Reklama

Życie jest cudem

2015-03-17 13:41

Katarzyna Woynarowska
Niedziela Ogólnopolska 12/2015, str. 18-19

pixabay.com

Blisko 3 mln Polaków stara się o dziecko, co oznacza, że jest to już problem społeczny. Wpływ na to mają zmiany obyczajowe, coraz późniejsze macierzyństwo, ale także cywilizacja, nasz styl życia, a nawet medykamenty, które Polacy łykają garściami

Bezpłodność lub problemy z poczęciem nowego życia dotykają w równym stopniu mężczyzn, jak i kobiety. Samo leczenie jest trudne i słabo refundowane. Ludzie jednak walczą o poczęcie z wielką determinacją. I jak jeden mąż mówią, że jest ono święte, że jest cudem. Tak jak Ania i Robert.

Najpierw nie chcą rozmawiać. – To zbyt intymne i prywatne – mówią. Nie chodzi też o wstyd czy skrępowanie. Raczej o nastawienie otoczenia. To ciągłe żałowanie albo litowanie się, a bywa, że szeptanie za plecami o winie i karze. Anka i Robert proszą więc o dyskrecję, bo mają już dość komentarzy w rodzinie na temat ich bezdzietności albo np. ukrywania faktu narodzin u krewniaczki, żeby im nie było przykro.

Ania: – 8 lat starań o dziecko. 8 lat leczenia, czasem bolesnego. Wiele upokorzeń i lekarskich stwierdzeń w stylu: „Coś z wami jest nie tak”. Brałam leki, które mogły rozwalić mi wątrobę i pomieszać w głowie. Bywało, że miesiącami czułam się fatalnie. I nic. Kliniki, znani specjaliści, ciągle nowe badania, coraz dokładniejsze. Oczekiwanie, nadzieja, rozczarowanie. Byłam zmęczona tym nieustającym napięciem. Dwa razy przeżyliśmy stratę. Myślałam, tak się nie da żyć. Patrzyłam na kobiety z niemowlakami na rękach i chciało mi się wyć. Co ja będę więcej opowiadać? Tylko ktoś, kto przeszedł przez takie piekło, wie, ile jesteśmy w stanie zrobić, ile zaryzykować, jak wiele stracić, żeby dać początek nowemu życiu.

Reklama

Robert: – Kilku lekarzy proponowało nam in vitro. Odmówiliśmy z wiadomych względów. Jeden stwierdził, że skoro tak, to powinniśmy spróbować ziołolecznictwa, bo medycyna klasyczna nie ma nam już nic do zaoferowania...

Ania: – Odpuściliśmy. I wtedy, mówię szczerze, dopiero wtedy, gdy zawiodło nas niemal wszystko, zwróciliśmy się z mężem do Pana Boga. Wcześniej nie byłam specjalnie pobożna, więc pomyślałam, że łatwo nie będzie. Czułam jednak, że modlitwa ma swoją siłę. Jakąś ponadludzką moc, która buduje człowieka od środka. Nie sądziłam, że nagle doznam jakiejś iluminacji, nic z tych rzeczy. Ale przypomniałam sobie pewną przypowieść zasłyszaną wiele lat temu. O tym, czym jest prawdziwa wiara – przypomina ona modlitwę człowieka wiszącego nad przepaścią, który trzyma się skały poranionymi palcami. On nie modli się o to, by aniołowie przybyli i go z tej przepaści wyciągnęli. On prosi o siłę dla swoich mdlejących już palców. Żeby spróbować jeszcze raz. Tak jak my...

Robert: – A ja podszedłem do sprawy po męsku. Modliłem się tak: „Panie Boże, albo grubo, albo wcale”. Prosiłem o dzieci, bo one ustawią prawidłowo priorytety w rodzinie. Uważamy oboje, że ma ona swój głęboki sens, jeśli wychowuje dzieci. To czyni ją czymś więcej niż związkiem dwojga dorosłych ludzi. Przepraszam wszystkich bezdzietnych, ale sam taki jestem, więc mam prawo. Tak więc jeśli człowiek tak bardzo czegoś pragnie jak ja potomstwa, potrafi tę myśl przekuć na każdą chwilę dnia. Powiedzieliśmy sobie, że póki starczy nam sił, będziemy starać się o własne potomstwo. Mieliśmy także plan B, czyli adopcję. I nadszedł na nią czas, bo widziałem, jak Anka niknie w oczach, jakby się zapadała w sobie. To organizm kobiety jest obciążony w trakcie tej walki o poczęcie nowego życia. Zgłosiliśmy się do ośrodka adopcyjnego, przeszliśmy szkolenia, odbyliśmy wiele rozmów. Nawet uznano nas za superkandydatów na rodziców. W Polsce czas oczekiwania na dziecko nie jest jakoś bardzo długi, a my wyraziliśmy gotowość zaopiekowania się choćby i chorym maleństwem. Jesteśmy dość zamożni, więc ewentualne leczenie, także za granicą, nie byłoby przeszkodą. Zresztą wtedy byliśmy już bliżej Pana Boga, wiele spraw nam się powyjaśniało.

Ania: – Pani z ośrodka powiadomiła nas, że jest w innym mieście kilkudniowa dziewczynka, niestety z wodogłowiem i nikt jej pewnie nie zechce. Pamiętam, że bardzo podziałało na mnie to określenie – że nikt jej nie zechce. Jak to nikt? My chcieliśmy! W momencie dostaliśmy skrzydeł. Pani Ola powiedziała nam, że możemy jechać po małą nawet za kilka dni – jak tylko lekarze zdecydują się ją wypisać ze szpitala. Formalności adopcyjne trwają co prawda trzy tygodnie, ale często dzieci przeznaczone do adopcji trafiają do nowej rodziny szybciej.

Robert: – Wiedziałem, czułem, że za łatwo poszło. Minęliśmy się na korytarzu z młodą kobietą niosącą w ramionach zawiniątko. Nasza pani z ośrodka powitała nas z taką miną, że już wiedziałem, kim była tamta rozpromieniona dziewczyna.

Ania: – Matka biologiczna zawsze ma większe prawa, to zrozumiałe. Była panną i to rodzice zdecydowali, że nie oddadzą wnuczki. Skądinąd piękny gest, ale nam się świat zawalił...

Robert: – Jeden z lekarzy powiedział nam, że w przypadku 10 proc. małżeństw mających trudność z poczęciem dziecka nie można ustalić przyczyn. Nie są bezpłodni, psychika też w porządku, a dzieci – ani śladu.

Ania: – Przeryczałam jakiś czas, a potem zaczęłam się brać w garść. Powolutku. Toczyliśmy przecież nieustanny bój o życie, w tym o sens własnego istnienia, i jedynie w Bogu znajdowaliśmy ulgę. Pragnęłam towarzystwa ludzi z podobnymi doświadczeniami. Dopiero w Internecie znaleźliśmy wiele miejsc, w których ludzie po przejściach modlą się o siebie nawzajem – w intencji doczekania się potomstwa. Przeczytałam wiele historii z dobrym zakończeniem. Dają otuchę i nadzieję, a to jest bezcenne.

Robert: – Działamy na dwa fronty. To nowa strategia. Szukamy ratunku w medycynie, tym razem w naprotechnologii. I modlimy się. Modlimy się sami i razem z ludźmi z całej Polski. Zaprosiliśmy też do naszego kółeczka rodzinę, przyjaciół, niektórych znajomych. Wzruszające jest, że modlą się za nas zupełnie obcy ludzie.

Ania: – Cud życia nam się przydarzy... Wierzymy w to mocno.

* * *

Modlimy się za małżeństwa, które starają się o potomstwo. W pierwszą sobotę miesiąca w Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze odprawiana jest Msza św. w intencjach przyniesionych przez redakcję Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. Wiedząc, jak wielkim dramatem dla wielu małżonków jest problem z doczekaniem się potomstwa, chcemy podczas tej Mszy św. modlić się o liczne i zdrowe dzieci dla naszych Czytelników. Na ołtarzu Pani Jasnogórskiej będziemy wtedy składać e-maile i listy zawierające prośby o dzieci. Aby poznać szczegóły, wystarczy wejść na naszą stronę internetową: www.niedziela.pl.

* * *

Inne wspólnoty modlące się za małżonków oczekujących potomstwa:
Wspólnota Miłości i Miłosierdzia Jezusa: www.mimj.pl/badzcie-plodni-i-rozmnazajcie-sie;
Franciszkańska3: Proszę o modlitwę: www.franciszkanska3.pl;
Licheń: www.lichen.pl/pl/318/modlitwa_o_poczecie_dziecka;
Jasna Góra: www.radiojasnagora.pl – „Księga Apelowa”: ksiega.apelowa@radiojasnagora.pl

Tagi:
życie

Łączy nas życie

2019-04-30 09:13

Małgorzata Bartas-Witan
Niedziela Ogólnopolska 18/2019, str. 25

©Romolo Tavani - stock.adobe.com

Z myślą o wszystkich, którzy chcą promować w swoich parafiach, wspólnotach, rodzinach czy na katechezie Duchową Adopcję Dziecka Poczętego, udostępniona została nowa strona internetowa: www.duchowaadopcja.pl.

Celem strony – stworzonej z inicjatywy Krajowego Duszpasterstwa Rodzin, pod patronatem Konferencji Episkopatu Polski – jest jak najszersze rozpropagowanie tej formy modlitwy w intencji nienarodzonych dzieci, ich matek, ojców, rodzin...

Twórcy strony, czując szczególne przynaglenie do włączania dzieci i młodzieży w modlitewną ochronę ich bezbronnych braci i sióstr, udostępnili wiele materiałów i świadectw będących cenną pomocą dla rodziców, katechetów i liderów wspólnot, aby Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego mogła stać się formą zaangażowania i formacji najmłodszych. Aplikacje na telefon: Mali Pomocnicy Boga (dla dzieci), Powerbank for Life (dla młodzieży) czy Adoptuj Życie to konkretna pomoc w głębokim przeżyciu czasu modlitwy. Na: www.duchowaadopcja.pl również duszpasterze znajdą wiele pomocnych materiałów do przygotowania i przeprowadzenia przyrzeczeń duchowej adopcji w parafii – nie tylko w święto Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, ale również w inne święta maryjne, w trakcie rekolekcji, odpustów i misji parafialnych. Gotowe do wydruku plakaty, ulotki, propozycje konferencji czy modlitwy wiernych mogą być wykorzystane zarówno w parafii, jak też w szkołach i wspólnotach.

W czasie gdy ludzkie życie wymaga szczególnej ochrony, gdyż atak na najbardziej bezbronnych jest wyjątkowo silny, Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego stanowi modlitewny parasol otwarty nad zagrożonym aborcją dzieckiem i jego rodziną. Dziewięciomiesięczne zobowiązanie do codziennej modlitwy różańcowej (dziesiątką Różańca) w intencji nieznanego dziecka zagrożonego zagładą w Polsce po raz pierwszy zostało podjęte 32 lata temu w paulińskim kościele pw. Świętego Ducha przy ul. Długiej w Warszawie. W tym roku – jakby dla przypieczętowania aktualności Dzieła Duchowej Adopcji – kościół zostanie ogłoszony sanktuarium Jasnogórskiej Matki Życia.

Na: www.duchowaadopcja.pl obok praktycznych informacji dotyczących promocji dzieła oraz jego historii osoby stykające się z nim po raz pierwszy znajdą odpowiedzi na takie pytania, jak: Czym jest ta forma działania na rzecz życia? Jak i kiedy można podejmować duchową adopcję? Dlaczego warto – szczególnie teraz? Kto może ją podejmować? Czy to jest temat dla dzieci i młodzieży? Czy i jak mówić o duchowej adopcji w szkole, na katechezie?

Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego jako forma działania pro-life, która koncentruje się na tym, co łączy, a nie na tym, co dzieli, jest w obecnym czasie bardzo potrzebna. Wszystkich łączy bowiem pragnienie życia, do którego każdy ma prawo. I nie tyle chodzi o prawo państwowe czy kościelne, ile o prawo ludzkie. Jego zagwarantowanie w prawie państwowym poprzedza przyznanie go w każdym ludzkim sercu. Przede wszystkim w sercu kobiety. Nie chodzi o przymus rodzenia dzieci, ale o poruszenie serca. Nie o ograniczenie wolności, ale o odkrycie, na czym prawdziwa wolność polega. Aby otworzyć serce na przyjęcie zasadniczej prawdy, że spełnieniem wolności kobiety jest powierzona jej władza rodzenia i ochraniania życia, często bezskuteczne są argumenty racji czy przepisów prawnych, które zawsze mogą być odbierane jako formy przymusu. Przemiany serca może dokonać tylko Bóg i zanoszona do Niego ufna modlitwa. Modlitwa w intencji tych, którzy „teraz widzą niejasno”, szczególnie kobiet walczących o swoje „prawa”, to dany im przekaz: Ja ciebie nie potępiam, ja chcę pomóc. Naprawdę pomóc, a więc nie „usunąć problem”, ale uratować życie. To modlitwa nie tylko dla ludzi wierzących, którzy wiedzą, że powinna ona poprzedzać wszystkie inne formy działań pro-life, ale także dla wszystkich zmęczonych polaryzacją społeczną związaną z prawem do życia nienarodzonych. Warto zapraszać do niej również dzieci i młodzież, ponieważ trwanie przez dziewięć miesięcy na straży życia oprócz radości z ocalenia człowieka daje głębokie zakorzenienie w cywilizacji życia, o której budowanie nieustannie wołał św. Jan Paweł II.

Duchowa Adopcja | Łączy nas życie
www.duchowaadopcja.pl
www.kodr.pl
www.episkopat.pl

Małgorzata Bartas-Witan
Polskie Radio, Familijna Jedynka

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież, który niestrudzenie podążał za swoim Mistrzem

2019-05-18 19:17

Joanna Folfasińska | Archidiecezja Krakowska


Ojciec Święty Jan Paweł II na spacerze w górach Lorenzago, lipiec 1987

- Postawcie na Chrystusa. Zaufajcie Mu. Tylko On ma słowa życia wiecznego. To On jest skałą, na której możemy i powinniśmy budować dom naszego życia. Nikt i nic nie zastąpi nam Jezusa Chrystusa. O tym przypominał nam zawsze i dobitnie Jan Paweł II, a dzisiaj przypomina nam w swoich rodzinnych Wadowicach. - mówił kardynał Stanisław Dziwisz w Kościele Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny Wadowicach, gdzie sprawował Mszę św. z okazji 99. rocznicy urodzin Jana Pawła II. W Eucharystii wzięła udział m.in. młodzież ze szkół i placówek, które noszą imię Świętego Papieża.

W homilii, kardynał zauważył, że 99 lat temu Wadowice były spokojnym miasteczkiem, w którym mieszkańcy cieszyli się z daru odzyskanej wolności. Na horyzoncie pojawiło się widmo bolszewickiego zagrożenia, które powstrzymał „cud nad Wisłą” w 1920 roku. W tym czasie urodził się Karol Wojtyła, przyszły papież i duchowy przywódca świata przełomu drugiego i trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa.

– Znamy drogę osiemdziesięciu pięciu lat życia Karola Wojtyły. Droga ta rozpoczęła się w Wadowicach, a dobiegła kresu 2 kwietnia 2005 roku w Watykanie. Jak on sam powiedział podczas ostatniej wizyty w Wadowicach: „Tu, w tym mieście, w Wadowicach, wszystko się zaczęło. I życie się zaczęło, i szkoła się zaczęła, studia się zaczęły i teatr się zaczął. I kapłaństwo się zaczęło”.

Kardynał przypomniał, że po opuszczeniu Wadowic, Jan Paweł II studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, a w czasie II wojny światowej pracował w kamieniołomie Solvay, gdzie ostatecznie utwierdził się w swoim kapłańskim powołaniu. 16 października 1978 roku został wybrany Biskupem Rzymu i pasterzem całego Kościoła.

– Co sprawiło, że urodzony w Wadowicach człowiek wyrósł na duchowego przywódcę współczesnego świata? W czym tkwi sekret jego niezwykłej, fascynującej osobowości, jego dokonań i niezmordowanej służby? Karol Wojtyła spotkał w swoim życiu niezwykłego Mistrza, a był nim i jest sam Jezus Chrystusem.

Papieski Sekretarz, odnosząc się do Ewangelii, w której zmartwychwstały Jezus trzykrotnie pytał Piotra o miłość, podkreślił, że Jan Paweł II wyznał pod koniec życia, że od początku swojego pontyfikatu odbywał się w jego sercu podobny dialog.

– Jan Paweł II podejmował swoje zadania do końca. Nawet wtedy, gdy opuszczały go siły. Nawet wtedy, gdy już nie mógł mówić. Wtedy, pośrodku cierpienia, doświadczając niemocy, jeszcze bardziej i donioślej przemawiał całą swoją postawą, swoją wiernością, swoim oddaniem Jezusowi Chrystusowi i Jego Kościołowi.

Kardynał zaznaczył, że Ojciec Święty Benedykt XVI i Ojciec Święty Franciszek wynieśli Jana Pawła II do chwały ołtarzy przez beatyfikację i kanonizację, a miliony chrześcijan na całym świecie zwracają się przez jego wstawiennictwo do Boga.

– Św. Jan Paweł II jest obecny w wierze i świadomości współczesnego Kościoła. On cały czas przemawia, naucza i wskazuje drogę.

Kończąc homilię, kardynał zachęcał młodych do poznawania dziedzictwa Świętego Papieża i inspirowania się jego postawą.

– Przed nami nowe wyzwania, nowe zadania. Warto je podejmować, wkraczając w świat ludzi dojrzałych, w świat odpowiedzialności za innych i służby. Warto iść sprawdzoną drogą żarliwej miłości Boga i człowieka – drogą, która przyjmowała kształt służby, i którą szedł patron waszych szkół – św. Jan Paweł II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież: Bóg nas miłuje bardziej niż miłujemy samych siebie

2019-05-19 13:26

tł. st (KAI) / Watykan

Bóg nas miłuje znacznie bardziej niż my miłujemy samych siebie - zapewnił papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę "Regina caeli", jaką odmówił w południe z wiernymi zgromadzonymi na placu św. Piotra w Watykanie. Ojciec Święty pozdrowił też polskich harcerzy, którzy przybyli w towarzystwie Ordynariusza Polowego w 75. rocznicę bitwy pod Monte Cassino.

Grzegorz Gałązka

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia prowadzi nas do Wieczernika, abyśmy modli usłyszeć pewne słowa, które Jezus skierował do uczniów w „mowie pożegnalnej” przed swoją męką. Po obmyciu stóp dwunastu Apostołom mówi do nich: „Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 13,34). W jakim sensie Jezus nazywa to przykazanie „nowym”? Wiemy, że już w Starym Testamencie Bóg nakazał członkom swego ludu, by kochali bliźniego jak siebie samego (por. Kpł 19, 18). Sam Jezus, tym, którzy pytali Go, jakie jest największe przykazanie Prawa, odpowiedział, że pierwszym jest miłować Boga całym sercem, a drugim miłować bliźniego jak siebie samego (por. Mt 22, 38-39).

Co jest zatem nowością tego przykazania, które Jezus powierza swoim uczniom zanim opuścił ten świat? Dawne przykazanie miłości stało się nowym, ponieważ zostało uzupełnione następującym dodatkiem: „jak Ja was umiłowałem”. Cała nowość polega na miłości Jezusa Chrystusa, tej, z jaką oddał za nas swe życie. Chodzi o miłość Boga, powszechną, bezwarunkową i bez granic, która znajduje swój szczyt na krzyżu. W tym momencie najbardziej radykalnego uniżenia i powierzenia się Ojcu, Syn Boży ukazał i dał światu pełnię miłości. Zastanawiając się ponownie nad męką i agonią Chrystusa, uczniowie zrozumieli znaczenie Jego słów: „abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”.

Jezus umiłował nas jako pierwszy, umiłował nas pomimo naszych kruchości, naszych ograniczeń i ludzkich słabości. To On uczynił nas godnymi Jego miłości, która nie zna granic i nigdy się nie kończy. Dając nam nowe przykazanie, prosi nas, abyśmy się wzajemnie miłowali nie tylko i nie tyle naszą miłością, ile Jego miłością, którą Duch Święty wlewa do naszych serc, jeśli błagamy Go z wiarą. W ten sposób - i jedynie w ten sposób - możemy miłować się wzajemnie nie tylko tak, jak sami miłujemy, ale jak On nas umiłował, to jest o wiele więcej. Bóg nas bowiem miłuje znacznie bardziej niż my miłujemy samych siebie. W ten sposób możemy wszędzie upowszechniać ziarno miłości, które odnawia relacje między ludźmi i otwiera perspektywy nadziei. Ta miłość sprawia, że stajemy się nowymi ludźmi, braćmi i siostrami w Panu, i czyni nas nowym Ludem Bożym, Kościołem, w którym wszyscy są powołani, by kochać Chrystusa i w Nim miłować się wzajemnie.

Miłość, która objawia się w krzyżu Chrystusa i do której przeżywania On nas wzywa, jest jedyną siłą, która przemienia nasze serce kamienne w serce z ciała; która czyni nas zdolnymi do miłowania naszych nieprzyjaciół i przebaczania tym, którzy nas skrzywdzili; która sprawia, że postrzegamy drugiego jako obecnego lub przyszłego członka wspólnoty przyjaciół Jezusa; która pobudza nas do dialogu i pomaga nam siebie wysłuchiwać i poznawać się nawzajem. Miłość otwiera nas na innych, stając się podstawą ludzkich relacji. Uzdalnia do przezwyciężania barier naszych własnych słabości i uprzedzeń, tworzy mosty, uczy nowych dróg, wyzwala dynamizm braterstwa. Niech Maryja Dziewica pomaga nam swoim macierzyńskim wstawiennictwem, przyjmować od jej Syna Jezusa dar Jego przykazania, a od Ducha Świętego moc, by realizować je w życiu codziennym.

[po modlitwie:] Drodzy bracia i siostry!

Wczoraj w Madrycie beatyfikowano Marię Guadalupe Ortiz de Landázuri, wierną świecką z Opus Dei, która z radością służyła swoim braciom, łącząc nauczanie i głoszenie Ewangelii. Jej świadectwo jest wzorem dla kobiet chrześcijańskich zaangażowanych w działania społeczne i badania naukowe. Brawa dla nowej błogosławionej!

Serdecznie pozdrawiam was, pielgrzymów z Włoch i z różnych krajów. W szczególności przybyłych z Meksyku, Kalifornii, Haiti; wiernych z Kordoby (Hiszpania) i Viseu (Portugalia); studentów z Pampeluny i Lizbony.

Pozdrawiam Kanoniczki św. Krzyża w stulecie ich założenia; odpowiedzialnych Wspólnoty Sant'Egidio przybyłych z różnych krajów; pielgrzymów polskich, w szczególności harcerzy, w towarzystwie Ordynariusza Polowego, którzy przybyli w 75. rocznicę bitwy pod Monte Cassino.

Pozdrawiam wiernych Biancavilli i Cosenzy; z Pallagorio z chórem; młodzież, która przyjęła bierzmowanie z Senigallii i Campi Bisenzio; chór z San Marzano sul Sarno i San Michele w Bolzano; Szkołę Córek św. Anny w Bolonii i rowerzystów ze szpitala Bambino Gesù.

Wszystkim życzę dobrej niedzieli. Pamiętajcie o mnie w modlitwie. Smacznego obiadu i do widzenia!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem