Reklama

Jan Paweł II

To Opatrzność dawała znaki

Z ks. prał. Sławomirem Oderem – postulatorem w procesie beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym Jana Pawła II – rozmawia Andrzej Tarwid

ANDRZEJ TARWID: – Przed nami kanonizacja bł. Jana Pawła II. Gdzie w tak ważnym dniu będzie Postulator procesu Papieża Polaka?

KS. PRAŁ. SŁAWOMIR ODER: – Jeśli Pan Bóg pozwoli, to w dniu kanonizacji będę na Placu św. Piotra. Ryt kanonizacyjny przewiduje, że w trakcie sprawowania Liturgii będę miał możliwość podejścia do Ojca Świętego Franciszka dla wymiany znaku pokoju.

– Czyli tak samo, jak podczas Mszy św. beatyfikacyjnej Jana Pawła II w dniu 1 maja 2011 r. Jak Ksiądz Prałat zapamiętał tamto wydarzenie?

– To było wielkie święto Kościoła. Plac św. Piotra wypełniony był wiwatującą i radującą się rzeszą ludzką. Wiedziałem, że wśród wiernych są także osoby, które wspierały mnie w mojej pracy modlitwą, osobistą zachętą czy też swoim cierpieniem. Kiedy wymieniałem znak pokoju z Ojcem Świętym Benedyktem XVI, widziałem, jak jego oczy emanowały wielką i autentyczną radością. Papież tę radość wyraził wprost, mówiąc w kazaniu: „Nasz umiłowany Jan Paweł II jest wreszcie błogosławionym”.
Myślę, że takie samo wielkie święto Kościoła jak w dniu beatyfikacji przeżyjemy również 27 kwietnia.

– Można chyba powiedzieć, że kanonizacja Jana Pawła II będzie ostatecznym spełnieniem próśb tych wiernych, którzy 9 lat temu wołali: „Santo subito!” – Święty natychmiast! Z kolei Benedykt XVI na rozpoczęcie procesu zachęcał Księdza słowami: „Pracuj szybko, ale dobrze”. Proszę powiedzieć, co w praktyce najmocniej wpływało na tempo pracy Księdza?

– W procesie beatyfikacyjnym trzeba brać pod uwagę dwa elementy, które wyznaczają tempo pracy i postępu procesowego. Z jednej strony jest to sprawność organizacyjna i dyspozycyjność świadków, z drugiej – element Boży. Najkrócej mówiąc, chodzi o to, że po przeprowadzeniu procesu dotyczącego heroiczności cnót nie można postąpić dalej z pracą, jeśli nie ma cudu, który mógłby być przedmiotem dyskusji w kongregacji.

– W przypadku procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II nie trzeba było długo czekać na cud…

– (uśmiech) Wspomniane przynaglenie na szybsze tempo pracy przyszło… z samej „Góry”. Przypadek uzdrowienia s. Marie Simon-Pierre z choroby Parkinsona miał bowiem miejsce na początku czerwca 2005 r. Było to w niecały miesiąc po śmierci Ojca Świętego, a jeszcze przed rozpoczęciem procesu diecezjalnego. Innymi słowy, zanim rozpoczęło się dochodzenie diecezjalne heroiczności cnót, już Opatrzność dała znak, aby przyspieszyć pracę.

– A jak było w trakcie procesu kanonizacyjnego?

– Tym razem okazało się, że znak z „Góry” został dany w chwili beatyfikacji.

– Podczas sprawowania Mszy św. beatyfikacyjnej?

– W tym samym czasie na drugiej stronie kuli ziemskiej, a dokładniej – w Kostaryce, na łożu śmierci leżała Floribeth Mora Diaz. Ta 47-letnia kobieta miała w głowie krwawiącego tętniaka. Miejscowi lekarze po konsultacjach z kolegami z Meksyku orzekli, że nie mogą go zoperować. Zdecydowano się na terapię farmakologiczną. Jednak i ta metoda w ocenie specjalistów nie dawała kobiecie żadnych szans na powrót do normalnego życia i bardzo znikome szanse na przeżycie.
W dniu beatyfikacji Jana Pawła II rodzina chorej poszła na stadion, gdzie transmitowano Mszę św. z Watykanu. Przy łóżku Floribeth pozostał tylko mąż. Mężczyzna ten w przeszłości był ochroniarzem, miał okazję poznać Jana Pawła II w trakcie jego pielgrzymki do Kostaryki. W dniu beatyfikacji oboje modlili się. Mąż Floribeth modlił się słowami: „Janie Pawle, ja Ciebie chroniłem, chroń teraz moją żonę”. Po transmisji kobieta zasnęła, a kiedy obudziła się rano i spojrzała na obrazek Jana Pawła II przy swoim łóżku, usłyszała wewnętrzny głos: „Nie lękaj się, podnieś się, jesteś uzdrowiona”. Kobieta wstała i zaczęła normalnie żyć. A my dostaliśmy od Opatrzności kolejny bardzo mocny znak, aby nie tracić czasu.

– Co na to wszystko lekarze?

– Kilka dni po uzdrowieniu poddali Floribeth Morę Diaz szczegółowym badaniom i stwierdzili, że po tętniaku nie ma najmniejszego śladu.

– Z tego, co wiemy, świadectwo pani Diaz nie było jedynym, jakie wpłynęło do biura Księdza. Ile podobnych dokumentów wpłynęło do postulacji i dlaczego nie zostały wzięte pod uwagę?

– O cudach możemy mówić tylko wtedy, kiedy Kościół tak zdecyduje. W innych przypadkach można mówić o łaskach otrzymanych przez wstawiennictwo kandydata na ołtarze.
Jeśli zaś chodzi o pierwszą część pytania, to w korespondencji, która napływała do naszego biura z całego świata, było w sumie kilkadziesiąt tysięcy świadectw. Większość z nich dotyczyła otrzymanych łask. Przypadków, które po wstępnych analizach wskazywały na nadprzyrodzone uzdrowienie, było kilkanaście.

– Jak w praktyce bada się nadprzyrodzone uzdrowienia, które potem mogą być uznane przez Kościół za cud?

– Postępowanie takie ma dwa aspekty – medyczny i teologiczny. W aspekcie medycznym badane wydarzenie, aby zostało uznane za nadprzyrodzone uzdrowienie, musi mieć charakter natychmiastowy, całkowity i trwały. Ponadto trzeba jednoznacznie określić punkt wyjścia.

– Czyli co?

– Zanim nastąpi uzdrowienie, to wcześniej trzeba mieść pewność, że rozpatrywany przypadek był nieuleczalny. Czyli tym punktem wyjścia jest jednoznaczna diagnoza lekarzy specjalistów, do których trafił chory.

– A aspekt teologiczny badania cudu?

– Postępowanie w tym zakresie polega na wykazaniu związku między modlitwą zanoszoną do Pana Boga przez wstawiennictwo osoby będącej kandydatem na ołtarze a odpowiedzią, jaką uzyskuje osoba modląca się.

– Analizował Ksiądz dokładnie wspomniane kilkadziesiąt tysięcy świadectw. Jakie wnioski z tej tak wyjątkowej lektury płyną dla wiernych?

– Najważniejszy wniosek to ten, że podoba się Panu Bogu ufna modlitwa. Po drugie – trzeba pamiętać, że nie każda prośba musi zakończyć się w taki sposób, w jaki człowiek się spodziewa. Ale jeśli odpowiedź jest inna niż oczekiwana, to odczytanie jej w perspektywie wiary jest również znakiem Bożej łaski.

– A można pokusić się o wnioski co do świętości samego Jana Pawła II?

– Na podstawie zgromadzonego w obu procesach materiału można powiedzieć, że Jan Paweł II w swoim orędowaniu przed Bogiem w intencjach ludzkich patrzy z dużą przychylnością na wszystko, co dotyczy rodziny, dzieci i życia nienarodzonego. To, oczywiście, nie oznacza, że można mówić o jakiejś „specjalizacji świętych”, niemniej jednak te tematy, które były bliskie Ojcu Świętemu w trakcie pontyfikatu, pozostają aktualne w jego obecnej rzeczywistości.

– Wróćmy do tej części pracy postulatora, kiedy musiał Ksiądz przesłuchać świadków życia Jana Pawła II. Wśród nich byli premierzy, prezydenci i królowie. Jak oni postrzegali Papieża z Polski?

– Generalnie odbiór Jana Pawła II był pozytywny. I to nawet wśród osób, które ze względów politycznych, ideologicznych czy religijnych nie podzielały poglądów Ojca Świętego. Uważam, że szacunek, jaki powszechnie wzbudzał Jan Paweł II, brał się stąd, że Ojciec Święty potrafił rozmawiać z ludźmi, widząc w każdym z nich człowieka obdarzonego godnością. I to pomimo grzechów, błędów czy zachowań, których Papież nie podzielał.

– Jan Paweł II szanował każdego człowieka, ale byli też tacy ludzie, jak np. Ali Agca, którzy Ojca Świętego uważali za wroga czy przeciwnika. Mimo to ich opinie również były badane. Dlaczego?

– W procesie zbiera się materiały dotyczące świętości, a ona ujawnia się m.in. także w reakcji na nieprzychylność czy też nieakceptację. Co więcej, to właśnie w tych sytuacjach, które po ludzku są najbardziej trudne, wychodzi zdolność patrzenia na drugiego człowieka przez pryzmat wiary i miłości.

– Postulator nie może bezpośrednio odnosić się do zeznań konkretnych świadków. Czy może Ksiądz jednak powiedzieć, jakie rozmowy pozaprocesowe z tzw. VIP-ami zrobiły na Księdzu największe wrażenie?

– Pamiętam dobrze rozmowy z królową Fabiolą, Helmutem Kohlem czy Vaclavem Havlem. W przypadku Kohla i Havla były to wspomnienia mężów stanu, którzy słuchali Jana Pawła II na płaszczyźnie, która później determinowała bieg historii. Natomiast cała trójka została mi w pamięci również dlatego, że ci wielcy i ważni ludzie mają niezwykle ciepłe i osobiste wspomnienia ze spotkań z Papieżem.

– Dzięki pracy postulatora poznawał Ksiądz Jana Pawła II przez pryzmat innych osób. Ale przecież wcześniej osobiście miał Ksiądz okazję spotykać się z Papieżem. Jak te spotkania kapłana z kapłanem, będącym następcą św. Piotra, wpłynęły na Księdza formację?

– W Rzymie mieszkam od 1985 r. Bez żadnej przesady mogę powiedzieć, że każde spotkanie z Ojcem Świętym było wyjątkowe właśnie dlatego, że wpływało na moją formację.
Pierwszy obraz, jaki chciałbym przywołać, sięga Wielkiego Czwartku w 1992 r., kiedy byłem wśród kapłanów, którym Papież obmywał nogi podczas Eucharystii „in coena Domini”. Jego pocałunek złożony na naszych stopach był nie tylko gestem liturgicznym, ale też wyrazem prawdziwej miłości do kapłaństwa i do kapłanów. Pamiętam również wcześniejsze spotkania w seminarium. W trakcie jednej z takich wizyt z naszej strony padło pytanie, czy trudno być wikariuszem Chrystusa. Papież odpowiedział, że byłoby to niemożliwe, gdyby nie działać „in persona Christi” (w osobie Chrystusa – przyp. A.T.).
Innym razem, rozważając słowa: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie”, Ojciec Święty powiedział, że odpowiedzieć na pytanie Chrystusa – to znaczy ciągle się uczyć, doświadczać na nowo Jego miłości. I na nowo uczyć się dawania tej odpowiedzi.
Te przykłady pokazują, jak autentyczne było kapłaństwo Jana Pawła II. A także to, że źródłem radości bycia kapłanem dla Ojca Świętego było doświadczenie jego relacji z Panem Bogiem.

– To, co Ksiądz powiedział, jest kolejnym świadectwem, że Jan Paweł II był Bożym człowiekiem i – jak zgodnie piszą biografowie – wielkim papieżem. Ale ta wyjątkowość Ojca Świętego jest tak nietuzinkowa, że onieśmiela...

– Jan Paweł II kochał Kościół i kochał ludzi. Miał pełną świadomość, że Kościół nie jest jedynie instytucją, która ma towarzyszyć ludziom tutaj, na ziemi, bo głównym celem tego towarzyszenia jest doprowadzenie ludzi do świętości. Dlatego przez cały swój pontyfikat głośno wzywał do świętości. Podczas beatyfikacji Karoliny Kózkówny powiedział, że „święci mają nas zawstydzać, ale też pocieszać i wzbudzać nadzieję”. Dlatego słuchając opowieści świadków życia Jana Pawła II, powinniśmy odbierać to z nadzieją. A także ufać, że jego życzliwość i bliskość będą nam towarzyszyć w kroczeniu do świętości.

– Na początku rozmowy powiedział Ksiądz, że kanonizacja będzie wielkim świętem Kościoła. Ale za jakiś czas może się okazać, że my, wierni, odstawimy Jana Pawła II „na półkę ze świętymi”. Co robić, aby tak się nie stało?

– Rzeczywiście, najgorszą rzeczą byłoby, gdyby po kanonizacji święci znaleźli się w jakiejś niszy Kościoła – przypominalibyśmy sobie o nich przy okazji święta liturgicznego lub w razie jakiejś szczególnej potrzeby. Na szczęście w przypadku Jana Pawła II większość Polaków ma swoją historię, w którą wpisana jest jego obecność. Myślę nawet, że dla milionów wiernych, którzy uczestniczyli w spotkaniach z Ojcem Świętym w trakcie jego pielgrzymek do kraju, Jan Paweł II stał się częścią ich rodzin. A przecież osoby bliskie się wspomina. I to trzeba czynić, szczególnie ze względu na młode pokolenia.
Nie możemy też zapomnieć, że Papież pozostawił po sobie spuściznę wielkiej myśli i wielkiego przesłania. Encykliki, listy apostolskie, itd. – to jest wielki dar i wielki zasób dóbr duchowych, z których możemy i powinniśmy czerpać, aby formować nasze sumienia i serca po kanonizacji.

2014-04-22 14:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Senat UPJPII za ogłoszenie św. Jana Pawła II doktorem Kościoła i współpatronem Europy

2020-02-18 11:11

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

senat

św. Jan Paweł II

Archiwum „Aspektów”

Senat Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie uroczyście wyraża swoje poparcie dla inicjatywy ogłoszenia św. Jana Pawła II doktorem Kościoła i współpatronem Europy. 17 lutego 2020 r. podjęta została uchwała w tej sprawie.

„Bez wątpienia, zarówno osoba, jak i dorobek całego życia św. Jana Pawła II, spełniają wymagania, jakimi kieruje się Kościół, przyznając tytuł doctor Ecclesiae, a są nimi: świętość życia, wyróżniająca się doktryna oraz postawa nauczyciela, które wpłynęły na rozwój nauczania Kościoła i myśli teologicznej, jak również wkład w misję ewangelizacyjną, którą Jezus Chrystus powierzył swemu Kościołowi” – czytamy w uchwale podjętej przez senat Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

Jej autorzy zwracają też uwagę, że uzasadnione też jest nadanie św. Janowi Pawłowi II tytułu współpatrona Europy - z uwagi na wkład, jaki wniósł on w dzieło jednoczenia kontynentu budowanego na chrześcijańskich wartościach a także na fakt, że wskazywał na duchową jedność chrześcijańskiej Europy, na którą składają się dwie wielkie tradycje: Zachodu i Wschodu.

Zdaniem senatu UPJPII doskonałą okazję do uhonorowania św. Jana Pawła II tytułem doctor Ecclesiae i ogłoszenia Go współpatronem Europy będzie 100-lecie jego urodzin.

CZYTAJ DALEJ

We Włoszech zanotowano pierwszą śmiertelną ofiarę koronawirusa

2020-02-22 21:14

[ TEMATY ]

Włochy

ofiara

koronawirus

zachorowania

źródło: wPolityce.pl

We Włoszech zanotowano w piątek pierwszą śmiertelną ofiarę koronawirusa - podały lokalne władze. W szpitalu koło Padwy na północy kraju zmarł 78-letni mężczyzna, jeden z dwóch zarażonych w regionie Wenecja Euganejska.

W ciągu doby zanotowano na północy łącznie 17 nowych przypadków groźnego wirusa, w tym 15 w Lombardii. Wszyscy chorzy zarazili się na terytorium Włoch.

Zmarły mężczyzna to Włoch, mieszkaniec miejscowości Vo. Jego stan był krytyczny, przebywał na oddziale intensywnej terapii. Do szpitala trafił dziesięć dni wcześniej. Nie był w Chinach, gdzie panuje epidemia.

Władze miasteczka, z którego pochodził, podjęły decyzję o zamknięciu szkół i placówek handlowych oraz prowadzą działania, by ustalić, z kim emerytowany murarz miał kontakty w ostatnich dniach.

Przewodniczący władz regionu Luca Zaia powiedział dziennikarzom, że potrzebny jest „kordon sanitarny” w rejonie zarażenia koronawirusem.

Alert ogłosiły też lokalne władze w Lombardii, w rejonie Codogno koło miasta Lodi, gdzie doszło do serii zachorowań wśród osób, które również nie były w Chinach. Wystosowano apel do około 50 tysięcy mieszkańców tej okolicy, by nie wychodzili z domów, jeśli nie ma takiej potrzeby, i by unikali kontaktów towarzyskich. Setki ludzi, którzy mieli kontakty z zarażonymi zostanie przebadanych.

Na tamtejszych stacjach kolejowych nie zatrzymują się pociągi.

Włoski minister zdrowia Roberto Speranza oświadczył, że w tej chwili najważniejszym zadaniem jest zatrzymanie rozprzestrzeniania się wirusa.

Premier Giuseppe Conte podkreślił, że w kraju obowiązują „zasady najwyższej prewencji”. - Jesteśmy gotowi podjąć następne kroki, jeśli będzie to konieczne — dodał.

CZYTAJ DALEJ

Pogarsza się sytuacja dzieci na całym świecie

2020-02-23 17:21

[ TEMATY ]

dzieci

głód

konflikt

UNICEF

źródło: vaticannews.va

Nie tylko konflikty wojenne, głód i brak dostępu do służby zdrowia zagrażają życiu i przyszłości dzieci. Negatywny wpływ na ich zdrowie ma też zanieczyszczenie środowiska oraz agresywna reklama popychająca młodych w kierunku fast foodu, alkoholu i tytoniu.

Najnowszy raport Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci UNICEF jednoznacznie stwierdza, że sytuacja dzieci na całym świecie znacząco się pogarsza. Żaden kraj nie chroni też wystarczająco ich zdrowia i przyszłości. Badania zostały przeprowadzone w 180 krajach, zarówno charakteryzujących się chronicznym ubóstwem, częstymi suszami i niekończącymi wojnami, jak i w najbardziej rozwiniętych i bogatych.

UNICEF bije na alarm, że w krajach ubogich aż 250 mln dzieci poniżej 5. roku życia nie będzie miało szansy na rozwój swego potencjału.

Ich los jest zagrożony przez kryzysy humanitarne, konflikty, klęski żywiołowe i nowe problemy coraz częściej związane ze zmianami klimatycznymi. Raport podkreśla, że w krajach bogatych zanieczyszczenie powietrza i zły styl życia zbierają równie negatywne żniwo. W porównaniu z rokiem 1975 r. otyłość wśród dzieci wzrosła aż 11-krotnie (z 11 mln do 124 mln). Negatywny wpływ na nasz styl życia mają reklamy. Dzieci bombardowane są rocznie 30 tys. różnych reklam, które nie pozostają obojętne na ich styl życia. Dla przykładu policzono, że tylko w Australii, podczas transmisji telewizyjnych meczy piłkarskich, krykieta i rugby, wyemitowano 51 mln reklam produktów alkoholowych. Raport podkreśla też, że styl życia w krajach rozwiniętych jednoznacznie pokazuje, że nie myślimy dalekowzrocznie i nie zastanawiamy się nad tym, jakie konsekwencje przyniesie to dla przyszłych pokoleń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję