Reklama

O szaleństwie życia konsekrowanego

2014-01-30 09:38

Aleksandra Bąk
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 5/2014, str. 6

Archiwum prywatne

ALEKSANDRA BĄK: – W zeszłym roku złożyła Siostra śluby wieczyste. Zmieniło się Siostry życie?

S. RUT BERDYCHOWSKA: – To jedno z najważniejszych wydarzeń w całym moim dotychczasowym życiu! Żeby złożyć śluby wieczyste, trzeba wielu lat przygotowań, formacji. W moim wypadku było to prawie 8 lat. Miałam wiele okazji, by przekonać się, czy rzeczywiście tego pragnę. Od tego dnia jestem oblubienicą Chrystusa już na zawsze. To daje mi poczucie stabilizacji. Kobieta potrzebuje czuć się bezpieczna i potrzebna. Wybrałam dobrze i jestem szczęśliwa. Oddałam swoje życie w najlepsze ręce!

– Jak Siostra trafiła do tego właśnie zgromadzenia? Nie jest ono powszechnie znane naszym diecezjanom...

– Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Duszy Chrystusa Pana poznałam dzięki mojej koleżance, która zaprosiła mnie na ferie zimowe do klasztoru. Pojechałyśmy odwiedzić jej ciocię, s. Teresę, i tak się wszystko zaczęło. Wyjazd do Krakowa z Zielonej Góry był dla nas niemalże wyprawą życia. Miałyśmy po 17 lat, byłyśmy zaangażowane w Ruch Światło-Życie. Chyba nikt nie spodziewał się wtedy, że kiedyś zostanę siostrą zakonną. Już w pierwszym momencie zachwycił mnie obraz Jezusa Promieniującego, poczułam się bardzo szczęśliwa i ukochana przez Niego, jakby przyciągał mnie do siebie. Utrzymywałam kontakt z siostrami i po jakimś czasie zdecydowałam, że chcę tak żyć.

– Czy wcześniej Siostra myślała o wstąpieniu do zakonu?

– Nie ukrywam, że nie planowałam zostać zakonnicą, ale też nie poczułam się zawiedziona czy zrozpaczona, gdy otrzymałam zaproszenie Jezusa do podjęcia tej drogi. Chciałam pełnić Jego wolę, a skoro upewniłam się, że tak naprawdę Jego pragnienie odpowiada moim najskrytszym pragnieniom, by niepodzielnym sercem kochać Boga, po wielu zmaganiach i próbach postanowiłam „zaryzykować”. Wiem, że dziś wiele osób ma duże trudności, by wybrać swoją życiową drogę, a zwłaszcza życie zakonne. Boją się porażki, rozczarowania, a przede wszystkim czują się niepewne. Mają duże problemy w podejmowaniu ważnych decyzji i to jest tragedia: człowiek nie słucha głosu wołającego Boga lub zagłusza go – tak jakby myślał, że Pan Bóg chce, abyśmy byli nieszczęśliwi. Jednak, gdy jestem przekonana, że Bóg mnie kocha i pragnie mojego szczęścia, to stać mnie na szaleństwo, bo właśnie tak postrzega się często ludzi, którzy wybierają życie konsekrowane.

– To młode zgromadzenie, jaki jest jego charyzmat?

– Zgromadzenie zostało założone przez sługę Bożą Matkę Paulę Zofię Tajber. Nietuzinkowa osoba z „trudną przeszłością”. Jako młoda kobieta przeżyła kryzys wiary, odeszła od Boga i praktyk religijnych, zachwyciła się filozofią marksistowską i... nie znalazła pokoju serca. Bóg dotknął ją swoją łaską i odkryła, że to właśnie On jest szczęściem, którego daremnie poza Nim szukała. Z wykształcenia była muzykiem, miała szansę zostać sławną pianistką, ale gdy doświadczyła miłości Bożej, porzuciła wszystko i zaczęła żyć dla Niego. Pan Bóg powołał ją do tego, by założyła Zgromadzenie Sióstr Duszy Chrystusowej. Oczywiście łatwiej byłoby wstąpić do jakiegoś istniejącego już zakonu, ale właśnie na tym polega gotowość pełnienia Bożej woli: człowiek nie może iść na łatwiznę!
Jezus dał jej poznać, że żyje w naszych duszach. On jako Bóg Człowiek nie tylko miał ciało ludzkie, ale i duszę taką jak my. Możemy więc wczuwać się w to wszystko, co dzieje się w Jego duszy. Odkrywamy Jego myśli, uczucia i pragnienia po to, by postępować tak jak On. Właśnie na tym polega naśladowanie. Ponadto w oddawaniu czci Najświętszej Duszy Chrystusowej dostrzegamy wartość każdej duszy ludzkiej.
Skoro Bóg żyje w każdym człowieku, to oczywiste wydaje się być nasze zadanie: zobaczyć Tego Boga w każdym, zwłaszcza w tym, którego jest mi trudno kochać. Człowiek to żywe tabernakulum, bo nosi w sobie Boga Żywego.

– Czym zajmują się siostry?

– Siostry przede wszystkim się modlą, a z modlitwy czerpią siłę do wszelkiej działalności apostolskiej. Pracujemy w szkołach, prowadzimy przedszkola i dom rekolekcyjny, opiekujemy się chorymi, posługujemy przy parafiach. Jesteśmy obecne w 5 diecezjach w Polsce, w USA na Florydzie oraz w Kamerunie.

– Czy życie zakonne jest trudne?

– Życie zakonne ma być naśladowaniem Chrystusa, więc jest tam miejsce także na trud, zresztą jak w każdym stanie. Wszystko, co jest piękne, zdobywa się trudem i wysiłkiem. Mottem w przeżywaniu cierpienia są dla nas słowa naszej założycielki: „Cierpieć nie będę, choć będę cierpiała, gdyż nie chcę byś Ty, mój Jezu, cierpiał we mnie, lecz miał w mej duszy słodki odpoczynek”.

– Siostra studiuje, czy tzn. że można w klasztorze rozwijać się nie tylko duchowo?

– Oczywiście że tak! Rozwój duchowy jest ściśle związany z właściwym rozwojem psychofizycznym oraz intelektualnym. Myślę, że studia teologiczne pomogły mi w rozwoju życia duchowego oraz przygotowały mnie merytorycznie do podjęcia pracy katechetycznej.
Obecnie studiuję pedagogikę przedszkolną, co pozwala mi lepiej zrozumieć moich podopiecznych, a także daje mi szerszą możliwość działalności apostolskiej.

– Co Siostrę najbardziej pociąga w życiu konsekrowanym?

– Najbardziej pociąga mnie Jezus. Kiedy modliłam się w dniu moich ślubów wieczystych, leżąc krzyżem, wyraźnie poczułam i zrozumiałam, że całe moje życie należy do Niego, że oddałam Mu swoje ciało i swoją duszę. Bycie z Bogiem i dla Boga to niesamowita przygoda, która już nigdy się nie skończy. Modlę się każdego dnia, abym zawsze była Mu wierna. Szczególnie proszę też za te osoby, które odczuwają pragnienie pójścia za Jezusem, ale się boją. Proszę Boga, aby dał im odwagę.

* * *

S. Rut pochodzi z Zielonej Góry, należy do Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Duszy Chrystusa Pana, pracuje z młodzieżą i studiuje w Warszawie.

Siostry Duszy Chrystusowej, ul. M. Tajber 1, 31-222 Kraków, tel. (12) 415-38-45,
www.duszajezusa.pl

Tagi:
zgromadzenie

Reklama

One służą życiu

2019-11-26 12:50

Anna Skopińska
Edycja łódzka 48/2019, str. 1, 7

Potrójną uroczystość – Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, jubileusz oficjalnego zatwierdzenia i rejestracji oraz istnienia domu na terenie parafii – świętowały antonianki w niedzielę, 24 listopada, na łódzkich Stokach

Maria Niedziela
Siostry w kaplicy swojego domu

Nie zapomnę pierwszej wizyty u nich (Dom Samotnej Matki – przyp. red.) – mówił abp Grzegorz Ryś, wskazując na obecne w kościele siostry. – Byłem przede wszystkim zachwycony tym, z jakim szacunkiem, zaufaniem i miłością mówiłyście o kobietach, które przyjmowałyście. Zaufanie, brak podejrzliwości, miłość – to jest to – tak rządzi Chrystus – dodał metropolita łódzki, który przewodniczył Mszy św. dziękczynnej za 60 lat oficjalnego istnienia i działalności zgromadzenia sióstr antonianek od Chrystusa Króla i 40 lat ich pracy w parafii Matki Boskiej Różańcowej na łódzkich Stokach.

Założony w latach trzydziestych przez łódzkiego męczennika z Dachau bł. Anastazego Pankiewicza zakon posługuje przede wszystkim samotnym matkom, ich dzieciom i oręduje za życiem.

Okazje do świętowania

Potrójną uroczystość – Chrystusa Króla, jubileusz oficjalnego zatwierdzenia i rejestracji oraz istnienia domu na terenie parafii – świętowały antonianki w minioną niedzielę na Stokach. Modliły się mamy z dziećmi – ich podopieczne – oraz mieszkańcy osiedla, którzy od tylu już lat związani są z zakonnicami. Byli także obecni kapelani zgromadzenia i Domu Samotnej Matki im. Stanisławy Leszczyńskiej.

Przed Eucharystią dyrektor domu, s. Magdalena Krawczyk, przedstawiła historię zgromadzenia. Jego początki związane z o. Anastazym Pankiewiczem i bernardynami, służbę ubogim, tworzenie ochronek dla dzieci i azylu dla ich mam.

Prawdziwe królowanie

Potem wszyscy wzięli udział w Mszy św. – Piękne, że siostry odkryły wcześniej niż Kościół, na czym polega prawdziwe królowanie Jezusa Chrystusa – zwrócił uwagę abp Ryś. – Na tym, że to wybór ubogich i słabszych – podkreślił. – Bo władza Chrystusowa jest władzą miłości. On staje między ubogimi, ukrzyżowanymi, między takimi, którzy nic nie mogą Mu dać – i to robią siostry antonianki – powiedział.

Zauważył też, że najpiękniejszym fragmentem historii sióstr, ich życiorysu, jest ten, gdy „wyszywałyście ornaty, by mieć pieniądze na utrzymanie matek”. – To jest gotowość dołożenia ze swojego, a nie zarobkowanie na miłosierdziu, a nie szukanie siebie – dodał.

Charyzmat dla drugiego

Siostry antonianki mają swój klasztor przy ul. Janosika. Choć pierwszym i pamiętającym o. Anastazego Pankiewicza był ten przy Mariańskiej 3 – niedaleko miejsca, w którym wzniósł szkołę, klasztor i kościół, na tzw. górce. S. Agnieszka pamięta jeszcze tamto miejsce i dom, bo tam właśnie zaczynała swoją zakonną drogę. W zakonie, który utworzył po to, by charyzmatem wspierały życie, dzieci poczęte, te już narodzone, by służyły tym najsłabszym.

Ale w niedzielę, 24 listopada, swój jubileusz świętowała też s. Zyta. Ona wstąpiła do zgromadzenia dokładnie 60 lat temu – w roku, gdy zostało ono oficjalnie zatwierdzone. Starsza zakonnica ma niezwykły uśmiech i ciepło bijące z oczu. I jest tak po ludzku niezwykle piękna. Pytana, czy nie żałuje, odpowiada: – Nie. I robi to z takim przekonaniem, że aż coś ściska za gardło.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ona by tak chciała służyć ze mną - ministranci stworzyli muzyczny hit!

2019-12-09 09:40

Red.

“Ona by tak chciała służyć ze mną” to pierwsza amatorska superprodukcja Ministranckiej Wytwórni Muzycznej - która od wczoraj podbija Internet! Zrealizowana została na terenie parafii pw. św. Szczepana w Katowicach - Bogucicach i parafii pw. św. Antoniego z Padwy w Dąbrówce Małej.

youtube.com

Utwór w jeden dzień zdobył 120 tyś wyświetleń na serwisie Youtube. Jak piszą sami twórcy ministranckiego hitu: Nasza parodia została stworzona w celach humorystycznych przez prawdziwych ministrantów, a nie jakichś podrabiańców i nie ma na celu nikogo obrazić.

Ministranci stworzonym hitem ukazują, że nie wstydzą się wiary i służby liturgicznej. W humorystyczny sposób dają piękne świadectwo radosnego życia w Kościele.

Utwór "Ona by tak chciała służyć ze mną" spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem słuchaczy, poniżej zamieszczamy kilka ciekawych komentarzy:

- Chciałbym to oficjalnie ustanowić hymnem Ministrantów

- chłopaki mam nadzieje ze to dopiero poczatek i jeszcze cos nagracie!

- A jednak ktoś mnie jeszcze zaskoczył XD

- Nooo takie "Ona by tak chciała" to ja rozumiem. Po prostu rewelacja! Świetna robota kochani gratulacje!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Drezdenko: Dekanalny Halowy Turniej Piłki Nożnej Ministrantów

2019-12-13 10:18

Paulina Tyrka

W sobotę 7 grudnia został rozegrany Dekanalny Halowy Turniej Piłki Nożnej Ministrantów zorganizowany przez Parafię Przemienienia Pańskiego w Drezdenku.

Archiwum autora
Uczestnicy turnieju

Przed rozpoczęciem rozgrywek sportowych wszyscy uczestnicy spotkali się w kościele na Mszy świętej a następnie wraz z opiekunami udali się na halę sportową. System rozgrywek polegał na tym, że każda drużyna grała ze sobą, co przyniosło wiele emocji i pięknych bramek. W kwalifikacji generalnej : I miejsce zajęli ministranci z Trzebicza, II miejsce drużyna z Drezdenka i III miejsce drużyna ze Skwierzyny. Rozgrywki mają przede wszystkim służyć rozwojowi młodych ludzi. Rywalizacja uczy wygrywać według zasad fair play, a przegrana uczy pokory. Ministranci pokazali, że nie tylko pięknie i wytrwale służą przy ołtarzu, ale również wspaniale ze sobą współpracują na boisku, tworząc wspólnotę. Dziękujemy serdecznie tym wszystkim bez których ten turniej by się nie odbył. Przede wszystkim ks. Łukaszowi Murańskiemu CRL za zaangażowanie i organizację, wszystkim sponsorom, sędziom piłkarskim i wszystkim drużynom biorącym udział w turnieju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem