Reklama

Cud za wstawiennictwem Jana Pawła II

2014-04-28 14:24


Niedziela Ogólnopolska 18/2014, str. 14-15

GRZEGORZ GAŁĄZKA

Nie ma świętych ani błogosławionych bez cudów. Kościół, zanim ogłosi kogoś błogosławionym lub świętym, wymaga znaku z nieba: tym znakiem jest cud za wstawiennictwem sługi Bożego (w przypadku beatyfikacji) lub błogosławionego (w przypadku kanonizacji). Ks. prał. Sławomir Oder, postulator procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II, otrzymał wiele sygnałów domniemanych cudów, które działy się po śmierci Papieża Polaka. Do procesu wybrał te, które wydawały mu się najbardziej znaczące, w tym niewyjaśnione uzdrowienie s. Marie Simon-Pierre Normand z choroby Parkinsona, tej samej, z którą zmagał się Jan Paweł II. Rada lekarska Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych uznała uzdrowienie s. Marie Simon-Pierre Normand za niewytłumaczalne z punktu widzenia medycznego, a komisja teologów potwierdziła, że istnieje związek między modlitwami zanoszonymi w tej intencji do Jana Pawła II (modlitwy siostry) a uzdrowieniem jako objawieniem Bożej łaski. (W. R.)

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Proszę powiedzieć, jak zrodziło się Siostry powołanie do życia zakonnego w świeckiej i zlaicyzowanej Francji?

S. MARIE SIMON-PIERRE NORMAND: – Mogę śmiało powiedzieć, że moje powołanie zrodziło się w domu rodzinnym. Moja rodzina pochodzi z północy Francji, jest katolicka i praktykująca, szczególnie ze strony mamy. Jestem najstarsza z pięciorga dzieci – mam trzy siostry i jednego brata. Od małego w każdą niedzielę chodziłam z moją mamą na Mszę św. Moje dzieciństwo i młodość przeniknięte były głębokim duchem rodzinnym, wielkodusznością i wzajemnym wsparciem. W wieku 12 lat przyjęłam sakrament bierzmowania. Był to dzień szczególnej łaski w moim życiu. Tego dnia w skrytości serca powiedziałam Panu, że mogłabym poświęcić Mu całe swoje życie. W 1977 r. pojechałam po raz pierwszy z pielgrzymką do Lourdes. Tam usłyszałam bardzo wyraźnie wezwanie do życia zakonnego. Podczas ostatniej pielgrzymki przez przypadek, choć zapewne prowadzona przez Pana, udałam się do basenów, by zanurzyć się w wodzie; wyszłam całkowicie przemieniona. Maryja prowadzi nas zawsze do swego Syna, zrozumiałam, że powinnam Ją naśladować.

– Dlaczego Siostra wybrała zgromadzenie Małych Sióstr Macierzyństwa Katolickiego?

– Dla mnie wybór był prosty. Moja odpowiedź na wezwanie Pana wynikała z pragnienia naśladowania Go w służbie rodzinie i życiu oraz w obronie życia. Dlatego w 1980 r. pojechałam do Soissons na studia pielęgniarstwa pediatrycznego, które ukończyłam we wrześniu 1981 r. Ponieważ fascynowałam się tym wszystkim, co dotyczyło życia rodzinnego, moim pragnieniem była praca z Małymi Siostrami Macierzyństwa Katolickiego, by lepiej je poznać i zrozumieć, czy to jest właściwe miejsce, do którego Pan mnie posyła. W połowie października zostałam przyjęta do pracy jako asystentka pediatry. W 1982 r. w noc Wielkiego Czwartku odpowiedziałam „tak” na wezwanie Pana: poświęciłam swoje życie dla Życia. 14 września 1982 r. wstąpiłam do postulatu Małych Sióstr, a 6 lipca następnego roku przyjęłam imię Marie Simon-Pierre i rozpoczęłam nowicjat. Od 1988 do 1992 r. studiowałam w Lyonie, aby uzyskać dyplom pielęgniarki. W 1993 r. przyjęłam wreszcie śluby wieczyste.

– Porozmawiajmy teraz o Janie Pawle II. Jak Siostra zareagowała na wybór Papieża z Polski?

– Kiedy został wybrany papież Jan Paweł II, miałam zaledwie 17 lat, a fakt, że został nim Polak, nie wzbudził we mnie żadnej reakcji.

– Jakie znaczenie dla Siostry, jako osoby konsekrowanej, miał pontyfikat Papieża Polaka?

– Jan Paweł II był bliski ludziom, przemierzał świat, aby spotykać się z nimi; podobnie czyni papież Franciszek. Imponujący jest czas trwania pontyfikatu Jana Pawła II. Był on gigantem modlitwy i przykładem wiary dla nas wszystkich. Był całkowicie oddany Bogu i Maryi. Natchniony żarliwością świętych, zainicjował Światowe Dni Młodzieży, Światowy Dzień Życia Konsekrowanego (2 lutego), przygotował adhortację apostolską „Vita consecrata” (25 marca 1996 r.), która jest dla nas prawdziwym światłem na drodze naszego życia oddanego Bogu.

– Ostatnie lata pontyfikatu Jana Pawła II były okresem cierpienia, m.in. z powodu choroby Parkinsona. W 2001 r. zdiagnozowano u Siostry tę właśnie chorobę. Co Siostra czuła, dźwigając to samo cierpienie, co Papież?

– Od kiedy dowiedziałam się o mojej chorobie, z trudem patrzyłam na Jana Pawła II w telewizji: jego obraz przypominał mi moją chorobę. Jednak pozostałam mu zawsze bliska w modlitwie, podziwiałam jego pokorę, siłę i odwagę. Jego świadectwo całkowitego oddania się Bogu bardzo mnie wzmocniło, zarówno w wierze, jak i w mojej walce z cierpieniem, które należy przyjąć i ofiarować. Zdawałam sobie sprawę z tego, że Papież mógł rozumieć to, co ja przeżywałam. Dzisiaj mogę powiedzieć, że była to codzienna walka. Jedynym moim pragnieniem było przyjąć wolę Bożą z miłością i przeżyć ją z wiarą. W Wielkanoc 2005 r. chciałam obejrzeć błogosławieństwo Ojca Świętego na żywo w telewizji. Wiedziałam, że stan jego zdrowia pogarsza się z dnia na dzień, i przeczuwałam, że może to być ostatni raz, kiedy go zobaczę. Przez cały czas przygotowywałam się na to spotkanie, wiedząc, że będzie to dla mnie bardzo trudne. Dawało mi to do zrozumienia, co może mnie spotkać za kilka lat, choć byłam jeszcze stosunkowo młoda. Ale niespodziewanie, zapewne opatrznościowo, okazało się, że nie mogłam go zobaczyć, gdyż musiałam zostać w pracy.

– Pracowała Siostra jeszcze pomimo choroby?

– Tak, choć oczywiście dużo mniej. Nie pracowałam już czynnie jako pielęgniarka na porodówce. Pracowałam przy komputerze, a kiedy tylko mogłam, pomagałam także rodzicom dzieci niepełnosprawnych i karmiącym matkom. Udzielałam im potrzebnych rad i wysłuchiwałam ich zwierzeń.

– Co czuła Siostra 2 kwietnia 2005 r. – w dzień śmierci Papieża?

– 2 kwietnia 2005 r. wieczorem cała nasza wspólnota sióstr oglądała na żywo transmisję telewizyjną na kanale diecezji paryskiej (KTO) z czuwania modlitewnego na Placu św. Piotra. I tak dowiedziałyśmy się o śmierci Jana Pawła II. W tamtej chwili wszystko mi się zawaliło, straciłam przyjaciela, najdroższą osobę, która mnie rozumiała i dawała siły, by iść naprzód. W następnych dniach, do 8 kwietnia, czyli do dnia papieskiego pogrzebu, czułam wewnętrzną pustkę, ale wciąż byłam pewna, że on jest obecny.

– 13 maja 2005 r. Benedykt XVI udzielił specjalnej dyspensy, aby rozpocząć proces beatyfikacyjny Jana Pawła II. Następnego dnia całe zgromadzenie rozpoczęło modlitwę o uzdrowienie Siostry. Czy wiedziała Siostra o tym?

– Tak, następnego dnia dowiedziałam się, że wszystkie siostry modlą się o moje uzdrowienie za wstawiennictwem Jana Pawła II. Matka przełożona zadzwoniła do mnie z prośbą, bym i ja modliła się za wstawiennictwem Papieża o łaskę uzdrowienia z choroby Parkinsona. Z wielkim wzruszeniem przyjęłam tę prośbę, bo pragnęłam nadal służyć Życiu i wypełniać swoją misję wśród rodzin. To modlitewne wsparcie wszystkich małych sióstr było dla mnie bardzo ważne. Wieczorem 14 maja cała wspólnota rozpoczęła stałą nowennę w intencji mojego uzdrowienia, z nadzieją, że ewentualny cud byłby małym wkładem w proces beatyfikacji Papieża. Od 14 maja, choć byłam wyczerpana, powtarzałam fragment z Ewangelii wg św. Jana: „Jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą” (J 11, 40b).

– Proszę nam opowiedzieć o szczegółach swojego uzdrowienia...

– 1 czerwca nie mogłam znieść bólu, który stawał się coraz mocniejszy, nasiliły się drżenia, z wielkim trudem stałam na nogach i poruszałam się. Zaczęło mi brakować sił. W kolejnych tygodniach po śmierci Jana Pawła II objawy choroby zaczęły się potęgować. 2 czerwca po południu, dokładnie dwa miesiące od śmierci Papieża, poprosiłam matkę przełożoną o zastąpienie mnie w pracy i znalezienie innej siostry na oddział położniczy, gdyż nie miałam już sił. W głębi serca mówiłam Papieżowi, że zaakceptuję wózek inwalidzki, jeżeli mój stan się pogorszy. Nic, nawet choroba, nie mogło mi przeszkodzić w wytrwaniu do końca. Mogłam nadal moje życie ofiarować Życiu. Przełożona poprosiła mnie, abym wytrzymała jeszcze do powrotu z Lourdes, gdzie miałam jechać w sierpniu z pielgrzymką. Powiedziała: „Jan Paweł II nie powiedział jeszcze ostatniego słowa”. Poprosiła, abym napisała na kartce imię Jana Pawła II. Było to dla mnie zbyt trudne, bo ręka mi drżała i nie dałam rady. Przełożona jednak nalegała. Za trzecim razem napisałam: „Jan Paweł II”. Pismo było zupełnie nieczytelne. Pozostałyśmy przez długi czas w ciszy, modląc się.

– Kiedy zorientowała się Siostra, że jest uzdrowiona?

– Tego samego wieczoru, między godziną 21.30 a 21.45, poczułam potrzebę pisania i zauważyłam, że moje pismo było wyraźne i czytelne. Położyłam się spać. Obudziłam się nagle o 4.30 rano, nie czułam żadnego bólu. Zeszłam do kaplicy, gdzie modliłam się przed Najświętszym Sakramentem. Poczułam wewnętrzny pokój i zadowolenie. Później, pozostając wciąż przed Najświętszym Sakramentem, odmawiałam Różaniec, rozważając tajemnice światła, wprowadzone przez Jana Pawła II. Pozostałam na modlitwie do godz. 6. Następnie była wspólna Jutrznia i Msza św. Po przejściu ok. 50 m zauważyłam, że moje lewe ramię, które wcześniej było nieruchome, teraz jest sprawne. Poza tym poczułam lekkość i odprężenie, którego dawno nie odczuwałam. Na Mszy św. moje serce wypełniły wielka radość i pokój. Pod koniec Eucharystii miałam już pewność, że zostałam uzdrowiona: moja lewa ręka (jestem leworęczna) już nie drżała, a twarz wyraźnie się zmieniła. To był poranek 3 czerwca, uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, tak droga Ojcu Świętemu. Zaczęłam na nowo pisać, a w południe odstawiłam wszystkie lekarstwa. Po południu powiadomiłam o moim uzdrowieniu matkę przełożoną. Zdecydowałyśmy, by nikomu nic nie mówić do 7 czerwca, tj. do dnia wizyty u lekarza.

– Jaka była reakcja lekarza?

– Od dłuższego czasu miałam umówioną na 7 czerwca wizytę u neurologa. Kiedy mnie zobaczył i zbadał, stwierdził ze zdumieniem całkowity brak jakichkolwiek oznak choroby. Trudno mu było uwierzyć, że jestem w dobrej kondycji, tym bardziej że od pięciu dni nie przyjmowałam żadnych lekarstw. Wszystkie nasze wspólnoty, powiadomione o tym cudownym wydarzeniu, 7 czerwca rozpoczęły modlitwy dziękczynne. Wszyscy, także moja rodzina, utrzymywaliśmy w tajemnicy przez dwa lata to, co się wydarzyło.

– Jak zmieniło się życie Siostry po 3 czerwca 2005 r.?

– Nie było to tylko uzdrowienie fizyczne, bo zmieniło się całe moje życie. Powtarzałam często: „Byłam chora, a jestem uzdrowiona”. Pozostaję małą siostrą wśród innych, bo ważne jest dla mnie z prostotą i radością pełnić moją służbę dla matek i ich dzieci. Sam fakt, że Pan pozwolił mi przeżyć tamtą noc dzięki wstawiennictwu Jana Pawła II, jest wielką tajemnicą, trudną do wyjaśnienia. Było to drugie narodzenie, do nowego życia. Już nic nie jest tak jak dawniej. Moje życie duchowe doznało wstrząsu i pogłębiło się. Jeszcze bardziej ujmuje mnie Eucharystia i adoracja Najświętszego Sakramentu, a z różańcem nigdy się nie rozstaję. Każdego drugiego dnia miesiąca od godz. 21 pozostaję dłużej na modlitwie, aby dziękować Bogu za to, co otrzymałam, i modlić się za innych (prośby o modlitwę przychodzą z całego świata). Pan daje mi dużo miłości i wrażliwości, szczególnie na potrzeby najbiedniejszych i najsłabszych, jak chociażby dzieci niepełnosprawne, które świat z taką łatwością odrzuca, a które były tak bardzo kochane przez Jana Pawła II. To uzdrowienie stało się ważnym wydarzeniem dla Kościoła i świata, nasze zgromadzenie utwierdziło zaś w przekonaniu, że nie możemy ustawać w misji służenia i głoszenia „Ewangelii życia” we Francji i Senegalu – krajach naszej posługi. To również wielka zachęta do apostolatu miłosierdzia wśród młodzieży i rodzin. Ja w sposób szczególny noszę też w sercu wszystkie rodziny dotknięte chorobą Parkinsona.

– Co oznacza dla Siostry bycie „aktywną częścią” procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II?

– Od chwili, kiedy całe zgromadzenie zaczęło modlić się o moje uzdrowienie za wstawiennictwem Jana Pawła II, zawsze powtarzałam, że muszę zrobić wszystko, co w mojej mocy, niezależnie od procedur, aby nasze modlitwy zostały wysłuchane, a Jan Paweł II został ogłoszony błogosławionym i równie szybko świętym. Aby świat mógł uwierzyć, aby życie ludzkie było szanowane, aby wszystkim, którzy bronią życia, dodać odwagi. Mój kraj – Francja bardzo potrzebowała tej nowej „wizyty” Jana Pawła II, by nie utracić swoich korzeni.

– Jak przyjęła Siostra wiadomość o rozpoznaniu nowego cudu za wstawiennictwem bł. Jana Pawła II, który zdecydował o jego kanonizacji?

– Z wielką radością i głęboką wdzięcznością. Moje serce śpiewa „Magnificat” z radością i dziękczynieniem.

Tagi:
Jan Paweł II cuda kanonizacja beatyfikacja

Film o cudach eucharystycznych

2018-10-30 17:28

vaticannews.va / Watykan (KAI)

W Watykanie odbył się przedpremierowy pokaz dokumentu na temat współczesnych cudów eucharystycznych, z których dwa miały miejsce w Polsce, w Legnicy oraz w Sokółce. Jest to pierwszy tego rodzaju film w historii.

Ks. Waldemar Wesołowski/Niedziela

Inspiracją do jego powstania stało się studium opracowane przez zmarłego w 2006 r. sługę Bożego Carlo Acutisa. Przygotował on w formie multimedialnej wystawę, która odwiedziła do tej pory pięć kontynentów oraz 10 tys. kościołów w świecie.

Film nosi tytuł „Znaki”, ponieważ jak mówi reżyser Matteo Ceccarelli cud stanowi znak, z którego rodzą się pytania ważne dla wiary i chrześcijaństwa.

- Czym w istocie jest cud dla wierzącego? Stanowi on przede wszystkim świadectwo. Jest czymś, co pozostaje na trwałe obecne – powiedział Radiu Watykańskiemu Caccarelli. – Tak jak w przypadku ziarnka gorczycy, o którym Jezus mówi, że wpada w ziemię i powstaje z niego wielkie drzewo, z gałęziami, którymi jest chrześcijaństwo. Cud nie jest czymś, co całkowicie nam się wymyka, ale jest czymś, co pozwala zbliżyć się do wiary, poznać ją w nieco inny sposób. Prawdziwy cud dzieje się potem w życiu każdego z nas. To znak, który niesiemy w naszych sercach.

Reżyser pyta w filmie o to, co zmieniły cuda eucharystyczne w życiu ludzi, którzy stali się ich świadkami oraz jak reaguje na te niezwykłe zjawiska nauka. Dla wielu księży otwierają nowy sposób komunikowania z wiernymi. Realna obecność ukryta w znakach staje się jakby mocniejsza, bardziej wiarygodna. Reżyser doprowadza w filmie do spotkania wiary i nauki. Neurofizjolodzy, patomorfolodzy badali cząstki tkanek ludzkich obecne na różnych tkaninach mających kontakt z postaciami eucharystycznymi. Metody badań były podobne do tych, które stosuje się w kryminalistyce, badając ślady zbrodni. To służy do określenia właściwości krwi oraz DNA.

- Dotykamy granicy nauki i wiary – powiedział Radiu Watykańskiemu Franco Serafino, kardiolog. – Obie stykają się ze sobą. Z jednej strony stanowią one jakby zamknięte w sobie kręgi. Może wydawać się, że odnośnie cudów nauka zajmuje się tym, co nie leży w jej kompetencjach. Piszę o tym w książce, którą niedawno opublikowałem we Włoszech. Muszę powiedzieć, że cuda mówią nam wiele z punku widzenia naukowego, czysto medycznego, ale ważne i interesujące jest także stwierdzenie, że cuda chowają się przed nauką, ukrywają się. Nauka musi cenzurować samą siebie. To jest prawdopodobnie wolą nieba, aby z jednej strony nie pomniejszać zdolności poznawczych człowieka, ale także, aby nie przekreślać ani nie upokarzać wiary. Eucharystia jest przecież przedmiotem wiary, a nie obiektem badania poprzez naukę i technikę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jan Paweł II na ławie oskarżonych

2019-05-12 09:55

pb, mp / Kraków (KAI)

Wyemitowany wczoraj film Tomasza Sekielskiego zawiera dość uproszczone poglądy nt. roli jaką odegrał Jan Paweł II w sferze zwalczania przestępstw wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. Zarzuca mu się, że bagatelizował te czyny i nie wykazał dostatecznych starań, aby je wyeliminować. Tymczasem fakty zdają się mówić co innego, co przytaczamy w poniższej analizie. Pontyfikat Jana Pawła II był przełomowym, jeśli chodzi o zwalczanie przestępstw pedofilskich w Kościele i rozpoczął on nową linię, kontynuowaną skutecznie do dziś przez jego następców.

Zdzisław Sowiński

Na płaszczyźnie zasad, potępienie tego rodzaju przestępstw było w Kościele zawsze, czego dowodem jest m. in. pierwsza instrukcja Świętego Oficjum (przekształconego z czasem w Kongregację Nauki Wiary) z 1922 r. „Crimen sollicitationis”, uzupełniona czterdzieści lat później i wydana z klauzulą poufności. Zobowiązywała ona osoby zaangażowane w proces do zachowania go w tajemnicy, której naruszenie pociągało za sobą automatyczne zaciągnięcie ekskomuniki (nie spadała ona jednak na ofiarę ani na zeznających świadków). Chciano w ten sposób chronić dobre imię zarówno samych ofiar, jak i oskarżonych, którzy nie zawsze okazywali się winnymi zarzucanych im czynów. Chodziło o to, by strony i świadkowie mogli składać swoje zeznania bez obaw, że szczegóły delikatnej natury wyciekną na zewnątrz. Instrukcja nie zawierała zakazu donoszenia o przestępstwie władzom cywilnym. W praktyce jednak powoływano się na nią, aby tego nie czynić, a zobowiązanie do tajemnicy odnośnie szczegółów procesu, interpretowano dość powszechnie jako zakaz nakładany na ofiary, aby na zewnątrz nie mogły ujawnić faktu, że doświadczyły przemocy seksualnej ze strony duchownych.

Działania Jana Pawła II

W obliczu pojawiających się w latach 90-tych doniesień o przestępstwach seksualnych wobec małoletnich w łonie niektórych Kościołów lokalnych, w 1994 r. Jan Paweł II wydał Indult dla Kościoła w Stanach Zjednoczonych, a w 1996 r. dla Kościoła w Irlandii mający na celu ochronę dzieci i młodzieży przed wykorzystaniem seksualnym.

Jednocześnie papież postanowił zastąpić instrukcję „Crimen sollicitationis”, znowelizowanymi rozwiązaniami. W 2001 r. zastąpił ją list apostolski Jana Pawła II „Sacramentorum sanctitatis tutela” (O ochronie świętości sakramentów), potwierdzający, że wykorzystywanie seksualne małoletnich należy do katalogu najcięższych przestępstw znanych prawu kościelnemu, których rozpatrywanie, łącznie z nakładaniem sankcji karnych, leży w wyłącznej gestii Kongregacji Nauki Wiary. Kierował nią wówczas kard. Joseph Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI, który w obliczu coraz liczniej pojawiających się na przełomie 2001/2002 r. oskarżeń pod adresem duchownych intensywnie zabrał się do rozwiązywania nabrzmiewającego problemu. On sam zresztą był inicjatorem decyzji Jana Pawła II.

Jeszcze w 2001 roku Kongregacja wydała normy wykonawcze („De delictis gravioribus”) do listu Jana Pawła II. Rok później Stolica Apostolska zatwierdziła wypracowane przez biskupów Stanów Zjednoczonych „Konieczne normy postępowania diecezji bądź eparchii w sprawie zarzutów seksualnego wykorzystywania małoletnich przez księży i diakonów”. Stanowiły, że „po otrzymaniu informacji o zarzutach wobec księdza lub diakona przeprowadzone zostanie wstępne dochodzenie”, a gdy „zostaną zgromadzone wystarczające dowody, poinformowana zostanie o tym Kongregacja Nauki Wiary”. Biskup „zwolni oskarżonego z posługi lub też z urzędu kościelnego czy też sprawowanej funkcji, wprowadzi zakaz mieszkania w danym miejscu i publicznego udziału w sprawowaniu Eucharystii, aż do czasu ogłoszenia wyniku procesu”.

A jeśli potwierdzi się choćby „pojedynczy akt seksualnego wykorzystania przez księdza lub diakona”, osoba ta „zostanie na stałe zwolniona z posługi kościelnej, nie wyłączając wykluczenia ze stanu duchownego”. Jeśli natomiast „kara wykluczenia ze stanu duchownego nie zostanie zastosowana, na przykład z powodu podeszłego wieku lub choroby, sprawca czynu powinien żyć w modlitwie i pokucie. Nie będzie mógł odprawiać publicznie Mszy świętej i udzielać sakramentów. Otrzyma polecenie, by nie nosić stroju duchownego i nie przedstawiać się jako kapłan”. Diecezje zostały zobowiązane do stosowania się „do wszystkich przepisów prawa cywilnego w sprawie informowania władz cywilnych o zarzutach” i pełnej współpracy z nimi podczas dochodzenia.

Normy te, w formie tzw. wytycznych, były stopniowo wdrażane przez krajowe konferencje biskupie

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież pozdrowił Polaków w 75. rocznicę bitwy pod Monte Cassino

2019-05-19 15:41

pb, st (KAI) / Watykan

Papież Franciszek pozdrowił Polaków w 75. rocznicę bitwy pod Monte Cassino. Po odmówieniu z wiernymi obecnymi na modlitwie „Regina caeli” na placu św. Piotra, Ojciec Święty pozdrowił polskich harcerzy, którzy przybyli w towarzystwie biskupa polowego Józefa Guzdka. Wczoraj uczestniczyli oni w uroczystościach rocznicowych na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino.

Grzegorz Gałązka

- Pozdrawiam (...) pielgrzymów polskich, w szczególności harcerzy, w towarzystwie Ordynariusza Polowego, którzy przybyli w 75. rocznicę bitwy pod Monte Cassino - powiedział papież.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem