Reklama

Kultura

Mnie wolno, wam nie

Niedziela Ogólnopolska 23/2014, str. 22-23

[ TEMATY ]

prasa

gazeta

BOŻENA SZTAJNER

O. prof. Leon Dyczewski OFMConv

W sobotnio-niedzielnym numerze „Gazety Wyborczej” z 17/18 maja 2014 r. Dominika Wielowieyska oceniła trzy ważne pisma katolickie: „Gościa Niedzielnego”, „Przewodnik Katolicki” i „Niedzielę”, a przy okazji także diecezje, bo tak należy rozumieć tytuł jej artykułu: „Jaka diecezja, taka gazeta”. W dokonywaniu oceny wzięła pod uwagę liczbę sprzedanych egzemplarzy, zajmowanie się polityką, stosunek do gender, relacje z Radiem Maryja i Telewizją Trwam. Do wszystkich odniosła się negatywnie, najgorzej do „Niedzieli” i archidiecezji częstochowskiej z jej arcypasterzem Wacławem Depo. Trzeba mieć niebywały tupet, by takiej oceny dokonać. Warto zatem bliżej przypatrzeć się rozumowaniu i argumentacji Autorki tej oceny.

Rzetelność czy manipulacja

Już w pierwszych zdaniach swego artykułu Wielowieyska podrzuca czytelnikowi dwie manipulujące informacje. W pierwszej stwierdza, że wymienione trzy tygodniki są głosem hierarchów katolickich, a w drugiej – że „Gość” jest w czołówce, jeśli chodzi o sprzedaż. Daleko w tyle w tym rankingu jest „Przewodnik Katolicki”, a jeszcze dalej „Niedziela”. Jaka jest rzetelność tych stwierdzeń?

Czy wymienione tygodniki katolickie są głosem hierarchów katolickich, czyli arcybiskupów Wiktora Skworca, Stanisława Gądeckiego i Wacława Depo? Niewątpliwie swoisty rodzaj zależności istnieje, bo kuria biskupia diecezji, na terenie której wydawany jest tygodnik katolicki, jest podmiotem wydawniczym i miejscowy ordynariusz wyznacza redaktora naczelnego; jeżeli wydawcą jest jakieś stowarzyszenie, organizacja, fundacja, spółka, osoba pojedyncza, wówczas wyznacza asystenta kościelnego, by czuwał nad tym, aby pismo nie upowszechniało doktryny i norm moralnych niezgodnych z nauką Kościoła katolickiego. W żadnym wypadku nie jest to jednak pismo biskupa, w tym rozumieniu, że jest ono jego organem, tubą, choć, oczywiście, jego głos jest w nim jak najbardziej uwzględniany. Jest to pismo katolików redagowane przez katolików. Na ogół biskup ordynariusz, a ściślej: kierowana przez niego kuria biskupia, ma swoje pismo kierowane do duchownych i jednostek ściśle kościelnych. W polskich diecezjach najczęściej nosi ono tytuł „Wiadomości Diecezji” czy „Archidiecezji”, np. Lubelskiej, Sandomierskiej, Łowickiej. Należy zatem rozróżnić pisma kościelne i pisma katolickie. „Gość Niedzielny”, „Przewodnik Katolicki”, „Niedziela” należą do drugiej kategorii i cieszą się dużą autonomią. Redaktor naczelny „Niedzieli”, zapytany telefonicznie o tę sprawę, odpowiada: „Jestem zupełnie wolny w redagowaniu «Niedzieli». Nie czuję żadnej presji ze strony Arcybiskupa”. Wymienione tygodniki, szczególnie „Gość Niedzielny” i „Niedziela” nie są tubą miejscowych arcybiskupów także dlatego, że są czasopismami ogólnokrajowymi. Sprzedaż ich egzemplarzy jest parokrotnie większa w innych diecezjach i poza Polską niż we własnych diecezjach. O ich ogólnopolskim charakterze świadczą dość liczne oddziały redakcyjne poza Katowicami czy Częstochową. „Niedziela” swoje oddziały ma w 19 diecezjach na 42 diecezje rzymskokatolickie w Polsce. Najczęściej są to 2-, 3-osobowe zespoły, które redagują specjalną 8-stronicową wkładkę z informacją i artykułami tematycznymi danej diecezji. W tych diecezjach Metropolita Częstochowski nie ma władzy i tygodnika „Niedziela” nie może traktować jako swojej tuby – używając określenia Wielowieyskiej.

Reklama

Drugie stwierdzenie dziennikarki „Gazety Wyborczej” mówiące o tym, że za „Gościem Niedzielnym” w rankingu sprzedaży idzie „Przewodnik Katolicki”, a po nim daleko w tyle jest „Niedziela”, jest całkowicie błędne. Jeżeli chodzi o sprzedaż egzemplarzy, to od wielu lat „Gość” i „Niedziela” ze sobą konkurują. Były lata, kiedy „Niedziela” wyprzedzała „Gościa”, obecnie to „Gość” wyprzedza „Niedzielę”, ale obydwa tygodniki mają najwyższe nakłady spośród tygodników opiniotwórczych w Polsce, większe niż „Polityka” (średnia sprzedaż: 127 516 egz. w 2013 r.), „Newsweek” (126 168 egz.), „wSieci” (94 393 egz.), tygodnik Lisickiego „Do Rzeczy” (86 614 egz.), „Wprost” (61 981 egz.). Czytelnicy „Niedzieli” najczęściej są w wieku 28-65 lat, mają wykształcenie wyższe lub średnie, mieszkają w dużych i średnich miastach oraz na wsi; nieco częściej są to kobiety (52 proc.) niż mężczyźni (48 proc.).

Katolicy głosu nie mają

„Cała trójka (czytaj: tygodniki, diecezje, biskupi – przyp. L.D.) chętnie zajmuje się polityką. Ale są istotne różnice” – stwierdza Wielowieyska. Z kontekstu wynika, że zajmowanie się polityką ma im ona za złe, szczególnie dlatego, że redakcje pytały kandydatów do Parlamentu Europejskiego o ich stanowisko na temat obrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci i o definicję rodziny, że wypowiadają się na temat Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, zagadnień gender, tragedii smoleńskiej, gen. Wojciecha Jaruzelskiego, wyniku obrad „okrągłego stołu”, Unii Europejskiej, przypadków pedofilii wśród księży, że popierają PiS („Gość” i „Przewodnik” słabiej, „Niedziela” zdecydowanie), występują w Radiu Maryja i Telewizji Trwam. W skali oceny Wielowieyskiej najlepiej wypada „Gość”, najgorzej – „Niedziela”, ale wszystkie trzy tygodniki ocenia ona negatywnie, choć werbalnie tego nie stwierdza – wynika to z jej sformułowań, z przytaczanych nazwisk i cytatów z publikacji zamieszczonych w trzech wymienionych tygodnikach. Nazwiska i cytaty są tak dobrane, by mówiły, że stanowisko „Niedzieli” czy „Przewodnika” jest niewłaściwe.

Nie to jednak niepokoi, że Dominika Wielowieyska ocenia. Każdy przecież ma do tego prawo, byleby tylko czynił to w sposób rzetelny. Najbardziej niepokojące jest to, że dziennikarka w swoim artykule zdaje się odmawiać pismom katolickim prawa do zabierania głosu w sprawach politycznych, do niezgadzania się z partiami i politykami głoszącymi poglądy i normy moralne niezgodne z chrześcijaństwem. Jej wolno reprezentować ideologię, upodobania polityczne, zasady moralne własne czy naczelnego „Gazety Wyborczej”, a katolikom w pismach katolickich nie wolno. Jej zdaniem, katolicy w swoich pismach powinni albo nie zabierać głosu w sprawach tak dla nich ważnych, jak małżeństwo, rodzina, własność społeczna, prawda itp., albo popierać opcje „Gazety Wyborczej”. Trzeciej możliwości, czyli dyskusji na te tematy, wypowiadania swojego stanowiska, nie widzi i nie aprobuje. Interesujące jest zatem rozumienie pluralizmu przez Wielowieyską, pojęcia tak bardzo modnego i nagłaśnianego dzisiaj. Jej wykładnia tego pojęcia jest następująca: zasada pluralizmu wobec moich poglądów, także niezgodnych z dotychczasową kulturą, z poglądami i normami przyjmowanymi przez chrześcijan – ma być bezwzględnie przestrzegana; wobec poglądów innych, odmiennych od moich, przestrzeganie zasady pluralizmu zależy od tego, jakie to są poglądy, kto i kiedy je wypowiada.

Reklama

Totalitaryzm – wróg demokracji

Powstaje pytanie: Dlaczego Dominice Wielowieyskiej wolno wypowiadać własne opinie, publikować je, gdzie tylko chce – np. w „Gazecie Wyborczej” – a abp. Wacławowi Depo zarzuca to, że ma on swoje, odmienne poglądy i wypowiada je w innych niż ona mediach? Dlaczego jednym wolno popierać określone partie polityczne, a innym nie wolno być zwolennikami tych partii, które im odpowiadają? Do postawienia tych pytań skłonił mnie artykuł Dominiki Wielowieyskiej, i to może nie tyle werbalne sformułowania, co całościowy kontekst, czyli rama społeczno-ideowa, w której Autorka je umieściła. Przecież wszystkie wymienione instytucje, a więc „Gazeta Wyborcza”, Telewizja Trwam, Radio Maryja, PO, PiS, są legalne w III Rzeczypospolitej Polskiej, działają zgodnie z prawem w niej obowiązującym, cieszą się zaufaniem znacznej części społeczeństwa. Trudno zrozumieć, dlaczego Wielowieyska pragnie, aby wszyscy w Polsce mieli takie poglądy i tak oceniali jak ona lub redakcja „Gazety Wyborczej”. Tego typu postawa, cechująca się świadomością monopartyjną, dopuszczającą do debaty publicznej tylko jedno medium, nie jest zgodna z ideą pluralizmu, tak bardzo lansowaną przez dzisiejszych ideologów Unii Europejskiej. Do publicznego dyskursu powinny być dopuszczone poglądy także tych, którzy nie zgadzają się z wieloma zarządzeniami różnych dykasterii Unii Europejskiej, propagującymi np. związki homoseksualne, złagodzoną eutanazję, zabijanie dzieci poczętych, przedwczesne wprowadzanie dzieci w życie seksualne, odbieranie dzieci rodzinom pod pozorem przyspieszonej edukacji. Dla chrześcijan są to ważne sprawy, niezgodne z ich przekonaniami, i powinni oni mieć możliwość wypowiadania się, i to nie tylko w swoich mediach, ale także na szerokim forum medialnym. Katolicy w III RP pracujący w różnych zakładach pracy mają obowiązek interesować się, do kogo one należą, na jakich umowach, jak długo i w jakich warunkach ludzie w nich pracują, jaka jest wysokość wynagrodzeń, rent i emerytur, jaka jest skala ich zróżnicowań i od czego one zależą. Poglądy i rozwiązania w tych sprawach są przecież wyraźnie różne, chociażby pomiędzy dwiema największymi partiami politycznymi w Polsce. PO jest bardziej za gospodarką liberalną, wszystko chce prywatyzować, wydłużać czas pracy, popiera wzrastającą rozpiętość płac, wczesne wprowadzanie dzieci w życie seksualne. Z kolei PiS opowiada się za gospodarką wolnorynkową, ale o charakterze bardziej społecznym, broni zachowania własności państwowej kluczowych zakładów pracy, przeciwny jest zbyt wielkiej rozpiętości płac, wydłużaniu czasu pracy, uprzywilejowaniu obcego kapitału itp. Pisma katolickie mają prawo, jak każde legalnie wydawane w III RP pismo, i obowiązek uświadamiania swoich czytelników w tych sprawach. Mają też prawo do popierania polityków i tych partii politycznych, które światopoglądowo i moralnie są im bliższe. Taka sytuacja jest w Niemczech, we Francji, w Irlandii czy na Malcie. Dlaczego nie miałoby jej być w Polsce?

Zajmowanie się polityką, rozumianą jako zabieranie głosu, wypowiadanie się w sprawach publicznych jest obowiązkiem obywateli w społeczeństwie demokratycznym, także katolików. Kto tego prawa komukolwiek odmawia i politykę sprowadza tylko do działalności partyjnej, do walki o władzę, jest ukrytym zwolennikiem systemu totalitarnego, dyktatorskiego, monopartyjnego, a tym samym jest wrogiem demokracji. Czytelnicy pism katolickich i odbiorcy elektronicznych mediów katolickich są takimi samymi obywatelami RP jak czytelnicy „Gazety Wyborczej” czy widzowie TVN. Warto ich posłuchać w debacie publicznej, i to bez stereotypowych przymiotników negatywnych.

* * *

O. Leon Dyczewski OFMConv – socjolog, medioznawca, wieloletni kierownik Katedry Socjologii Kultury KUL i kierownik Katedry Kultury Medialnej KUL, dyrektor Podyplomowego Studium Komunikowania Społecznego i Dziennikarstwa KUL, organizator kierunku studiów: Dziennikarstwo i Komunikowanie Społeczne w KUL.

2014-06-03 14:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowy Zarząd Stowarzyszenia Wydawców Katolickich

[ TEMATY ]

książka

prasa

Monika Książek/Niedziela

Ks. Roman Szpakowski

Ks. Roman Szpakowski SDB, dotychczasowy prezes Stowarzyszenia Wydawców Katolickich (SWK), został wybrany na tę funkcję na nową trzyletnia kadencję.

W Warszawie odbyło się spotkanie Stowarzyszenia, na którym wybrano jego zarząd. Stowarzyszenie Wydawców Katolickich jest organizatorem m.in. dorocznych Targów Wydawców Katolickich w Arkadach Kubickiego Zamku Królewskiego w Warszawie

Publikujemy treść przekazanego KAI komunikatu SWK

Warszawa, 25 czerwca 2020 r.

Dnia 23 czerwca 2020 r. w sali konferencyjnej Domu Prowincjalnego Księży Pallotynów w Warszawie, ul. Skaryszewskiej 12 odbyło się XXV Walne Zgromadzenie Stowarzyszenia Wydawców Katolickich.

Uczestniczyło w nim 40 przedstawicieli wydawców – członków Stowarzyszenia. Podczas obrad spotkania omówiono dotychczasową działalność Stowarzyszenia w 2019 roku oraz podsumowano mijającą kadencję ustępującego Zarządu.

Wysłuchano sprawozdania z prac Zarządu Stowarzyszenia oraz Komisji Rewizyjnej za rok 2019. Poruszono także sprawy związane z organizacją najważniejszej imprezy Stowarzyszenia, czyli Targów Wydawców Katolickich, które to ze względu na aktualną sytuację epidemiczną zostały przełożone na druga połowę września (24-27.09) i miejmy nadzieję odbędą się w zaplanowanym czasie, choć z wieloma ograniczeniami wynikającymi z wytycznych służb sanitarnych. Wiele uwagi poświęcono ogólnej sytuacji na rynku wydawniczym, jak również rozważano możliwość podjęcia nowych inicjatyw mających na celu promocję wydawnictw religijnych.

Zebrani udzielili absolutorium członkom Zarządu oraz komisji rewizyjnej oraz przyjęli program działania na kolejny rok 2020-21.

W wyniku przeprowadzonych wyborów, powołano nowy Zarząd Stowarzyszenia Wydawców Katolickich na lata 2020-2023 w następującym składzie: ks. Roman Szpakowski SDB – Prezes, ks. Leszek Skorupa (wyd. Jedność) – wiceprezes, ks. Daniel Łuka SSP (wyd. Edycja Świętego Pawła) – wiceprezes, Jolanta Sosnowska (wyd. Biały Kruk) – sekretarz, Henryk Podolski – skarbnik.

Stowarzyszenie Wydawców Katolickich powstało 4 grudnia 1993 r. Jest organizacją katolicką założoną na podstawie Ustawy z 17 maja 1989 r. o stosunku Państwa do Kościoła katolickiego w RP i działającą w oparciu o przepisy Ustawy o stowarzyszeniach. Zrzesza ponad 70 członków – przedstawicieli największych wydawców katolickich. Jest organizatorem m.in. dorocznych Targów Wydawców Katolickich w Arkadach Kubickiego Zamku Królewskiego w Warszawie.

W imieniu Zarządu:

ks. Daniel Łuka SSP

Wiceprezes Stowarzyszenia Wydawców Katolickich

Zapraszamy na stronę: www.swk.pl

CZYTAJ DALEJ

Paradyski kościół staje się sanktuarium diecezjalnym

2020-08-11 15:33

[ TEMATY ]

seminarium

sanktuarium

Paradyż

Archiwum Aspektów

Przed nami kolejne ważne prace remontowe kompleksu klasztornego w Paradyżu. Pocysterski klasztor jest dla diecezji zielonogórsko-gorzowskiej miejscem niezmiernie ważnym nie tylko ze względu na estetyczne i historyczne walory. Od 15 sierpnia miejsce to stanie się sanktuarium maryjnym!


Pierwotny kościół w Paradyżu wzniesiony został w drugiej połowie XIII w. Zbudowany został – jak nakazywały reguły gotyckiej architektury - na planie krzyża łacińskiego. Świątynia była budowlą bazylikową, trójnawową, orientowaną. Wzniósł ją najprawdopodobniej zespół budowniczych z macierzystego klasztoru w Brandenburgii. Zbudowana została z cegły palonej na fundamentach z kamienia polnego powiązanego wapnem. Części konstrukcyjne i detale dekoracyjne wykonano z formowanej cegły.

Już pierwsza połowa XIV w. przyniosła zmiany w kształcie świątyni. Bliżej nieokreślona katastrofa budowlana spowodowała zniszczenie wschodniej części kościoła z transeptem, chórem i kaplicami. Podczas odbudowy nie powrócono już do pierwotnego charakteru kościoła - nie odbudowano już np. transeptu ani partii chóru. Po przebudowie kościół – pierwotnie zbudowany na planie krzyża łacińskiego – miał już rzut prostokąta.

Pożary w latach 1633 i 1722 stały się przyczyną kolejnych przemian. Ostatecznie odnawianie kościoła klasztornego zakończyło się w 1793 r. - właśnie XVIII w. jest czasem, kiedy budowle pocysterskiego opactwa zyskały obecny barokowy charakter. Mimo licznych zmian do dziś zachowały się wczesnogotyckie mury i sklepienia krzyżowo-żebrowe z ok. połowy XIII w.

Cystersi opuścili klasztor w XIX w. po tym, jak nastąpiła jego kasacja. Do rąk Kościoła wrócił dopiero w 1947 r. W latach 1964 - 1969 dokonany został generalny remont obiektu, który znajdował się w stanie poważnego zaniedbania i dewastacji. Wtedy też wnętrze kościoła przemalowane zostało na kolor biały.

W lutym 2007 roku rozpoczęły się poprzednie prace restauracyjne. Prace konserwatorskie, architektoniczne i technologiczne objęły najważniejsze elementy wystroju wraz z organami. Nie zajmowano się natomiast ołtarzem głównym ani bocznymi ołtarzami św. Walentego, św. Stanisława, św. Jana Kantego i św. Bernarda., zostawiono również konfesjonały, ambony i Kaplicę Matki Bożej Paradyskiej.

Badaniom podległy m.in. tynki i polichromie na ścianach i sklepieniach. Przeanalizowano również układ warstw dekoracyjnych m.in. na stallach, ławkach i bocznych ołtarzach. Pozwoliło to na jeszcze dokładniejsze zapoznanie się z wyglądem kościoła na przestrzeni wieków.

Okazało się, że przetrwały fragmenty gotyckich i manierystycznych polichromii, jednak to barokowy splendor był tym, co dominowało zarówno we wnętrzu kościoła, jak i na zewnątrz. Dzięki tym odkryciom konserwatorzy byli w stanie stwierdzić, jak wyglądało i zmieniało się przez stulecia wnętrze świątyni. Z tego też powodu zdecydowano się na wydobycie i odrestaurowanie XVIII-wiecznej kolorystyki - było to główne konserwatorskie zadanie projektu.

Podczas konserwacji ścian i sklepień nie tylko wyszły na jaw interesujące odkrycia – okazało się również, że sklepienia w nawie głównej i ściany w nawie północnej wymagają natychmiastowych napraw konstrukcyjnych. Zaniedbanie groziłoby katastrofą budowlaną – mogło dojść do zawalenia całego przęsła nawy głównej.

Swoiste odrodzenie przeszły też prawie wszystkie obrazy stanowiące wystrój świątyni. Nie mogły zostać pominięte, gdyż w większości powstały w XVIII w. jako przemyślane uzupełnienie wystroju kościoła – zarówno pod względem ikonograficznym, jak i estetycznym. Po szeregu zabiegów z płócien zniknęły zabrudzenia i przemalowania. Podobrazia płócienne przeszły techniczną konserwację (m.in. wymieniono lite deski na krosna drewniane). Również ramy doczekały się nowego wizerunku – a właściwie wróciły do swego wyglądu sprzed wieków, bowiem przywrócono im ich barokową kolorystykę.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Burke: odmowa udzielenia komunii niektórym katolickim politykom jest dla nich przysługą

2020-08-11 21:08

[ TEMATY ]

Kard. Raymond Burke

BP KEP

Kard. Raymond Burke zwrócił uwagę, że wielu czołowych amerykańskich polityków z Partii Demokratycznej, którzy deklarują, że są katolikami, otwarcie zaprzecza nauce Kościoła w takich kwestiach jak aborcja czy tzw. jednopłciowe małżeństwa. Komentarzy życia politycznego w USA przypominają przed listopadowymi wyborami, że kluczem do sukcesu dla kandydata do prezydenckiego fotela jest przekonanie do siebie większości katolików.

Były metropolita Saint Louis przyznał w rozmowie z FoxNews, że to skandal, iż tak wielu katolików na Kapitolu regularnie wspiera prawodawstwo stojące w sprzeczności z nauczaniem Kościoła. W ten sposób, jak zaznacza, źle reprezentują katolickie wyznanie, przedstawiając je w fałszywym świetle.

Były prefekt Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej zaznaczył, że prezydenccy kandydaci wyznający kontrowersyjne z katolickiego punktu widzenia poglądy nie powinni otrzymywać komunii świętej, gdyż nie są w jedności z Chrystusem. Zdaniem purpurata, brak zgody na udzielenie im komunii jest w ich największym interesie, gdyż w innym przypadku politycy ci popełniają świętokradztwo. „To nie jest kara. To tak naprawdę przysługa czyniona tym ludziom” – dodał kard. Burke.

W szczególności wskazał na ubiegającego się o Biały Dom Joe Bidena – często podkreślającego swój katolicyzm – który rok temu zmienił zdanie w kwestii poparcia tzw. poprawki Hyde’a, ograniczającej aborcję z kieszeni podatnika. Choć przez wiele lat twierdził, że wiara nie pozwala mu być za aborcją finansowaną przez państwo, teraz powtarza za swymi kolegami partyjnymi, że jest za nieograniczonym zabijaniem dzieci nienarodzonych.

Kardynał wezwał również demokratyczną senator z Kalifornii Kamalę Harris do przeprosin za to, że podczas przesłuchania zarzuciła sędziemu federalnemu Brianowi Buescherowi, iż należy do Rycerzy Kolumba. Zdaniem tej prawniczki pochodzenia hinduskiego i jamajskiego, dyskredytujące dla tej świeckiej organizacji katolików jest to, że składa się tylko z mężczyzn, sprzeciwia się prawu kobiet do aborcji oraz potępia jednopłciowe małżeństwa.

„To jest całkowicie nie do przyjęcia. Bez względu na to, czy jesteś katolikiem czy nie, jako obywatel musisz spojrzeć na tego rodzaju oświadczenie i powiedzieć, że nie jest to osoba, którą chcesz, by była przywódcą twojego kraju” – dodał hierarcha, który przy okazji podkreślił, że choć wielu postrzega go jako wroga papieża Franciszka, jest to bardzo dalekie od prawdy. Przypomniał, że nigdy nie powiedział nic, co byłoby pozbawione szacunku dla Ojca Świętego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję