Reklama

Tu jest nasz kraj

2014-11-06 07:51

Katarzyna Woynarowska
Edycja sandomierska 45/2014, str. 4-5

WD
Grupy rekonstrukcyjne mogą uczyć nowego wymiaru patriotyzmu

W okolicach daty 11 listopada to pytanie wraca jak bumerang. Co to jest patriotyzm? Czy jesteś patriotą? Czym jest dla Ciebie Polska? Czy jesteś dumny z tego, że jesteś Polakiem? Odpowiedzi czasem dziwią, bywa, że zastanawiają

Kiedyś miłość do Ojczyzny wymaga odwagi. Czy dziś jest podobnie? Sądzę, że jeśli człowiek przedrze się – słychając rozmaitych wypowiedzi na temat patriotyzmu – przez pierwsza warstwę zdań trochę oczywistych, mówionych na jednym oddechu, jak wyklepana na pamięć lekcja, to poczuje, jak wraz ze zmianami w obyczajowości i mentalności zmienia się także to, co dawniej określano pięknie „miłością Ojczyzny” – i ostatnie słowo zawsze pisało się wielką literą. Czy także dziś?

Nie tylko znicze pamiętają

W pierwszej połowie listopada najlepiej ocenić nasz patriotyzm. Na cmentarzach całej diecezji widać, jak pięknie czcimy pamięć bohaterów. Ludzi, którzy oddali życie w obronie Ojczyzny. To niezwykle ważne, że tradycja owej pamięci – zapalanie zniczy, składanie wieńców i wiązanek kwiatów, czasem nawet śpiewania patriotycznych pieśni – jest kultywowana. Stanowi ona bowiem część naszej tożsamości, opisuje to, kim jesteśmy, skąd nasz ród. Co roku widać tę pamięć także w miejscach pamięci narodowej. Wzruszający jest widok pomników bohaterów pełnych płonących zniczy i żywych kwiatów.

– To nasz rodzinny zwyczaj, że idziemy 11 listopada ze zniczami na cmentarz katedralny przy ul. Mickiewicza, żeby zapalić znicze i pomodlić się za ludzi, którzy zginęli za Ojczyznę. – opowiada mi znajoma sandomierzanka – Tak robiła moja babcia, ponieważ cała jej rodzina zginęła w Powstaniu Warszawskim. Jedynie babcia ocalała. Nigdy nie udało się nam ustalić, co stało się z krewnymi, więc moja rodzina została bez grobów. Odkąd pamiętam szliśmy 1 listopada, a potem 11 listopada na cmentarz szukając grobów partyzantów, żołnierzy AK, Sybiaraków. Uważaliśmy, że w ten sposób czcimy pamięć przodków. Dziś uczę tego także moje dzieci...

Reklama

Gdy myślę Ojczyzna

Wrzucam w Internet pytanie o znaczenie patriotyzmu współcześnie. Czy w ogóle myślimy jeszcze w tych kategoriach? Okazuje się, że tak.

Pierwszy odpowiada Marian, nauczyciel języka polskiego. – Jestem dumny z chwalebnej historii mojego narodu. Znam ją na tyle, żeby bronić swych racji w każdej dyskusji. I uważam, że każdy, kto chce być patriotą musi znać dzieje swojego kraju. Znać podstawowe choćby daty i nazwiska. A często zdarza się, zwłaszcza u tych najgłośniejszych uczestników meczy, że nie imponują wiedzą o ojczystej przeszłości. Kocham specjalną miłością moje małe ojczyzny – dziś oprócz rodzinnego Ostrowca Świętokrzyskiego, jest to także Lublin – miejsce moich studiów. Jeszcze nie czuję się obywatelem Europy, choć uważam bez cienia wątpliwości, że jestem Europejczykiem. Moi uczniowie mówią otwarcie, że nie chcą za Polskę umierać. Chcą dla niej pracować. Budować jej potęgę ekonomiczną i kulturową. Dbać o dobrą edukację, tworzyć tutaj – a nie na Wyspach Brytyjskich czy w Niemczech – potęgę tego kraju. I tutaj płacić podatki. Myślę, że pan Wokulski byłby z nich dumny.

Pani Marzena opowiada o pewnym zdarzeniu. – Sandomierz, letnie lipcowe popołudnie. Mijam chłopczyka, który tańczy z zapałem przed rodzicami siedzącymi w kawiarnianym ogródku. Robi Krakowiaka, podskakując na jednej nodze, ale śpiewa – zresztą wyraźnie i bez wahania – hymn Polski. Ludzie biją brawa malcowi, a jakaś starsza pani próbuje wytłumaczyć mu pomyłkę. Ktoś inny chwali rodziców za patriotyczne wychowanie dziecka. I wtedy ojciec, jakby lekko zmieszany, burzy ten sielankowy obrazek i wyjaśnia, że „takich rzeczy to uczą maluchów w przedszkolach”. Szkoda, że nie w domu, odpowiedziała z miejsca starsza pani, a ojciec malca jeszcze bardziej poczerwieniał.

Krzysztof, lekarz spod Sandomierza pisze mądrze i pięknie: – Jestem z pokolenia 50+, czyli złapałem się jeszcze na uczenie patriotyzmu w komunistycznych szkołach. Wywoływało to skutek odwrotny. Wykładano nam na lekcjach historii i tzw. wychowania obywatelskiego zupełnie inne dzieje Polski, niż te, których uczono nas w domu. Biegało się po kościołach na patriotyczne Msze św., starsi opowiadali niemal szeptem o Katyniu, a dziadek z uchem przy radiu ciągle słuchał Radia Wolna Europa.

Niełatwa miłość

Od tamtej pory świat się zmienił nie do poznania. I to na oczach jednego pokolenia. Dziś patriotyzm oznacza pewnie coś innego, niż dwie dekady temu. Nie jest jednak ani lepszy, ani gorszy od patriotyzmu naszych dziadków. Myślę, że dziś młode pokolenie jest bardzo pragmatyczne. Mocniej stoją na ziemi, nie trzymają głowy w chmurach. Ale i tak nie uciekną przed swoją słowiańską duszą. Polak za Ojczyzną będzie tęsknił, choćby zarabiał krocie za granicą. Będą mu się po nocach śniły rodzinne strony, a na środku ulicy w Londynie poczuje zapach polskiego chleba. Tak już mamy. Nie zwiejemy od tego „co nam w duszy gra”. Jesteśmy specyficznym narodem i nie sądzę żebyśmy stracili w zjednoczonej Europie ten swój charyzmat, ten rys osobowości, który odróżnia nas od Francuza czy Niemca. Dla tego kraju ciągle jesteśmy zdolni dokonywać szaleństw.

– Młodym ludziom patriotyzm kojarzy się wręcz z prehistorią. Z czasami kiedy walczono o wolność narodową podczas wojen czy zaborów. Patriotami byli nasi pradziadkowie, dziadkowie. Wolność, która przyszła po 1989 r., przyniosła ze sobą niebezpieczeństwo, że pojęcie patriotyzmu zejdzie do lamusa i stanie się czymś przestarzałym. Nie jest to prawda. Ja sam oraz wielu moich znajomych jesteśmy patriotami, choć nie chodzimy po ulicach i nie krzyczymy o tym. Bycie patriotą powinno się przejawiać w naszym codziennym zachowaniu, w uczestniczeniu w życiu narodowym, wspieraniu polskiej kultury przez czytanie książek czy wizyty w teatrze. Uważam, że pojęcie „patriotyzm” nie jest słowem zakurzonym. Bycie Polakiem nie powinno być powodem kompleksów dla ludzi, którzy wyjeżdżają za granicę. Jesteśmy narodem, który wydał wielu wielkich ludzi i mamy bardzo bogatą tradycję. Jednak patriotyzm to nie tylko przyznawanie się do narodowości. Polega on także na szanowaniu symboli narodowych – godła, flagi czy hymnu oraz na dbaniu o dobre imię Polski. Kultura osobista i społeczna jest także przejawem patriotyzmu. Moim zdaniem, patriotyzm jest obecny w naszym narodzie. Wiele postaw na to wskazuje, ale czasami staramy się być „oświeconymi Europejczykami” i nie przyznajemy się do postawy patriotycznej publicznie. Patriotyzmu i miłości do Ojczyzny powinniśmy się uczyć od najmłodszych lat, zgodnie z powiedzeniem: „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”. – pisał kiedyś na naszych łamach wtedy kleryk dziś ks. Wojciech Kania.

Nie tylko słowa

Czy daleko trzeba szukać dowodów na to, że patriotyzm nie jest pojęciem z przeszłości? Jeśli od lat Szkoła im. św. Jana Pawła II w niewielkim Potoczku organizuje Diecezjalny Konkurs Pieśni Religijno-patriotycznej, i ciągle znajdują się ludzie, którzy chcą na nim śpiewać pieśni o miłości do Ojczyzny, to nie jest z nami tak źle. Jeśli modne są wśród młodych grupy rekonstrukcyjne, jak choćby słynna Chorągiew Rycerstwa Ziemi Sandomierskiej, która w soboty i niedziele trzyma wartę pod figurą Matki Bożej na sandomierskim Rynku, to także dobrze o nas świadczy. Warto przypominać, że patriotyczne tradycje podtrzymują u nas także członkowie kościelnych ruchów i stowarzyszeń, jak choćby bardzo prężny w naszej diecezji Legion Maryi. 11 listopada na Mszę św. w intencji Ojczyzny ciągle przychodzą tłumy ludzi. A potem, jak np. w Sandomierzu, wszyscy idą do pomnika przy cmentarzu katedralnym, by oddać cześć żołnierzom walczącym za Ojczyznę podczas powstań, ostatnich wojen oraz tych, którzy umierali w obozach zagłady w Katyniu i Dachau. W Polsce zawsze bowiem wszelkie uroczystości narodowe zaczyna się od modlitwy, tak będzie i w tym roku w całym kraju i w całej naszej diecezji – od Staszowa po Janów Lubelski.

Ordynariusz sandomierski bp Krzysztof Nitkiewicz powiedział kiedyś: – Warunkiem pomyślnej przyszłości naszego narodu jest poznawanie jego historii. Jeśli będziemy dobrze znali historię naszej ojczyzny, jeśli uczcimy należycie jej bohaterów, to poczujemy bicie serca Polski i zrozumiemy jej tożsamość”.

I niech ta myśl towarzyszy nam także podczas tegorocznego Narodowego Dnia Niepodległości.

Tagi:
patriotyzm

Co z tym patriotyzmem?

2019-02-13 07:44

Ks. Ireneusz Skubiś
Edycja częstochowska 7/2019, str. II

Jakub Krechowicz/fotolia.com

Patriotyzm według najprostszej definicji, to miłość do ojczyzny. Ale każda epoka dodawała do tej definicji jakieś swoje cechy, wzbogacała ją. Romantycy głosili patriotyzm walki – Polski nie było na mapach Europy i trzeba było sięgać do walki, kiedy sytuacje wymagały heroizmu i poświęcenia, ofiary z życia. Z kolei pozytywiści głosili patriotyzm pracy, bo taka była potrzeba chwili. Kiedy Polska była już wolna i suwerenna, trzeba było zadbać o jej utrzymanie i zatrzymanie, żeby wróg jej nie zagrabił. A ciągle byliśmy w zagrożeniu.

Myśląc o patriotyzmie, zawsze mam w pamięci i sercu przepiękny „Hymn do miłości Ojczyzny” bp. Ignacego Krasickiego: „Święta miłości kochanej ojczyzny./Czują cię tylko umysły poczciwe!/Dla ciebie zjadłe smakują trucizny,/Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe...”. Na tych słowach wychowały się całe pokolenia Polaków, bohaterów walki o wolność. A jak jest z naszą miłością do ojczyzny, z naszym patriotyzmem?

Myślę, że najbliższym ojczyźnie słowem jest „zakorzenienie”. Ktoś ma swój dom, swoje miejsce na ziemi, w którym się urodził, w którym wzrastał, gdzie pochowani są jego bliscy, i mówi: to jest moje dziedzictwo. To także kwestia języka, krwi, kultury, religii. Wszystko to razem tworzy zakorzenienie. Z natury jest ono mocne, żeby dawać opór różnego rodzaju dziejowym wichrom i burzom.

I są pewne znaki narodowe, które powinniśmy darzyć szczególnym pietyzmem, i które podlegają szczególnej ochronie. To flaga, godło i hymn. Na tych symbolach młodzi ludzie uczą się miłości do ojczyzny. Dlatego zwłaszcza w święta narodowe, rocznice czy w uroczystości kościelne ludzie świadomi swego zakorzenienia i mający szacunek dla swej ojczyzny wywieszają flagi, wkładają w ręce dzieci małe proporczyki, i cieszą się, wskazując tym, że są Polakami.

Tak dzieje się nie tylko w Polsce. Wszystkie narody i państwa mają swoje znaki, które są dla nich ważne, ponieważ są dowodem ich tożsamości narodowej. Jak szanuje się swoje nazwisko, dowód osobisty, tak szanowane powinny być znaki narodowe.

Zawsze uczono patriotyzmu, wskazując na pewne wzorce osobowe, autorytety, osoby godne naśladowania. Dziś jest raczej tendencja, żeby autorytety ukazywać w tzw. życiowym świetle, a więc zwracając uwagę na brud, niedociągnięcia i przywary. Skutek? Nie ma autorytetów, bo nie pokazuje się całego wysiłku w dążeniu do doskonałości, tylko akcentuje się to, co się nie udało.

Istnieje także patriotyzm lokalny. Jest to ważne również w naszym mieście. Częstochowę i Jasną Górę po prostu trzeba kochać, zwłaszcza gdy się tutaj mieszka.

Niech podsumowaniem tego dotkniętego zaledwie tematu będzie zamyślenie nt. patriotyzmu św. Jana Pawła II zawarte w jego książce „Pamięć i tożsamość”. „Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste, umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą tego umiłowania staje się każde zagrożenie dla dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra, albo też dla jego odzyskania”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dyspensa od spożywania pokarmów mięsnych

2019-06-18 12:14

Komunikat w sprawie dyspensy od spożywania pokarmów mięsnych

Foter.com

Informujemy, iż w związku z charakterem wypoczynkowym tzw. „długiego weekendu” przypadającego po Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, 21-23 czerwca, bp Romuald Kamiński, Biskup Warszawsko-Praski udzielił wszystkim wiernym przebywającym na terenie Diecezji dyspensy od wstrzemięźliwości od spożywania pokarmów mięsnych w piątek, 21 czerwca 2019 roku.

Przypominamy, że osoby korzystające z dyspensy zobowiązane są w sumieniu do modlitwy Litanią do Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Ks. Dariusz Szczepaniuk

Kanclerz Kurii

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Raport: chrześcijaństwu na Bliskim Wschodzie grozi wyginięcie

2019-06-19 16:27

tom (KAI) / Getynga

Niemieckie Towarzystwo Narodów Zagrożonych (GfbV) postrzega przyszłość wspólnot chrześcijańskich w Syrii i Iraku jako zagrożoną. W obu krajach liczba chrześcijan w wyniku ucieczki przed wojną domową i przemocą ze strony muzułmańskich fundamentalistów znacznie zmalała - wynika z raportu opublikowanego w Getyndze. W Iraku pozostało już tylko 150 tys. chrześcijan, czyli około 0,4% miejscowej ludności, podczas gdy przed pierwszą wojną w Iraku (1991 r.) stanowili oni 10 proc., a po rozpoczęciu drugiej w 2003 ich odsetek zmniejszył się do 5 proc.

GRZEGORZ GAŁĄZKA

Według raportu, w Syrii żyje tylko od 500 do 700 tys. chrześcijan, co oznacza spadek o 50 proc. w porównaniu ze stanem z 2010 r. Wielokrotnie znajdowali się oni między frontami armii syryjskiej a grupami opozycyjnymi, w tym uzbrojonymi islamistami, częściowo popieranymi przez Turcję, poddawani są brutalnemu prześladowaniu, egzekucjom, morderstwom i gwałtom. Według GfbV, reżim prezydenta Baszara al-Assada przyznaje chrześcijanom prawo do wolności wyznania, dlatego większość z nich woli zwycięstwo wojsk rządowych nad opozycją zdominowaną przez radykalne muzułmańskie Bractwo Muzułmańskie.

Zachód musi wesprzeć siły opozycyjne, chcąc aktywnie chronić mniejszości – twierdzi GfbV i przypomina, że obrońcy praw człowieka ostro krytykują Kościoły chrześcijańskie na Zachodzie, które de facto pozostawiły na lodzie swoich prześladowanych braci i siostry.

Od czasu obalenia Saddama Husajna w Iraku w 2003 chrześcijanie nieustannie cierpią z powodu porwań i morderstw dokonywanych przez islamistyczne bandy terrorystyczne. Od 2003 r. zginęły tam tysiące wyznawców Chrystusa. Według raportu co najmniej 70 kościołów zostało całkowicie albo częściowo zniszczonych przez zamachy bombowe. Spośród dawnych 500 kościołów w Iraku tylko 57 jest obecnie otwartych. Państwo prawie nie chroni chrześcijan, ale promuje islamizację kraju na drodze prawnej i przez politykę edukacyjną. Wielu członków mniejszości religijnych planuje opuszczenie kraju. Raport GfbV wskazuje również na znaczną dyskryminację chrześcijan w Autonomicznym Regionie Irackiego Kurdystanu. Mimo że terrorystyczne „Państwo Islamskie” zostało wyparte z Równiny Niniwy, to większość wysiedlonych stamtąd chrześcijan nie może wrócić do swoich domów, ponieważ brakuje im środków na odbudowę swoich domów. W prastarych wioskach chrześcijańskich coraz więcej muzułmanów osiedla się i grozi wypędzeniem chrześcijan. „Aby powstrzymać te tendencje, chrześcijanie muszą pilnie zaangażować się w proces podejmowania decyzji dotyczących przyszłości Iraku. Potrzebują również pomocy finansowej, aby promować swój język i kulturę" – czytamy w raporcie. GfbV domaga się ponadto „politycznej reprezentacji” dla wspólnoty chrześcijańskiej na Równinie Niniwy. W tym celu rząd centralny w Bagdadzie i regionalny rząd kurdyjski muszą uzgodnić, komu podlega ten region.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem