Reklama

Katolicka solidarność jest nam zadana

2014-01-21 15:43


Niedziela Ogólnopolska 4/2014, str. 13-15

Bożena Sztajner/Niedziela

KS. IRENEUSZ SKUBIŚ: – 24 stycznia przypada wspomnienie św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy i ludzi mediów. Jest to okazja, by zwrócić się z modlitwą do świętego patrona wykonywanej przez wielu z nas pracy...

ABP WACŁAW DEPO: – Ludzie święci, jak Franciszek Salezy, są niczym gwiazdy, które trudno dosięgnąć, ale które pokazują drogę w ciemności. Formacja ludzkich sumień poprzez przekazywanie prawdy, a nie tylko wybranych informacji i opinii, to dla nas droga zadana i bardzo się cieszę, że przy okazji święta św. Franciszka Salezego możemy zjednoczyć się na modlitwie i w poczuciu odpowiedzialności za to, kim jesteśmy dla innych.

– Dlaczego Kościół uznał św. Franciszka Salezego za patrona właściwego dla świata dziennikarskiego?

– Patronem dziennikarzy i pisarzy katolickich ogłosił św. Franciszka w 1923 r. papież Pius XI. Niewątpliwie były pewne wyzwania, które w tamtym czasie stały przed Kościołem, ale zaważyła tu sprawa wcześniejszego ogłoszenia św. Franciszka Salezego doktorem Kościoła. Doktor Kościoła to ktoś, kto poprzez swoje nauczanie i charyzmaty – otrzymane, pamiętajmy, nie dla siebie, lecz dla innych – ma wpływ na ludzi. Działalność pisarska i kaznodziejska św. Franciszka Salezego, służąca sprawie obrony prawd Kościoła i jego jedności, to fundamenty, które czynią go i dzisiaj kimś bardzo aktualnym.
Przywołam moje osobiste doświadczenie, związane ze św. Franciszkiem Salezym. Kiedyś, odczytując jedno z jego pism, zauważyłem takie słowa: Gdybyś był na modlitwie nawet w siódmym niebie, a ktoś poprosi o szklankę wody, to zejdź z wysokości i daj mu wody. Mamy tu właśnie sprawę kształtowania sumienia i pewnego uwrażliwienia na to, że miłość Boga wiąże się z konkretną służbą wobec bliźniego; że nie jest tylko jednym z haseł, ale konkretnym sposobem rozwiązywania ludzkich problemów. Ten święty nam to podpowiada.

– Jak dziennikarz katolik ma uczcić święto swojego patrona?

– Posłużę się znów faktem, a jednocześnie darem, jaki Kościół otrzymał w postaci Soboru Watykańskiego II. Podkreślił on mianowicie działanie Ducha Świętego w Kościele. – Odkrywanie roli Ducha Świętego we współczesnym świecie jest nie tylko zadaniem hierarchów i kapłanów czy osób życia konsekrowanego, ale również ludzi świeckich. Modlitwa do Ducha Świętego powinna być codzienną modlitwą każdego, kto staje się dojrzałym dziennikarzem i odpowiedzialnym człowiekiem, służącym prawdzie. Bez pomocy Ducha Świętego nie rozeznamy różnych niebezpieczeństw i duchów, które wokół nas krążą. Owo rozeznanie pomoże nam później w przekazie prawdy, która wcale nie jest łatwa, bo zobowiązuje. Tymczasem dzisiaj tzw. poprawność polityczna czy wszelkiego rodzaju manipulacje są czymś tak powszechnym, że ludzie już nie wiedzą, kto mówi prawdę i komu należy wierzyć, za kim powinno się pójść. W takich więc dniach, jak święto patrona ludzi mediów, dziennikarz katolik powinien za jego przyczyną prosić o potrzebne dary Ducha Świętego.

– Dlaczego dla dziennikarzy pracujących w mediach świeckich te dary są także bardzo potrzebne?

– Dlatego, że nie ma wielu prawd, chociaż przyzwyczailiśmy się dzisiaj do publicystycznych stwierdzeń, że każdy ma swoją prawdę i w imię wolności może ją upowszechniać. Nie! Wolność musi być budowana na prawdzie obiektywnej, bo inaczej będzie kłamliwą ideologią, która jest zagrożeniem dla konkretnego człowieka i dla całej ludzkiej społeczności.

– Czym wobec tego powinna być poprawność polityczna?

– Każdy polityk jest zobowiązany najpierw do poznania i zrozumienia rzeczywistości – w imię odpowiedzialności i dobra wspólnego narodu. Rozpoznawanie prawdy o rzeczywistości nie może być od tego dobra oddzielone – powinno być z nim bardzo ściśle powiązane. Jeśli w działaniu polityka tego nie ma, to jest on zwyczajnym graczem politycznym, a nie człowiekiem służącym własnemu narodowi, mężem stanu na miarę sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Bo mąż stanu myśli także o przyszłych pokoleniach, a polityczny gracz myśli o przyszłych wyborach. Na taką poprawność polityczną, która jest związana tylko z konkretem sukcesu wyborczego, nie możemy się zgadzać.

– Porozmawiajmy o ludziach pracujących w mediach katolickich. Mamy dziś sporo tytułów prasowych – dzienniki, tygodniki, miesięczniki, kwartalniki i pisma parafialne w sporych nakładach, rozgłośnie radiowe i programy telewizyjne. Co powinno być sprawą zasadniczą dla pracujących w tych mediach?

– Zwrócę uwagę najpierw na sprawę zasadniczą w powołaniu kapłańskim. Otóż pierwszym zadaniem kapłana jest głoszenie Ewangelii, następnie dopiero poprzez wiarę dochodzimy do tajemnicy sakramentów świętych, a na trzecim miejscu jest pewna odpowiedzialność za tworzenie wspólnoty. Coś z tego kapłańskiego zadania, na które zwrócił uwagę bł. Jan Paweł II, jest obecne w służbie dziennikarza katolickiego. Przede wszystkim, rozpoznając prawdę Ewangelii, musi być jej wierny. Samo rozpoznanie jednak nie wystarczy, ono musi być oparte na sakramentach świętych. Każdy dziennikarz, tak jak zresztą każdy z nas, kapłanów, jest zobowiązany m.in. do rachunku sumienia i do korzystania z sakramentu pojednania. Nie może być katolickiego dziennikarza, który od rozpoznawania prawdy i ewentualnych braków nie przechodzi do sakramentalnej więzi, jaką jest sakrament pokuty, a stąd ma już prostą drogę do sakramentu Eucharystii, z której będzie czerpać siłę duchową do przeciwdziałania nurtom przeciwnym Ewangelii i Kościołowi. Dopiero kiedy ma się ten fundament, i to bardzo mocny, można mówić o możliwości formowania tych, którzy korzystają z tych mediów. Katolicki dziennikarz jest odpowiedzialny za to, co przekazuje, i czym sam żyje.

– Ksiądz Arcybiskup jest przewodniczącym Rady ds. Środków Przekazu Konferencji Episkopatu Polski. Co zrobić, aby dziennikarstwo katolickie: prasa, radio, telewizja i to najmłodsze – elektroniczne, uczynić rzeczywistością solidarną?

– Rola przewodniczącego Rady ds. Środków Społecznego Przekazu jest koordynująca na linii Episkopatu. Trudno bowiem wpływać wprost na poszczególne redakcje, które działają w różnych miejscach i na różne sposoby. Ale na pewno strzeżenie pewnych granic takiego czy innego przekazu jest moim zadaniem. Dlatego bardzo się cieszę, że np. na spotkaniach w ciągu roku zwracamy uwagę na to, co jest blaskiem i cieniem tych mediów. Bo, nie oszukujmy się, pomimo wielości wydawnictw katolickich, książek i czasopism, niezależnych rozgłośni katolickich w liczbie dwudziestu kilku na terenie naszej ojczyzny – także poza jej granicami, jak chociażby Radio Maryja – wciąż jesteśmy jakąś mniejszością wobec olbrzymiej liczby mediów publicznych i komercyjnych, dość nieporadną wobec wielu ataków na Kościół. Zmarły niedawno kard. Stanisław Nagy, mówiąc o tym kiedyś, zauważył, że różnica między nami jest taka jak między słoniem a mrówką – tamte środki społecznego przekazu są nieraz miażdżące w sensie codziennego ataku czy przygotowywania pewnych przemyślnych działań przeciwko przekazowi naszych rozgłośni i czasopism. Dlatego moją rolą, jako przewodniczącego Rady ds. Środków Społecznego Przekazu KEP, jest strzec jedności, jak podkreślam: komplementarności naszego przekazu, a nie dopuszczać konkurencyjności, na którą to ścieżkę próbują nas nieraz wepchnąć media przeciwne Ewangelii i Kościołowi.

– A więc powinna nam przyświecać zasada solidarności katolickiej...

– Tak, solidarność ta jest nam niejako zadana: jeden drugiego wspomagajcie, a nie jeden przeciwko drugiemu występujcie.

– Jak Ekscelencja uważa, czy nie należałoby zacieśnić współpracy między dziennikarzami radiowymi a prasowymi?

– Oczywiście. Chciałbym tu zwrócić także uwagę, że poszczególne redakcje nie powinny tworzyć dworu danego biskupa, ale być komplementarne z jego przekazem. Jeśli pasterz Kościoła wypowiada się na jakiś temat, to szukajmy dziennikarskiego dopełnienia tego tematu, mając na uwadze formację odbiorcy. Nie powtarzajmy tego samego, bo odbiorcy zwyczajnie się znużą i będą szukać innych źródeł informacji, ryzykując narażenie się na manipulację. Przykładem jest tu choćby to, co my, biskupi, mówimy o ideologii gender – trzeba mówić jednym głosem, na różne sposoby ukazując kierunki niebezpieczne dla przyszłego naszego życia.

– Ksiądz Arcybiskup podjął pewne próby łączenia katolickich stacji radiowych...

– Bardzo się cieszę, że najpierw biskupi, a później redaktorzy odpowiedzieli na moje prośby, by doszło do takiego spotkania. W ubiegłym roku odbywały się już nie tylko spotkania redakcyjne dotyczące współpracy, ale również spotkania rekolekcyjne, modlitewne, żeby dziennikarze poczuli jedność sprawy, której się oddają. Dzisiaj ta współpraca ponad 20 ośrodków radiowych, rozgłośni watykańskiej, agencji Zenit – również watykańskiego ośrodka przekazywania prawdy – są już faktem i uważam, że jest to dar Ojca Świętego bł. Jana Pawła II.

– Mamy dziś liczącą się na arenie medialnej opiniotwórczą prasę katolicką, rozgłośnie radiowe, telewizję, ale wydaje się, że wierni wciąż nie są przygotowani – łącznie z duszpasterzami – do korzystania z tych mediów, nie mają nawyku cotygodniowego nabywania pisma katolickiego czy słuchania katolickiego radia. Czy Ekscelencja nie widzi potrzeby jakiejś katechezy dla wiernych na ten temat, może listu pasterskiego o konieczności korzystania z mediów katolickich w naszym życiu codziennym?

– Jest to zadanie wciąż aktualne, które powinno się zaczynać od domu, wspólnoty rodzinnej, wspomaganej przez wspólnotę parafialną, która przypomina możliwość skorzystania z tej czy innej gazety katolickiej, katolickiego radia czy katolickiej telewizji. Codzienne bombardowanie nas bowiem informacjami płynącymi zewsząd, gdziekolwiek człowiek się znajduje, powoduje, że nie zawsze napełniamy się treścią, która jest bardziej wartościowa, ale i wymagająca. Chłoniemy najczęściej to, co lekkie i przyjemne, m.in. tak licznie oglądamy programy rozrywkowe, które niczym igrzyska złego humoru, ośmieszają podstawowe wartości, jakimi są: rodzina, szacunek, prawda, i poprzez kłamstwo oraz oszczerczą propagandę próbują wychowywać ludzi. Do czego? – do zaspokojenia potrzeb ciała i rozrywki. Tutaj trzeba sobie postawić pytanie, które jest już rachunkiem sumienia: Czy wobec tych agresywnych działań jestem czytelnikiem chociażby jednej gazety katolickiej tygodniowo – od niedzieli do niedzieli, czy w tym czasie przeczytam jakiś dobry artykuł, który by mnie uświadamiał i do czegoś zobowiązywał? Tak, zarówno kapłani, jak i rodziny powinni bardziej odpowiedzialnie być zaangażowani w przekazywanie prawdy wiary chrześcijańskiej.
Dlatego zgłoszę propozycję, by Episkopat zachęcał i zobowiązywał wiernych do odpowiedzialności za to, co wybierają w mediach, co jest ich codziennym medialnym pokarmem; żeby robili z tego rachunek sumienia. W formie pozytywnej, a nie pewnej nagany, będziemy starali się takie listy przygotowywać.

– Co Ekscelencja sądzi, czy rekolekcjoniści, np. w Wielkim Poście, nie powinni wygłosić przynajmniej jednej konferencji do swoich słuchaczy na temat mediów katolickich? Czy owocem dobrze przeprowadzonych rekolekcji nie powinna być większa grupa wiernych zainteresowanych na sposób stały np. „Niedzielą”?

– To nie tylko potrzeba, ale konieczność, żeby rekolekcjoniści i katecheci zobowiązywali dorosłych i młodych do czytania przynajmniej raz w tygodniu jakiegoś katolickiego czasopisma. Bo jest to rodzaj czystego powietrza, którym wierzący powinien oddychać. Czasopismo katolickie nie będzie prowadziło w kierunku fałszu czy nieprawdy. Dlatego powinniśmy w kryterium sumienia włączyć sprawę odpowiedzialności za korzystanie z katolickich środków społecznego przekazu, mówiąc wprost – powinno się z tego spowiadać. Wydaje się to dzisiaj konieczne, bo inaczej nie oprzemy się nawałnicy manipulacji i fałszerstw.

– Jak Ksiądz Arcybiskup postrzega kondycję polskiego katolickiego dziennikarstwa radiowego, prasowego i telewizyjnego?

– Jest to olbrzymie zderzenie jednego świata z drugim. Proszę zauważyć, że od jakiegoś czasu uderza się m.in. w to, co nazywamy pamięcią historyczną, tzn. w świadomość tego, kim jesteśmy i jacy powinniśmy być, i tym samym w odpowiedzialność za wychowanie najmłodszych. Uważam, że ta konfrontacja jest dzisiaj tak ostra, iż musimy ufnie prosić Boga o pomoc. Bez jedności i solidarności katolickich środków społecznego przekazu nie zmienimy oblicza tej ziemi. A zmiana wynika z prawdy o nas samych i o rzeczywistości, którą aktualnie przeżywamy. Czy to będzie temat rodziny, czy wychowania dzieci i młodzieży, czy zagrożeń, które na nas czyhają, nie mówiąc o sprawach finansowych, gospodarczych czy tematach, które nas dotykają i bolą – jak np. sprawa Lasów Państwowych, które okazują się łakomym kąskiem dla tych, którzy chcą dalszej wyprzedaży dóbr narodowych – to wszystko musi być prześwietlone prawdą. Dlatego ufnie prośmy Boga za wstawiennictwem Maryi, która jest dla nas przedziwną pomocą, byśmy mieli siłę oprzeć się zagrożeniom i pozostali wierni dziedzictwu, które otrzymaliśmy.

– Czy szeroko pojęta prasa prawicowa w Polsce jest w stanie odbudować świadomość narodową, co przełożyłoby się na politykę, na wybory do parlamentu, na morale człowieka wierzącego?

– Powraca tu sprawa jedności i solidarności katolickich środków społecznego przekazu wobec tego, co jest systemowo opracowywane. Bo Polska – dostrzegam to coraz wyraźniej – staje się pewnym poligonem doświadczalnym zmiany mentalności ludzi. Dlatego dobrze, że Polacy, jak to widzimy w prawicowej prasie, zaczynają się budzić od strony prawdy, sumienia i już nie pozwalają na przykrywanie najważniejszych tematów, lecz wychodzą na ulice, czy to organizując marsz dla życia, czy marsz dla poparcia Telewizji Trwam na multipleksie, czy inne marsze. Również Orszak Trzech Króli, organizowany w tylu miastach w Polsce, pokazał, że i wielkie widowisko religijne może nieść ze sobą bardzo ważne aktualne treści. W Częstochowie orszak rozpoczął się modlitwą w katedrze, a później przeszedł na Jasną Górę utartym szlakiem pielgrzymów, pokazując, że wiemy, z Kim i do Kogo idziemy. I żebyśmy takich inicjatyw zarówno katolickich, jak i narodowościowych mieli jak najwięcej.

– Dotykam tu ważnego tematu – nadawania Telewizji Trwam. Jeśli nic się nie zmieni, od 15 lutego 2014 r. będziemy ją już mieli na multipleksie cyfrowym...

– Będę dziękował Panu Bogu razem z wiernymi, którzy już korzystają z tej stacji, za odzyskanie wolności. Słowo „wolność” specjalnie podkreślam, bo będę mógł wreszcie uwierzyć, że jest wolność medialna, kiedy jedną decyzją będę mógł nastawić tę stację i oglądać jej program czy to informacyjny, czy modlitewny, formacyjny, czy publicystyczny. Siłą Telewizji Trwam od lat jest bowiem to, że przekaz związany z działalnością apostolską Ojca Świętego czy też związany z wieloma wydarzeniami w Kościele jest nieporównywalny do żadnej innej stacji. Teraz ów przekaz będzie dostępny dla każdego człowieka dobrej woli, także tego, który dzisiaj może jest jeszcze na obrzeżach Kościoła lub nawet jest jego przeciwnikiem. Będę więc dziękował Bogu za dostępność tej telewizji według osobistego wyboru każdego z nas.

– Pozostaje nam więc modlitewny szturm do naszego świętego patrona o pomoc zarówno w tych konkretnych problemach, jak i o światło w poszukiwaniu prawdy...

– Zachęcam i zobowiązuję wszystkich dziennikarzy do ufnej modlitwy w dniach patronalnych, ale też – mówiąc słowami papieża Benedykta XVI – wszystkich, którzy są „Współpracownikami Prawdy”, pragnę zapewnić o mojej modlitwie, by ich posługa była nie tylko ciężarem, ale również radością i satysfakcją.

Tagi:
wywiad media abp Wacław Depo

Reklama

W Futomie zapachniało pielgrzymką!

2019-05-15 09:02

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 20/2019, str. 6

Jest już tradycją, że w okresie Bożego Narodzenia i Wielkanocy odbywają się spotkania świąteczne pielgrzymów z poszczególnych grup Pieszej Przemyskiej Pielgrzymki na Jasną Górę. 3 maja takie spotkanie przeżywała grupa św. Wojciecha w Futomie. Za rok będą obchodzić jako grupa srebrny jubileusz pielgrzymowania. Skorzystałem z tej okazji, by zamienić parę słów o pielgrzymowaniu ze Stanisławem Kruczkiem, marszałkiem województwa podkarpackiego

Archiwum rodzinne
Stanisław Kruczek, marszałek województwa podkarpackiego

KS. ZBIGNIEW SUCHY: – Panie Marszałku! Nie jest codziennością pielgrzymkową spotkać na szlaku wysoko postawionych notabli. Pan poświęca całe dwa tygodnie, by dzielić z pielgrzymami trudy wędrowania. Dlaczego?

STANISŁAW KRUCZEK: – Pewnie nie byłoby marszałka, gdyby nie pielgrzymka. Doskonale pamiętam pierwszą, na którą wybrałem się z całą moją rodziną, żoną Wiolą i dziećmi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Depo: niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych

2019-05-19 13:28

ks. mf / częstochowa (KAI)

Niestety i w naszych czasach niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych, w tym Wizerunku Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Samo dochodzenie konsekwencji prawnych jest niewystarczające. Jako katolicy musimy podejmować kroki do umocnienia naszej wiary – napisał abp Wacław Depo w swoim słowie pasterskim pt. „Maryja Matka Kościoła”, odczytywanym dziś we wszystkich kościołach archidiecezji częstochowskiej.

Marcin Mazur/episkopat.pl

Przypominając o obecności Maryi w tajemnicy Chrystusa i Kościoła abp Depo podkreśla aktualność orędzia fatimskiego. „Wzywając do nawrócenia Maryja zaprasza nas do kultu Jej Niepokalanego Serca” – pisze abp Depo i dodaje: „Dlatego nieustannie podpowiada nam, jak mamy odpowiadać na różne dziejowe zagrożenia. Jej fatimskie orędzie, które jest nadal aktualne, streszcza się w trzech słowach: pokuta, nawrócenie i wiara”.

Metropolita częstochowski wskazuje na wielką wartość nabożeństwa pierwszych pięciu sobót miesiąca. „Sam Chrystus podczas jednego z objawień przypomniał Łucji, że grzechy przeciw Maryi obrażają samego Boga i wyjaśnił dlaczego ma być pięć pierwszych sobót miesiąca. Dzieje się tak ponieważ „...jest pięć rodzajów grzechów, jakimi ludzie obrażają Niepokalane Serce Maryi. Mianowicie bluźnierstwa przeciw Niepokalanemu Poczęciu, przeciwko Dziewictwu Matki Najświętszej, przeciwko Jej Bożemu Macierzyństwu, bluźnierstwa chcących zaszczepić w sercach dzieci obojętność, wzgardę i nienawiść do Matki Najświętszej oraz zniewagi Maryi w Jej wizerunkach”.

„Niestety i w naszych czasach, niemal codziennie dochodzi do profanacji znaków religijnych, w tym Wizerunku Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, czego byliśmy ostatnio świadkami. Wobec zaistniałej sytuacji, samo dochodzenie konsekwencji prawnych wobec dopuszczających się obrażenia uczuć religijnych ludzi wierzących jest niewystarczające. Jako katolicy musimy podejmować kroki do umocnienia naszej wiary osobistej i wspólnotowej, do jej obrony i ochrony jej wartości, nade wszystko modlitwą” – dodał arcybiskup.

Metropolita częstochowski zarządził, aby na terenie całej archidiecezji częstochowskiej, począwszy od dnia dzisiejszego, została odprawiona 9-dniowa nowenna wynagradzająca Niepokalanemu Sercu Maryi. „Proszę, by dzisiaj po każdej Mszy św. odmówić „Akt wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Maryi”, a w kolejnych ośmiu dniach włączyć go do nabożeństwa majowego” – napisał abp Depo.

„Zachęcam również wszystkich wiernych, by przynajmniej raz w życiu odprawili nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca” – napisał metropolita częstochowski.

Odnosząc się do 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Ojczyzny, do Częstochowy i na Jasną Górę abp Depo przypomina, że św. Jan Paweł II uczył nas miłości i zawierzenia Maryi. „Zdajemy sobie sprawę – zwłaszcza w obliczu ostatnich wydarzeń i podziałów społecznych, że wciąż nie dorastamy do miary wdzięczności Bogu za dar osoby i pontyfikatu św. Jana Pawła II. Nasze miasto Częstochowa, które zostało nazwane przez Papieża „dobrym miastem”, mającym charyzmat maryjny i obdarowało Jana Pawła II tytułem „Honorowego Obywatela”, musi okazać się wierne tej łasce” – napisał abp Depo.

„Zawierzmy Jej na nowo, bo Ona najbardziej przybliża ku nam Boże moce w walce z mocami ciemności oraz ze słabością ludzką. Wypraszajmy też realizację jednego z najbardziej istotnych zadań Kościoła na ziemi polskiej, a mianowicie: podstawowego prawa wolności religii i sumienia. Bo dopiero wówczas Ojczyzna nasza będzie rozwijała się w pokoju i jedności” – napisał na zakończenie metropolita częstochowski.

Abp Depo zaprosił wiernych na dziękczynienie w 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Częstochowy i na Jasną Górę. 4 czerwca o godz. 17.00 zostania odprawiona na Szczycie Jasnej Góry uroczysta Msza św. A następnie w Bazylice Jasnogórskiej odbędzie się koncert poświęcony św. Janowi Pawłowi II. Dziękczynienie zakończy się na Apelową „godziną szczerości i jedności Polaków”.

„Niech nas nie zabraknie na tym dziękczynieniu, a zarazem zobowiązaniu heroicznego zawierzenia Maryi przez wstawiennictwo św. Jana Pawła II – „Patrona Rodzin” – napisał abp Depo.

List w całości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Hoser: nie wierzymy w Kościół grzeszników, ale Jeden, Święty i Apostolski

2019-05-20 09:21

mag / Warszawa (KAI)

My nie wierzymy w Kościół grzeszników, ale Jeden, Święty i Apostolski – podkreślił abp Hoser. Bp senior diecezji warszawsko-praskiej przewodniczył w niedzielę Mszy św. w parafii Dobrego Pasterza w Miedzeszynie. W czasie liturgii podzielił się swoim doświadczeniem posługi duszpasterskiej w Medjugorie, gdzie zgodnie z decyzją Ojca Świętego, papieża Franciszka jest Wizytatorem Apostolskim o charakterze specjalnym.

RAZEM TV

W homilii abp Hoser podkreślił, że jednym z podstawowych kryteriów rozpoznawalności autentyczności Kościoła jest jedność, o którą błagał Chrystus Ojca w modlitwie arcykapłańskiej.

– Tym co nas łączy jest miłość, która pochodzi od Boga. On bowiem jest jej źródłem. Tylko przyjmując od Niego ten dar, możemy ofiarować go innym – mówił duchowny ubolewając, że współczesny człowiek bardzo często nie ma kontaktu ze Stwórcą. - Żyjemy często na poziomie socjologii, ulegając rajskiej pokusie bycia bogami - starając się sami stanowić co jest dobre, a co jest złe. Tymczasem, objawienia w Fatimie, w Lourdes, w Kibeho, oraz w Medjugorie pokazują, że relacja z Bogiem decyduje o jakości wszystkich innych ludzkich relacji – zwrócił uwagę abp Hoser.

Przyrównał Kościół do barki Piotrowej zalewanej falami wzburzonego morza. – Wskutek doświadczeń życia w naszych sercach pojawia się często lęk o przyszłość, o Kościół. Nie musimy się jednak niczego obawiać, ponieważ głową Kościoła jest Chrystus, a On jest nieśmiertelny. Jak sam nam obiecał- „Bramy piekielne Kościoła nie przemogą”. Jest on oparty na skale, jaką jest wiara – podkreślił abp Hoser.

Zwrócił uwagę, że w credo, wyznajemy wiarę nie w Kościół grzeszników, ale Jeden, Święty i Apostolski. – To nie jest wiara w grzeszników, którzy poprzez trwanie w grzechach śmiertelnym, sami opuścili Mistyczne Ciało Zbawiciela, czy też Go splamili. To jest wiara w Kościół będący wspólnotą, w której panuje komunia – czyli jedność z Chrystusem i jedność między poszczególnymi członkami wspólnoty – tłumaczył abp Hoser.

Nawiązując do obecnej sytuacji w Polsce podkreślił, że Jezus był realistą i miał świadomość pojawienia się na świecie zgorszeń. - Piekło działa, szatani działają, zło w człowieku działa. Współcześnie gorszyciele - niczym Judasz - wydają Syna Bożego na śmierć, za marne srebrniki – ubolewał duchowny. Przypomniał jednocześnie słowa Zbawiciela - „Biada tym, przez których przyjdzie zgorszenie”.

Jako skuteczne narzędzia walki ze złem wskazał post i modlitwę. – W Medjugorie są tygodniowe rekolekcje o chlebie i wodzie. Ci, którzy w nich uczestniczą mówią, że to dla nich jest błogosławiony czas – dzielił się abp Hoser. Wspomniał, że w środy i piątki w tym miejscu obowiązuje post. Co tydzień jest adoracja Krzyża identyczna, jak w Wielki Piątek. Ludzi korzystają także z możliwości odprawienie drogi krzyżowej. Idą na górę Krizevac po kamieniach uświadamiają sobie, że trud i cierpienie są nieodłączną częścią wędrówki której celem będzie niebo – mówił duchowny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem