Reklama

W drodze na kanonizację (1)

Biskup Karol Wojtyła na naszej ziemi

2014-02-12 16:05

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 7/2014, str. 4-5

Archiwum Aspektów

Wraz z całym Kościołem 27 kwietnia będziemy przeżywali podwójną kanonizację papieży Jana Pawła II i Jana XXIII. Każda kanonizacja to wielkie wydarzenie w życiu kościelnym. Tym bardziej że wyniesieni na ołtarze będą równocześnie dwaj wielcy papieże XX wieku. W naszym „Aspektowym” cyklu będziemy starali się odnaleźć więzi łączące tych dwóch błogosławionych papieży z naszą diecezją. W ten sposób nasze diecezjalne oczekiwanie na uroczystości kanonizacyjne zostanie wpisane w przygotowania całego Kościoła. Pierwszą część poświęcimy oficjalnym wizytom biskupa, arcybiskupa i wreszcie kardynała Karola Wojtyły w naszej diecezji.

Na początek kilka faktów

4 lipca 1958 r. Karol Wojtyła został mianowany biskupem tytularnym Ombrii i jednocześnie biskupem pomocniczym Krakowa. 13 stycznia 1964 r. po śmierci swego poprzednika, arcybiskupa Eugeniusza Baziaka, Karol Wojtyła został mianowany arcybiskupem metropolitą krakowskim. Kardynałem został mianowany podczas konsystorza z 26 czerwca 1967 r. Do 1978 r., kiedy to został wybrany papieżem, aktywnie uczestniczył w pracach polskiego Episkopatu. Z racji posługi, którą pełnił, był również z urzędu zastępcą przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

Jako biskup ściśle współpracował z bp. Wilhelmem Plutą. Łączyła ich osobista przyjaźń, którą obaj wielokrotnie publicznie deklarowali. Z bp. Plutą łączyła Karola Wojtyłę także ten sam dzień nominacji biskupiej. Bp Pluta 4 lipca 1958 r. został mianowany przez papieża Piusa XII administratorem apostolskim i wikariuszem kapitulnym Ordynariatu Gorzowskiego oraz biskupem tytularnym Leptis Magna.

Reklama

Nasz szczery przyjaciel

Pierwszą oficjalną wizytą bp. Wojtyły w Ordynariacie Gorzowskim był udział w uroczystościach Milenium Chrztu Polski w 1966 r. Od zakończenia II wojny światowej aż do pielgrzymek Jana Pawła II do Polski były to największe uroczystości religijne w naszej ojczyźnie. Ówczesny Ordynariat Gorzowski był największą jednostką administracyjną Kościoła w Europie. Obok Gorzowa – stolicy ordynariatu – należały do niego następujące miasta: Szczecin, Koszalin, Słupsk, Piła, Zielona Góra i okoliczne miasta i miejscowości.

Uroczystości Milenium Chrztu Polski w Ordynariacie Gorzowskim odbyły się w dniach 5 i 6 listopada 1966 r. Ich początek miał miejsce 5 listopada jednocześnie w Szczecinie, jako największym mieście diecezji, Gorzowie i Międzyrzeczu oraz w 21 mniejszych miejscowościach. Na uroczystości przybył Episkopat Polski. Głównym punktem w Gorzowie była uroczysta Msza św. odprawiona o godz. 11 przy katedrze. Ołtarz ustawiono z boku katedry. Władze nie zgodziły się na usytuowanie go przed głównym wejściem do katedry, stąd taka lokalizacja. Przybyli biskupi byli bardzo owacyjnie witani przez wiernych. Warto podkreślić, że w Gorzowie zgromadził się prawie cały polski Episkopat. Witając przybyłych biskupów, ordynariusz gorzowski szczególnie ciepło zwrócił się do bp. Karola Wojtyły. Przywitał go „jako naszego szczerego przyjaciela”. Bp Wojtyła nie koncelebrował Mszy św. w Gorzowie. Wówczas jeszcze mało znany arcybiskup krakowski nie zwrócił zbyt dużej uwagi zgromadzonych wiernych. Same jednak uroczystości zostały bardzo pozytywnie ocenione przez Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. W opublikowanych w 2001 r. pamiętnikach napisał on o gorzowskich uroczystościach: „Jest to potężny dziś ośrodek życia kościelnego, którego nie można nazwać inaczej, tylko diecezją. Toteż wszyscy posługujemy się tymi terminami: katedra, diecezja, Biskup Ordynariusz, Biskup Gorzowski. Dyktuje to rzeczywistość życiowa i wynik rzetelnej pracy Kościoła na tym terenie gorzowsko-szczecińsko-kołobrzeskim”.

Bp Pluta w liście do diecezjan napisał: „Wszyscy Biskupi Goście jednomyślnie ocenili – gorzowski obchód Milenium był z tych 22 obchodów chyba jednym z najpiękniejszych. A postawa Wasza kazała im orzec – kapłani i wierni diecezji gorzowskiej przekonali nas, że oni tu są u siebie, nie od 21 lat, ale od 1000 lat”.

Konferencja Episkopatu

Kolejny oficjalny pobyt – tym razem – kard. Wojtyły w naszej diecezji związany był ze 126. posiedzeniem plenarnym Konferencji Episkopatu Polski. Biskupi polscy obradowali w gmachu Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Paradyżu w dniach 23-24 czerwca 1971 r. W Paradyżu obradowało 59 biskupów, arcybiskupów i kardynałów. W obradach tych uczestniczył również kard. Wojtyła. Jego obecność w Paradyżu związana była także z posiedzeniem Komisji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Ogólnego 25 czerwca 1971 r. Na spotkaniu komisji obecny był także dr Mieczysław Habicht, wicesekretarz Watykańskiej Rady ds. Apostolstwa Świeckich. Posiedzenie komisji odbyło się w Sali św. Tomasza. Kard. Wojtyła od samego początku aktywnie pracował w Podkomisji ds. Apostolstwa Świeckich Komisji Duszpasterskiej Episkopatu Polski.

Warto zaznaczyć, że miejsce 126. spotkania plenarnego Episkopatu Polski nie było przypadkowe. Od dłuższego czasu bp Pluta zabiegał o podział wielkiego obszaru Administracji Apostolskiej w Gorzowie na mniejsze diecezje. Konferencja Biskupów uznała „za szczególną okoliczność (…), że w tym właśnie czasie Sejm PRL uchwalił ustawę, na mocy której Kościół na ziemiach zachodnich i północnych odzyskał prawo do świątyń, budynków kościelnych i zakonnych oraz otrzyma na własność inne nieruchomości potrzebne mu do normalizacji stosunków między Kościołem a państwem i naprawienia wyrządzonych w minionym okresie krzywd temu Kościołowi, pracującemu w trudnych warunkach dla dobra społeczeństwa”.

Po zakończeniu paradyskiego spotkania bp Pluta i rektor seminarium ks. Gerard Dogiel dzielili się radością, że wszyscy biskupi powtarzali, że to najpiękniejsze seminarium Polsce.

Święcenia biskupie

Po dwóch latach kard. Wojtyła znów przybył oficjalnie do diecezji gorzowskiej. Tym razem jako główny konsekrator nowego biskupa pomocniczego dla Gorzowa. Ale po kolei.

W 1962 r. podjął pracę w seminarium w Paradyżu ks. Paweł Socha. Wykładał teologię fundamentalną, dogmatyczną oraz religiologię. Ks. Socha pracował w seminarium jako wykładowca, prefekt i ojciec duchowny. 30 października 1973 r. ks. Socha został ustanowiony biskupem tytularnym Tunigaba oraz biskupem pomocniczym gorzowskim. 16 listopada 1973 r. ks. Socha został o tym poinformowany przez Prymasa Polski. Wspólnotę seminaryjną o nominacji nowego biskupa pomocniczego poinformował bp Pluta 20 listopada. Informacja ta wywołała wielką radość, zarówno wśród alumnów, jak i wykładowców paradyskich.

Święcenia biskupie ks. Paweł Socha otrzymał 26 grudnia 1973 r. z rąk kard. Karola Wojtyły oraz biskupów Wilhelma Pluty, Jerzego Stroby i Ignacego Jeża. Uroczystość odbyła się w katedrze gorzowskiej przy bardzo licznym udziale biskupów, kapłanów i świeckich. Kard. Wojtyła był nie tylko głównym konsekratorem, ale także wygłosił okolicznościowe kazanie. Było to szczególne wydarzenie także dla seminarium duchownego, z którym bp. Paweł Socha był – i jest to dzisiaj – związany. Była to pierwsza sakra biskupia po kanonicznym utworzeniu diecezji gorzowskiej w 1972 r. Następna sakra w gorzowskiej katedrze udzielona została dopiero w 2012 r. bp. Tadeuszowi Lityńskiemu.

I jeszcze na koniec

Te trzy oficjalne wizyty w diecezji gorzowskiej to nie wszystko. Były także spotkania te nieoficjalne, bardziej robocze. Wiemy, że kard. Wojtyłę i bp. Plutę łączyła przyjaźń i wzajemny szacunek. Spotykali się głównie na posiedzeniach Episkopatu Polski i komisjach. Kard. Wojtyła również wypoczywał na naszych ziemiach. Słynne spływy kajakowe Drawą czy Obrą w 1960 r. są na nowo odkrywane i stają się historycznym doświadczeniem nowych pokoleń. Wytyczne są szlaki im. Jana Pawła II. To pokazuje, że jego obecność na naszej ziemi była i jest ważna dla nas także dziś. Gdy bł. Jan Paweł II zostanie ogłoszony świętym, te miejsca, świątynie i szlaki nabiorą nowego znaczenia – ziemi, po której kroczył święty.

W następnej części spróbujemy pokazać związki Ojca Świętego z naszą diecezją. Choć jako papież Jan Paweł II był u nas tylko raz, to jednak szczególna więź łączyła go przez cały pontyfikat z naszymi ziemiami.

Tagi:
Jan Paweł II

Włochy: na Gran Sasso upamiętniono pierwszą wizytę Karola Wojtyły

2019-08-17 16:30

vaticannews.va / Fonte Cerreto (KAI)

Gran Sasso to najwyższy masyw włoskich Apeninów. Uważany również przez Włochów za ukochane góry Jana Pawła II, ponieważ najbardziej przypominały mu Tatry. To tam Papież Polak wymykał się z Watykanu, by pooddychać górskim powietrzem.

wikipedia.org

Dziś u podnóża Gran Sasso w stacji turystycznej Fonte Cerreto odsłonięto tablicę upamiętniającą prawdopodobnie pierwszą wizytę Karola Wojtyły w tym miejscu, jeszcze w roku 1962, kiedy był biskupem pomocniczym w Krakowie.

O tym jak zrodził się ten pomysł mówi ks. Paweł Ptasznik, szef sekcji polsko-słowiańskiej w Sekretariacie Stanu.

- Ojciec Święty był tutaj w 1962 r. podczas pierwszej sesji Soboru Watykańskiego II. Towarzyszyli mu wtedy dwaj księża krakowscy, przebywający wówczas w Rzymie, Tadeusz Pieronek i Alojzy Cader – opowiada ks. Ptasznik. – Ks. Pieronek wykonał wtedy zdjęcie, które mieszkańcy tej miejscowości odkryli niedawno przez przypadek w Internecie i zobaczyli, że to miejsce przez lata właściwie w ogóle się nie zmieniło. Dlatego chcieli upamiętnić ten pobyt Karola Wojtyły w ich miejscowości tablicą, która dzisiaj została odsłonięta.

W sanktuarium Jana Pawła II u podnóża Gran Sasso ks. Ptasznik odprawił również Mszę za duszę śp. bp. Tadeusza Pieronka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak reżyseruje się „marsze równości”

2019-08-13 12:55

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 33/2019, str. 38-39

W Polsce marsze środowisk LGBT nazywane są „marszami równości”. Na całym świecie te same parady znane są jako „Gay Prides”, co wskazuje na ich zasadniczy cel – ukazanie dumy z bycia homoseksualistami.
W Polsce próbuje się przedstawić „marsze równości” jako spontaniczne inicjatywy ludzi, którzy twierdzą, że są dyskryminowani i walczą o należne im prawa. Ale, oczywiście, tak nie jest. Na całym świecie wszystkie „Gay Prides” mają podobną scenografię i tę samą „reżyserię”, co wskazuje na to, że służą one tym samym celom wyznaczonym przez ideologów LGBT.
O próbę przeanalizowania tego zjawiska poprosiłem prof. Tommasa Scandroglia – dawnego wykładowcę Uniwersytetu Europejskiego w Rzymie.

vitaumanainternazionale.org
Prof. Tommaso Scandroglio

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Badał Pan Profesor zjawisko parad homoseksualnych, zwanych „Gay Pride”. Co je charakteryzuje?

PROF. TOMMASO SCANDROGLIO: – Wszystkie „Gay Prides”, parady dumy gejowskiej, mają pewne wspólne cechy, które starałem się przeanalizować. Przede wszystkim cechuje je duch protestu. Parady te mają w sobie coś z ducha demonstracji 1968 r. (rewolucja studencka), które w roszczeniach dla pewnych grup społecznych (robotników, studentów, kobiet) nie proponowały postaw obronnych, ochrony danej kategorii, ale uciekały się do atakowania tych, których przedstawiano jako wrogów: pracodawców/kapitalistów przeciwstawiano robotnikom, nauczycieli/rodziców – uczniom, mężczyzn/rodziny/dzieci – kobietom. W analogiczny sposób w „Gay Prides” maszeruje się nie na rzecz osób homoseksualnych, ale zawsze przeciwko komuś. Przede wszystkim przeciwko Kościołowi, przeciwko tym, którzy twierdzą, że akty homoseksuale są nieuporządkowane, przeciwko partiom prawicowym, przeciwko ludziom o tradycyjnych poglądach itd. Krótko mówiąc – charakterystyczną cechą tych parad jest duch antagonistyczny, który zaprzecza hasłom o niedyskryminacji, integracji, otwartości na to, co różne, wykrzykiwanym podczas tych samych manifestacji. Innymi słowy – środowiska homoseksualne domagają się dialogu, otwarcia, bycia przyjaznymi, ale same przyjmują całkowicie odwrotną postawę: postawę wrogości, wojowniczości, niezdolność do dialogu.

– Dlaczego znaczna część uczestników tych parad manifestuje półnaga?

– To prawda, że „Gay Prides” to parada półnagich ciał (kostium kąpielowy jest najbardziej popularny), a to z kilku ważnych powodów. Pierwszy – to prowokacja. Zgodnie z agresywnym, wojowniczym duchem, o którym wspomniałem, konieczne jest sprowokowanie „wroga”, zmuszenie go do niekontrolowanej reakcji, by następnie oskarżać go o bigoterię, niewrażliwość i homofobię. Drugi powód – to krytyka. Nagość jest wykorzystywana jako obraza stereotypów, normalności, naturalności relacji. Kryje się za tym rewolucyjne przesłanie: obalić porządek ustanowiony przez Boga, który chciał, by mężczyzna czuł pociąg do kobiety i vice versa, a w szczególności obalić znaczenie czystości i wstydliwości, postrzeganych już nie jako cnoty, ale tabu, które trzeba przełamać, wrogie indywidualnej wolności i pełnemu wyrażaniu siebie. Trzeci powód to transgresja. Półnagie ciało osoby homoseksualnej jest wyrazem pragnienia przekroczenia wszystkich ograniczeń w sferze seksualnej. Pierwszym takim ograniczeniem jest, oczywiście, heteroseksualizm – rozpusta jest rozumiana jako wyzwalająca siła własnych popędów. Czwarty powód to przeciwstawienie „fizyczności” „wewnętrzności” – nagość świadczy o tym, że związek homoseksualny często koncentruje się na erosie, a wymiar afektywny (który jest również chaotyczny, ponieważ pochodzi z orientacji homoseksualnej, która jest nieuporządkowana, jak naucza katechizm), to aspekt drugorzędny. To właśnie fizyczność jest często źródłem stosunków homoseksualnych. Innym powodem jest narcyzm ich uczestników, dla których parada może być sceną do popisu w nadziei, że zostaną zauważeni i docenieni.

– Parady te organizowane są wszędzie i na szeroką skalę, nawet w krajach i miejscach, w których osób o skłonnościach homoseksualnych jest bardzo mało – tak jakby ktoś chciał „narzucić” społeczeństwu temat homoseksualizmu, aby przyzwyczajać ludzi do tego zjawiska...

– To prawda, ponieważ jednym z celów tych parad jest przyczynienie się do uznania zjawiska homoseksualizmu i transseksualizmu za normalne w świadomości zbiorowej, do pozbawienia zwykłych ludzi wrodzonego impulsu krytycznego. Rozpowszechnienie parad na całym świecie sprawiło, że stały się one zjawiskiem obyczajowym, już nawet nie tak nieprzyzwoitym, co w oczywisty sposób pomogło w podejmowaniu wielu innych działań mających na celu „normalizację” homoseksualizmu. Historycznie „Gay Prides” były pierwszą publiczną inicjatywą, która miała na celu akceptację homoseksualizmu w społeczeństwie.

– W Polsce, podobnie jak w innych krajach, „marszom równości” towarzyszą bluźniercze gesty. Dlaczego tak się dzieje?

– Jednym z ich wyróżników jest bluźnierczy charakter i bezczeszczenie Kościoła oraz ducha religijnego. Wspomniałem wcześniej o antagonistycznym wymiarze parad, a pierwszym wrogiem, którego należy zniszczyć, jest Kościół. Dlatego jest w nich tak wiele wulgarności, obelg i bluźnierczych przedstawień przeciwko Bogu, Matce Bożej i świętym. W tych gestach pełnych przemocy nie chodzi tylko o zamiar bezczeszczenia, modny od 1968 r. aż do chwili obecnej, ale jest to przejaw prawdziwej nienawiści do „sacrum”, tak jakby Kościół i święci byli wyrzutem sumienia dla sumienia tych ludzi.

– W większości krajów istnieją prawa uznające bluźnierstwo i oczernianie religii za przestępstwa, które podlegają karze. Dlaczego nikt nie karze homoseksualistów, którzy dopuszczają się takich przestępstw, podczas gdy ludzie przeciwni „marszom równości” są piętnowani lub wprost prześladowani?

– Z jednej strony – ludzie, którzy ośmielają się krytykować bluźniercze gesty i słowa uczestników „Gay Prides”, uważani są za homofobicznych, nieliberalnych, dyskryminujących, średniowiecznych, ponieważ rzekomo cenzurują wolność wypowiedzi. A z drugiej – ludzie, którzy obrażają uczucia religijne całego ludu, korzystają tylko z prawa do wolności słowa! Tak więc są dwie miary oceny: jeśli gej obraża Madonnę, to ta obraza jest wyrazem wolności słowa, a jeśli wierzący krytykuje homoseksualistę, który obraża Maryję, to zasługuje na pójście do więzienia za zniesławienie. Jest to skutek masowej kampanii kulturowej, która zmieniła zbiorowe postrzeganie zjawiska homoseksualizmu i sprawiła, że zwykli ludzie wierzą – z jednej strony – że działacze gejowscy są zawsze ofiarami, które należy bronić, a z drugiej – że katolik jest zawsze „katem” i dlatego zasługuje na pozbawienie wolności słowa, by nie mógł dyskryminować. Ta nierówność traktowania, a raczej otwarta dyskryminacja ludzi wierzących, wywiera w konsekwencji wpływ również na sędziów, którzy w tych sprawach przychylają się do dominujących, mainstreamowych opinii.

– Na stronie homoseksualistów „Gayly Planet” można przeczytać: „Nawet jeśli parady są przezabawne, a ty tańczysz aż do wyczerpania, pozostają demonstracjami politycznymi, by walczyć o równość i prawa społeczności LGBTQ”. Czy „Gay Prides” są formą walki politycznej?

– Według ideologów „tęczowych parad”, prawdziwy gej musi być aktywny politycznie. Homoseksualizm nie może pozostać w sferze prywatnej, ale musi stać się instancją polityczną, musi mieć wymiar publiczny, a zatem musi zostać przekształcony w walkę o swobody obywatelskie, prawa, finansowanie publiczne itp.

– Jeśli za paradami LGBT kryje się konkretna ideologia, to każdy ma prawo je krytykować, tak jak istnieje prawo do krytyki każdej partii czy ideologii...

– Krytyka, kontestacja, dezaprobata zawsze były bronią ruchu LGBT.

– Światowe lobby LGBT od dawna chce zmusić Kościół do zmiany nauki o zachowaniach homoseksualnych. Jakich metod używa, aby to osiągnąć?

– Wśród wielu strategii możemy wskazać trzy. Pierwsza to szantaż. W Kościele, jak przyznał sam Papież, działają lobby homoseksualne i są one bardzo wpływowe. Szantaż jest narzędziem do załatwiania wielu spraw. Jeśli jakiś biskup, rektor seminarium, przewodniczący jakiegoś papieskiego organizmu ma „plamy na życiorysie”, to stają się one walutą wymiany: gejowskie lobby obiecuje, że nie ujawni nic z tego, co wie o życiu biskupa, rektora czy księdza, w zamian za bycie przyjaznym gejom – „gay friendly”. Druga strategia: to przekonanie ludzi, że większość księży jest homoseksualistami. Jest to strategia promowana również przez socjologa i działacza gejowskiego Frédérica Martela w książce „Sodoma”. Twierdzi on, że skoro homoseksualizm jest tak rozpowszechniony w Kościele, to należy go „znormalizować”, uznać za naturalny wariant orientacji seksualnej. I trzecia strategia, również obecna w tekście Martela: ukazywanie homofobów (to neologizm zrodzony z teorii płci, który ma oznaczać ludzi źle nastawionych do homoseksualizmu) jako utajonych homoseksualistów. Tak więc ci, którzy krytykują homoseksualizm, są homoseksualistami, nawet jeśli o tym nie wiedzą. To sztuczka polegająca na tym, że z jednej strony zmusza się kogoś do milczenia, aby uniknąć podejrzeń o homoseksualizm, a z drugiej, na poziomie medialnym, ukazuje się środowsko konserwatywne jako garstkę bigoteryjnych hipokrytów.

* * *

Polska jest na półmetku zaplanowanej na ten rok kampanii środowisk LGBT+.

Od kwietnia do października br. w 23 polskich miastach organizowane są parady i tzw. marsze równości. Pierwsze miały już miejsce, a w sierpniu „marsze równości” przejdą ulicami: Płocka, Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Szczecina, Torunia, Kalisza, Wrocławia i Lublina.

W ubiegłym roku odbyło się w Polsce 14 tęczowych parad, a w bieżącym jest ich o 40 proc. więcej. Charakterystyczne jest, że organizowane są one nie tylko w dużych aglomeracjach, ale coraz częściej w małych, odległych od centrum, ośrodkach, gdzie społeczność LGBT jest znikoma i nigdy przedtem publicznie się nie prezentowała.

(KAI)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kongres 60 Milionów sposobem na integrację Polaków z całego świata!?

2019-08-20 20:52

Informacja prasowa

60 milionów Polaków! 40 milionów w kraju i aż 20 milionów poza jego granicami! Kongres 60 Milionów – największa integracja Polaków z całego świata! Rok 2019 to 6 edycji kongresu w sześciu różnych miastach. Słoneczne Miami, zachmurzony Londyn, modernistyczny Berlin, fantastyczne Buffalo, niezwykły Nowy Jork i przede wszystkim nasz ojczysty Rzeszów!

Informacja prasowa

Uznani eksperci, czołowi przedstawiciele wielu branż oraz liderzy polonii z całego świata. Budowa i pogłębianie stosunków pomiędzy polonią a Polakami. Ciekawe dyskusje, inspirujące prelekcje i skuteczny networking, to fundamenty tej inicjatywy.

Przed nami polska odsłona Kongresu 60 Milionów w pięknym i innowacyjnym Rzeszowie! Od 28 do 30 sierpnia w G2A Arena Centrum Wystawienniczo-Kongresowym Województwa Podkarpackiego będziemy pielęgnować polskie tradycje i rozmawiać o gospodarce, inwestycjach, finansach, biznesie i promocji Polski. Trzy dni intensywnych debat, wydarzeń towarzyszących a w tym sentymentalna podróż do Krakowa.

Dzień w całości poświęcony merytorycznym aspektom integracji Polaków z całego świata to 30 sierpnia. G2A Arena stworzy szansę udziału w kilkunastu panelach dyskusyjnych oraz power speechach, dzięki którym będzie można spojrzeć na potencjał z perspektywy nie tylko rodzimych przedsiębiorców, ale także biznesmenów z polskimi korzeniami. Całość zapowiada się niezwykle intensywnie! Zakres tematyczny najbliższej odsłony Kongresu 60 Milionów obejmie takie zagadnienia, jak:

• promocja polskich regionów wśród Polonii

• gospodarczy potencjał Polski

• turystyka medyczna, wypoczynkowa i biznesowa

• rynek finansowy

• przedsiębiorcy polonijni

• siła polskiej innowacji

• studia w Polsce

• logistyka jako potrzeba i szansa rozwojowa

• siła polskiego menedżera

• promocja polskich produktów

• pozarządowe organizacje polskie i polonijne

• siła przebicia polskiej innowacji w medycynie na rynkach zagranicznych

Na edycję rzeszowską zaplanowano także punkty programu umożliwiające zarówno wzmocnienie więzi polonijnych, jak i budowę międzynarodowych relacji biznesowych.

Ważne informacje:

Termin: 28-30 sierpnia 2019 r.

Miejsce wydarzenia: G2A Arena, Jasionka 953

Rejestracja: evenea.pl/event/60mln-rzeszow/

Strona wydarzenia: 60mln.pl/y2019/rzeszow-2019/

FB wydarzenia: facebook.com/60mln/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem