Reklama

Kościół nie poddał się duchowi świata

2014-11-04 15:17


Niedziela Ogólnopolska 45/2014, str. 14-15

Grzegorz Gałązka

Spotykam abp. Tadeusza Kondrusiewicza w sobotni wieczór 18 października. Kilka godzin wcześniej był w Auli Synodalnej w Watykanie i uczestniczył w głosowaniu nad ostateczną wersją dokumentu synodu. Jest wyraźnie zadowolony - po burzy medialnej, po próbie manipulowania synodem przez niektóre środowiska, po skandalicznym dokumencie wstępnym, po napięciach i ożywionych dyskusjach synod osiągnął happy end, jak stwierdza żartobliwie. Pozostało jednak jeszcze wiele pytań dotyczących nie tylko synodu, ale Kościoła ogólnie. Tegoż wieczoru przeprowadziłem z abp. Kondrusiewiczem dłuższą rozmowę, by spróbować zrozumieć, co się stało na synodzie, który w opinii wielu należy uznać za przełomowy. Nazwano go nawet Soborem Watykańskim III.

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: - Ekscelencjo, na synodzie o rodzinie zaciążyły bardzo wypowiedzi kard. Kaspera sprzed kilku miesięcy, dotyczące udzielania Komunii św. osobom rozwiedzionym żyjącym w nowych związkach oraz „rozdmuchiwanie” tego tematu przez media. Jak Ksiądz Arcybiskup odbierał te kontrowersje w fazie przygotowań do synodu?

ABP TADEUSZ KONDRUSIEWICZ: - Nie tylko ja, ale wszyscy biskupi Białorusi oraz inni, z którymi się kontaktowałem, byli zaniepokojeni tym, co się działo w czasie przygotowań do synodu. Wydawało się, że media już przygotowały jego scenariusz i rezultat. Dzięki Bogu sprawy potoczyły się inaczej. Jednym słowem - Kościół nie zatańczył do muzyki świata, bo to nie zsekularyzowany świat jest jego siłą napędową, lecz Duch Święty.

- Po pierwszym tygodniu synodu opublikowano tekst „Relatio post disceptationem”, który miał być podsumowaniem wstępnej fazy prac. Dokument ten wywołał jednak wielkie niezadowolenie znacznej części ojców synodalnych. Ks. prof. Tony Antarella, znany psychoanalityk i ekspert na synodzie, powiedział, że tekst ten nie tylko nie odzwierciedlał opinii biskupów, ale też nie był zgodny z nauczaniem Kościoła. Jaka była reakcja Księdza Arcybiskupa na ten tekst?

- Dla mnie to nie pierwszy synod, wiedziałem, jaki był przebieg poprzednich. Jednak podczas tego synodu jego Sekretariat podjął nowe decyzje, które nie spodobały się biskupom. Przede wszystkim nie opublikowano ich wystąpień. Powiedziano nam, że dzięki temu ojcowie synodalni będą się czuć bardziej swobodnie, a ich wypowiedzi będą bardziej spontaniczne. Mogło się to wydawać logiczne, ale w ten sposób ludzie nie poznali opinii swoich biskupów, natomiast po tygodniu ogłoszono publicznie tekst „Relatio post disceptationem”, który miał podsumować pierwszą fazę prac. I wtedy okazało się, że większość biskupów nie identyfikowała się z zawartymi w nim stwierdzeniami. Zapanowała konsternacja i podniosły się głosy krytyczne. Ja sam zastanawiałem się, co mam powiedzieć moim wiernym w kraju, skoro w tekście były rzeczy, z którymi się nie zgadzałem.
Tekst był szczegółowo analizowany w drugim tygodniu synodu w tzw. Circuli minores (małych grupach). To, co zarzucano tekstowi „Relatio”, to braki w argumentacji teologicznej i biblijnej, pominięcie dotychczasowego Magisterium Kościoła, nauczania ostatnich papieży. Niektórzy nawet mówili, że druga część zaproponowanego dokumentu jest całkiem nie do przyjęcia. Ja na szczęście pracowałem w grupie anglojęzycznej, w której podjęto bardzo uzasadnioną krytykę, wskazując na miejsce, gdzie tekst nie zgadzał się z teologią i z nauczaniem Kościoła. Gdy przedstawiliśmy relację z pracy naszej grupy, okazało się, że podobne argumenty wysuwali też ojcowie synodalni z innych grup.

- Kard. Robert Sarah, przewodniczący Papieskiej Rady „Cor Unum”, dawny arcybiskup Konakry, wyznał bez ogródek, że to, co się dzieje wokół synodu, to próba destabilizowania Kościoła i zmuszenia go do zmiany doktryny. Następnie dodał: „Módlmy się za tych duszpasterzy, którzy porzucają stado Pańskie na pastwę wilków społeczeństwa zlaicyzowanego i upadającego, dalekiego od Boga i prawa naturalnego”. Czy uczestnicząc w pracach synodalnych, odczuwał Ksiądz Arcybiskup to niebezpieczeństwo?

- Odczuwałem to bardzo mocno, zresztą jak wielu innych biskupów. Zdaliśmy sobie sprawę, że chodzi o jakąś manipulację, że jakieś osoby chcą wpłynąć na tok prac synodu i zmienić go. I jeszcze jedna sprawa. Ja, pracując w grupie anglojęzycznej, dostałem pierwsze tłumaczenie „Relatio”, po czym dostarczono nam następne, gdzie niektóre kontrowersyjne stwierdzenia były przetłumaczone całkiem inaczej, chociaż oryginał włoski był taki sam. Jednym słowem, pozostało wiele pytań i wątpliwości. Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że dzięki pracy „Circuli minores” położono kres tym wszystkim zakulisowym grom.

- Abp Stanisław Gądecki, krytykując niektóre stwierdzenia zawarte w pierwszej wersji „Relatio”, stwierdził, że Kościół musi zadać sobie pytanie: „Czy mamy poddać się kulturze bieżącej i ustąpić, czy też odwrotnie - będziemy z pomocą małżeństwa i rodziny ewangelizować kulturę?”. Co Ksiądz Arcybiskup sądzi na ten temat?

- W końcowym dokumencie synodu bardzo dużo mówi się o ewangalizacji współczesnej kultury i świata przez rodziny. Niestety, współczesny człowiek nie zna doktryny, nauki Kościoła, ale o wiele większym problemem niż brak znajomości doktryny jest kryzys wiary. Kiedyś rodziny były stabilne, bo były silne wiarą.
Ja, oczywiście, zgadzam się z abp. Gądeckim, że to nie zsekularyzowany świat ma decydować o rodzinie, lecz rodzina ma ewangelizować świat. Chrystus dał nam Ewangelię nie po to, abyśmy ją zmieniali wraz ze zmieniającym się światem, lecz by to ona przemieniała świat.

- À propos rodzin, które zostały zaproszone na synod - dało się zauważyć brak rodzin z neokatechumenatu, tak jakby rodziny wielodzietne i misyjne nie mogły być reprezentowane na tym spotkaniu biskupów...

- Nie wiem, jakie było kryterium zaproszenia audytorów na synod, ale odnotowałem również niewytłumaczalną nieobecność Instytutu Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną, a działają one przecież ne całym świecie i mają wielki dorobek. Jak Pan widzi, pytań dotyczących organizacji synodu jest bardzo wiele.

- Jak Ksiądz Arcybiskup ocenia końcowy dokument synodu? Czy odzwierciedla on lepiej niż pierwsze „Relatio” stanowisko ojców synodalnych?

- Przede wszystkim należy podkreślić, że końcowy dokument w zasadniczy sposób różni się od pierwszego. Niektóre rozdziały zostały całkowicie zmienione. W dokumencie wstępnym było bardzo mało argumentacji biblijnej i odniesień do depozytu wiary i nauczania Kościoła, w końcowym dokumencie wypełniono te luki. Cytowane są całe passusy Pisma Świętego oraz tak ważne dokumenty papieskie, jak „Humanae vitae” Pawła VI i „Familiaris consortio” Jana Pawła II.

- W czasie synodu wielu wiernych śledzących w mediach jego prace było wprowadzanych w błąd, odnosiło się nawet wrażenie, że Kościół zmieniał swe dotychczasowe nauczanie. Co powie Ksiądz Arcybiskup na ten temat swoim wiernym po powrocie na Białoruś?

- Przede wszystkim należy przeczytać dokument, który został przyjęty przez ojców synodu. Wiernym natomiast powiem to, co powiedział na zakończenie synodu Papież: „Nauczanie Kościoła o rodzinie, które dał Chrystus, pozostaje niezmienne”. To nie duch świata, to nie media prowadzą Kościół, ale Duch Święty.

Czy mogą istnieć parafie bez księży?

2019-06-24 17:55

vaticannews / Torreglia (KAI)

Czy mogą istnieć parafie bez księży? To pytanie staje się coraz bardziej aktualne w wielu krajach europejskich. Pochylają się nad nim również uczestnicy 69. Tygodnia Duszpasterskiego organizowanego aktualnie w Torreglia we Włoszech. Tytuł spotkania brzmi: „Parafia bez księży. Od kryzysu powołań do odnowionej misyjności świeckich”.

pixabay.com

Temat zrodził się z obiektywnej obserwacji rzeczywistości: we Włoszech jest coraz mniej księży i tym samym wzrasta ilość parafii, gdzie ich brak. Uczestnicy spotkania podkreślają, że nie może istnieć wspólnota chrześcijańska, która nie spotyka się wokół Eucharystii. Wspólnota bowiem ze swej istoty opiera się zarówno na Eucharystii, jak i na słowie oraz na miłości. Te trzy rzeczy trzeba widzieć łącznie. I nawet jeśli będzie mniej Mszy odprawianych z powodu niedoboru księży, to wspólnota chrześcijańska nie przestanie istnieć. Parafie nie stanowią już swoistych, pojedynczych wiosek. Trzeba będzie je łączyć, aby optymalizować „siły kapłańskie”. Wtedy wierni będą mieli okazję doświadczyć bardziej Kościoła misyjnego. Kościoła, który wychodzi poza siebie.

"Chcemy uświadomić, że wybór opcji z łączeniem parafii czyni Kościół bardziej misyjnym, bardziej uczestniczącym, szczególnie jeżeli chodzi o podejmowania współodpowiedzialności przez osoby świeckie. Społeczność żyje bardziej zakorzeniona w Kościele lokalnym. To jest nasza wizja. Nie chodzi bynajmniej o łatanie dziur. Ale dowartościowanie darów i posług, które im przynależą poprzez chrzest, kapłaństwo, poprzez małżeństwo. Mamy wiele racji, dla których bardziej trzeba angażować świeckich we wspólnocie chrześcijańskiej. Powtarzam, nie chodzi o łatanie dziur, czynienie ze świeckich kogoś w rodzaju «półksięży», czy «małych księży»” - powiedział bp Domenico Sigalini, specjalista w dziedzinie teologii pastoralnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Milewski: nie ma zgody na antychrześcijańskie działania

2019-06-25 21:15

eg / Garlino (KAI)

Potrzebna jest nasza wyraźna niezgoda na antychrześcijańskie akty i działania – powiedział bp Mirosław Milewski w Garlinie w diecezji płockiej. Przewodniczył tam rocznicowej Eucharystii w 25. rocznicę zbudowania kaplicy w tej miejscowości.

episkopat.pl

Bp Mirosław Milewski w kazaniu powiedział, że każdy jubileusz, to czas spojrzenia wstecz, czas podsumowań, ale też potrzeba dziękczynienia i obietnica, że w kolejnych latach wierni będą w tej wspólnocie podtrzymywać swoją wiarę. Bo Jezus chce, aby iść Jego śladami. Dla kogoś, który na poważnie traktuje swoje chrześcijaństwo, to jedyna możliwa droga.

Biskup pomocniczy diecezji płockiej zwrócił też uwagę na potrzebę opamiętania w codziennym życiu. Dlatego w kościołach całej Polski śpiewano w niedzielę suplikację „Święty Boże, Święty Mocny…”, żeby przeprosić za zło: za znieważanie Najświętszego Sakramentu, kpiny z katolickiej Mszy św., za „tęczowe” aureole wokół Matki Bożej z Dzieciątkiem, za niszczenie krzyży i ołtarzy w kościołach, za przemoc fizyczną wobec księży.

- Te haniebne akty są coraz częstsze. Wydaje się, że ich celem jest zepchnięcie przestraszonych katolików do katakumb. Potrzebna jest nasza wyraźna niezgoda na takie antychrześcijańskie akty i działania. Nigdy nie możemy godzić się na to, aby barbarzyńcy szargali nasze święte obrzędy i przedmioty. Módlmy się o opamiętanie za tych, których zdławiło zło, ale także w miarę naszych możliwości, protestujmy przeciwko aktom profanacji – zaapelował bp Milewski.

Parafia Grudusk prawdopodobnie powstała w XI wieku. Nosi wezwanie św. Apostołów Piotra i Pawła. Jej proboszczem jest ks. kan. Tadeusz Wołowiec. Kaplica pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Garlinie zbudowana została w tej parafii w latach 1990-1994.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem