Reklama

Przestrzeń dla prawdy i wartości

2013-09-19 11:17

Julia A. Lewandowska
Edycja świdnicka 38/2013, str. 1, 4-5

Bożena Sztajner

JULIA A. LEWANDOWSKA: - Księże Biskupie, czym są media katolickie?

BP IGNACY DEC: - Pojęcie „media katolickie” niewątpliwie związane jest z misją, jaką powinny wypełniać tego typu środki społecznego przekazu. Tą misją jest przede wszystkim głoszenie Dobrej Nowiny, udział w dziele ewangelizacji świata. Media katolickie powinny być źródłem zdobywania obiektywnych informacji o aktualnych wydarzeniach w Kościele i świecie. Winny także służyć promocji wartości chrześcijańskich. Są w Polsce media ściśle związane z Kościołem, ale w wielu tzw. redakcjach świeckich również pracują katolicy. Przynależność do Kościoła dodatkowo w ich przypadku powinna wpływać na rzetelność przekazywanych informacji i opinii kreowanych w artykułach czy audycjach. Tu wyłania się bardzo istotna działka duszpasterska związana z formacją dziennikarzy świeckich i katolickich. W tym względzie zadania pełnią duszpasterze ds. środków społecznego przekazu funkcjonujący w diecezjach. Fakt, że niektóre media określane są przymiotnikiem „katolickie”, zobowiązuje.

- Jaka jest rola mediów katolickich we współczesnym świecie?

- Media katolickie stanowią środek dotarcia z Ewangelią w sposób nowoczesny do współczesnych ludzi. W przypadku odbiorców wierzących pełnią one rolę informacyjną i formacyjną. Dla poszukujących w wierze również powinny stanowić drogowskaz do odkrycia Chrystusa. Bł. Jan Paweł II środki społecznego przekazu nazwał „pierwszym aAreopagiem współczesnych czasów”. To określenie szczególnie dotyczy mediów katolickich.

- Czy katolickie media mają szansę zwiększyć swoją rolę w dzisiejszym zlaicyzowanym świecie i na ile są w stanie przebić się przez agresywne, rozkrzyczane media świeckie?

- Powiedziałbym, że zwiększenie roli mediów katolickich w dzisiejszych czasach jest koniecznością. Tym bardziej ta konieczność jest zauważalna w kontekście powszechnej laicyzacji. To właśnie ten znak naszych czasów zobowiązuje do zintensyfikowania dzieła ewangelizacji również poprzez media katolickie. Fakt, że katolickie środki społecznego przekazu różnią się od rozkrzyczanych i agresywnych mediów świeckich stanowi ich atut. Media świeckie są do siebie bardzo podobne i na ich tle mogą na zasadzie kontrastu wybić się media katolickie. Współczesny człowiek coraz częściej zaczyna poszukiwać spokoju, który stwarza atmosferę do pogłębionej refleksji. A wbrew pozorom wielu tęskni za zadumą. Media katolickie mogą w tym pomóc. Zarówno przez prezentowane treści, jak również przez formę. Jednak musi być to forma nowoczesna, odpowiadająca wymogom współczesności.

- Powszechnie mówi się o tym, że następuje koniec cywilizacji słowa pisanego, a zaczyna się dominacja cywilizacji obrazu. Czy oznacza to, że czasopisma katolickie będą stopniowo traciły na znaczeniu?

- Uważam, że powinniśmy zachować równowagę między fonią i wizją medialną. Jest prawdą, że w ostatnim czasie w przestrzeni medialnej jest coraz więcej przekazu w obrazach, aniżeli w formie słowa pisanego czy mówionego. Przekaz obrazowy jest dziś powszechnie stosowany w dydaktyce i to na różnych poziomach nauczania. Wydawać by się mogło, że wkrótce może ogromnie zminimalizować przekaz przez słowo mówione i pisane. Jednakże pedagodzy i psychologowie przestrzegają przed zachwianiem równowagi między słowem i obrazem. Otóż okazuje się, że obraz działa bardziej na emocje, łatwiej pobudza stronę uczuciową odbiorcy, podczas gdy słowo działa przede wszystkim na intelekt i w ten sposób kształtuje myślenie i wiedzę człowieka. Badania wskazują, że bardziej zapada w aparat poznawczy człowieka treść książki przyjęta przez intelekt i wyobraźnię, aniżeli jej ekranizacja. Stąd też, moim zdaniem, nie należy przeceniać obrazu jako środka przekazu informacji - wiedzy. Dla normalnego rozwoju człowieka potrzebny jest zarówno przekaz przez obraz, jak i przekaz przez słowo zarówno w wersji akustycznej, jak i pisanej. To samo dotyczy przekazu wiary. Napisał o tym ostatnio Ojciec Święty Franciszek w encyklice „Lumen fidei”. Wiara jest przekazywana przez słyszenie i widzenie. W Ewangelii czytamy o pasterzach betlejemskich: „A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane” Łk 2, 20). Mając to wszystko na uwadze, należy przyjąć, że te dwa kanały poznawcze: słuch i wzrok, powinny dalej symetrycznie, dopełniająco funkcjonować.
W związku z tą sprawą chcę jeszcze dodać, że tendencje zauważalne we współczesnym społeczeństwie można faktycznie określić mianem syndromów końca cywilizacji słowa pisanego. Zatrważające są statystyki przedstawiające czytelnictwo. Na alarm biją wydawcy książek i czasopism, notujący ciągły spadek nakładów. Nie pozostaje to bez echa w szkolnictwie, gdzie wielu nauczycieli skarży się na coraz niższy poziom kultury słowa prezentowany przez młode pokolenie. Nie możemy jednak pozostawać obojętni na dochodzące do nas sygnały. Podejmowanych jest wiele inicjatyw mających na celu promocję czytelnictwa. Czynią to instytucje odpowiedzialne za edukację i kulturę. Kościół również, troszcząc się o człowieka w pełnym jego wymiarze, nie zapomina o kultywowaniu etosu czytelnictwa słowa pisanego. Służą temu między innymi organizowane w wielu diecezjach Maratony Biblijne, podczas których nieustannie przez cały dzień odczytywane jest słowo Boże. Kwestia syndromów końca cywilizacji słowa pisanego wymaga dogłębnej analizy i podjęcia działań dostosowujących treści do możliwości percepcyjnych odbiorców tego słowa. Jest to poważne wyzwanie stojące również przed czasopismami katolickimi. Nie mogą one stać w miejscu, ale powinny szukać sposobów dotarcia do współczesnego społeczeństwa. Zadowalające w tym względzie jest istnienie redakcji internetowych czasopism katolickich. Najważniejsze dla ludzkości treści, bo związane z Dobrą Nowiną, również w formie elektronicznej powinny docierać do ludzi, szczególnie młodych. Ważna jest więc obecność i ewolucja tradycyjnych czasopism drukowanych, których istnienie jest elementem kultury. Ważne jest również ich odzwierciedlenie w słowie odczytywanym z monitorów urządzeń elektronicznych. Raz jeszcze podkreślam, że w mediach katolickich kultura słowa i kultura obrazu powinny się wzajemnie uzupełniać.

- W ostatnim czasie jesteśmy świadkami dynamicznego rozwoju mediów internetowych. Jakie miejsce zajmują w Internecie media katolickie?

- Myślę, że Kościół dotrzymuje kroku trwającemu rozwojowi mediów internetowych. Cieszy fakt, że katolicka oferta internetowa jest coraz bogatsza i na coraz wyższym poziomie. To dowód, że Kościół nie przestraszył się Internetu, ani go nie zbagatelizował. Dzisiaj w wirtualnej przestrzeni możemy odnaleźć zarówno profesjonalne katolickie portale informacyjne, opiniotwórcze jak również wciąż podnoszące swoją jakość portale o charakterze formacyjnym a także strony internetowe parafii, wspólnot zakonnych i modlitewnych. Śledząc strony internetowe, widać, że poszerza się także oferta materiałów audio i wideo, które dostarczają odbiorcy m.in.: zapis ciekawych konferencji, katechez, homilii. Jednym słowem, każdy, nawet najbardziej wybredny, może znaleźć coś dla siebie, czyli, mówiąc krótko: jeśli chodzi o zasoby internetowe, to naprawdę jest duża oferta i wielki wybór. Oczywiście, że jeszcze nie wszyscy księża, zwłaszcza duszpasterze starsi, nie wszyscy jeszcze uświadamiają sobie rolę i możliwości Internetu. Nie ulega wątpliwości, że jest on dzisiaj coraz bardziej wiodącym obszarem i formą kontaktu, przekazywania informacji, kształtowania opinii. Dlatego przy zachowaniu odpowiednich proporcji między światem realnym a wirtualnym należy we współczesnym duszpasterstwie także poważnie liczyć się z mediami internetowymi.

- Papież Benedykt XVI w Orędziu na 47. Światowy Dzień Społecznego Przekazu napisał, że „Sieci społecznościowe mogą być nie tylko narzędziem ewangelizacji, ale również czynnikiem ludzkiego rozwoju”. Co Ksiądz Biskup sądzi o tego typu portalach społecznościowych?

- Wiem, że portale społecznościowe cieszą się dużą popularnością wśród użytkowników Internetu. Przynależność do sieci społecznościowej jest czymś normalnym czy wręcz obowiązkowym dla młodego pokolenia. Dowiaduję się, ze tego typu portale dają niezwykłe możliwości. Jak napisał w Orędziu Ojciec Święty Benedykt XVI, dzięki nim ludzie dzielą się swoimi pomysłami, przekazują sobie informacje, podtrzymują znajomości i przyjaźnie. Biorąc to pod uwagę, należy powiedzieć, że nie można obecnie lekceważyć istnienia sieci społecznościowych. Są one także, w jakimś sensie, odpowiedzią na zapisaną w ludzkim sercu potrzebę spotkania, wspólnoty. Wydaje się, ze sieci społecznościowe dobrze wpisują się w preferowaną przez papieża Franciszka kulturę dialogu i spotkania. Portale społecznościowe zrzeszają bowiem ludzi o zróżnicowanym zaangażowaniu duchowym, przynależących do różnych wspólnot a nawet wyznań. Ponadto portale społecznościowe stanowią też ogromną szansę na prowadzenie dzieła ewangelizacji.

- Jak Ksiądz Biskup ocenia dzisiejszy poziom mediów katolickich w naszym kraju?

- Moja ocena poziomu mediów katolickich w Polsce jest pozytywna. Media katolickie istnieją w różnym wymiarze. Obecne są media ogólnokrajowe jak i lokalne. Czołowe miejsce zajmuje wśród nich Telewizja Trwam, Radio Maryja oraz „Nasz Dziennik”. Tygodniki: „Niedziela”, „Gość Niedzielny”, „Idziemy”, „Przewodnik Katolicki”, na stałe wpisały się już w obraz polskich parafii i rodzin. Bardzo istotną rolę pełnią lokalne redakcje, także redakcje tzw. gazetek parafialnych. Poprzez bliskość z odbiorcami pozyskują one wiedzę na temat zapotrzebowania na konkretne wydarzenia i zjawiska. Nie możemy jednak spocząć na laurach. Nowe technologie i sposoby docierania do człowieka rozwijają się bardzo dynamicznie. Wymaga to czujności z naszej strony i podjęcia konkretnych działań, aby zachować wierność przekazywanemu Orędziu, równocześnie nie odbiegając od technologicznych nowości.

- Jeszcze kilka słów o największych zagrożeniach, jakie stoją przed dziennikarzami katolickimi w najbliższych latach...

- Każdy katolik na mocy chrztu świętego zobowiązany jest do „bycia solą ziemi i światłem świata”. Ta misja dotyczy szczególnie tych, którzy pracują w redakcjach katolickich. Dużym zagrożeniem do realizacji tej misji jest zniechęcenie. Mogą na nie wpływać różne czynniki, również ekonomiczne. Także podcinają nam niekiedy nogi wrogowie Kościoła. Jeśli te lub podobne rozterki towarzyszą dziennikarzom katolickim, to pragnę im powiedzieć za błogosławionym Janem Pawłem II: „Odwagi!”. Świadomość służenia Bogu i Kościołowi niech wszystkich dziennikarzy katolickich wzmacnia, bowiem stanowi ona, jak wspomniałem wcześniej, zobowiązanie, ale również wielki zaszczyt. W ostatecznym rozrachunku zawsze zwyciężają prawda i dobro. Czas prawdy, dobra i piękna, czas Ewangelii jest ciągle przed nami.

Tagi:
media

Reklama

Cenzura prewencyjna w Empiku. Wycofanie „Gazety Polskiej” ze sprzedaży narusza Konstytucję

2019-09-20 11:59

Notatka prasowa

Decyzja władz Empiku o wycofaniu ze sprzedaży jednego z wydań „Gazety Polskiej” narusza konstytucyjną wolność prasy. Stanowi także dyskryminację części społeczeństwa ze względu na poglądy. Do czasopisma dołączona była naklejka sprzeciwiająca się ideologii ruchu LGBT. Praktyka kierownictwa sieci sklepów może prowadzić do sytuacji, w której każdy konserwatywny tytuł będzie bezprawnie cenzurowany przez sprzedawcę.

pl.wikipedia.org

Działanie Empiku stanowi swego rodzaju cenzurę prewencyjną, a więc kontrolę treści prasowych przed ich publikacją oraz godzi w zapisaną w art. 14 Konstytucji zasadę wolności prasy. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu jest na gruncie ustawy zasadniczej wyraźnie zabroniona (art. 54 ust. 2). Kontrola jeszcze nieopublikowanych treści jakiej dopuścił się Empik, narusza także wolność posiadania i wyrażania poglądów, której istotnym elementem jest możliwość pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Bez zagwarantowania prawnego tej wolności i faktycznej jej realizacji kształtowanie własnych poglądów jest niemożliwe. Decyzja władz sieci sklepów stanowi też przykład dyskryminacji licznej grupy obywateli ze względu na wyznawane poglądy.

Działania Empiku wymierzone były przede wszystkim w dodatek do „Gazety Polskiej” – naklejkę, której nadano treść i znaczenie odbiegające od właściwej jej interpretacji. Arbitralnie uznano, że dystrybucja nalepki godzi w tzw. antydyskryminacyjną politykę przedsiębiorstwa, podczas gdy uniemożliwienie posługiwania się naklejką czytelnikom magazynu, stanowi naruszenie ich wolności słowa, w tym wolności wyrażania poglądów krytycznych wobec postulatów politycznych czy społecznych. W konsekwencji dochodzi do dyskryminacji tych osób, które poprzez posługiwanie się naklejką chciały wziąć udział w debacie społecznej dotyczącej istotnych i aktualnych tematów.

Ponadto, firma dostarczająca prasę do Empiku, przed publikacją jednego z następnych numerów „Gazety Polskiej” domagała się od wydawcy czasopisma przedstawienia wizualizacji naklejki, która miała być dołączona do tego wydania. Nalepka przedstawiała wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. Nie ma informacji o tym, czy inne tytuły były w podobny sposób kontrolowane.

„Działanie Empiku stanowi ingerencję w treści publikowane w prasie. Empik jest jednym z głównych sprzedawców prasy w Polsce, dlatego jego arbitralne decyzje o odmowie sprzedaży konkretnego wydania gazety, przekładają się na dotkliwe straty finansowe wydawcy. Takie działanie może wywołać tzw. efekt mrożący polegający na zniechęceniu wydawców do publikowania określonych treści w przyszłości” – skomentował Łukasz Bernaciński z Centrum Analiz Ordo Iuris.

Instytut Ordo Iuris analizuje możliwość podjęcia działań w związku z nagannymi praktykami Empiku m.in. na gruncie prawa prasowego oraz ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lech Dokowicz podczas spotkania „Polska pod Krzyżem”: Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!

2019-09-14 14:43

ks. an / Włocławek (KAI)

"Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – zaapelował dziś Lech Dokowicz, jeden z organizatorów odbywającego się we Włocławku spotkania ewangelizacyjnego „Polska pod Krzyżem”. Wygłosił on konferencję pt. „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa w współczesnym świecie”.

Archiwum Lecha Dokowicza
Żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba – mówi Lech Dokowicz

Dokowicz przytoczył świadectwo swojego życia wspominając, że przez 20 lat pędził los emigranta. „Przebywałem w Stanach Zjednoczonych w środowisku filmowców. Poddany byłem inicjacji satanistycznej, zły duch dawał mi obietnice, co mogę zyskać, jeśli opowiem się za nim. Ale moja matka modliła się 17 lat o moje nawrócenie i w jeden dzień przeżyłem nawrócenie, przyjęła mnie wspólnota Kościoła katolickiego, poczułem moc modlitwy, bo modlili się za mnie nieznani ludzie” – rozpoczął swoją konferencję Dokowicz.

Wskazywał, że nie ma ważniejszego pytania niż to, gdzie trafimy po śmierci: do życia wiecznego czy do wiecznego potępienia. Opowiadając o pracy nad poszczególnymi filmami, mówił o wezwaniu, jakie Bóg stawia wobec człowieka. „Nakręciłem pierwszy film o prześladowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich. Jaką łaską jest, że każdego dnia możemy pójść do kościoła, każdego dnia możemy poprosić kapłana o spowiedź, każdego dnia karmić się Ciałem Pańskim. Wielu z nas tego nie docenia, bo ta ziemia utkana jest krzyżami, kapliczkami, świątyniami” – mówił współorganizator wydarzenia.

Lech Dokowicz nawiązał też do kryzysu, jaki przeżywa Kościół w związku z czynami pedofilskimi, jakich dopuścili się niektórzy duchowni. „Trzeba to wypalić, ale trzeba też zrozumieć, ze zły duch chce oddzielić ludzi od kapłanów, to jest wojna przeciw kapłanom, bo jak ludzie odwrócą się od kapłanów, to nie ma sakramentów. Dlatego musimy otoczyć modlitwą kapłanów, stanąć przy nich. To jest zadanie dla nas świeckich” – apelował Dokowicz.

Organizator "Polski pod Krzyżem" mówił też o ochronie życia. „Pojechaliśmy do Holandii i chcieliśmy rozmawiać z lekarzami, którzy zabijają ludzi starszych. Naszym celem był tzw. ojciec chrzestny eutanazji. Pracował na oddziale noworodków, jak rodziło się chore dziecko, sam podejmował decyzję o jego życiu lub śmierci. Okazało się, że w domu tego człowieka odbywały się satanistyczne rytuały, cały dom pełen był satanistycznych obrazów. On do końca nie zrozumiał, kim jesteśmy, wypowiedział zdania, dzięki którym wielu zrozumiało czym jest eutanazja. To jest ciemność, to jest coś, co sprawia, że w momencie odchodzenia ze świata, gdy człowiek mógłby odjąć decyzję o powrocie do Boga, nie daje się na to szansy” – wyjaśniał prelegent.

Jako receptę na walkę ze złem Dokowicz podał modlitwę. „Dlaczego się nie modlisz, dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” - pytał prelegent wskazując, że obrońcy życia w Ameryce całą dobę modlą się. "Po 10 latach pracy przed klinikami w USA, w stanie Nowy Jork zamknięto połowę klinik aborcyjnych i uratowano życie wieczne wielu osób - wskazywał.

„Co mówi nam Pan Bóg? Nasze działania muszą wypływać z doświadczenia modlitwy, z kolan, musimy pełnić Jego wolę, a nie realizować swoją” – mówił Dokowicz. „Wielu myśli o grzechach przeciwko życiu. Zabijanie nienarodzonych jest w oczach Boga tak potworne, że woła o pomstę do nieba, a to znaczy, że nie będzie pokoju w żadnym narodzie, dopóki będą trwały takie czyny. Jeśli znajdą się ludzie, którzy zniosą te przepisy o aborcji, Bóg pobłogosławi tak, że będziemy płakać ze szczęścia. Ustanawiający prawa aborcyjne mają krew na rękach i stoją nad przepaścią piekła” – podkreślił prelegent.

„Po 1989 r. wielu Polaków porzuciło życie duchowe, przestali modlić się z dziećmi przy ich łóżeczkach, wybrali materializm. Jeżeli dzieci nie są tak wychowywane, nie ma przekazu wiary w domach, żeby ochronić ich przed pokusami, to dzieje się to, co widzimy. Ludzie zaczęli traktować grzech jako zabawę, przyjemność, nic groźnego. Potrzeba więc nawrócenia. Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – apelował Dokowicz. Zachęcał do zawierzenia się Maryi i stanięcia pod krzyżem. „Będziemy patrzeć w stronę krzyża Pana przez pryzmat życia, by zanieść to, co trudne, ale też i prosić, żeby móc zmartwychwstać”.

Organizator spotkania podziękował Panu Bogu za to, że po „wielkiej pokucie” i „różańcu do granic”, pomimo trudności doszło do spotkania we Włocławku. Za decyzję wsparcia i organizacji wydarzenia podziękował też biskupowi włocławskiemu Wiesławowi Meringowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oświadczenie krakowskiej Kurii

2019-09-20 20:10

diecezja.pl / Kraków (KAI)

Krakowska Kuria wydała oświadczenie nt. artykułu zamieszczonego na portalu lovekrakow.pl, a dotyczącego Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej. Z w tekście zaznaczono, że Archidiecezja Krakowska zamierza "zakończyć współpracę z dotychczasowym Biurem Prasowym z zachowaniem wszystkich praw, które przysługują w świetle podpisanych umów".

Mazur/episkopat.pl
Kraków

Publikujemy treść Oświadczenia:

"Kuria Metropolitalna w Krakowie, odnosząc się do treści materiału prasowego pt. „Kuria wyrzuca swoich pracowników bez słowa wyjaśnień”, zamieszczonego w dniu 20 września 2019 roku na portalu internetowym „lovekrakow.pl” pragnie poinformować, że zespół osób tworzących Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej świadczył dotychczas usługi na rzecz Archidiecezji Krakowskiej na podstawie umów cywilnoprawnych, które przewidywały miesięczne okresy wypowiedzenia. Takie warunki zostały zaakceptowane przez strony i nigdy nie były kwestionowane. W świetle obowiązujących umów, każda ze stron mogła, bez wskazywania uzasadnienia, zakończyć współpracę za miesięcznym okresem wypowiedzeniem. Archidiecezja Krakowska zamierza z tego prawa skorzystać i zakończyć współpracę z dotychczasowym Biurem Prasowym z zachowaniem wszystkich praw, które przysługują w świetle podpisanych umów".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem