Reklama

Historia

Chrystus w Powstaniu

Powstańcy w warszawskich kościołach szukali duchowej otuchy, schronienia oraz pomocy medycznej. Niemcy nieśli zniszczenie i śmierć. Ich ofiarą był także Jezus Ukrzyżowany

Tragiczny los Warszawy w Powstaniu spotkał także jej świątynie. Na 64 istniejące kościoły w stolicy, ocalało tylko dziewięć. „Z pięćdziesięciu pięciu na lewym brzegu Wisły całych [kościołów] pozostało pięć, a na prawym z dziewięciu, cztery” – pisał w sprawozdaniu z 1946 r. architekt Stanisław Marzyński, znany z powojennej odbudowy kościołów.

Reszta świątyń uległa całkowitemu albo bardzo dużemu zniszczeniu. Najbardziej ucierpiały kościoły na Starym Mieście, którego zabudowa została zniszczona w 90 proc.

Walka między nawami

Wchodząc do barokowego kościoła św. Marcina przy ul. Piwnej zobaczymy nowoczesne, powojenne wnętrze. Nic dziwnego, bo dzisiejszy wystrój świątyni powstał na przełomie lat 50. i 60. XX wieku. Oryginalna jest tylko jedna boczna ściana. Po prawej stronie ławek wzrok przykuwa figura Chrystusa, a właściwie jej nogi i niewielki fragment korpusu. Reszta to tylko jej obrys wykonany ze stalowych elementów. – Ten Chrystus wisiał dokładnie w tym samym miejscu, co teraz. Po Powstaniu z kościoła został tylko fragment jednej ściany z obłupanym Panem Jezusem – tłumaczy Diana Baranowska z Lokalnej Organizacji Turystycznej „Skarbiec Mazowiecki”, która przygotowała trasy turystyczne po staromiejskich świątyniach.

Reklama

Kościół św. Marcina został zniszczony prawie w 100 proc. Tuż przed nim była jedna z ważniejszych fortyfikacji powstańczych, obrońcy tej barykady przelewali krew za każdy kamień bruku z ul. Piwnej. – Podczas zaciekłych walk 14 sierpnia Stefan Sikorski ps. „Stefanek” rzucił się na samobieżną minę Goliat z siekierą. Obezwładnił maszynę odcinając kable zdalnego sterowania. A ładunek wybuchowy z czołgu-miny powstańcy przerobili później na granaty –mówi Baranowska.

Kilkadziesiąt metrów dalej w stronę Wisły toczył się zaciekły bój o archikatedrę warszawską pw. św. Jana Chrzciciela. – Proszę sobie wyobrazić, że tu, gdzie teraz odprawiane są najważniejsze uroczystości religijne, kiedyś było pole walki. Z prawej nawy atakowali Niemcy, a w lewej bronili się Polacy – pokazuje Magdalena Wajda, która oprowadza wycieczki szlakiem „Warszawskie dzieci pójdziemy w bój...”.

Wojska powstańcze walczyły w katedrze niemal o każdy metr posadzki, aż Niemcy zdołali wprowadzić czołg naładowany materiałami wybuchowymi, których eksplozja zniszczyła dużą część budowli. Ogromu zniszczeń dopełniły później podpalenia i specjalnie zdetonowane ładunki wybuchowe.

Na powstańczym szlaku

Staromiejskie kościoły płonęły co chwila. Samoloty luftwaffe na przemian zrzucały bomby i rozpylały benzynę, aby Stare Miasto stało się jedną żywą pochodnią.

Podczas jednego z pożarów do archikatedry wszedł kapelan AK ks. Wacław Karłowicz. Od razu rzucił się na cudowną figurę Jezusa Ukrzyżowanego z kaplicy Baryczków. – Pomagałyśmy księdzu we dwie z „Teresą”. Figura jest bowiem duża i ciężka. Wspólnie wynieśliśmy Jezusa na zewnątrz kościoła przez zakrystię. Okazało się, że ulica Jezuicka była pod ciągłym ostrzałem – wspomina po latach Barbara Gancarczyk-Piotrowska, sanitariuszka AK ps. „Pająk” z batalionu „Wigry”. Dzięki odwadze i zaangażowaniu uratowany został Chrystus, przed którym modlił się m.in. Jan III Sobieski i Romuald Traugutt.

W bramie przy Jezuickiej 1 ksiądz odłącza od korpusu figury rozkrzyżowane ręce, aby później przez kanały i piwnice sąsiadujących ze sobą kamieniczek przejść na drugą stronę Starówki. – Podziemia były zatłoczone ludźmi i bardzo ciemne. Szłam pierwsza niosąc przed sobą ręce figury i mówiłam, by zrobiono miejsce dla księdza i kolegi powstańca z korpusem figury– relacjonuje sanitariuszka. – Pamiętam widok, jak ludzie na wieść, że niesiemy Cudownego Pana Jezusa z katedry rozstępują się, klękają, głośno modlą, niektórzy płaczą.

W pierwszych dniach sierpnia Jezus z katedry „przeszedł szlak bojowy” w podziemiach Starego Miasta, a później między walczącymi na barykadach. Cudowna figura została ukryta pod płaszczem w podziemiach kościoła św. Jacka, gdzie zorganizowano szpital powstańczy. Kilka dni później ks. Henryk Cybulski spowiadał w tym miejscu ciężko rannych, leżących na posadzce. – Doszedł do jednego i mówi: „Wyspowiadaj się”. Nic. Więc znów mówi: „No, wyspowiadaj się, jestem księdzem”. Nic. Dotyka go – zimny i zesztywniały. Odkrywa prześcieradło, a tu Pan Jezus! – mówił kilka lat temu „Niedzieli” śp. ks. Karłowicz.

Bóg cierpiał razem z nimi

Po ludzku powiedzieć można, że Chrystus z archikatedry miał więcej szczęścia, niż ten z kościoła przy Piwnej. Z kościoła sióstr sakramentek na Nowym Mieście także ostała się jedynie twarz ukrzyżowanej figury. Najświętsze skarby stolicy podzieliły losy mieszkańców miasta.

Gdy bombardowania ucichły, ludzie spontanicznie utworzyli procesję, w której wśród ruin Starówki nieśli figurę Jezusa. Wielu cierpiących miało poczucie, że Bóg dzieli ich los i razem z nimi przemierza staromiejską drogę krzyżową.

Kościół św. Jacka wraz z częścią klasztoru, gdzie był szpital powstańczy, zawalił się pod silnym bombardowaniem i ostrzałem. Szacuje się, że w jego murach straciło życie ok. 1000 osób. Podobną tragedia dotknęła także mury klasztoru i kościoła sióstr sakramentek przy Nowym Mieście. To właśnie w sierpniu 1944 r. mniszki pierwszy i ostatni raz w historii otworzyły swoją klauzulę dla powstańców i ludności cywilnej. W czasie nabożeństwa 31 sierpnia, gdy siostry modliły się, a lekarze udzielali pomocy rannym, budynki zostały ostrzelane i zbombardowane. W sumie zginęło ok. 1000 osób, w tym 35 mniszek i 4 księży.

Tam, gdzie rannym w szpitalach udało się przeżyć bombardowania, Niemcy własnoręcznie zgotowali okrutny los. Na potęgę mordowali rannych i podpalali szpitale, w których ranni płonęli żywcem. Masakrę powstańczych szpitali rozpoczęto 2 września 1944 r., a jej ofiarą padło blisko 1000 rannych jeńców oraz kilka tysięcy osób cywilnych. Szacuje się, że zginąć mogło nawet 7000 ludzi.

Śledząc tragedię Polaków podczas pacyfikacji Powstania Warszawskiego, nie sposób pominąć zasadniczego pytania: Gdzie był Bóg w tym czasie?

W odpowiedzi na to trudne pytanie, może pomóc historia najsłynniejszej warszawskiej figury Chrystusa dźwigającego Krzyż z Krakowskiego Przedmieścia. Jezus sprzed Bazyliki Świętego Krzyża upadł wraz z klęską Powstania Warszawskiego. Leżał na ulicy z ręką uniesioną w górę, wskazując sentencję na postumencie „Sursum Corda” (W górę serca!).

Niewiele brakowało, aby Chrystus podzielił los tysięcy Polaków, których wywieziono w głąb Niemiec. Figurę zamierzano wywieźć i przetopić. Tak jednak się nie stało, bo Jezusa odnaleziono w jednym z przydrożnych rowów. Kilka miesięcy później wrócił na Krakowskie Przedmieście.

„Nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus-Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu” – to słowa św. Jana Pawła II, które wypowiedział podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski. One są najlepszą odpowiedzią na pytanie o rolę Pana Boga podczas gehenny Powstania Warszawskiego.

2014-07-23 14:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niezłomna Amazonka

Niedziela przemyska 46/2019, str. 6

[ TEMATY ]

historia

Powstanie Warszawskie

wspomnienie

Archiwum parafii

Tablicę pamięci por. Heleny Żurowskiej poświęcił bp Stanisław Jamrozek

Przemierzyła Bieszczady konno, uciekając na Węgry, a potem pieszo, idąc kurierskim szlakiem. Uczestniczka Powstania Warszawskiego, łączniczka Rządu RP na Uchodźstwie. Żołnierz Niezłomny, 70 lat temu wykonano na niej wyrok śmierci

Porucznik Helena Żurowska została zgładzona strzałem w tył głowy w więzieniu mokotowskim 21 września 1949 roku. Rodzina nie otrzymała jej ciała, nie wie też, gdzie została pochowana. Mieszkańcy Olszanicy uczcili jej pamięć.

Leśni kurierzy

Uroczystości uhonorowania por. Heleny Żurowskiej odbyły się w dniach 20-21 września w Sanoku i Olszanicy. W piątek 20 września w auli uczelni państwowej w Sanoku miała miejsce sesja popularnonaukowa z udziałem zaproszonych gości, uczniów sanockich szkół oraz krewnych kurierów. Prelekcję o Helenie Żurowskiej wygłosił dr Wojciech Frazik, główny specjalista Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Krakowie, następnie odbyła się projekcja filmu TVObiektyw „Czas leśnych kurierów”.

Córka bieszczadzkiej ziemi

W Olszanicy, miejscu urodzenia bohaterskiej kurierki i emisariuszki, harcerze zaciągnęli wartę honorową przy tablicy, a przychodzący na uroczystość zaproszeni goście i mieszkańcy mogli obejrzeć wystawę o Helenie Żurowskiej.

Mszy św. przewodniczył bp Stanisław Jamrozek, a koncelebrowali ks. dr Andrzej Skiba, ks. dr Roman Froń, ks. Roman Szczupak, ks. hm Tomasz Latoszek, ks. Bogdan Janik i ks. Tomasz Surmacz, proboszcz parafii olszanickiej i gospodarz kościoła, w którego przedsionku umieszczono tablicę. Oprawę liturgiczną przygotowali instruktorzy i harcerze. Kazanie wygłosił Ksiądz Biskup, który także dokonał poświęcenia tablicy oraz dwóch nowych dzwonów ufundowanych przez parafian – dzwon z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości i dzwon honorujący 100-lecie urodzin abp. Ignacego Tokarczuka. Przed odsłonięciem tablicy hm. Krystyna Chowaniec przedstawiła najważniejsze informacje z życiorysu Heleny Żurowskiej, podkreślając jej niezwykłe oddanie sprawie niepodległości Ojczyzny, a dh Mateusz Burczyk zaśpiewał przejmującą pieśń swego autorstwa o innej bohaterce, również zamordowanej w ubeckim więzieniu, słynnej „Ince”. Uroczysty charakter nabożeństwa podkreśliła także obecność sztandarów – Hufca Bieszczadzkiego ZHP im. Wincentego Pola, Hufca ZHP Ziemi Sanockiej im. ks. hm. Zdzisława Peszkowskiego i Szkoły Podstawowej im. Orła Białego w Uhercach.

Następnie młodzież szkolna, harcerze i zaproszeni goście przeszli do pałacu w Olszanicy, gdzie obejrzeli prezentację ilustrującą związki rodziny Żurowskich z takimi miejscowościami, jak Olszanica, Berezka czy Myczkowce oraz działalność Heleny Żurowskiej w latach II wojny światowej i w podziemiu niepodległościowym. Wysłuchali także recytacji i pieśni w wykonaniu sanockich harcerzy. Po czym hm. Krystyna Chowaniec odczytała list od wojewody podkarpackiej Ewy Leniart, która objęła patronat nad uroczystością. Listy i pozdrowienia przesłali również: Małgorzata Rauch – podkarpacka kurator oświaty, Tomasz Matuszewski – burmistrz Sanoka, Grażyna Zagrobelna – dyrektor RDLP w Krośnie.

Do rodzinnych stron

Warto dodać, że w Sanoku i Olszanicy gościliśmy również ekipę filmową z red. Dorotą Kanią, która przygotowuje film o Helenie Żurowskiej, a w niedzielę 22 września w kościele w Nowym Mieście, parafii, do której należały Boniowice, gdzie miała majątek ziemski Helena Żurowska, podczas Mszy św. modlono się w intencji Heleny. Trasa niedzielnego wyjazdu filmowców na Ukrainę, do Boniowic i Nowego Miasta wiodła także w miejsce po dworze Żurowskich w Boniowicach, gdzie wysłuchano wspomnień Leonii Kopczyszyn o Helenie. W Nowym Mieście filmowcy spotkali się z niezwykłą serdecznością licznie mieszkających tam Polaków, wielką życzliwością ks. proboszcza Tadeusza Legowicza, a państwo Myczkowscy ugościli nas obiadem.

CZYTAJ DALEJ

Portugalia: kult Matki Bożej z Nazaré kandydaturą UNESCO

2020-01-27 18:28

[ TEMATY ]

Portugalia

UNESCO

Nazare

wikipedia.org

Portugalia przedstawi kandydaturę kultu Matki Bożej z Nazaré jako niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO. Kwestie związane z tą inicjatywą były przedmiotem trzydniowej debaty w portugalskim mieście Nazaré, na wschodnim wybrzeżu tego kraju.

W wydarzeniu, które zgromadziło wspólnoty wiernych oraz instytucje związane z kultem Matki Bożej z Nazaré, wzięli udział m.in. przedstawiciele zgromadzeń maryjnych, a także portugalscy biskupi oraz biskupi z Brazylii oraz kilku byłych portugalskich kolonii w Afryce. Jak poinformował kardynał patriarcha Lizbony Manuel Clemente, spotkanie odbywające się pod hasłem „Dzieląc się dziedzictwem. Wiara na świecie” służyło omówieniu kwestii złożenia kandydatury kultu Matki Bożej z Nazaré do władz UNESCO.

Spotkanie w Nazaré zbiegło się z peregrynacją uważanej za cudowną figurki Matki Bożej z Nazaré z bazyliki w brazylijskim mieście Belém, w stanie Pará, do Portugalii. Pochodząca z przełomu XVII i XVIII w. figurka Maryi odwiedziła m.in. klasztor Hieronimitów w Lizbonie.

Świątynia ku czci Matki Bożej w Nazaré jest najstarszym sanktuarium maryjnym Portugalii. Według legendy, do tej miejscowości w IV w. trafiła drewniana figurka Maryi, przyniesiona przez jednego z mnichów z Ziemi Świętej. Pierwszy kościół powstał w tej portugalskiej miejscowości w XII wieku.

CZYTAJ DALEJ

Spełnij prośbę Matki

2020-01-28 07:38

[ TEMATY ]

książka

Materiały prasowe

Spełnij prośbę Matki to zbiór rozważań różańcowych na pierwsze soboty miesiąca.

Dr Lidia Anna Waśko, autorka niniejszej książki, wkłada nam do ręki bezcenną pomoc, kiedy chcemy w duchu modlitwy i w jedności z Matką Najświętszą̨ medytować́ nad kolejnymi tajemnicami różańcowymi, i w ten sposób pogłębiać́ się̨ w tym wszystkim, co stanowi samą istotę̨ naszej wiary, a zarazem żeby w ten sposób jeszcze bardziej uszlachetniać́ naszą różańcową̨ modlitwę̨. Niech sam Bóg jej wynagrodzi pracę nad tą książką̨. - pisze Jacek Salij OP

Łudziłby się̨ ten, kto sadziłby, że prorocka misja Fatimy została zakończona. - Benedykt XVI, 13 maja 2010 roku, w Fatimie.

13 czerwca 1917 roku, w czasie drugiego objawienia, Maryja powiedziała Łucji: “Jezus chce posłużyć́ się̨ Tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałby ustanowić́ na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca”. Po tych słowach trójka pastuszków zobaczyła serce Maryi otoczone cierniami. W następnym miesiącu, 13 lipca 1917 roku Matka Boża wyjaśniła, że Bóg ratując grzeszników wpadających do czeluści piekielnych, chce ustanowić́ na świecie nabożeństwo do jej Niepokalanego Serca.

Już po śmierci Franciszka i Hiacynty Łucja wstąpiła w roku 1925 do zakonu doroteuszek w Ponteverdzie. Tam, 10 grudnia 1925 roku ukazała jej się̨ Matka Boża z Dzieciątkiem Jezus i znowu pokazała otoczone cierniami serce, a Jezus powiedział: „Oto Serce twej Najświętszej Matki, otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie ranią̨ Je wciąż̇ na nowo, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał”.

O nabożeństwo pierwszych sobót upomniał się̨ jeszcze Jezus 15 lutego 1926 roku, a 13 czerwca 1929 roku przypominała o nim wizjonerce Maryja. W nocy z 29 na 30 maja 1930 roku Pan Jezus powiedział Łucji, że grzechy przeciw Jego Matce obrażają̨ Boga, a Ona, troszcząc się̨ o zbawienie grzeszników, prosi o ich zadośćuczynienie.

Są cztery warunki nabożeństwa w intencji wynagradzającej: spowiedź, Komunia Św., odmówienie jednej części Różańca i 15 minutowa medytacja nad wybranymi tajemnicami różańcowymi. Najtrudniejszy do spełnienia wydaje się ten ostatni.

Mamy nadzieję, że niniejsza książka pomoże go skutecznie wypełnić.

Książka „Spełnij prośbę Matki” została opatrzona przedmową O. Jacka Salija OP.

Spójrz, Serce moje otoczone jest cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewdzięczność́ stale Je ranią̨. Przynajmniej ty staraj się̨ mnie pocieszyć́ i przekaż wszystkim, że w godzinie śmierci obiecuję przyjść́ na pomoc z wszystkimi łaskami tym, którzy przez pięć́ miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź́, przyjmą̨ Komunię świętą̨, odmówią̨ jeden Różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad piętnastoma tajemnicami różańcowymi towarzyszyć́ mi będą̨ w intencji zadośćuczynienia”.

Matka Boża, 10 grudnia 1925 roku, Pontevedra

Fragment książki „Spełnij prośbę Matki”:

1. ZWIASTOWANIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNIE

Maryjo, w intencji wynagradzającej za grzechy popełnione przeciw Twojemu Niepokalanemu Sercu, chcę dzisiaj z Tobą rozważyć pierwszą tajemnicę radosną Różańca świętego. Pomóż mi, proszę, choć trochę zrozumieć, czego doświadczyłaś w czasie Zwiastowania. I naucz mnie naśladować Ciebie.

„W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!» Wtedy odszedł od Niej anioł” (Łk 1,26-38).

Gdy Anioł przybył do Ciebie, zauważyłaś Go, usłyszałaś Jego głos. A Jego głos był zapewne bardzo cichy… Pan Bóg zawsze przemawia cicho, nigdy się nie narzuca… Więc byłaś bardzo czujna, uważna. Może się modliłaś (…), może akurat pracowałaś. A może radowałaś się albo odpoczywałaś. Ale niezależnie od tego, co wówczas robiłaś, na pewno byłaś wewnętrznie skupiona, na pewno Twoje serce było przy Panu Bogu. Dlatego dostrzegłaś i usłyszałaś Anioła, którego On posłał…

Maryjo, ja nie umiem być tak skupiona. Mam rozbiegane myśli, zajmuje mnie tak wiele spraw i rzeczy, które wydają mi się ważne. I tak często zapominam o Panu Bogu. O tym, że On jest najważniejszy. I nie umiem słuchać. Tyle natchnień przegapiłam, przeoczyłam, nie usłyszałam, zlekceważyłam… Naucz mnie, proszę, wsłuchiwać się w głos Boga, uważać na Jego natchnienia… (…)

Anioł pozdrowił Ciebie. Pozdrowił Ciebie w dziwny sposób. Nie wymienił Twojego imienia. W miejscu, gdzie przy zwyczajnym pozdrowieniu wymienia się imię, Anioł powiedział „łaski pełna”. Czyżby to było Twoje imię? Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice Redemptoris Mater pisze: „Zwiastun mówi wszak do Maryi: «łaski pełna» – mówi zaś tak, jakby to było Jej właściwe imię. Nie nazywa swej rozmówczyni imieniem własnym „Miriam (=Maryja)”, ale właśnie tym nowym imieniem: «łaski pełna». Co znaczy to imię? Dlaczego Anioł tak nazywa Dziewicę z Nazaretu?”. Musiałaś, Maryjo, zadawać sobie to samo pytanie, które postawił Ojciec Święty. Dlaczego Anioł tak Cię nazwał? Wiedziałaś dobrze, że łaska oznacza szczególne błogosławieństwo, wybranie. A „pełna łaski”? To mogło oznaczać tylko zupełnie wyjątkowe, jedyne, największe wybranie i uświęcenie. I jeszcze to stwierdzenie: „Pan z Tobą”. Tak, Pan Bóg był z Tobą. Czułaś to. Czułaś, bo chciałaś cała należeć do Niego. Ale dlaczego Anioł Ci o tym mówi? Dlaczego dotyka najgłębszego pragnienia Twojego Serca? Nic dziwnego, że „zmieszałaś się na te słowa”. Byłaś przecież najpokorniejszą z ludzi, pragnęłaś być najskromniejszą służebnicą Pańską? Więc z lękiem „rozważałaś, co miałoby znaczyć to pozdrowienie” (por. Łk 1,29) (…)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję