Najdłuższa piesza pielgrzymka po 651 km dotarła na Jasną Górę
Po ponad dwóch tygodniach wędrówki, na Jasną Górę dotarła 41. Szczecińska Piesza Pielgrzymka Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej. Na Jasną Górę dotarło ponad 100 pielgrzymów. Znaleźli się również pątnicy spoza granic Polski, z Meksyku i ze Szwecji. Pielgrzymi pokonali 651 km i jest to najdłuższa trasa w Polsce.
Pojedyncze grupy wyszły znad wybrzeża Bałtyku, z Pustkowa (gdzie na wybrzeżu Bałtyku stoi krzyż podobny do tego na Giewoncie) i Świnoujścia. Tegoroczni pielgrzymi wędrowali z hasłem „Pielgrzymi nadziei”.
Tradycyjnie główną intencją pielgrzymki jest modlitwa o nowe powołania kapłańskie dla archidiecezji. Ale pielgrzymi podkreślają, że niosą różne intencje, o dobrego męża lub żonę, odnalezienie życiowej drogi czy pokonanie życiowych kryzysów.
Grupa pielgrzymów była bardzo zróżnicowana, od dzieci poprzez młodzież aż po emerytów. Wśród pielgrzymów znaleźli się prawdziwi weterani szczecińskiej pielgrzymi, m.in. pan Józef ze Świnoujścia, który brał udział we wszystkich szczecińskich pielgrzymkach. Na ostatnim etapie pielgrzymom towarzyszył ks. abp Wiesław Śmigiel, metropolita szczecińsko-kamieński. Pielgrzymka zakończyła się uroczystą Mszą św. na Jasnogórskich Wałach.
Jest wszystko jak na „prawdziwej pielgrzymce”. Jest ksiądz Przewodnik, są służby, są diakonie, są porządkowi, identyfikatory i… przede wszystkim uczestnicy i to w znacznej, bo ponad 120 osobowej grupie.
Tego roku, na Diecezjalnej Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę, wszystko jest inaczej. Grupy mają liczyć tylko 40 uczestników, wędrować tylko jeden dzień i ewentualnie w dniu ostatnim (choć na dzisiaj też w okrojonej 15 osobowej liczbie). Każdego dnia, wędrować będzie inna grupa dojeżdżająca na wyznaczony dla niej fragment trasy, a potem wracać do domów…
Pamiętacie bajkę o pasterzu oszuście i owcach, które strzegł? Po tym jak kilka razy, dla „żartu” wołał mieszkańców wsi o pomoc, gdy rzeczywiście pojawił się wilk - nikt na pomoc mu nie przybiegł. Podobnie jest w życiu realnym i z jakimkolwiek innym fikcyjnym strachem.
A taki co kilka tygodni próbuje wzbudzać premier Donald Tusk. W oparciu o niedopowiedzenia. Ostatnio były szef rządu stanął i powiedział „sprawdzam”. Mateusz Morawiecki wezwał Tuska do zwołania szefów klubów parlamentarnych i poinformowania ich o rzeczywistych zagrożeniach z raportu CIA oraz o tym, czy polska infrastruktura krytyczna jest chroniona. I bardzo dobrze, że tak zrobił, bo inflacja strachu działa dokładnie tak samo jak inflacja pieniądza: na początku robi wrażenie, potem ludzie przyzwyczajają się do coraz większych liczb, a na końcu przestają reagować nawet wtedy, gdy zagrożenie jest prawdziwe. Polacy uodpornią się na ostrzeżenia. I to będzie niebezpieczne.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.