Reklama

Nie możemy zachowywać się defensywnie

2014-09-03 16:12

Z Kazimierzem Krylą, przewodniczącym Krajowej Rady Katolików Świeckich rozmawia Paweł Bugira
Edycja przemyska 36/2014, str. 4

Paweł Bugira
Kazimierz Kryla

KEP. Istnieje od 20 lat. Do tej pory tworzyli ją przedstawiciele ruchów i stowarzyszeń diecezjalnych i ogólnopolskich. Od grudnia natomiast są to osoby delegowane przez metropolitów. Rada liczy 14 osób.

PAWEŁ BUGIRA: – Krajowa Rada Katolików Świeckich jest organem istniejącym przy Konferencji Episkopatu Polski. Jakie Pan widzi główne zadania stojące przed Wami w nadchodzącej kadencji?

KAZIMIERZ KRYLA: – Zadanie, jaki nam wyznaczyła Konferencja Episkopatu Polski, to reprezentowanie świeckich w kraju i za granicą oraz wspomaganie ruchów, organizacji i stowarzyszeń. Spektrum działań jest bardzo szerokie. Wśród celów szczegółowych, dla mnie najistotniejszym będzie zorganizowanie łączności między tymi organizacjami. Naszym zadaniem będzie rozmowa z metropolitami i za ich zgodą nawiązanie kontaktu ze strukturami w różnych diecezjach. Później trzeba się spotkać, poznać i budować współpracę. To jest mnóstwo pracy.

– Rada jest więc reprezentacją świeckich wierzących na gremium ogólnopolskim.

– Takie jest jej główne zadanie – reprezentowanie świeckich wobec episkopatu, ale również wobec różnych organów i instytucji naszego państwa. Chcąc się wywiązać z tego zadania, musimy wiedzieć czym żyje Kościół w wymiarze lokalnym.

– Jakie miejsce, Pańskim zdaniem, zajmują w tym momencie katolicy świeccy? Czy są wystarczająco widoczni, aktywni? Czy są też odpowiednio reprezentowani, bo Kościół jednak kojarzy nam się przede wszystkim z hierarchią.

– Patrząc z punktu widzenia całej struktury Kościoła katolickiego, zarówno hierarchia, jak i świeccy są jednością. Oczywiście każdy ma swoje zadania, my nie możemy wchodzić w istotę pracy kapłanów. Natomiast świeccy są w Kościele i są jego częścią, ale pewnie sobie do końca tego nie uświadamiają i to jest problem. Możliwości formalne działania w Kościele, zarówno na szczeblu parafialnym i diecezjalnym, jak i w wymiarze powszechnym, są. Kiedyś abp Józef Michalik, mówiąc do Akcji Katolickiej, powiedział, że trzeba obudzić śpiącego olbrzyma. Niestety, dalej można powiedzieć, że olbrzym, jakim są świeccy, ciągle drzemie. Potrzeba impulsu, bardziej ścisłej współpracy świeckich z hierarchią. Jest to potrzebne angażowanie się we wspólnoty. Świecki, gdy jest sam, uczestniczy w życiu parafialnym raczej od święta. Natomiast przez zaangażowanie się we wspólnotę, uczestniczy bardziej. Jest to ogromne pole do działania.

– Jakie zadania stoją przed katolikami świeckimi. Jaka jest nasza rola w Kościele?

– Nie możemy zachowywać się tylko defensywnie i działać akcyjnie w sytuacji zagrożenia czy protestu. To też jest potrzebne, ale my musimy być aktywni i pokazywać, że Kościół i przynależność do Chrystusa, wyznawanie naszej wiary, jest radością. I tą radością powinniśmy emanować. Przykładem powinien być dla nas papież Franciszek, który pokazuje prostotę, a zarazem głębię wiary. On wychodzi do ludzi, a zarazem emanuje z niego radość. Powinniśmy działać tam, gdzie jest to szczególnie przynależne świeckim, czyli w życiu publicznym, w miejscu pracy, w rodzinach, wspólnotach parafialnych, bo wiadomo, że proboszcz sam nic nie zrobi, po to są świeccy. Na szczęście są pozytywne przykłady takich działalności.

– Wydaje się jednak, że świeccy faktycznie drzemią, że może boją się lub wstydzą zaangażować. Często Kościół jest traktowany jako obowiązek Mszy św. raz w tygodniu, składka na tacę.

– Tu chyba dotknął pan istoty problemu. To ograniczanie się do uczestnictwa w Kościele w wymiarze: raz w tygodniu lub od święta, czyli obowiązku, to jest przyczyna tego, że świeccy niespecjalnie są widoczni w Kościele. Trzeba zrobić ten krok, dwa kroki do przodu, pójść w kierunku formacji, wzbudzić tego ducha. Wtedy pojawia się w człowieku potrzeba zaangażowania i szuka on organizacji, w którą mógłby się włączyć. To nas czeka. Myślę, że jest to zjawisko nieuchronne. Jeśli chcemy, a mam nadzieję, że każdy ochrzczony ma na celu dążenie do świętości, to musi być większa aktywność świeckich w każdym obszarze.

– Mówił Pan przed chwilą, że nie możemy działać tylko defensywnie. Do tej pory często bywało tak, że reagujemy, gdy Kościół został zaatakowany, a wtedy stoimy na gorszej pozycji. Wydaje mi się, że powinniśmy wychodzić z „pozytywną ofertą”, uprzedzać pewne fakty.

– Zgadza się. Krajowa Rada Katolików Świeckich ma wyrażać opinie w sprawach życia religijnego w Polsce także dla opinii publicznej. Świecki ma swój obszar działania, uczestnicząc w życiu publicznym czy politycznym, widzi jak ono wygląda i powinien wspomagać hierarchię w tych obszarach.

– Pan jest samorządowcem. Jak Pan widzi zaangażowanie świeckich w politykę? Jest to dziedzina kojarzona raczej negatywnie, w którą ludzie nie chcą się włączać.

– Przyjmuję i w pełni aprobuję adhortację Jana Pawła II „Christifideles laici”, w której papież wspomniał o tym, że świeccy katolicy mają prawo, ale i obowiązek angażowania się w życie polityczne. Jednak uczestnicząc w nim i znając pełne działania, nazwijmy to, zakulisowe, postrzegam pewien problem. Niestety im wyższego szczebla polityka, tym bardziej jest sprzeczna ze standardami etycznymi, z wyznawaną przez nas wiarą. Rozumiem obawę, wstręt przed angażowaniem się, bo życie polityczne jest oparte na partiach. A tam chcąc zaistnieć i uzyskać przyzwoite miejsce na liście, trzeba niestety mocno się przepychać, co często ociera się o granice wartości. Niestety w miejsce ludzi, którzy z tego powodu rezygnują, wchodzą ci, którzy tych hamulców nie mają.

– Czy jest jakieś wyjście?

– Znam polityków, którzy potrafią się w tym zachować, ale jest ich niewielu. Przyznaję, że sam mam z tym wiele rozterek. Pracuję w samorządzie od początku jego istnienia, wiem jak to wygląda i owszem, jest to trudne. Ale jakąś formułę trzeba znaleźć, bo jeśli się będziemy uchylać od tej aktywności, wtedy to pole zostanie zagospodarowane przez ludzi o niższych wartościach i oni będą realizować swoje cele. Trzeba w polityce być, nawet nieraz obrywając.

Tagi:
świeccy

Beatyfikacja pierwszej świeckiej Meksykanki

2019-05-05 18:35

pb (KAI/ACI), kg / Meksyk

W bazylice Matki Bożej z Guadalupe w Mieście Meksyk odbyła się 4 maja beatyfikacja pierwszej świeckiej Meksykanki. Na ołtarze została wyniesiona Maria Concepción „Conchita” Cabrera de Armida (1862-1937) - matka, żona, mistyczka, inspiratorka założenia zgromadzeń zakonnych i pisarka.

wikipedia.org

Przewodniczący uroczystości z udziałem ponad 80 biskupów prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu odczytał beatyfikacyjny list apostolski papieża Franciszka. Przy aplauzie zgromadzonych na ołtarz wniesiono relikwię nowej błogosławionej (bandaż ze śladami jej krwi) - zrobili to jej wnuczka, s. Consuelo Armida i Jorge Guillermo Treviño, uzdrowiony za wstawiennictwem bł. Marii Concepción.

Mówiąc w homilii o nowej błogosławionej, kard. Becciu wskazał, że „piękno i siła jej świadectwa polega na tym, że już w młodości oddała się Miłości absolutnej: Bogu”. - Wybór Boga jako Miłości absolutnej oznacza przyjęcie jego woli - wskazał hierarcha. Dodał, że szczęście polega właśnie na podporządkowaniu się woli Bożej, a nie na podążaniu za własnymi pomysłami.

Prefekt Kongregacji zwrócił uwagę na oddanie, z jakim bł. Concepción pełniła rolę żony i matki dziewięciorga dzieci, jej głęboką wiarę, ożywianą modlitwą przed Najświętszym Sakramentem, a także jej „bezgraniczną miłość”, wyrażającą się w czynach miłosierdzia. Jej relacja z Bogiem „charakteryzowała się także głęboką więzią mistyczną z Chrystusem, z której wyrastała matczyna wielkoduszność duchowa”.

María Concepción Cabrera de Armida, zwana potocznie Conchitą, urodziła się 8 grudnia 1862 r. w San Luis Potosí w środkowym Meksyku jako siódme z 12 dzieci w zamożnej, ale otwartej na innych rodzinie. Od dziecka wyróżniała się głęboką wiarą, żywiąc szczególną część do Jezusa w Eucharystii. Jednocześnie interesowała się muzyką i poezją, grała na fortepianie i lubiła śpiewać.

W 1884 r., mając niespełna 22 lata, poślubiła Francisco Armidę, z którym w latach 1885-99 miała 9 dzieci. W 1895 r. rodzina przeniosła się do miasta Coyoacán koło Miasta Meksyku i tam w 1901 r. zmarł jej mąż, a wkrótce potem jej troje dzieci. Wdowa przyjęła te trudne chwile w duchu pełnego poddania się woli Bożej. Zaczęła pogłębiać swe życie duchowe i religijne, nie zaniedbując przy tym wychowania dzieci. Jak sama wspominała, w pełni zaufała Panu i starała się naśladować do końca Maryję. Nie wyszła po raz drugi za mąż ani nie wstąpiła do zakonu, pozostała jednak bardzo blisko związana z Kościołem.

Według biografów Conchity bardzo istotnym elementem, punktem zwrotnym w jej życiu duchowym stało się widzenie Krzyża Apostolatu, gdy w 1889 r. modliła się i brała udział w rekolekcjach w kościele jezuitów w swym mieście rodzinnym. Uświadomiła sobie wówczas ze szczególną siłą, że jej powołaniem ma być macierzyństwo dusz, a zwłaszcza duchowe macierzyństwo kapłanów. Początkowo wyrażało się to w ogólnym przeświadczeniu, że ma się starać o to, aby wszyscy ochrzczeni zostali zbawieni i uświęceni, jak pragnął tego od niej Pan, ale z czasem uzmysłowiła sobie, że takiego duchowego wsparcia potrzebują przede wszystkim kapłani, a wzorem była dla niej Maryja.

W 1903 r. poznała ks. Félixa de Jesús Rougiera, który został jej kierownikiem duchowym i wraz z którym w 1914 r. założyła Zgromadzenie Misjonarzy Ducha Świętego. Zanim to jednak nastąpiło, Conchita powołała do życia szereg innych stowarzyszeń: Dzieła Krzyża i Apostolat Krzyża (1894), Zgromadzenie Sióstr Krzyża Najświętszego Serca Jezusowego (1897), Przymierze Miłości z Najświętszym Sercem Jezusowym (1909) i Bractwo Kapłańskie Chrystusa Kapłana (1912). Wszystkie te wspólnoty stawiały sobie za zadanie rozwijanie i pogłębianie życia duchowego, szczególnie wiary w Jezusa Eucharystycznego i Jego zbawczy Krzyż.

13 listopada 1913 r. przyjął ją na audiencji w Rzymie św. Pius X, który udzielił jej zgody a nawet polecił powołanie do życia w rok później Zgromadzenia Kapłanów Krzyża pod nazwą Zgromadzenie Misjonarzy Ducha Świętego.

Conchita miała w swym życiu kilku kierowników duchowych, w tym 3 przyszłych arcybiskupów i biskupów, a wszyscy oni byli wybitnymi teologami i specjalistami w dziedzinie duchowości.

Gdy w 1926 r. do władzy doszedł Plutarco Elías Calles ze swoim ostrym antyklerykalnym programem działania, rozpoczynając walkę z Kościołem, Conchita wielokrotnie udzielała schronienia ściganym i prześladowanym księżom.

Niestrudzona i niezachwiana w swym działaniu i oddaniu Kościołowi Maria Concepción Cabrera de Armida zmarła 3 marca 1937 r. w opinii świętości w Mieście Meksyku w wieku niespełna 75 lat. Pozostawiła po sobie 46 prac ogłoszonych drukiem i 158 tomów rękopisów, Ze wszystkich tych dzieł wypływa głębokie życie duchowe i troska o kapłanów.

Jej proces beatyfikacyjny rozpoczął się 15 lutego 1974 r., a 15 maja tegoż roku jej doczesne szczątki przeniesiono do domu misjonarzy Ducha Świętego w stolicy. W 1999 r. św. Jan Paweł II podpisał dekret uznający Conchitę za czcigodną służebnicę Bożą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Małe zwycięstwo Węgrów nad lobby LGBT

2019-08-22 17:25

vaticannews / Budapeszt (KAI)

Węgrzy odnieśli małe zwycięstwo nad lobby homoseksualnym w Budapeszcie, po tym, jak środowiska broniące małżeństwa i rodziny oprotestowały kontrowersyjną kampanię reklamową firmy Coca-Cola.

wikipedia.org

Wcześniej w tym miesiącu największy producent napojów na świecie rozpoczął kampanię promującą LGBT. Na dworcach i przystankach autobusowych zawisły plakaty przedstawiające pary jednopłciowe pijące popularny napój oraz hasła: „Miłość to miłość”, „Zero cukru, zero uprzedzeń”, czy „Bez cukru, bez przesądów”. Kampania spotkała się z szerokim protestem ze strony społeczeństwa i polityków.

Ponad 41 tys. podpisów pod petycją na stronie CitizenGO, a także bojkot produktów firmy Coca-Cola w sklepach spowodowały, że międzynarodowa firma wycofała się z tej kampanii reklamowej w stolicy Węgier. Prezes CitizenGO na Węgrzech, Eszter Zaymus, wzywa do dalszego bojkotowania Coli, która nie przestaje lobbować na rzecz LGBT. Podobny apel, w mediach społecznościowych, skierował premier Victor Orbán.

Petycja obywateli Węgier podkreślała, że instytucja małżeństwa zakłada się na nierozerwalnym związku kobiety i mężczyzny oraz że rodzina jest jednostką fundamentalną dla przetrwania narodu. Wzywała ona władze do „trzymania w ryzach lobby LGBT, aby nie narażać na szwank publicznych morale”. Petycja dotyka również tematu prawa rodziców do decydowania o tym, kiedy i jak będą edukować swoje dzieci w temacie ludzkich relacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niedziela Częstochowska ogłasza konkurs!

2019-08-23 14:47

Red.

Zapraszamy naszych Czytelników do wzięcia udziału w konkursie na najciekawsze świadectwo z pieszej pielgrzymki.

Bożena Sztajner/Niedziela

Maksymalna długość tekstu – do 1000 znaków. Na uczestników konkursu czekają nagrody – bilety na multimedialną wystawę „Śladami Jezusa”, którą można oglądać do końca października w pobliżu Jasnej Góry.

Pracę prosimy nadsyłać na adres: edycja.czestochowa@niedziela.pl do 30 września br.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem