Reklama

Niedziela Kielecka

Caritas kielecka pomaga bezdomnym na dworcach

Twój wybór

„Twój wybór – zmniejszenie skali bezdomności na dworcach kolejowych oraz w ich otoczeniu” to nazwa programu, który od czerwca do grudnia 2015 r. realizuje Caritas Diecezji Kieleckiej

Siedem dworców kolejowych w województwie świętokrzyskim i jeden w małopolskim zostało objętych programem. Bezdomni mogą otrzymać żywność, środki czystości oraz skorzystać z działań wspierających proces stabilizacji życiowej, do których należą m.in. tzw. mieszkania wspierane.

– Dworce tradycyjnie stanowią schronienie dla osób bezdomnych, szczególnie w okresie jesieni i zimy, dlatego Caritas kielecka realizuje projekt mający na celu zmniejszenie skali bezdomności w okolicach dworców, ale także pomoc osobom bezdomnym w funkcjonowaniu w społeczeństwie – informuje ks. dr Stanisław Słowik, dyrektor Caritas kieleckiej. Przedsięwzięcie jest finansowane ze środków Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej i realizowane w partnerstwie z PKP SA.

Działaniami wspierającymi zostały objęte dworce w: Kielcach, Jędrzejowie, Kozłowie, Sędziszowie, Włoszczowie, Skarżysku-Kamiennej oraz w Miechowie (Małopolskie). Osoby bezdomne przebywające w przestrzeni publicznej mogą otrzymać bezpłatnie żywność, odzież, środki czystości. Mogą również m.in. skorzystać z pomocy prawnika, doradcy zawodowego czy psychologa.

Reklama

W ramach projektu przewidziane jest dodatkowo utworzenie ośmiu mieszkań wspieranych przy Środowiskowym Domu Samopomocy w Proszowicach, w których osoby bezdomne mogą zamieszkać, ale muszą podjąć działania zmierzające do samodzielnego utrzymania mieszkań. Osiem takich mieszkań w Proszowicach już istnieje, w sumie do końca roku będzie ich 16. Nowy obiekt w Proszowicach został już przystosowany do tego celu.

Te działania to także m.in. efekt projektu „Trampolina” realizowanego we współpracy z województwem małopolskim. Do 6 miesięcy, 70-80 proc. kosztów mieszkania pokrywa Caritas, natomiast bezdomny jest zobowiązany do znalezienia w tym czasie pracy.

18 mieszkań wspieranych funkcjonuje już w Kielcach, m.in. przy Schronisku dla Bezdomnych Mężczyzn (od 10 lat), przy Schronisku dla Kobiet przy ul. Urzędniczej (od 2 lat) oraz w domu przekazanym przez siostry urszulanki na osiedlu Baranówek. Wszystkie mieszkania są zajęte. Osoby w nich mieszkające mają nadal wsparcie psychologa czy doradcy zawodowego, który pomaga odnaleźć się w sytuacji względnej stabilizacji zawodowej i na rynku pracy.

Reklama

Jak informuje ks. Słowik, część mieszkań w schroniskach prowadzonych przez Caritas także spełnia do pewnego stopnia funkcję mieszkań wspieranych, np. w Morawianach czy w Świniarach. Wskutek przebudowy szkoły Piasku Wielkim powstaną mieszkania chronione (dla niepełnosprawnych, choć niewykluczone jest połączenie z ofertą dla bezdomnych). Inicjatywa obejmuje także Kidów.

Od października do grudnia, w czasie nasilenia obecności bezdomnych na dworcach i w okolicach, pojawią się tam patrole streetworkerów, których zadaniem jest wyszukiwanie bezdomnych i udzielanie im niezbędnych informacji o możliwościach uzyskania pomocy.

Bezdomność często wiąże się z bezrobociem. Warto wspomnieć, że 20 bezrobotnych kielczan może znaleźć zatrudnienie dzięki pomocy Caritas Diecezji Kieleckiej. Z pomocy mogą skorzystać osoby, które posiadają zaświadczenie z Miejskiego Urzędu Pracy o statusie osoby bezrobotnej.

Odbywają one czteromiesięczne szkolenie, podczas którego mogą skorzystać z pomocy doradcy zawodowego, psychologa, księgowej czy doradcy prawno-biznesowego. Przewidziano także warsztaty aktywizacji zawodowej, szkolenia z zakresu komunikacji interpersonalnej, kurs podstawowej obsługi komputera i Internetu oraz warsztaty na temat prowadzenia działalności gospodarczej.

Po zakończeniu szkolenia Caritas pomoże im znaleźć pracę. Część będzie współpracować z Centrum Integracji Społecznej, inni oddelegowani zostaną na staż z gwarancją zatrudnienia lub do prac społecznie użytecznych. Chętni będą mogli otrzymać dofinansowanie na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Projekt współfinansowany jest z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

2015-10-15 12:03

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tragedia w Bejrucie. Caritas Polska rusza z pomocą

2020-08-05 13:31

[ TEMATY ]

Liban

Caritas

wybuch

PAP

Ponad 4000 osób zostało rannych, a co najmniej 100 zginęło we wczorajszym wielkim wybuchu w Bejrucie. Caritas Polska uruchamia pomoc dla pogrążonych w żałobie mieszkańców Libanu. Organizacja przeznaczyła na ten cel już 100 tys. zł z własnych środków i rusza ze zbiórką apelując o wsparcie wszystkich przejętych losem poszkodowanych wskutek eksplozji.

Do wybuchu doszło we wtorek po godz. 17.00 czasu polskiego w dzielnicy portowej Bejrutu, znajdującej się blisko centrum miasta. Jak poinformował media prezydent Libanu Michel Aoun, katastrofę spowodowała eksplozja 2 750 ton azotanu amonu składowanego od sześciu lat w portowym magazynie. Skutki wybuchu są tragiczne. Co najmniej 100 osób straciło życie, a ponad 4000 odniosło obrażenia. Liczby te mogą jednak znacznie wzrosnąć, gdyż ze względu na trwającą akcję poszukiwawczą i przerwy w dostawach prądu liczenie ofiar jest obecnie utrudnione. W Libanie został ogłoszony dwutygodniowy stan wyjątkowy oraz trzydniowa żałoba narodowa.

Od pierwszych chwil po wybuchu do pomocy poszkodowanym przystąpiła Caritas Liban, mimo iż biuro organizacji dosięgła fala uderzeniowa. Na szczęście pracownicy organizacji opuścili budynek tuż przed eksplozją, dzięki czemu nikt z nich nie ucierpiał i mogli niezwłocznie przystąpić do działania. W tej chwili koncentrują się na udzieleniu pomocy medycznej oraz zapewnieniu schronienia ofiarom katastrofy.

Zobacz

- Dzisiaj oczy świata zwrócone są w kierunku Bejrutu. Tragedia, której doświadczyli mieszkańcy tego już bardzo doświadczonego miasta dotknęła nas wszystkich. Dlatego dziś chcemy wysłać z Warszawy - miasta, które najlepiej wie, co to cierpienie - jasny sygnał, że solidaryzujemy się z nimi i mogą liczyć na nasze wsparcie. Na początek przekazujemy 100 tys. zł dla Caritas Liban na zabezpieczenie najważniejszych potrzeb. Jednocześnie uruchamiamy zbiórkę, dzięki której każdy z nas będzie miał możliwość dołożenia swojej cegiełki do odbudowy Bejrutu - mówi ks. Marcin Iżycki, dyrektor Caritas Polska.

Środki ze zbiórki uruchomionej przez Caritas Polska przeznaczone będą w pierwszej kolejności na: dystrybucję żywności dla osób z dzielnicy, które zostały bez niczego, pomoc medyczną ofiarom oraz sprzątanie ulic. Za koordynację działań na miejscu będą odpowiedzialni pracownicy Caritas Liban.

Jak wesprzeć akcję pomocy dla mieszkańców Bejrutu?

Przekazując darowiznę na stronie www.caritas.pl/bejrut

Wysyłając SMS o treści BEJRUT pod numer 72052 (koszt 2,46 zł)

Wpłacając dowolną kwotę na konto 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384 (tytuł: BEJRUT)

CZYTAJ DALEJ

Badanie: uczniowie chcą wrócić do szkoły, elementy nauki zdalnej mogą pozostać

2020-08-05 07:34

[ TEMATY ]

szkoła

Adobe.Stock

Polscy uczniowie chcą wrócić do szkoły, choć oczekują też, że pewne elementy nauki zdalnej będą w przyszłości wykorzystywane – wynika z badania przeprowadzonego przez twórcę dziennika elektronicznego VULCAN i Zakład Badań nad Procesem Uczenia się Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

W badaniu pytano uczniów o ich doświadczenia związane z korzystaniem z różnych narzędzi technologicznych wykorzystywanych w procesie uczenia się w czasach przed pandemią COVID-19, o naukę w okresie pandemii, a także o wizję przyszłej edukacji.

Pokazało ono, że przed pandemią uczniowie uczyli się dość tradycyjnie i mało korzystali z narzędzi opartych na nowych technologiach w tym procesie. Tylko 31 proc. badanych codziennie uczyło się, korzystając z komputera lub smartfonu. Większość – 61 proc. – robiło to sporadycznie, a 7,7 proc. nigdy.

Ponadto większość badanych (80,45 proc.), ucząc się, wykonywała tradycyjne notatki, pisząc np. długopisem na kartce czy rysując coś na niej kredkami, pisakami itd. Mniej tradycyjne sposoby robienie notatek, takie jak nagrywanie czegoś na telefonie czy pisanie lub rysowanie na komputerze, były bardzo rzadko wybierane przez badanych.

"Nie oznacza to jednak, że badani nie korzystali z tych technologii w ogóle. Deklarowali oni, że bardzo intensywnie wykorzystywali komputery i smartfony, ale nie do nauki, ale dla rozrywki, a dodatkowo, ponad 85 proc. z nich określało, że przed pandemią bardzo interesowali się technologiami i lubili z nich korzystać" – czytamy w raporcie podsumowującym wyniki badania.

Niski był też poziom wykorzystania technologii w szkołach. "Przed pandemią omawiane technologie były wykorzystywane na lekcjach tylko przez 18 proc. uczniów. W większości przypadków albo z nich w szkole nie korzystano, albo robił to tylko nauczyciel, np. pokazując coś na tablicy interaktywnej. Czasem uczniowie korzystali z technologii w domu, w ramach zadań domowych, np. szukając czegoś w internecie" – podano w raporcie.

Zdalna nauka znacząco nie zmieniła nawyków uczniów. Badani, ucząc się nadal, najczęściej robią notatki w sposób tradycyjny, jednak więcej z nich zaczęła wykorzystywać do tego komputer (przed pandemią 8 proc., teraz 31 proc.).

W badaniu pytano też o sposoby przekazywania wiedzy podczas kształcenia na odległość. Uczniowie przyznali, że najczęściej dostają teksty do przeczytania, mają coś obejrzeć lub wyszukać w internecie. Często wykonują też projekty na komputerze, np. prezentacje multimedialne oraz rozmawiają z nauczycielem i z innymi uczniami online. Według relacji uczniów bardzo rzadko robią coś w e-podręcznikach i w zasadzie nigdy nie grają w polecone przez nauczyciela gry, nie realizują wirtualnych wycieczek i nie spotykają się online z gośćmi czy z ciekawymi osobami.

91 proc. badanych oceniło, że nauka zdalna nie jest dla nich technicznie trudna, a jeśli czasem jest, to i tak sobie jakoś radzą. 9 proc. uczniów deklarowało, że czasem ma problemy techniczne, których nie potrafi samodzielnie rozwiązać.

84,4 proc. uczniów stwierdziło, że nauczanie zdalne nie jest technicznie skomplikowane dla nauczycieli i dostrzega, że nawet jeśli nauczyciele mają jakieś techniczne problemy, to ostatecznie sobie z nimi radzą.

60,7 proc. uczniów powiedziało, że wolałoby wrócić do szkoły, niż dalej uczyć się zdalnie.(Podoba mi się, ale wolałem/wolałam chodzić do szkoły – 31,7 proc.; nie podoba mi się i wolałbym/wolałabym wrócić już do szkoły – 28,9 proc.). Pozostałe osoby wolą naukę zdalną od tej w szkole. Bardzo mi się podoba i wolę je od chodzenia do szkoły – odpowiedziało 27,8 proc. uczniów. Nie podoba mi się, ale i tak wolę to, niż chodzić do szkoły – podało 11,5 proc.

48,8 proc. badanych dostrzega potencjał kształcenia zdalnego i uważa, że uczenie się w sposób tradycyjny należy połączyć ze zdalnym nauczaniem. 18,4 proc. uczniów chciałoby po pandemii nadal uczyć się wyłącznie zdalnie, a 32,8 proc. wyłącznie tradycyjnie.

W badaniu pytano też o wyobrażenia uczniów o edukacji w przyszłości. Prawie 90 proc. uważa, że gdy ich dzieci pójdą do szkoły, edukacja nadal będzie bardzo tradycyjna, realizowana w budynkach szkolnych, jednak według połowy tych osób wiele lekcji będzie wtedy realizowanych przez internet. Tylko 5 proc. badanych uważa, że przyszła edukacja będzie całkowicie zdalna.

"Gdyby uczniowie mogli jednak zdecydować o kształcie przyszłej edukacji, nieco więcej z nich opowiedziałoby się wtedy za edukacją zdalną i za rezygnacją z całkowicie tradycyjnych form edukacji" – zauważono w raporcie.

W badaniu wzięło udział 4958 uczniów klas IV-VIII szkół podstawowych i klas I-IV szkół średnich. Dane zebrano na początku czerwca w dzienniku elektronicznym VULCAN. (PAP)

Autorka: Danuta Starzyńska-Rosiecka

dsr/ joz/

CZYTAJ DALEJ

Argentyna: zmarła jedna z pierwszych “Matek z Plaza de Mayo”

2020-08-05 18:20

[ TEMATY ]

Argentyna

kyasarin/pixabay.com

W wieku 96 lat zmarła 3 sierpnia Celina „Queca” Zeigner de Kofman – jedna z założycielek stowarzyszenia „Matki z Plaza de Mayo”.

Była ona jedną z 14 matek, które 30 kwietnia 1977 roku wzięły udział w pierwszym marszu milczenia na Plaza de Mayo (Plac Rewolucji Majowej) w Santa Fe w północnej Argentynie, upominając się w ten sposób o wyjaśnienie losów członków swych rodzin, zaginionych w czasie dyktatur wojskowych w latach 1976-83. „Queca" Kofman, której 23-letni syn Jorge Oscar zaginął w czerwcu 1975 w mieście Tucumán, powołała do życia grupę w swym mieście.

„Matki z Plaza de Mayo” w każdy czwartek chodziły w milczeniu przez pół godziny wokół placu, a ich białe chustki z imionami zaginionych stały się symbolem oporu i walki o sprawiedliwość. Początkowo wyśmiewano je, nazywając "szalonymi", z czasem jednak ich działalność zaczęła spotykać się z coraz większym uznaniem i szacunkiem, stając się symbolem walki o wolność i prawa człowieka. Trwało to aż do zakończenia rządów wojskowych w 1983.

Oblicza się, że w czasie dyktatur wojskowych, trwających – z przerwami – prawie 20 lat, zaginęło bez wieści ok. 30 tysięcy ludzi. Prawie wszyscy oni byli torturowani, a większość została zamordowana. Dopiero z czasem okazało się, że systematyczne "znikanie" przeciwników politycznych było częścią wojny prowadzonej z własnym narodem przez argentyńskich wojskowych. Do dziś wyjaśniono tylko nieliczne przypadki, a ten rozdział historii Argentyny ciągle nie doczekał się należytego opracowania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję