Reklama

Głos z Torunia

Tysiąc tygodni

2014-02-12 16:05

Niedziela toruńska 7/2014, str. 1, 5

[ TEMATY ]

rocznica

Robert Schmelter

Serdecznie Drodzy Czytelnicy „Głosu z Torunia”!

„Głos z Torunia” – edycja diecezjalna toruńskiej „Niedzieli” przyjęła taki tytuł, gdy zaczynaliśmy tę cenną współpracę. Dzisiaj jest to tysięczny numer Waszego pisma, tysiąc tygodni, tysiąc razy musiała spoglądać redakcja toruńska „Niedzieli” na swoją diecezję, tysiąc razy trzeba było zbierać materiały, dokonywać wyborów, myśleć o różnych sprawach związanych z funkcjonowaniem diecezji, tysiąc razy spojrzeć na to wszystko, co czynił biskup diecezjalny czy inni ważni duszpasterze podejmujący prace na różnych odcinkach pracy duszpasterskiej.

Edycja diecezjalna pisma zawiera bardzo ważny element, mianowicie w każdym tygodniu pokazuje, jak bije serce diecezji, wskazuje na rzeczy najważniejsze, interesujące. Wiadomo, że nie da się zarejestrować dokładnie wszystkiego, co dzieje się w Kościele diecezjalnym. Jednak po dokonaniu selekcji dochodzimy do wniosku, że zachodzą pewne procesy, wydarzenia, które warte są zauważenia i odnotowania na łamach pisma przeznaczonego dla diecezji. To zresztą jest zauważane w chwili, gdy kolporter przynosi nowy numer „Niedzieli”. Wtedy najczęściej ksiądz proboszcz, otwierając jej strony, zagląda, co też w tym tygodniu redaktorzy zauważyli, co było ważne ich zdaniem. Oczywiście, mogą być sytuacje, że nasze myśli są zbieżne, i mówimy, że trzeba przyklasnąć i zgodzić się, i rzeczywiście zauważyć. Kiedy indziej może być sytuacja odwrotna, redakcja czegoś nie zauważy i mogą być różnice zdań między tym, co pisze „Głos z Torunia”, a tym, co myśli niejeden ksiądz.

Reklama

Cechą charakterystyczną Waszego tygodnika było i jest to, że redakcja od początku istnienia spogląda na całość życia diecezjalnego: jest to stała obserwacja i stała obecność poszczególnych rejonów diecezji. Wszyscy i wszystko jest ważne, i to, co mieści się w sercu diecezji, w stolicy, i to, co dzieje się na peryferiach. To jest piękne i cenne, że tyle miłości znajdowali redaktorzy do pięknej ziemi toruńskiej, że zauważali wszystko, rzeczy nowe i stare, w ten sposób budząc wdzięczność niejednego proboszcza, który miał świadomość, że ta redakcja jest jego redakcją i zależy redaktorom, żeby jak najlepiej zaistniał cały obraz życia diecezjalnego.

Życie Kościoła na obszarze diecezji to bardzo piękny obraz, pokazuje, jak działa pasterz diecezji, jego inspiracje, gorliwość, zamyślenia. Poszczególni duszpasterze odpowiedzialni za różne piony organizacyjne kurii są widoczni w swojej pracy i pomysłowości na łamach toruńskiej „Niedzieli”. Z przyjemnością wyznaję, że redakcja toruńska starała się zawsze być obecna w życiu tego Kościoła. Zauważało się, że redaktorzy byli obecni w terenie i obraz tego, co się tam działo, miał odbicie na łamach tygodnika.

Oprócz części partykularnej dotyczącej diecezji co tydzień czytelnicy otrzymują materiał dotyczący ogólnego życia Kościoła powszechnego, w tym w Polsce, życia misjonarzy na całym świecie. Podejmujemy tematy ważne dla wszystkich ludzi, którym Kościół jest drogi i kochany. Czytelnicy mają bardzo duże spektrum wiadomości i wiedzy, która dotyczy życia współczesnych i otaczającej rzeczywistości. Kościół jest obecny w swoich wielorakich strukturach na całym świecie i ta obecność jest zauważana przez „Niedzielę”. Jesteśmy dobrymi obserwatorami wszystkiego, co dzieje się na świecie. Pilnujemy wprost wielu spraw i ludzi, którzy powinni znaleźć się w orbicie zainteresowań naszego tygodnika.

„Niedziela” przez swoje zainteresowania twórcze wpisuje się w tworzenie i budowanie kultury zarówno tej kościelnej, chrześcijańskiej, jak i ogólnoludzkiej. Człowiek, który ma pewne ambicje, żeby być obecnym w życiu współczesnym, może to czynić przy pomocy katolickiego pisma, mającego możliwości, żeby obejmować jak najszersze przestrzenie wiedzy i informacji. To jest potrzebne w życiu chrześcijan jako obywateli świata i ludzie mądrzy wiedzą, że Kościół, pracując na rzecz ich doinformowania, spełnia bardzo ważną rolę i wypełnia zadania, które budują świadomość chrześcijańską. Jest ona ważnym elementem w budowie życia współczesnych ludzi.

Oczywiście, dzisiaj jesteśmy często w sytuacji trudnej – przywalani wiadomościami i informacjami nie najlepszego kalibru. Spotykamy się bowiem z kłamstwem, komentarzami pełnymi fałszu i nienawiści. Kościół jest świadkiem prawdy, często biczowanym i obdarzanym razami przez inne, publiczne media i ich ludzi. Toteż pyta poprzez media: Dlaczego mnie bijesz? – jak Chrystus, którego niesprawiedliwie ktoś uderzył. W katolickiej prasie również pytamy ludzi niegodnych: Dlaczego uderzacie w Kościół? Dlaczego go bijecie? Dlaczego jesteście nieuczciwi i niesprawiedliwi? Chrześcijanie mają możność uzyskiwania wiedzy i świadomości, która jest potrzebna i przydatna do tworzenia obrazu realnego i rzeczywistego współczesnego świata. Szkoda, że nie dość jesteśmy czytani, że czytelnictwo prasy katolickiej jest słabe i w wielu rodzinach nie czyta się katolickich tytułów, w tym i „Niedzieli”. To ogromny ból, że i w diecezji toruńskiej jest pewna część rodzin, które nigdy nie przyjęły tego pisma jako swojego, które uważają, że mogą obywać się bez informacji o swoim lokalnym Kościele.

Bardzo żałuję, że przy takiej okazji muszę wyznać z bólem, iż wiele rodzin sprawiło zawód i nie potrafiło otworzyć drzwi dla katolickiej „Niedzieli” w Waszej diecezji. Być może kiedyś ich potomkowie zrozumieją sytuację i zobaczą, że jedynie słuszną opcję przyjęli ci, którzy szukają prawdy w Kościele katolickim.

Gdy dzisiaj podsumowujemy jubileusz 1000. numeru toruńskiej „Niedzieli” – „Głosu z Torunia”, serdecznie dziękuję bp. Andrzejowi Suskiemu za jego życzliwość i subtelną przyjaźń, którą otacza nasz katolicki tygodnik. Składam podziękowania bp. Józefowi Szamockiemu za serdeczność okazywaną „Niedzieli”. Prezbiterium Kościoła toruńskiego, zacne i wielkie, zasługuje na słowa podziękowania ze strony redaktora naczelnego „Niedzieli” za tyle dni, tygodni, miesięcy i lat współpracy. Redaktorom, zarówno księżom, jak i osobom świeckim oraz kolporterom, którzy zaangażowali się w tworzenie „Głosu z Torunia”, wyrażam serdeczne podziękowania. I Czytelnikom, zwłaszcza tym wiernym, bardzo dziękuję za przyjmowanie „Niedzieli”, że zawsze znajdowała w ich domach i rodzinach ciepłe i serdeczne miejsce, była przyjmowana jak prawdziwy przyjaciel.

Niech Matka Boża z Jasnej Góry, Królowa Polski, którą uważamy za Główną Redaktorkę „Niedzieli”, wyprasza obfitość łask dla wszystkich, którzy przyczyniali się w tych latach do realizacji misji katolickiej „Niedzieli” na terenie diecezji toruńskiej.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Biskup Wilhelm – postać wyjątkowa

2020-01-14 10:46

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 3/2020, str. IV

[ TEMATY ]

rocznica

sługa Boży

bp Wilhelm Pluta

Karolina Krasowska

19 stycznia – dzień obchodów 34. rocznicy śmierci sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty

Niektórzy starsi księża opowiadali, że  kiedy pracowali w diecezji kierowanej przez bp. Plutę, mnóstwo rzeczy wydawało im się oczywistych, jak np. to, że biskup z taką łatwością cytuje aktualnych teologów i prowadzi wszystkie konferencje duchowne dla kleryków w seminarium – mówi ks. dr Dariusz Gronowski.

Kamil Krasowski: 22 stycznia obchodzić będziemy 34. rocznicę śmierci sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty. Obchody tego wydarzenia odbędą się 19 stycznia w parafiach, a tydzień później w kościele Pierwszych Męczenników Polski w Gorzowie. Obecnie trwa proces beatyfikacyjny sługi Bożego. Przypomnijmy, Księże, na jakim jest on etapie?

Ks. dr Dariusz Gronowski: 9 września 2015 r. zakończył się etap diecezjalny procesu. Od tamtej pory proces jest na etapie rzymskim. Przypomnę, że na etapie diecezjalnym zbiera się wszelkiego rodzaju materiały, a na etapie rzymskim się je opracowuje. Głównym elementem opracowania materiałów na etapie rzymskim jest napisanie Positio. Są to wybrane dokumenty, na podstawie których Kongregacja ds. Kanonizacyjnych będzie orzekała w tej sprawie. Positio zostało już napisane i oficjalnie wpisane „do kolejki”, więc teraz musi swoje odczekać, ponieważ podobnych spraw z całego świata jest bardzo wiele. Zwykle oczekiwanie na rozpatrzenie sprawy trwa kilka lat.

CZYTAJ DALEJ

Katolicy i Orkiestra

Niedziela Ogólnopolska 11/2003

W Polsce od kilkunastu już lat słyszymy Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Wśród katolików akcja Jerzego Owsiaka ma swoich zwolenników i przeciwników. Stosunek do WOŚP wyraźnie pokazuje różne nurty polskiego katolicyzmu. Katolicy sympatyzujący z Wielką Orkiestrą uważają, że akcja Jerzego Owsiaka to piękna inicjatywa. Ich zdaniem, Kościół w Polsce przeszedł ewolucję w ocenie WOŚP - od negacji i dystansu po aprobatę. Natomiast katolicy dystansujący się od Wielkiej Orkiestry nazywają akcję Jerzego Owsiaka "graniem na ludzkich uczuciach" oraz "laicyzacją działalności charytatywnej". Orkiestra jest zjawiskiem bardzo złożonym, w którym dobro miesza się ze złem. Szlachetności wolontariuszy i darczyńców towarzyszy ideologia Wielkiego Dyrygenta, który promuje wizję życia obcą chrześcijaństwu.

Argumenty zwolenników

Po pierwsze - podstawowym argumentem zwolenników WOŚP jest cel akcji, tzn. zakup sprzętu medycznego do leczenia chorych dzieci. Po drugie - w opinii zwolenników akcja Jerzego Owsiaka jest dobrą zabawą. Po trzecie - Wielka Orkiestra budzi wrażliwość dzieci, młodzieży i dorosłych na ludzi potrzebujących, szczególnie na potrzebujące pomocy noworodki. Po czwarte - zwolennicy akcji Jerzego Owsiaka podkreślają, że druga niedziela stycznia integruje nasze społeczeństwo wokół wspólnego dobra.

Filantropia a miłosierdzie

Przeciwnicy WOŚP nie negują racji jej zwolenników, ale ukazują drugą stronę akcji Jerzego Owsiaka. Pierwszy argument przeciwników stanowi przekonanie, że Wielka Orkiestra jest typową oświeceniową filantropią, która dzisiaj bardzo często zastępuje miłosierdzie chrześcijańskie. Filantropia (gr. phileo - kocham, anthropos - człowiek) to idea przyjaznego odnoszenia się do każdej istoty ludzkiej z racji wspólnoty w tym samym człowieczeństwie. W filantropii przedmiotem miłości nie jest konkretna osoba, ale ludzkość jako zbiorowość. Natomiast miłość chrześcijańska, w przeciwieństwie do filantropii, ma zawsze charakter osobowy. Terminologia chrześcijańska nie zna "umiłowania ludzkości". Jej podstawową zasadą jest "miłość bliźniego". Owocem miłości chrześcijańskiej jest miłosierdzie. W postawie miłosierdzia chodzi o pomoc bliźniemu płynącą z potrzeby serca. Pomagam drugiemu, ponieważ mu współczuję i widzę w nim bliźniego, z którym mamy wspólnego Ojca w niebie. Oświeceniowa filantropia jest obca chrześcijaństwu. Dla katolików wzorem ewangelicznego miłosierdzia nie jest medialny gwiazdor Jerzy Owsiak, ale Matka Teresa z Kalkuty, osoba wewnętrznie prawa, żyjąca w przyjaźni z Bogiem, kochająca innych ludzi i świadcząca pomoc bez rozgłosu.
Cele filantropii mogą być bardzo szlachetne. To nie zmienia jednak faktu, że filantropia nie jest miłosierdziem, ale jego świecką namiastką. Wartość moralna filantropii nie jest sama w sobie pozytywna, ale zależy od okoliczności i intencji działającego. Oceniając wartość moralną akcji Jerzego Owsiaka, musimy uwzględnić nie tylko zebrane pieniądze, ale także okoliczności i intencje ludzi zaangażowanych w to przedsięwzięcie. W przypadku WOŚP mamy do czynienia z filantropią, która w sposób niezwykle mocny podkreśla wymiar zabawy. Dla wielu uczestników akcji Jerzego Owsiaka zabawa staje się celem pierwszorzędnym, a pomoc innym schodzi na drugi plan. Niektórzy wyznają szczerze: "Pomagam, bo się przy tym dobrze bawię". W ten sposób dobroczynność staje się ubocznym efektem rozrywki. Zresztą sam Wielki Dyrygent przyznał w rozmowie ze Zbigniewem Nosowskim, opublikowanej w czerwcu 2000 r. w miesięczniku Więź, że rozpoczynając Orkiestrę, myślał o "hucpie, zabawie, happeningu, a wyszło wielkie przedsięwzięcie".

"Róbta, co chceta"

Drugim argumentem przeciwników WOŚP jest kultura luzu, którą promuje w mediach Wielki Dyrygent. Najgłębiej wyraża ją powiedzenie: "Róbta, co chceta". Styl życia proponowany przez Jerzego Owsiaka to przyzwolenie na rozprzężenie moralne. Zgodnie z tą perspektywą - młodzi ludzie mogą robić, co chcą, jeśli tylko raz do roku chodzą z serduszkami.

Koszty Organizacji

Trzecim argumentem krytycznym są koszty organizacji Wielkiej Orkiestry. Sama transmisja telewizyjna kosztuje TVP kilka milionów złotych. Telewizja publiczna lansuje całą imprezę "za darmo", czyli za pieniądze podatników. Do kosztów transmisji trzeba doliczyć organizację imprez w dziesiątkach polskich miast za publiczne pieniądze. Potężne sumy wydaje się w ciągu roku na plakaty, billboardy, reklamę. Kto policzył, ile kosztują organizowane w drugą niedzielę stycznia koncerty i pokazy sztucznych ogni? Niektórzy podejrzewają, że koszty organizacji Wielkiej Orkiestry mogą przewyższać zebrane fundusze.

Co dziesiąta złotówka

Czwarty argument to tzw. działania statutowe Fundacji WOŚP. Każdego roku 10% pieniędzy zebranych w ramach akcji Jerzego Owsiaka przeznacza się m.in. na wynagrodzenia, utrzymanie biura, samochody oraz organizowanie Przystanku Woodstock. Z tego wynika, że co dziesiąta złotówka dawana w styczniu Orkiestrze idzie na cele, których być może ofiarodawca nie akceptuje.

Woodstock

Piątym argumentem krytycznym jest Przystanek Woodstock. Został on pomyślany jako podziękowanie i możliwość wspólnej zabawy dla wolontariuszy WOŚP. Przystanek jest organizowany za pieniądze Orkiestry. Z biegiem lat stał się największym koncertem rockowym w naszym kraju. Naoczni świadkowie mówią o pijanych tłumach kołyszących się w rytm ostrej muzyki, powszechnie dostępnych i używanych narkotykach, "dzikim seksie" itp. Największe wrażenie wywołują obrazy nagich ciał tarzających się w błocie. Jeden z ewangelizatorów na Przystanku Jezus opowiadał, że duchowni muszą wysłuchiwać od "pokojowej młodzieży" Woodstocku niezliczonej ilości wściekłych wyzwisk, obietnic zaszlachtowania w nocy oraz bluźnierstw rzucanych pod adresem Boga i Kościoła. Siostra zakonna, pisząca o Przystanku Woodstock w dominikańskim miesięczniku W drodze, zatytułowała swoją relację tak: Widziałyśmy przedsionek piekła.

Hare Kryszna

Szósty argument to powiązania Jerzego Owsiaka z bardzo groźną sektą Towarzystwa Świadomości Kryszny. Jest to jedna z najbardziej niebezpiecznych sekt działających w naszym kraju. Hare Kryszna jest zakazana w wielu państwach. Doktryna i etyczny charakter tej sekty są całkowicie sprzeczne z chrześcijaństwem. Na Przystanku Woodstock największy namiot, tuż przy głównej scenie koncertowej, należy do Pokojowej Wioski Kryszny. Można odnieść wrażenie, że Towarzystwo Świadomości Kryszny ma duży wpływ na oficjalną ideologię Przystanku Woodstock.

Wolontariusze

Siódmy argument odnosi się do sposobu naboru wolontariuszy. W wielu miastach w przygotowania do Wielkiej Orkiestry angażują się szkoły, przedszkola, domy kultury i inne instytucje publiczne. W niektórych szkołach odwołuje się zajęcia lekcyjne, ponieważ dzieci muszą przygotować się do akcji Jerzego Owsiaka. Co więcej, słyszałem o szkole wyższej, w której zaliczenie danego przedmiotu było uzależnione od zaangażowania w WOŚP. Nie wolno nikogo w ten sposób zmuszać i nie wolno angażować instytucji publicznych w działania tylko jednej z wielu organizacji charytatywnych.
W tym kontekście wątpliwość budzi także wiek wolontariuszy. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem - w zbiórce pieniędzy mogą brać udział tylko osoby pełnoletnie. Dla WOŚP czyni się wyjątek. Czy wiek wolontariuszy i brak zabezpieczeń skarbonek nie są czasami pokusą, zachętą do nieuczciwości?

Niesprawiedliwość medialna

Ósmy argument krytyczny to nagłaśnianie przez media akcji Jerzego Owsiaka przy jednoczesnym pomijaniu innych działań charytatywnych. Po ósmym finale WOŚP w jednym z dzienników przeczytaliśmy: "Wielka Orkiestra gra raz w roku. W jej cieniu przez cały rok z mniejszym medialnym wsparciem działają inne organizacje charytatywne, których pomoc nie jest tak efektowna, ale bywa, że większa". Obowiązkiem mediów publicznych jest sprawiedliwe informowanie społeczeństwa o wszystkich działaniach dobroczynnych. Wystarczy porównać czas antenowy WOŚP z czasem przeznaczonym dla Caritas, PCK, PAH, lokalnych organizacji i wielu placówek kościelnych, aby głęboko zdumieć się absurdalnością sytuacji, w której żyjemy.

Poglądy

Dziewiąty argument dotyczy osobistych poglądów Jerzego Owsiaka. Wielki Dyrygent jest typowym luzakiem i swojakiem. O Radiu Maryja mówi, że je "spłukuje", ponieważ jest "radiem agresywnym, poniżającym ludzi" i wyzwalającym u odbiorców "najniższe instynkty". Z jednej strony Jerzy Owsiak chce pomagać noworodkom, z drugiej - jest zwolennikiem prawa do zabijania dzieci nienarodzonych. Czy katolikom wolno ratować chore dzieci pod sztandarami człowieka, który opowiada się za zabijaniem tych jeszcze nienarodzonych?

Fundament etyczny III RP

Dziesiąty argument to postrzeganie WOŚP jako dziecka kultury lewicowo-liberalnej, która zwalcza kulturę konserwatywno-religijną. W lutym 2000 r. Roman Graczyk opublikował w Gazecie Wyborczej artykuł pt. Demokratyczna asceza i jej wrogowie. W perspektywie dziennikarza Gazety święta narodowe 11 Listopada i 3 Maja są dla współczesnej młodzieży martwą tradycją. "Bo choć my autentycznie cieszymy się z odzyskanej wolności - podkreśla Roman Graczyk - nie potrafimy już tego wyrazić w kategoriach, które «kręciłyby» młodzież. A Owsiak, owszem, «kręci». (...) Jeśli chcemy odkryć etyczny fundament nowej, demokratycznej Polski, pomyślmy nad fenomenem Orkiestry".
Dla przedstawicieli kultury lewicowo-liberalnej moralnego fundamentu naszej Ojczyzny nie stanowi tradycja powstańcza, katolicyzm, dwudziestolecie międzywojenne czy mit "Solidarności". Ich zdaniem, naszym nowym fundamentem etycznym może być natomiast Orkiestra lub coś podobnego do niej. Nie ulega wątpliwości, że akcja Jerzego Owsiaka to także pewien projekt kulturowy. Wielka Orkiestra jest wyraźnym przykładem walki kultury lewicowo-liberalnej z tradycyjnym polskim etosem, zbudowanym na gruncie wartości narodowych i religijnych. W Orkiestrze chodzi nie tylko o pomoc chorym i biednym dzieciom, ale także o duchowy kształt naszego kraju.

* * *

Jednym z cieni polskiego katolicyzmu jest brak profetyzmu w sprawach społecznych. Wydaje się, że przejawem tej słabości jest także brak spójnej oceny religijno-etycznej WOŚP z perspektywy światopoglądu katolickiego. Katolicy w Polsce powinni usłyszeć od swoich duszpasterzy opinię Kościoła na temat "wielkiej młodzieżowej mszy" Jerzego Owsiaka. Nie wolno nam zapominać, że w dyskusji o Wielkiej Orkiestrze chodzi nie tylko o ocenę konkretnej akcji charytatywnej, ale także o kondycję naszego katolicyzmu i etyczny fundament III Rzeczypospolitej.

CZYTAJ DALEJ

Papież do delegacji ekumenicznej z Finlandii

2020-01-17 18:17

[ TEMATY ]

ekumenizm

luteranie

papież Franciszek

Finlandia

Vatican Media

„Jesteśmy w drodze, we wspólnocie wiary, aby zachęcać się i umacniać wzajemnie do naśladowania Chrystusa” - te słowa Papież skierował do delegacji ekumenicznej Kościoła luterańskiego z Finlandii, która przybyła z doroczną pielgrzymką do Rzymu z okazji wspomnienia św. Henryka.

Franciszek nawiązał do wydarzenia chrztu, który łączy w dziękczynieniu wszystkich chrześcijan. Przynosi on odpuszczenie grzechów oraz stanowi wezwanie do świętości.

Nawiązał do wspólnego dokumentu grupy dialogu katolicko-luterańskiego, zatytułowanego: Usprawiedliwienie w życiu Kościoła, który podkreśla, że chrześcijanie są wzajemnie zjednoczeni i powinni nieść cieżary jedni drugich. Wszyscy mają powierzoną misję głszenia Dobrej Nowiny w życiu codziennym. Także gościnność stanowi integralną część świadectwa wiary. Papież podkreślił, że rozpoczynający się jutro Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan wskazuje nam tę ekumeniczną cnotę oraz zaleca jej realizowanie. Jego tematem są bowiem słowa „Okazywali nam niespotykaną życzliwość” (Dz 28, 2), wypowiedziane przez św. Pawła w odniesieniu do mieszkańców Malty, którzy przyjęli go w gościnny sposób, razem z setkami rozbitków.

Jako ochrzeczeni wierzymy – mówil Papież – że Chrystus pragnie nas spotkać w osobach błądzących i zagubionych. Kto okazuje gościnność nie staje się biedniejszy, ale bogatszy. Kto daje, w zamian otrzymuje. Człowieczeństwo czyni nas uczestnikami dobroci Boga.

Papież – jesteśmy razem w drodze „Drodzy fińscy przyjaciele, jako posłańcy człowieczeństwa, jako adresaci dobroci Boga wcielonego, jesteśmy razem w drodze, we wspólnocie wszystkich ochrzczonych. Chrześcijanie są tymi, którzy mogą składać dziękczynienie za swój chrzest – podkreślił Papież. – Ta wdzięczność łączy i rozszerza nasze serca, otwiera je na bliźniego, który nie jest naszym wrogiem, ale ukochanym bratem, ukochaną siostrą. Wspólnota wszystkich ochrzczonych nie jest wyłącznie «byciem jedni obok drugich», tym bardziej nie jest «byciem jedni przeciwko drugim», ale dąży do tego, aby stawać się głębszym «byciem razem».“

Ojciec Święty zaznaczył, że ekumenizm duchowy oraz dialog ekumeniczny służą wzrostowi w «byciu razem».

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję