Reklama

Niedziela Częstochowska

25. ROCZNICA ŚMIERCI

Pozostały owoce Jego świętej służby

Parafia Mstów – 13 km od Częstochowy – w żałobie. Zmarł jej proboszcz – ks. kan. Stanisław Borecki. Miał zaledwie 51 lat. Z 28 lat swojego wzorowego kapłaństwa 12 spędził we Mstowie. Aby poznać jego posługę w Kościele i jego człowieczeństwo, trzeba przede wszystkim udać się do Mstowa

2015-03-31 12:51

Niedziela Ogólnopolska 14/2015, str. 24-27

[ TEMATY ]

wspomnienia

ksiądz

kapłan

Archiwum parafii we Mstowie

Śp. ks. kan. Stanisław Borecki (1939-90)

Myśli sięgają najpierw okresu wcześniejszego, gdy ks. Stanisław Borecki był wikarym w parafii pw. św. Zygmunta w Częstochowie. Właśnie tam miałam łaskę formować się pod wpływem tego wyjątkowego Kapłana. Ks. Stanisław ze starej parafii pw. św. Zygmunta, przy pełnej akceptacji zacnego, mądrego ks. prał. Władysława Gołąba, uczynił parafię młodości.

Przez śpiew do Boga

Wtedy, a także wcześniej, na poprzednich stacjach swojej służby (Praszka, Jawor, Miedźno, Sosnowiec, Wieluń), potrafił doskonale korzystać z jednoczącej mocy śpiewu religijnego. Do organizowanych w parafii chórków przyciągał głównie młodzież – i tę wzorową, i tę trudniejszą, przekorną. W otoczeniu ks. Stanisława ciągle rozbrzmiewał śpiew, który stanowił narzędzie jego pracy dla nieba. Śpiew był modlitwą, śpiew jednoczył, przyciągał nawet wątpiących. Z ks. Stanisławem śpiewano w kościele, w sali katechetycznej, na wakacjach, gdy obowiązkowo każdego roku wyjeżdżał z młodzieżą w góry. Kochał góry. Wyjazdy były organizowane na wzór oaz. Ich atmosfery nie można zapomnieć. Nawet po latach wraca się pamięcią do tych miejsc wspólnej modlitwy, śpiewu, pracy i zwykłej ludzkiej radości. Dla wielu osób dzięki ks. Stanisławowi były to lata szczęśliwej młodości, ale też lata dobrych wyborów życiowych.

Budził powołania

Ks. Stanisław, jako proboszcz we Mstowie od 1978 r., zawsze pamiętał o swojej poprzedniej rodzinie parafialnej. Gdy gościł nas we Mstowie, wspominaliśmy wspólne częstochowskie lata, posługując się określeniami, które na stałe przylgnęły do różnych, teraz już dorosłych, poważnych ludzi. A byli wśród nas: „Stoper” (to obecnie dr hab. Krzysztof Stopka – profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego), „Docent”, dwaj „Kasownicy” i wiele innych, serdecznie wspominanych osób. Oczywiście, ks. Stanisław był „Szefem”. Tak pozostało do końca.

Reklama

Koniecznie należy wspomnieć wzorowe, błyskotliwe katechezy, „mocne” kazania ks. Stanisława. Praca we wszystkich tych formach musiała być wykonywana z perfekcją. Ksiądz był silnym człowiekiem, stawiał wysokie wymagania najpierw sobie, a potem parafianom. Ktoś nazwał to radykalizmem ewangelicznym – w tym przypadku to bardzo trafne określenie. A owoce są widoczne: dobre małżeństwa, które związał stułą jeszcze w parafii św. Zygmunta, dobre, liczne powołania kapłańskie. Do seminariów i klasztorów poszli chłopcy, ale swoje powołania odkryły też dziewczęta. Ci młodzi ludzie byli zawsze blisko ks. Stanisława. Z nim spędzali długie wieczory, byli najbliżej ołtarza podczas Mszy św., wydawało się, że najgłośniej śpiewali, mieli też przywilej prawie po koleżeńsku, z uznaniem, poklepywać swojego „Szefa” po ramieniu. Dojrzewali w jego blasku, przy nim uczyli się czynić wszystko na chwałę Boga i ku pożytkowi bliźnich. Okazało się, że miał dobrą rękę do powołań.

Boży perfekcjonista

A sam ks. Stanisław chciał robić wszystko najlepiej. Chórek, którego był duchowym ojcem, pod okiem profesjonalisty – pana Jana Bożka – przygotowywał się do corocznych koncertów kolęd, wziął też udział w Sacrosongu. A był to naprawdę dobry poziom.

W 1978 r. rozpoczął się kolejny rozdział w służbie Bożej ks. Stanisława. Został skierowany do mstowskiej parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Ten przystojny, elegancki mężczyzna, z mocnym barytonem, z zamiłowaniami intelektualnymi, z poczuciem humoru, do tej pory spędzający wiele czasu na lekturze, rozmowach ze studentami i inteligencją pracującą – nagle znalazł się na wiejskiej parafii. A było tam bardzo dużo do zrobienia. W dodatku w parafii rezydował obłożnie chory ówczesny proboszcz, który wymagał stałej opieki. Ks. Stanisław przyjął ten obowiązek na siebie i osobiście pielęgnował chorego kapłana, jak najlepszy syn, w chwilach ciężkich niedomagań nosił go na rękach. Jednocześnie ratował niszczejący zabytkowy kościół parafialny we Mstowie i rozbudowywał plebanię. Sam na początku mieszkał kątem w prowizorycznym mieszkaniu, ale od razu podbił serca parafian – oczywiście, przede wszystkim młodych. Użył sprawdzonego narzędzia: śpiewu. Najpierw zapraszał do pomocy młodzież częstochowską. Uczestniczyliśmy w Liturgii we mstowskiej świątyni i demonstrowaliśmy, jak powinno się śpiewać w kościele. Mstowiacy tak o tym mówili: „To było zaskoczenie. Młodzież tłoczyła się w prezbiterium, pełno jej było przy ołtarzu. Obrazek w tym kościele do tej pory nieznany”. Bardzo szybko stanęła przy ołtarzu, obok częstochowskiej, mstowska młodzież śpiewająca. Nawet pan Jan przyjeżdżał z Częstochowy, aby uczyć śpiewu, tak jak uczył częstochowską młodzież. Wkrótce zaczął działać następny chórek. A w efekcie powstał duży chór, złożony z dzieci, młodzieży i dorosłych. Oczywiście, we Mstowie też były na Boże Narodzenie wieczory kolęd, które zaszczycał swą obecnością Biskup Częstochowski.

Pan na włościach

Ks. Stanisław od pierwszego dnia swojego pobytu we Mstowie niezmordowanie działał, pełen entuzjazmu. Ten „Pan na włościach”, jak żartobliwie nazywali go młodzi ludzie, ciężko pracował, robił dosłownie wszystko. Pierwszy wstawał, ostatni udawał się na spoczynek – wspominają wikariusze. Dokąd mu siły pozwalały, odprawiał pierwszą poranną Mszę św., palił w kotłowni, oporządzał gospodarstwo. Był nie tylko gorliwym, mądrym kapłanem i duszpasterzem, uwielbianym i kochanym przez parafian, ale też doskonałym gospodarzem. Pierwszy w kościele, pierwszy w sali katechetycznej, ale też pierwszy na budowie czy w polu. Prawdę powiedział bp Stanisław Nowak, że ręce ks. Boreckiego były szorstkie od pracy. Prowadził przy parafii gospodarstwo z inwentarzem po to, aby wyżywić pielgrzymów, którzy przez prawie pół roku (od maja do września) w drodze na Jasną Górę zatrzymują się na ostatni nocleg we Mstowie. Domy i serca mstowiaków – otwarte. Gościnna plebania – otwarta. Bywało, że na mstowskiej plebanii trzeba było przygotować 300 i więcej obiadów dziennie.

A panowała tam prawdziwie rodzinna atmosfera. Ks. Stanisław i jego wikariusze w swoich pokojach na piętrze tylko spali. Cały dzień wszyscy byli do dyspozycji wiernych. Plebania tętniła życiem – mstowscy gospodarze chętnie pomagający Księdzu, młodzież przychodząca nie tylko do kościoła, na chór czy lekcje religii, ale również po to, aby pobyć na plebanii. Tam poznawali inny kształt życia – tam uczyli się Boga, Ojczyzny, człowieka. Często przyjeżdżali do Mstowa także księża z innych parafii.

Wzajemna wierność

Teraz, gdy ks. Stanisława nie ma już wśród żywych, plebania w dalszym ciągu jest pełna ludzi jak kościół podczas Liturgii. Wydaje się, że proboszcz jest obecny, że zaraz przyjdzie z podwórza czy z sali katechetycznej. Każde miejsce jest pełne tego silnego, zdecydowanego, wymagającego, a jednocześnie radosnego męża Bożego, który w każdej chwili swojego życia cieszył się łaską kapłaństwa. Żył cudowną przemianą parafian, tak gorliwie garnących się do Kościoła. Dali temu wyraz, gdy w dniu pogrzebu bardzo licznie przyjęli Komunię św. – trzeba było ją rozdzielać nawet wokół kościoła.

Proboszcz też został im wierny do końca. W ostatnich miesiącach życia, po dwóch zawałach, przeżywał prawdziwy lęk Ogrójca. Wtedy wyraził swą wolę, aby po śmierci spocząć na mstowskim cmentarzu. Tak bardzo kochał swoją matkę, rodzeństwo i całą rodzinę, tak bardzo kochał rodzinne Starokrzepice. Pragnął jednak w dalszym ciągu należeć przede wszystkim do Kościoła, dlatego spoczął w mogile we Mstowie, blisko swoich parafian, wśród których pełnił świętą służbę. Tak aktywnie, tak szybko żył, aby prowadzić ich do Boga...

Odszedł w pędzie działania

Życie kapłańskie ks. kan. Stanisława Boreckiego to nie tylko parafia Mstów, nie tylko obsługa wybudowanych przez niego kościołów i kaplic (ostatnio w pobliskim Koninie). Ze względu na ogromne walory duchowe, intelektualne i zdolności organizacyjne był pomocnikiem biskupów częstochowskich jako dziekan Regionu Częstochowskiego II, pracował też jako sekretarz Rady Kapłańskiej. Gdy bp Stanisław Nowak, bp Miłosław Kołodziejczyk, kapłani (w liczbie ok. 200), mstowiacy i wierni z innych parafii, w których pracował wcześniej ks. Stanisław, pochylili się nad jego trumną i odprowadzali go 10 kwietnia 1990 r. na wieczny spoczynek, nie tylko modlili się za spokój duszy Zmarłego, ale także dziękowali. Były to chwile ogromnej wdzięczności za dzieła, których zdążył dokonać w swoim krótkim życiu. Tak szybko żył, tak szybko umarł, w pędzie działania. Tak bardzo kochał życie. Tyle jeszcze miał planów, tyle prac rozpoczął. Widocznie, mając świadomość śmiertelnego zagrożenia, bardzo się spieszył. Niezmordowany w pełnieniu dobra. A natrudził się i nacierpiał na tej ziemi... Zostawił parafię rozmodloną, rozśpiewaną. Niejedna wielkomiejska parafia może pozazdrościć tego duszpasterskiego rozmachu. Zostawił Kościołowi młode powołania z mstowskiej parafii (aż siedem!). Umiał porywać dla Boga.

Wzór dla kapłanów

Wiele słów, które zostały tutaj utrwalone, wypowiedział w mowie pogrzebowej bp Stanisław Nowak, który przeżywa przedwczesną śmierć ks. kan. Stanisława Boreckiego jako osobistą żałobę i żałobę całej diecezji częstochowskiej, a zarazem żałobę Kościoła powszechnego. Ksiądz Biskup powiedział, że zmarły Kapłan ze Mstowa może być dla całej ojczyzny wzorem gorliwego, utrudzonego człowieka pracy. Umarł w czasie, gdy takich wyrazistych wzorów tak bardzo potrzeba, gdy Polska dźwiga się ze słabości.

Tyle jeszcze należałoby napisać... Iluż księży prosiło o wyrażenie ich bólu z powodu utraty Kolegi Kapłana, który wprowadzał ich na drogi gorliwej pracy duszpasterskiej. Może Zmarły nie wiedział, że jego katechezy i porywające kazania były wzorem szczególnie dla młodych księży.

Cierpią wierni, którzy utracili swojego przewodnika duchowego. Cierpi matka ks. Stanisława, która już drugiego syna odprowadziła do grobu. Cierpią siostry i bracia z rodzinami. Łączymy się w tym bólu. Pozostały owoce jego ziemskiej, świętej służby. W nich jest obecny, po nich go poznajemy.

Świadectwo

Głębokie świadectwo o zmarłym Proboszczu przekazał kleryk jezuickiego seminarium Zbigniew Szymczyk, prowadzony przez ks. Stanisława do progów seminarium. Jest to świadectwo o ewangelicznym radykalizmie kapłana kochającego cały Kościół. A konkretnie wyraziło się to w umiłowaniu parafii. „Był o nas zazdrosny w Pawłowym stylu i w taki sam sposób przywiązany do miejsca posłania, któremu poświęcił całe swoje siły i zdolności, bo do końca chciał wypełnić wolę Bożą. Obumierające ziarno rodzi życie. Ziarno spełnia się w wyniszczeniu siebie dla nowego życia. Taka jest dynamika życia człowieka, tak też wygląda dynamika kapłańskiego powołania. Teraz nasz ks. Stanisław kazałby zwrócić wzrok na nowe życie w Panu”.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ostatnie pożegnanie ks. prał. Stanisława Pasyka

2020-01-23 10:14

[ TEMATY ]

kapłan

pogrzeb

Świdnica

ks. Mirosław Benedyk

Msza św. pogrzebowa ks. prał. Stanisława Pasyka

Odszedł wyjątkowy kapłan, który wycisnął piętno swej posługi pasterskiej i proboszczowskiej posługując przez blisko 35 lat w parafii pw. Św. Józefa Oblubieńca NMP w Świdnicy. Ta śmierć poruszyła wielu świdniczan, bowiem ks. Prałat wpisał się wyraźnie w najnowsze półwiecze historii tego miasta.

Tłumy wiernych zgromadzonych w kościele NMP Królowej Polski na Osiedlu Młodych Świdnicy, żegnało wielkiego kapłana.

- Drogi księże prałacie Stanisławie, przychodzi czas dla mnie jako pierwszego biskupa świdnickiego, dla wszystkich tu obecnych kapłanów i dla mieszkańców Świdnicy, wybija dla nas wszystkich godzina pożegnania ciebie przed złożeniem cię do świdnickiej, cmentarnej ziemi, abyś oczekiwał tu na końcowe zmartwychwstanie. Cóż mamy ci powiedzieć w tej szczególnej chwili rozstania się tu, na ziemi, z tobą? Najpierw wyrażamy radość, że powróciłeś do nas z tarnowskiej rodzinnej ziemi, tu, gdzie jest twoja rodzina parafialna, której służyłeś 35 lat., tu, gdzie spędziłeś w sumie prawie połowę swego życia. Upracowany, odważny, energiczny i dobry Pasterzu, po trudach ziemskiego życia , spoczywaj w pokoju w niebieskim domu. Do zobaczenia już w wieczności – tymi słowami żegnał zmarłego kapłana bp Ignacy Dec.

ks. Mirosław Benedyk

Bp Ignacy Dec okadza trumnę z ciałem zmarłego kapłana


Podziękowania złożyli także: o. Dariusz Laskowski, paulin, aktualny proboszcz par. Św. Józefa wraz przedstawicielką rady parafialnej, ks. pallotyn Mieczysław Żemojcin, pierwszy z powołanych do kapłaństwa za czasów ks. Pasyka, ks. Krzysztof Pasyk, bratanek zmarłego kałana, u którego stryj spędził ostanie lata życia, ks. Stefan Duda z Tymbarka, a także dziekan dekanatu Świdnica – Zachód ks. Edward Szajda.

ks. Mirosław Benedyk

Ostatnie pożegnanie ks. prał. Stanisława Pasyka


Po ceremonii żałobnej w kościele ciało zmarłego kapłana zostało przewiezione na cmentarz parafialny przy al. Brzozowej i spoczęło w grobowcu kapłanów świdnickich.

Zobacz zdjęcia: Msza św. pogrzebowa ks. prał. Stanisława Pasyka

Dzień wcześniej wierni parafii pw. św. Józefa w Świdnicy modlili się nad trumną ks. Sanisława. Uroczystej eksporcie przewodniczył bp Adam Bałabuch, który opowiadając o historii uczniów idących do Emaus, wskazał podobieństwo posługi kapłańskiej do zachowania Zmartwychwstałego Jezusa.

ks. Mirosław Benedyk

Pożegnanie ks. prał. Stanisława Pasyka przez danych parafian z par. Św. Józefa Świdnicy.

Zobacz zdjęcia: Eksporta ciała ks. prał Stanisława Pasyka do kościoła św. Józefa w Świdnicy

CZYTAJ DALEJ

Polscy duchowni wspierają inicjatywę ogłoszenia św. Jana Pawła II doktorem Kościoła

2020-01-25 09:25

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

biskupi

doktor Kościoła

Biały Kruk/Adam Bujak, Arturo Mari

Polscy księża przyłączają się do inicjatywy abp. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, który zwrócił się do papieża Franciszka o ogłoszenie św. Jana Pawła II doktorem Kościoła i patronem Europy. W specjalnym liście proszą również, aby najbliższe dwa lata zostały poświęcone przemyśleniu nauczania świętego papieża.

W dokumencie kierowanym do abp. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, księża dziękują za podjęcie inicjatywy ogłoszenia św. Jana Pawła II doktorem Kościoła i patronem Europy. Wspierając te działania podkreślają, że pontyfikat papieża-Polaka, jego świadectwo modlitwy i cierpienia kształtowały ich kapłaństwo i uczyniły z polskich duchownych – niezależnie od wieku – pokolenie Jana Pawła II.

Wspierając inicjatywę Przewodniczącego KEP, który w tej sprawie zwrócił się do papieża Franciszka, księża proszą również, aby najbliższe dwa lata w Polsce zostały poświęcone przemyśleniu nauczania świętego papieża.

Wyrażają także przekonanie, że włączenie św. Jana Pawła II do szlachetnego grona doktorów Kościoła będzie wielkim darem dla wierzących, a dla wszystkich zobowiązaniem do odkrywania prawdy zawartej w Jego dziedzictwie.

Publikujemy treść listu:

Warszawa, 24 stycznia 2020 r.

Jego Ekscelencja

Ksiądz Arcybiskup Stanisław Gądecki

Przewodniczący Episkopatu Polski

Czcigodny Księże Arcybiskupie,

Z wdzięcznością przyjęliśmy wiadomość, że Ksiądz Arcybiskup jako Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski zwrócił się z prośbą do Jego Świątobliwości Franciszka o ogłoszenie św. Jana Pawła II doktorem Kościoła i patronem Europy. Gorąco popieramy tę inicjatywę, prosząc zarazem o zgodę na to, aby w Polsce najbliższe dwa lata zostały poświęcone przemyśleniu nauczania Świętego Papieża.

Długość pontyfikatu Papieża Polaka sprawiła, że my, duchowni katoliccy w Polsce – od najstarszych, których Pan Jezus zaprosił do udziału w Swoim kapłaństwie jeszcze przed wyborem kardynała Karola Wojtyły na Urząd Piotrowy, do najmłodszych, którzy byli zaledwie nastolatkami w dniu Jego odejścia do Domu Ojca – jesteśmy głęboko naznaczeni osobowością i świętością życia Jana Pawła II. Jego myśl teologiczna zawarta w licznych encyklikach, adhortacjach, książkach, ale także wyrażona językiem poezji, oraz Jego świadectwo modlitwy i cierpienia kształtowały nasze kapłaństwo i uczyniły nas – niezależnie od wieku – pokoleniem Jana Pawła II.

Jesteśmy przekonani, że włączenie św. Jana Pawła II do szlachetnego grona doktorów Kościoła będzie wielkim darem dla wierzących, a dla wszystkich zobowiązaniem do odkrywania prawdy zawartej w Jego dziedzictwie.

List już podpisali:

o. prof. Jacek Salij OP

ks. prof. Marek Starowieyski

ks. prof. Jan Sochoń

ks. prof. UKSW Jacek Grzybowski

ks. prof. Piotr Mazurkiewicz

Wsparcie dla tej inicjatywy polscy duchowni mogą wyrazić za pomocą specjalnego formularza dostępnego tutaj: https://ekai.pl/formularz-jp2-doktorem-kosciola/

CZYTAJ DALEJ

Specjalny paulinobus-mobilna wystawa o dziejach Zakonu dotarł na Jasną Górę

2020-01-25 19:37

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Paulini

BPJG

Ponad 15 metrowy biały autobus ozdobiony paulińskim herbem stanął na dziedzińcu Jasnej Góry. To mobilna wystawa tzw. Palosz-Bus opowiadająca o dziejach a zwłaszcza początkach Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika a także o jego założycielu bł. Euzebiuszu. W tym roku mija 750 lat od jego śmierci i paulini obchodzą rok jubileuszowy. Niezwykła ekspozycja przyjechała z Węgier, bo to tam jest kolebka zakonu. Paulinobus pozostanie w Sanktuarium tylko do jutra.

Na wystawie zobaczymy m.in. kamień z pierwszego paulińskiego klasztoru św. Krzyża założonego na Węgrzech przez bł. Euzebiusza, obraz Matki Bożej z Jasnej Góry i z Márianosztra, zakonny kodeks z XV w., historyczną mapę Węgier, książki paulińskich pisarzy czy zakonny habit.

Ekspozycji towarzyszy tytuł „Pięknie jest żyć po paulińsku”. - Wskazuje on na radość i piękno życia paulińskiego. I nie przypadkowo cała wystawa została pomyślana tak, by motywem opowiadającym o naszym życiu było osiem błogosławieństw, czyli Ewangelia w Ewangelii, szczęście i radość bycia dla Boga samego - powiedział otwierając wystawę przeor Jasnej Góry, o. Marian Waligóra.

Przełożony generalny Zakonu Paulinów o. Arnold Chrapkowski zauważył, że „dzisiejszy dzień jest szczególnym wydarzeniem, bo do Polski kolejny raz przybywa cząstka ziemi węgierskiej, ojczystej ziemi paulińskiej”. - Tak jak w 1382r. paulini przybyli tutaj z klasztoru Márianosztra, po to, aby rozciągnąć opiekę nad Cudownym Wizerunkiem Jasnogórskiej Maryi, tak dzisiaj przybywa cząstka węgierskiej ziemi, po to, aby przypomnieć o naszych korzeniach, a więc o tych wszystkich wydarzeniach, które doprowadziły do zawiązania pierwszej wspólnoty pod kierunkiem pierwszego prowincjała, dziś błogosławionego Euzebiusza, kanonika Ostrzyhomskiego - powiedział o. Generał. Dodał, że ukazanie na wystawie początków istnienia Zakonu, ma „nam uświadomić to, że pomimo różnych dziejowych burz, bardzo trudnych czasów: najazdu tureckiego, rozbiorów, zniewolenia komunistycznego, pomimo wielu prześladowań i cierpień, paulini potrafili zachować swoją pierwotną duchowość”. - Dziś ta mała cząstka z węgierskiej ziemi rozrasta się, bo paulini posługują w 17. krajach świat i w ponad 70. domach – zauważył o. Chrapkowski.

Ekspozycję składającą się z ośmiu odrębnych części łączą zdania ośmiu ewangelicznych błogosławieństw. Tematy związane z każdym z nich nie układają się zgodnie z chronologią wydarzeń w zakonie, leczy ukazują poszczególne aspekty jego dziejów. Np. błogosławieństwo, które dotyczy błogosławionych czystego serca przypomina o Matce Bożej, jako najczystszej z Niewiast, Tej, która tu na Jasnej Górze jest miejscem spotkania z Bogiem i zawierzenia się Jemu. Obrazują to obrazy Maryi, Tej z Jasnej Góry i z Márianosztra skąd paulini przybyli do Częstochowy.

Przy słowach: „błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” znajduje się zachęta do podjęcia modlitwy w obronie życia, zapoczątkowanej przez paulinów Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego.

Interaktywna wystawa dostępna jest w języku węgierskim, ale na powierzchniach wystawienniczych nie znajdziemy większych tekstów. Osoby nie znające węgierskiego dzięki kodom QR, przez telefon, lub w razie braku połączenia z internetem, sięgając do informatora mogą je poznać po angielsku i po polsku.

Odwiedzający nakładając specjalne słuchawki mogą usłyszeć np. pieśni w języku węgierskim, także te przygotowane specjalnie na prezentację. Np. zespół Misztrál wykonuje utwór, którego tekst składa się wyłącznie z nazw miejscowości, w których niegdyś, na terenie historycznych Węgier, znajdowały się klasztory paulińskie.

Odwiedzający mogą również wirtualnie przekartkować najbardziej kunsztownie ozdobiony węgierski kodeks z XV w. Można zobaczyć też różne ujęcia postaci bł. Euzebiusza z Ostrzyhomia, jak również siedząc wygodnie w fotelu obejrzeć fotografie prezentujące obrazki z życia paulinów przed 1950 i po 1989 roku oraz krótkie filmy - rozmowy z najstarszymi paulinami.

Objazdowa wystawa przedstawia kolejne elementy życia węgierskich paulinów jako wspólne, dostępne każdemu, dziedzictwo. Pragnie zainteresować nie tylko katolików, nie tylko ludzi wierzących, ale wszystkich, których interesuje węgierska przeszłość, minione dzieje. Elementem tego celu pragnącego połączyć wszystkich odwiedzających jest ustanowiony w autobusie punkt pojednania, który wzywa wszystkich do pogodzenia się ze sobą samym, z Bogiem i z bliźnimi.

Paulini maja nadzieję, że ta mobilna wystawa przyczyni się do lepszego poznania jedynego założonego na Węgrzech zakonu męskiego, jak też naszego wspólnego dziedzictwa kulturalnego.

O. Antal Puskás przeor klasztoru w Budapeszcie, który jest przewodnikiem po wystawie, przypomniał, że „obecny rok na Węgrzech związany jest z trzema ważnymi wydarzeniami: Międzynarodowym Kongresem Eucharystycznym, rokiem bł. Euzebiusza w 750-lecie jego śmierci oraz z wydarzeniami w Trianon, które mają rangę państwowych i przypominają Węgrom o wewnętrznej jedności narodu”. - My, jako paulini, chcemy przez przykład bł. Euzebiusza i przypominając jego osobę, być sługami tej jedności, która też wyraża się w jedności wokół stołu Eucharystii – powiedział o. Puskás.

Podkreślił, że ponieważ wiele takich objazdowych wystaw już pojawiło się to i paulini pomyśleli o specjalnym autobusie.

Mobilna wystawa pozostanie na Jasnej Górze do niedzielnego wieczora. Potem pojedzie do innych paulińskich klasztorów: w Świdnicy, Wrocławiu, Wieruszowie, Toruniu. Na Jasną Górę powróci 2 lutego a potem uda się na Słowację i do Chorwacji. Na Węgrzech autobus objedzie 40 miejsc, nie tylko, tych, gdzie żyją paulini, ale trafi też tam, gdzie nie są jeszcze znani.

It/Jasna Góra

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję