Reklama

Odświeżony? Działaj!

2015-03-12 11:54

Ks. Michał Marczak
Edycja podlaska 11/2015, str. 7

Ks. Michał Marczak

To hasło rekolekcji, które młodzież z parafii pw. Matki Bożej z Góry Karmel przeżywała od 20 do 22 lutego w Betanii u Sióstr Urszulanek w Nurcu Stacji

Rekolekcje rozpoczęliśmy konferencją, podczas której ks. Michał Marczak mówił nam, czym jest odpowiedzialność, odpowiedzialność za to, kim jestem. Następnie ruszyliśmy z Jezusem Drogą Krzyżową, podczas której każdy z uczestników miał możliwość dźwigania krzyża razem z naszym Panem.

Sobota była bardzo aktywna. Oprócz modlitwy Jutrznią, Nieszporami, „nocną” Mszą św. mieliśmy czas na indywidualne spotkanie z Chrystusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie i czas na spotkanie w sakramencie pokuty i pojednania. Tego dnia wysłuchaliśmy dwóch konferencji, jedną dotyczącą odpowiedzialności za to, co robimy, którą wygłosił ks. Michał Marczak, drugą o odpowiedzialności za swoje słowa i czyny wygłoszoną przez ks. Daniela Jankowskiego.

W niedzielę o godz. 7 spotkaliśmy się w kaplicy, aby dzień rozpocząć od spotkania z Chrystusem w Eucharystii. Jaką mamy refleksję? Jak minęły nam te rekolekcje?

Reklama

Oto wypowiedzi niektórych uczestników:

– Te rekolekcje były moimi pierwszymi do młodzieży i muszę powiedzieć, że były dobre. Bardzo ważne jest, aby młodzi mieli czas na przebywanie z Jezusem i rozważanie konkretnych treści. Myślę, że wszyscy skorzystali. (ks. Michał)

– Rekolekcje wielkopostne to szczególny czas. Czas próby, nauki i przygotowania do spotkania z Jezusem Zmartwychwstałym. Podczas tych rekolekcji najbardziej trafiły do mnie słowa naszych księży rekolekcjonistów dotyczące tego, czym jest odpowiedzialność za wypowiadane przez nas słowa, i tego, jak ogromna jest wartość modlitwy. To dało dużo do myślenia, ale dla mnie momentem kulminacyjnym było przystąpienie do sakramentu pokuty i pojednania. Teraz, po powrocie do domu, ważna będzie praca w codzienności i rozwijanie tego, co rozpoczęło się w tym szczególnym czasie, aby owoce były widoczne. Bez wątpienia mogę stwierdzić, że te rekolekcje pozwoliły dobrze rozpocząć okres Wielkiego Postu. (Edyta)

– Rekolekcje przeżyłem wśród ludzi, z którymi mogłem modlić się, śmiać, dzielić się tym, co najlepsze w nas. Jestem zadowolony ze spędzonego czasu. Podczas rekolekcji mogłem wyciszyć się. Mam nadzieję, że ten czas wyda we mnie bogate owoce. Nauczyłem się, że jesteśmy odpowiedzialni za swoje słowa. Mam nadzieję, że jeszcze będę mógł wziąć udział w rekolekcjach. (Tomasz)

– Według mnie, rekolekcje te były okazją do spotkania z Bogiem, a także do naładowania baterii. Konferencje pozwoliły nam na pogłębienie tematu odpowiedzialności. Adoracja Najświętszego Sakramentu była dla mnie czasem na intymną rozmowę z Bogiem. Oby nasze rekolekcyjne rozmyślania przyniosły jak największe owoce. (Jakub)

– Dzięki rekolekcjom zdałam sobie sprawę z tego, że często raniłam ludzi, chociaż nie byłam tego świadoma, i też trochę się wyciszyłam. (Natalia)

Dzięki niech będą Bogu w Trójcy Jedynemu za ten czas rekolekcji; za rekolekcjonistów ks. Michała i ks. Daniela; za urszulanki s. Marię i s. Katarzynę, które nas przyjęły i się za nas modliły; za kleryków Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie, którzy otaczali nas modlitwą; dziękujemy też ks. Henrykowi Polakowi za modlitwę i wsparcie finansowe oraz naszym bliskim – rodzicom i rodzeństwu za pomoc.

Tagi:
rekolekcje

Reklama

Tydzień dla Rodziny - Dialogi Małżeńskie

2019-05-29 12:40

Anna Majowicz

Fundacja dla Rodziny zaprasza do wzięcia udziału w rekolekcjach prowadzonych metodą dialogową. – Celem tygodniowych rekolekcji jest odnowienie i pogłębienie relacji małżeńskich i rodzicielskich – zachęca Andrzej Cwynar, prezes fundacji.

mat. prasowe

GDZIE: Międzywodzie (nad morzem), ul. Poprzeczna 5

KIEDY: 27 lipca - 3 sierpnia 2019 r.

DLA KOGO: Dla rodzin, które wciąż i nieustannie chcą przeżywać ze sobą przygodę!

Szczegółowe informacje na stronie: https://dlarodziny.eu/tydzien-dla-rodziny/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje dziecko nie chce chodzić do kościoła

2019-07-10 09:40


Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 10-13

„Nasze dziecko odwróciło się od Pana Boga i od Kościoła”.
Nikt nie zdoła policzyć, w ilu domach z ust rodziców, babć i dziadków da się usłyszeć tę bolesną skargę. Wychowywali swe latorośle, jak umieli, przynieśli do chrztu, przygotowali do I Komunii św., do bierzmowania – i oto nagle słyszą:
„Wypisuję się z Kościoła”, „Jestem niewierzący”, „Jestem dorosły, to moja sprawa, nie wtrącajcie się”.
Do tych deklaracji mogą jeszcze dochodzić agresja wobec Kościoła (czytaj: duchowieństwa), przystępowanie do sekt, życie bez sakramentalnego małżeństwa, związki homoseksualne...

©Cheryl Casey – stock.adobe.com

Joanna Krawczyńska, matka dorosłego syna

Problem się pojawił, gdy syn wyjechał na studia do dużego ośrodka akademickiego. Miałam nadzieję, że ten czas będzie dla niego etapem autentycznego rozwoju, także w wierze. że zaangażuje się w duszpasterstwo akademickie. Polecaliśmy mu z mężem wspólnotę, w której w czasach studenckich się poznaliśmy. W naszej rodzinie był to częsty temat wspomnień z okresu młodości – czasu pieszych pielgrzymek, ŚDM z papieżem Janem Pawłem II. Spodziewaliśmy się, że nasz syn znajdzie dla siebie wspólnotę, a tam... może przyszłą towarzyszkę życia. Tymczasem on nie odnalazł się w duszpasterstwie akademickim z różnych powodów. Próbował też sił w kościelnym wolontariacie, ale bez skutku. Gdy przyjeżdżał do domu, próbowałam go wypytywać, zachęcać, ale dostrzegłam, że te tematy zupełnie go nie interesują. Zaczęłam podejrzewać, że gdy zostaje na miejscu studiów na weekend, to w niedziele nie chodzi do kościoła. Aż któregoś dnia oświadczył, że nie pójdzie z nami w niedzielę na Mszę św., bo „on w Kościele nic dla siebie nie odnajduje i nie ma potrzeby tam chodzić”. Nie mogłam się z tym pogodzić, wciąż pytałam, co się stało – nasz syn, ministrant, lektor, absolwent szkoły katolickiej, odrzuca dziś Kościół. Gdzie popełniliśmy błąd? Może łatwiej by było, gdyby podał jakieś konkretne zarzuty, które można byłoby odeprzeć, podyskutować, wytłumaczyć...

Zaproponowałam, aby porozmawiał z zaprzyjaźnionym z księdzem, wiedziałam, że ma do niego zaufanie. Rozmawiali nawet niejeden raz. Początkowo udało się księdzu nakłonić naszego syna do odbycia spowiedzi. Ale po pewnym czasie wszystko wróciło.

Najpierw problem dusiłam w sobie, nie chciałam o tym mówić głośno. Nie było to trudne, gdyż syn rzadko przyjeżdżał. Zaczęły mnie dręczyć wyrzuty sumienia. Choć nie jest to mój grzech bezpośredni, czułam, że muszę go wyznać na spowiedzi. Spowiednik poradził mi, by synowi przypominać, że się za niego modlimy. Często się zdarza, gdy młodzi ludzie wyjeżdżają na studia, wydaje im się, że cały świat do nich należy. Po studiach, gdy pojawiają się problemy z pracą, z mieszkaniem, wracają i zaczynają szukać pomocy u Pana Boga. Ksiądz radził, by problem po prostu przeczekać i przemodlić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Francja: od 25 lat wspólnotę braci z Taizé wspierają urszulanki z Polski

2019-07-17 19:36

(KAI/VaticanNews) / Taizé

Od ćwierć wieku pracują na wzgórzu w Taizé urszulanki Serca Jezusa Konającego z Polski. Za ich posługę podziękował im przeor wspólnoty, brat Alois. Swoją wdzięczność każdego tygodnia wyraża też młodzież, z którą pracują siostry.

Łukasz Krzysztofka

Pracujący w Taizé od wielu lat polski kapłan brat Marek przypomniał, że przybycie sióstr urszulanek było związane z potrzebą wspierania jego jako jedynego wówczas brata z Polski, by można było przyjąć liczne grupy młodych. Zaprosił je założyciel wspólnoty brat Roger, który bardzo liczył na to, że uda się znaleźć odważne zakonnice, które zechciałyby przyjechać do Taizé. Bardzo je polubił i wspierał, nalegając jednocześnie, by nosiły strój zakonny, żeby było wiadomo, że są to siostry z Polski.

W rozmowie z Radiem Watykańskim siostra Grażyna zaznaczyła, że chociaż początkowo urszulanki służyły głównie Polakom i osobom z Europy Środkowo-Wschodniej, to z czasem objęły swoimi działaniami także mieszkańców innych krajów. "Stopniowo nasza misja się zmieniała, ale cały czas jesteśmy nastawione na służenie młodym i słuchanie ich. Towarzyszymy dziewczętom z różnych krajów, w zależności od tego, jakimi językami mówimy. Zdarza się niekiedy, że dziewczęta, które w Taizé poznały urszulanki, wstępują do tego zgromadzenia" – powiedziała siostra Ania. Dodała, że ona sama właśnie w Taizé poznała urszulanki "i tu rozeznawałam moją drogę i, jak widać, jestem w zgromadzeniu".

W ciągu dwudziestu pięciu lat na wzgórzu w Taizé pracowało kilkanaście urszulanek. Dla życia każdej z nich doświadczenie to było bardzo istotne. Także braciom ze wspólnoty i wielu ludziom młodym nie sposób sobie wyobrazić życia w tym miejscu bez ich obecności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem