Reklama

Wywiady

Opóźnianie przez poszerzanie

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Na niedawno zakończonym w Warszawie szczycie klimatycznym ONZ często powtarzano, że Polska jest największym trucicielem Europy. Chyba nie potrafimy się już przed tym zarzutem bronić?

DR PIOTR NAIMSKI: – Można powiedzieć, że nie robimy wszystkiego, by wykazać, że to zarzut nieuprawniony, niesprawiedliwy. Dziwne, że tego rodzaju atak jest zogniskowany akurat na Polsce, mimo że statystycznie biorąc, emisja CO2 jest u nas niższa niż w wysoko rozwiniętych krajach europejskich. W tych oskarżeniach o trucicielstwo dopatrywałbym się więc raczej walki konkurencyjnej. Warto tu przyjrzeć się powiązaniom finansowym pewnych organizacji ekologicznych, które chcą zlikwidować wykorzystanie naszego węgla, doprowadzić do tego, żeby energia w Polsce była równie droga jak w całej Europie. Nietrudno dostrzec strategiczną współpracę tych organizacji z przemysłem związanym z odnawialnymi źródłami energii np. w Niemczech. Na Polskę przypada zaledwie 9 proc. CO2 emitowanego w UE!

– W odpowiedzi na powyższe oskarżenia ze strony polskiego rządu padły optymistyczne zapewnienia, że Polska ma wiele pomysłów na konkretne przeciwdziałania zmianom klimatu, ograniczenia emisji CO2. Analizując rządowe deklaracje, trudno jednak ostatecznie powiedzieć, czy – i do jakiego stopnia – będziemy odchodzić od węgla jako głównego źródła energii i „truciciela”, czy też nie.

– Rzeczywiście, w rządowych deklaracjach na ten temat widoczny jest rozdźwięk, a nawet można doszukiwać się objawów pogłębiającej się schizofrenii. Niektórzy ministrowie zapewniają, że Polska nie będzie rezygnowała z węgla – uważam te deklaracje za jak najbardziej zasadne – ale jednocześnie polski rząd włącza się do działań narzucanych z zewnątrz, które mają doprowadzić do zaostrzenia reżimów emisji CO2, co siłą rzeczy oznacza rezygnację z taniej energii węglowej.
W Warszawie zakończyła się konferencja COP19 poświęcona właśnie „walce ze zmianami klimatycznymi”. Ministerstwo Środowiska stosuje taktykę „opóźniania przez poszerzenie”, deklaruje poparcie dla strategii ograniczania emisji, co jest dla Polski groźne i próbuje warunkować całość porozumienia udziałem w nim wszystkich członków ONZ. Wiadomo, że Chiny, Indie i wiele innych „wschodzących gospodarek” nie chce restrykcyjnej polityki emisyjnej. Nie jest jednak pewne, czy taktyka chowania się za nimi okaże się dla Polski wystarczająca. W UE mamy problem z próbami zaostrzania tzw. celu emisyjnego z 20 do 30 proc. Tym planom Polska powinna zdecydowanie przeciwstawiać się. Niestety, olbrzymia większość dokumentów dotyczących stanowiska rządu polskiego na forum UE zaczyna się od rytualnego zaklęcia, że w zasadzie polski rząd popiera unijne propozycje, a zastrzeżenia pojawiają się dopiero w dalszych fragmentach dokumentów. Trudne to jest do obrony w dyskusjach na unijnych forach.

– Można powiedzieć, że w sprawie redukcji emisji CO2 Polska na forum UE jest „za”, a nawet „przeciw”?

– Może nawet „przeciw”, ale w zasadzie okaże się, że „za”. Rezultat jest taki, że grozi nam zaostrzanie tych groźnych dla Polski przepisów. Powstaje zasadnicze pytanie: Gdzie jest ten punkt, w którym polski rząd powinien zdecydowanie powiedzieć: „Nie!”?

– Czy Polska mogłaby bardziej stanowczo zawalczyć o swój węgiel?

– Zdecydowanie tak, ponieważ sytuacja polskiej energetyki jest szczególna w Europie. Powinniśmy o tym mówić i nie wstydzić się z tego powodu. I trzeba mówić twardo, że nie mamy zamiaru rezygnować z węgla jako naszego dobra narodowego. Ale oczywiście powinno się robić wszystko, aby użycie węgla było jak najbardziej efektywne. Chodzi tu o nowoczesne technologie spalania węgla, żeby elektrownie miały sprawność powyżej 45 proc., a nie zaledwie nieco ponad 30 proc. Niestety, musimy te przestarzałe elektrownie szybko zamykać.

– Przede wszystkim dlatego, że ponadnormatywnie zanieczyszczają środowisko?

– Nie, nie tylko dlatego, że narzuca nam to pakiet klimatyczno-energetyczny, lecz dlatego, że są technologicznie zużyte. Musimy budować nowe elektrownie, a jeżeli przy okazji ktoś zauważy, że wiąże się z tym mniejsza emisja CO2 do atmosfery, to tym lepiej.

– Nowe elektrownie w Polsce – to ciągle brzmi jak bajka, Panie Pośle!

– To prawda, że nowe inwestycje w tym sektorze idą jak po grudzie… Na podstawie dzisiejszych rynkowych przesłanek zarząd spółki PGE stwierdził, że planowana od dawna budowa elektrowni w Opolu przynosiłaby tej spółce straty. Wciąż nie ma odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób szukać kompromisu – niezbędnego przy budowie tego rodzaju systemowej elektrowni – pomiędzy interesem państwa i bezpieczeństwem energetycznym kraju a interesem spółki – inwestora.

– Wydaje się, że strategia i polityka energetyczna jest w Polsce kojarzona wyłącznie z unijnym przymusem przechodzenia na inne niż węgiel źródła energii.

– To błędne podejście, bo przecież dla Polski nie jest ważny spór, czy budować elektrownie jądrowe, farmy wiatrowe, czy odchodzić od węgla itp. W naszej sytuacji to strata czasu. Istotna jest fundamentalna zgoda, że punktem wyjścia w energetycznych planach Polski są wielkie zasoby węgla, z których nie powinniśmy w żadnym razie rezygnować, jako że energia z węgla należy do najtańszych (po energii nuklearnej). Nie jest przypadkiem, że tuż za polską granicą Niemcy budują dziś elektrownie węglowe. Oczywiście, dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju potrzebna jest również rozsądna dywersyfikacja źródeł energii.

– Jak daleko należałoby posunąć ów proces dywersyfikacji źródeł energii?

– A o tym muszą zadecydować dokładne analizy. Przede wszystkim należałoby dążyć do produkcji taniej energii. Aby kiedyś ją mieć, już dziś trzeba ponieść niemałe koszty i potraktować je jako niezbędną inwestycję w bezpieczeństwo energetyczne i dobrobyt następnych pokoleń. Tak trzeba na to patrzeć. We Francji obecne pokolenie może cieszyć się tanią energią dzięki poniesionym przez poprzednie pokolenie kosztom budowy energetyki nuklearnej… To właśnie trzeba brać pod uwagę, formułując strategię państwa.

– Na jakie źródła poza węglem powinniśmy dziś stawiać?

– Szansą dla Polski jest oczywiście gaz z łupków. Dziś wielu rzeczy w tej sprawie jeszcze nie wiemy, choć optymistycznie patrząc, możemy się spodziewać nawet rewolucji w polskiej energetyce. Równocześnie trzeba pamiętać, żeby bezpieczeństwo energetyczne Polski nie padło ofiarą tego spodziewanego sukcesu.

– Abyśmy z węgla nie przestawili się euforycznie na gaz?

– Przychodzi mi tu na myśl przypadek Norwegii, gdzie w latach 70. ubiegłego wieku nastąpił wielki przełom po odkryciu złóż ropy i gazu na Morzu Północnym. W ciągu ok. 15 lat Norwegia zaczęła czerpać ogromne dochody z eksportu tych złóż. Rząd norweski jednak nie przestawił całej energetyki opartej na elektrowniach wodnych na te nowe źródła. Postanowiono nie tylko pozostać przy naturalnej w tym kraju hydroenergetyce, ale nawet ją rozwijać. To jest właśnie myślenie strategiczne.

– A istotą polskiego myślenia strategicznego powinno być pozostanie przy węglu jako najtańszym dziś w Polsce źródle energii?

– Tak, mimo nadziei na własny gaz w pełni pokrywający nasze potrzeby, a być może także na jego eksport. Siła i bezpieczeństwo polskiej energetyki muszą być oparte na racjonalnym zróżnicowaniu wykorzystywanych surowców energetycznych. Powinniśmy także, po poważnych konsultacjach społecznych, zdecydować już dziś, czy w Polsce będziemy budować elektrownię jądrową.

– Uważa Pan, że powinniśmy?

– Uważam, że to jest racjonalne i dobrze byłoby w Polsce zbudować jedną lub dwie elektrownie jądrowe. Właśnie po to, żeby zróżnicować ten niezbędny „mix energetyczny”.

– UE domaga się zwiększenia udziału tzw. odnawialnych źródeł energii. Czy powinniśmy ulec tej ekologicznej tendencji?

– Już dziś staje się jasne, że nie. Mniej więcej 10 lat temu część europejskiej gospodarki i europejskich polityków uwierzyła, że będzie można zdobyć przewagę konkurencyjną, inwestując w odnawialne źródła energii, a w sferze publicznej posłużono się argumentacją ideologiczno-ekologiczną. Teraz okazuje się, że ci, którzy zainwestowali bardzo duże pieniądze w ten sektor, obawiają się, że nie uda się wyciągnąć z tego spodziewanych zysków. Aby odzyskać swój kapitał, bronią tamtej niedobrej decyzji, usilnie przekonując innych np. do zalet energetyki wiatrowej budowanej na wielką skalę. Należałoby więc wreszcie odideologizować to unijne podejście do tego rodzaju alternatywnych źródeł energii. W żadnym razie nie powinniśmy do nich dopłacać z naszych podatków. Dziś UE i poszczególne kraje z powodów pozaracjonalnych, pozaekonomicznych dotują określone odnawialne źródła energii.

– I naprawdę nie chodzi tu o względy ekologiczne i klimatyczne?

– To tylko zasłona dymna. Bo w istocie dotowani są producenci tych kosztownych urządzeń. Dlatego wobec promowania tej gałęzi energetyki jestem bardzo sceptyczny. Godne uwagi wydaje się natomiast rozwijanie tzw. rozproszonych źródeł energii. Gdybyśmy stworzyli odpowiednie warunki dla mikroźródeł produkcji prądu elektrycznego, to można by uzyskać tyle energii, ile wytwarza jedna elektrownia systemowa. Choć więc nie rozwiązywałoby to problemu energetycznego Polski, to z pewnością poprawiałoby bezpieczeństwo. Rozproszenie źródeł energii sprawia, że trudniej w taki system energetyczny ingerować z zewnątrz. Cały system staje się ponadto bardziej elastyczny, czego wymaga przyłączenie wielu małych źródeł energii. Szeroko rozumiana elastyczność, czyli zdolność adaptacji do nowych technologii, nowych źródeł energii, powinna być dziś podstawową cechą strategii energetycznej.

– Polska polityka energetyczna taka nie jest? Jak się wydaje, nie ogarnia dziś nawet tak realnej alternatywy, jaką mogą tworzyć polskie złoża gazu łupkowego. Dlaczego?!

– Z pewnością to, co się dzieje w sprawie ustawowych regulacji dotyczących gazu łupkowego, jest horrendalne. Ciągle ich nie ma. Naprawdę trudno to pojąć. Donald Tusk do tej pory nie chciał lub nie potrafił skoordynować pracy swoich ministrów w tym zakresie. Jak będzie teraz, po rekonstrukcji rządu, zobaczymy.

– Co dla tej sprawy oznacza ostatnia dymisja ministra środowiska i zastąpienie go przez dotychczasowego wiceministra finansów?

– Nowy minister środowiska deklaruje, że jego głównym zadaniem będzie „przyspieszenie” prac nad uruchomieniem wydobycia gazu ze złóż łupkowych. Niestety, pamiętamy, że to m.in. długie spory z Ministerstwem Finansów reprezentowanym przez min. Grabowskiego spowodowały opóźnienie prac nad rządowym projektem ustawy łupkowej. Zobaczymy, kiedy i w jakim ostatecznie kształcie rząd Donalda Tuska projekt zatwierdzi?!

– A czego się spodziewać w zakresie polityki energetycznej w razie przejęcia rządu przez PiS? Zaprzestania realizacji zobowiązań wynikających z pakietu klimatyczno-energetycznego, kategorycznego oprotestowania kolejnych unijnych zaostrzeń w sprawie redukcji emisji CO2?

– Z pewnością w Prawie i Sprawiedliwości uważamy, że przepisy wynikające z realizacji pakietu klimatyczno-energetycznego są dziś szkodliwe dla polskiej gospodarki. Podzielam opinię tych, którzy uważają unijną kampanię walki ze zmianami klimatycznymi za narzędzie, które służy innym celom niż ekologiczne. Dlatego zasadne wydaje się maksymalne ograniczanie negatywnego wpływu tych przepisów o redukcji emisji CO2 i handlu emisjami, które będą wprost uderzały szczególnie właśnie w polską gospodarkę.

– I w bezpieczeństwo energetyczne, na które PiS ma lepszą receptę?

– W tej sprawie wiele zależy i będzie zależało od racjonalnego, ale jednoznacznie twardego stanowiska każdego polskiego rządu. Trzeba pamiętać, że bezpieczeństwo energetyczne nie jest nam dane raz na zawsze. Jeżeli nie zbudujemy w Polsce nowych elektrowni i będziemy zmuszeni do importu energii elektrycznej, rozpocznie się proces uzależniania polskiej gospodarki od decyzji zewnętrznych. Gdy Prawo i Sprawiedliwość dojdzie do władzy, zadba o to, by tak nie było.

– Nawet kosztem kategorycznej niezgody na rozwiązania narzucane przez Unię Europejską?

– Jeśli będzie to konieczne, to tak. Ale przede wszystkim trzeba przekonywać, że nie ma sprzeczności między dbaniem o interesy własnego kraju a troską o dobro całej Europy. Europa będzie silna tylko siłą państw europejskich. A Unia Europejska nie stanie się znaczącym graczem w skali globalnej, jeśli osłabione będą gospodarki jej krajów członkowskich.

* * *

Dr Piotr Naimski – polityk, biochemik, nauczyciel akademicki, działacz opozycji w okresie PRL-u, publicysta, były wiceminister gospodarki, poseł na Sejm VII kadencji

2013-12-03 15:58

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Gowin: podaję się do dymisji

2020-04-06 12:04

[ TEMATY ]

polityka

Archiwum MNiSW

Jednym z celów reformy jest zrównoważony rozwój Polski także pod względem szkolnictwa wyższego i nauki – mówi min. Jarosław Gowin

Porozumienie pozostaje częścią Zjednoczonej Prawicy; rekomendowaliśmy na funkcję wicepremiera Jadwigę Emilewicz.

W poniedziałek zostanie złożony projekt zmiany konstytucji z podpisami klubu PiS, w tym z podpisami prezesa Jarosława Kaczyńskiego i premiera Mateusza Morawieckiego - zapowiedział lider Porozumienia Jarosław Gowin.

Gowin podczas konferencji prasowej przypomniał, że w piątek zaproponował zmiany w konstytucji, które spowodowałyby przesunięcie wyborów prezydenckich o dwa lata i wydłużenie obecnej kadencji prezydenta Andrzeja Dudy. "Propozycję tę przyjęło tylko Prawo i Sprawiedliwość" - podkreślił. "Powiedzmy sobie otwarcie: polska klasa polityczna nawet w tak trudnych warunkach nie potrafi się porozumieć" - dodał.

"Będę nadal przekonywał liderów partii opozycyjnych do poparcia projektu zmian w konstytucji. Dzisiaj ten projekt zostanie złożony z podpisami klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, w tym z podpisami pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego i pana premiera Mateusza Morawieckiego" - oświadczył.

Zaznaczył, że "Polska potrzebuje dzisiaj współpracy ponad podziałami rząd - opozycja i taką współpracę będę próbował nawiązać".

Gowin pytany, jak przesunąć wybory prezydenckie nie wprowadzając stanu nadzwyczajneg, odparł: "zmiana konstytucji". "Dzisiaj wraz z klubem parlamentarnym PiS będziemy rekomendowali zmianę regulaminu Sejmu, tak, aby między pierwszym, a drugim czytaniem (projektu zmiany konstytucji) nie było przerwy dwutygodniowej" - poinformował. "Dzięki temu cały kalendarz się spina. Zmiana konstytucji może być przyjęta przez Sejm 6 maja, przez Senat 7 maja, podpisana przez prezydenta 8 maja i w ten sposób przed wyborami 10 maja, możemy przesunąć je o dwa lata" - powiedział Gowin

CZYTAJ DALEJ

Małopolskie: Brak podejrzenia przestępstwa ws. śmierci księdza chorego na Covid-19

2020-04-08 08:22

[ TEMATY ]

kapłan

zmarły

kapłan

Radio Em

Ks. Roman Kopacz

Prokuratura Rejonowa w Bochni, która bada sprawę śmierci proboszcza Drwini (Małopolskie) Romana Kopacza, zakażonego koronawirusem, wciąż nie ma uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa.

Zgodnie z informacjami przekazanymi PAP przez zastępcę prokuratora rejonowego Barbarę Grądzką, śledztwo wciąż się nie rozpoczęło w powodu braku podejrzenia przestępstwa w sprawie śmierci proboszcza Drwini. Nie prowadzono też przesłuchań osób.

„Dalsze czynności zostaną podjęte po analizie dokumentów uzyskanych z Państwowego Powiatowego Inspektora Nadzoru Sanitarnego w Bochni” – zapowiedziała zastępca prokuratora rejonowego w Bochni.

W toku dotychczasowych czynności prokuratura próbowała ustalić m.in. prawidłowość postępowania dotyczącego umieszczenia księdza w izolacji domowej.

Zgodnie z informacjami biura wojewody małopolskiego, podanymi za małopolskim sanepidem, przyczyną śmierci księdza Romana Kopacza nie był Covid-19. Mężczyzna przebywał w izolacji domowej, ponieważ lekarz nie stwierdził konieczności hospitalizacji.

Jak informowała policja, 59-letni ksiądz zmarł 24 marca podczas próby przetransportowania go do szpitala. Wcześniej służby medyczne wezwane przez policjantów bezskutecznie reanimowały kapłana.

Dzień wcześniej, w poniedziałek, policja poinformowana o przebywającym w izolacji księdzu dwukrotnie była z wizytą na plebanii. "Ksiądz się pokazał, nie zgłaszał problemów" – powiedział PAP rzecznik prasowy bocheńskiej policji Łukasz Ostręga.

We wtorek sanepid zadzwonił na policję z informacją, że nie może się skontaktować z proboszczem i poprosił funkcjonariuszy o sprawdzenie, czy z chorym wszystko w porządku.

Wysłanemu na plebanię patrolowi nikt nie otwierał drzwi. Funkcjonariusze ustalili, kto może mieć klucze do budynku. Odpowiednio zabezpieczony policjant wszedł do środka i zastał księdza leżącego w łóżku. "Jego stan był ciężki, był tak osłabiony, że nie mógł mówić. Wezwano pogotowie" – relacjonował rzecznik prasowy policji w Bochni.

Medykom nie udało się uratować życia proboszcza – zmarł w trakcie próby przetransportowania do szpitala, po bezskutecznych reanimacjach.

Roman Kopacz był proboszczem parafii Matki Bożej Królowej Polski w Drwini od 2007 r., był także kapelanem strażaków gminy Drwinia. Pogrzeb duchownego odbył się 26 marca w Trzcinicy koło Jasła – w ograniczonym (by zapobiegać szerzeniu się epidemii) gronie rodzinnym.(PAP)

CZYTAJ DALEJ

Droga Krzyżowa - rozważania ks. Piotra Pawlukiewicza

2020-04-09 21:44

[ TEMATY ]

Droga Krzyżowa

ks. Piotr Pawlukiewicz

Ruali/pixabay.com


Przyjacielu, po coś przyszedł?...
Przyjacielu, po coś przyszedł?...
Przyjacielu, po coś przyszedł?...

To Chrystusowe pytanie skierowane do Judasza było ostatnimi słowami Zbawiciela, jakie wypowiedział przed swoim pojmaniem i uwięzieniem. Zanim rozpoczniemy Drogę Krzyżową w tym uświęconym miejscu, stańmy wobec tych słów: Przyjacielu, po coś przyszedł? Dlaczego podjąłeś trud podróży? Krzyż jest zgorszeniem, głupstwem, porażką. Na pewno chcesz iść za zgorszeniem, głupstwem i porażką? Nosimy krzyżyki na łańcuszkach, wieszamy je w domach, szkołach, szpitalach i nierzadko potem pod tymi krzyżami przeklinamy, że coś się nam nie powiodło, że nie poszło po naszej myśli, że ktoś nas odrzucił. Mówimy o krzyżu, śpiewamy o krzyżu, a kiedy przychodzi, często jesteśmy zaskoczeni i oburzeni.

Przyjacielu, po coś przyszedł?

Kto z nas jest godny stanąć przy krzyżu...?

Kto z nas jest godny stanąć przy krzyżu....?

Czy mamy wrócić do domów?

Jezus zapytał kiedyś swoich uczniów: Czy możecie pić kielich, który ja mam pić? I sam odpowiedział: Kielich mój pić będziecie. Tak powiedział swoim uczniom. Uczniowie dostąpią uczestnictwa w tajemnicy krzyża. Tylko uczniowie. Idźmy więc, za krzyżem. Pokorni, uważni, skupieni. Idźmy na kolejną lekcję miłości.

STACJA I

PAN JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY

Przekonywano kiedyś, że wśród nas najwięcej lekarzy, bo każdy zna się po swojemu na chorobach i ich leczeniu. Ale to błąd. Stokroć więcej wśród nas sędziów. Ktoś zajechał samochodem drogę – to prymityw. Ktoś źle załatwił sprawę – jest beznadziejny. Ktoś ma inne poglądy – jest całkiem bezsensowny. To już nie sądy dwudziestoczterogodzinne. To sądy dwudziestoczterosekundowe. Spojrzenie. Odruch. Wyrok. A Chrystus tak mocno podkreślał: Nie sądźcie! Bo tylko Bóg przenika i zna człowieka. Każde sądzenie brata jest pychą. A pycha ludzka jest tak wielka, że człowiek porwał się, by sądzić Boga. Ślepy Piłat osądzał Syna Bożego. Ten człowieczek chciał sądzić „światłość ze światłości”. Ziarno piasku z dna morza chciało ogarnąć ocean.

Piłat może i starał się uwolnić Jezusa, ale ten tłum tak bardzo domagał się wyroku. Może ktoś mówić: w zasadzie to staram się być chrześcijaninem, ale ten tłum wokół mnie tak głośno krzyczy o antykoncepcji, o eutanazji, o aborcji, o in vitro. Oni tak głośno krzyczą u mnie w biurze, na uczelni, w firmie, że ja milczę i dyskretnie umywam ręce.

Nie umyli rąk, liczni w dziejach ludzkości, uczniowie Jezusa. Od wieków poznaje się ich po czystych dłoniach. Oni, tak jak Chrystus, nie wydali wyroku. Oni go przyjęli.

STACJA II

PAN JEZUS BIERZE KRZYŻ NA SWOJE RAMIONA

Jezus w swoim nauczaniu wyjaśniał ludziom wiele kwestii, ale nie udzielił odpowiedzi na najbardziej nurtujące człowieka pytanie: dlaczego krzyż, dlaczego cierpienie?

Ks. Jan Twardowski napisał kiedyś taki krótki wiersz:

Dlaczego krzyż?

Uśmiech.

Rana głęboka

Widzisz,

to takie proste

kiedy się kocha.

Nie zrozumie krzyża egoista, człowiek szukający tylko swoich spraw. Będzie krzyż przeklinał i odrzucał. Zamknięte pozostaną dla niego słowa Zbawiciela mówiące o słodkim jarzmie i lekkim brzemieniu. Nazwie je nielogicznymi.

Dawno temu naukowcy zauważyli, jak małe ptaszki wyruszając w drogę przez morze chwytają w dziób niewielkie gałązki. Dlaczego to czynią? – zastanawiano się. Przecież to utrudnia im lot. Przecież to dla nich poważne obciążenie. Zagadka się rozwiązała, kiedy spostrzeżono, iż te Boże stworzenia, znużone wielogodzinną podróżą rzucają gałązkę na powierzchnię morza, siadają na niej, odpoczywają, a potem kontynuują swoją wędrówkę.

A może nam w życiu bywa tak ciężko, ponieważ nieustannie zabiegamy o to, by było nam lekko?

Ks. Jan Twadrowski napisał jeszcze kiedyś, że krzyż to takie szczęście, że wszystko inaczej...

STACJA III

PAN JEZUS PO RAZ PIERWSZY UPADA

Są trzy takie stacje na drodze krzyżowej, które nazywają się upadek Jezusa. Ale one powinny się nazywać powstanie Jezusa. Bo to, że upadał, to tylko wyczerpanie, zmęczenie mięśni, utrata równowagi. To, że powstał, to czysta miłość.

Dziś świat fascynuje się upadkami człowieka. Ludzie chcą podejrzeć grzech, pokazać grzech. Z detalami, z różnych ujęć. A wszystko w imię przekonania: taka jest prawda, tacy jesteśmy. Księga Apokalipsy mówi, że imię szatana to oskarżyciel, bo on dzień i noc oskarża braci naszych. To on tak mocno koncentruje uwagę ludzi na grzechach i ukazuje je jako mur nie do pokonania. A wszystkie upadki świata, grzech Ewy, Adama, Kaina, wszystkie zdrady, zabójstwa, bluźnierstwa, zbrodnie wszystkich totalitaryzmów, cała obrzydliwość ludzkiej grzeszności jest obmyta jedną kroplą krwi Chrystusa.

To dlatego, że Chrystus wtedy powstał i dźwignął krzyż, dźwignął nasze grzechy, dziś każdy z nas może usłyszeć te najpiękniejsze na świecie słowa: i ja odpuszczam tobie grzechy.

STACJA IV

PAN JEZUS SPOTYKA MATKĘ SWOJĄ

Do Maryi zapewne docierały słowa, które dla każdej matki są najboleśniejsze: twój Syn odszedł od zmysłów. Szatan chciał przeniknąć jej duszę mieczem bolesnego oszczerstwa, że jej Syn oszalał. Ale Ona mocno rozpamiętywała słowa Elżbiety napełnionej Duchem Świętym wypowiedziane przed laty: błogosławiony jest owoc twojego łona. BŁOGOSŁAWIONY. Dobry, prawy, pełen światła. Ona wierzyła Bogu, nawet wtedy, kiedy jej Syn był miażdżony cierpieniem na Drodze Krzyżowej. Nie ratowała Go, nie chciała wyrwać Go z rąk oprawców, ale dała Mu coś więcej: zrozumienie i zaufanie. Ona jedna, tam, w tym tłumie wierzyła, że ta męka wpisana jest w ogrom planów Bożych.

To takie ważne widzieć swego bliźniego w perspektywie zamysłów Stwórcy. Jest tak wtedy, gdy matka zostawia dorosłe dziecko, by mogło spełnić Boże powołanie. Gdy małżonkowie nawet w kryzysie miłości modlą się za siebie. Tak naprawdę syna, córkę, męża, narzeczoną można kochać tylko na Drodze Krzyżowej oddając ukochanego człowieka Bogu.

Abrahamie z góry Moria, Matko siedmiu synów z księgi Machabejskiej, Maryjo z Golgoty uczcie nas czym różni się miłość od uzależnienia.

STACJA V

SZYMON Z CYRENY POMAGA DŹWIGAĆ KRZYŻ JEZUSOWI

W ścisłym sensie Szymon Cyrenejczyk nie niósł krzyża. Niósł tylko ciężki kawał drewna. Bo żeby nieść krzyż, trzeba tego gorąco pragnąć, trzeba tego chcieć. Jezus zawsze mówił: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż. A jarzmo Jezusa nie było jarzmem Szymona. To nie była jego sprawa. Żołnierze zmusili go, by je dźwigał. Fundamentem niesienia Chrystusowego krzyża jest nasza zgoda, nasze „tak”. Dlatego każda droga krzyżowa rozpoczyna się od pytania: czy chcesz?

Kiedyś bardzo ciężko chory chłopiec zapytał swoją mamę: Mamusiu, dlaczego mnie tak boli? Kobieta odpowiedziała pytaniem: a gdyby Pan Jezus poprosił cię, byś cierpiał dla Niego, czy zgodziłbyś się? Tak – odpowiedział chłopczyk. No to Cię poprosił.

Bracie i siostro, a gdyby ciebie Chrystus poprosił?

STACJA VI

WERONIKA OCIERA TWARZ PANU JEZUSOWI

Wielu użalało się nad Chrystusem, ale tylko Weronika podeszła, by obetrzeć Mu twarz. Może to ją wspomniał po latach św. Jan, kiedy pisał w swoim liście, byśmy nie miłowali słowem i językiem, ale czynem i prawdą. Jak łatwo można zagubić chrześcijaństwo we wzniosłej teorii i pięknych sformułowaniach. I to chyba grozi szczególnie ludziom mocno związanym z religią. Charles Peguy napisał kiedyś: Są tacy, którzy ponieważ nie należą do człowieka, myślą, że należą do Boga. Sądzą, że kochają Boga, ponieważ niczego nie kochają. Ewangelia domaga się konkretu. Bo można kochać świat, ludzkość, Kościół i nie kochać nikogo. A gdyby tak usiąść i napisać imiona i nazwiska tych, których kochamy. A potem skreślić matkę, ojca, brata, dziecko, przyjaciela, bo przecież poganie też kochają najbliższych. Ile osób by na tej kartce pozostało? A byłoby tam imię skazańca z Golgoty?

Przed laty w jednej z gazet ukazało się niecodzienne ogłoszenie. Pewien żołnierz, trzymający wartę przy Grobie Nieznanego Żołnierza dziękował w nim nieznanej kobiecie, która w upalny, letni dzień otarła mu pot z twarzy. Wtedy, stojąc na baczność, nie mógł powiedzieć ani słowa. Teraz chciał okazać jej wdzięczność. Ile miłości jest w geście otarcia twarzy bezradnemu człowiekowi. Jezus odnajdzie wszystkich, którzy kiedykolwiek Mu to uczynili.

STACJA VII

DRUGI UPADEK PANA JEZUSA

Nie lubimy, gdy ktoś upada. Wtedy zakłóca ruch, wybija z rytmu innych, trzeba się zatrzymać i go podnosić. Przez takiego kogoś są tylko opóźnienia i brak porządku. Najczęściej przewracają się dzieci, starzy i chorzy. I świat znalazł na nich sposób: aborcję i eutanazję. Świat nie ma czasu dla upadających, guzdrzących się, marudzących, zadumanych. Świat się spieszy. Ma napięty harmonogram. Pędzi do nowego telewizora, zakupu nowej komórki i nowej promocji. Świat kocha postęp i chce, by Kościół też był postępowy i nadążał za szaloną gonitwą. Chce, by Kościół pobłogosławił wszystkie pragnienia i uczynki ludzi, bo skoro czegoś mocno pragną, to na pewno jest to dobre. Niech Kościół nie utrudnia ludziom, nie komplikuje, niech się nie czepia.

Ks. Janusz Pasierb napisał kiedyś: „Każde chrześcijaństwo, zgodne z rozumem, zgodne z naturą, bezbłędne pod względem taktycznym, niewymagające zbyt wiele, będzie musiało się potykać o zesztywniałe zwłoki Skazańca z Golgoty po wszystkie czasy”.

STACJA VIII

PAN JEZUS POCIESZA PŁACZĄCE NIEWIASTY

Niektórzy płaczą, gdy ich drużyna przegra mecz. Inni płaczą, gdy nie zdadzą jakiegoś egzaminu. Dla kogoś dramatem jest przybrać na wadze, dla innego zarysowany lakier na samochodzie. Wiele mamy problemów i ciągle przybywają nowe. Często nie pamiętamy tego, co opłakiwaliśmy przed rokiem. Jezus przypomina nam rzecz oczywistą, ale jakże często zapominaną: tak naprawdę mamy tylko jeden poważny problem: śmierć i wybór wiecznego potępienia lub szczęśliwości. Tu gdzie teraz jesteśmy, na Jasnej Górze, mnóstwo ludzi wydeptało swoją ścieżkę. Gdzie oni teraz są? Gdzie ich problemy? Martwili się zgubionymi pieniędzmi, rozbitą szybą, kłótnią z sąsiadem. Gdzie są teraz te zmartwienia? Nie pamiętamy często nawet imion naszych pradziadków. Czym oni żyli? Co było ich radościami i smutkami? To samo kiedyś stanie się z nami. Tylko ktoś wyjątkowy pozostawi po sobie znaczącą pamiątkę. Po większości z nas, po latach, nie zostanie nic. I tylko jedno będzie ważne: czy liczyłeś się z Bogiem? Czy kochałeś Go? Czy żyłeś Nim na co dzień?

Czy zadajemy sobie pytania o wieczność kolegi z pracy, koleżanki ze studiów? O swoją wieczność? Ilu z nas potrafi rozpłakać się na tym jedynym ważnym problemem? Cyprian Kamil Norwid napisał:

Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny

Czy to co Twoje będzie zatracone

Czy popiół tylko zostanie i zamęt

Co idzie w przepaść z burzą. Czy zostanie

Na dnie popiołu gwieździsty diament

Wiekuistego zwycięstwa zaranie?

STACJA IX

TRZECI UPADEK JEZUSA

Trzeci upadek. To mogła być wielka pokusa, by się poddać, by już nie wstawać. Mogła pojawić się myśl: Niech tu już Mnie zabiją, niech się dzieje, co chce. Nie dam już rady. Do tej stacji dochodzi wielu ludzi. Kiedy upadają po raz setny, tysięczny, pogrążając się w uzależnienie od alkoholu, w pornografii, w zazdrości. Wtedy pojawia się myśl: już nie dam rady. Już nie powstanę. Po co się z tego spowiadać, skoro grzech i tak powróci. A przecież się starałem. Odprawiałem rekolekcje i pielgrzymki. Cisną się wtedy na usta słowa rozgoryczonego Piotra: Mistrzu, całą noc łowiliśmy i niceśmy nie ułowili.

Pismo święte mówi: serce ludzkie podobne jest do przepaści. A w tych przepastnych przestrzeniach ludzkiego wnętrza ukryte bywa sprytnie to, co dla człowieka najniebezpieczniejsze – pycha. Ks. Aleksander Fedorowicz powiedział kiedyś: Lepiej jest człowiekowi popaść w grzechy ciężkie niż w stan wszechogarniającej pychy. Dlatego niekiedy na naszej Drodze Krzyżowej przychodzi upadek, z którego już sami nie potrafimy się podnieść. Nasi bliscy już to widzą, znajomi są kurtuazyjnie zaskoczeni, a my stoimy jak nędzarze przed dwoma drogami: pychą i pokorą. Drogami Piotra i Judasza. Błogosławieni, którzy wbrew ludzkiej nadziei – spes contra spem – zdołają wtedy zakrzyknąć: Lecz na Twoje słowo zarzucę sieć. Jeszcze raz.

Kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony. Do końca.

STACJA X

PAN JEZUS Z SZAT OBNAŻONY

Oglądali Go, podglądali, podsłuchiwali, wystawiali na próbę. W końcu zdarli z Niego szatę. I nie znaleźli tego, czego szukali. Znaleźli tylko czystą miłość. Tylko prawdę i dobroć. Czystość serca daje odwagę i wolność. Błogosławieni, szczęśliwi są ci, którzy nie lękają się prawdy do dna, do końca. Możecie czytać ich korespondencję, słuchać osobistych zwierzeń, zaglądać w sekretne notatki. Znajdziecie w tym wszystkim tylko życie Bożego dziecka.

Tak wielu ludzi się boi, że się wyda, że się coś okaże, że ktoś wyciągnie na dzienne światło. Co z tym zrobić? Trzeba to ukrzyżować. Utopić w wodzie chrztu. Oczyścić krwią Zbawiciela. Ta droga jest bardzo konkretna: spowiedź, pokuta, wolność. Kto naprawdę umarł z Jezusem, ten nie ma czego się bać. Temu nie są potrzebne szaty tytułów, osiągnięć, nieustannych sukcesów w rywalizacji. On wie, że jego skarbem jest biały kamyk, na którym wypisane jest jego nowe imię. Imię czystego człowieka.

STACJA XI

PAN JEZUS DO KRZYŻA PRZYBITY

Bóg przybity do krzyża. To szokujący, ale i wspaniały znak Jego miłości do nas. Bóg dał się przybić do naszego życia. Tak, żeby nie dało się Go oderwać. Sam mówił: Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata. Kiedy tylko budzi się dzień, we wszystkich kościołach kapłani wznoszą nad głowami wiernych Biały Chleb i przypominają, że to jest Ciało za nas wydane. Każdego dnia Chrystus czeka, by rozgrzeszać swoje poranione dzieci w kościołach Paulinów, Jezuitów, Kapucynów, Dominikanów, Franciszkanów, Bonifratrów, Redemptorystów. Cały dzień Chrystus jest wyniesiony w monstrancji w Sanktuarium Matki Bożej na Jasnej Górze. Od setek lat przypomina o swojej miłości w znaku krzyża.

Od wieków Bóg, jakby przybity do tego miasta, dzieli losy z mieszkańcami Częstochowy. Bóg przybity do Polski, do całego świata. Wbity jak hak w tatrzańskiej skale, ratujący tych, którzy odpadają od życia i lecą w przepaść.

Niekiedy ktoś może prosić: Jezu, przytul mnie, obejmij mnie. Ale to dla Niego zbyt mało. On się miłością przybija do naszego życia. Na dobre i na złe. Na nasze zbawienie wieczne.

STACJA XII

PAN JEZUS UMIERA NA KRZYŻU

Gdy Jezus umierał na krzyżu, być może ktoś pomyślał, że szkoda Jego życia. Tak wiele pożytecznych rzeczy czynił, a teraz wszystko skończone. Tyle osób mógł jeszcze uzdrowić, nakarmić, wskrzesić, a jednak został powstrzymany przez intrygę złych ludzi. Wszyscy pamiętali, że kiedy wędrował z uczniami po drogach Palestyny, zawsze ich wyprzedzał, zawsze się śpieszył. A teraz bez tchnienia, bez życia, bez ruchu wisi na krzyżu. A to jednak nie była prawda. On nie dał się zatrzymać. Przekroczył próg śmierci i dalej poniósł swoją Ewangelię nadziei. Kiedy ludzie patrzyli na zmarłego Jezusa, na Jego martwe ciało, On był już w otchłaniach, zwiastując zmarłym wyzwolenie.

Musimy pamiętać, że i my najwięcej czynimy, gdy nasze ciała obumierają w postawie modlitwy, gdy splatamy nasze dłonie w geście błagania. Ludzie będą mówili, że to marnowanie życia. Tak. My musimy zmarnować życie ciągle obumierając dla świata, przekraczając go w wierze, nadziei i miłości.

STACJA XIII

PAN JEZUS ZDJĘTY Z KRZYŻA I ZŁOŻONY NA RAMIONA MATKI

Można być przy Jezusie, bo potrzebuje się zdrowia i szczęścia. Można być przy Nim, by inni to wiedzieli i podziwiali. Można szukać u Niego sensu dla swego życia lub duchowego ładu i harmonii. Jak bogaty młodzieniec z Ewangelii można prosić Go o receptę na życie wieczne.

Ale w tych wszystkich wypadkach jest się raczej z sobą samym niż z Chrystusem. Być przy Jezusie to przede wszystkim być przy Nim tak, jak Maryja na trzynastej stacji Drogi Krzyżowej. Ona tuli ciało swego Syna, choć On już nie naucza, nie karmi, nie uzdrawia. Został już tylko ból i słowa: koniec, beznadziejność, śmierć. Tu nie pocieszą żadne wspomnienia, nie pomogą żadne marzenia.

Co robić? Jezus na tę stację pozostawił nam słowa: Nie bój się. Wierz tylko. Kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony.


STACJA XIV

PAN JEZUS DO GROBU ZŁOŻONY

Aby wejść do świata pełni zbawienia, trzeba tu, na ziemi zostawić wszystko. Dlatego całe życie tracimy: beztroskie dzieciństwo, kolorową młodość, dzieci, które opuszczają dom rodzinny, w końcu musimy zostawić pracę, stracić zdrowie, pożegnać nad grobem przyjaciół. Anna Kamieńska napisała: Dzieje człowieka to kolejne wygnania z wielu rajów, to kolejne zamykanie się za nami bram, bezpowrotnie, na zawsze. Nie ma powrotów. Nigdy.

Ktoś powie: to przerażające. Wszystko zostaje nam zabrane. Czy zabrane? Każdy człowiek ma przed sobą dwie drogi: żebraka i siewcy. Ten pierwszy gromadzi w swoich żebraczych torbach swój nędzny majątek. Torby są wielkie, ciążą mu bardzo, a on nie rozstaje się z nimi nawet na chwilę, choć tak naprawdę to tylko same śmiecie. Ale człowiek może być, jak siewca, który idzie przez życie i hojnie rzuca na pole Królestwa Bożego ziarna swoich talentów, pracy i miłości. Pod koniec życia torba jest pusta. Ale pole zostało obficie zasiane.

Grób Chrystusa to pierwsze ziarno nowego ogrodu życia, a wszystkie cmentarze świata to zasiane pola Nowej Ziemi. Grób Chrystusa jest pierwszym, przy którym słowo koniec ustępuje miejsca słowu początek. Przy nim dziś kończymy drogę krzyżową, ale jutro, o poranku, znowu spotkamy się przy tym samym grobie. Ale będzie to już zupełnie inne miejsce.

ZAKOŃCZENIE

Stacja piętnasta – powrót do domu, spotkanie z najbliższymi, wieczorna modlitwa.


Stacja szesnasta – trudna rozmowa w rodzinie.
Stacja siedemnasta – wizyta u lekarza.
Stacja czterdziesta – śmierć kogoś bliskiego
Stacja setna.
Stacja tysięczna...
Kto nie zna drogi do morza, niech podąża za rzeką.
Niech podąża za krzyżem ten, kto szuka drogi do Boga, do zmartwychwstania, do życia. Amen

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję