Reklama

Franciszek

Papież Franciszek i nadzieje świata

Przypatrujemy się pilnie wszystkim działaniom papieża Franciszka, które muszą budzić reakcje świata. Wielotysięczne tłumy przychodzące na Plac św. Piotra świadczą o tym, że to, co powie Ojciec Święty, jest bardzo ważne, że jest rodzajem lekarstwa, tak potrzebnego współczesnemu człowiekowi. Ten Papież jest nieco inny niż jego poprzednicy, zadziwia swoją spontanicznością, otwartością i – jak coraz częściej mówimy – oczywistością wiary oraz świadectwem obecności Boga w naszym życiu. Nie mamy wątpliwości, że jest on bardzo bliski Boga i człowieka, i że ta bliskość wpływa na tych, którzy go słuchają.

Normalnie, czyli skutecznie

Papież Franciszek mówi o sprawach zwyczajnych, ludzkich, dotyczących mężczyzny, kobiety i dziecka, człowieka, który ma swoje zadania i cele oraz pragnie miłości i spełnienia. Nieraz jesteśmy wręcz zaskoczeni, że tak zwyczajnie i po prostu wchodzi w szczegóły naszego życia, każe nam stawiać pospolite pytania, i to zarówno te dotyczące wielkiej metafizyki, jak i te, które dotykają życia małżeńskiego, rodzinnego, wychowania itp. Dzięki temu normalnemu spojrzeniu na świat i człowieka sprawy często trudne stają się jasne, zrozumiałe i możliwe do rozwiązania.

Dzisiejszy świat potrzebuje normalności, normalności potrzeba życiu zwykłego człowieka. Ojciec Święty Franciszek od pierwszych dni swojego stałego pobytu w Wiecznym Mieście stara się tę normalność czynić, promuje ją i o nią apeluje. Świadczą o tym choćby jego rozmowy telefoniczne ze zwykłymi ludźmi – najzwyklejsza droga komunikacji dla każdego współczesnego człowieka. Telefon zadzwonił nawet w najmniej odpowiednim momencie, gdy obserwowaliśmy pielgrzymkę papieża Franciszka do Ziemi Świętej. A i sama pielgrzymka miała charakter bardzo prosty, była modlitewnym spotkaniem, które pewnie zaowocuje w życiu politycznym narodów i zwyczajnych ludzi.

Reklama

Franciszek i nadzieje świata

Ojciec Święty zaprosił do swojego domu w Watykanie dwóch prezydentów: Palestyny – Mahmuda Abbasa i Izraela – Szymona Peresa, by rozmawiać i wspólnie modlić się o pokój na ziemi, o możliwość zwyczajnego ludzkiego życia dla umęczonej konfliktami politycznymi rodziny, dzieci, ludzi starych. Jakże wiele rzeczy dzieje się bowiem tylko dlatego, że ktoś nadał im taki czy inny kierunek, i obwarował dyrektywami dotyczącymi życia i postępowania. Niestety, nie przynosi to ludziom szczęścia i nie daje wolności. Człowiek współczesny, poddany dodatkowo ogromnemu zniewoleniu medialnemu, bardzo łatwo podporządkowuje się rozkazom i rozkazodawcom i stanowi stosunkowo łatwy obiekt do różnego rodzaju manipulacji. Postęp cywilizacyjny, paradoksalnie, czyni z niego dość przewidywalny element socjologiczny i nawet nie zdaje on sobie sprawy z tego, jak szybko stał się niewolnikiem, małym pionkiem w wielkiej grze.

Ojciec Święty Franciszek jest w pełni świadomy sposobu działania tej kolosalnej i zdumiewającej machiny świata, zniewalającej ludzkość, powodującej, że mamy dziś do czynienia z ludźmi dysponującymi ogromnymi fortunami i dzięki nim chcącymi panować nad innymi, a jednocześnie tysiące ludzi uczciwych, żyjących w sposób prawy, umiera z głodu lub próbuje brać los w swoje ręce, ginie na pełnym morzu, nie mając znikąd ratunku. Papież Franciszek pokazuje światu ocalenie człowieka, które daje Ewangelia. Uczy ona miłości Boga i bliźniego, otwiera człowieka na Chrystusa, który jest jego Zbawicielem. Te zwykłe słowa, to pokazywanie człowiekowi normalności wymaga jednak wielkiej wiary i odwagi. Tą wiarą Franciszek nas „zaraża”, pragnąc bardzo, by – szczera i czuła – była ona siłą napędową dla całych narodów i poszczególnych jednostek.

Wieczernik – znak jedności

Ostatni czas ukazuje nam papieża Franciszka, który przybywa do Ziemi Świętej, uświadamiając zwaśnionym narodom możliwość rozwiązania konfliktów, pogodzenia się i rozwoju. Jakże bardzo potrzeba tego tym nieszczęśliwym, płaczącym i proszącym o pomoc ludziom! Przyjęcie zaproszeń przez dwóch prezydentów rodzi wielką nadzieję. Również spotkanie z patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem I to spotkanie braci, a wymienione gesty nie były tylko gestami, lecz podaniem sobie serca, pełnym szczerego, głębokiego zamyślenia i miłości, która mieści się w miłości samego Jezusa Chrystusa, tak pragnącego jedności ludu Bożego – Bożej owczarni. Takiej jedności pragnie Kościół, takiej miłości pragnie każdy człowiek. Tą jednością zwłaszcza my, chrześcijanie, winniśmy imponować światu i dawać przykład XXI wieku, że trzeba robić wszystko, by coraz bardziej dojrzewać do miłości.

Reklama

Znaczącym symbolem w pielgrzymce papieża Franciszka była Msza św. w Wieczerniku, wcześniej wykluczona przez różne rozporządzenia, związane z zawiłościami historycznymi. Nikt nie miał wątpliwości, że ten znak był bardzo znamienny i bardzo potrzebny, zwłaszcza ludziom w tej części świata, był bowiem wielkim wołaniem o miłość i braterstwo.

Franciszek i nadzieje Europy

Na wizytę Ojca Świętego Franciszka w Ziemi Świętej chciałbym też spojrzeć poprzez pryzmat europejski. Europa nie znaczy to samo, co Unia Europejska, Europa to pojęcie o wiele szersze i głębsze. UE natomiast jest pewną strukturą, która szukając spełnienia, pomija tożsamość Europy. Znajduje to w jakimś sensie odbicie również w niedawnych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Mówi się o siłach ekstremalnych, które mają tu pewne osiągnięcia, dysponują mandatami i będą powodowały na forum europarlamentu jakieś debaty czy dyskusje. Niewątpliwie takie dyskusje są potrzebne, ponieważ wiele dyspozycji UE jest po prostu nieczytelnych i nie wiemy dokładnie, jakimi drogami kierują się współcześni europejscy emisariusze. Jesteśmy nieraz zaskoczeni decyzjami, które zapadają w Unii, pociągając za sobą ogromne konsekwencje. To także wiele przedziwnych żądań lub wskazań Unii, które – jak się zauważa – mają szczególną cechę: wyeliminowanie z Europy chrześcijaństwa. Także sam Parlament Europejski nie jest dla nas strukturą do końca klarowną. Wydaje się, że trzeba tu jakichś większych reform. Nie bardzo mamy wpływ na to, co przyniosłoby Europejczykom radość. Dotychczas taką radość dawała wiara chrześcijańska, która ożywiała serca poszczególnych ludzi i radowała całe narody, zwłaszcza w momentach konfliktów czy kryzysów.

Obecne wybory dają trochę nadziei na odrodzenie, na to, że pewne nieczytelne struktury zostaną zmuszone do nazwania ich po imieniu. Nowo wybrani do Parlamentu Europejskiego mogą spowodować pewien krzyk w Europie, ale też jakiś krzyk w Europie jest potrzebny, w trosce o prawdę, o sprawiedliwość i uczciwość, o Ewangelię. Bo to Ewangelia Chrystusa uczy zwyczajności i zdrowego spojrzenia na człowieka, który chce pozostać sobą, jest stworzony do spontaniczności w miłości, do autentyzmu i prawdy.

Osobą, która najbardziej uczy nas dziś tego prawdziwego poszukiwania prawdy, dobra i piękna, jest na pewno papież Franciszek. Ukazuje on dzisiejszemu światu to wszystko, co 2 tysiące lat temu ukazał ówczesnemu człowiekowi Jezus Chrystus. Ludzie nawet nie wiedzą, że podążając na Plac św. Piotra do Papieża, przychodzą do samego Chrystusa i są poszukiwaczami tego, co w życiu najważniejsze.

Mamy nadzieję, że jeżeli uda się Europie szerzej obudzić chrześcijańskie idee, to dozna ona wstrząsu nawrócenia i wszystko zacznie zmierzać drogami Ewangelii – w dobrym kierunku.

2014-06-03 14:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Watykan: 150 lat temu ogłoszono dogmaty o prymacie i nieomylności papieża

2020-07-19 16:19

[ TEMATY ]

papież

Watykan

Margita Kotas

Przed 150 laty, na zakończenie Soboru Watykańskiego I, 18 lipca 1870 ogłoszono konstytucję dogmatyczną „Pastor Aeternus”, zawierający dwa wzajemnie uzupełniające się dogmaty: o prymacie papieża i o jego nieomylności w sprawach wiary i moralności. Zatwierdziło ją jednogłośnie 535 ojców soborowych, obecnych w sali obrad „po długich, gwałtownych i namiętnych dyskusjach”, jak to określił prawie sto lat później św. Paweł VI w czasie audiencji ogólnej 10 grudnia 1969. W głosowaniu nie wzięło udziału 83 pozostałych delegatów.

Ogłoszenie konstytucji nastąpiło w bardzo dramatycznych okolicznościach, gdyż już nazajutrz wybuchła wojna francusko-pruska i np. biskupi francuscy i niemieccy musieli wracać do swoich krajów; ponadto dobiegały końca działania na rzecz zjednoczenia ziem włoskich, zakończone wkroczeniem do Rzymu 20 września tegoż roku zwolenników zjednoczenia Włoch, co oznaczało kres istnienia Państwa Kościelnego. Sobór został przerwany i zawieszony bez formalnego zamknięcia go. Konstytucja o Wieczystym Pasterzu odzwierciedlała wspomniane długie i zażarte dyskusje i w pewnym sensie miała charakter kompromisowy, gdyż np. odmawiała nieomylności encyklikom i innym dokumentom papieskim o charakterze doktrynalnym.

Treść obu dogmatów oznaczała sformalizowanie odwiecznego przekonania, obecnego w Kościele powszechnym już od czasów apostolskich, że św. Piotr i jego następcy – biskupi Rzymu – sprawują pełną władzę w Kościele oraz że są i mają być nieomylni w sprawach wiary i moralności. Taka bowiem była wyraźna wola Jezusa, gdy powiedział swemu uczniowi Szymonowi, że jest on opoką, na której powstanie Kościół i gdy zapewnił go, że modlił się za niego, aby nie ustała jego wiara i że ma on „utwierdzać [w niej] braci” (por. Łk 22, 32). Jednocześnie należy pamiętać, że również od początku nie wszyscy chrześcijanie podzielali w pełni ten pogląd, szczególnie na Wschodzie, gdzie zwracano większą uwagę na kolegialność biskupów i ich równość w sprawowaniu władzy.

Obie prawdy wiary wyrastały z innego ważnego dogmatu – o racjonalności i nadprzyrodzoności wiary, zawartego we wcześniejszej soborowej konstytucji dogmatycznej, zatytułowanej „Dei Filius” i ogłoszonej 24 kwietnia 1870. W punkcie 20. stwierdzała ona m.in., że „Boga, początek i cel wszystkich rzeczy, na pewno można poznać z rzeczy stworzonych naturalnym światłem rozumu ludzkiego, «albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła»”.

Dogmat ten, jak przypomniał w 1969 św. Paweł VI, przyznaje, iż „rozum własnymi swymi siłami może dojść do niezawodnego poznania Stwórcy na podstawie stworzeń”. Kościół broni w ten sposób „w wieku racjonalizmu wartości rozumu”, uznając z jednej strony „wyższość objawienia i wiary nad rozumem i jego zdolnościami", z drugiej zaś głosząc, że „nie ma sprzeczności między prawdą wiary a prawdą rozumu, gdyż to Bóg jest źródłem jednej i drugiej” – podkreślił papież Montini.

Konstytucja „Pastor Aeternus” składa się z 4-punktowego wprowadzenia i 4 rozdziałów, z których trzy pierwsze poświęcone są prymatowi apostolskiemu św. Piotra i biskupa Rzymu, a czwarty – najdłuższy (13 punktów) – mówi „o nieomylnym nauczaniu biskupa Rzymu”; łącznie cały dokument liczy 37 punktów. Na początku papież przypomina modlitwę Jezusa do Ojca, aby Jego uczniowie stanowili jedno, podkreślając, że Piotr i jego następcy tworzą „trwałą zasadę i widzialny fundament” jedności Kościoła.

Dlatego już w pierwszym (a piątym konstytucji, licząc od wstępu) punkcie I rozdziału (O ustanowieniu prymatu apostolskiego [w osobie] św. Piotra) jego autor naucza i wyjaśnia, iż „Chrystus Pan bezpośrednio i wprost przyrzekł oraz udzielił św. Piotrowi Apostołowi prymatu jurysdykcji nad całym Kościołem Bożym”. I tylko jemu „udzielił Jezus po swym zmartwychwstaniu jurysdykcji najwyższego pasterza i zarządcy całej owczarni, mówiąc: «Paś baranki moje... Paś owce moje»” – przypomniał Ojciec Święty. Jednocześnie zauważył, że „tej, jakże jasnej nauce Pisma Świętego, zawsze w ten sposób rozumianej, otwarcie sprzeciwiają się fałszywe opinie tych, którzy odrzucając formę rządów, ustanowionych przez Chrystusa w Jego Kościele, przewrotnie zaprzeczają, że tylko sam Piotr przed pozostałymi apostołami (…) został przez Chrystusa wyposażony w prawdziwy i właściwy prymat jurysdykcyjny”.

W drugim rozdziale (O ciągłości prymatu św. Piotra w biskupach Rzymu) papież zaznaczył, że „to, co książę pasterzy i wielki pasterz owiec, Jezus Chrystus, ustanowił w [osobie] św. Piotra dla zbawienia wiecznego i trwałego dobra Kościoła, musi ustawicznie trwać w Kościele, który z Jego woli założony na skale, nieprzerwanie będzie stał mocno aż do końca wieków”. Dlatego też każdy, „ktokolwiek na tej katedrze [rzymskiej] następuje po Piotrze, ten z ustanowienia samego Chrystusa otrzymuje prymat Piotra w Kościele powszechnym”. Oznacza to także, iż „cały Kościół, to znaczy ci, którzy gdziekolwiek są wierzącymi”, winni przyłączać się do Kościoła rzymskiego „za względu na jego znamienitsze pierwszeństwo” – podkreślił Pius IX.

W rozdziale III (O wartości i zasadzie prymatu biskupa Rzymu) wskazał on na obowiązek „hierarchicznego podporządkowania się i prawdziwego posłuszeństwa wszystkich duszpasterzy i wiernych wszelkiego obrządku i godności biskupowi Rzymu, i to nie tylko w tym, co należy do wiary i moralności, ale także w sprawach dotyczących dyscypliny i kierowania Kościołem rozproszonym po całym świecie”. W ten sposób, zachowując jedność „zarówno wspólnoty, jak i wyznawania tej samej wiary z biskupem Rzymu, Kościół Chrystusowy będzie jedną owczarnią wokół jednego najwyższego pasterza”. „To jest nauka prawdy katolickiej, od której nikt nie może odstąpić bez utraty wiary i zbawienia” – dodał papież.

I wreszcie w rozdziale IV (O nieomylnym nauczaniu biskupa Rzymu) zaznaczył, że „w prymacie apostolskim, posiadanym w całym Kościele przez biskupa Rzymu jako następcy św. Piotra, Księcia Apostołów, zawiera się także najwyższa władza nauczania”. Potwierdzały to zawsze Stolica Święta, stała praktyka Kościoła i sobory powszechne, przede wszystkim te, na których Wschód i Zachód spotykały się w jedności wiary i miłości” – przypomniał Ojciec Święty.

Przywołał w tym kontekście orzeczenie Soboru Konstantynopolskiego [Chalcedońskiego; 451] o tym, iż „w Stolicy Apostolskiej zawsze była wiernie zachowywana religia katolicka i publicznie podawana święta nauka”, jak również uchwały późniejszych soborów, z II tysiąclecia. Wszystkie one jednoznacznie wskazywały na głoszenie przez biskupów Rzymu „zbawiennej nauki Chrystusa wobec wszystkich ludów ziemi i z jednakową troską czuwali nad tym, aby tam, gdzie została [ona] przyjęta, była zachowywana czysta i bez skazy”.

W tej sytuacji „my, zatem, wiernie zachowując tradycję otrzymaną od początku wiary chrześcijańskiej, na chwałę Boga, naszego Zbawiciela, dla wywyższenia religii katolickiej i dla zbawienia narodów chrześcijańskich, za zgodą świętego soboru, nauczamy i definiujemy jako dogmat, objawiony przez Boga, że gdy biskup Rzymu przemawia ex cathaedra, to znaczy, gdy wykonując urząd pasterza i nauczyciela wszystkich chrześcijan, na mocy swego najwyższego autorytetu apostolskiego określa naukę dotyczącą wiary lub moralności obowiązującą cały Kościół, dzięki opiece Bożej obiecanej mu [w osobie] św. Piotra, wyróżnia się tą nieomylnością, w jaką boski Zbawiciel zechciał wyposażyć swój Kościół dla definiowania nauki wiary lub moralności” – tak brzmi pełny tekst samego dogmatu o nieomylności papieża. Dodatkowo podkreśla on, że „takie definicje biskupa Rzymu są nieomylne same z siebie, a nie na mocy zgody Kościoła”.

Wszystkim stwierdzeniom konstytucji „Pastor Aeternus” towarzyszą łącznie cztery groźby wyklęcia z Kościoła tych, którzy podważaliby którekolwiek z powyższych postanowień tego dokumentu.

W tym miejscu należy przypomnieć i podkreślić, że nieomylność w Kościele oznacza taką cechę osoby, społeczeństwa czy dzieła, która pozwala rozeznawać i przekazywać prawdę jako charyzmat, pochodzący od Boga i związany z obecnością (asystencją) Ducha Świętego. Tak rozumiana i przekazywana prawda jest wolna od błędu w sprawach dotyczących wiary i moralności, a charyzmat ten Pan Jezus przekazał Kościołowi, przede wszystkim papieżowi i pozostającemu z nim w łączności kolegium biskupów. Nieomylne są dogmaty, określane i ogłaszane przez papieży i/lub sobory powszechne, a także Pismo Święte jako teksty powstałe pod natchnieniem Bożym tam, gdzie chodzi o zbawienie ludzi. Pozbawiony błędu jest również Kościół jako Ciało Mistyczne, założony przez Jezusa, choć jednocześnie tworzą go ludzie grzeszni i pełni wad.

W tym kontekście warto przywołać wypowiedź św. Jana Pawła II, który podczas audiencji ogólnej 24 marca 1993 podkreślił, że „nieomylność przysługuje Biskupowi Rzymu nie jako osobie prywatnej, ale [tylko wtedy], gdy pełni on urząd pasterza i nauczyciela wszystkich chrześcijan. Ponadto cieszy się on nią nie na mocy władzy samej w sobie i przez siebie samego sprawowanej, ale «ze względu na swą najwyższą władzę apostolską»” oraz „z Bożą pomocą, obiecaną mu w św. Piotrze”.

Mimo tych wszystkich zastrzeżeń i uwarunkowań ogłoszenie dogmatu o nieomylności papieża wywołało głęboki podział w ówczesnym Kościele i doprowadziło do powstania nowego odłamu w chrześcijaństwie w postaci starokatolicyzmu. Jest to nurt, wywodzący się wprawdzie z katolicyzmu rzymskiego, który jednak w ciągu wieków z różnych powodów, zarówno doktrynalnych, jak i ambicjonalnych, zrywał z papiestwem i niektórymi podstawami wiary katolickiej. Przez wiele lat były to na ogół małe grupki duchownych i wiernych, nieodgrywające większej roli w chrześcijaństwie zachodnim. Dopiero w 1716 doszło do pierwszych święceń kapłanów bez zgody Rzymu w Utrechcie w Holandii a w 8 lat później – 15 października 1724 został konsekrowany pierwszy biskup tego miasta, niezależny od papieża, ale z ważną sukcesją apostolską. Tak powstał niezależny, narodowy Kościół katolicki Utrechtu, który stał się później „matką” innych podobnych, odrębnych od papiestwa Kościołów narodowych.

I do niego odwołali się później przeciwnicy uchwał Vaticanum I, tworząc wspomniany starokatolicyzm. Chociaż chronologicznie jest najmłodszym odłamem chrześcijaństwa, ma w sobie przymiotnik „stary”, gdyż – jak wyjaśnił jeden z jego twórców, niemiecki teolog i historyk Kościoła ks. Ignaz von Döllinger (1799-1890) – na Soborze powstał „nowy Kościół”, toteż jego przeciwnicy wracają do korzeni, czyli do „starego” katolicyzmu. Gwoli sprawiedliwości należy zaznaczyć, że początkowo przeciwnikami nowego dogmatu byli też niektórzy biskupi, głównie niemieckojęzyczni (m.in. Karl Josef von Hefele [1809-93) z Rottenburga i Josip Juraj Strossmayer [1815-1905] z Đakova w Chorwacji), którzy jednak później pogodzili się z papieżem i nie przystąpili do starokatolicyzmu. Zresztą sam von Döllinger również nie stał się wyznawcą nowej wiary, nie wierzył bowiem w jej trwałość.

Z czasem do starokatolicyzmu dołączyło kilka innych niezależnych od Rzymu grup katolickich, które jednak zerwały z papiestwem nie na znak sprzeciwu wobec dogmatu z 1870, ale z powodów administracyjno-narodowych, np. dzisiejszy Polski Narodowy Kościół Katolicki w USA i Kanadzie, powstały na przełomie XIX i XX w. wskutek sporów z biskupem i duchowieństwem pochodzenia niemieckiego i irlandzkiego w diecezji Scranton. Na podobnych zasadach narodziły się inne Kościoły narodowe, np. w Czechach, Szwajcarii, we Francji i w innych krajach.

Dodajmy jeszcze na zakończenie jako ciekawostkę, że w chwili ogłaszania dogmatów o prymacie i nieomylności papieskiej nad Rzymem, w tym nad bazyliką św. Piotra, przeszła gwałtowna burza z piorunami. Niektórzy odebrali to jako Boże potwierdzenie konstytucji „Pastor Aeternus”, inni – przeciwnie – jako znak sprzeciwu z nieba. Ci ostatni, dla potwierdzenia słuszności swego poglądu, powołują się na to, że papież sam zdawał się ulegać takiej interpretacji, dlatego pospiesznie zakończył obrady soborowe.

CZYTAJ DALEJ

Hiszpania: pożar zabytkowego kościoła

2020-08-04 15:40

[ TEMATY ]

pożar

Hiszpania

twitter.com

Wciąż badane są przyczyny pożaru, który wybuchł w najstarszej świątyni w hiszpańskiej Plasencii. Ogień poważnie uszkodził XVI-wieczny ołtarz, którego autorem jest Luis de Morales, zwany El Divino. „Nie wykluczamy, że było to podpalenie” - mówi burmistrz Fernando Pizarro.

Widok kłębów czarnego dymu i płonących drzwi kościoła św. Marcina w Plasencii był wielkim szokiem dla sąsiadów i turystów. Miasteczko leży 250 km na południowy zachód od Madrytu. Ogień trawił bezcenny zabytek miasta – XIII-wieczny późnoromański kościół. Na miejsce natychmiast przyjechał burmistrz Fernando Pizarro oraz bp José Luis Retana. Pożar wybuchł wewnątrz kościoła w niedzielę po południu. Tylko dzięki szybkiej akcji strażaków ołtarz, którego autorem jest XVI-wieczny malarz Luis de Morales, nie spłonął, choć został poważnie uszkodzony.

Wśród przyczyn pożaru wymienia się zwarcie elektryczne, ale „nie jest wykluczone, że został spowodowany”, mówi Fernando Pizarro, burmistrz Plasencii. Wiadomo, że zaczął się przy północnych drzwiach kościoła, które od lat są zamknięte. Niektórzy obawiają się, że może chodzić o naśladowanie podpaleń we Francji. W Hiszpanii też są lewackie grupy, które chętnie podkreślają, że „najlepszy Kościół to ten, który świeci”, czyli płonie. „Jest wiele pytań o przyczynę pożaru i jego skutki” - podkreśla ks. Jacinto Núñez, wikariusz generalny diecezji Plasencia. „Spłonięcie ołtarza byłoby nieodwracalną stratą. Uspakaja nas jednak fakt, że jego odzyskanie jest możliwe” - mówi Fernando Pizarro.

CZYTAJ DALEJ

Wieliczka: koronawirus w klasztorze ojców franciszkanów

2020-08-04 20:23

[ TEMATY ]

koronawirus

franciszkanie.pl

"Jeden z naszych ojców przebywa w szpitalu z powodu zarażenia koronawirusem" - piszą na stronie internetowej i w mediach społecznościowych franciszkanie z klasztoru w Wieliczce. Kościół, w którym znajduje się m.in. cudowny obraz Matki Bożej Łaskawej, został zdezynfekowany.

Jeden z zakonników trafił do szpitala, a czterech innych objęto kwarantanną. Bracia objęci kwarantanną mieszkają w odosobnionej części klasztoru, zaś pozostali, którzy pełnią posługę w kościele, mieszkają w Liceum Franciszkańskim z oddzielnym wejściem, kuchnią i refektarzem, i nie mają kontaktu ze współbraćmi objętymi kwarantanną.

Kościół został poddany dezynfekcji. Msze św. i nabożeństwa są sprawowane przez tych kapłanów, którzy byli w ostatnim czasie na urlopie i nie mieli styczności z pozostałymi, przebywającymi do tej pory w klasztorze.

Franciszkanie apelują, aby przed wejściem do świątyni zakładać maski i dezynfekować dłonie. Osoby, które w ostatnim czasie miały bezpośredni kontakt z chorym o. Arturem, winny zgłosić się do wielickiego sanepidu.

"Informujemy również, że współbracia objęci kwarantanną nie mają żadnych objawów choroby i czują się dobrze. Będą przebywać w klasztorze przez dwa tygodnie bez możliwości kontaktu z innymi" - dodają zakonnicy, zawierzając Matce Bożej Łaskawej Księżnej Wieliczki przebywającego w szpitalu kapłana oraz braci objętych kwarantanną.

Franciszkanie w Wieliczce są kustoszami sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, która otaczana jest czcią przez mieszkańców miasta, zwłaszcza górników. Tutaj spoczywa również sługa Boży Alojzy Kosiba. Zakonnicy prowadzą także w Wieliczce liceum ogólnokształcące.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję