Reklama

Nie zapomnieć o Katyniu

2014-02-12 16:05

Przemysław Awdankiewicz
Edycja świdnicka 7/2014, str. 2

Przemysław Awdankiewicz

Nietypowa, bo żywa lekcja historii z udziałem Żołnierzy Światowego Związku Żołnierzy AK miała miejsce w Gimnazjum im. Szarych Szeregów w Pszennie. Wszystko za sprawą wystawy „Zachować pamięć – Katyń 1940”, którą od 29 stycznia można oglądać w siedzibie gimnazjum.

Jest to szczególne wyróżnienie dla placówki, bowiem po raz pierwszy wystawa zawitała do powiatu świdnickiego. Do tej pory można było ją oglądać m.in. w budynku Panoramy Racławickiej.

– Z pewnością będziemy zachęcali wszystkich gimnazjalistów z terenu gminy Świdnica i nie tylko, aby skorzystali z możliwości jej zobaczenia wraz ze swoimi nauczycielami historii – mówi Zbigniew Janus, dyrektor gimnazjum w Pszennie.

Reklama

Wystawę stworzyła Dolnośląska Rodzina Katyńska dla upamiętnienia 90. rocznicy walk o niepodległość, 70. rocznicy zbrodni katyńskiej oraz 10. rocznicy odsłonięcia wrocławskiego pomnika Ofiar Katynia.

Stowarzyszenie Dolnośląska Rodzina Katyńska powstało w 1991 roku we Wrocławiu. Powodem jego utworzenia była troska o zachowanie w pamięci rodaków i wyjaśnienie losów mężów, ojców, dziadków zamordowanych i zaginionych na terenie ówczesnego Związku Radzieckiego.

Główną część ekspozycji stanowią plansze z fotografiami i informacjami o Katyniu, a także przypominające o powojennych poszukiwaniach rodzin pragnących poznać losy swych najbliższych. Uczniowie kl III d jako jedni z pierwszych mieli szansę zwiedzić wystawę z udziałem zaproszonych gości: żołnierzy Światowego Związku Żołnierzy AK ze Świdnicy, którym przewodniczył Marian Kowalik, wójta gminy Świdnica Teresy Mazurek, dyrektora GZO Marii Jaworskiej oraz p. Tadeusza Grabowskiego.

– Ufamy, że kolejne pokolenie Polaków zachowa w pamięci to, co należy do przeszłości, która ją kształtowała. Zachęcam, abyście w wolnych chwilach odwiedzali tę wystawę i zapoznali się z losami osób, które walczyły o wolność naszej Ojczyzny – mówił Roman Bogusławski, nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie w Gimnazjum im. Szarych Szeregów w Pszennie, podczas oprowadzania młodzieży.

To nie jedyna inicjatywa społeczności gimnazjalnej w Pszennie, poświęcona Katyniowi. Od ponad 3 lat przy szkole rośnie dąb posadzony dla uhonorowania pamięci majora Kaniewicza, w ramach programu „Katyń…. Ocalić od zapomnienia”.

– Dąb katyński, wystawa „Zachować Pamięć – Katyń 1940” – wszystkie te działania skierowane do młodzieży kształtują poczucie przynależności do narodu i państwa z jednoczesną postawą otwarcia na świat i buntu przeciw wszelkim przejawom totalitaryzmu. Docieranie do źródeł historycznych dających świadectwo zbrodni, a utrwalających pamięć o ofiarach-bohaterach wydatnie przyczynia się do przygotowania młodego pokolenia do różnych ról w dorosłym życiu – mówiła Teresa Mazurek, wójt gminy.

Tagi:
historia Katyń

Zapomniana rocznica

2019-06-17 13:27

Jan Żaryn
Niedziela Ogólnopolska 25/2019, str. 31

Utrata przez Niemcy i Rosję ziem odebranych nam przed ponad stu laty stanowiła akt sprawiedliwości, a nie zaboru

Artur Stelmasiak
Prof. Jan Żaryn jest senatorem z klubu parlamentarnego PiS

Powód, dla którego zapomnimy o tej rocznicy, jest dwojaki. Po pierwsze, w polskiej narracji historycznej pokój wersalski nie jest doceniany, gdyż nie brał w nim udziału Józef Piłsudski. Jesteśmy przekonani, że jedynie walką zbrojną wykuwaliśmy granice Polski Odrodzonej. A to oczywista nieprawda. Drugi powód jest bardziej współczesny i polityczny zarazem. Mimo że nieczęsto omija się 100. rocznicę ważnego wydarzenia historycznego, tym razem także najwięksi europejscy gracze nie chcą przypominać o tym, co się stało po zakończeniu I wojny światowej. Już przyjazd Angeli Merkel na obchody rocznicy desantu w Normandii w 1944 r., a tym bardziej wypowiedziane przez nią słowa stanowiły zaskakującą mieszaninę wybuchową, ocierającą się o śmieszność i groteskę. Pani kanclerz stwierdziła bowiem, że dzięki aliantom Niemcy zostały wyzwolone od nazistów. Pokój wersalski jest jeszcze trudniejszy do skonsumowania w 2019 r. Zapytałem ambasadora Francji w Polsce, czy gospodarz konferencji z 1919 r. przygotowuje się do obchodów 100. rocznicy, a także czy wobec obecnej przyjaźni z Niemcami traktat wersalski taktowniej jest przemilczeć. I usłyszałem odpowiedź, że istotnie Francja nie będzie specjalnie uroczyście obchodzić 100. rocznicy traktatu wersalskiego, podpisanego w Sali Lustrzanej pałacu królewskiego – tego samego, który był świadkiem w 1871 r. sromotnej klęski wielkiej Francji. Pamiętam, że ambasador użył sformułowania: „kontrowersyjny pokój”.

I przypomniałem sobie wtedy spotkanie na Westerplatte 1 września 2009 r., kiedy to Władimir Putin w obecności polskiego prezydenta, śp. Lecha Kaczyńskiego, raczył go kontestować – adresując te zdania do obecnej w tym miejscu także kanclerz Niemiec Angeli Merkel – i mówić, że pokój wersalski był nie tylko kontrowersyjny, ale i niesprawiedliwy. Podkreślał jego tymczasowość i „koślawość”, a nie zamierzał przypomnieć, że traktat ten był wynikiem powrotu normalności. Śmiał to powiedzieć przy polskim prezydencie, gospodarzu spotkania. I pewnie Czytelnicy „Niedzieli” pamiętają, że Lech Kaczyński zmienił wówczas treść swego wystąpienia, by jednoznacznie przeciąć te niemiecko-rosyjskie umizgi dokonywane w tym miejscu – na Westerplatte! Tak, trzeba przypominać: Polska Odrodzona po 123 latach ponownie weszła na trwałe na mapę polityczną Europy w wyniku sprawiedliwości, którą była porażka w I wojnie światowej wszystkich trzech państw zaborczych, co zostało usankcjonowane i potwierdzone pokojem wersalskim. Utrata przez Niemcy i Rosję ziem odebranych nam przed ponad stu laty stanowiła akt sprawiedliwości, a nie zaboru. Nie ma powrotów do żadnej „macierzy”! I trzeba przypominać, że to właśnie Polska – obok dwudziestu kilku innych państw świata – tam, w Wersalu, współstanowiła pokój, mimo iż jeszcze niedawno nie było jej na mapach świata. Jej delegaci, Roman Dmowski i Ignacy Jan Paderewski, w imieniu Polski podpisali się pod traktatem. A było to 28 czerwca 1919 r., prawie sto lat temu. Może jeszcze zdążymy, może nie zapomnimy o tej rocznicy. Na przekór wszystkim, którzy chcą w milczeniu kontynuować europejskie umizgi.

* * *

Jan Żaryn
Redaktor naczelny „wSieci Historii”, historyk, wykładowca INH UKSW, publicysta i działacz społeczny, m.in. prezes SPJN, członek Komitetu dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów, senator RP

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy mogą istnieć parafie bez księży?

2019-06-24 17:55

vaticannews / Torreglia (KAI)

Czy mogą istnieć parafie bez księży? To pytanie staje się coraz bardziej aktualne w wielu krajach europejskich. Pochylają się nad nim również uczestnicy 69. Tygodnia Duszpasterskiego organizowanego aktualnie w Torreglia we Włoszech. Tytuł spotkania brzmi: „Parafia bez księży. Od kryzysu powołań do odnowionej misyjności świeckich”.

pixabay.com

Temat zrodził się z obiektywnej obserwacji rzeczywistości: we Włoszech jest coraz mniej księży i tym samym wzrasta ilość parafii, gdzie ich brak. Uczestnicy spotkania podkreślają, że nie może istnieć wspólnota chrześcijańska, która nie spotyka się wokół Eucharystii. Wspólnota bowiem ze swej istoty opiera się zarówno na Eucharystii, jak i na słowie oraz na miłości. Te trzy rzeczy trzeba widzieć łącznie. I nawet jeśli będzie mniej Mszy odprawianych z powodu niedoboru księży, to wspólnota chrześcijańska nie przestanie istnieć. Parafie nie stanowią już swoistych, pojedynczych wiosek. Trzeba będzie je łączyć, aby optymalizować „siły kapłańskie”. Wtedy wierni będą mieli okazję doświadczyć bardziej Kościoła misyjnego. Kościoła, który wychodzi poza siebie.

"Chcemy uświadomić, że wybór opcji z łączeniem parafii czyni Kościół bardziej misyjnym, bardziej uczestniczącym, szczególnie jeżeli chodzi o podejmowania współodpowiedzialności przez osoby świeckie. Społeczność żyje bardziej zakorzeniona w Kościele lokalnym. To jest nasza wizja. Nie chodzi bynajmniej o łatanie dziur. Ale dowartościowanie darów i posług, które im przynależą poprzez chrzest, kapłaństwo, poprzez małżeństwo. Mamy wiele racji, dla których bardziej trzeba angażować świeckich we wspólnocie chrześcijańskiej. Powtarzam, nie chodzi o łatanie dziur, czynienie ze świeckich kogoś w rodzaju «półksięży», czy «małych księży»” - powiedział bp Domenico Sigalini, specjalista w dziedzinie teologii pastoralnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zabawa: młodzi zamieszkają w namiotach przy sanktuarium bł. Karoliny

2019-06-26 10:02

eb / Tarnów (KAI)

Miasteczko Modlitewne to wakacyjna propozycja dla młodzieży. Uczestnicy rozbiją namioty w Zabawie przy sanktuarium bł. Karoliny - dziewicy i męczennicy. Do udziału zaproszeni są młodzi z całej Polski. Miasteczko to jedna z największych modlitewnych inicjatyw Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, zainspirowana życiem i świadectwem życia bł. Karoliny.

Grażyna Kania
Sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie

„Bł. Karolina to osoba - magnes. Ma w sobie coś co przyciąga ludzi z całej Polski. Wiele osób nie zna Karoliny i przyjeżdża na Miasteczko, by poznać patronkę KSM-u. Szczególnie mocnym doświadczeniem jest dla nich udział w drodze krzyżowej szlakiem męczeństwa bł. Karoliny w Wał - Rudzie” - mówi Grzegorz Opioła, prezes Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Diecezji Tarnowskiej.

Hasło tegorocznego spotkania brzmi „Listy do K.” W programie m.in. modlitwa, spotkania w grupach, pogodne wieczory. Miasteczko Modlitewne odbędzie się w Zabawie od 27 lipca do 2 sierpnia. Więcej informacji na http://miasteczkomodlitewne.pl/ Formularz zgłoszeniowy należy wysłać do 18 lipca.

Ubiegłoroczne Miasteczko Modlitewne zgromadziło ok. 120 osób. Młodzi przyjechali z różnych rejonów kraju. Były też dwie osoby mieszkające w Hiszpanii.

Karolina Kózkówna urodziła się 2 sierpnia 1898 r. w wielodzietnej rodzinie w podtarnowskiej wsi Wał-Ruda. Mimo młodego wieku i braku specjalistycznego wykształcenia prowadziła bardzo aktywne działania na rzecz społeczności lokalnej. Była animatorką i liderką życia religijnego.

Należała do stowarzyszeń religijnych, angażowała się w tworzenie i formowanie nowej wspólnoty parafialnej powstałej z połączenia dwóch miejscowości, gdy została utworzona nowa parafia w Zabawie. Uczyła katechizmu dzieci z wioski, organizowała dla nich zajęcia, przygotowywała do przyjęcia Komunii św. chorych współmieszkańców. Pomagała w prowadzeniu prywatnej biblioteki wujowi Franciszkowi Borzęckiemu, umożliwiała dorosłym dostęp do literatury religijnej.

Wrażliwa na potrzeby chorych i biednych, odwiedzała ich w domach i wspierała w potrzebach. Była przykładem pracowitości i uczciwości oraz poczucia odpowiedzialności za rodzinę. Swoją postawą zdobyła powszechne uznanie i szacunek wśród współmieszkańców, którzy mówili, że jest „pierwszą duszą do nieba”.

Zginęła heroicznie, broniąc swej godności i honoru 18 listopada 1914 r., gdy została zaatakowana przez rosyjskiego żołnierza, który w bestialski sposób ją zamordował.

Jan Paweł II beatyfikował Karolinę Kózkównę 10 czerwca 1987 r. w Tarnowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem