Reklama

Pomódlmy się za bezrobotnych

2013-11-26 16:08

Iwona Bańka
Edycja sandomierska 48/2013, str. 4-5

Graziako

4 grudnia będziemy modlić się za bezrobotnych, zagrożonych utratą pracy i poszukujących zatrudnienia. Warto, nie tylko w tym dniu, przyjrzeć się bliżej bezrobociu w naszej diecezji i instytucjom, których zadaniem jest jego zwalczanie

Diecezja sandomierska leży na terenach rolniczych. Miasta, które znajdują się w strukturach diecezji nie należą do wielkich metropolii. Jednak nasza mała Ojczyzna ma w sobie wielki potencjał. Zarówno przyrodniczy, jak i ludzki. Bo ludzie u nas są o wielkim i pracowitym sercu. Tu nikt nie boi się pracy, a czasy wcale nie są przecież łatwe. Największe ośrodki pracy skupione są w miastach, m.in.: Ostrowiec Świętokrzyski, Sandomierz, Nisko, Ożarów, Staszów i Stalowa Wola ze swoimi hutami. W sąsiedztwie zakłady przemysłowe w Gorzycach, i pozostałości po Tarnobrzeskim Okręgu Siarkowym w postaci spółek z branży chemicznej, nawozowej, metalowej. Obok Elektrownia Połaniec i Zakłady Metalowe w Nowej Dębie i kilka innych.

Wiele małych miast i miasteczek położonych w naszym rejonie oferuje wypoczynek, powstaje tu wiele gospodarstw agroturystycznych. Region posiada również niezwykle bogatą florę i faunę. Z punktu widzenia historycznego znajduje się tu wiele zabytków. A dzięki serialowi „Ojciec Mateusz” wiele miejsc pracy powstało w sercu sandomierskiej diecezji – w Sandomierzu. Takich atrakcji historycznych i przyrodniczych w granicach diecezji znajduje się wiele.

Twarze bezrobocia

Region diecezji sandomierskiej, podobnie jak ogromna część całego kraju, doświadcza problemu bezrobocia. W naszym kraju pojawiło się na początku lat 90., gdy Polska wstąpiła na drogę przemian społecznych, politycznych i gospodarczych, z gospodarki centralnie planowanej na wolnorynkową. Transformacja ustrojowa lat 90. pokazała nowy „nieznany” wcześniej problem, którym było właśnie bezrobocie. W pierwszym roku transformacji dotknęło prawie miliona osób, powodując zaskoczenie tak dla społeczeństwa, jak również władz. W następnym roku, tj. 1991, liczba bezrobotnych uległa podwojeniu i dopiero w kolejnych latach udało się ten proces przyhamować. Nowa rzeczywistość wymagała szybkiego przystosowania się do nowych warunków i nabycia nowych doświadczeń radzenia sobie z tym problemem. Zmiana ustrojowa pociągnęła za sobą nie tylko zmiany polityczne, ale również gospodarcze i to w skali nie tylko naszego kraju, ale praktycznie wszystkich zaliczanych do bloku wschodniego. Ponadto zmiany te były przeprowadzone jednocześnie. Wiele z dużych zakładów pracy posiadających przestarzałą technologię oraz strukturę organizacyjną, nie oparło się presji i wymaganiom stawianym w nowoczesnej gospodarce, zwłaszcza w wymiarze konkurencji i upadło. W grupie bezrobotnych dominowali zwalniani z podupadających zakładów, głównie były to osoby legitymujące się niskim poziomem wykształcenia, których dodatkowo kwalifikacje zawodowe były praktycznie całkowicie niedopasowane do potrzeb rozwijających się nowych, rynkowych jednostek gospodarczych. Upadek muru berlińskiego w 1989 r., symbolu zimnej wojny, a więc okresu wyścigu zbrojeń, który charakteryzował stosunki krajów wschodu i zachodu przyczynił się do upadku przemysłowej branży militarnej w ZSRR, która napędzała wiele gałęzi przemysłu krajów bloku wschodniego.

Reklama

Niszcząca siła

Bezrobocie okazało się poważną kwestią społeczno-ekonomiczną. Jest problemem nie tylko indywidualnego bezrobotnego i jego rodziny, ale również ważnym problemem społecznym. Praca zawodowa to element w życiu rodziny, który wpływa na postawy wszystkich jej członków. Pogłębiające się bezrobocie rodziców powoduje u dzieci stopniową izolację w środowisku. Problemy negatywnej samooceny dzieci i młodzieży z rodzin bezrobotnych nasilają się pod wpływem niezaspokojonych, a rozbudzonych przez otoczenie, potrzeb. Wpływa to na osłabienie autorytetu rodziców w opinii dzieci i prowadzi do zachwiania systemu wartości oraz obniżenia w nim takich elementów jak wykształcenie, uczciwa praca, sumienność odpowiedzialność itp. Brak pracy, a więc brak źródła dochodów zmusza bezrobotnych do wyrzeczeń i ograniczeń w zakresie zakupu wielu dóbr. Rodziny bezrobotnych w związku z trudną sytuacją materialną zmuszone są do ograniczenia wydatków tylko do absolutnie koniecznych, maksymalnie ograniczając wydatki na odzież, obuwie, kształcenie i naukę dzieci oraz całkowicie rezygnując np. z kupowania prasy, uczestnictwa swoich dzieci w wycieczkach, obozach czy kołach zainteresowań. W bardzo trudnej sytuacji znajdują się bezrobotni w wieku przedemerytalnym. Zakłady pracy starają się chronić swoich pracowników z najdłuższym stażem, ale takie zwolnienia również mają miejsce (np. zwolnienia grupowe w wyniku restrukturyzacji przedsiębiorstw). Tacy pracownicy mają bardzo ograniczone możliwości przekwalifikowania się i zdolności adaptacyjne do nowych warunków, co w praktyce oznacza bardzo niewielkie szanse na znalezienie nowej pracy. Trudna sytuacja i utrzymujący się stan frustracji może wpływać na pogorszenie się stanu zdrowia.

Bezrobocie nie wybiera

W grupach społecznych dotkniętych długo utrzymującym się bezrobociem brak jest większych szans na znalezienie pracy przez inwalidów, poza nielicznymi etatami, stworzonymi specjalnie dla nich. Praca dla ludzi dotkniętych kalectwem jest nie tylko sposobem zapewnienia bytu, ale również niezrównanym środkiem terapeutycznym utrzymującym ich w równowadze psychicznej i pozwalającym odnaleźć swoje miejsce w społeczeństwie oraz znalezienia w sobie siły radzenia sobie z niepełnosprawnością. Zgodnie z tendencją ogólnoświatową, również w Polsce, do grup w największym stopniu dotkniętych brakiem zatrudnienia należą młodzi ludzie w wieku 18-24 lat. Jako absolwenci nie mogą znaleźć pracy w kierunku wyuczonym, zgodnym z zainteresowaniami, ani żadnym innym. Bezrobocie obniża wiarę młodego człowieka we własne siły, hamuje rozwój osobowości, co może powodować uleganie demoralizacji. Praca dla młodego człowieka jest niezwykle ważna. Daje możliwości rozwoju, zdobywania nowych doświadczeń, określa status społeczny i prestiż. Ma ogromny wpływ na jego identyfikację, ponadto wyzwala aktywność w wielu aspektach życia, niezwiązanych z wykonywaną pracą zarobkową (założenie rodziny itp). Problem niemożności znalezienia pracy zmusza młodych ludzi do emigracji zarobkowej, przez co następuje odpływ potencjału i kapitału siły roboczej. Bezrobotnym potrzebna jest świadomość, że nie są oni sami, że ich bezrobocie nie ma wymiaru jedynie prywatnego, ale publiczny. Bezrobotny informacje płynące z rynku pracy może zdobywać z mediów (prasy lokalnej, magazynów branżowych, radia, telewizji), działających w praktycznie każdym mieście biur doradztwa personalnego, serwisów internetowych poświęconych bezrobociu oraz poprzez bezpośrednie zgłaszanie się do firm.

Na ratunek

W poszukiwaniu pracy mieszkańców wspierają instytucje samorządowe: Powiatowe Urzędy Pracy, Agencje Rozwoju Regionalnego, Ochotnicze Hufce Pracy, Centra Kształcenia Praktycznego, Biura Karier znajdujące się przy uczelniach. W ciągu roku odbywają się Targi Pracy, które dają możliwość znalezienia pracy lub odbycia kursów, dających możliwość zdobycia nowych umiejętności.

Również instytucje katolickie starają się pomóc oferując swoje wsparcie np. poprzez wolontariuszy, jak ma to miejsce w Katolickim Centrum Pomocy Rodzinie. Można tam skorzystać z porady prawników czy doradców zawodowych.

Niewątpliwie największą rolę w diecezji odgrywa Caritas, która niestrudzenie realizuje wiele programów wspierania rodzin dotkniętych bezrobociem. Jej oddziały parafialne organizują zbiórki żywności, odzieży, sprzętu AGD, mebli, zabawek, by w ten sposób wspomóc rodziny w trudnej sytuacji.

* * *

Św. Kajetan, patron bezrobotnych i poszukujących pracy

Kajetan urodził się w 1480 r. we Włoszech. Był doktorem prawa rzymskiego i kościelnego, gdy w wieku 36 lat przyjął święcenia kapłańskie. Przez całe życie podejmował dzieła charytatywne. Założył m.in. bank pobożny dla wspierania ubogich, a w czasie epidemii pomagał przy chorych. Założył nowe zgromadzenie zakonne, zwane kajetanami albo teatynami. Kiedy w 1547 r. w Neapolu groził wybuch wojny domowej, chciał oddać życie w intencji powstrzymania przelewu krwi. Umarł w opinii świętości 7 sierpnia tego samego roku. Pochowano go w Neapolu. Wspomnienie św. Kajetana, kapłana, przypada 7 sierpnia.

* * *

Modlitwa do św. Kajetana o pomoc w znalezieniu pracy

Św. Kajetanie, racz wstawić się za mną u Boga i wyprosić mi łaskę znalezienia pracy. Ty, który tak wiele razy widziałeś z bliska ludzką biedę i ze wszystkich sił starałeś się pomagać ludziom nią dotkniętym, proś Pana Boga, aby zachował od biedy mnie i moją rodzinę.

Pomóż mi zwrócić moje kroki we właściwym kierunku i znaleźć odpowiednie dla mnie zatrudnienie.

Uproś mi łaskę spotkania na drodze moich poszukiwań dobrych i wrażliwych ludzi, którzy mi pomogą i wesprą moje ludzkie wysiłki.

Proszę Cię także, abyś pomógł mi dostrzec głębszy sens tego doświadczenia, jakie obecnie przeżywam, abym przez ten krzyż, który teraz niosę – krzyż niepokoju, niepewności i lęku o przyszłość – stał(-a) się człowiekiem bardziej wrażliwym na potrzeby bliźnich i bardziej miłosiernym wobec ubogich i potrzebujących.

Obym umiał(-a) dzielić się tym, co posiadam, i zawsze właściwie korzystał(-a) z dóbr materialnych, nie przeceniając nigdy ich wartości w swoim życiu.

Módl się za mną, abym doznał(-a) łaski, o którą tak usilnie proszę i abym razem z Tobą mógł(mogła) z wdzięcznością wielbić miłosierdzie i dzielić się z ludźmi swoją radością z otrzymanego daru ku chwale Boga. Amen.

(Frag. książki Gabriela Pindur, „Wszystkie nasze dzienne sprawy. Modlitewnik dla rodzin”, Wydawnictwo Księgarnia św. Jacka).

Tagi:
bezrobotni

Nowe oblicze bezrobocia

2016-11-30 10:25

Katarzyna Woynarowska
Niedziela Ogólnopolska 49/2016, str. 38-39

Tak niskiego bezrobocia nie było w Polsce od 25 lat, czyli od 1991 r. Oznacza to, że zbliżyliśmy się do modelu bezrobocia naturalnego. Równocześnie niemal 50 proc. Polaków przyznaje, że najbardziej obawia się utraty pracy. Boimy się bezrobocia bardziej niż kiepskiej służby zdrowia, korupcji czy zagrożeń ekologicznych

Production Perig/fotolia.com

W firmach specjalizujących się w doradztwie personalnym mawia się, że im więcej Polaków emigruje za pracą, tym trudniej w Polsce o dobrego pracownika. I rzeczywiście – coraz częściej pracodawcy narzekają na kłopoty ze znalezieniem ludzi do pracy. Czyżbyśmy doczekali czasów, kiedy to pracownik, a nie pracodawca, dyktuje warunki na rynku pracy? – Ten stan oznacza w perspektywie kłopoty dla polskich firm z pozyskiwaniem pracowników. Już dziś problem ten dostrzega co trzeci pracodawca. Ta sytuacja sprzyjać będzie wzrostowi presji płacowej, mocniejszej pozycji pracownika, wreszcie oznacza szanse sięgnięcia po dotychczas „niewykorzystane” osoby. Ze względu na brak rąk do pracy pracodawcy są bardziej skłonni do zatrudniania osób długotrwale bezrobotnych, nawet z niepełnymi kwalifikacjami, są bardziej otwarci na zatrudnianie absolwentów, osób starszych, niepełnosprawnych. To szansa na aktywizację tych grup, którą bezwzględnie trzeba wykorzystać. To nowe zadanie dla urzędów pracy, Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i agencji zatrudnienia – komentuje dla wirtualnemedia.pl prof. Jacek Męcina, wykładowca UW, zajmujący się zagadnieniami prawa pracy i rynku pracy.

Nowe szanse

Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, wyjaśnia: – Naszym celem jest nie tylko zmniejszenie skali bezrobocia i wzrost liczby pracujących, ale także podniesienie jakości pracy. Działania na rzecz większej stabilności zatrudnienia i dochodów osób pracujących są więc priorytetem. Podniesienie wynagrodzeń oraz wzmocnienie ochrony praw pracowniczych powinny korzystnie wpłynąć także na gospodarkę.

Spadek bezrobocia nie jest jeszcze powszechnie odczuwalny. I choć wielu z nas zauważyło zapewne ogłoszenia o pracy wywieszone np. w witrynach sklepów czy restauracji, to spora część szukających zatrudnienia nadal nie może znaleźć satysfakcjonującego zajęcia. Osoby poszukujące twierdzą, że choć ofert jest sporo, to pracy ciągle mało.

Tymczasem w pośredniaku...

W urzędach pracy oferty zatrudnienia zapisane na karteczkach wiesza się na tablicach dawniej nazywanych „ścianami płaczu”. W dużych pośredniakach tych tablic jest dziś kilkanaście i zazwyczaj nie gromadzi się przed nimi tłum bezrobotnych. Pani Ewa rejestruje się w urzędzie pracy regularnie od 3 lat. Nauczycielka z zawodu, pracuje dorywczo i często – jak sama mówi – na własną rękę. Nie interesuje jej jakakolwiek praca, ale tylko ta w zawodzie albo w solidnej firmie z dużym pakietem socjalnym. Nie uważa się za osobę wybredną, chodzi o poczucie własnej wartości. W tej chwili rodzinę utrzymuje mąż.

– Mimo że bezrobocie jest coraz mniejsze, w najtrudniejszej sytuacji nadal są kobiety w wieku 45+, które jakiś czas temu wypadły z rynku pracy, albo gospodynie domowe szukające zajęcia pierwszy raz – mówi Aldona Midek, ekonomistka z wykształcenia. Straciła pracę 5 lat temu na skutek plajty firmy, w której przepracowała prawie 30 lat. – Byłam energiczna, wygadana i pracowita. Chcieli mnie wszyscy, dopóki mnie nie zobaczyli. Wreszcie jakaś wystrojona bizneswoman rzuciła mi w twarz, że dyskwalifikuje mnie wiek. Zdarzyło mi się więc pracować przy rozdawaniu ulotek i targać worki w magazynie. Dziś mówię kobietom 50+ tylko jedno słowo: samozatrudnienie. Musisz wymyślić samą siebie raz jeszcze. Niech nikt ci nie wmawia, że jesteś gorsza, mniej umiesz, boś niemłoda...

– Na rynku jest pełno ofert pracy, ale głównie dla mężczyzn – przyznaje pan po czterdziestce, kierowca po wypadku. Nie może siedzieć za kółkiem, więc szuka czegoś innego. Jak do tej pory bezskutecznie. – Tylko, moim zdaniem, niektórym nie chce się pracować. Bo jeśli ktoś jest pod kreską, bieda zagląda mu w oczy, to bierze, co mu wpadnie. A jeśli ktoś kombinuje, że na bezrobociu i tak wyciśnie jakieś pieniądze z systemu, to będzie tylko udawał, że szuka roboty. Według mnie, lekiem na bezrobocie jest likwidacja składki zdrowotnej. Wtedy okazałoby się, ilu ludzi jest naprawdę bez pracy. Uważam, że większość „klientów” pośredniaków pracuje na czarno lub w ogóle nie jest zainteresowana pracą, a rejestrują się tylko po to, żeby państwo opłaciło im składkę...

O takich ludziach mawia się, że to bezrobotni z zawodu. Często jest to bezrobocie wieloletnie, a nawet pokoleniowe. Żyją z zasiłku, ze wsparcia pomocy społecznej, Kościoła i dorywczych prac w szarej strefie. – Proszę się tak nie oburzać – zwraca mi uwagę pan Stanisław, były pracownik huty. – Niektórzy pracodawcy płacą naprawdę grosze, a wymagają pracy na okrągło, nawet w weekendy. Czasem jak człowiek doliczy koszty dojazdu, to w kieszeni zostaje niewiele.

Specjaliści, którzy werbują pracowników dla dużych azjatyckich firm na Dolnym Śląsku, opowiadają, jak bezskutecznie próbowali namówić bezrobotnych z terenów popegeerowskich do podjęcia pracy. Nakłaniali, tłumaczyli, przekonywali i napotykali mur obojętności. Odsyłano ich z kwitkiem i komentarzem: „Nam się to nie opłaca”.

Dokładnie po przeciwnej stronie rynku pracy lokuje się pokolenie flexi. Oni nie będą biegać za pracą. Nie dla nich wyścig szczurów i mozolne pięcie się po szczebelkach kariery. Praca musi dawać satysfakcję, także tę finansową, ale nie przeszkadzać w dobrym, wygodnym życiu, które wiodą. Sporo podróżują, mają kontakty, pracują dorywczo za granicą, a potem wracają do kraju. Zmuszanie się do pracy traktują jak formę wyzysku człowieka. Kiedy w jednym z pośredniaków spotykam dwie dziewczyny, za chwilę absolwentki miejscowego gastronomika, dowiaduję się, że szukają pracy tylko w centrum miasta. Dłuższe dojazdy nie wchodzą w grę, bo rodzice chcą je widzieć w domu najpóźniej o 18. Usatysfakcjonuje je zarobek od 1500 zł na rękę. Co mogą robić? Praktycznie wszystko, mówią chórem, ale najbardziej kusi je modeling.

Pracuj u nas

Nowa sytuacja na rynku pracy spowodowała, że pracodawcy niemal konkurują ze sobą w zabieganiu o pracownika. Wielkopolska fabryka mebli ze Swarzędza wyprodukowała np. hip-hopowy spot pt. „Era tapicera”. Jeden ze znanych fast foodów regularnie emituje w mediach filmik przedstawiający zalety pracy w tej firmie. Duże zakłady oferują spore dodatki socjalne, coraz częściej opiekę nad dzieckiem, tanie obiady czy darmowe dowozy do pracy.

To, jak zmienia się obraz współczesnego polskiego bezrobotnego, ukazują najcelniej badania, które rok temu przeprowadził CBOS. Ankieterzy pytali bezrobotnych o ich osobistą sytuację – jak długo nie mają zatrudnienia, czy są zarejestrowani w urzędzie pracy, z czego się obecnie utrzymują, czy poszukują pracy, czy gotowi są podjąć ją w najbliższym czasie. Wreszcie – do jakich wyrzeczeń są skłonni, by zdobyć zatrudnienie. Efekty ankiety są chwilami zaskakujące. Dowodzą, jak bardzo w ciągu ostatnich lat zmienił się profil bezrobotnego, jak różnie wygląda sytuacja tych ludzi w zależności od regionu, zawodu, wykształcenia. Jak wiele dzieli wieś od miasta.

Zgodnie z raportem, problem bezrobocia dotyczy obecnie 23 proc. gospodarstw domowych, mianem bezrobotnych określa się 12 proc. dorosłych Polaków. Bardziej znaczące zmiany zaszły w ostatnim czasie w charakterystyce osób bezrobotnych. Obecnie większość z nich deklaruje pozostawanie bez pracy dłużej niż rok; rzadziej niż jeszcze rok temu przyznają, że poszukują pracy oraz że są gotowi do szybkiego jej podjęcia. Postępujący w ostatnim czasie spadek stopy bezrobocia w Polsce wpłynął również w pewnym stopniu, jak się wydaje, na spadek gotowości osób bezrobotnych do niektórych poświęceń w celu podjęcia zatrudnienia. Rzadziej niż przed rokiem skłonne są one m.in. do zmiany miejsca zamieszkania oraz do wyjazdu za granicę w poszukiwaniu pracy – czytamy w dokumencie.

* * *

W jakich zawodach najłatwiej dziś o pracę?

Na czele listy są budowlańcy – na ich brak narzeka się w całej Polsce. Kłopotów ze znalezieniem pracy nie powinni mieć także kierowcy, zwłaszcza ciągników siodłowych, samochodów ciężarowych i dostawczych. W całym kraju brakuje pielęgniarek. Skutecznie jednak odstrasza je poziom zarobków, podobnie jak lekarzy specjalistów, którym nieporównanie lepsze warunki pracy oferuje się za granicą. Mimo że w Polsce jest nadwyżka pracowników biurowo-administracyjnych, to samodzielny księgowy ciągle nie powinien mieć kłopotów ze znalezieniem pracy. Poszukuje się też nieustannie wykwalifikowanych informatyków – to niewątpliwie zawód z przyszłością. W gastronomii ciągle narzeka się na brak szefów kuchni, ale i chętnych do pracy na mniej odpowiedzialnych stanowiskach – kelnerów czy kuchcików. W całym kraju brakuje spawaczy, a w niektórych województwach także mechaników samochodowych. Znów mogą zarobić piekarz, cukiernik, rymarz, kołodziej, zdun, kowal, tkacz, kamieniarz czy dekarz, zwłaszcza taki, który potrafi kłaść strzechę.

* * *

Które zawody przeżywają kryzys?

Niełatwo o pracę dla nauczycieli, ekonomistów, politologów czy filozofów. Występuje też nadwyżka pracowników biur podróży i organizatorów obsługi turystycznej. Podobna sytuacja panuje w rolnictwie i leśnictwie. Za dużo jest też pracowników biurowych – przerost administracji powoduje, że w tej dziedzinie niemal nie ma ofert pracy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje dziecko nie chce chodzić do kościoła

2019-07-10 09:40


Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 10-13

„Nasze dziecko odwróciło się od Pana Boga i od Kościoła”.
Nikt nie zdoła policzyć, w ilu domach z ust rodziców, babć i dziadków da się usłyszeć tę bolesną skargę. Wychowywali swe latorośle, jak umieli, przynieśli do chrztu, przygotowali do I Komunii św., do bierzmowania – i oto nagle słyszą:
„Wypisuję się z Kościoła”, „Jestem niewierzący”, „Jestem dorosły, to moja sprawa, nie wtrącajcie się”.
Do tych deklaracji mogą jeszcze dochodzić agresja wobec Kościoła (czytaj: duchowieństwa), przystępowanie do sekt, życie bez sakramentalnego małżeństwa, związki homoseksualne...

©Cheryl Casey – stock.adobe.com

Joanna Krawczyńska, matka dorosłego syna

Problem się pojawił, gdy syn wyjechał na studia do dużego ośrodka akademickiego. Miałam nadzieję, że ten czas będzie dla niego etapem autentycznego rozwoju, także w wierze. że zaangażuje się w duszpasterstwo akademickie. Polecaliśmy mu z mężem wspólnotę, w której w czasach studenckich się poznaliśmy. W naszej rodzinie był to częsty temat wspomnień z okresu młodości – czasu pieszych pielgrzymek, ŚDM z papieżem Janem Pawłem II. Spodziewaliśmy się, że nasz syn znajdzie dla siebie wspólnotę, a tam... może przyszłą towarzyszkę życia. Tymczasem on nie odnalazł się w duszpasterstwie akademickim z różnych powodów. Próbował też sił w kościelnym wolontariacie, ale bez skutku. Gdy przyjeżdżał do domu, próbowałam go wypytywać, zachęcać, ale dostrzegłam, że te tematy zupełnie go nie interesują. Zaczęłam podejrzewać, że gdy zostaje na miejscu studiów na weekend, to w niedziele nie chodzi do kościoła. Aż któregoś dnia oświadczył, że nie pójdzie z nami w niedzielę na Mszę św., bo „on w Kościele nic dla siebie nie odnajduje i nie ma potrzeby tam chodzić”. Nie mogłam się z tym pogodzić, wciąż pytałam, co się stało – nasz syn, ministrant, lektor, absolwent szkoły katolickiej, odrzuca dziś Kościół. Gdzie popełniliśmy błąd? Może łatwiej by było, gdyby podał jakieś konkretne zarzuty, które można byłoby odeprzeć, podyskutować, wytłumaczyć...

Zaproponowałam, aby porozmawiał z zaprzyjaźnionym z księdzem, wiedziałam, że ma do niego zaufanie. Rozmawiali nawet niejeden raz. Początkowo udało się księdzu nakłonić naszego syna do odbycia spowiedzi. Ale po pewnym czasie wszystko wróciło.

Najpierw problem dusiłam w sobie, nie chciałam o tym mówić głośno. Nie było to trudne, gdyż syn rzadko przyjeżdżał. Zaczęły mnie dręczyć wyrzuty sumienia. Choć nie jest to mój grzech bezpośredni, czułam, że muszę go wyznać na spowiedzi. Spowiednik poradził mi, by synowi przypominać, że się za niego modlimy. Często się zdarza, gdy młodzi ludzie wyjeżdżają na studia, wydaje im się, że cały świat do nich należy. Po studiach, gdy pojawiają się problemy z pracą, z mieszkaniem, wracają i zaczynają szukać pomocy u Pana Boga. Ksiądz radził, by problem po prostu przeczekać i przemodlić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zespół Episkopatu ds. Apostolstwa Trzeźwości: alkohol pogłębia proces degradacji społecznej

2019-07-18 12:21

lk / Łomża (KAI)

Alkohol w Polsce jest dostępny zawsze i wszędzie. Ta destrukcyjna substancja psychoaktywna jest na wyciągnięcie ręki i pogłębia proces degradacji społecznej - napisał bp Tadeusz Bronakowski w corocznym apelu Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych na sierpień – miesiąc abstynencji. W apelu ponowiony został postulat wprowadzenia całkowitego zakazu reklamy alkoholu oraz skuteczniejszego egzekwowania zakazu jego sprzedaży osobom nieletnim.

©freshidea – stock.adobe.com

W apelu bp Tadeusz Bronakowski wspomina o odpowiedzialności, która powinna skłaniać do odważnej i prawdziwej oceny sytuacji zagrożenia wolności w Polsce. - Sytuacja ta jest bardzo poważna, związana przede wszystkim ze stałym wzrostem spożycia alkoholu i popadaniem w różnorakie uzależnienia coraz większej liczby rodaków - zauważa przewodniczący Zespołu ds. Apostolstwa Trzeźwości.

"Alkohol w Polsce jest dostępny zawsze i wszędzie. Można go kupić całą dobę, także na stacjach paliw. Ogromna liczba punktów sprzedaży alkoholu w przeliczeniu na mieszkańców oznacza, że ta destrukcyjna substancja psychoaktywna jest na wyciągnięcie ręki. To pogłębia proces degradacji społecznej" - czytamy w apelu.

Zdaniem bp. Bronakowskiego, na szczególnie potępienie zasługuje reklama alkoholu, utrwalająca stereotyp picia jako formy relaksu, a przemilczająca straszliwe skutki pijaństwa i popadania w alkoholizm.

Konieczne jest zatem w jego opinii wprowadzenie zakazu reklamy alkoholu, gdyż wpływa ona na podświadome wybory młodych ludzi, których efektem bywa uzależnienie i "stopniowe staczanie się w dół". - To właśnie obecność reklamy alkoholu w przestrzeni publicznej powoduje, że narosłe przez wieki szkodliwe wzory spożycia tak łatwo są przekazywane w kolejnych pokoleniach - czytamy w dokumencie na sierpień - miesiąc trzeźwości.

W apelu bp Bronakowski ubolewa nad faktem, że dla wielu Polaków alkohol jest uważany za napój powszechny, produkt spożywczy, a nawet "prozdrowotny". Alkohol stał się dla Polaków czymś tak bardzo ważnym i wartościowym, że wszelkie próby ograniczenia sprzedaży, chociaż motywowane dobrem obywateli i poparte najnowszymi badaniami naukowymi, traktowane są jako zamach na wolność osobistą.

"Z wielkim bólem - podkreśla biskup - obserwujemy tak częste przekraczanie prawa, polegające na sprzedaży alkoholu osobom nieletnim. Apelujemy do władz państwowych i samorządowych o podjęcie zdecydowanych kroków, aby prawo w tym zakresie było bezwzględnie egzekwowane".

"Z rozpitym społeczeństwem nie zrealizujemy wspaniałych projektów modernizacji Polski. Dlatego jednym z najistotniejszych obowiązków państwa i samorządów jest troska o trzeźwość narodu, wyrażająca się między innymi likwidacją reklamy, ograniczaniem fizycznej i ekonomicznej dostępności alkoholu" - apeluje bp Bronakowski.

Apel przypomina także wielowiekową ofiarną pracę Kościoła w Polsce nad ochroną trzeźwości narodu. "Kościół cieszy się licznymi inicjatywami podejmowanymi w diecezjach i parafiach, takimi jak rekolekcje trzeźwościowe, spotkania modlitewne, pielgrzymki, wykłady i warsztaty, i wiele innych. Gorliwy apostolat różnych wspólnot abstynenckich i trzeźwościowych napawa nadzieją, że stale będzie wzrastać liczba tych, którzy praktykować będą cnotę trzeźwości" - napisał bp Bronakowski.

"Nie będzie trzeźwej Polski bez współpracy rodziny, Kościoła, instytucji państwowych i samorządowych. Nie będzie trzeźwej Polski bez odwagi mówienia prawdy, nawet trudnej, o naszych problemach. Nie będzie trzeźwej Polski bez mocnego sprzeciwu na rozpijanie Polaków, zwłaszcza najmłodszych" - podsumowuje przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem