Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Vivat Jezus!

Zakon Rycerzy Kolumba to jedna ze wspólnot w Kościele katolickim. Jej początki sięgają Stanów Zjednoczonych, gdzie 2 października 1881 r. grupka mężczyzn spotkała się w piwnicy kościoła Najświętszej Maryi Panny w New Haven, w stanie Connecticut. Spotkanie zainicjował tamtejszy proboszcz ks. Michael McGivney. Powstało stowarzyszenie bratnie, którego głównym zadaniem była samopomoc. Dziś wspólnota ta jest jedną z największych organizacji w Kościele katolickim. Współczesnymi celami Rycerzy Kolumba są: obrona swojej ojczyzny, rodziny i wiary, wspieranie Kościoła katolickiego, ewangelizacja, edukacja, zaangażowanie społeczne i pomoc potrzebującym. Członkowie wraz z rodzinami pomagają sobie nawzajem w wypadku choroby, kalectwa, a także w każdej potrzebie. Za patrona obrano Krzysztofa Kolumba, który wraz z odkryciem nowego kontynentu przywiózł chrześcijaństwo. Rycerze Kolumba rozpoczęli swoją działalność w Polsce w 2006 r. Pierwsza konwencja stanowa, gdzie ukonstytuowała się rada stanowa i wybrano delegata stanowego, odbyła się 20-22 maja 2011 r. w Częstochowie, natomiast uroczyste wprowadzenie na urząd – w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach 25 czerwca 2011 r.

2014-02-20 13:02

Niedziela zamojsko-lubaczowska 8/2014, str. 2

[ TEMATY ]

rozmowa

Łukasz Kot

ŁUKASZ KOT: – Rycerze Kolumba to już silna organizacja mężczyzn, mocno działająca w Kościele katolickim w Polsce?

KRZYSZTOF ORZECHOWSKI: – Myślę, że tak. Jest to wspólnota ponad 3 tys. mężczyzn, w całej Polsce, skupionych w 57 radach. Realizuje ogromną ilość różnorakich dzieł, poczynając od klasycznych dzieł miłosierdzia poprzez wsparcie swoich księży proboszczów i wikarych, ale także i wzajemne wspieranie się w potrzebie. Przez 7 lat funkcjonowania Rycerzy Kolumba w Polsce myślę, że jesteśmy mocno okrzepniętą organizacją bratnią.

– Jednak 3 tysiące to nadal mało.

– To dopiero początek. W momencie, kiedy „rodziliśmy się” w Polsce, wydawało nam się, że ten przyrost będzie szybki. Okazało się, że to nie jest takie łatwe. Natomiast teraz, kiedy Rycerzy jest więcej, to „pączkujemy”, promieniujemy na otoczenie. Okazuje się, że to inni mają pragnienie i potrzebę być razem z nami. Bycie Rycerzem jest dobrem i chcemy się nim dzielić z innymi. Witamy każdego mężczyznę, który zainteresuje się rycerstwem i odpowie pozytywnie na to zaproszenie. W naszej formacji istnieją trzy stopnie, które wymuszają na każdym członku zakonu pracę formacyjną i zaangażowanie. Sprawdzamy to, co dany mężczyzna chciałby robić, w jaki sposób postrzega bycie Rycerzem Kolumba, czy to się pokrywa z tym, do czego powołani jesteśmy w zakonie. Liczne inicjacje na III stopień wskazują, że wielu mężczyzn przechodzi tę próbę i jest w pełni Rycerstwa, w związku z tym bardziej wymagające powinności i obowiązki na nich ciążą.

– Wydaje się, że mężczyźni odnaleźli swoje miejsce w Kościele katolickim. Wielu doskonale realizuje się we wspólnocie Rycerzy Kolumba.

– Jest to pewna oferta. W naszych polskich realiach nie było jednak pustyni. Mamy wiele innych ruchów i stowarzyszeń katolickich, które działają na wielu ciekawych obszarach aktywności. Mimo wszystko mężczyzna zawsze stał gdzieś pod chórem w kościele, wręcz za drzwiami kościoła. Na całe szczęście drzwi były otwarte. Teraz będąc Rycerzem Kolumba jest bliżej ołtarza. Zobowiązuje się do pewnego sposobu życia wyznając i żyjąc wiarą katolicką. Rycerz Kolumba musi stać się świadkiem i dawać świadectwo rycerskości, bycia dobrym ojcem, dziadkiem, mężem, obywatelem, przyjacielem, kolegą, człowiekiem. Pomagać każdej potrzebującej osobie. Ma pokazać, że cechują go zalety rycerskie. Ma być odważną, szlachetną osobą, wiedzącą, co to jest honor.

– Jak Rycerze Kolumba postrzegani są w Polsce?

– Na przestrzeni tych kilku lat wyobrażenie o nas się zmienia. Kiedyś byliśmy zachwyceni wszystkim tym, co było amerykańskie; później ten zachwyt zaczął tracić swój blask. Zrozumieliśmy, że to, co amerykańskie, wcale nie jest takie dobre. Nie możemy akceptować pewnych rzeczy. Rycerze Kolumba to zakon powstały w USA i trudno jest czasem przekonać naszych rodaków i kapłanów, że choć swój rodowód mamy za Oceanem, to jednak nasz charyzmat, zasady, wartości są oparte na Ewangelii. Znalazło się wielu księży, biskupów, którzy przystąpili do nas. Zależy im na organizowaniu rad w parafiach. Dzisiaj jesteśmy postrzegani bardzo pozytywnie. To kiedyś my musieliśmy zabiegać, zapraszać, dopominać się o powstawanie nowych rad. Dziś to księża niejednokrotnie pytają delegatów rejonowych, co mają zrobić, by założyć taką radę w swojej parafii, bo widzieli w innych parafiach, jak bardzo jesteśmy pomocni. Nie chodzi o to, że mamy błyszczeć. Nasze szarfy są po to, żeby zaznaczyć, że jest się Rycerzem Kolumba, ale strój nie może zajmować uwagi. Szarfy zakładamy tylko na uroczystości. Naszym wyróżnikiem ma być to, jacy jesteśmy dla bliźnich, jak im pomagamy, co sobą reprezentujemy. Mamy podejmować działania, jakich wymaga się od świadomego katolika. Mamy okazywać miłosierdzie, pomocniczość, szlachectwo i przystępować do Eucharystii w sposób świadomy.

* * *

Rycerze Kolumba liczą obecnie ponad 1,8 mln członków w USA, Kanadzie, Meksyku, Portoryko, Republice Dominikańskiej, Panamie, Gwatemali, na Filipinach, Bahamach, Wyspach Dziewiczych, Guam i Saipan oraz w Polsce. Proces beatyfikacyjny ks. Michaela McGivney, założyciela Zakonu Rycerzy Kolumba, jest w trakcie przygotowywania przez Watykan.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Login i hasło do Zbawienia

Czym właściwie jest katechumenat, neokatechumenat oraz jakie są owoce formacji, mówi ks. kan. Romuald Rosk, proboszcz parafii klasztornej w Węgrowie, w rozmowie z ks. Marcinem Gołębiewskim.

Ks. Marcin Gołębiewski: Niedziela Chrztu Pańskiego przywołuje na myśl moment naszego chrztu, którego większość z nas nie pamięta. Jakie znaczenie ma ten sakrament w życiu człowieka?

Ks. kan. Romuald Rosk: – Chrzest włącza nas w dzieło zbawienia, które otrzymujemy od Chrystusa dzięki Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu. Otwiera możliwość, że przez wiarę i przyjmowane sakramenty możemy stawać się dziećmi Bożymi. Gdyby porównać skarb zbawienia do przestrzeni wirtualnej, to chrzest jest takim „loginem”, który umożliwia korzystania z bogactwa łaski nadprzyrodzonej. Potrzebne jest jeszcze hasło – jest nim wiara, która otwiera nasze serca na działanie Boga zbawiającego.

Droga formacyjna prowadząca do przyjęcia chrztu zwana jest katechumenatem. W przestrzeni pastoralnej pojawia się kolejne określenie deuterokatechumenat. Co w praktyce oznaczają te pojęcia?

Sobór Watykański II przypomniał, że w początkach Kościoła chrześcijanie przechodzili drogę przygotowania do chrztu, która była nazywana „katechumenatem”. Katechumen to ktoś, kto dosłownie „ma ucho otwarte”, czyli po przyjęciu kerygmatu – Dobrej Nowiny jest następnie katechizowany i wprowadzany w rzeczywistość wiary. Sobór zalecił, aby reaktywować katechumenat w naszym zsekularyzowanym świecie. W Kościele powstał obrzęd chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych. Ks. Franciszek Blachnicki w Ruchu Światło-Życie mówił o potrzebie deuterokatechumenatu (drugiego, ponownego katechumenatu) dla dorosłych. Konieczny jest zarówno katechumenat dla jeszcze nieochrzczonych, jak i ponowny katechumenat dla tych, u których nie ukształtowała się wiara dojrzała.

W kontekście katechumenatu i deuterokatechumenatu jawi się droga neokatechumenalna. Czym ona jest i na czym polega formacja?

Kiko i Karmen, inicjatorzy Drogi Neokatechumenalnej mówili o neokatechumenacie – czyli nowym okresie wtajemniczenia, dla osób, które były często ochrzczone jako dzieci, ale nie mają wiary dojrzałej. Droga Neokatechumenalna to powolny proces dojrzewania w wierze przez słuchanie słowa Bożego, celebrowanie Eucharystii w małych wspólnotach oraz przeżywanie Kościoła przez konkretną wspólnotę braci i sióstr. Pomocą są także skrutynia (badania), które przeprowadzają przez kolejne etapy życia do wiary dojrzałej. Droga prowadzi do poznania prawd wiary i świadomego odnowienia swojego chrztu. Droga to także doświadczenie obecności Boga.

Jak bardzo diecezja drohiczyńska zaangażowana jest w ruch neokatechumenalny?

W Sokołowie Podlaskim w 1976 r. powstała jedna z najstarszych w Polsce wspólnot, ale przez wiele lat była jedyną w diecezji. Dzisiaj wspólnoty są obecne w czterech parafiach: Sokołów – konkatedra, Sokołów – Salezjanie i Węgrów – klasztor. Droga przez lata cieszyła się poparciem kolejnych biskupów drohiczyńskich, ale nie znajduje wystarczającego zrozumienia wśród księży, zwłaszcza proboszczów, a bez nich nie można głosić katechez ewangelizacyjnych i inicjować wspólnot. Tę Drogę poznałem w Lublinie podczas studiów.

Głoszony kerygmat pomógł mi uwierzyć w miłość Boga do mnie i dał mi ogromny impuls do nowego spojrzenia na kapłańską posługę. Był to dla mnie wielki dar i wielka łaska.
CZYTAJ DALEJ

Niebo dotyka ziemi

2019-12-31 11:21

Niedziela warszawska 1/2020, str. 4

[ TEMATY ]

Niepokalanów

Kaplica Wieczystej Adoracji

Łukasz Krzysztofka

W Kaplicy Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu modlitwa trwa dzień i noc

Przychodzący do tej kaplicy odczuwają szczególne wstawiennictwo Niepokalanej. A na to, że Maryja próśb słucha i przekazuje je Jezusowi, są konkretne dowody.

Niepokalanowska Kaplica Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu przyciąga tysiące pielgrzymów z Polski i świata. Przy wejściu do świątyni franciszkanie wyłożyli dla wiernych księgę podziękowań i łask. Znajdują się w niej świadectwa cudów, które tu się dokonały – uzdrowień z chorób, pojednań w rodzinie i nawróceń.

Zakonnicy nie dzielą łask na mniejsze i większe. – Dla jednej osoby wielkim cudem będzie uzdrowienie z choroby, a dla kogoś innego pojednanie z dzieckiem – mówi o. Andrzej Sąsiadek OFMConv, proboszcz parafii.

Dla wierzących takie wyjaśnienie jest oczywistością. Sceptycy zapewne wątpiliby nadal, lecz we franciszkańskim archiwum znajduje się także świadectwo cudownego uzdrowienia wraz z opinią lekarza. A taki dowód nawet ludziom dalekim od wiary powinien dać do myślenia.

Nie dla ciebie ta operacja

Problemy ze zdrowiem p. Bogdana zaczęły się w 2018 r., kiedy remontował mieszkanie. Bolał go kręgosłup, potem doszło drętwienie nogi. Mężczyzna nie mógł kontynuować prac w domu ani prowadzić auta. Badania pokazały, że w trzech miejscach na kręgosłupie miał przepuklinę i ucisk na nerwy. Lekarska diagnoza była jednoznaczna – operacja.

W tym samym czasie, kiedy prowadzono badania, żona zabierała p. Bogdana do Niepokalanowa. Tam prosili Maryję o uzdrowienie. Mężczyzna codziennie odmawiał też Różaniec. Pewnego dnia w czasie modlitwy w kaplicy poczuł na plecach ciepło. „Nie wiedziałem, co się dzieje, Niepokalana zabrała ból” – napisał.

Po zrobieniu tomografu okazało się, że po przepuklinie nie ma śladu. „To wszystko dzieło Niepokalanej. (…) Ona zadecydowała o moim życiu”.

Tydzień przed planowaną operacją p. Bogdan miał też sen. „Leżałem na stole operacyjnym (...). Podeszły do mnie dwa anioły, mówiąc do mnie: «Nie dla ciebie ta operacja, nie czas», wzięły mnie pod rękę i wyprowadziły z operacyjnej sali”.

Inne niewytłumaczalne świadectwo uzdrowienia dotyczy p. Iwony, u której podejrzewano sarkoidozę płuc. Kobieta modliła się w kaplicy dzień przed pójściem do szpitala. „Prosiłam, żeby Matka Boża i Pan Jezus postawili na mojej drodze lekarzy, którzy pomogą mi przez to wszystko szczęśliwie przejść” – czytamy. Trzeciego dnia pobytu w szpitalu lekarka oznajmiła kobiecie, że jest zdrowa. „Od razu wiedziałam, że doznałam cudu” – wspomina.

Córka z matką, polityk z politykiem

Niepokalana wyprasza wiele łask pojednania. Jednym z cudów było pogodzenie się po 7 latach matki z córką. – Matka nie mogła być w kaplicy, otworzyła więc transmisję on-line w internecie i modliła się przed komputerem. Na drugi dzień rano córka zadzwoniła do niej, a godzinę później siedziały i płakały razem – opowiada o. Sąsiadek.

Matce Bożej dużo zawdzięczają także samorządowcy. W jednej z parafii proboszcz pogodził włodarzy miasta. Politycy spotkali się na Eucharystii i teraz wspólnie troszczą się o dobro miasta.

W księdze podziękowań i łask jest coraz więcej zadziwiających świadectw. Ale o. Andrzej Sąsiadek przypomina, że w wierze cuda nie są najistotniejsze. – Najważniejsze to usłyszeć głos Boga, bo Jemu najbardziej zależy na tym, abyśmy byli z Nim – podkreśla.

CZYTAJ DALEJ

Biskupi Europy o Auschwitz: Nie dla antysemityzmu i manipulowania prawdą dla polityki

2020-01-25 09:28

[ TEMATY ]

Oświęcim

Auschwitz

antysemityzm

Wikipedia/Bibi595

Brama wjazdowa do obozu Auschwitz-Birkenau

Nie możemy pozwolić, aby prawda była ignorowana lub manipulowana dla doraźnych potrzeb politycznych – czytamy w oświadczeniu, które – w imieniu biskupów Europy – wydało Prezydium Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE) oraz Przewodniczący Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (ComECE).

Biskupi Europy wskazują, że choć upływa 75 lat od wyzwolenia Auschwitz-Birkenau, miejsce to nadal przejmuje trwogą. Przypominają, że był to największy niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady, założony w 1940 roku na okupowanych ziemiach polskich.

„W tę rocznicę apelujemy do współczesnego świata o pojednanie i pokój, o poszanowanie prawa każdego narodu do istnienia oraz do wolności, niepodległości i zachowania własnej kultury. Nie możemy pozwolić, aby prawda była ignorowana lub manipulowana dla doraźnych potrzeb politycznych - czytamy w oświadczeniu.

Biskupi zwracają uwagę, że ten apel jest niezmiernie ważny, bowiem, jak zaznaczają, mimo dramatycznych doświadczeń przeszłości w świecie nadal mają miejsce "okrutne wojny, przypadki ludobójstwa, prześladowania, różne formy fanatyzmu, mimo iż historia uczy nas, że przemoc nigdy nie prowadzi do pokoju, lecz sprawia kolejną przemoc i śmierć”.

Biskupi podkreślają, że Auschwitz stał się symbolem wszystkich niemieckich obozów koncentracyjnych i wszystkich tego rodzaju miejsc zagłady. „To jakby szczyt nienawiści do człowieka, która zebrała swoje śmiertelne żniwo w XX wieku" - czytamy w oświadczeniu.

Biskupi zaapelowali, by 27 stycznia o godzinie 15.00, czyli w godzinie wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau, zapalić świecę i pomodlić się za ludzi pomordowanych w obozach zagłady z wszystkich narodowości i wyznań oraz za ich bliskich.

Publikujemy treść Oświadczenia Prezydium Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

i Przewodniczącego Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE)

w 75. rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau

Upływa 75 lat od wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau (27.01.1945), a miejsce to nadal przejmuje trwogą.

1. Auschwitz-Birkenau to był największy nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady, założony w 1940 roku na okupowanych ziemiach polskich. Założony dla Polaków (Auschwitz), został znacznie rozbudowany na terenie sąsiedniej Brzezinki (Auschwitz-Birkenau) i w latach 1942-1945, w ramach programu „ostatecznego rozwiązania” (Endlösung), stał się miejscem masowej zagłady ludności żydowskiej. W KL Auschwitz-Birkenau niemieccy narodowi socjaliści zamordowali ponad milion Żydów, dziesiątki tysięcy Polaków (około 75 000) oraz Romów (21 000), Rosjan (15 000) i kilkanaście tysięcy więźniów innych narodowości. Ze względu na ogrom ofiar żydowskich jest to największe miejsce zagłady Żydów i największe na świecie miejsce masowego ludobójstwa.

Auschwitz stał się symbolem wszystkich niemieckich obozów koncentracyjnych, a nawet wszystkich tego rodzaju miejsc zagłady. To jakby szczyt nienawiści do człowieka, która zebrała swoje śmiertelne żniwo w XX wieku. To tu doprowadzono do ostatecznych granic tezę o zasadniczej nierówności ludzi. Tu naziści przywłaszczyli sobie władzę decydowania, kto jest człowiekiem, a kto nim nie jest. Tu eutanazja spotkała się z eugeniką. Auschwitz-Birkenau stanowi rezultat systemu opartego na ideologii narodowego socjalizmu, która oznaczała deptanie godności człowieka jako obrazu Boga. Dość podobnie postępował również inny totalitaryzm, a mianowicie komunizm, który także zebrał wielomilionowe śmiertelne żniwo.

2. Były KL Auschwitz-Birkenau jest odwiedzany corocznie przez setki tysięcy osób. Wśród odwiedzających byli również trzej ostatni papieże.

Święty Jan Paweł II nawiedził Auschwitz-Birkenau podczas pierwszej pielgrzymki do Polski (7.06.1979). Na terenie Auschwitz I przekroczył w skupieniu bramę obozową z napisem „Arbeit macht frei”, nawiedził celę śmierci św. Maksymiliana Marii Kolbego i modlił się na dziedzińcu bloku nr 11, na którym rozstrzeliwano więźniów. Następnie udał się do Brzezinki, gdzie sprawował Mszę Świętą i w homilii powiedział: „Zatrzymam się wraz z wami, drodzy uczestnicy tego spotkania, na chwilę przy tablicy z napisem w języku hebrajskim. Napis ten wywołuje wspomnienie narodu, którego synów i córki przeznaczono na całkowitą eksterminację. Naród ten początek swój bierze od Abrahama, który ‘jest ojcem wiary naszej’ (por. Rz 4,12), jak się wyraził Paweł z Tarsu. Ten to naród, który otrzymał od Boga Jahwe przykazanie «Nie zabijaj», w szczególnej mierze doświadczył na sobie zabijania. […] Nigdy jeden naród nie może się rozwijać kosztem drugiego, nie może rozwijać się za cenę drugiego, za cenę jego uzależnienia, podboju, zniewolenia, za cenę jego eksploatacji, za cenę jego śmierci”.

Papież Benedykt XVI przeszedł samotnie przez bramę obozową (28.05.2006) podczas nabożeństwa przy Międzynarodowym Pomniku Męczeństwa Narodów na terenie Auschwitz-Birkenau wygłosił przemówienie, w którym mówiąc o tragedii narodu żydowskiego, podkreślił: „Tak jak Jan Paweł II przeszedłem przed rzędem tablic, które w różnych językach upamiętniają zamordowanych. Jedną z nich jest tablica z napisem w języku hebrajskim. Władze Trzeciej Rzeszy chciały całkowicie zmiażdżyć naród żydowski; wyeliminować go z grona narodów ziemi. […] W istocie, bezwzględni zbrodniarze unicestwiając ten naród, zamierzali zabić Boga, który powołał Abrahama, a przemawiając na Górze Syjon, ustanowił zasadnicze kryteria postępowania ludzkości, obowiązujące na wieki. […] Wyniszczając Izrael, chcieli w rzeczywistości wyrwać korzenie wiary chrześcijańskiej i zastąpić ją przez siebie stworzoną wiarą w panowanie człowieka – człowieka mocnego. […] Tak, te tablice upamiętniają losy nieprzeliczonych rzesz ludzi. Ci ludzie wstrząsają naszą pamięcią, wstrząsają naszym sercem. Nie chcą wywoływać w nas nienawiści, ale raczej pokazują, jak straszne jest dzieło nienawiści”.

Papież Franciszek podczas wizyty w byłym KL Auschwitz-Birkenau (29.07.2016) szedł śladami obydwu swoich poprzedników. Nie wygłosił żadnego przemówienia, ale jego milcząca obecność była bardzo wymowna. W księdze pamiątkowej Ojciec Święty dokonał wpisu: „Panie miej miłosierdzie nad Twym ludem! Panie przebacz tak wielkie okrucieństwo!”. Swój pobyt zakończył modlitwą przy Pomniku Męczeństwa Narodów.

3. Kilka dni temu Papież Franciszek zaapelował: „Rocznica niewymownego okrucieństwa, którą ludzkość odkryła 75 lat temu, wzywa nas do zatrzymania się, aby zamilknąć i powrócić do pamięci. Potrzebujemy tego, aby nie stać się obojętnymi” (Przemówienie do delegacji Centrum Szymona Wiesenthala, 20 stycznia 2020 roku).

Rocznica 75 lat, które upływają od wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau, w duchu słów Papieża Franciszka, zobowiązuje nas do głośnego sprzeciwu wobec wszelkich przejawów deptania godności człowieka: rasizmu, ksenofobii i antysemityzmu. W tę rocznicę apelujemy do współczesnego świata o pojednanie i pokój, o poszanowanie prawa każdego narodu do istnienia oraz do wolności, niepodległości i zachowania własnej kultury. Nie możemy pozwolić, aby prawda była ignorowana lub manipulowana dla doraźnych potrzeb politycznych. Ten apel jest niezmiernie ważny teraz, bo – mimo dramatycznych doświadczeń przeszłości – świat, w którym żyjemy, ciągle podlega nowym zagrożeniom i przejawom przemocy. Nadal mają miejsce okrutne wojny, przypadki ludobójstwa, prześladowania, różne formy fanatyzmu, mimo iż historia uczy nas, że przemoc nigdy nie prowadzi do pokoju, lecz sprawia kolejną przemoc i śmierć.

4. Trzeba przypomnieć, że chociaż po II wojnie światowej pojednanie między narodami wydawało się po ludzku niemożliwe, to jednak – zjednoczeni w miłości do Jezusa Chrystusa – potrafiliśmy przebaczać i prosić o przebaczenie. Świadectwem tego jest list biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 roku. Doświadczenia z przeszłości uczą, jak ważne i owocne jest budowanie Europy narodów pojednanych i wybaczających sobie nawzajem.

27 stycznia o godzinie 15.00, czyli w godzinie wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau, zapalmy świecę i pomódlmy się za ludzi pomordowanych w obozach zagłady z wszystkich narodowości i wyznań oraz za ich bliskich. Niech nasza modlitwa pogłębi pojednanie i braterstwo, którego przeciwieństwem jest wrogość oraz niszczycielskie konflikty i podsycane nieporozumienia. Niech zwycięża w nas moc miłości Jezusa Chrystusa.

Kard. Angelo BAGNASCO

Przewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Kard. Jean-Claude HOLLERICH

Przewodniczący Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE)

Kard. Vincent NICHOLS

Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Abp Stanisław GĄDECKI

Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Genewa, Bruksela, Londyn, Warszawa, 25 stycznia 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję