Reklama

Katyń... Ocalić od zapomnienia

2014-10-01 14:37

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 40/2014, str. 4-5

Adam Łazar

17 września 1939 r. Polska doświadczyła potwornego ciosu. W kilkanaście dni po napaści niemieckiej uderzyły na Polskę wojska sowieckie, zadając cios w plecy polskiej armii. To wydarzenie w bardzo znaczący sposób przyczyniło się do szybkiego zakończenia kampanii wrześniowej, a później do wymordowania najznakomitszych polskich synów w obozach w Charkowie, Katyniu i w wielu innych miejscach kaźni. Wśród nich byli także nasi rodacy, obywatele Lubaczowa bądź urodzeni w Lubaczowie. Z inicjatywy Burmistrza i Rady Miejskiej postanowiono uczcić pamięć bohaterskich żołnierzy

W lubaczowskiej konkatedrze 12 września br. została odprawiona uroczysta Msza św. pod przewodnictwem bp. Mariana Rojka. W homilii Biskup ukazał mechanizm działania przemysłu psychologicznego, który sugeruje, jak mamy mówić, wybierać. Zbyt łatwo wierzymy w piękne słowa i obietnice, które później nie są realizowane. Zachęcał do roztropnego działania.

– Nasi bracia zostali zamordowani za to, że byli wierni dziedzictwu, któremu na imię Polska. Nie zgodzili się na zdradę własnego sumienia i Ojczyzny. Dotrzymali wierności słów żołnierskiej przysięgi i chrześcijańskiemu „tak” wypowiedzianemu Chrystusowi na chrzcie świętym. Tę patriotyczną mądrość czerpali z narodowej tradycji. To wszystko było sprawą honoru i cnoty Polaka. Za tę postawę zapłacili cenę swego życia. Powinniśmy mieć otwarte oczy i uszy oraz własny rozum logicznie myślący, byśmy nie byli zaskoczeni tym, co jeszcze usłyszymy w sprawie Katynia. Jak będziemy oszukiwani, okłamywani, by do końca nie wyjaśnić tego mordu. Obce są nam odwet i żądanie zemsty, ale chcemy o zbrodni katyńskiej pełnej prawdy – mówił w homilii Biskup.

Po Mszy św. w zwartej kolumnie wszyscy przeszli na nowy cmentarz przy ul. Ofiar Katynia, by tam realizować dalszą część programu patriotyczno-edukacyjnego „Katyń… ocalić od zapomnienia”. Okolicznościowe przemówienie wygłosiła burmistrz Lubaczowa Maria Magoń. Przypomniała jak polscy oficerowie zostali jeńcami i jak zostali zamordowani w Katyniu, Charkowie i innych miejscach kaźni. Poinformowała, że w przeszklonej ścianie obelisku znajduje się ziemia pobrana z dołu cmentarza w Katyniu w 2012 r., która jest symbolem 22-tysięcznej armii Wojska Polskiego i Policji, w tym 10 lubaczowskich katyńskich bohaterów. Stowarzyszenie Parafiada, współdziałające z Instytutem Pamięci Narodowej oraz Radą Ochrony Pamięci, Walk i Męczeństwa, gromadzące dokumentację na temat mordu katyńskiego, przekazało 10 certyfikacji zaświadczających o uhonorowaniu pamięci przez posadzenie dębów dla 10 osób związanych z Lubaczowem. Są to oficerowie Wojska Polskiego i Policji. Niektórzy z nich byli urodzeni w Lubaczowie, inni w naszym mieście pełnili ostatnią służbę w I batalionie 39. pułku piechoty, mieszkając w lubaczowskich koszarach wojskowych. Z tego miejsca wyruszyli w bój. Po kapitulacji ze Lwowa zostali przewiezieni do miejsc kaźni. Wszyscy zginęli jednakowo – strzałem w tył głowy. Każdy dąb tu posadzony upamiętnia konkretną osobę. Junacy z Jednostki Strzeleckiej 2033 „Strzelec” przypom-nieli ich nazwiska i imiona; płk Franciszek Herzog, ppłk Antoni Michalski, mjr Edmund Wolańczyk, mjr Miron Czmyr, por. Jerzy Górkiewicz, por. Edward Białozorski, por. Mieczysław Mielch, asp. Józef Margraf, asp. Stanisław Janiszewski, post. Józef Sobolak.

Reklama

– Przyjechałem na tę uroczystość z Warszawy, pochodzę z Biłgoraja. Cieszę się, że społeczność ziemi lubaczowskiej pielęgnuje pamięć o swojej historii, o swoich przodkach. Jestem dumny, że rozumie wagę i znaczenie zbrodni katyńskiej. Tamte ofiary spotkała podwójna niesprawiedliwość. Pierwsza to odebranie i przerwanie życia, druga to skazanie na niepamięć, na zapomnienie. O tych bohaterach nie mogliśmy mówić. Na ich groby nie mogliśmy pojechać. Wierzymy, że Pan Bóg tą pierwszą niesprawiedliwość im wynagrodził, przyjął do swojej chwały. Naszym zadaniem jest naprawa tej drugiej niesprawiedliwości. Inicjatywa sadzenia dębów pamięci 21 857 pomordowanych w Katyniu i innych miejscach kaźni wyszła od ludzi młodych. Jest już posadzonych ok. 4,5 tys. dębów pamięci. To już potężny las. Od dzisiaj dęby pamięci będą szumieć w Lubaczowie. Dziękuję za podjęcie tej inicjatywy z troską o pamięć ofiar katyńskich pochodzących z Lubaczowa – powiedział wiceprezes Stowarzyszenia Parafiada, ojciec z zakonu pijarów Marek Kudach.

Nastąpiło odsłonięcie pomnika, który zaprojektował lubaczowski artysta Janusz Szpyt. Obelisk poświęcił bp Marian Rojek. Uczniowie Gimnazjum nr 2 zaprezentowali piękny montaż słowno-muzyczny. Ppłk Tadeusz Homa z Wojskowej Komendy Uzupełnień z Jarosławia wręczył nominację na stopień kapitana dla porucznika rezerwy WP Stanisława Gelmudy, żołnierza AK, działacza WiN. Wyróżnienie odebrała jego córka Alicja Wójciak. W imieniu rodzin ofiar zbrodni katyńskiej podziękował za tę wzruszającą uroczystość Kazimierz Herzog. Kapitan Robert Świzdor odczytał Katyński Apel Pamięci, a kompania honorowa Batalionu Strzelców Podhalańskich oddała salwę honorową. Delegacje przy pomniku złożyły wiązanki kwiatów. W godzinach popołudniowych Miejska Biblioteka Publiczna zorganizowała sesję popularnonaukową na temat: „Katyń… ocalić od zapomnienia”. Na zakończenie sesji jej uczestnicy obejrzeli poruszający film o zbrodni katyńskiej.

Tagi:
historia wspomnienia

Spragnieni wolności

2019-07-16 11:47

Łukasz Krzysztofka
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 32

Mieli wtedy po kilkanaście lat. W sercach płonęło im pragnienie wolnej i suwerennej Polski. Chcieli się dla niej poświęcić i walczyć o swoje ukochane miasto – polskie Wilno

Uczestników operacji „Ostra Brama” żyje dzisiaj już tylko kilkunastu. Ale mimo podeszłego wieku biorą udział w uroczystościach patriotycznych, z tym samym wzruszeniem stają na baczność i salutują, gdy rozbrzmiewa „Mazurek Dąbrowskiego”. Tak jak wtedy, kiedy walczyli z niemieckim okupantem o wyzwolenie Wilna, meldują się po 75 latach, gotowi służyć Rzeczypospolitej Polskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kościelny dress code, czyli w co się ubrać do kościoła

2019-07-10 09:40

Magda Nowak
Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 22-23

Przy temperaturach dochodzących do 30 stopni Celsjusza to zupełnie naturalne, że zakładamy coraz lżejsze ubrania i zaczynamy wyglądać jak plażowicze, nawet w miejscach, w których taki ubiór jest niestosowny. A to już stanowi problem. Dlatego warto przypomnieć zasady, które pomogą nam dostosować strój do miejsca i okoliczności, w których się znajdziemy

pixabay.com

Szczególnym miejscem, w którym należy nie tylko godnie się zachować, ale i być stosownie ubranym, jest kościół. Potrzebny jest nam zatem kościelny dress code. Opiera się on na tych samych założeniach i pełni podobne funkcje co dress code biznesowy. Przede wszystkim chodzi o szacunek do miejsca i spotkanej w nim osoby – w tym przypadku do Pana Boga – oraz o niezwracanie na siebie uwagi. Savoir-vivre jednoznacznie określa wymogi, a ich naczelna zasada brzmi: elegancko i odświętnie.

Dla pań

Kobiecy ubiór do kościoła to opcja „skromnie” – ubrania nie są ani obcisłe, ani prześwitujące i nie wystaje spod nich bielizna. Właściwy strój to taki, który u nikogo nie wywołuje negatywnych reakcji i nie rozprasza uwagi. Należy więc unikać: sukienek oraz bluzek z odkrytymi ramionami i plecami, zbyt głęboko wyciętego dekoltu, spódniczek i sukienek mini, krótkich spodenek, bluzek, które nie zakrywają brzucha, oraz legginsów.

Dla panów

Idący do kościoła panowie także powinni być eleganccy i odświętni, dlatego strój roboczy czy też sportowy tym razem powinni zostawić w szafie. W świetle etykiety, która jest w tym przypadku bezwzględna, elegancki mężczyzna wybierając się na Mszę św. powinien włożyć garnitur, do tego koszulę (najlepiej białą), krawat oraz półbuty. Dopuszczalne są też koszule, spodnie z materiału lub jeansy, ale bez przetarć. Koszulka typu T-shirt, jak mówią specjaliści, to strój dobry na rower lub jogging. Niedopuszczalne są natomiast krótkie spodenki. Gdy chodzi o buty, to u pań i u panów jest podobnie. Według zasad savoir-vivre’u, klapkom plażowym i japonkom mówimy stanowcze – nie.

Godnie, nie swobodnie

Latem na drzwiach kościołów pojawiają się plakaty, które przypominają, by na czas wizyty w świątyni przywdziać strój godny, a nie swobodny. Bernardyn z sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej – o. Tarsycjusz Bukowski mówi: – Przy wszystkich wejściach do sanktuarium mamy tablice informacyjne ze znakami graficznymi o stosownym ubiorze do kościoła. Również podczas ogłoszeń prosimy o właściwe ubieranie się. Czasem jednak się zdarza, że rzeczywiście ktoś nie jest stosownie ubrany. Z czego to wynika? Być może z niewiedzy, że świątynia jest miejscem świętym i wymaga odpowiedniego stroju.

Paulini na Jasnej Górze również wykorzystują tablice informacyjne i ogłoszenia duszpasterskie. Włączyli się ponadto w ogólnopolską akcję: „W progi Boże w godnym ubiorze”. – Niektórzy uważają, że wysoka temperatura zwalnia z odpowiedzialności. Czasami nasza straż jasnogórska czy straż maryjna zwracają komuś uwagę, ale niestety, spotyka się to często z niezrozumieniem, a nieraz i gniewem – mówi o. Waldemar Pastusiak, kustosz Jasnej Góry. Zakonnik uważa, że ludzie zatracili poczucie sacrum, i podkreśla: – Potrzeba edukacji i przywrócenia wrażliwości na to, że święte miejsce wymaga odpowiedniego ubioru.

Warto sobie uświadomić, że w krajach takich jak Chorwacja, Włochy czy Malta niewłaściwy ubiór uniemożliwia wejście do świątyni. Coraz więcej ludzi jest zdania, że te reguły powinny zacząć obowiązywać także u nas.

Zdaniem specjalisty
Tatiana Szczęch – stylistka, doradca wizerunkowy z wieloletnim doświadczeniem. Prowadzi wykłady i szkoli w zakresie autoprezentacji, psychologii kolorów i zasad kodu ubioru (dress code). Ekspert HR Polska ds. wizerunku. Współzałożycielka portalu Spell Your Shape.
– Co Pani sądzi o strojach, które mają na sobie latem osoby wchodzące do kościoła?
– Coraz więcej w nas swobody. To dobrze, bo kiedy ubranie staje się naszą drugą skórą, sami czujemy się lepiej i pewniej. Jest jednak pewna granica, której nie wypada przekroczyć – granica dobrego smaku. Mam na myśli, oczywiście, bycie zbyt wyzywającym, bo lato sprzyja odkrywaniu ciała. Problem w tym, że u każdego z nas ta granica przebiega w różnych miejscach. To kwestia wychowania i edukacji – tak, także edukacji. Zasady ubioru są częścią etykiety i powinny być nam znane tak dobrze, jak zasady zachowania przy stole. Bywa jednak różnie.
– Czy coraz częściej zauważane na ulicach, a nieraz także w kościołach, „skąpe” stroje to już norma?
– Owszem, w stylu miejskim zaczynamy stosować modę plażową. Nie, nie jest to norma i nie sądzę, by kiedykolwiek się to zmieniło. Po prostu taki ubiór nie jest w dobrym tonie.
Rozmawiała Magda Nowak

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Sarah sprzeciwia się przeciwstawianiu go papieżowi

2019-07-19 21:00

pb (KAI/romereports.com) / Watykan

Jestem wierny papieżowi, choć niektórzy próbują nas sobie przeciwstawić - mówi kard. Robert Sarah. Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów 20 lipca obchodzi 50. rocznicę przyjęcia święceń kapłańskich.

Bożena Sztajner/Niedziela

W rozmowie z portalem Rome Reports pochodzący z Gwinei hierarcha wspomina, że jego powołanie zaczęło się, gdy zobaczył misjonarzy modlących się jeszcze przed świtem.

- Gdy byłem małym chłopcem pytałem sam siebie: „Co ci ludzie robią w ciszy, w ciemnościach?”, bo w mojej wiosce nie było elektryczności. Myślałem: „Na pewno mówią do kogoś, kogo widzą i znają”. A kiedy jeden z nich zapytał mnie: „Czy chcesz pójść do seminarium”, nie wiedziałem, co to jest. Zapytałem: „Co tam robicie?”. Powiedział: „Idziesz tam, żeby stać się taki, jak my”. Zgodziłem się. Chciałem spotkać tę Osobę, którą widzieli w ciszy i ciemnościach kaplicy - opowiada kard. Sarah.

Choć minęło tyle lat, wciąż pamięta oddanie tych misjonarzy, którzy przyjechali do Afryki. - Przyjechali nie po to, żeby coś zyskać, ale żeby nam służyć, żeby nas zbawić, tak jak Chrystus nie przyszedł, żeby zyskać, ale żeby oddać swe życie. Oddali swoje życie, a niektórzy umarli bardzo młodo. Dla mnie bycie księdzem jest naśladowaniem tych misjonarzy, którzy przekazali mi swą wiarę. Chcę być taki, jak oni - podkreśla prefekt watykańskiej kongregacji, zajmującej się kwestiami liturgicznymi.

W Watykanie pracuje on od 2001 r. u boku Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka. Smutkiem napawa go to, że bywa przedstawiany jako oponent obecnego papieża. - Zachowuję spokój, bo jestem lojalny wobec papieża. Nie mogą zacytować słowa, zdania, gestu, którym sprzeciwiam się papieżowi. To niedorzeczne. Służę Kościołowi, Ojcu Świętemu, Bogu. To wystarczy - zapewnia afrykański purpurat.

Przestrzega, że są ludzie, którzy „piszą takie rzeczy, żeby wykreować opozycję przeciwko Ojcu Świętemu wśród biskupów albo kardynałów”. - Nie możemy wpaść w tę pułapkę - mówi kard. Sarah.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem