Reklama

11. Międzynarodowa Konferencja Naukowa

Bezpieczeństwo człowieka a wychowanie

2014-10-01 14:37

Ks. Artur Płachno
Edycja podlaska 40/2014, str. 7

Ks. Artur Płachno

65 naukowców z ośrodków akademickich w Polsce i na Białorusi przy współpracy z uczelniami z Ukrainy i Słowacji uczestniczyło w Drohiczynie od 7 do 9 września w 11. Międzynarodowej Konferencji Naukowej na temat bezpieczeństwa, zatytułowanej w tym roku: „Bezpieczeństwo człowieka a wychowanie”

Wzięli w niej udział: biskup drohiczyński Tadeusz Pikus, biskup senior Antoni Dydycz, rektor UPH w Siedlcach prof. dr hab. Tamara Zacharuk, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie ks. prof. dr hab. Tadeusz Syczewski oraz mgr Grażyna Sobiczewska z Mazowieckiego Samorządowego Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Siedlcach.

Rozpoczynając obrady, bp Tadeusz Pikus powiedział m.in.: „Filozofia i inne nauki mogą być bardzo pomocne w odsłanianiu i ukazywaniu ducha i mocy Bożej, będących ostoją bezpieczeństwa człowieka, i kształtować aksjologiczną bazę wychowawczą. Życzę organizatorom i uczestnikom 11. Międzynarodowej Konferencji Naukowej, by przebywając w naszym domu seminaryjnym, przeżyli chwile intelektualnego zadowolenia, doznali naszej życzliwości, która pozwoli bezpośrednio doświadczać wpływu bezpieczeństwa człowieka na jego wychowanie oraz ścisłej zależności bezpieczeństwa człowieka od jego wychowania” – mówił.

Wykłady

Podczas sesji plenarnej z wykładami wystąpili: prof. dr hab. Agnieszka Lekka-Kowalik na temat: „Edukacja dla prawdy a edukacja dla rynku. Rzecz o fundamentach bezpiecznego świata”, prof. dr hab. Sławomir Zalewski na temat: „Polityczne wyzwania w zakresie kształcenia kadr dla sektora bezpieczeństwa państwa”, prof. dr hab. Jerzy Kunikowski na temat: „Postawy patriotyczne i ich kształtowanie” oraz ks. dr Sławomir Bylina na temat: „Wychowanie do pokoju we współczesnym nauczaniu Kościoła katolickiego”.

Reklama

Imprezy towarzyszące

W ramach konferencji odbyła się promocja 6. numeru „Drohiczyńskiego Przeglądu Naukowego” oraz ksiązki bp. Tadeusza Pikusa zatytułowanej: „Pojednajcie się z Bogiem!”. Miało też miejsce uroczyste wręczenie 6. edycji Nagrody im. Jana Pawła II, którą kapituła przyznała: dr Joannie Grabińskiej z Zarządu Drohiczyńskiego Towarzystwa Naukowego, prof. dr hab. Tamarze Zacharuk – rektor Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach, mgr Grażynie Niewińskiej – prezes Rady Nadzorczej BS w Siemiatyczach oraz Zakonowi Sióstr Benedyktynek w Drohiczynie.

Odbyło się otwarcie wystawy „Rdza i patyna” Daniela Ludwiczuka, który w swych pracach chciał pokazać symbolikę tego, co zniszczalne – rdzy, zazębiającej się z tym, co trwałe, czyli patyną. Była projekcja filmu „Eksperymentalny spacer” dr Zuzanny Sadowej i dr. Michała Mazura oraz wybranych prac studentów Intermediów Architektury Wnętrz Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Sekcje

Podczas konferencji obrady toczyły się następujących sekcjach: filozofii, której przewodniczyli prof. dr hab. Jan Dębowski i prof. dr hab. Robert T. Ptaszek; politologii oraz socjologii pod przewodnictwem prof. dr. hab. Sławomira Zalewskiego i dr Izabeli Aldony Trzpil; edukacji, której przewodniczyli dr Andrzej W. Świderski i mgr Grażyna Sobiczewska; teologii pod kierunkiem ks. prof. dr. hab. Edwarda Jarmocha i ks. prof. dr. hab. Tadeusza Syczewskiego. Ogółem podczas obrad zaprezentowano 60 referatów.

Każdego dnia w kaplicy seminaryjnej były celebrowane Eucharystie dla uczestników spotkania, którego organizatorami były: Drohiczyńskie Towarzystwo Naukowe, Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w Siedlcach, Mazowieckie Samorządowe Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Siedlcach oraz Wyższe Seminarium Duchownym w Drohiczynie, gdzie toczyły się obrady.

Tagi:
konferencja

Reklama

UKSW zakłada Interdyscyplinarną Sieć Badań nad Migracją

2019-06-11 20:59

lk / Warszawa (KAI)

Wykorzystanie badań do edukacji społeczeństwa i realizowania konkretnych inicjatyw o tematyce migracyjnej przez sektor pozarządowy ma służyć Interdyscyplinarna Sieć Badań nad Migracją - nowa inicjatywa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. O jej założeniach dyskutowano we wtorek na konferencji „Migracje do Unii Europejskiej. Wyzwania polityczne, prawne i społeczno-kulturowe”.

W dyskusji nad głównym tematem konferencji uczestnicy postulowali konieczność większej edukacji polskiego społeczeństwa, zwłaszcza jego najmłodszych pokoleń, na temat niuansów koegzystencji obywateli naszego kraju i osiedlających się w Polsce osób różnego pochodzenia etnicznego, odmiennej wiary i kultury.

Brakuje też osób, które umiałyby wyjaśnić istotę różnorodności kulturowej, która zaczyna być widoczna w naszym kraju: nauczycieli, wykładowców akademickich i liderów opinii.

Polacy skupiają się na tym, co ich od migrantów odróżnia, a nie na tym, co może nas łączyć pod względem kulturowym i religijnym. Przełamanie strachu i szacunek wobec obcego zaczyna się w momencie, gdy obie strony się poznają - podkreślali m.in. uczestniczący w dyskusji Polacy z bagażem życia w krajach muzułmańskich oraz cudzoziemcy, którzy mieszkają w naszym kraju od wielu lat.

Za istotne wyzwanie uznano także przełamywanie nastrojów antyuchodźczych prowokowanych w mediach społecznościowych, m.in. także poprzez powielanie tzw. fake newsów.

Wykładowczyni UKSW prof. Irena Lipowicz, b. rzecznik praw obywatelskich, porównała atmosferę towarzyszącą powołaniu Sieci Badań nad Migracją do okresu formowania się pierwszej „Solidarności” w 1980 roku.

„Towarzyszyło nam wtedy głębokie poczucie niezgody i frustracji, że tak dalej być nie może oraz poczucie bezsilności i upokorzenia. Czuliśmy też, że mierzymy się z czymś, co jest potężniejsze od nas, a dziś to potężniejsze ma silnego sprzymierzeńca, jakim są nowe technologie i tych, którzy pracują bardzo aktywnie nad tym, aby skłócać społeczeństwo, polaryzować nastroje, podsycać wzajemną wrogość” – mówiła prof. Lipowicz.

Prof. Lipowicz zaznaczyła, że powołaniu Sieci Badań nad Migracją towarzyszy idea przejścia od dyskusji akademickiej do konkretnych działań zmierzających zrozumieniu zjawiska kryzysu uchodźczego przez całe społeczeństwo.

Sieć Badań nad Migracją ma mieć charakter nie tylko naukowy, ale integrujący różne dziedziny życia społecznego: edukację na różnych poziomach systemu oświaty, administrację publiczną oraz m.in. media.

„Cały problem polega polskiej nauki polega na tym, że nie znajdujemy przekładni na szkolenia nauczycieli, urzędników państwowych oraz ludzi mediów” – tłumaczyła prelegentka.

Jej zdaniem, zanim rozpoczęłaby się powszechna edukacja społeczeństwa na temat problemów związanych ze zjawiskiem migracji w naszym kraju, potrzebni są tzw. multiplikatorzy, w tym wykładowcy uczelni wyższych, którzy naświetlą to zagadnienie w kręgach akademickich (i studentom) oraz zintegrują się w celu skuteczniejszego badania zjawiska.

„Możemy zrobić coś pozytywnego. Nie skupiajmy się na tym, dlaczego ukraińska wspólnota w Polsce albo muzułmanie nie są źli. Przejdźmy do ofensywy” – zachęcała prelegentka.

Zadaniem Sieci Badań nad Migracją ma być m.in. wymiana danych dotyczących tego zjawiska w Polsce, Europie i na świecie, wzajemna promocja naukowa uczelni wyższych i badaczy, pozyskiwanie grantów na projekty naukowe poświęcone temu zagadnieniu, wymiana staży na uniwersytetach oraz przede wszystkim integracja środowiska wspólnie zmierzającego do lepszego zrozumienia kwestii dotyczących migracji oraz do obalania w społeczeństwie krzywdzących stereotypów.

„Napisałeś ciekawy artykuł? Opublikowałeś książkę? Prowadzisz badania? Niech wiedzą o tym inni, niech cię cytują, niech podają tę wiadomość dalej” – wyjaśniła Irena Lipowicz.

Sieć ma też pozwalać na wykorzystanie badawczych wniosków do edukacji społeczeństwa oraz realizowania konkretnych inicjatyw o tematyce migracyjnej przez sektor pozarządowy. – Zbyt często jest w Polsce tak, że mamy działalność naukową i fantastyczne organizacje pozarządowe, a między nimi zieje przepaść. One bardzo często robią świetne rzeczy, o których nauka nie wie, albo z kolei w środowisku naukowym istnieją badania wymagające pomocy – dodała prof. Lipowicz.

Przynależność do Sieci ma być dobrowolna i darmowa, a efekty jej prac promowane wewnątrz jej członków, zarówno indywidualnych, jak i instytucjonalnych, czyli przez odpowiednie komórki naukowe uczelni wyższych, think-tanki i innego rodzaju środowiska eksperckie oraz organizacje pozarządowe.

Bp Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek oraz delegat KEP ds. imigracji stwierdził, że brak przełożenia akademickiej dyskusji na konkretne działania był do tej pory wielkim mankamentem zaangażowania się Kościoła w to zagadnienie.

- Brakowało profesjonalnej kadry, która umiałaby rzeczowo rozmawiać o tym, z czym mamy do czynienia – powiedział, zaznaczając, że w debacie publicznej na temat migracji dominuje przekaz medialny, w którym prym wiedzie spojrzenie stricte polityczne, odzwierciedlające głównie narrację polskiego rządu, ale także odnoszące się do sytuacji w całej Unii Europejskiej.

„To nie jest sprawa tylko Polski, że mamy ksenofobię i islamofobię, bo już dziś nikt nie ma wątpliwości, że ten temat i reakcje nań jest obecny w całej Europie” – dodał bp Zadarko.

Biskup nawiązał do nauczania papieża Franciszka na temat migracji, które uznał za podstawę tego, jak współcześnie Kościół powinien reagować na to zjawisko.

„Od samego początku nauki Kościoła temat migrantów i uchodźców brzmi jednoznacznie: należy ich przyjmować, pytanie tylko jak? Z tym mamy dziś problem nie tylko w Polsce, ale też choćby w Stanach Zjednoczonych. To, co robi Donald Trump na granicy z Meksykiem, pokazuje, że to nie jest tylko sprawa polska” – dodał bp Zadarko.

Jego zdaniem, choć Jan Paweł II i Benedykt XVI poruszali kwestie migracyjne, to „nikt tak konkretnie, w detalach nie pokazał nauki Kościoła, jak papież Franciszek”. Przypomniał, że swego rodzaju nakreślenie jednego z priorytetów jego pontyfikatu dokonało się podczas pierwszej podróży apostolskiej, która miała miejsce na włoskiej wyspie Lampedusa – symbolu europejskiego kryzysu uchodźczego.

Bp Zadarko przypomniał także wskazania na temat migrantów, jakie Franciszek przekazał w listopadzie 2017 r. przedstawicielom uczelni katolickich z całego świata.

Przede wszystkim poprosił ich, aby zajęli się problemem uchodźczym, gdyż wcześniej nie był on przedmiotem większego zainteresowania, a na początku XXI wieku jest największym wyzwaniem na świecie. Franciszek poświęca temu zagadnienie niemal każdą środową audiencję generalną oraz każdą wizytę apostolską.

- Papież mówi: musimy znać przyczyny tego kryzysu, wiedzieć, dlaczego ludzie od dawna migrują lub są wypędzani ze swoich krajów. Tylko z pozoru chodzi o wojny, różnice polityczne, ekonomiczne i religijne. Jest wiele innych przyczyn dużych ruchów migracyjnych – mówił bp Zadarko.

Po drugie, zdaniem Franciszka, istotna jest refleksja nad negatywnymi reakcjami wobec migrantów, zwłaszcza w krajach od dawna chrześcijańskich. Takim krajem jest m.in. Polska, ale chodzi też np. o Niemcy czy Francję. Refleksja ta jest potrzebna, aby tworzyć programy formacji sumień.

„Jeśli mam w ramach Episkopatu zaproponować księżom biskupom oraz duszpasterzom coś, co mamy robić, to muszę wiedzieć, z czym mamy do czynienia. Nie mogę tworzyć teoretycznych, nawet najbardziej wysublimowanych teologicznie propozycji. Oprócz tego muszę znać przyczyny społeczne, kulturowe, politycznym i globalnym” – wyjaśnił.

Trzecim wskazaniem Franciszka jest właśnie tworzenie akademickich sieci badawczych dotyczących migracji. - One są potrzebne do tego, by dać uzasadnienie duszpasterstwu migrantów i uchodźców jako odpowiedź na znak czasu. My, jako duszpasterze, potrzebujemy właśnie takiej wiedzy. Badania nad migracją są potrzebne politykom, ludziom kultury czy tym, którzy tworzą lokalne społeczności, ale też księdzu. Chodzi o przetłumaczenie wiedzy akademickiej na język duszpasterski – wyjaśnił bp Zadarko.

Badania nad migracjami, zdaniem bp. Zadarki, mają się też przyczynić do podniesienia społecznej świadomości na temat zjawiska migracji. A ta jest w naszym kraju słaba, a politykom nie zależy na zmianie tego stanu rzeczy.

„Mamy najlepszy rząd socjalny od dziesięcioleci, który zajął się gruntownie opieką społeczną i szczyci się tym. Natomiast, gdy zejdziemy do konkretów, to w sprawach migrantów i uchodźców mamy gigantyczny powód do wstydu, ponieważ mamy tylko jedną odpowiedź: nie ma żadnego przyjmowania uchodźców.

„Mnie najbardziej interesuje uchwała Episkopatu o organizowaniu korytarzy humanitarnych jako minimum odpowiedzi na wyzwania wobec uchodźców. Niestety odpowiedź jest jednoznaczna: nie będziemy organizować korytarzy humanitarnych, będziemy pomagać na miejscu. Znamy to wszyscy, bo to jest takie sakramentalne stwierdzenie” – powiedział bp Zadarko.

Bp Krzysztof Zadarko zaprosił do współpracy w ramach Sieci Badań wszystkich dysponujących adekwatną wiedzą na temat migracji. - Kościół to nie tylko księża, wiec cała nadzieja w tych, którzy będą chcieli w tej tematyce zaistnieć – zauważył.

Ks. prof. dr hab. Wojciech Necel, koordynator Sieci Badań nad Migracją zaapelował, że stworzenie tej inicjatywy jest konieczne, aby niwelować dystans wobec przybysza, jakim jest uchodźca, a dialog zaczyna się od słuchania.

„Tym, co nas łączy, jest człowieczeństwo. Nie szukajmy tego, co nas dzieli, ale tego, co łączy. To jest podstawowe zadanie Sieci” – powiedział. Dodał, że Kościół ma wyczulać na inność, która jest wokół nas, i to niezależnie, czy żyjemy w Warszawie czy w małych wioskach i parafiach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy: oburzenie skazaniem na śmierć głodową Vincenta Lamberta

2019-07-17 18:03

lk / Warszawa (KAI)

Przygnębienie i oburzenie decyzją lekarzy, którzy zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta, pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji, wyraziło Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich. Mężczyzna zmarł dziewięć dni po odłączeniu go od aparatury podtrzymującej życie.

Poniżej tekst stanowiska przesłanego KAI:

Stanowisko Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich wobec zaniechania żywienia chorego Vincenta Lamberta

1. Jesteśmy oburzeni i przygnębieni decyzją lekarzy, którzy od dnia 3.07.2019 r. zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta - pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji.

2. Działania zespołu medycznego w ostatnich 9 dniach życia Vincenta są sprzeczne z prawami człowieka i zasadami etyki lekarskiej, są formą eutanazji i aktem okrucieństwa wobec pacjenta i jego rodziców. Niszczy to wizerunek lekarza i podważa zaufanie do naszego zawodu.

3. Nie jest uporczywą terapią żywienie przez sondę i pojenie wodą pacjenta z zachowanym samodzielnym oddechem oraz minimalną świadomością.

4. Żaden wyrok sądowy ani opinia specjalistów nie usprawiedliwiają działań zmierzających do zakończenia życia chorego, pozbawienia go jedzenia, picia i pomocy najbliższych oraz odbierania mu możliwości leczenia i rehabilitowania w innym ośrodku medycznym.

5. Mamy nadzieję, że historia choroby i śmierci głodowej Vincenta Lamberta oraz walka jego rodziców i tysięcy ludzi na całym świecie o jego ocalenie przyczynią się do ochrony życia i godności innych ciężko chorych pacjentów.

W imieniu Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich:

dr n.med. ELŻBIETA KORTYCZKO, prezes KSLP, specjalista pediatrii i neonatologii,

prof. BOGDAN CHAZAN, wiceprezes KSLP i prezes Oddz. Mazowieckiego, specjalista ginekologii i położnictwa,

lek. ANNA GRĘZIAK, Honorowy Prezes KSLP, anestezjolog, członek Zespołu przy Rzeczniku Praw Pacjenta ds. opracowania standardów postępowania w terapiach medycznych stosowanych w okresie kończącego się życia,

lek. GRAŻYNA RYBAK, delegat Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii,

lek. MARZENNA KOSZAŃSKA, wiceprezes Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii

----

42-letni Vincent Lambert, który po wypadku w 2008 r. był sparaliżowany, żył przez 11 lat w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Zmarł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania. Dwa dni później odbył się jego pogrzeb.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem