Reklama

Głos z Torunia

23. Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę

Fala zmieniająca oblicze ziemi

Życie jest drogą, na której zdarzają się dni trudne i radosne, codzienne i świąteczne. Takim uroczystym czasem była Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. W tym roku po raz 23. odbyła się w dniach 12-13 lipca pod hasłem: „Z Janem Pawłem II, z Janem Pawłem świętym, odnawiajmy oblicze ziemi, tej ziemi”. Była wyrazem dziękczynienia za dar kanonizacji dwóch papieży – Jana XXIII i Jana Pawła II. Wśród licznie zebranych pątników z różnych zakątków Polski i świata nie zabrakło reprezentantów diecezji toruńskiej, a swoją posługę pełnili wolontariusze rozgłośni, osoby głównie z Torunia, a także m.in. z Bydgoszczy, które swój czas, siły i zdolności ofiarują temu dziełu. Transparenty m.in. z napisami: „Lidzbark. Parafia św. Wojciecha” i „Rodzina Radia Maryja. Brodnica. Telewizja Trwam i Radio Maryja źródłem wartości chrześcijańskich” dumnie powiewały na błoniach jasnogórskich

Centralnym punktem pielgrzymki była koncelebrowana na Szczycie Msza św. pod przewodnictwem abp. Zygmunta Zimowskiego, przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia.

Odnawiać oblicze ziemi

W homilii abp Zygmunt Zimowski mówił, że obecność pątników na tym świętym miejscu jest znakiem, że Rodzina Radia Maryja przybywa do Matki, aby na fundamencie wiary, nadziei i miłości odnawiać oblicze ziemi. Czyni to, modląc się o odnowę polskiego narodu. Jednocześnie z modlitwą dziękczynienia prosi Boga o siły, aby pomimo wielu przeciwności wytrwała na drodze wyznaczonej im przez św. Jana Pawła II. Jest to droga nawrócenia i służby na jego wzór oraz porzucenia grzechu, aby żyć w stanie łaski. Na tej drodze ma potężną orędowniczkę – Maryję. Jak zapewniał Ksiądz Arcybiskup, Tę, która tak jak w ciągu wieków – także i dzisiaj słyszy wszystkie te nasze dobre osobiste i społeczne pragnienia oraz ma radość bycia przy synach ludzkich. I w tym duchu pytał nie tylko obecnych na Jasnej Górze, lecz także wszystkich rodaków: – Czy naród ma radość bycia przy Maryi? Czy jestem człowiekiem, który chce odnowy samego siebie i całego narodu?

Wzorem Ojca Świętego Franciszka kaznodzieja oparł swoje zamyślenie na trzech słowach, które w tym miejscu brzmią każdego wieczoru: „Maryjo, Królowo Polski, jestem, pamiętam, czuwam”.

Reklama

Podziękował w imieniu Kościoła za świadectwo życia w prawdzie tym, którzy mają odwagę słuchać głosu sumienia, stanowi ono, obok Pisma Świętego, busolę życia. – Nie wolno nigdy i z żadnego względu działać wbrew sumieniu zorientowanemu na wolę Bożą – przypomniał abp Zygmunt Zimowski i z mocą wołał: – Taki jest człowiek, jakie jest jego sumienie. I takie jest państwo, taki jest naród, jaka jest jego troska o sumienie jego obywateli.

Eucharystia i miłosierdzie

W przypadku Rodziny Radia Maryja sprawdza się prawda, że Matka Boża zawsze prowadzi do Jezusa, do Eucharystii. Pielgrzymka bowiem rozpoczęła się 12 lipca wieczorną Mszą św., której przewodniczył biskup kaliski senior Stanisław Napierała. Po uroczystej liturgii sprawowanej następnego dnia pielgrzymowanie zakończyło się pokorną prośbą o Boże miłosierdzie podczas Koronki do Bożego Miłosierdzia.

Radość i służba

W czasie pielgrzymki do Częstochowy można było porozmawiać z wolontariuszami radia czy uzyskać informacje, a przede wszystkim zobaczyć ich w trakcie pracy. Mimo zmęczenia otwierali serca na pozdrowienia i błogosławieństwo papieża Franciszka, słowa metropolity częstochowskiego abp. Wacława Depo, o. Janusza Soka CSsR, prowincjała warszawskiej prowincji redemptorystów, i o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR, dyrektora i założyciela Radia Maryja. Dla wszystkich, dla tych, którzy tworzą radio, jak i tych słuchających hasło pielgrzymki wytyczyło zadania na kolejny rok działalności, o czym przypomniał Ksiądz Dyrektor: – A więc co? – do roboty! Nie w siebie się wpatrujemy, tylko przed siebie.

Reklama

Zebrani w domu Matki schodzili z Jasnej Góry z radością w sercu, by z nowym zapałem odnawiać oblicze ziemi, swoich rodzin, parafii i ojczyzny; aby nie ustać w drodze codziennie gromadzą się przy odbiornikach radiowych czy telewizyjnych. Pierwszą rzeczą, którą robi pani Jadwiga z Torunia po wejściu do domu, jest włączenie Radia Maryja. Głos tej rozgłośni rozbrzmiewa właśnie z Torunia i jednoczy chorych, samotnych i tych wszystkich, którzy kochają Boga i drugiego człowieka, służą prawdzie oraz z odwagą umacniają swoją wiarę, a pani Jadwidze towarzyszy do ostatnich chwil każdego dnia. Wraz z mężem Ryszardem są wolontariuszami i pielgrzymowali do Częstochowy. Pan Ryszard po pierwsze mówi o radości (radość pątników pojawia się we wszystkich wypowiedziach, zresztą nie muszą o tym wspominać, oczy mówią więcej), po drugie uważa, że służbę drugiemu człowiekowi należy zacząć od siebie (dlatego zaangażował się w posługę) i po trzecie twierdzi: Już czas obudzić się i odnawiać oblicze tej ziemi ze św. Janem Pawłem II. To, że tak jest, potwierdzają wypowiedzi, m.in. pani Heleny z Torunia: – Od wielu lat przyjeżdżam jako wolontariusz Radia Maryja na pielgrzymkę do Częstochowy. Uderzające jest dla mnie nastawienie pielgrzymów wobec wspólnoty tej rozgłośni – odpowiedzialność we wspieraniu radia na wszelkie sposoby, czy to modlitewnie, czy materialnie. Mam przekonanie, że rozmodlenie Polaków staje się coraz głębsze i mam nadzieję, że to procentuje w wielu grupach jako płaszczyzna porozumienia w rodzinach, w relacjach w środowisku pracy i innych. Cieszy mnie to, że wśród pątników widzę rodziny z dziećmi oraz młodzież. W tym samym duchu mówi pani Krystyna z Torunia: – Pielgrzymka na Jasną Górę jest dla mnie spotkaniem z Matką Bożą i spotkaniem z ludźmi. Codzienną moją pomoc temu dziełu, jakim jest Radio Maryja, traktuję jako łaskę. Tak samo traktuję dyżur przy mikrofonie w każdy piątek rano. Ponieważ mimo wieku Pan Bóg obdarzył mnie zdrowiem i siłą, nigdy nie odmawiam pomocy we wszystkich dziedzinach, w jakich mogę.

Jesteśmy narzędziami

Rodzina Radia Maryja służy Bogu, Matce Bożej, Kościołowi i ojczyźnie, jednoczy w wypełnianiu przykazania miłości bliźniego i realizuje zadania, a w radiu pracują zarówno ludzie świeccy, jak i siostry zakonne i ojcowie redemptoryści. Tajemnicę tego wspólnego dzieła wyjaśnia ks. dr Tadeusz Rydzyk CSsR, mówiąc: – Pan Bóg jest naszym Ojcem. Jesteśmy tylko narzędziami w ręku Pana Boga. Matka Boża nas wszystkich tu, w radiu, zgromadziła. Ksiądz Dyrektor przypomniał, że najwięcej zła jest wtedy, gdy tzw. dobrzy nic nie robią. Dlatego apelował: – Wszyscy czyńmy dobro – chorzy, zdrowi. Ci, którzy z domu nie mogą wychodzić, też to mogą robić. Po pierwsze – modlitwa, a po drugie – bądźmy wszyscy razem. Stąd, aby wytrwać przy Chrystusie, obronić dobro i wiernie stać przy prawdzie, często w radiowej kaplicy w Toruniu czy na zakończenie Mszy św. w różnych miejscowościach płynie do nieba wołanie: „Maryjo, Gwiazdo Ewangelizacji, prowadź nas, prowadź Radio Maryja i bądź jego Opiekunką”.

2014-07-23 14:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przed 20 laty papież Jan Paweł II pielgrzymował do Ziemi Świętej

2020-03-26 16:46

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Ziemia Święta

Izrael

Jordania

św. Jan Paweł II

Wojtek Laski/East News

Przed 20 laty papież Jan Paweł II pielgrzymował do Ziemi Świętej. Była to najtrudniejsza i najbardziej skomplikowana podróż papieża Jana Pawła II. Od początku pontyfikatu w 1978 r. odwiedzał Kościoły lokalne całego świata, jedynie Ziemia Święta była dla niego zamknięta. Dopiero w 22. roku pontyfikatu i w ramach 91. podróży zagranicznej mógł odwiedzić rodzinne ziemie Jezusa.

Wizyta w dniach 20-26 marca 2000 r. w Jordanii, Izraelu i Autonomii Palestyńskiej stała się ogromnym sukcesem: dla obciążonych stosunków chrześcijańsko-żydowskich, dla problematycznych kontaktów z islamem, dla skomplikowanych stosunków ekumenicznych oraz kurczącej się wspólnoty chrześcijańskiej, wspomina w okolicznościowym materiale niemiecka agencja katolicka KNA. Zauważa jednocześnie, że „oczywiście nie obyło się bez dysonansów”.

W tym gorącym regionie zarówno pod względem politycznym jak i religijnym, a także ze względu na nieuregulowaną sytuację z punktu widzenia prawa międzynarodowego, nie była możliwa dla papieża w tamtych czasach ani podróż duszpasterska, ani wizyta państwowa. Planujący wizytę widzieli jako szansę Rok Święty 2000, w którym papież mógł podejmować „wyłącznie pielgrzymki religijne śladami Biblii”. Watykan przez lata tłumaczył, że nie planował podroży papieża do Jerozolimy, gdyż papieska wizyta mogłaby stać się powodem niezgody między mieszkańcami kraju, mogła też powodować, że któraś ze stron uznałaby ją za „swoją”.

Tak więc papież modlił się i medytował w tradycyjnych miejscach świętych: na mojżeszowej Górze Nebo i w miejscu chrztu Jezusa w Jordanii, w bazylice Narodzenia w palestyńskim Betlejem, w Nazarecie, gdzie mieszkał Jezus oraz w miejscach Jego działania nad jeziorem Genezaret w obecnym Izraelu, a w Jerozolimie – w sali Wieczernika oraz w bazylice Grobu Świętego. Jan Paweł II sprawował liturgię w małych wspólnotach katolików i zapewniał ich o solidarności Kościoła powszechnego. Jednak w całym programie zbyt mało miejsca znalazło się dla lokalnych chrześcijan. Brakowało też mas ludzkich wzdłuż trasy, którą przemierzał papieski konwój.

Po raz pierwszy papież odwiedził Instytut Pamięci Holokaustu Jad Waszem. Jan Paweł II ostrzegł przed zapomnieniem „okrutnej tragedii Szoah” i jej minimalizowaniem oraz powtórzył skruchę Kościoła za antysemickie działania chrześcijan. W czasie tej poruszającej ceremonii spotkał się z dawnymi przyjaciółmi i znajomymi. Później udał się do Ściany Płaczu, włożył w szczelinę starego muru Świątyni karteczkę z prośbą o wybaczenie i rozmawiał z rabinami.

KNA zwraca uwagę na jerozolimskie spotkanie zwierzchników trzech religii: żyda, chrześcijanina i muzułmanina. Wprawdzie po raz pierwszy papież zdołał nakłonić naczelnego rabina i wysokiego zwierzchnika muzułmanów do wspólnego publicznego wystąpienia i uściśnięcia rąk, jednak doszło do kontrowersji wokół statusu Jerozolimy. Ton tego spotkania był szorstki, nastrój agresywny, szejk wyszedł z sali przed czasem. Był to wyraźny obraz realiów żydowsko-chrześcijańsko-muzułmańskich w Świętym Mieście. Bardziej harmonijnie przebiegały późniejsza wizyta na Wzgórzu Świątynnym z Kopułą na Skale i meczetem Al-Aksa oraz spotkanie z wielkim muftim.

Ta podróż Jana Pawła II stanowiła też ważny krok dla ekumenizmu. Spotkanie z patriarchą Jerozolimy Diodorem było przyjazne, ale nie sensacyjne, tak jak pierwsze spotkanie na szczycie Kościołów Wschodu i Zachodu w 1964 r., gdy Paweł VI spotkał się tutaj z ekumenicznym patriarchą Atenagorasem. Nie było też tej serdeczności, jaka widoczna była w 2014 r. podczas spotkania Franciszka z patriarchą Bartłomiejem w bazylice Grobu Świętego.

Wizycie Jana Pawła II towarzyszyły daleko idące środki bezpieczeństwa. Przyczyną tego były skomplikowane realia izraelsko-palestyńskie i niewyjaśniony status Jerozolimy. Po nieskomplikowanej z protokolarnego punktu widzenia wizycie w Jordanii, gdzie król Abdullah niezwykle serdecznie przyjął gościa z Watykanu, papież przyleciał na izraelskie lotnisko w Tel Awiwie, a następnie helikopterem do odleglej o 50 km Jerozolimy.

W Jerozolimie papież odwiedził zachodnią część miasta, a następnie udał się do Galilei i pojechał do palestyńskiego Betlejem. Dopiero na koniec udał się na jerozolimskie Stare Miasto: Wzgórze Świątynne, pod Ścianę Płaczu i do bazyliki Grobu Świętego.

Papieska pielgrzymka śladami postaci Pisma Świętego miała prowadzić jeszcze dalej. Papież miał odwiedzić miejsca związane z biblijnym Abrahamem, który do Ziemi Obiecanej przybył z Ur Chaldejskiego w obecnym Iraku. Plany podróży do Iraku, która miała się odbyć pod koniec 1999 r., nie zostały zrealizowane ze względów bezpieczeństwa. Udało się natomiast odwiedzić miejsca związane z Mojżeszem: górę Synaj, gdzie otrzymał on od Boga tablice Dziesięciu Przykazań oraz miejsce jego śmierci - górę Nebo.

W 2001 r. Jan Paweł II kontynuował swoją pielgrzymkę, tym razem śladami apostoła Pawła. Kolejnymi jej etapami były: Ateny, gdzie Paweł głosił kazania na Areopagu, Damaszek, gdzie przeżył swoje nawrócenie, oraz Malta, gdzie Apostoł Narodów spędził kilka miesięcy po tym, jak jego statek się rozbił. Później, jako więzień, został przewieziony do Rzymu.

CZYTAJ DALEJ

Bóg przemawia do mnie w ciszy - rozmowa z reżyserem filmu "Usłyszeć Boga" [premiera 07.04 w TVP2]

2020-04-06 08:52

[ TEMATY ]

O. Pio

spowiedź

Medjugorie

Archiwum Jacka Tarasiuka.

Z Jackiem Tarasiukiem, reżyserem i producentem filmowym o Medjugorje, św. o. Pio i tym, jak Bóg może działać przez Facebooka rozmawia Łukasz Krzysztofka

Łukasz Krzysztofka: Już we wtorek w TVP2 premiera Twojego najnowszego filmu pt. „Usłyszeć Boga”, który opowiada o niezwykłej mocy sakramentu spowiedzi. Skąd pomysł na film?

Jacek Tarasiuk: W 2018 r. wybrałem się z rodziną do San Giovanni Rotondo. Gdy stanąłem przed konfesjonałem o. Pio poczułem, że zrobię ten film. Po prostu wiedziałem. To był także czas, kiedy modliłem się o kierownika duchowego. I nagle dowiedziałem się, że kiedy będę przed grobem o. Pio, mogę go poprosić o to, żeby nim został. Poprosiłem.

Więc to św. o. Pio Cię zainspirował?

Tak, wiedziałem, że on "duchowo" będzie grał główną rolę w tym filmie.

Jak wyglądały przygotowania?

Trwały pół roku. Na początku, mając cały czas przed oczami konfesjonał o. Pio, w którym działy się niesamowite cuda myślałem o filmie, o wartości spowiedzi świętej. Dzisiaj wielu ludzi pomija ten sakrament. Co chwilę słyszę: jeśli Bóg jest, to On mnie przecież kocha i nie dopuści do mojej zguby... A przecież to my często sami skazujemy się na zgubę. On cały czas na nas czeka, tak jak ojciec czekał na syna marnotrawnego. Pozwolił mu iść przez życie swoją drogą, ale czekał na jego powrót. Wiem, że Bóg nas bardzo kocha. Pozwala na wiele rzeczy - dobrych i złych, jakie czynimy na świecie - bo dał nam nieograniczoną wolność, ale nadal jeszcze cierpliwie czeka...

Czyli na początku była wizja….

Tak – od tego się zaczęło. Właściwie poprzez o. Pio powierzyłem prace nad całym filmem Duchowi Świętemu. Niejeden z branży, słysząc to, oburzyłby się, że niby co - nie miałem planu? A ja zwyczajnie – po prostu zacząłem słuchać.

Czego doświadczyłeś, pracując nad filmem?

Dawno temu pewien mądry kapłan powiedział mi, że są trzy rodzaje myśli: nasze, te „z góry" i te fałszywe, zdradzieckie, których powinniśmy się wystrzegać. One pochodzą od złego ducha. Na każdym etapie naszego życia, by nie dopuszczać do swego umysłu ostatniego rodzaju myśli, należy pamiętać o sakramentach: spowiedzi świętej i Eucharystii. Ważne jest, by uczyć się rozpoznawać rodzaje myśli, które w sobie mamy. Dalszy etap to kontrola tych myśli. To jest trochę tak, jak na przejściu granicznym, chroniącym kraj przed zarazą. Pewnych myśli się nie dopuszcza. Dalej, gdy wołasz do Niego - w sercu zaczynasz słyszeć. Ja cały czas pytałem i czekałem na odpowiedź. Co mam robić? Kto ma wystąpić w filmie? Gdzie mam pojechać? Odpowiedzi zawsze przychodziły. Jestem przekonany, że od Ducha Świętego.

W filmie zobaczymy m.in. klasztor kapucynów w małopolskim Tenczynie, sanktuarium w Medjugorje i miejsce szczególnie związane ze św. o. Pio – San Giovanni Rotondo. Przypadkowe zestawienie?

Ja nie wybrałem o. Pio, to on wybrał mnie. W końcu to mój kierownik duchowy. Trudno sobie to wyobrazić, ale tak jest. O. Pio wybrał Tenczyn, dokładnie wskazał kapucyna, który ma wystąpić w tym filmie - o . Romana Ruska. Przyznam, że są nawet podobni do siebie. O. Pio wybrał też siostrę Bartłomieję. Pomimo moich wątpliwości, czy wątki poruszane przez bohaterów będą się dobrze uzupełniały, o. Pio wskazał mi właśnie ją.

W jaki sposób?

Gdy kontaktowałem się z s. Bartłomieją przez Facebooka, zobaczyłem na jej profilu zdjęcie o. Pio, wstawione niecałą godzinę wcześniej. To była godzina mojej niewiary, mojego zastanawiania się. Zatem kiedy o niej pomyślałem, ona jakimś dziwnym trafem wstawiała właśnie zdjęcie o. Pio. Takich widzialnych wskazówek dostałem wiele.

A dlaczego Medjugorie?

To kolejna zagadka dla mnie. Zastanawiałem się, czemu mam tam jechać. Wiedziałem, że powinienem, ale nie wiedziałem, co mam w tamtym miejscu nagrać. Bóg miał swój scenariusz. Po kilku miesiącach pracy nad nakręconym materiałem okazało się, że On zaplanował z tego dwa filmy. Prace nad drugim właśnie zamykam. Niebawem będziemy go mogli zobaczyć także na antenie TVP. Film "Grzech", bo o nim mowa, doskonale uzupełnia ten pierwszy film "Usłyszeć Boga".

W jaki sposób człowiek może usłyszeć w sobie to, co mówi do niego Bóg?

W filmie siostra Bartłomieja mówi: "Każdy z nas ma w swoim sercu miejsce, w którym mieszka Bóg". Pytanie: co ty z tym zrobisz – pokochasz Go, czy zaczniesz z Nim walczyć? Możesz próbować Go zagłuszyć. Albo pokładać w Nim nadzieję. Wtedy On wypróbuje twoją miłość. Masz wiele możliwości. Ale pamiętaj - jesteś jego najukochańszym dzieckiem i cokolwiek by ci świat nie mówił, On mieszka w twoim sercu. A gdy Go wyprosisz... zatrzymaj się i zadaj sobie pytanie: kim jesteś. On ci zada to samo pytanie przed twoją śmiercią.

Wielu powie, że w dzisiejszym świecie trudno usłyszeć Boga.

Myślę, że do niedawna było to wręcz niemożliwe. By usłyszeć Boga, musimy wyjść na pustynię. Kiedyś miałem możliwość przebywać na pustyni Wadi Rum w Jordanii, miejscu, które jest uznane za jedno z najcichszych miejsc na świecie. Cisza rzeczywiście przenikała cały umysł i ciało. Po jakimś czasie człowiek czuł się nieswojo.

Żyjemy w czasach, gdzie smakowanie prawdziwej ciszy graniczy z cudem…

To prawda. Gdy tylko zatrzymamy się, świat zewnętrzny natychmiast się o nas upomina. Radio w samochodzie, tłumy na ulicach, telewizor w domu, internet w komórce. A gdzie w tym wszystkim jest miejsce na rozmowę z Bogiem? Ale tak było do niedawna. Teraz przez pandemię świat nagle się zatrzymał i wszyscy doświadczamy tej ciszy. Co z nią zrobimy? Jak ją wykorzystamy? To od nas zależy, czy usłyszymy w niej Boga.

Premiera filmu dokumentalny „Usłyszeć Boga” we wtorek 7.04.2020 r. w TVP2 o godz. 22:55.

Prezentujemy zwiastun filmu:

CZYTAJ DALEJ

Święto Młodych w oczach młodych

2020-04-07 11:17

Ewa Kamińska

Anna i Agata Mazurek oraz Marcin Kurowski reprezentowali młodzież archidiecezji lubelskiej podczas Mszy św. z okazji 35. ŚDM

Ewa i Tomasz Kamińscy zadali młodym z parafii pw. św. Antoniego Padewskiego w Lublinie 3 pytania:

1. Jak odczytujesz hasło tegorocznego Święta Młodych: Młodzieńcze, mówię ci: wstań!

2. Jakie odniesienie ma ono, Twoim zdaniem, do obecnej sytuacji?

3. Jakie widzisz możliwości wyjścia z martwoty duchowej, o której podczas Mszy św. wspomniał abp Stanisław Budzik?


Agata Mazurek

1. Hasło tegorocznego Święta Młodych: Młodzieńcze, mówię ci: wstań! odbieram jako wezwanie Jezusa do nas - młodych, byśmy porzucili wszystko to, przez co codziennie upadamy: grzech, uzależnienia, złe przyzwyczajenia, obojętność, i łapiąc kochającego Ojca za rękę, pełni ufności dali się Jemu podnieść i poprowadzić.

2. W dzisiejszej sytuacji to hasło wydaje się szczególnie poruszające, ponieważ z powodu pandemii wszystko nagle stanęło w miejscu. Pracę, szkołę, uczelnię, zakupy, spotkania towarzyskie i wiele innych aktywności musimy odłożyć na dalszy plan. Jednak Boże wezwanie przypomina, że nasze życie duchowe nie może się zatrzymać, a wręcz przeciwnie, jesteśmy wezwani do prawdziwego i głębokiego nawrócenia.

3. Myślę, że pomocne w wyjściu z martwoty duchowej, o której wspomniał abp Stanisław, jest uświadomienie sobie swojej całkowitej zależności od Pana Boga w każdym aspekcie naszego życia. My młodzi często myślimy, że świat należy do nas i sami jesteśmy sobie panami. Moment, w którym zrozumiemy, że tak nie jest, a za jedynego Pana uznamy Jezusa Chrystusa, pozwoli otworzyć się na Boże działanie. Ponadto poddanie się w opiekę Maryi i obranie Jej za swoją Matkę i Królową sprawi, że poprowadzi nas Ona pewnie niełatwą, ale niezwykle piękną drogą do samego Boga.

Marcin Kurowski

1. Pierwszym moim skojarzeniem z tegorocznym hasłem są chyba znane już nam wszystkim słowa papieża Franciszka o tym żebyśmy wstali z przysłowiowej kanapy. Wydaje mi się, że hasło tegorocznego Światowego Dnia Młodzieży jest dla nas zachętą do zmiany czegoś w naszym dotychczasowym życiu, do rozpoczęcia jakiejś dodatkowej działalności, której u nas nie było. Może to być choćby praca nad samym sobą, nad swoją duchowością albo praca na rzecz innych osób we wspólnocie.

2. Ks. Adam Bab, wikariusz biskupi ds. młodzieży, podczas Mszy św. w Niedzielę Męki Pańskiej mówił w odniesieniu do liturgii słowa ze Środy Popielcowej, że wirus jest tak jakby dodatkowym kluczem przekręconym do naszej izdebki, w której w ukryciu mamy się modlić, a Pan i tak to zobaczy. Patrząc z własnego doświadczenia mogę stwierdzić, że czas zamknięcia w domu jest dobrym czasem, w którym znajduję więcej czasu na modlitwę i inne owocne rzeczy, na które nie miałem czasu wcześniej. Może być to swoista zachęta dla młodych do podejmowania nowych, owocnych działań. Na przykład do odmówienia Różańca, na który wcześniej nie było czasu, pomodlenia się w intencjach, o które nas ktoś prosił, czy choćby przeczytania książki, którą tak często odkładaliśmy na później, a nawet zwykłego posprzątania pokoju. Jest również, dla nas młodych ogromną zachętą do jak najlepszego przygotowania się do nadchodzącego Triduum Paschalnego, do jak najgłębszego pochylenia się nad tajemnicą męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

3. Zgodnie ze słowami Arcybiskupa Stanisława, dzięki Duchowi Świętemu, którego otrzymujemy w szczególności podczas sakramentu bierzmowania, znak bliskości z innymi bliźnimi może wzbudzić w nas siły zmartwychwstania w człowieku. Dzięki Duchowi Świętemu możemy również na nowo wzbudzić życie duchowe u nas jak i innych. Usilna modlitwa o dary Ducha Świętego może więc być dla nas wszystkich młodych w tym momencie kluczem do wyjścia z martwoty duchowej.

Anna Mazurek

1. Hasło to odczytuję jako wezwanie skierowane do młodych ludzi, aby ufając Chrystusowi odważyli się działać w różnych aspektach życia oraz nie popadali w apatię i zniechęcenie. Aby odkrywali swoje zdolności i talenty starając się jak najlepiej przysłużyć społeczeństwu i bliźnim swoją pracą, zdobytą wiedzą, świeżym spojrzeniem na wiele spraw. Jest to zaproszenie dla młodzieży, aby nie szczędziła wysiłków w celu budowania lepszej rzeczywistości, opartej na prawie Bożym, aby codziennie przez zwykłe czynności tj. chodzenie do szkoły, na uczelnię, do pracy, spotkania towarzyskie emanowali radością, chęcią działania, po prostu chęcią życia.

2. Dzisiaj słowa te można odczytać jako apel, by pomimo trudnych okoliczności, zakazów ograniczających, a nawet uniemożliwiających podejmowanie wielu przedsięwzięć oraz utrzymywania typowych relacji międzyludzkich, swoje siły i energię pożytkować w inny sposób np. włączając się w wolontariat na rzecz osób starszych i samotnych, które w obawie przed zarażeniem boją się wyjść z domu. Czas przymusowej izolacji można wykorzystać także na budowanie relacji z najbliższymi, rozmowy w rodzinie, na które nigdy nie było czasu z powodu wielu obowiązków i ciągłego zapracowania. Wezwanie "wstań!" można odnieść także do sfery naszej moralności i relacji z Panem Bogiem, która potocznie mówiąc może "leżeć". Tym bardziej słowa te powinny skłonić nas do sięgnięcia po Pismo Święte, lekturę chrześcijańską, powinny stać się impulsem do przewartościowania pewnych spraw i odpowiedzenia sobie na pytanie, co jest w życiu najważniejsze. To dobra okazja na to, by w obliczu ogólnoświatowego paraliżu, kiedy na naszych oczach umierają tysiące ludzi, rozważyć, czy pogoń za pieniędzmi, karierą, potrzeba modnego ubrania się i atrakcyjnego wyglądu czy też miłego spędzenia czasu na różnych rozrywkach nadal pozostają priorytetowe.

3. Jako możliwość wyjścia z martwoty duchowej widzę tylko przylgnięcie całym sercem do Boga. Pomimo, iż brakuje nam obecności w kościele, uczestnictwa we Mszy Świętej i nabożeństwach, powinniśmy spróbować poszukać Boga tam, gdzie na co dzień go nie dostrzegamy - w drugim człowieku oraz na dnie własnego serca. Aby nie popaść w martwotę duchową potrzeba codziennej modlitwy, indywidualnej bądź z całą rodziną o zakończenie epidemii oraz pokrzepienie każdego z nas w tym trudnym czasie, aby strach przed zarażeniem nie odebrał nam całkowicie nadziei na powrót do normalności. Powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby zbliżające się święta Wielkiej Nocy były dobrze przeżyte, a być może najlepiej ze wszystkich dotychczasowych Wielkanocy - ich istotą jest przecież ofiara Pana Jezusa na krzyżu oraz Jego zmartwychwstanie i zwycięstwo nad śmiercią. Zrozumienie tej prawdy sprawi, że uroczysta oprawa tych świąt, której w tym roku zostaliśmy pozbawieni, przestanie mieć znaczenie.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję