Reklama

Niedziela Lubelska

W trosce o najuboższych

URSZULA BUGLEWICZ: – Caritas Archidiecezji Lubelskiej prowadzi wiele dzieł miłosierdzia…

KS. WIESŁAW KOSICKI: – Działalność lubelskiej Caritas związana jest zarówno z kalendarzem liturgicznym, jak i licznymi wydarzeniami, które generują różne potrzeby w naszym regionie i na świecie, a przez to wymagają naszej reakcji. W ostatnim czasie, dzięki zaangażowaniu wolontariuszy z całej archidiecezji, udało nam się zrealizować wiele dzieł i kampanii. Ich celem było pozyskanie nowych darczyńców, którzy przez przekazanie nam środków finansowych i darów rzeczowych przyczynili się do tego, iż mogliśmy skutecznie pomóc osobom wymagającym wsparcia.

– Które z realizowanych dzieł okazało się w ostatnim czasie najważniejsze?

– Jednym z naszych najważniejszych osiągnięć jest utworzenie funduszu pomocowego o nazwie „Caritas dzieciom”. Pierwsze środki na uruchomienie funduszu pozyskaliśmy w ramach kampanii o nazwie „77 km dobra”. Akcja, która trwała przez okres jednego miesiąca (na przełomie sierpnia i września br.), polegała na zbieraniu monet jednozłotowych. Chcieliśmy ułożyć z nich ciąg monet jednonominałowych, pobijając rekord Guinessa, który w tej kategorii aktualnie należy do organizacji charytatywnej z Austrii. Rekordu nie udało się pobić, ale to wydarzenie spowodowało mobilizację wielu środowisk, wrażliwych na potrzeby dzieci znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Zgromadzona w ramach kampanii kwota ok. 60 tys. zł w całości została przeznaczona na utworzony fundusz. Pieniądze, które na nim gromadzimy, przeznaczone są na konkretną pomoc dla dzieci, jak dożywianie, wyprawki szkolne i stypendia dla uczniów czy finansowanie leczenia i rehabilitacji.

– Na czym konkretnie ta pomoc polega?

– Dzięki wielu darczyńcom, w bieżącym roku szkolnym finansujemy obiady dla ok. 100 uczniów, a także przygotowaliśmy wyprawki szkolne dla kilkuset osób z naszej archidiecezji. W ramach organizowanej przez nas – już po raz drugi – akcji „Tornister pełen uśmiechów”, na przełomie sierpnia i września prowadziliśmy zbiórkę pieniędzy w parafiach. Zgromadzone środki przeznaczyliśmy na przygotowanie 400 tornistrów z wyprawkami, które przekazaliśmy uczniom z ubogich rodzin. Uroczyste podsumowanie akcji odbyło się w parafii pw. św. Michała Archanioła w Lublinie, gdzie podczas Mszy św. z poświęceniem przyborów szkolnych ok. 50 uczniów odebrało przygotowane przez nas wyprawki. Tę akcję chcemy kontynuować również w kolejnych latach.

– W jaki sposób Caritas pozyskuje środki?

– Jedną z wielu możliwości jest pozyskanie środków finansowych w ramach 1% podatku. Na początku jesieni Urząd Skarbowy podał informacje o pieniądzach przekazanych organizacjom pożytku publicznego w ramach 1% podatku dochodowego za rok 2012. Caritas Archidiecezji Lubelskiej otrzymała od podatników ok. 75 tys. zł, które zostały przeznaczone na działalność statutową naszej organizacji, czyli na pomoc dla potrzebujących z terenu naszej archidiecezji. Dzięki osobom, które zaufały naszej Caritas i przekazały nam swoje pieniądze, możemy pomagać osobom ubogim, bezrobotnym i bezdomnym przez organizowanie dla nich pomocy żywnościowej, dofinansowanie zakupu leków czy udzielanie zapomóg w trudnych sytuacjach losowych. Z głębi serca chciałbym podziękować wszystkim, którzy przekazali nam 1% podatku i prosić o dalsze wspieranie naszych działań.

– Od kilku miesięcy działania Caritas wspiera grupa osób wchodzących w skład działu rozwoju. Czym te osoby się zajmują?

– W kwietniu br. w strukturach Caritas Archidiecezji Lubelskiej powstał dział rozwoju. Ta nowa jednostka organizacyjna planuje działania naszej instytucji, by z jednej strony jeszcze lepiej pomagać potrzebującym, a z drugiej pozyskiwać coraz to nowych darczyńców. Jej zadaniem jest również budowanie dobrego wizerunku organizacji, a także współpraca z mediami, by za pośrednictwem środków społecznego przekazu jak najwięcej osób dowiedziało się o organizowanych przez nas akcjach i mogło włączyć się w liczne działania, które niosą pomoc najbardziej potrzebującym. Chcemy też rozbudować bazę darczyńców oraz usprawnić kontakt centrali z parafialnymi oddziałami i wolontariuszami, w tym e-wolontariuszami, którzy za pośrednictwem Internetu promują działania Caritas i pomagają nam w codziennej pracy na rzecz bliźniego. Ważnym zadaniem działu rozwoju jest również rozbudowa stron internetowych i wersji mobilnych oraz aktywność na portalach społecznościowych. Od kwietnia br. za pośrednictwem Internetu pozyskaliśmy ponad 2300 osób, które wspierają naszą działalność.
Planujemy nasze zadania nie tylko na najbliższy czas, ale staramy się zbudować strategię rozwoju na kilka lat, by optymalnie wykorzystać możliwości Caritas wobec pojawiających się potrzeb. Chcemy zainicjować nowe formy działalności, których celem będzie niesienie pomocy i wsparcia dla osób bezrobotnych, niepełnosprawnych oraz dzieci z rodzin ubogich i zagrożonych patologią. Myślimy również o nowych inwestycjach w placówkach zarządzanych przez CAL w Lublinie, Dąbrowicy, Firleju i Krasnymstawie. Na te cele chcemy pozyskać środki m.in. przez udział w konkursach ogłaszanych przez jednostki samorządu terytorialnego oraz inne instytucje przekazujące granty na działalność charytatywną i na inwestycje.

– Pomoc świadczona przez lubelską Caritas przekracza wiele granic…

– Lubelska Caritas włącza się w programy pomocowe, które przekraczają nie tylko granice naszej archidiecezji, ale również Polski. Ostatnio przeprowadziliśmy dwie zbiórki do puszek: na pomoc dla uchodźców z Syrii oraz dla poszkodowanych wskutek huraganu mieszkańców Filipin. Pomoc dla Syrii przekazaliśmy częściowo za pośrednictwem Caritas Polska, a częściowo za pośrednictwem parafii pw. św. Antoniego w Mersin w Turcji, prowadzonej przez polskich kapucynów z prowincji warszawskiej. Proboszcz tej parafii o. Paweł Szymala OFMCap, otacza opieką uchodźców z Syrii, szczególnie chrześcijan. Również na terenie Lublina przybywają uchodźcy z Syrii, którzy zostali objęci opieką prowadzonego przez nas Centrum Pomocy dla Migrantów i Uchodźców.

– Zbliżające się święta Bożego Narodzenia zapowiadają jedną z najważniejszych akcji Caritas…

– Jedną ze sztandarowych akcji Caritas jest Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom. Ta akcja, zainicjowana przed 20 laty w naszej archidiecezji, już na stałe wpisała się w działalność Caritas. Polega na rozprowadzaniu świec, które zapłoną na stołach podczas wieczerzy wigilijnej jako znak rodzącego się Chrystusa i naszej solidarności z potrzebującymi, którzy proszą najciszej – z dziećmi. W ramach kampanii świece z logo Caritas sprzedawane są w Adwencie we wszystkich parafiach archidiecezji; można je nabyć również w naszej centrali w Lublinie. Uroczysta inauguracja akcji odbyła się 28 listopada na pl. Litewskim w Lublinie. Podczas happeningu na centralnym placu miasta zapłonęła „Świeca Tysiąca Świec”, stając się symbolem rozesłania światła Chrystusa do wszystkich domów na nadchodzące święta Bożego Narodzenia. Wydarzeniu towarzyszyła oprawa muzyczna przygotowana przez Łukasza Jemiołę, a osoby uczestniczące w spotkaniu miały okazję nauczyć się i wykonać utwór Natalii Kukulskiej pt. „Piosenka światłoczuła”. Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom przebiega w tym roku pod hasłem: „Rozjaśnij dzieciom przyszłość” i jak zawsze ma wymiar ekumeniczny; swoim zasięgiem obejmuje również Kościół prawosławny i ewangelicko-augsburski.

– W tym roku Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom ma nowe propozycje…

– Nowymi propozycjami związanymi z akcją są świece sprzedawane w dwupakach oraz możliwość zapalenia świecy Caritas w świecie wirtualnym. Nabywając wigilijne świece, można od razu zakupić dwie: jedną dla siebie na świąteczny stół, a drugą dla bliźniego. Możemy ją przekazać, np. komuś z naszych bliskich, chorej lub samotnej sąsiadce, rodzinie pozostającej w trudnej sytuacji materialnej albo wysłać za granicę tym, którzy wyemigrowali z Polski. Inną formą włączenia się w dzieło pomocy dzieciom jest zapalenie świecy za pośrednictwem specjalnej aplikacji na naszej stronie: www.lublin.caritas.pl. Dostępna na stronie instrukcja krok po kroku przeprowadzi zainteresowanych przez kolejne etapy zapalania e-świecy.

– Jakie są inne formy przedświątecznej pomocy?

– Jeszcze inną formą pomocy jest przekazanie pieniędzy do znajdujących się w kościołach puszek, oznaczonych logo akcji „Gwiazdka nadziei” lub udział w zbiórce żywności. Środki finansowe zebrane podczas Adwentu zasilą fundusz „Caritas dzieciom”, a żywność zebrana w dniach 6-7 grudnia w wybranych sklepach Lubelszczyzny pozwoli na przygotowanie świątecznych paczek dla najuboższych rodzin. W zbiórkach żywności prowadzonych przez naszą organizację wielką pomoc okazują wolontariusze szkolnych i parafialnych oddziałów Caritas, za co z serca – w imieniu naszych podopiecznych – dziękujemy.

– Z jakimi planami lubelska Caritas wchodzi w Nowy Rok?

– Przede wszystkim chcemy rozpropagować akcję przekazywania naszej organizacji, która ma status pożytku publicznego, 1% podatku. Pierwsze cztery miesiące roku stwarzają możliwość poszerzenia grona darczyńców, o co w imieniu naszych beneficjentów będziemy się bardzo mocno starać. Wszystkich ludzi dobrej woli prosimy o zaangażowanie się w dzieła miłosierdzia. Bez was nie pomożemy tym, którzy najbardziej tego potrzebują.

2013-12-05 11:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zielona Góra: Konferencja nt. Akcji #WdzięczniMedykom

2020-03-31 18:49

[ TEMATY ]

Caritas

#WdzięczniMedykom

Archiwum diecezjalnej Caritas

Bp Tadeusz Lityński, Jacek Smykał, Ordynator Oddziału Zakaźnego Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze oraz ks. Stanisław Podfigórny, dyrektor Caritas Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej apelowali o wzięcie udziału w Akcji #WdzięczniMedykom

W siedzibie diecezjalnej Caritas w Zielonej Górze 31 marca odbyła się konferencja prasowa poświęcona Akcji #Wdzięczni Medykom, mającej na celu wsparcie finansowe szpitalnych oddziałów zakaźnych z terenu naszej diecezji.

W konferencji wzięli udział ordynariusz diecezji zielonogórsko-gorzowskiej bp Tadeusz Lityński, Jacek Smykał, Ordynator Oddziału Zakaźnego Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze oraz ks. Stanisław Podfigórny, dyrektor Caritas Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej. Wszyscy zgodnie apelowali o wzięcie udziału w Akcji #WdzięczniMedykom, prowadzonej przez Caritas Polska, w którą włączyła się również nasza diecezjalna Caritas.

Zobacz zdjęcia: Konferencja nt. Akcji #WdzięczniMedykom

Biskup Diecezjalny w czasie konferencji zwrócił się do diecezjan za pośrednictwem TVP 3 Gorzów. - Pragniemy w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej rozpocząć Akcję #WdzięczniMedykom, ale może bardziej #PomagamyMedykom. Chcemy pomóc w tej trudnej sytuacji, gdy oni są w tym bezpośrednim froncie walki o nasze zdrowie i o nasze życie. Pragnę zwrócić się z prośbą, z apelem, niezależnie od naszych przekonań politycznych, niezależnie od naszego przekonania światopoglądowego, do wszystkich mieszkańców Ziemi Lubuskiej i Ziemi Głogowskiej, o pomoc, o wsparcie dla naszych medyków. Sytuacja jest dramatyczna, dynamiczna z każdym dniem i do naszej modlitwy, do naszego dobrego słowa wobec nich i dla nich, chcemy również dołączyć bardzo konkretną pomoc - mówił bp Lityński, zachęcając diecezjan do wsparcia akcji i przekazanie środków na zakup do szpitalnych oddziałów zakaźnych niezbędnego sprzętu i środków ochrony. Biskup zachęcił też do przeżywania rekolekcji wielkopostnych transmitowanych za pośrednictwem lokalnej telewizji.

- Żaden szpital, żadne państwo, nie jest w stanie ponieść tak ogromnych kosztów diagnostyki, kosztów hospitalizacji, kosztów w ogóle tej całej epidemii. Dlatego ten apel Księdza Biskupa jest bardzo ważny. Potrzebujemy każdy pieniądz, za który można kupić sprzęt jednorazowy, maski, fartuchy. Liczyliśmy, że w ciągu 2 dni czasami zużywamy ponad 1000 sztuk różnego sprzętu. Także to są ogromne ilości Jesteśmy na początku epidemii, więc spodziewamy się za kilka tygodni wielu tysięcy zakażeń, nie mówiąc o ilościach zgonów. Dlatego następne sprawy to zakup respiratorów. Rozumiem, że społeczeństwo w czasie epidemii raczej biednieje niż się bogaci, ale jeżeli jest taka możliwość i mogą Państwo wyłożyć parę złotych na sprzęt dla tych 4 szpitali w naszym województwie lubuskim będziemy bardzo wdzięczni jako lekarze bezpośrednio zajmujący się tymi pacjentami - powiedział Jacek Smykał.

W naszej diecezji środki z akcji mają wesprzeć 4 szpitale na terenie województwa lubuskiego, które zajmują się diagnostyką i hospitalizacją pacjentów zakażonych wirusem Covid19. Środki z akcji zostaną przeznaczone na zakup najbardziej potrzebnego sprzętu medycznego: respiratorów, masek, fartuchów i termometrów. Szpitale wytypowane na terenie naszego województwa to: Szpital Uniwersytecki w Zielonej Górze, Lubuski Szpital Specjalistyczny Pulmonologiczno-Kardiologiczny w Torzymiu Sp. z o.o., 105. Kresowy Szpital Wojskowy z Przychodnią filia Żagań, Jednoimienny Szpital Zakaźny w Gorzowie Wlkp.

Akcja trwa do 10 kwietnia. Można ją wspomóc wpłacając dowolną kwotę na konto diecezjalnej Caritas lub wysyłając SMS o treści MEDYK na numer 72052.

CZYTAJ DALEJ

Lublin: terapia innowacyjna u pacjentów z COVID-19 przyniosła bardzo dobry efekt

2020-04-04 08:58

[ TEMATY ]

wywiad

lekarz

koronawirus

Adobe.Stock.pl

Terapia innowacyjna, której w Lublinie poddano trzech pacjentów z COVID-19, doprowadziła w drugiej dobie po podaniu leku do poprawy ich stanu klinicznego. Udało się zahamować postęp choroby i uniknąć podłączenia ich do respiratora – powiedział kierownik kliniki chorób zakaźnych szpitala w Lublinie dr hab. Krzysztof Tomasiewicz.

Kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie przybliżył w rozmowie z PAP szczegóły przebiegu terapii lekiem, który zastosowano poza wskazaniami rejestracyjnymi mechanizmów jego działania, a także wymogi prawne związane z przeprowadzeniem takiego leczenia.

PAP: Dlaczego zdecydowaliście się na zastosowanie tej pionierskiej metody?

Krzysztof Tomasiewicz: Decyzja o podjęciu terapii została oparta po pierwsze na analizie mechanizmów patogenetycznych, jakie występują w COVID-19, a po drugie po zapoznaniu się z nielicznymi, pojedynczymi wynikami podawania tego leku w Chinach, we Włoszech czy też ostatnio w Hiszpanii.
Rozpatrywaliśmy zastosowanie różnych cząstek działających na układ immunologiczny. Ostatecznie, po ocenie możliwych korzyści i ryzyka związanego z podaniem leków, dokonaliśmy wyboru leku, który blokuje receptor dla interleukiny 6. Była to trudna decyzja, ponieważ dotyczyła zastosowania leku poza wskazaniami rejestracyjnymi, ale chodziło o ratowanie życia pacjentów.

- Jaki jest mechanizm działania leku?

- Zastosowaliśmy lek, który ma zablokować receptor dla jednej z interleukin, a przez to zatrzymać nadmierną reakcję zapalną. Wiadomo, że ciężkie następstwa zakażenia, a więc niewydolność oddechowa i niewydolność wielonarządowa, są związane z gwałtowną burzą cytokinową, która sprawia, że układ immunologiczny, broniąc się przed zakażeniem, niszczy organizm. Nie jest to leczenie przeciwwirusowe, lecz terapia konsekwencji zakażenia.

- Jak ona przebiegała i ilu pacjentów nią objęliście?

- Terapia polega na podaniu dożylnym leku w dwóch dawkach w odstępach kilkunastu godzin. Objęliśmy nią trzech pacjentów, u których istniało bardzo wysokie prawdopodobieństwo zastosowania w kilku najbliższych godzinach leczenia oddechem wspomaganym (podłączenia do respiratora). Naszym zdaniem był to optymalny moment na zastosowanie tego typu leczenia. Zarówno wcześniejsze podanie leku, jak i, niestety, podanie go w okresie już podłączenia do respiratora wydaje się zmniejszać szansę na uzyskanie pozytywnego efektu terapeutycznego.

- W jakim wieku są pacjenci, czy mają jakieś współtowarzyszące choroby?

- Są to pacjenci między 60. a 75. rokiem życia, z chorobami współistniejącymi, a więc bezpośrednio zagrożeni negatywnymi następstwami zakażenia SARS-CoV-2.

- Jak następowała poprawa ich stanu zdrowia?

- Już w drugiej dobie po zastosowaniu leku u wszystkich pacjentów doszło do poprawy stanu klinicznego, przy czym aktualnie u dwóch jest to poprawa bardzo spektakularna, ze znaczną poprawą parametrów oddechowych, a w badaniach laboratoryjnych ze spadkiem parametrów zapalnych, takich jak ferrytyna, CRP czy prokalcytonina.
Trzeci pacjent również się poprawia, przy czym ta poprawa następuje wolniej. Lek wciąż działa i konieczna jest dalsza obserwacja. Najważniejsze, że udało się zahamować postęp choroby i pacjenci uniknęli leczenia przy pomocy respiratora.

- Jak wygląda procedura zezwolenia na przeprowadzenie eksperymentalnych metod?

- Terapia eksperymentalna wymaga zgody komisji bioetycznej. Składany jest protokół badania, w którym określa się zasady przeprowadzenia eksperymentu medycznego, formularz informacji dla pacjenta i świadomej zgody pacjenta. Ponieważ sytuacja była nadzwyczajna, poprosiłem Komisję Bioetyczną Uniwersytetu Medycznego w Lublinie o pilne rozpatrzenie mojego wniosku i w ciągu kilku dni uzyskałem zgodę, za co bardzo Komisji dziękuję. Nikt nie miał wątpliwości, że na szali jest ratowanie życia ludzkiego.

- Kto na świecie stosuje tę terapię i jakie są doniesienia o jej skuteczności?

- Terapia była stosowana u pojedynczych pacjentów w Chinach, we Włoszech i w Hiszpanii. Pierwsze doniesienia są bardzo optymistyczne, przy czym wydaje się, że zastosowany przez nas wybór czasu podania – w okresie narastania objawów niewydolności oddechowej – wydaje się najbardziej optymalny. We wspomnianych przypadkach zagranicznych z tym wyborem było różnie, co może mieć wpływ na skuteczność.

- Jak pan ocenia obecną sytuację epidemii z punktu widzenia osoby, która na co dzień walczy z COVID-19?

- Najważniejsze jest, aby nie doszło do przepełnienia pojemności systemu opieki zdrowotnej, a więc, by starczyło łóżek i respiratorów dla pacjentów, a także, aby było wystarczająco dużo pracowników opieki medycznej. Niestety takie zdarzenia obserwujemy we Włoszech czy w Hiszpanii. Rozwiązania systemowe i organizacyjne są bardzo ważne dla utrzymania kontroli nad sytuacją związaną z epidemią COVID-19.
Jeżeli dzięki wprowadzonym restrykcjom w kontaktach w przestrzeni publicznej uda się dokonać spłaszczenia krzywej zachorowań, a wszystko na to wskazuje, to epidemia może trwać dłużej, ale nie będzie gwałtowna, a to również pozwala na uniknięcie olbrzymiej liczby zgonów. Mam nadzieję, że na przełomie maja i czerwca będziemy już po szczycie zachorowań i w fazie wygaszania epidemii.

CZYTAJ DALEJ

Więzień Jezus i Jego uczeń, Stefan – Wielki Tydzień z kard. Wyszyńskim

2020-04-07 13:07

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

beatyfikacja

Prymas Tysiąclecia

z arch. Biura Prasowego Archidiecezji Warszawskiej

W 33 r. zgraja mężczyzn, dowodzona przez Judasza, która chciała aresztować Jezusa, wtargnęła w nocy do ogrodu za potokiem Cedron. Z kijami i mieczami rzucili się na Niego, aby Go pojmać i uwięzić.

W ciemności nocy odwaga tanieje, liczba świadków zdarzenia redukuje się do minimum, a więzień nie ma dość siły, by się bronić. Zło czuje się bezkarne. Oprawcy nie muszą patrzeć ofiarom w oczy.

Późnym wieczorem 25 września 1953r. zgraja mężczyzn w czarnych płaszczach „z ceraty” dobijała się do bramy domu przy ul. Miodowej w Warszawie. Wtargnęli do domu oburzeni faktem, że drzwi nie zostały natychmiast otwarte państwowym urzędnikom. Byli uzbrojeni. Odczytali dokument aresztowania i zabrali kard. Stefana Wyszyńskiego w nieznane.

Rywałd – pierwsza stacja Więźnia

Od północy, po nagłym aresztowaniu, Prymas jechał w nieznane. Po drodze nie mógł odczytać żadnych drogowskazów, orientował się tylko, że wiozą go w kierunku Grudziądza. Czuł, że grozi mu ogromne niebezpieczeństwo, miał prawo spodziewać się wszystkiego. Rankiem, 26 września 1953 r. wprowadzono go do pokoju franciszkańskiego klasztoru w Rywałdzie. Zobaczył miskę z wodą po myciu, niepościelone łóżko, otwartą na pół walizkę i stos książek na podłodze. Władze działały w pośpiechu, wyrzuciły poprzedniego lokatora nie dbając o detale. Dwa okna, które wychodziły na podwórze, zaklejono gazetą. Na ścianie Prymas dostrzegł obraz z podpisem: „Matko Boża Rywałdzka, pociesz strapionych”. „Był to pierwszy głos przyjazny, który wywołał wielką radość. (…) „Sprawa Chrystusowa” trwa blisko dwa tysiące lat i za tę sprawę ludzie siedzą do dziś w więzieniach” – zanotował w „Zapiskach więziennych” pod datą 4 października.

W tym samym dniu „erygował” na ścianie Drogę Krzyżową. Napisał ołówkiem nazwy stacji Męki Pańskiej i każdą oznaczył krzyżykiem. 25 września 1953 r. rozpoczęła się jego droga krzyżowa i od razu włączył ją w Drogę Jezusa. Nie skupił się na niebezpieczeństwie i sytuacji, w której się znalazł. Skupił się na Tym, który pierwszy został pojmany bez procesu i wyroku. Rozpoczęło się Jego „zanurzanie” w Bogu.

W Rywałdzie spędził siedemnaście dni. Dzień i noc pilnowało go około 20 funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Wieczorem 12 października dostał pół godziny na spakowanie rzeczy i znów powieziono go w nieznane. Więzień na Drodze Krzyżowej nie ma żadnych praw.

Stoczek Warmiński – stacja druga

Prymas całą drogę modlił się i próbował odczytywać kierunek podróży. W Stoczku Warmińskim, w opuszczonym klasztorze Księży Marianów, zastał księdza i siostrę zakonną, którzy mieli służyć mu pomocą. W rzeczywistości – jak potwierdziły dokumenty zgromadzone przez IPN – byli tajnymi współpracownikami UB. W trójkę spędzili tu rok z trzyletniego uwięzienia Prymasa. Rok w twierdzy, którą funkcjonariusze MBP zrobili z klasztoru. Pilnowali go wewnątrz i na zewnątrz budynku. Aby zagwarantować brak kontaktu z otoczeniem z sąsiedztwa wysiedlono proboszcza i mieszkańców dwóch domów. Budynek ogrodzono wysoką siatką a w nocy oświetlono reflektorami. Wybudowano 12,7 km płotu uzbrojonego w materiały wybuchowe. W sumie pilnowało Prymasa 90 żołnierzy.

Sygnały świetle w tzw. pokoju techniki meldowały o najmniejszym poruszeniu się Więźnia. Podsłuchy były umieszczone w kaloryferze, lampie i drzewie w ogrodzie.

Zima 1954 r. w Stoczku była dla Kardynała bardzo trudna. W domu panował ziąb. Stare piece zatykały się, dymiły od sadzy, szybko stygły i nie dawały ciepła. Prymas zanotował w „Zapiskach więziennych”, że przez całą zimę w Stoczku miał zmarznięte ręce i nogi, nie mógł pracować przy stole, bo mimo otulenia pledem był zziębnięty do kości. W łazience w piecu w ogóle nie dało się rozpalić, więc mycie odbywało się w całkowitym zimnie. Pokoje na dole nie były w ogóle ogrzewane. Co kilka dni z ich wnętrza wyrąbywano sterty lodu. Ściany korytarzy pokrywała gruba warstwa mrozu. Prymas zanotował, że noce były tak zimne, że nogi nie rozgrzewały się pod kołdrą. Puchły mu ręce i oczy. Bolała głowa, brzuch i plecy w okolicach nerek. Przetrwał zimę wciąż chorując, pozbawiony właściwych leków. W kwietniu komendant wyraził zgodę na komisję lekarską, ale lekarze zjawili się dopiero miesiąc później.

„W końcu alei grabowej, w grupie lip, w większości podpiłowanych i odrutowanych, wznieśliśmy krzyż, złożony z dwóch kijów przewiązanych drutem kolczastym. Powstała w ten sposób „kalwaria”, jako cel naszych wędrówek, ogrodzona kamieniami i cegłami” – pisał Prymas w „Zapiskach więziennych”.

Wielkanoc 1954 r. - przygotowania

Pierwsza Wielkanoc w więzieniu wypadała 19 kwietnia. Dla więźniów, zdanych tylko na swoje towarzystwo i nękania „opiekunów” nie był to jednak czas beznadziei, Prymas dbał o dyscyplinę duchową. „W naszej kapliczce odprawiliśmy sobie we troje rekolekcje przed uroczystością wielkanocną. Rozważania były osnute na tle Tomasza à Kempis „O naśladowaniu”. Myślą przewodnią była ascetyka więzienia jako nadzwyczajnego środka stosowanego przez Opatrzność do uświęcenia ludzi od początków chrześcijaństwa. Chrześcijanie zaczęli „karierę” więźniów bardzo wcześnie, bo od czasów pierwszych kazań świętego Piotra Apostoła w Jerozolimie” – zanotował Prymas. W Stoczku powstały też cztery teksty Drogi Krzyżowej, które ukazały się drukiem pt. „Via crucis. Szkice więzienne” w 2011 r. To tam wołał Więzień – Prymas rozważając pomoc Szymona w niesieniu krzyża: „Wszystkie Szymony Chrystusa to: Ojciec Święty, biskupi i kapłani, zakonnicy, wierni katolicy, wspierający Chrystusa”.

Tęsknota za tymi, których Pan powierzył

Pod datą 15 kwietnia 1954 r., kard. Wyszyński zanotował wzruszające wyznanie tęsknoty pasterza za powierzonymi mu owcami: „Wielki Czwartek. Sercem i myślą jestem w archikatedrze, wśród duchowieństwa i wiernych. Modlę się o to, by mój następca przy ołtarzu, przy konsekracji olejów i przy mandatum, czynił to lepiej niż ja; by obdzielał kapłanów Ciałem Chrystusa, wszczepiając w nich ducha jedności diecezjalnej”. Modlitwa o jedność dość często pojawia się w intencjach Prymasa. On wiedział, na jakie naciski narażeni są jego najbliżsi współpracownicy i hierarchowie Kościoła w Polsce po jego aresztowaniu i uwięzieniu. Rozumiał jak wielkiego wsparcia modlitewnego potrzebują. Przeczuwał, choć nie dostawał żadnych wiadomości. Nie czytał gazet, nikt go nie odwiedzał i nie otrzymywał listów. Modlił się za „opiekunów” więziennych i nieprzyjaciół tak, jak Jego Mistrz przed laty: „Ojcze, wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.

Prudnik Śląski – stacja trzecia

W październiku 1954 r. samolotem przewieziono Prymasa do Prudnika, gdzie klasztor Franciszkanów zamieniono na nowy „obóz izolacyjny”. Tu Prymas spędził cały rok, zanim, na mocy rządowego rozporządzenia, przeniesiono go do Komańczy. Tu również był strzeżony przez wojsko i UB, inwigilowany i podsłuchiwany. W marcu 1955 r. w grzejniku centralnego ogrzewania sam znalazł podsłuch.

3 kwietnia 1955 r. zapisał: „Niedziela Palmowa. Serce i myśl wyrywają się do archikatedry Świętego Jana, by stanąć na progu i doznać radości wspólnej modlitwy. Trzeba jednak powstrzymać serce i myśl. Niech będzie tu, gdzie Bóg pozwala więzić ciało. Nie chcę, Ojcze, nawet przez to dążenie do najlepszych uczuć być przeciwny woli Twojej. Pozwoliłeś zamknąć mnie wśród tych drutów, pozwoliłeś, by moja Katedra pozostałą i dziś bez mojej służby – Fiat voluntas Tua. Serce, wróć i nie przekraczaj granic murów, pozostań wierne Bogu, jak ciało jest uległe i spogląda tylko ku niebu, gdyż ono nie jest odrutowane”.

W Wielki Czwartek znów, jak rok wcześniej w Stoczku, tęsknił: „Dzień Ostatniej Wieczerzy, dzień ustanowienia Eucharystii, pierwszej Mszy świętej, pierwszej Komunii świętej i pierwszych święceń kapłańskich – najbardziej kapłański dzień, całą duszę kapłańską bierze w soje ramiona i upomina się o czyny, do których jest powołany. Chrystus chciał być dziś z uczniami swoimi. Jak wielką męką dla biskupa jest być z dala od swoich kapłanów, od swojej katedry i diecezji. Żaden z tych dni niewoli nie udręczy tak, jak ten dzień. Jak wielkiego wysiłku pokory i uległości potrzeba, by przeżyć ten dzień w duchu, jakiego ojciec ode mnie ma prawo oczekiwać. Jak bardzo niegodny się czuję tej łaski ołtarza, do którego tak śmiało przystępowałem… Dziś to czuję”. Zanotował też czułe, szczere, a jednak rozdzierające serce wyznanie Chrystusowi:

„Najdroższy Nauczycielu i Wodzu, nie mogę spełnić powinności mojej, gdyż nie mogę na klęczkach omywać nogi tych dzieci moich, które mi dałeś… (…)Pozwól mi przejść na kolanach przez Krakowskie Przedmieście, a uczynię to bez zwłoki”. W zeznaniach księdza – współwięźnia możemy przeczytać, że Prymas walczył ze smutkiem i zgryzotą, nie poddawał się naciskom, dbał o dyscyplinę dnia – wstawał codziennie o godz. 5.00 – kilka godzin modlił się, pracował, ale zdarzało się też, że płakał.

„Bądź wola Twoja, jako w niebie tak i w Komańczy…” – stacja czwarta

W Komańczy zamieszkał na pierwszym piętrze klasztoru sióstr nazaretanek, na końcu lewej części korytarza. Tu przeżył ostatnie Triduum i Wielkanoc jako więzień. Tu był otoczony życzliwością i troską sióstr, ale jednak wciąż cierpiał. Od momentu aresztowania schudł 20 kg, był blady, wycieńczony i obolały. Nosił w sercu jakąś ranę. Próbował leczyć doświadczenie opuszczenia miłością i modlitwą, ale na jego twarzy wciąż obecny był ten cień smutku, o którym mówiła później jego siostra Julia Wyszyńska. W Wielki Czwartek 1956 r. pisał: „Wieczysty Kapłanie – gorąco pragnąłeś pożywać Twoją Paschę z uczniami. Twoje gorące pragnienie jest tak bardzo kapłańskie, wyrasta ze wspólnoty rodziny kapłaństwa, którego jesteś Początkiem i Źródłem. I ja „pragnę pragnieniem” męki kapłana, któremu też dałeś uczniów. Ale pomimo tak gorącego pragnienia, nie jest dana memu sercu kapłańskiemu ta pociecha, której z woli Ojca doznałeś w wieczerniku. Tyś doznał ulgi, rozdając Eucharystię uczniom swoim. Moja męka kapłańska nie skończy się tak radośnie. Muszę ją przeżyć sam, bez współdziałania moich uczniów”.

***

Więziono go przez trzy lata – bez procesu, śledztwa a nawet aktu oskarżenia. 26 października 1954 r. napisał list do Bieruta z prośbą o zwolnienie go ze względu na stan zdrowia. Nie otrzymał odpowiedzi. Do końca życia modlił się w intencji Bieruta, nosił kartkę z modlitwą w brewiarzu. Kulisy aresztowania Prymasa Tysiąclecia ujawnił na antenie Rozgłośni Polskiej RWE zbiegły na Zachód wysoki funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, ppłk. Józef Światło: „Jak wszystkie decyzje w sprawie polityki kościelnej w Polsce, tak i ta decyzja zapadła w Moskwie. Bierut i Franciszek Mazur odpowiedzialny w Biurze Politycznym za walkę z kościołem pojechali jeszcze za życia Stalina po instrukcje. W rozmowie Bierut nalegał na natychmiastowe aresztowanie kardynała, ale Stalin stwierdził, że czas jeszcze na to nie nadszedł.” – relacjonował Józef Światło.

Kard. Wyszyński „Zanurzony” w Bogu przeszedł swoją trzyletnią Drogę Krzyżową. Czy spotkał na niej Weronikę? Szymona? Płaczące niewiasty? Z całą pewnością wciąż spotykał Matkę. 8 grudnia 1953 r. w Stoczku dokonał Aktu Osobistego Oddania się Matce Bożej i „wszystko postawił na Maryję”.

„Cóż mi pozostaje? Tracić nadzieję w sens mojej ofiary? Raczej przeciwnie: bardziej świadomie oddawać swoje cierpienie Kościołowi, by przez ofiarę wyjednać u Boga miłosierdzie i odrobinę odpocznienia dla utrudzonych ludzi”.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję