Reklama

Poszukiwanie tożsamości

2015-02-24 12:46

Z dr hab. Agatą Skowron-Nalborczyk rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 9/2015, str. 36-37

Tomasz Urbanek/East News

O obliczach europejskiego islamu z dr hab. Agatą Skowron-Nalborczyk rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Europejczycy – zwłaszcza od zamachu muzułmańskich ekstremistów w Paryżu – boją się islamu. Tymczasem muzułmanie apelują, by nie utożsamiać ich wielkiej religii z ideologią terrorystów, która przenika jednak do europejskich środowisk muzułmańskich. Jakie jest więc to dzisiejsze oblicze europejskiego islamu?

DR HAB. AGATA SKOWRON-NALBORCZYK: – Jak cały islam, także ten europejski nie ma jednego oblicza. Szacuje się, że muzułmanów autochtonicznych, osiedlających się w Europie w XII-XIII wieku, a także Słowian i Albańczyków mamy dziś 25-35 mln, natomiast tych, którzy przybyli tu w drugiej połowie XX wieku – 15-18 mln. Są to liczby tylko szacunkowe, ponieważ np. we Francji nie wolno pytać o wyznanie, a w Wielkiej Brytanii po raz pierwszy zadano to pytanie dopiero 10 lat temu. Z obserwacji wynika, że coraz większa grupa ludzi wywodzących się z rodzin muzułmańskich obchodzi islamskie święta, podobnie jak chrześcijańscy ateiści – zgodnie z obyczajem, ale bez wiary – są oni tylko kulturowymi muzułmanami, którzy ulegli już europejskim procesom sekularyzacyjnym.

– Dziś często podkreśla się, że muzułmanie są oporni na wszelką asymilację, integrację, że nie wtapiają się w nowe społeczeństwo, zaś dla miejscowej kultury stanowią konkurencję, a nawet zagrożenie.

– Nie zgadzam się z tą opinią. Niedawno w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Alain Besançon stwierdził, że nie ma przypadków udanej asymilacji muzułmanów w nowym społeczeństwie. Zdziwiło mnie, że prowadzący wywiad polski dziennikarz nie wspomniał o istniejącej w Polsce od wieków społeczności tatarskiej, która nie tylko znakomicie wkomponowała się w naszą kulturę, ale też zapisała chlubną kartę w historii Polski.

– Może dlatego, że polscy Tatarzy jednak zachowali swoją wiarę, swoją kulturę...

– To prawda. Polscy Tatarzy do dziś pielęgnują swoją kulturę, choć już w XVI wieku przestali się posługiwać rodzimym językiem. Pamięć o korzeniach nigdy nie była dla nich – a także dla Polaków – większą przeszkodą w integracji z polskim społeczeństwem. Od wieków uważają, że są Polakami i chcą być dobrymi obywatelami.

– Dlaczego z nowymi imigrantami na Zachodzie to się nie udaje, mimo że wyrosło tam już ich trzecie, czwarte pokolenie?

– Dlatego, że np. we Francji podejmowano próby doprowadzenia do całkowitej asymilacji, wywierano różnego rodzaju presję, aby muzułmańscy imigranci porzucali swoją kulturę, a nawet wiarę. Uzyskano efekt odwrotny od zamierzonego; społeczność muzułmańska wyobcowuje się coraz bardziej, odgradza murem od zachodniego społeczeństwa dobrobytu.

– A przecież ci ludzie przyjeżdżali do Europy, licząc właśnie przede wszystkim na tenże dobrobyt...

– Mieli uzasadnione nadzieje. Dzisiaj całkowicie zapominamy o grzechu pierworodnym, popełnionym kiedyś przez tych, którzy postawili na tanią siłę roboczą z biednych krajów. W latach 60. ubiegłego wieku Zachód przeżywał boom gospodarczy, lobby przemysłowe naciskało na rządy, żeby sprowadzać robotników z tańszych pozaeuropejskich krajów, wtedy przede wszystkim z Turcji, która miała nawet swój pięcioletni plan eksportu taniej siły roboczej. Niemcy i Austria podpisywały międzypaństwowe umowy z Turcją, Egiptem i Jugosławią. Wielka Brytania sprowadzała robotników ze swoich dawnych kolonii – z Pakistanu, z Bangladeszu, a Francja – z Afryki Północnej.

– Zakładano jednak, że będą to tylko sezonowi robotnicy...

– Oczywiście. I oni sami pewnie też tak to traktowali; mieli przyjechać, zarobić i wyjechać, a zatem nawet nie próbowali się integrować z miejscowym społeczeństwem, a tym bardziej zapoznawać z europejskimi wartościami i stylem życia. Często nie uczyli się języka – i nikt ich do tego nie namawiał, nie pomagał – mieszkali w blokowiskach lub w domach przy fabryce, która ich sprowadzała, nie wnikali w tkankę miasta. Mimo to uznali, że mają tu lepsze życie, zaczęli sprowadzać swoje rodziny, na co europejskie państwa się zgodziły, choć przecież wcale nie myślały o integrowaniu tych ludzi z własnymi społeczeństwami.

– Kolejne pokolenia imigrantów są już obywatelami Europy, są lepiej wykształcone, a mimo to nie wiedzie im się lepiej niż ich dziadkom i rodzicom. Dlaczego?

– Przede wszystkim dlatego, że zostali zostawieni samym sobie. We Francji prowadzono badania, z których wynika, że jak ktoś ma arabskie nazwisko i adres blokowiska, nawet jeśli ma już dobre wykształcenie, automatycznie nie ma żadnej szansy na dobrą pracę. Francuscy Maghrebczycy zauważają nierzadko, że „wolność, równość i braterstwo” jest tylko dla białych Francuzów. Tymczasem my, Europejczycy, uważamy, iż jesteśmy tak wspaniali, że każdy wciąż chce być taki jak my... Ale nawet gdyby bardzo chciał, to często nie może.

– Czy młodzi europejscy muzułmanie naprawdę marzą dziś o tych „wspaniałych europejskich wartościach”?

– Niekoniecznie. Od pierwszej fali imigracji przetrwały pewne grupy, którym nigdy nie zależało na integracji, starały się raczej reprodukować układy i wartości – także te nie najlepsze – przyniesione z macierzystych krajów, np. Kaszmirczycy w angielskim Bradford do dziś żyją tak, jak żyło się w Kaszmirze w latach 50. ubiegłego wieku, kiedy stamtąd wyjechali. W Kaszmirze już nikt tak nie żyje, a tu mamy taki „bąbel czasowy”...

– I, jak się zdaje, pojawiają się całkiem nowe „bąble czasowe”, np. powrót muzułmańskiej młodzieży do tradycyjnych strojów...

– To zjawisko znajduje już dziś szersze wytłumaczenie, ma całkiem współczesny kontekst, zarówno polityczny, jak i religijny. W Syrii np. noszenie chust przez kobiety stało się wyrazem opozycji do reżimu Hafiza al-Asada, zupełnie tak, jak u nas w swoim czasie demonstracyjnie chodziło się do kościoła... W Europie jest to w istocie przejaw poszukiwania własnej tożsamości. Socjologowie mówią, że zwłaszcza trzecie pokolenie imigrantów ma z nią wielki kłopot, ponieważ nie czuje się u siebie ani w kraju obecnego pobytu, ani w kraju swego pochodzenia. To zmusza do usilnego poszukiwania korzeni – zarówno kulturowych, jak i religijnych.

– Islam daje im szansę odnalezienia siebie?

– Dawałby im taką szansę, gdyby mogli znaleźć dobrą odpowiedź na pytanie: Co to znaczy być muzułmaninem tu i teraz? Niestety, młodzi muzułmanie swą wiedzę o islamie czerpią na ogół z „importu”: starsze pokolenie sprowadza imamów np. z wiosek Pakistanu, którzy nauczają w języku urdu i starymi metodami, co z oczywistych powodów nie trafia do tej europejskiej już przecież młodzieży, nieprzyzwyczajonej do apodyktyczności nauczyciela, braku możliwości zadawania pytań...

– Czy w takiej sytuacji nie pozostaje raczej ucieczka od wiary?

– Niekoniecznie. Nadal trwa to szukanie tożsamości, choćby poprzez Internet, gdzie czyhają emisariusze przeróżnych ruchów fundamentalistyczno-radykalnych. Zresztą to polowanie na młodzież odbywa się także w realu, przed meczetami. Trzeba przyznać, że ci „łowcy dusz” są bardzo dobrze wyszkoleni, rozdają profesjonalnie przygotowane, multimedialne materiały. To młodych przekonuje.

– Gdyby więc państwa zachodnie lepiej zatroszczyły się o edukację – także religijną – swoich młodych muzułmanów, nie byłoby dziś problemu z ich podatnością na radykalizm?

– Tak sądzę. Główna przyczyna dzisiejszych muzułmańskich niepokojów we Francji tkwi w tym, że religię, nie tylko islam, wykreślono tam całkowicie z przestrzeni publicznej. Nieco inaczej jest w Niemczech, gdzie na państwowych uniwersytetach działają katedry i instytuty teologii muzułmańskiej. Także w wiedeńskim Zakładzie Pedagogiki Muzułmańskiej kształci się imamów, którzy potem wygłaszają kazania po niemiecku. Ich interpretacja islamu jest tutejsza, europejska, nie pakistańska, nie turecka. Dzięki temu wiedza o islamie nie tylko się rozprzestrzenia, ale też mniej podlega fundamentalistycznym wpływom z Bliskiego Wschodu.

– Czy europejscy napływowi muzułmanie chętnie korzystają z nauki owych europejskich nauczycieli religii?

– Turcy w Niemczech jako obywatele tureccy zmuszani są np. do nauki języka ojczystego połączonej z nauką religii w wybranych szkołach i w takim przypadku państwo ani nie wnika w treść tego nauczania, ani nie dba o jego poziom. W niemieckich szkołach realizuje się miejscowy program nauczania w języku niemieckim.

– W czym tkwi źródło potencjalnego zagrożenia dla wartości europejskich, o którym dziś już tak bardzo głośno?

– Do 11 września 2001 r. było trochę ciszej. Potem pojawiło się oskarżenie, że hydra terroryzmu jest hodowana właśnie w Europie, w Niemczech, w Wielkiej Brytanii, w końcu we Francji. Dziś ta hydra żyje z biedy i społecznego wykluczenia. Obecny kłopot Europy polega nie na tym, że muzułmańscy imigranci są zagrożeniem dla „cennych europejskich wartości”, lecz że są oni konkurencją na rynku pracy i socjalnym obciążeniem budżetów państw w czasach kryzysu. Gdy pół wieku temu byli potrzebni jako tania siła robocza, nikt nie martwił się o europejskie wartości.

– A teraz, paradoksalnie, to właśnie europejscy muzułmanie swą obecnością zmuszają nas do troski o te wartości!

– Powiedziałabym, że raczej zmuszają nas do weryfikacji pojęcia „europejskie wartości”. To sama Europa ma obecnie problem ze swoimi wartościami, z określeniem swej tożsamości. Wydaje się, że zbyt daleko odeszła od judeochrześcijańskich korzeni i postawiła na wartości pozorne. Dzisiejsze „wartościowe” europejskie dyskusje sprowadzają się np. do rozważań o tzw. małżeństwach homoseksualnych... Już nie tylko konserwatywni teologowie muzułmańscy z Bliskiego Wschodu postrzegają Europę Zachodnią jako zdeprawowaną, do gruntu zepsutą.

– Sprzeciwem wobec tego zepsucia, niestety, uzasadniane są wszystkie brutalne akty terrorystyczne...

– Na pewno nigdy i w żaden sposób nie można ich usprawiedliwiać. Należy jednak zawsze unikać obwiniania całego islamu. Większość islamskich teologów mówi – np. w liście otwartym do przywódcy ISIS Abu Bakra al-Baghdadiego – że zabijanie niewinnych nie jest zasługą przed Bogiem, że w islamie zabronione jest samobójstwo, gdyż tylko Bóg daje i odbiera życie. Tymczasem ISIS, paląc żywcem jordańskiego pilota muzułmanina, zaprzecza podstawowym zasadom islamu... Z rąk bojowników ISIS zginęło już wielu muzułmanów, zwłaszcza szyitów.

– Radykalni muzułmanie prowadzą na terenie Europy intensywną działalność misyjną i całkiem łatwo pozyskują nowych wyznawców. Dlaczego?

– Dlatego, że społeczeństwa zachodnie, które całkowicie wyparły religię, mimo wszystko zachowały jakieś potrzeby duchowe. Nic zatem dziwnego, że ludzie wygłodzeni duchowo, gdy spotykają żarliwie modlących się muzułmanów, tak łatwo przechodzą na islam.

– W swych publikacjach wielokrotnie podkreśla Pani, że z obecności islamu w Europie mogłyby wyniknąć korzyści dla europejskiego chrześcijaństwa. W jaki sposób?

– Wielu chrześcijan z Europy Zachodniej przyznaje, że po spotkaniu z wierzącymi muzułmanami zaczęło bardziej pokazywać na zewnątrz swoje chrześcijaństwo, przestało się go wstydzić. W Wielkiej Brytanii to muzułmanie z Birmingham pierwsi zaprotestowali przeciwko plakatom z rozebranymi kobietami, rozpoczęli walkę z pornografią, do której przyłączyli się także chrześcijanie. Wspólnie doprowadzili do wyrugowania z przestrzeni publicznej nieprzyzwoitych reklam i wszystkiego, co może obrażać uczucia religijne.

– A może Europejczycy mogliby się raz na zawsze pozbyć strachu przed muzułmanami, wracając do chrześcijaństwa?

– Otóż to! Potrzebna jest pilnie nowa ewangelizacja Europy. Ludzie wierzący szanują i rozumieją ludzi wierzących. Niektórzy teologowie mówią dziś nawet, że islam to nowy impuls dla teologii chrześcijańskiej, pozwalający stawiać nowe pytania i na nie odpowiadać.

* * *

Dr hab. Agata Skowron-Nalborczyk
Religioznawca (islamistyka), iranistka i arabistka, adiunkt w Zakładzie Islamu Europejskiego Wydziału Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się m.in. mniejszościami muzułmańskimi w Europie, sytuacją kobiety w islamie, kontaktami muzułmańsko-chrześcijańskimi oraz obrazem islamu w Europie. Współautorka (z Agatą Marek) leksykonu dla dziennikarzy „Nie bój się islamu”, wydanego przez WIĘŹ (2005). Współprzewodnicząca ze strony katolickiej Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów. Należy do zespołu Laboratorium WIĘZI i redakcji WIĘZI.

Tagi:
wywiad islam

Reklama

Zamordowani przez islamistów w Bagdadzie coraz bliżej beatyfikacji

2019-11-01 18:17

Łukasz Sośniak SJ /vaticannews / Bagdad (KAI)

Zakończył się diecezjalny etap procesu beatyfikacyjnego 48 Sług Bożych, zamordowanych przez islamskich terrorystów podczas Mszy w katedrze w Bagdadzie. Atak miał miejsce dziewięć lat temu, w przeddzień uroczystości Wszystkich Świętych. Watykańska Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych bada sprawę pod kątem uznania ich męczeństwa.

BP KEP

Jeżeli dojdzie do beatyfikacji, wśród wyniesionych do chwały ołtarzy znajdzie się dwóch kapłanów oraz 46 osób świeckich: całe rodziny, matki i ojcowie, 11-letnia dziewczynka, 3-letni Adam, trzymiesięczny noworodek i nienarodzone dziecko, które zostało zamordowane razem z matką. Atak rozpoczał się około godziny 17, zaraz po odczytaniu Ewangelii. Pięciu uzbrojonych islamistów z Iraku, Syrii i Egiptu wtargnęło do syrokatolickiej katedry w Bagdadzie pod wezwaniem Wszystkich Świętych i wzięło ponad 150 zakładników, w tym kapłanów, diakonów, członków chóru i wiernych. W trakcie oblężenia kościoła terroryści strzelali w żyrandole, krzyże i obrazy. Terroryści domagali się uwolnienia członków Al-Kaidy. Zanim na miejsce przybyły irackie siły bezpieczeństwa wraz z żołnierzami z USA, minęły cztery godziny. Napastnicy kazali uczestnikom nabożeństwa położyć się na ziemi i rzucali pomiędzy nich granaty, w wyniku czego zginęły dziesiątki osób. Próba odbicia zakładników przez siły irackie i amerykańskie również zakończyła się masakrą. Łącznie zabito dwóch księży i 46 osób świeckich, ponad 70 osób zostało rannych.

Jako pierwsi zginęli dwaj młodzi księża. Ks. Waseem siedział w konfesjonale na tyłach kościoła, w pobliżu wejścia, więc gdy wkroczyli terroryści, próbował z nimi rozmawiać, ale został zabity z zimną krwią. Z kolei ks. Thaer odprawiał Mszę. Gdy zobaczył co się dzieje, wyszedł z prezbiterium, aby porozmawiać z napastnikami. Zapytał jednego z nich: „Czego chcesz? Porozmawiaj ze mną i zostaw wiernych”. Niestety także został natychmiast zastrzelony. Według zebranych świadectw, umierajac powiedział: „W twoje ręce oddaję ducha mego”. W tym czasie niektórym diakonom udało się ukryć w zakrystii biskupa Raffaela Quataimiego, a także około pięćdziesięciu wiernych. Atak ten do dziś jest uważany za najkrwawszą masakrę chrześcijan w Iraku od czasu upadku Saddama Husajna.

Szczególnie poruszający jest fakt możliwej beatyfikacji najmłodszych ofiar masakry, w tym nienarodzonego dziecka. „Wśród zabitych znalazł się trzyletni Adam. Należy do tych, którzy zginęli jako ostatni. Ciągle mówił do napastników: „przestańcie, wystarczy”. Terroryści, aby uciszyć jego krzyk i płacz, zamordowali go w ramionach jego matki, która przeżyła masakrę” – powiedział postulator procesu, ks. Luis Escalante. „Uroczystość Wszystkich Świętych nabrała dla tych męczenników dosłownego znaczenia. Wszyscy oni weszli w życie wieczne w wigilię tego święta” – dodał.

„Badanie wątku męczeństwa jest w tym przypadku bardzo trudne, ponieważ – jak wspomniał ks. Escalante – sprawa jest jak układanie puzzli, nie ma zbyt wielu informacji na temat niektórych ofiar, gdyż po ataku dwie trzecie społeczności syrokatolickiej opuściło Irak”.

Ks. Escalante wiąże duże nadzieje z przybyciem Papieża Franciszka do Iraku. Liczy na to, że Ojciec Święty uzna męczeństwo 48 zamordowanych. Ma również nadzieję, że wizyta Papieża rozbudzi wiarę tamtejszych wiernych. „Chrześcijanie, którzy decydują się pozostać, stanowią niewielką mniejszość, która wciąż się kurczy. Oni potrzebują pomocy. Muszą czuć, że nie są sami, a uznanie tego męczeństwa pomogłoby” – powiedział Escalante.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kontakt

2012-10-26 07:44

Redakcja


Centrala: (34) 369 43 22
Sekretariat: redakcja@niedziela.pl, (34) 369 43 02
Dział ogłoszeń: ogloszenia@niedziela.pl, (34) 369 43 66
Księgarnia: kolportaz@niedziela.pl, (34) 369 43 52
Dział kolportażu: kolportaz.niedziela@niedziela.pl, (34) 369 43 51
Patronaty: patronat@niedziela.pl, (34) 369 43 24
Inspektor Ochrony Danych Osobowych: Monika Książek rodo@niedziela.pl, tel: 506 744 552

Redakcja internetowa

 

Edycje diecezjalne

Redakcja zielonogórsko-gorzowska: ks. Adrian Put (redaktor odpowiedzialny), Katarzyna Krawcewicz, Kamil Krasowski
E-mail: aspekty@diecezjazg.pl
Adres: ul. Obywatelska 1, 65-736 Zielona Góra
Tel.: 666 028 246
Dyżury: pon.-pt. w godz. 10-13
Redakcja częstochowska: Karolina Mysłek, tel. (34) 369 43 70
 
Redakcja toruńska: ks. Paweł Borowski (redaktor odpowiedzialny),
współpraca: Renata Czerwińska, Ewa Jankowska
E-mail: torun@niedziela.pl
Adres: ul. Łazienna 18, 87-100 Toruń
Tel.: (56) 622 35 30
Dyżury: pon.-pt. w godz. 9-13
Redakcja częstochowska: Beata Pieczykura, tel. (34) 369 43 85


Redakcja szczecińsko-kamieńska: ks. Grzegorz Wejman (redaktor odpowiedzialny)
E-mail: redakcja@knob.pl
Adres: pl. Św. Ottona 1, 71-250 Szczecin
Tel./fax: (91) 454 15 91
Dyżury: pon.-pt. w godz. 9-13
Redakcja częstochowska: Julia A. Lewandowska (edycja.szczecin@niedziela.pl), tel. (34) 369 43 25


Ks. Mariusz Frukacz (redaktor odpowiedzialny)
E-mail: edycja.czestochowa@niedziela.pl
Adres: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa
Tel.: (34) 369 43 91, (34) 369 43 85


Redakcja kielecka: ks. Tomasz Siemieniec (redaktor odpowiedzialny), Agnieszka Dziarmaga, Katarzyna Dobrowolska, Władysław Burzawa
E-mail: kielce@niedziela.pl
Adres: ul. Jana Pawła II nr 3, 25-013 Kielce
Tel.: (41) 344 20 77
Redakcja częstochowska: Jolanta Marszałek, tel. (34) 369 43 25


Redakcja legnicka: ks. Piotr Nowosielski (redaktor odpowiedzialny)
E-mail: legnica@niedziela.pl
Adres: ul. Jana Pawła II 1, 59-220 Legnica
Tel.: (76) 724 41 52
Redakcja częstochowska: Katarzyna Woynarowska, tel. (34) 369 43 16


Redakcja lubelska: ks. Mieczysław Puzewicz, Urszula Buglewicz
E-mail: niedziela.lubelska@diecezja.lublin.pl
Adres: Kuria Metropolitalna, ul. Prymasa Stefana Wyszyńskiego 2, 20-950 Lublin
Tel. kom.: 607 669 192, tel./fax (81) 743 68 47
Dyżury: pon.-pt. w godz. 9-13
Redakcja częstochowska: Beata Pieczykura, tel. (34) 369 43 85,


Redakcja łódzka: Anna Skopińska (redaktor odpowiedzialny), Dominika Szymańska
E-mail: redakcja.lodz@niedziela.pl
Adres: ul. Ks. I. Skorupki 3, 90-458 Łódź
Tel.: (42) 664 87 52
Dyżury w siedzibie redakcji: pon. i śr. godz. 10-12
Redakcja częstochowska: Ks. Jacek Molka, tel. (34) 369 43 31


Redakcja małopolska: Maria Fortuna-Sudor – redaktor odpowiedzialny, Małgorzata Czekaj, ks. dr Jan Abrahamowicz – asystent kościelny.
E-mail: redakcja.krakow@niedziela.pl
Adres: ul. Bernardyńska 3, 31-034 Kraków
Tel.: (12) 432 81 57, 515 082 902
Dyżury: pon. w godz. 15-17, wt. w godz. 9-13 lub po wcześniejszym telefonicznym uzgodnieniu
Redakcja częstochowska: Jolanta Marszałek, tel. (34) 369 43 25


Redakcja bielska: ks. Piotr Bączek (baczek@niedziela.pl), Mariusz Rzymek (mroll@interia.pl)
E-mail: bielsko@niedziela.pl
Adres: ul. Żeromskiego 5-7, 43-300 Bielsko-Biała
Tel.: (33) 819 06 20
Redakcja częstochowska: Ks. Jacek Molka, tel. (34) 369 43 31


Redakcja podlaska: ks. Marcin Gołębiewski (redaktor odpowiedzialny), Monika Kanabrodzka
E-mail: info@drohiczynska.pl
Adres: ul. Kościelna 10, 17-312 Drohiczyn
Tel./fax: (85) 656 57 54
Dyżury: pon., wt., pt. w godz. 8.30-13.30
Redakcja częstochowska: Beata Włoga, tel. (34) 369 43 28


Redakcja przemyska: ks. Zbigniew Suchy (redaktor odpowiedzialny), Romana Trojniarz
E-mail: niedziela-przemysl@sponsor.com.pl, starszy@sponsor.com.pl
Adres: pl. Katedralny 4 A, 37-700 Przemyśl
Tel.: (16) 676 06 00, 601 855 100
Dyżury: godz. 9-13
Redakcja częstochowska: Anna Cichobłazińska, tel. (34) 369 43 70


Redakcja rzeszowska: ks. Józef Kula (redaktor odpowiedzialny), s. Hieronima Janicka,
Adres: ul. Zamkowa 4, 35-032 Rzeszów
Tel./fax: (17) 852 52 74,
E-mail: niedzielapld@op.pl
Dyżury: pon.-pt. w godz. 10-12
Redakcja częstochowska: Ewa Oset (edycja.rzeszow@niedziela.pl), tel. (34) 369 43 30


Redakcja sandomierska: ks. dr Wojciech Kania (redaktor odpowiedzialny)
E-mail: kania.wojciech@gmail.com
sandomierz@niedziela.pl
Tel. 505 288 398
Redakcja częstochowska: Ks. Jacek Molka (biblia@niedziela.pl), tel. (34) 369 43 31


Redakcja sosnowiecka: ks. Tomasz Zmarzły (redaktor odpowiedzialny)
E-mail: tzmarzly@wp.pl
Adres: ul. Wawel 19, 41-200 Sosnowiec
Tel.: (32) 293 51 51 (Kuria), tel. (32) 266 97 47 (Redakcja)
Redakcja częstochowska: Marzena Cyfert, tel. (34) 369 43 04


Redakcja świdnicka: ks. Wojciech Baliński (redaktor prowadzący edycję)
E-mail: swidnica@niedziela.pl
Adres: ul. Kościuszki 4, 58-150 Strzegom
Redakcja częstochowska: Julia A. Lewandowska (edycja.swidnica@niedziela.pl), tel. (34) 369 43 25

Dyżur telefoniczny: 602-336-086


Redakcja warszawska: Artur Stelmasiak (redaktor odpowiedzialny),
Wojciech Dudkiewicz, Andrzej Tarwid, Magdalena Kowalewska, dr Łukasz Krzysztofka
Asystent kościelny: ks. dr Janusz Bodzon
E-mail: warszawa@niedziela.pl
Dyżur w siedzibie redakcji: wt. 14-17; śr. 10-14
Adres: ul. Długa 29, lok 229, 00-238 Warszawa
Tel.: (22) 635 90 69
Dyżur telefoniczny: pon.-pt. 10-17, tel. 600 340 635
Redakcja częstochowska: Katarzyna Woynarowska, tel. (34) 369 43 16


Redakcja wrocławska: Agnieszka Bugała - kierownik edycji, tel. 661 679 790, e-mail: agnieszka.bugala@niedziela.pl, Anna Majowicz, Agata Pieszko
Adres: ul. Katedralna 3 (I piętro), 50-328 Wrocław
Redakcja częstochowska: Sławomir Błaut (dolnoslaska@niedziela.pl), tel. (34) 369 43 85


Redakcja zamojsko-lubaczowska:
Ks. Krzysztof Hawro (redaktor odpowiedzialny), Ewa Monastyrska
E-mail: niedziela_zamojska@pro.onet.pl
Adres: ul. Zamoyskiego 1, 22-400 Zamość
Tel.: 783 596 040
Redakcja częstochowska: Sławomir Błaut, tel. (34) 369 43 85


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tuchów: Na drodze do wolności ze św. Markiem

2019-11-18 09:17

Aleksander Ćwik CSsR

15 listopada br. w tuchowskiej bazylice odbyło się kolejne czuwanie młodzieżowe z serii „Droga wewnętrzna”. Tym razem młodym patronował św. Marek Ewangelista.

Aleksander Ćwik CSsR

"Droga do wolności" była tematem przewodnim listopadowego spotkania. Konferencję do zgromadzonych wygłosił o. Paweł Zyskowski CSsR – duszpasterz tuchowskiego sanktuarium.

Spotkanie rozpoczęła wspólna Eucharystia, podczas której celebrans, nawiązując do czytań, przypomniał, że każde dzieło, jakie możemy podziwiać świadczy o jego stwórcy. Mądry człowiek nie zatrzymuje się na samym dziele, chociażby było najpiękniejsze, ale robi krok dalej i zastanawia się, kto mógł je stworzyć.

Następnie miała miejsce liturgia słowa, podczas której diakon odczytał fragment Ewangelii wg św. Marka opowiadający o kobiecie cierpiącej na krwotok. Ojciec Paweł zwrócił uwagę, iż często przeżywamy różne choroby. Męczymy się, nierzadko latami, z naszymi nałogami czy słabościami. Musimy zachować się jak bohaterka Ewangelii. Dotknąć się szaty Jezusa i zaufać, że On ma moc, by nas uzdrowić.

Nie mogło zabraknąć również wspólnego spotkania na jadalni pielgrzyma, gdzie jak zwykle można było zamienić kilka słów w gronie przyjaciół i znajomych.

Czuwanie zakończyło się adoracją w duchu Taizé, podczas której każdy mógł wpatrywać się w Jezusa i zawierzyć mu samego siebie i swoje życie.

Kolejne czuwanie planowane jest na 20 grudnia br., a tematem przewodnim będzie Brama do Życia.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem