgrzymi zostali zaproszeni przez diecezjalnego duszpasterza kobiet i kustosza sanktuarium ks. prał. Hieronima Mojżuka na wspólna agapę. Zakończeniem spotkania było nabożeństwo Drogi Krzyżowej po ścieżkach Kalwarii Rajgrodzkiej.

Sanktuarium Pani Rajgrodzkiej – Królowej Rodzin, gdzie znajduje się słynący łaskami obraz Matki Bożej, jest szczególnym miejscem Jej kultu, a parafia od początku zaistnienia nosi tytuł Narodzenia NMP. W 1999 roku, Papież Jan Paweł II, 8 czerwca podczas Mszy św. w Ełku, pobłogosławił korony i w jubileuszowym 2000 roku wizerunek Matki Bożej Rajgrodzkiej Królowej Rodzin został przyozdobiony koronami papieskimi. Obok kościoła na obszarze 2 ha powstała kalwaria z kamienia. Świątynia cieszy się wciąż rosnącym zainteresowaniem wśród pielgrzymów.

Rajgród jest położony na Szlaku Papieskim „Tajemnice Światła”, nad malowniczym jeziorem Rajgrodzkim, nad którym kilkakrotnie spędzał wakacje ks. Karol Wojtyła późniejszy papież Jan Paweł II. W roku bieżącym rajgrodzka parafia obchodzi 500 lecie istnienia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Benedykt XVI zaproponował kard. Bergoglio ważne stanowisko. Jednak on odmówił

2019-07-22 15:03

pb (KAI/cruxnow.com) / Watykan

Amerykański portal katolicki Crux twierdzi, że po swym wyborze w 2005 r. papież Benedykt XVI zaproponował ówczesnemu arcybiskupowi Buenos Aires kard. Jorge Mario Bergoglio stanowisko sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej. Jednak przyszły papież Franciszek odmówił. Według tej informacji Benedykt XVI chciał, aby kard. Bergoglio pomógł mu w oczyszczeniu kurii rzymskiej.

Grzegorz Gałązka

Crux powołuje się na znajomego Franciszka z czasów, gdy był arcybiskupem Buenos Aires. Ks. Fernando Miguens, były rektor seminarium duchownego w San Miguel na przedmieściach stolicy Argentyny przypomina, że już „Paweł VI bardzo cierpiał z powodu zepsucia w Stolicy Apostolskiej”. - Wiem, że Jana Paweł II także bardzo cierpiał z tego powodu, ale postanowił, że jego priorytetem będzie misja. Biedny Benedykt [XVI] próbował stawić temu czoła i aby to zrobić, zaproponował Bergoglio, że mianuje go sekretarzem stanu, ale Jorge mu odmówił - twierdzi duchowny.

Według portalu pogłoska o oferowaniu kard. Bergoglio stanowiska sekretarza stanu pojawia się po raz pierwszy. Jednak - jak przypomina watykańska korespondentka Cruxa, Inés San Martín - już „pod koniec pontyfikatu Jana Pawła II mówiło się, że argentyński kardynał mógłby otrzymać wysokie stanowisko w Watykanie”. Weteran włoskich watykanistów Sandro Magister pisał 2002 r., że po jego zaangażowaniu w prace zgromadzenia Synodu Biskupów w 2001 r. niektórzy dostojnicy kościelni chcieli powołania kard. Bergoglio do pracy w Rzymie, na co on sam miał wówczas odpowiedzieć: „Umarłbym w kurii”.

Mimo odmowy, zdaniem źródeł portalu Crux, relacje Benedykta XVI z kard. Bergoglio miały charakter osobisty i naznaczone były głębokim szacunkiem. Niewymieniony z nazwiska były współpracownik kardynała twierdzi, że kiedykolwiek Bergoglio jechał do Rzymu, „mógł pójść do papieża niemal bez proszenia o audiencję”. Obydwaj mieli też „regularnie, czasem nawet raz w miesiącu”, rozmawiać przez telefon.

Brytyjski pisarz Austen Ivereigh, autor m.in. książki „Prorok. Biografia Franciszka, papieża radykalnego”, powiedział portalowi Crux, że „kard. Bergoglio miał w Rzymie reputację krzyżowca walczącego z zepsuciem i papież Benedykt bardzo wysoko go cenił, dlatego pomysł poproszenia go o to, by był sekretarzem stanu wydaje się prawdopodobny”. A jeśli tak było, to „Bergoglio bardzo mądrze zrobił, że tę propozycję odrzucił”, gdyż „bez autorytetu papieskiego stojącego za oczyszczającą reformą, nie można jej dokonać”.

Crux uważa za „dobrze udokumentowany” fakt to, że kard. Bergoglio był kandydatem na papieża już w 2005 r., lecz tym, którzy proponowali jego kandydaturę miał powiedzieć, by popierali kard. Ratzingera.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

USA: Netflix stracił na aborcyjnym szantażu

2019-07-22 18:40

Vaticannews.com

Netfilix stracił w minionym kwartale 126 tys. subskrybentów w USA. Obrońcy życia wiążą te wyniki z bojkotem amerykańskiego giganta show biznesu, po tym, jak podjął się on bezpardonowej walki o aborcję w stanie Georgia.

W minionym kwartale Netflix odnotował najgorsze wyniki w swej historii. Po raz pierwszy od ośmiu lat ubyło mu subskrybentów, podczas gdy prognozy przewidywały wzrost o 352 tys.

Warto pamiętać, że pod koniec maja do bojkotu Netflixa wezwali obrońcy życia. Amerykańska firma szantażowała bowiem władze stanu Georgia, który przyjął nowe antyaborcyjne prawo. Ogranicza ono aborcję do momentu, w którym wykrywalne jest bicie serca dziecka, czyli do ok. 6 tygodnia ciąży. Netflix zapowiedział, że jeśli prawo wejdzie w życie, to zaprzestanie tam swoich produkcji i wycofa inwestycje. Przemysł filmowy ma tymczasem wielkie znaczenie dla stanu Georgia. Zatrudnia on 92 tys. osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem