Reklama

Jan Paweł II – znajomy Święty

2014-04-22 14:51

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 17/2014, str. 7-8

GRZEGORZ GAŁĄZKA

Prawdziwa świętość „pachnie”, zachwyca, urzeka, przyciąga jak magnes i podoba się wszystkim. Tak było – i jest – ze świętością Jana Pawła II. W jego przypadku ma ona jeszcze dodatkowy walor. O dawnych bohaterach wiary czytamy w książkach, natomiast świętość Jana Pawła II widzieliśmy na własne oczy, a nasze dzieci słyszały o niej z naszych opowiadań. Realizm jego świętości to ogromna szansa do wykorzystania w duszpasterstwie, a także w życiu każdego z nas. Jest to wzór wyjątkowo bliski, wręcz namacalny, choć Papież zawiesił nam niezwykle wysoko poprzeczkę. A do tego jeszcze starał się nas przekonać, że jeżeli nie dążymy do świętości, nasze życie nie ma sensu.

Kościół od dawna zna pojęcie „fama świętości”. O kimś, kto zakończył świątobliwy żywot, mówi się, że zmarł „in odore sanctitatis” (w opinii świętości). Wyczucie świętości od zarania Kościoła miał lud chrześcijański i było ono na ogół niezawodne. Do tego stopnia, że to wierni obwoływali przykładnie żyjącego człowieka świętym. Ponieważ jednak czasami dochodziło do nadużyć, Kościół hierarchiczny wziął sprawy w swoje ręce i ustalił procedury kanonizacyjne.

Niezawodna intuicja ludu Bożego

Rozpoznanie świętości wielkich ludzi przez lud Boży nigdy nie nastręczało trudności, a ostatnio ta intuicja objawiła się na pogrzebie Jana Pawła II, kiedy to wierni zaczęli się domagać: „Santo subito!” (Święty natychmiast). Prawdę mówiąc, nietrudno jest stwierdzić czyjąś świętość, bo jej promieniowanie jest odbierane przez wszystkich, niezależnie od tego, czy ktoś wierzy, czy nie. Historia Kościoła zna liczne tego przykłady. Św. Franciszek swoją świętością i pokorą zawstydził papieża i zdołał pociągnąć wielu naśladowców. Św. Alojzy Orione tak oddziaływał na otoczenie, że nawet nieufni wobec Kościoła przedstawiciele elity intelektualnej klękali przed nim i całowali w rękę. Św. Maksymilian Maria Kolbe tak emanował świętością, że robił wrażenie nawet na hitlerowskich zbirach.

Reklama

W najnowszych czasach o Matce Teresie z Kalkuty i Janie Pawle II mówiło się już za życia, że są świętymi, a opinie te podzielali nie tylko katolicy. Ciekawe, że do tej właśnie intuicji ludu Bożego, a nie do kategorii teologicznych czy do licznych przejawów świętości Jana Pawła II, odwołał się jego biograf Andrea Riccardi. Zapytany przeze mnie, na czym polegała wielkość Jana Pawła II, odpowiedział: „Myślę, że lud Boży uchwycił jego wielkość już za życia, tłumnie wychodząc na place i gromadząc się na szlakach jego przejazdu. W chwili jego śmierci miliony mężczyzn i kobiet w pobożnym milczeniu i w olbrzymich kolejkach czekały, aby go uczcić choć przez chwilę. To pokazało dobitnie całą jego wielkość”.

Ta odpowiedź wybitnego biografa papieskiego nie była unikiem, choć można by ją skontrować uwagą, że gromadzą tłumy także źli ludzie i złe idee. Jednak w przypadku Jana Pawła II, poza nielicznym głosami sprzeciwu skierowanymi do prowadzących proces beatyfikacyjny, osąd świata był jednogłośny: ten człowiek zasługuje na miano świętego.

Wielkość i świętość Jana Pawła II rozpoznaliśmy bez trudu, a proces beatyfikacyjny i kanonizacyjny w sposób pogłębiony i piękny nam te jego przymioty uzasadnił. W przypadku każdego świętego najlepiej wyraża to pojęcie „heroiczność cnót”, które oznacza ponadprzeciętną, trwałą zdolność w zachowywaniu przykazań, szczególnie w trudnych momentach życia. Dotyczy to cnót teologalnych – wiary, nadziei i miłości, jak również cnót moralnych – roztropności, sprawiedliwości, umiarkowania i męstwa. Proces beatyfikacyjny ma wykazać, że życie kandydata na ołtarze było wyjątkowe i przykładne. Ma pokazać – jak mawiał papież Pius XI – że „jego świętość polegała na zwykłych rzeczach, dokonywanych w niezwykły sposób”.

W przypadku Karola Wojtyły niezwykłe było to, w jaki sposób odnosił się do ludzi. Ks. Sławomir Oder, postulator procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego, dzieli się podczas różnego rodzaju spotkań kapitalną obserwacją, niemal wszyscy świadkowie w procesie beatyfikacyjnym Karola Wojtyły podkreślali, że nie patrzył on w zwykły sposób na swego rozmówcę. W każdym człowieku dostrzegał coś więcej – obraz i podobieństwo Boga.

Aby choć cień Piotra padł

W Dziejach Apostolskich czytamy o znakach, jakie Apostołowie czynili w imię Jezusa w pierwotnym Kościele: „Wynoszono też chorych na ulicę i kładziono na łożach i noszach, aby choć cień przechodzącego Piotra padł na któregoś z nich” (5, 15). Podobnie działo się prawie dwa tysiące lat później, kiedy do Jana Pawła II przynoszono chorych, a on ich wyróżniał: mieli miejsce najbliżej Papieża, zawsze znajdował dla nich czas. Niektórzy pod wpływem dotyku Ojca Świętego doznawali łaski uzdrowienia. Ale nie tylko chorzy, lecz wszyscy wierni chcieli, by padł na nich cień Piotra. Chociaż oczekiwania i pragnienia były od początku pontyfikatu większe. Wierni tak się „rozbestwili”, że koniecznie chcieli go dotknąć.

Mamy zapewne w pamięci charaterystyczne sceny z różnych miejsc, gdzie pojawiał się Papież: las rąk wyciągniętych w kierunku Ojca Świętego i ludzie garnący się do niego. Każdy chciał dotknąć świętości.

Kiedyś młoda zakonnica z Myanmaru, dawniejszej Birmy, zapytała Jana Pawła II, co robić, żeby zostać świętym. On rozpostarł ramiona, objął ją i przytulił. Nic nie powiedział. Dla Jana Pawła II świętość to było otwarcie serca na drugiego człowieka.

Kapłan święty i nieskazitelny

Karol Wojtyła od dzieciństwa zmierzał prostą drogą do świętości, wykazując nadzwyczajną pobożność i praktykowanie cnót chrześcijańskich w stopniu doskonałym. Mimo tragicznych doświadczeń (śmierć najbliższych, druga wojna światowa) nie buntował się przeciwko Bogu, wszystko potrafił odczytać jako wolę Bożą. Był lubiany przez kolegów, jednak pozostawał inny i oni potrafili to uszanować. Gdy kiedyś jeden z nich powiedział brzydkie słowo w obecności Wojtyły, to koledzy sprawili mu lanie, bo, jak argumentowali, „przy Lolku nie można przeklinać”.

Kiedy był na studiach w Krakowie, nie poddał się urokom wielkiego miasta. Koledzy od razu wyczuli jego odmienność, a na drzwiach jego pokoju, dla zgrywy, przylepili kartkę: „Karol Wojtyła, początkujący święty”.

Również jako młody ksiądz wyróżniał się nieprzeciętnymi walorami. Jego pierwszy proboszcz – ks. Kazimierz Buzała po roku pracy w Niegowici wystawił mu wspaniałe „świadectwo moralności”. Kiedyś ksiądz ten skarcił wikariusza Wojtyłę za to, że nie wziął pieniędzy za pogrzeb od biednej rodziny, ale nie skrywał do niego żalu i wystawił mu świadectwo, które mogłoby być brane pod uwagę w procesie kanonizacyjnym, gdyby ksiądz proboszcz jeszcze żył. Wymienienie dokonań i cnót młodego wikariusza ks. Buzała kończy zdaniem: „Wzór kapłana świętego i nieskazitelnego”. Świadectwo nosi datę 22 sierpnia 1949 r. Ks. Karol Wojtyła miał wówczas 29 lat.

A jaki był jako biskup? Niech przemówi świadectwo Marii Okońskiej, zamieszczone w książce Krzysztofa Tadeja „Blask świętości”. Wspominała ona swoją rozmowę o abp. Wojtyle z ks. Stanisławem Dziwiszem. „Nagle spytałam go: «jaki on jest?». Ksiądz Staś popatrzył na mnie i stwierdził: «Pani Marysiu, gdyby dzisiaj umarł, to jutro już możemy zaczynać proces beatyfikacyjny!». «To on jest aż tak święty?» – spytałam. A ksiądz Staś Dziwisz z całym przekonaniem powiedział: «Tak, on jest aż tak święty»”.

Sama Maria Okońska o tej świętości szybko się przekonała, kontaktując się z kard. Wojtyłą, a potem papieżem Janem Pawłem II. Po kanonizacji Ojca Pio powiedziała do Jana Pawła II: „«Ojcze Święty, dzisiaj dokonała się niesamowita rzecz». «Co się stało?» – spytał. «Święty kanonizował świętego!» – dodałam. Nic nie powiedział, tylko się uśmiechnął. Ponieważ przy Papieżu czułam się szalenie swobodnie, mówiłam dalej: «Są święci, którzy nie są geniuszami, tak jak św. Jan Vianney – proboszcz z Ars, lub odwrotnie – są geniusze, którzy nie są świętymi, tak jak np. Adam Mickiewicz». Papież patrzył na mnie i nie wiedział, do czego zmierzam. A ja dodałam: «A ty, Ojcze Święty, jesteś i geniuszem, i świętym!». Papież roześmiał się”.

Wszyscy świadczą o świętości

Po śmierci Jana Pawła II dowiedziałem się, że w „Acta Apostolicae Sedis” opublikowano oficjalny zapis ostatnich dni choroby, zgonu i pogrzebu Jana Pawła II. Kierowałem wówczas redakcją publikacji papieskich w świeckim wydawnictwie Edipresse Polska. Zapragnąłem, aby ten numer oficjalnego organu watykańskiego, podającego treści najbardziej wiarygodne, podarować polskim czytelnikom. Po wielu trudach udało się wszystko załatwić od strony formalnej i finansowej. Nic już nie stało na przeszkodzie, by doszło do wydania. Gdy włoski oryginał dotarł do moich rąk, w pierwszej chwili byłem zdruzgotany. Sprawozdanie z ostatnich dni Ojca Świętego mieściło się zaledwie na czterech stronach. Nie było tam nic więcej, co w dniach żałoby ukazało się w mediach. Resztę książki zajmowały składy delegacji uczestniczących w pogrzebie Jana Pawła II oraz telegramy i listy kondolencyjne nadesłane przez monarchów, przedstawicieli rządów i przywódców religijnych. Zacząłem je czytać bez przekonania jako nudną, jak przypuszczałem, oficjałkę i nagle doznałem olśnienia. To, co miało być najsłabszą stroną publikacji, okazało się w niej najcenniejsze. To była wręcz rewelacja. Największe satrapy, obok nich wielcy tego świata i reprezentanci różnych religii o Papieżu pisali z ogromnym szacunkiem, z nutą poezji, wręcz z czułością i miłością, jako przywódcy duchowym świata, głosie sumienia, świętym. Oto przywódca libijski, płk Muammar Kaddafi napisał: „Straciliśmy Jego Świątobliwość Jana Pawła II Papieża, który został przyjęty z wielką radością przez niebo i którego brakuje teraz ludziom na ziemi. Ojciec Święty Jan Paweł II był człowiekiem sumienia, ducha i humanizmu”. W pierwszej chwili skłonny byłem uznać niektóre głosy za przejaw cynizmu, ale zaraz pomyślałem, że wszystko jest w porządku. Po śmierci Jana Pawła II cały świat zwracał Papieżowi miłość, którą on mu dał. Ta publikacja to niezwykłe świadectwo, a właściwie zbiór świadectw o świętości Papieża, dane przez ludzi różnych religii i wyznań chrześcijańskich, agnostyków i niewierzących, pokazujące, jak ceniona jest świętość.

Wyznawcy innych religii dziwili się nawet, że my, katolicy, potrzebujemy oficjalnego uznania świętości, która w przypadku Jana Pawła II jest tak oczywista.

Kiedyś, w pierwszych latach pontyfikatu, Ojciec Święty odwiedził watykańską Kongregację ds. Kanonizacyjnych. Przy tej okazji powiedział: „Nie sztuka wejść tu za życia, ale sztuka wejść po śmierci”. Jan Paweł II był człowiekiem pełnym pokory i skromności i na pewno nie pomyślał o sobie. Jednak nieodpracie nasuwa się myśl, że jemu ta sztuka się udała.

Oby jego kanonizacja nie była tylko sentymentalnym przeżyciem budzącym dumę narodową, ale impulsem dla jego rodaków do pracy nad sobą i do zgłębiania papieskiego nauczania. Ta kanonizacja to dar Opatrzności, ale także wyzwanie.

Tagi:
Jan Paweł II kanonizacja

Watykan: 13 października kanonizacja kard. Newmana

2019-07-01 11:55

st, tom, kg (KAI) / Watykan

13 października w Rzymie odbędzie się kanonizacja pięciorga błogosławionych, z których najbardziej znaną postacią jest konwertyta z anglikanizmu, kardynał i wybitny myśliciel - bł. John Henry Newman (1801-1809). Decyzję tę Ojciec Święty ogłosił dzisiaj w obecności kardynałów podczas konsystorza publicznego.

Emmeline Deane - National Portrait Gallery
Bł. John Henry Newman

Poza nim kanonizowane zostaną: Włoszka, bł. Józefina Vannini (1859-1911), założycielka zgromadzenia Córek świętego Kamila; pochodząca z Indii, z Kościoła katolicko-syromalabarskiego bł. Maria Teresa Chiramel Mankidiyan (1876-1926); Brazylijka, bł. siostra Dulce (Maria Rita do Sousa Brito Lopes Pontes) żyjąca w latach 1914 -1992 oraz Szwajcarka bł. Małgorzata Bays, z III Zakonu św. Franciszka (1815-1879).

Jan Henryk Newman urodził się 21 lutego 1801 r. w Londynie. Studiował w Oksfordzie teologię anglikańską, a 13 czerwca 1824 r. został ordynowany na pastora w Kościele anglikańskim. Z katolicyzmem zetknął się przy okazji podróży do Włoch. Po powrocie do Anglii założył w 1833 r. ruch oksfordzki – anglikański ruch odnowy, którego głównym celem było odkrywanie na nowo dziedzictwa katolickiego w liturgii, teologii i strukturze kościelnej.

Po kilku latach studiów nad pismami Ojców Kościoła, rozmyślaniach i modlitwie Newman doszedł do przekonania, że to nie Kościół katolicki pobłądził w swym nauczaniu, ale przeciwnie - angielski Kościół narodowy daleko odszedł od pierwotnego depozytu wiary. Na jesieni 1845 r. zdecydował się przejść na katolicyzm. 9 października tego roku Newman został oficjalnie przyjęty do Kościoła katolickiego.

Po studiach w Rzymie przyjął katolickie święcenia kapłańskie w październiku 1846 r. W rok później założył w Birmingham oratorium filipinów. Z tym zgromadzeniem księży, założonym w XVI w. przez św. Filipa Nereusza, spotkał się w czasie swoich studiów w Rzymie i sam do niego wstąpił. W okresie ostrych konfliktów między Kościołem a ruchami mieszczańskimi w XIX w. ks. Newman został pomówiony o nadmierny liberalizm i musiał się usunąć z życia kościelnego. W tym czasie pisał dzieła, które z czasem weszły do klasyki teologii duchowości.

Leon XIII w pełni rehabilitował dawnego konwertytę i 12 maja 1879 r. obdarzył go godnością kardynalską. John Henry Newman zmarł 11 sierpnia 1890 r. w Birmingham.

W teologii katolickiej przyczynił się do ugruntowania koncepcji rozwoju dogmatów. Jego myśl, ukształtowana głównie przez Ojców Kościoła, wywarła duży wpływ na teologię katolicką. Napisał wiele dzieł teologicznych, m.in.: "O rozwoju doktryny chrześcijańskiej" (1845, wyd. pol. 1957), "Apologia pro vita sua" (1864; 1948), powieść "Kaliksta" (1859; 1871). Dla wielu teologów nazwisko kard. Newmana kojarzy się często z jego słynnym stwierdzeniem z listu do księcia Norfolk: "Jeśli – co wydaje mi się całkiem nieprawdopodobne – musiałbym wznieść toast za religię, wypiłbym zdrowie papieża. Ale wcześniej wypiłbym za sumienie, a potem dopiero za papieża".

Spuściznę duchową i intelektualną kard. Newmana pielęgnuje międzynarodowe katolicka wspólnota "Dzieło" (Das Werk), której centrala mieści się w Thalbach (Austria), gdzie żyła i zmarła jego założycielka pochodząca z Belgii matka Julia Verhaegne. W ośrodkach im. kard. Newmana utrzymywanych przez "Dzieło" w Rzymie, Oksfordzie, Thalbach i Jerozolimie znajdują się licznie odwiedzane przez naukowców i studentów biblioteki, zawierające dorobek literacki brytyjskiego kardynała i teologa.

Proces beatyfikacyjny kard. Newmana rozpoczęto w archidiecezji Birmingham w 1986 r. 19 września 2010 roku beatyfikował go w tym mieście Benedykt XVI.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Posłowie żądają, aby Trybunał zajął się aborcją eugeniczną

2018-11-26 10:31

Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak/Niedziela
Julia Przyłębska

Bardzo duża grupa aż 79 posłów, głównie z Prawa i Sprawiedliwości, wystosowało do prezes Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej list z żądaniem natychmiastowego wyznaczenia terminu rozprawy ws. aborcji eugenicznej.

"Przeciągające się prace w Trybunale Konstytucyjnym odbieramy z olbrzymim niepokojem. (...) Dotyczy ona bowiem najbardziej podstawowego prawa człowieka, jakim jest prawo do życia" - napisali.

W liście adresowanym do prezes Julii Przyłębskiej za jej pośrednictwem zwracają się do "wszystkich Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, najważniejszego organu władzy sądowniczej, stojącego na straży porządku ustrojowego i Konstytucyjnego Rzeczypospolitej Polskiej, z apelem o niezwłoczne rozpoznanie złożonego wniosku". Wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności eugenicznej przesłanki aborcyjnej został podpisany 22 czerwca 2017 r. przez 107 posłów, czyli ponad dwa razy większą niż jest to wymagane prawem. Wniosek trafił do Trybunału w październiku 2017 roku.

"Po roku od złożenia wniosku wiadomo, że projekt orzeczenia w tej sprawie jest już gotowy. Brak wyznaczenia do tej pory terminu rozprawy, nie znajduje przekonującego, merytorycznego wytłumaczenia" - czytamy w liście. Posłowie jednoznacznie sugerują, że przeciąganie prac nad aborcją eugeniczną jest motywowane względami politycznymi, co uderza w wiarygodność Trybunału Konstytucyjnego, ale także posłów – wnioskodawców.

Treść listu:

Szanowna Pani
Julia Przyłębska
Prezes Trybunału Konstytucyjnego

Szanowna Pani Prezes,

zwracamy się do Pani Prezes o niezwłoczne wyznaczenie terminu rozprawy dotyczącej wniosku grupy posłów na Sejm RP VIII kadencji z dnia 22 czerwca 2017 r. (sygnatura akt K 13/17), którzy wystąpili do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności przepisów Ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, dopuszczających aborcję eugeniczną dziecka jeszcze nie urodzonego. Jednocześnie zwracamy się, za Pani Prezes pośrednictwem, do wszystkich sędziów Trybunału Konstytucyjnego, najważniejszego organu władzy sądowniczej, stojącego na straży porządku ustrojowego i Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, z apelem o niezwłoczne rozpoznanie złożonego wniosku.

Przeciągające się prace w Trybunale Konstytucyjnym odbieramy z olbrzymim niepokojem. Każdego tygodnia otrzymujemy w związku z tą sprawą dziesiątki, jeśli nie setki zapytań od wyborców, przedstawicieli mediów i zainteresowanych sprawą organizacji pozarządowych. Dotyczy ona bowiem najbardziej podstawowego prawa człowieka, jakim jest prawo do życia, w tym życia rozwijającego się w fazie prenatalnej, którego wartość, jak słusznie wskazał Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z 28 maja 1997 roku, nie może być różnicowana.

W 1997 roku TK, rozpatrując precedensową sprawę dotyczącą konstytucyjności aborcji ze względów społecznych (sygnatura akt K 26/96), potrzebował niespełna sześciu miesięcy na wydanie orzeczenia, zaś termin rozprawy został wyznaczony już po pięciu miesiącach. Obecnie sytuacja jest bardziej jednoznaczna z uwagi na ustalone orzecznictwo TK oraz ze względu na stanowiska Marszałka Sejmu i Prokuratora Generalnego, w których opowiadają się za stwierdzeniem niekonstytucyjności aborcji eugenicznej, co jest zgodne z tezami zawartymi we wniosku złożonym przez posłów. Uzależnienie ochrony prawa do życia dziecka jeszcze nie urodzonego od jego stanu zdrowia, stanowi bowiem zakazaną, bezpośrednią dyskryminację.

Po roku od złożenia wniosku wiadomo, że projekt orzeczenia w tej sprawie jest już gotowy. Brak wyznaczenia do tej pory terminu rozprawy, nie znajduje przekonującego, merytorycznego wytłumaczenia. Trudno dziwić się zatem spekulacjom medialnym, sugerującym, że rozpoznanie wniosku jest celowo przeciągane z powodów politycznych, tak, by doczekać końca obecnej kadencji Sejmu i- korzystając z zasady dyskontynuacji prac parlamentu - doprowadzić tę sprawę do umorzenia. Ewentualne, celowe stosowanie zabiegu przedłużania prac Trybunału Konstytucyjnego nad rozpoznaniem wniosku, jeśli zabieg ten miałby na celu doprowadzanie do umarzania takich wniosków, byłoby rodzajem niekonstytucyjnego ograniczenia prawa posłów do zwracania się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności przepisów. Zwracamy również uwagę, że taka sytuacja uderza bezpośrednio nie tylko w wiarygodność Trybunału Konstytucyjnego, ale także posłów – wnioskodawców.

Kierując się troską o najpełniejszą realizację podstawowych wolności i praw gwarantowanych Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, w tym zapewnienia prawnej ochrony życia w fazie prenatalnej każdemu człowiekowi, niezależnie od stanu zdrowia, prosimy Panią Prezes o niezwłoczne wyznaczenie terminu rozprawy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trwa Europejski Tydzień Zrównoważonego Transportu

2019-09-17 22:58

Maciej Orman

"Chodź z nami!" – pod takim hasłem przebiega Europejski Tydzień Zrównoważonego Transportu. Z tej okazji we wtorek 17 września częstochowscy uczniowie uczestniczyli w ratuszu w otwartych prelekcjach.

Maciej Orman

Na pytanie: jak żyć bez samochodu? odpowiadała Małgorzata Rozmus z Fundacji Rething. Dzieliła się ze słuchaczami doświadczeniem transportowania na rowerze stelażu do łóżka i sugerowała korzystanie z roweru czy pociągu, który w przeliczeniu na pasażera powoduje najmniejszą emisję szkodliwych substancji.

– Nie dajmy sobie wmówić, że smog pochodzi z transportu – apelował z kolei Hubert Pietrzak, prezes Częstochowskiego Alarmu Smogowego. Powołując się na dane Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami, prelegent podkreślił, że transport jest źródłem pyłu PM 10 (zlepku sadz wielkości 1/5 ludzkiego włosa) zaledwie w 8 procentach. W największym stopniu (46 procent) do powstania smogu przyczynia się niska emisja, czyli palenie w piecach – tzw. „kopciuchach” – niskiej jakości węglem, a często nawet śmieciami. Hubert Pietrzak skrytykował również władze samorządowe i państwowe za „kulejący system dotacyjny” wymiany źródeł ciepła na bardziej ekologiczne. – Smog wzrasta, dotacje maleją – powiedział.

Prezes CzAS-u nie miał również litości dla władz Częstochowy i Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. W 2016 r. w ramach konkursu „Gazela” MPK otrzymało 66 mln zł na zakup 40 autobusów z napędem gazowo-elektrycznym od polskiego Solbusa. 28 kwietnia 2017 r. podczas kursu jeden z autobusów doszczętnie spłonął z powodu wadliwej instalacji elektrycznej napędu hybrydowego. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Efekt pożaru jest taki, że autobusy stoją od ponad dwóch lat w zajezdni i nie ma z nich żadnego pożytku.

Bartosz Tyźlik z wypożyczalni hulajnóg elektrycznych apelował o rozsądne korzystanie z tych bardzo modnych ostatnio pojazdów. Podkreślił, że w świetle przepisów kierujący nimi są traktowani jako piesi, a to od typowych użytkowników chodników wymaga sporej uwagi.

W rozmowie z „Niedzielą” Marcin Stefaniuk z tej samej wypożyczalni dokładnie opisał pojazd. –Hulajnoga ma 2 biegi. Prędkość maksymalna to 25 km/h. Przy optymalnych warunkach bateria wystarcza na przejechanie 18 km. Co ważne, jeżeli jedziemy na wolnym biegu i nie zahamujemy, tylko wytracimy prędkość, hulajnoga odzyskuje zużytą energię – podkreślił Marcin Stefaniuk.

W ramach Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu w Częstochowie odbędą się jeszcze m.in.: warsztaty rolkowe, rowerowa gra miejska, zabawy i warsztaty eko dla przedszkolaków. Będzie też okazja darmowego zwiedzenia Muzeum Historii Kolei. Tydzień zakończy się w niedzielę 22 września Dniem bez Samochodu. Tego dnia właściciele pojazdów, po okazaniu ważnego dowodu rejestracyjnego, pojadą komunikacją miejską za darmo.

Szczegółowy program tygodnia jest dostępny pod adresem www.czestochowa.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem