Reklama

Odbudujemy kościół św. Józefa w Oławie!

2013-08-28 12:15

Patrycja Jenczmionka
Edycja wrocławska 35/2013, str. 6-7

Ks. Paweł Brożyna

Ten dzień będzie pamiętał niemal każdy oławianin. 30 maja br. w Święto Bożego Ciała doszczętnie spłonął zabytkowy kościół św. Józefa przy ul. Janowskiego. Po pożarze pozostały tylko gołe mury. Mimo to rozpoczęto odbudowę świątyni

O pożarze dowiedziałem się o godz. 6.20 rano, kiedy zadzwoniła do mnie policja - przypomina sobie tamto wydarzenie ks. Paweł Cembrowacz, proboszcz parafii, w której spłonął kościół. - W zaledwie 10 minut byłem na miejscu. - Widziałem, jak z wieży kościoła buchał ogień, a kiedy podszedłem do okna, zauważyłem łunę pożaru - dodaje Andrzej Kowalczyk, naoczny świadek, a na co dzień parafianin, który mieszka nieopodal. Służby mundurowe o pożarze zawiadomiła przypadkowa osoba, która właśnie wracała z pracy. Strażacy szybko zjawili się na miejscu. O skali ognia świadczy fakt, że w jego gaszeniu brało udział 12 jednostek straży pożarnej, a akcja strażaków trwała do południa. Do spalonej świątyni można było wejść dopiero kilka godzin później. - Z jednym ze strażaków próbowałem dostać się do niej wcześniej bocznym wejściem, by wynieść Najświętszy Sakrament - opowiada proboszcz. - Niestety zastała nas ściana dymu i w konsekwencji strażacy na dłuższy czas zakazali wchodzenia do środka. To, co udało się uratować, to naczynia, szaty i księgi liturgiczne z zakrystii ulokowanej w obrębie budynku. W samym zaś kościele doszczętnie spłonęło wszystko, gdyż znajdowało się tam wiele elementów drewnianych, które są doskonałą pożywką dla płomienia.

Ratować Najświętszy Sakrament

Oprócz służb na miejscu pożaru bardzo szybko zjawiły się ekipy dziennikarzy, którzy z miejsca chcieli rozmawiać z proboszczem. - Moją pierwszą myślą było jednak ratowanie Najświętszego Sakramentu, a kiedy okazało się to niemożliwe, pojawiła się kolejna, aby ratować to, co jest w zakrystii - relacjonuje ks. Cembrowicz i dodaje: - Kiedy patrzyłem na płonący kościół, kilka razy zdarzyło mi się płakać, bo to miejsce ma dla mnie znaczenie sentymentalne. To stąd wyprowadzałem mojego ojca na wieczny spoczynek. Parafianin, Andrzej Kowalczyk, podkreśla z kolei, że kościół był ważnym ośrodkiem kultu dla wielu oławian: - Smutek, żal, łzy w oczach towarzyszyły nam w tamtym dniu - mówi. Podczas policyjnego dochodzenia okazało się, że przyczyną pożaru był niedopałek papierosa, od którego pojawił się ogień, najpierw w przylegającej do kościoła kamienicy, a następnie w budynku świątyni. Szczęśliwie w samym pożarze nikt z ludzi nie ucierpiał.

Ten kościół trzeba odbudować

- Wieczorem, kiedy jeszcze nie do końca ochłonąłem z emocji, pomyślałem cynicznie, że „jednego mniej do obsługi” - wspomina ks. Cembrowicz. - Z drugiej strony pojawił się żal, że tego miejsca już nie ma. A potem były rożne myśli, czy dać sobie spokój czy nie.

Reklama

Okazało się jednak, że kapłani z oławskiej parafii nie pozostali sami. Po tragicznym weekendzie do Oławy przyjechała ekipa z urzędu konserwatorskiego. Specjaliści radzili duszpasterzom, jak odbudować świątynię. Na wysokości zadania stanęli też parafianie, którzy solidarnie wyrażali gotowość do pracy. - To zaangażowanie było widoczne już na początkowym etapie prac, tuż po pożarze, również wśród młodych ludzi, którzy zbierali zgliszcza popożarowe własnymi rękoma - podkreśla kapłan.

Jest szansa na odbudowę świątyni

Decyzja o odbudowie zapadła bardzo szybko. Dwa dni po pożarze do parafii przyjechali kapłani z wrocławskiej kurii, ks. inf. Leon Czaja i ks. dr Stanisław Jóźwiak, wspierając oławskich duszpasterzy, a po wyborze bp. Józefa Kupnego na metropolitę wrocławskiego, także nowy pasterz pobłogosławił dzieło odbudowy. Przy parafii powołana została Rada Odbudowy Kościoła, w skład której weszli specjaliści z branży architektonicznej i budowlanej. Eksperci wraz z Księdzem Proboszczem zaczęli spotykać się co kilka tygodni, aby na bieżąco konsultować postępy w odbudowie świątyni. - Na razie czekamy na ostateczne decyzje urzędników, ale jesteśmy już bliżej końca niż dalej - zapewnia Andrzej Kowalczyk, który jest jednym z członków Rady. A co konkretnie zrobiono do tej pory? Gotowy jest już projekt dachu, duszpasterze czekają też na dokument z Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, po którym będą starali się na pozwolenie na odbudowę kościoła w Starostwie Powiatowym. Ks. Cembrowicz dodaje: - Techniczne ramy odbudowy określili konserwatorzy, którzy zadecydowali, że bryła budynku powinna powrócić do pierwotnego kształtu, ale jeśli chodzi o wnętrze, mamy szersze pole działania, dlatego chcemy połączyć tradycję z nowoczesnością.

Działania na rzecz odbudowy

Już 16 czerwca w Oławie odbył się koncert charytatywny, podczas którego zbierano pieniądze na kościół. Ale to nie jedyna podjęta przez ludzi akcja. - Założyliśmy konto, na które można wpłacać środki wspomagające odbudowę naszego kościoła, przydadzą się także wszelkie ręce do pracy, kiedy ruszą pierwsze roboty fizyczne - wylicza proboszcz i podkreśla mocno, że przede wszystkim potrzebna jest modlitwa. - Na obecnym etapie pozostaje nam uzbroić się w cierpliwość i prosić Boga, aby wszystko przebiegało dobrze. Ważne jest bowiem, aby kościół został zadaszony jeszcze przed zimą, w przeciwnym wypadku mrozy i wilgoć mogą zniszczyć ściany, które na dzień dzisiejszy można ciągle wykorzystać. - Jeśli wszystko pójdzie sprawnie, może już w przyszłym roku na zimę odprawimy w kościele pierwszą po pożarze Msze św. - mówi z nadzieją kapłan.

Proboszcza w prowadzeniu parafii, a od kilku miesięcy także w akcji dobudowy wspomaga również… internet. Kiedy w czerwcu 2011 r. ks. Paweł Cembrowicz objął parafię, szybko założył parafialną stronę internetową oraz utworzył profil wspólnoty na znanym portalu społecznościowym Facebook. W tym miejscach zamieszcza bieżące informacje z życia lokalnej wspólnoty i Kościoła, również te dotyczące pożaru i odbudowy kościoła św. Józefa. To bardzo nowoczesny i skuteczny sposób komunikacji, który bardzo chwalą sobie parafianie. Niedawno powstała także strona internetowa dedykowana odbudowie spalonego kościoła. Tym samym świątynia mimo że została niemal doszczętnie spalona i czeka na odbudowę, posiada już swoje drugie, wirtualne życie.

Historia lubi się powtarzać

Co ciekawe, w historię kościoła św. Józefa od lat wpisana jest walka. Po wojnie budynek przez długi czas stał opuszczony. Ówczesny proboszcz ks. Franciszek Kutrowski musiał zabiegać o jego odzyskanie i przywrócenie do kultu. Władze ugięły się dopiero w 1974 roku i odsprzedały budynek. Dziś historia się powtarza. Znów trzeba podjąć walkę, by ludzie mieli swoje miejsce.

* * *

Kościół św. Józefa

Była to mała, kameralna świątynia, która miała własny charakter i w której wyraźnie odczuwało się wspólnotę Kościoła Chrystusowego - mówią parafianie z Oławy. Msze święte były tu odprawiane codziennie o godz. 9.00 rano oraz w niedzielę o godz. 8.00 i 12.00. Choć był to kościół pomocniczy, w nabożeństwach regularnie uczestniczyło kilkadziesiąt osób. Do października 2012 roku kościół był także udostępniany na nabożeństwa obrządku bizantyjsko-ukraińskiego.

* * *

Jak można pomóc?

Rzymskokatolicka Parafia NMP Matki Pocieszenia, pl. św. M.M Kolbe 1, 55-200 Oława
Rachunek w złotówkach: Bank Spółdzielczy w Oławie: 11 9585 0007 0010 0017 2244 0021

Rachunek w Euro: Bank Spółdzielczy w Oławie, SWIFT CODE (BIC): GBW CPLPP PL 81 9585500070010001722440022
Tytuł wpłaty: Odbudowa kościoła św. Józefa w Oławie

Tagi:
świątynia pożar

Reklama

Krajobraz po pożarze

2019-07-31 10:15

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 31/2019, str. 4-5

Rozpoczęły się prace porządkowe i odbudowa kościoła pw. Świętych Piotra i Pawła w Lutolu Suchym, który przeszło miesiąc temu uległ pożarowi. Na jakim są etapie i ile czasu potrzeba na odbudowanie zniszczonej świątyni?

Karolina Krasowska
24 lipca rozpoczęły się prace porządkowe w kościele

24 lipca świątynię odwiedzili bp Tadeusz Lityński oraz diecezjalny ekonom ks. kan. Wojciech Jurek. Spotkali się z proboszczem parafii i przedstawicielami lokalnej społeczności.

Ogień w prezbiterium

Do tragedii doszło 20 czerwca, kiedy wierni świętowali uroczystość Bożego Ciała w kościele parafialnym w Chociszewie. – W tym momencie nadeszła wiadomość, że kościół w Lutolu Suchym płonie. Ogień zauważyli pracownicy firmy pogrzebowej, którzy powiadomili straż pożarną – mówi ks. Ryszard Fido, proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Chociszewie, do której należy kościół w Lutolu. – Kościół zapalił się o godz. 12.35. Przyczyną było zwarcie instalacji elektrycznej na prawym ołtarzu w prezbiterium. Ogień poszedł do góry i przez więźbę dachową przedostał się do wieży kościoła. Strażacy chcieli ją uratować, ale niestety się nie udało. Ogień wybuchł w prezbiterium – nie na wieży – podkreśla ks. Fido, gdyż w niektórych mediach pojawiały się błędne informacje nt. miejsca wybuchu pożaru.

Niesamowite zaangażowanie

W akcję ratunkową świątyni zaangażowało się 19 zastępów Państwowej Straży Pożarnej ze Świebodzina, Międzyrzecza i Gorzowa, a także ochotnicy. Dogaszanie pożaru, jak mówi ksiądz proboszcz, trwało 3,5 godziny. Ponad miesiąc od pożaru ruszyły prace porządkowe i odbudowa spalonego kościoła. Na czas prac Msze św. są odprawiane w niedziele i czwartki w pobliskiej świetlicy wiejskiej. Już po pożarze w diecezji ogłoszono zbiórkę na rzecz odbudowy świątyni. W dzieło odbudowy angażują się również sami mieszkańcy. – Mieszkańcy Lutola zbierali ofiary w każdą drugą niedzielę miesiąca. Mieliśmy w planie odmalowanie kościoła. W tym momencie te środki są przeznaczone na odbudowę – mówi ks. Fido. – Życzę sobie takiego zaangażowania mieszkańców Lutola, jakie było w czasie odpustu Świętych Piotra i Pawła 29 czerwca br. Była Msza polowa, której przewodniczył bp Paweł Socha. Było widać niesamowite zaangażowanie mieszkańców, nawet takich, którzy zwykle stoją z boku. Jeżeli ktoś również chciałby nas wspomóc finansowo w odbudowie kościoła, to zapraszam na stronę internetową parafii Chociszewo, na której znajduje się numer konta. W czasie ostatniej zbiórki w Lutolu 7-letni chłopiec pobiegł po swoją skarbonkę, wyjął 10 zł i powiedział: „To na nasz kościółek” – dodaje proboszcz.

Rozbiórka i prace budowlane

24 lipca kościół w Lutolu Suchym odwiedzili bp Tadeusz Lityński oraz ks. kan. Wojciech Jurek. – Rozpoczynamy dzisiaj etap rozbiórki po pożarze kościoła w Lutolu Suchym. Potrwa on ok. 2 tygodnie. Następnie przystąpimy do prac stricte budowlanych: odbudowy więźby dachowej i demontażu wieży. Zrobiona jest już pełna inwentaryzacja, za chwilę odbędzie się spotkanie z konstruktorem i projektantem – powiedział ks. kan. Jurek. Wykonawcy, z których usług korzystamy, pochodzą z Małopolski. Są zaprawieni w pracach wysokościowych, z dużym doświadczeniem, myślę więc, że odbudowa pójdzie dosyć szybko. Będziemy chcieli do jesieni przykryć dach świątyni, aby ją na zimę zabezpieczyć. Potem pewnie będą trwały prace wykończeniowe wewnątrz. Jednak najważniejsze jest, aby odbudować dach, wymienić tynki w środku, instalację elektryczną, by świątynia odzyskała wygląd, sprzed pożaru.

Natychmiastowe działania

W spotkaniu z księdzem biskupem i ks. Jurkiem uczestniczył Jarosław Hassa, sołtys Lutola Suchego. Wspomina, że kiedy wybuchł pożar, był na wyjeździe. – Zadzwonili do mnie z Radia RMF FM. Dotarłem do Lutola w ciągu dwóch godzin, ale jak przyjechałem, zastałem niestety bardzo nieprzyjemny widok – wspomina Hassa. – Jako mieszkańcy staramy się pomagać jak tylko możemy w odbudowie naszego kościoła. Cieszę się, że wszystko szybko idzie naprzód w tej sprawie. Postanowiliśmy, że nie będziemy się poddawać i czekać, tylko od razu podejmiemy działania. Pierwszym krokiem była organizacja odpustu Świętych Piotra i Pawła tydzień po pożarze kościoła. Udało nam się zebrać pierwsze pieniądze, jednak nie poprzestajemy na tym i w dalszym ciągu staramy się o pomoc z każdej strony.

Duży odzew

Sekretarz rady parafialnej, która również uczestniczyła w spotkaniu, dodaje, że życie mieszkańców Lutola Suchego skupiało się wokół kościoła, który jednoczył lokalną społeczność. Organizowali przy świątyni festyny i akcje parafialne, a także systematycznie remontowali obiekt. – Włożyliśmy w to mnóstwo pieniędzy i pracy. Wymieniliśmy wcześniej dach i blachę na wieży; kościół był malowany, były wymieniane witraże. Planowaliśmy w przyszłym roku ponownie go odmalować i odnowić ołtarze, a tu w ciągu kilku chwil tak naprawdę wszystko poszło z dymem – mówi Małgorzata Mokra. – Każdy pomaga, jak może. Zorganizowaliśmy odpust parafialny, w który włączyła się cała miejscowość. Zaprosiliśmy okolicznych mieszkańców. Odzew był bardzo duży. Zebraliśmy ok. 18 tys. zł. Założyliśmy subkonto. Istniejemy w mediach i na Facebooku, staramy się nagłaśniać tę sprawę. Szukamy sponsorów, pozyskujemy ich w różnych instytucjach. Jest trochę pracy, ale to służy wszystkim – dodaje.

Zainteresowani pomocą w odbudowie kościoła w Lutolu Suchym wszelkie informacje znajdą na stronie internetowej parafii: www.parafiachociszewo.pl .

* * *

Bp Tadeusz Lityński:
– Informacja o pożarze kościoła w Lutolu Suchym, która nas dotknęła, odbiła się szerokim echem nie tylko w naszej diecezji, ale również w ogólnopolskich mediach. Przede wszystkim jest to dramat mieszkającej tutaj rodziny parafialnej, mieszkańców. Są tym bardzo mocno dotknięci. Po pierwszych badaniach i ekspertyzach, teraz w kościele będą trwały prace porządkowe, a później jego odbudowa. Mamy nadzieję, że w tym roku zostanie zakończona część główna – zamknięcie dachem kościoła i jego zabezpieczenie, żeby jak najszybciej mógł powrócić do pełnienia swojej funkcji dla tej społeczności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: Benedykt XVI przyjął zakonników z okolic Ratyzbony

2019-08-19 11:58

st (KAI) / Watykan

10 sierpnia papież-senior Benedykt XVI przyjął w swojej rezydencji w klasztorze Mater Ecclesiae w Watykanie czterech zakonników z klasztoru św. Michała w Paring (diecezja Ratyzbona) w Bawarii: braci Johannesa, Fabiana, Elwira i Patryka. Należą oni do zakonu Kanoników Regularnych św. Augustyna – podaje portal il sismografo.

ilsismografo/www.propstei-paring.de
ilsismografo/www.propstei-paring.de

Przez pół godziny goście mieli okazję wymieniać serdeczne słowa z papieżem-seniorem. W spotkaniu uczestniczył brat Benedykta XVI, ks. prał. Georg Ratzinger, który jak co roku spędza latem kilka dni ze swoim bratem, pomimo iż obydwaj są już ludźmi sędziwymi i w nie najlepszym stanie zdrowia. Podczas spotkania obecny był także abp Georg Gänswein, prefekt Domu Papieskiego i osobisty sekretarz papieża-seniora. Goście otrzymali różaniec w prezencie, a spotkanie zakończyło błogosławieństwo Benedykta XVI.

ilsismografo/www.propstei-paring.de
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kielce: pół tysiąca osób wyruszyło rowerami na Jasną Górę

2019-08-20 11:19

dziar / Kielce (KAI)

500 osób – tyle, ile maksymalnie jest to możliwe, wyruszyło dzisiaj z Kielc rowerami w VII Rowerowej Pielgrzymce Diecezji Kieleckiej na Jasną Górę, która odbywa się pod hasłem „W mocy Bożego Ducha”. Jest to prawdopodobnie największa pielgrzymka rowerowa w Polsce. Potrwa do piątku 23 sierpnia.

Hans/pixabay.com

Pielgrzymów błogosławił i wyprawił w trasę bp Marian Florczyk.

- Jasna Góra i Cudowny Obraz Matki Bożej są pierwszym i głównym celem pielgrzymki, który nie jest łatwo osiągnąć. Potrzebna jest pomoc drugiego człowieka (…). Myślę, że z Bożą pomocą i motywacją wewnętrzną spotkamy się na Jasnej Górze – powiedział bp Florczyk, który będzie tam sprawował Mszę św. dla pielgrzymów.

Pielgrzymka rowerowa wyruszyła sprzed kościoła św. Maksymiliana w Kielcach. - W tradycji było tak, że ludzie szli pieszo. Ta pielgrzymka na rowerach to jednak znak czasu, bo widzimy codziennie, że dużo ludzi jeździ na jednośladach. Stąd też pomysł, aby zorganizować taką modlitewną wędrówkę – dodał biskup.

Pielgrzymi mają przed sobą cztery dni i ponad 250 kilometrów. Jeszcze dziś pielgrzymi dotrą do Kaczyna, żeby przez Pierzchnicę i Chmielnik udać się do Wiślicy. W tamtejszym sanktuarium o godzinie 20.30 wezmą udział w uroczystej Mszy św. Dzisiaj pokonają ponad 70 kilometrów.

Pięciuset pielgrzymom towarzyszy ośmiu księży i pięć sióstr zakonnych, jadą całe rodziny, np. małżeństwo z Buska – Zdroju, z 4-letnim Kubą i 7- letnią Hanią. Z mamą jedzie także zaledwie 3-letnia Ania. Uczestniczą pielgrzymi m.in. z Krakowa i Warszawy.

Popularność wydarzenia jest z każdym rokiem większa – już z ostatnim dniem lipca zamknięto zapisy. Liczba pielgrzymów musi być ograniczona ze względów bezpieczeństwa i logistyki.

Pielgrzymi codziennie pokonują od 50 do 70 km. Trasa jest podzielona na 15-kilometrowe odcinki, pomiędzy którymi są postoje z czasem na modlitwę, gorący posiłek i odpoczynek. Tempo jest dostosowane do możliwości osób w różnym wieku.

Tradycyjnie pielgrzymka odbywa się z wątkiem dobrych uczynków. Na trasie pielgrzymi zaangażują się w pomoc dla podopiecznych Domu Pomocy Społecznej w Mnichowie. Na postoju w Węgleszynie odbędzie się kiermasz, podczas którego będzie można kupić ręcznie wykonane prace podopiecznych DPS-u, aby wspomóc działanie ośrodka. Prace zostały zamieszczone na stronie internetowej pielgrzymki. Odbędzie się także akcja pomocowa dla dzieci z Kenii, którą zaproponowała wolontariuszka misyjna Monika Motyczyńska.

W ubiegłych latach organizowano akcję pozyskiwania dawców szpiku kostnego lub zbiórkę na tandem dla niewidomego uczestnika, który potem odbył pielgrzymkę na nowym rowerze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem