Reklama

Niedziela Częstochowska

Nowa gra edukacyjna

Niedziela częstochowska 47/2013, str. 6

[ TEMATY ]

gra

Bożena Sztajner/Niedziela

Uczniowie częstochowskich szkół podstawowych i gimnazjalnych od niedawna mogą korzystać z nowej pomocy naukowej – gry pamięciowej: „Militarne dzieje miasta i regionu”, która pozwoli im poprzez zabawę poznać bliżej i utrwalić w pamięci sylwetki ważnych postaci z historii naszej małej ojczyzny oraz wydarzenia, w jakich brali udział. W grze zaprezentowano osoby, które zasłużyły się dla Polski, niejednokrotnie poświęcając dla niej swoje życie.

Na kartach umieszczono wizerunki 15 postaci, a w dołączonej do gry broszurze uczniowie znajdą ich krótkie życiorysy. Warto, by przeczytali je także dorośli, gdyż bohaterowie ci są raczej mało znani; ponadto w tekście znajduje się sporo ciekawostek o naszym mieście i regionie. Gra (najprościej mówiąc) polega na dopasowaniu dwóch kart – chodzi o to, by dobrać karty z postaciami, których życiorysy wiążą się z jednym wydarzeniem z historii Częstochowy czy naszego regionu. Wygrywa ten, kto zgromadzi w ciągu 15 minut najwięcej takich par.

Upamiętnieni w grze edukacyjnej „Militarne dzieje miasta i regionu” zostali: Kacper Karliński, o. Augustyn Kordecki, Kazimierz Pułaski, Wincenty Krasiński, Zygmunt Adam Chmieleński, Kazimierz Busler, Gustaw Orlicz-Dreszer, Bronisław Panek, Janusz Gąsiorowski, Alfred Franke, Jerzy Kurpiński „Ponury”, Eugeniusz Stasiecki, Zygmunt Łęski, Stanisław Sojczyński i Andrzej Pełka.

Reklama

Wśród instytucji zaangażowanych w przygotowanie gry edukacyjnej należy wymienić: Zespół Szkół Technicznych w Częstochowie (dyrektor i nauczyciel historii Rafał Piotrowski jest jednym z pomysłodawców gry), Hufiec Częstochowa Związku Harcerstwa Polskiego, Zespół Szkół Gastronomicznych im. Marii Skłodowskiej-Curie w Częstochowie oraz Zespół Szkół Samochodowo-Budowlanych w Częstochowie. Grę wymyśliła i opracowała grupa nauczycieli historii z trzech częstochowskich zespołów szkół. Wyboru postaci dokonali oraz opracowali projekt gry: Marek Fiszer (nauczyciel Zespołu Szkół Technicznych w Częstochowie), Karolina Piotrowska (nauczycielka Zespołu Szkół Gastronomicznych w Częstochowie) i Agnieszka Burzyńska (nauczycielka Zespołu Szkół Samochodowo-Budowlanych w Częstochowie). Zapał i pasja twórców gry zasługują na wielką pochwałę!

Częstochowskie szkoły otrzymały grę „Militarne dzieje miasta i regionu” bezpłatnie (na razie wydano 100 sztuk gry). Projekt finansował Urząd Miasta Częstochowy oraz sponsor, firma „Technopol”. Gra została bardzo starannie, estetycznie wydana. Pudełko (jest na nim przedstawiony obraz oblężenia Jasnej Góry przez Szwedów w 1655 r.) oraz karty są wykonane z grubego lakierowanego kartonu. Wydawcy chcą, by w każdej częstochowskiej podstawówce i gimnazjum był choć jeden egzemplarz gry.

2013-11-21 10:54

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Półtora tysiąca tytułów gier w jednym miejscu

[ TEMATY ]

gra

Materiały prasowe Organizatora

Każdy kto lubi spędzać czas w gronie rodziny i przyjaciół, dobrze się bawić oraz poszerzać swoje horyzonty powinien zarezerwować sobie cały weekend 17 i 18 listopada 2018 i pojawić się we Wrocławiu na VIII edycji Międzynarodowego Festiwalu Gier Planszowych – Wrocław Games Fest 2018.

Regularnie, raz w roku, w drugiej połowie listopada stolica Dolnego Śląska, zamienia się także w stolicę gier planszowych. Pierwsza myśl, która przychodzi do głowy słysząc "gry planszowe" to? Dzieci! Stowarzyszenie Druga Runda we współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym we Wrocławiu i Gminą Wrocław już po raz ósmy udowodni Wam jak błędna jest ta myśl!

Czy to oznacza, że na wydarzenie mają wstęp wyłącznie dorośli? Absolutnie, nie. Piękno festiwalu tworzą jego goście. Dzieci, młodzież, studenci, dorośli, seniorzy, po prostu wszyscy bez żadnych ograniczeń. Niezależnie od wieku czy innych często dzielących nas czynników, to właśnie gry planszowe doskonale mogą nas zintegrować, a wszystko w duchu rywalizacji – w końcu każdy chce wygrać.

Czyli chińczyk, monopoly i szachy? Nie tylko. Biblioteka gier planszowych jaką organizatorzy przygotowują na Wrocław Games Fest jest z roku na rok coraz większa i bije kolejne rekordy. Nie inaczej będzie tym razem, na uczestników czeka   blisko 1 500 różnych tytułów! Nie zabraknie klasycznych, dobrych i popularnych gier, jednak nawet osoby doskonale znające temat nowoczesnych planszówek, będą zaskoczone tym, co będą mogły zobaczyć w trakcie WGF.

Planowane są specjalne turnieje i konkursy, w których będzie można wygrać atrakcyjne nagrody. Specjalnie na festiwal przywiezione będą najnowsze światowe premiery prosto z największych targów gier planszowych na świecie – SPIEL'18. Spotkacie tutaj zarówno amatorów, którzy po raz pierwszy będą mieli do czynienia z nowoczesnymi grami planszowymi, ale także starych wyjadaczy, autorów, producentów i wiele ciekawych osobistości ze świata gier. Jak co roku będzie można zapoznać się z prototypami gier, które już niebawem mogą ujrzeć światło dzienne!

Z myślą o najmłodszych uczestnikach, przygotowana zostanie także specjalna strefa dla dzieci.

Cały festiwal będzie prowadzony pod okiem animatorów i wolontariuszy ze Stowarzyszenia Druga Runda, którzy od lat działają na Dolnym Śląsku i na terenie całego kraju, promując gry planszowe.

Jeżeli więc jesteś doświadczonym graczem, albo chciałbyś zobaczyć po raz pierwszy czym są nowoczesne gry planszowe – VIII edycja Wrocław Games Fest jest wydarzeniem, które musisz wpisać w swój kalendarz.

VIII edycja Międzynarodowego Festiwalu Gier Planszowych – Wrocław Games Fest 2018 odbędzie się 17-18 listopada 2018 w Hali Sportowej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, ul. Chełmońskiego 43.

Wstęp wolny!

Źródło: Oficjalna strona wydarzenia na Facebooku

CZYTAJ DALEJ

Kananejka – wysłuchana i pochwalona

2020-08-12 08:35

Niedziela Ogólnopolska 33/2020, str. IV

[ TEMATY ]

Ewangelia

wikipedia.org

Matka córki ciężko dręczonej przez złego ducha ma wciąż przed oczyma własne cierpiące dziecko, dlatego woła: „Ulituj się nade mną, Panie!”.

Czyż można się nie ulitować? Uczniowie Jezusa, patrząc na zachowanie kobiety i tajemnicze milczenie Mistrza, proszą Go, by ją odprawił. Jej żarliwą prośbę nazywają dość pogardliwie „krzyczeniem za nimi”. Ktoś powie: to tylko uczniowie! Oni dopiero się uczą... Gorszące zachowanie zdaje się, tym razem, prezentować sam Jezus. Najpierw milczy, zda się nazbyt długo, a gdy zabiera głos, wyraźnie faworyzuje swoich ziomków, Izraelitów. I jeszcze ten źle kojarzący się język obrazów i porównań: że chleb jest dla dzieci, a nie dla psów...

Są kompetentne komentarze, które wszystko wyjaśniają i nie musimy się czuć zakłopotani czy zgorszeni. Pomińmy jednak „niewygodne” kwestie i skoncentrujmy się na szczęśliwym finale. Po pierwsze – jej córka została uzdrowiona. Po drugie – nie możemy nie zauważyć wielkiej pochwały: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!”. To w świetle faktycznego uzdrowienia i jednoznacznej pochwały warto czytać dzisiejszą perykopę. W ogóle to niezbyt mądre uparcie utykać na tym, czego w Ewangelii (na razie) nie pojmujemy, i wyniosłym gestem odsuwać na bok bezmiar jasnej i wspaniałej nauki Jezusa!

Kananejka, kochająca swą córkę i z nią współcierpiąca, postąpiła bardzo mądrze i wzorcowo. Nikomu, ani uczniom, ani... próbującemu ją Jezusowi, nie dała się zbić z tropu. Jej serce wiedziało swoje. Co tam przeszkody i trudności wobec jej miłości do córki i, jak się okazało, wielkiej wiary w Jezusa! Była najwyraźniej pewna nie tylko Jego mocy, ale i dobroci, emanujących z Jego wspaniałych nauk i czynów. Ona nie miała wątpliwości ani zawahań. Nie dała się zniechęcić ani ponieść urażonej ambicji. To dopiero byłby fałszywy trop, ślepa uliczka i żadnej odmiany losu ich obu – córki i matki! Tak, mogła się żachnąć... i odejść, złorzecząc (jak to podobno bywało w zwyczaju nieusatysfakcjonowanych żebraków z tamtych stron).

Zdumiewające jest to, że ta mało religijnie oświecona poganka trafnie czytała rzeczywistość i z właściwego kierunku spodziewała się pomocy. Naśladujmy ją, pamiętając, że my tu, na ziemi, wszyscy bez wyjątku, jesteśmy ubodzy, bezbrzeżnie i po królewsku ubodzy. Tylko od Boga przychodzą dogłębna pomoc i ubogacenie we wszystko. Tak, „człowiek jest istotą wspomaganą” (Czesław Miłosz). Z ufną wiarą przychodźmy na spotkania z Jezusem, który w Eucharystii chce nas otaczać i nasycać najdelikatniejszą miłością. Chciejmy mieć swój wkład – może i heroiczny – w odbudowywanie „wielkiej wiary” w absolutnie wierną miłość Ojca i Syna.

CZYTAJ DALEJ

„Bezcelowa” pielgrzymka. Częstochowianie w grupie błękitno-białej

2020-08-13 21:33

[ TEMATY ]

pielgrzymka warszawska

ks. Marek Olejniczak

Pallotti FM

– To był dzień pełen słońca i modlitwy – podsumowuje krótko ks. Marek Olejniczak, proboszcz parafii św. Melchiora Grodzieckiego w Częstochowie i wieloletni przewodnik grupy błękitno-białej, idącej w Warszawskiej Pielgrzymce Pieszej Akademickich Grup „17” na Jasną Górę.

Dla „błękitno-białych” i nie tylko tegoroczne pielgrzymowanie było wyjątkowe, bo ograniczone tylko do jednego dnia.

Zobacz zdjęcia: „Bezcelowa” pielgrzymka. Częstochowianie w grupie błękitno-białej

9 sierpnia pątnicy rozpoczęli dzień w najlepszy możliwy sposób – od uczestnictwa we Mszy św. w kościele św. Wojciecha Biskupa i Męczennika w Krzętowie. Do pokonania mieli następnie 37 km. Marsz zakończyli w malowniczym Dąbku, 30 km od Częstochowy.

– Dla nas to nie problem, że nie dotrzemy z pielgrzymką na Jasną Górę, bo mieszkamy blisko i w każdej chwili możemy tam pójść, ale dla pątników, którzy przyjechali z Pomorza i musieli wrócić po jednym dniu do domu, to jest przykre – mówi ks. Olejniczak.

Na trasę po raz drugi wyruszyła Katarzyna Sobieraj z Częstochowy. – Jest nam bardzo przykro, że mogliśmy iść tylko przez jeden dzień, szczególnie teraz, kiedy jesteśmy już po apelu i trzeba się rozjechać do domów – przyznaje. Podczas pielgrzymki dziękowała Matce Bożej za otrzymane łaski. – Warto wziąć w niej udział, bo życie to pielgrzymka – kwituje.

Pytam, kto jeszcze z pątników odważy się podzielić świadectwem przeżycia jednodniowej pielgrzymki. Pątnicy jednogłośnie wskazują na Małgorzatę. Czekam chwilę, aż spokojnie przełknie ostatni kęs zasłużonej kanapki. – Małgonia gotowa jest powiedzieć ciekawe rzeczy między jednym kotletem a drugim – dopowiada w swoim stylu ks. Olejniczak.

Do wyruszenia w trasę Małgorzatę mobilizują intencja i ludzie. – Trzeba podziękować Bogu za to, co się otrzymało. Modliłam się o dar rodzicielstwa dla córki i zięcia, a teraz będę babcią – opowiada szczęśliwa. Przyznaje, że podczas «normalnej» pielgrzymki idzie z nadzieją, że spotka tych samych ludzi, u których co roku nocuje, że są zdrowi i że wszystko u nich w porządku. Podkreśla również wielką hojność osób spotykanych na pielgrzymim szlaku. – Czasami przez 3-4 dni możemy iść bez prowiantu, bo ludzie dają nam napoje, ciasta czy owoce, a przecież jeszcze idziemy przez zagłębie jabłkowe – podkreśla.

Na jeden dzień do grupy błękitno-białej przyłączyli się Jerzy i Krzysztof, którzy resztę trasy pokonują tylko we dwóch. Jerzy dołączył do kolegi idącego ze stolicy w Nowym Mieście. – Niesiemy różne intencje. Idziemy, by chwalić Matkę Bożą. Nie boimy się. Mamy wszystko, co potrzeba – mówi Jerzy, który z grupą pielgrzymuje od 16 lat. Jego syn jest księdzem. Jerzy pokazuje więc na smartfonie nagranie, które wysłał mu arcybiskup senior Stanisław Nowak. „Pozdrawiam księdza Tomka. Na pewno się cieszy, że tata idzie wierny swojej pielgrzymce” – mówi pasterz.

Kompan Jerzego, Krzysztof, idzie na Jasną Górę po raz 18. Bez wahania odpowiada, że niej jest mu szkoda tracić urlopu na pielgrzymkę. – Tutaj nawiązuje się kontakt z Bogiem, a to jest jedyny sens życia, nadzieja, prawda i droga. Tym żyjemy. Nie ma alternatywy.

Skoro pielgrzymuje 18. raz, to chyba nie ma go już co zaskoczyć? – Ciągle mnie coś zaskakuje. Miłość Boga jest nieprzewidywalna. Spotykam się z nią w każdej chwili. Dajemy się zaskoczyć – i to jest właśnie piękne! – zaznacza.

Krzysztof nie spotkał się z negatywnymi reakcjami podczas pielgrzymki. Wręcz przeciwnie. Jak mówi, ludzie z życzliwością zatrzymywali się i częstowali wodą. – Pomagali nam wszędzie i w każdej chwili. Nie moglibyśmy sobie nawet wyobrazić tego, co nas spotkało. Mieliśmy też niespotykaną łaskę. Znaleźliśmy bardzo głęboką studnię z zimną wodą, która gasiła pragnienie – opowiada.

– Za nami kolejny dzień. Dobra nowina jest taka, że jesteśmy jeden dzień bliżej królestwa niebieskiego – powiedział podczas wieczornego apelu o. Beniamin Kuczała, augustianin. Niby oczywiste, a jednak. Może warto było spotkać się z pielgrzymami w Dąbku, żeby przynajmniej usłyszeć te słowa?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję