Reklama

O sumienie trzeba dbać

2015-03-31 15:11

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 14/2015, str. 6

Piotr Lorenc
Prof. Bogdan Chazan

Na zaproszenie Instytutu „Ordo Caritatis” do naszej diecezji przybył prof. Bogdan Chazan, były dyrektor Szpitala Świętej Rodziny w Warszawie. Spotkanie odbyło się 18 marca w parafii Miłosierdzia Bożego w Sosnowcu

Instytut „Ordo Caritatis” organizuje w naszej diecezji spotkania ze znanymi ludźmi. Od jesieni br. planowany jest start Akademii „Ordo Caritatis”. Jak powiedział Andrzej Dubiel, dyrektor Instytutu „Ordo Caritatis”, celem Akademii jest pogłębianie i rozwijanie zainteresowań młodych ludzi w dziedzinie historii, ekonomii i politologii. Pomogą w tym wybitni wykładowcy. Inicjatywa Instytutu „Ordo Caritatis” jest powołana przez Marka Jurka i Fundację Św. Benedykta dla podtrzymania i upowszechnienia zasad cywilizacji chrześcijańskiej.

Tematem sosnowieckiego wystąpienia prof. Bogdana Chazana była kwestia sumienia lekarzy i pacjentów. – Sumienie jest to uformowana w sercu człowieka umiejętność rozróżniania dobra od zła. Dobrze uformowane sumienie stanowi przewodnik w życiu. Niestety, nie każde sumienie jest dobrze uformowane. Dlatego trzeba się o nie modlić, o nie dbać. Poza tym na kształtowanie sumienia ogromny wpływ ma przede wszystkim wychowanie rodzinne, następnie szkoła i Kościół – powiedział lekarz. Niestety, zdaniem prelegenta, człowiek nie zawsze chce słuchać sumienia. – Jest kilka powodów, które się do tego przyczyniają. Z jednej strony, ludzie są dzisiaj bardzo pyszni, zapatrzeni w siebie i swoje odkrycia. Uważają, że to oni tworzą zasady i prawa kierujące światem. Są wręcz przekonani, że zgodnie z postmodernistycznym stosunkiem do świata i rewolucją kulturową sami decydują jak trzeba żyć. Twierdzą, że nie obowiązują ich żadne normy, wartości, a wszystko jest płynne – wyjaśniał obrońca życia. Profesor wskazał także na sekularyzację, odejście od wiary. Widać to szczególnie w dziedzinie bioetyki, czyli tam, gdzie podejmuje się decyzje o życiu ludzkim.

Reklama

Prof. Chazan podkreślił, że ogromnym wyzwaniem współczesnych czasów jest kształtowanie właściwej wrażliwości sumienia w młodym pokoleniu. – Młodzi są często krytycznie ustosunkowani do tego, co zastali, chcą być idealistami, a także buntują się przeciwko temu, co mówią tzw. autorytety. Jednocześnie mają w sobie dużą wrażliwość. Stąd jest to takie wdzięczne pole do tego, aby czasami powalczyć i przekonywać ich krnąbrne serca i umysły. Trzeba mówić o ich przyszłych rolach rodzicielskich, o tajemnicy przekazywania życia. To młodych interesuje – przekonywał. W opinii profesora lekarze, naukowcy w dziedzinie medycyny zatracili właściwe widzenie tego, nad czym się pochylają. – W codziennym dążeniu do odkrywania czegoś nowego, we własnej ambicji zatracili miarę oraz równowagę. Idą w nowe obszary bez podłoża moralnego i etycznego. To powoduje w obszarze ginekologii, położnictwa, w którym pracuję, tworzenie nowych ludzi, dobór płci, eliminację, eugeniczne podejście, a więc selekcję zarodków. Także eliminację ludzi chorych, niesprawnych – powiedział prof. Chazan. – Podobno 70-80% Polaków to katolicy. Można zatem przypuszczać, że życzyliby sobie, aby w delikatnych etycznie sprawach dotyczących prokreacji mogli spotkać w przychodni czy w szpitalu lekarza, u którego znajdą zrozumienie dla swojego stanowiska w sprawach planowania rodziny czy aborcji. Sprawą bardzo istotną jest, aby nauczanie etyki w uczelniach medycznych uwzględniało zasady na jakich opiera się prawo naturalne, żeby studentów zapoznawano z metodami naturalnego planowania rodziny. A tam obowiązuje model etyki permisywnej, liberalnej. Tylko odpowiedni odsetek wierzących parlamentarzystów w Sejmie, proporcjonalny do odsetka osób wierzących w społeczeństwie, może ochronić sumienia lekarzy – powiedział prelegent. Przypomniał również, że dziś ochroną zdrowia rządzi pieniądz, a pacjent jest klientem. Pojawiają się głosy, że nie jest rolą lekarza informowanie pacjentki o rakotwórczym działaniu środków antykoncepcyjnych. Podobno narusza się w ten sposób prywatność – podkreślił obrońca życia.

Opowiedział także o Fundacji „MaterCare Polska”, której jest aktywnym członkiem, a która zrzesza i wspiera katolickich ginekologów położników oraz innych pracowników medycznych w ich działaniach w obronie godności człowieka i ludzkiej prokreacji. Jej celem jest przede wszystkim pomoc lekarzowi, który towarzyszy cudowi narodzin nowego życia, aby był człowiekiem, szanował człowieczeństwo własne i swoich pacjentów. Na koniec powiedział, że „człowieka z sumieniem można uwięzić, można go zwolnić z pracy, ale nie można oddzielić człowieka od sumienia”.

Tagi:
spotkanie

Legionowe Acies

2019-04-16 18:56

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 16/2019, str. IV

Acies to doroczne spotkanie osób zrzeszonych w Legionie Maryi. Spotkanie połączone jest z odnowieniem przyrzeczeń legionowych. Odbyły się one w kurii: Tarnobrzeg, Ostrowiec Świętokrzyski, Janów Lubelski i Koprzywnica


Tarnobrzeg, parafia Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Legioniści z kurii Tarnobrzeg świętowali w parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Tarnobrzegu, odnawiając swoje przyrzeczenia maryjne. – Spotkanie rozpoczęły modlitwy legionowe w Kaplicy Wieczystej Adoracji, podczas których w modlitwie różańcowej polecano dzieła ewangelizacyjne prowadzone przez członków Legionu Maryi. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił ks. Rafał Cudziło. Koncelebrowali kierownicy duchowi kilku prezydiów tarnobrzeskich. Ksiądz kierownik duchowy podziękował legionistom za podejmowane w ciągu całego roku dzieła modlitewne, m.in.: Duchową Adopcje Dziecka Poczętego, Margaretkę, czyli modlitewną opiekę nad kapłanami, Duchową Adopcję Powołanego, za opiekę nad chorymi i samotnymi oraz wiele innych dzieł apostolskich, pielgrzymek i spotkań modlitewnych. Po homilii każda z parafialnych grup Legionu Maryi z Tarnobrzega i okolic odnowiła swoje przyrzeczenia składane w dniu wstąpienia w szeregi grupy apostolskiej. Pod koniec Eucharystii legioniści złożyli deklaracje Duchowej Adopcji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rozpadły się mury Jerycha

Małgorzata Cichoń
Edycja małopolska 22/2012

Wieliczka w budowie - miasto przygotowuje się do przyjęcia włoskiej ekipy piłkarskiej podczas Euro. A w wielickim klasztorze św. Franciszka z Asyżu, zamiast budować - burzą. Od 6 do 12 maja trwa tu modlitewne „Jerycho” przed październikową ewangelizacją Krakowa. Przez 7 dni i nocy wierni z Wieliczki, Krakowa i okolic adorują Najświętszy Sakrament, by padły …mury ludzkich serc

Kiedy mowa o ludzkich grzesznych twierdzach, to do ich zburzenia potrzeba naprawdę trąb jerychońskich o Bożej Mocy. Obalić i zburzyć przywiązanie do naszych codziennych, czasem prozaicznych nałogów czy upodobania w grzechu, zwłaszcza wygodnym i na pozór jakże niewinnym, jest wyzwaniem, któremu można sprostać tylko za Bożą sprawą. Potrzeba osobistego zaangażowania, potwierdzonego Bożym błogosławieństwem - przekonuje o. Błażej Sówka OFM, który od września ub.r. opiekuje się wielicką grupą modlitewną. Na burzeniu się zna, w końcu jest synem…budowlańca spod Zakliczyna.

Pełna mobilizacja

- Żeby pan wiedział, czym ja się teraz zajmuję! - mówi do kontrahenta jedna z liderek grupy modlitewnej, która zainicjowała wielickie „Jerycho”. Kobieta musi odwołać zawodowe spotkanie, bo w ostatnim czasie zaczęły się jej problemy z samochodem. Niektórzy ze współorganizatorów też mają tego typu trudności: - Zły się gniewa, że mu ludzi odbieramy - komentują pogodnie.
10 maja o godz. 18 we franciszkańskim klasztorze jak co dzień - Msza św. Podczas homilii prowincjał augustianów, o. Jan Biernat OSA, mówi przede wszystkim o obecności żywego Jezusa w Eucharystii, a także o wzajemnej miłości, jaka ma być znakiem rozpoznawczym chrześcijan. O. Jan jest opiekunem Wspólnoty „Charisma”, która spotyka się na co dzień w Nowym Prokocimiu, a dziś ma 24-godzinny dyżur podczas wielickiego „Jerycha”.
- To była mobilizacja - mówi Agnieszka, żona, mama trojga dzieci, z zawodu informatyk. Wspomina, jak jedna z liderek wielickiej grupy modlitewnej przyszła na spotkanie „Charismy”, zapraszając do włączenia się w „Jerycho”. - Potraktowaliśmy to jako zaproszenie od Boga i przygotowanie do ewangelizacji Krakowa, która ma być na jesieni. W naszej wspólnocie na pewno jest duży potencjał, grozi nam jednak „osiadanie na laurach”, jeśli brakuje odpowiednich wyzwań. Ale gdy są - rozwijamy skrzydła! Nie wiedziałam, co to jest „Jerycho”. Od razu sięgnęłam więc do Biblii.

Biblijne Jerycho

„Jerycho było silnie umocnione i zamknięte przed Izraelitami. Nikt nie wychodził ani nie wchodził. I rzekł Pan do Jozuego: «Spójrz, Ja daję w twoje ręce Jerycho wraz z jego królem i dzielnymi wojownikami. Wy wszyscy, uzbrojeni mężowie, będziecie okrążali miasto codziennie jeden raz. Uczynisz tak przez sześć dni. Siedmiu kapłanów niech niesie przed Arką siedem trąb z rogów baranich. Siódmego dnia okrążycie miasto siedmiokrotnie, a kapłani zagrają na trąbach. Gdy więc zabrzmi przeciągle róg barani i usłyszycie głos trąby, niech cały lud wzniesie gromki okrzyk wojenny, a mur miasta rozpadnie się na miejscu i lud wkroczy, każdy wprost przed siebie»” (Joz 6, 1-5).

Spotkać Boga

Tomasz, odpowiedzialny w „Charismie” za przekazywanie informacji, rozsyła mailem grafik. W ten sposób cała lista w ciągu 3-4 dni została skompletowana chętnymi do czuwania. Koordynator przyznaje: - To coś nowego! Pomysł łączący wiele wspólnot, ofiara z czasu, która pozwala na pomyślenie nie tylko w kategoriach własnych spraw. Zobaczymy, jaki wyda owoc...
Podczas adoracji późnym wieczorem śpiewamy: „Nasz Bóg jest potężny w mocy swej, panuje nad nami i z nieba rządzi On w miłości, mądrości swej”, a potem „W cieniu Twoich rąk, proszę ukryj mnie, gdy boję się, gdy wokół mrok, bądź światłem, bądź nadziei dniem, wszystkim o czym śnię, głosem w sercu mym, jak ręka, która trzyma mnie, (…) bądź jak skrzydła dwa, kiedy braknie sił”. Śpiewane z wiarą pieśni zagrzewają do duchowej walki, którą tak naprawdę prowadzi sam Bóg, nawracając nasze serca: - Uwierzyłam w żyjącego Chrystusa właśnie podczas adoracji uwielbienia. Patrzyłam na wiarę innych ludzi, czułam wielką radość i wręcz fizyczne, wewnętrzne ciepło w moim sercu - wspomina Maria, która przyjechała na wielickie czuwanie z Krakowa. - Uklękłam potem w domu i przyjęłam Pana Jezusa do serca, jako Pana i Zbawiciela. Moja wiara nie była już zależna od samopoczucia czy nastroju. Podjęłam decyzję, że wierzę, tak na serio. Dlatego ufam, że w czasie tej 7-dniowej adoracji, znajdzie się ktoś, kto po raz pierwszy uświadomi sobie, że właśnie spotkał żywego Boga.

Jak to się zaczęło..

Grupa modlitewna przy wielickim klasztorze spotyka się od 3 lat, a pod opieką o. Błażeja - od września 2011 r. Obecnie tworzy ją 17 osób, głównie małżeństwa, ale nie tylko. Zaczęto od modlitwy i od …wyremontowania salki, w której kiedyś był niezbyt ładnie pachnący „składzik”. Mężowie remontują, jednocześnie co wtorek wieczór grupa adoruje Najświętszy Sakrament lub czyta Słowo Boże (Lectio divina). Przypadkowe spotkanie z ks. Andrzejem z Bieszczad inspiruje do pomysłu modlitewnego „Jerycha”.
Dziś siedzimy w świeżo odmalowanym, przyjemnym pomieszczeniu, przy stole z kanapkami, owocami i słodyczami. To „bufet” przygotowany dla tych, którzy potrzebują się wzmocnić podczas czuwania, zwłaszcza w nocy. Mąż Anny podaje herbatę, Rafał przychodzi z jeszcze ciepłym ciastem od teściowej. Członkowie wielickiej wspólnoty mówią, że „Jerycho” jest bardzo pracochłonne, ale nawet przy małej liczbie osób można je zorganizować.
O. Błażej: - Chodziło nam o to, aby omodlić Wieliczkę. Nasz proboszcz poparł ten pomysł, a bp Grzegorz Ryś pobłogosławił - w czym pomogła Krystyna Sobczyk ze wspólnoty „Nowe Jeruzalem”, zaangażowana z ramienia Sekretariatu ds. Nowej Ewangelizacji w diakonię modlitwy wstawienniczej. Nie biorę się za coś, co nie ma „pleców” Pana Boga, a tu były - proboszcz chce, biskup błogosławi, Krysia mówi, by modlić się w intencji ewangelizacji Krakowa. Ogłosiłem w kościele, zrobiłem spotkania. Nagłośniono wydarzenie w dekanatach. Zrobiliśmy 120 plakatów, 6 tys. ulotek, które pocztą (komercyjnie) trafiły do domów. Wiele osób mi mówiło, że to się nie uda... Wstaję dwa razy w nocy, żeby sprawdzić, co się dzieje w kościele. Czasem na Mszy św. w zwykły dzień jest 10 osób, a tu w nocy czuwa 30-50.
Członkowie grupy modlitewnej z Wieliczki zapewniają, że nawet gdyby nikt inny nie przyszedł, oni by trwali na adoracji. Każdy z nich chodzi do pracy, a potem jest tu do północy. - Nie możemy się doczekać, by przyjść do kościoła - mówią. Także inni parafianie nie zawiedli. Rodzice dzieci pierwszokomunijnych od pierwszego dnia przychodzą, wracają. Niektórzy wstępują chociaż na pięć minut przed lub po pracy.
Dyżurują różne wielickie grupy oraz wspólnoty z Krakowa. Była np. Wspólnota Trudnych Małżeństw „Sychar”. Dawali świadectwo trwania w wierności przysiędze małżeńskiej, mimo że sami zostali opuszczeni przez współmałżonka. - Ściska mi serce, gdy z nimi rozmawiam. Podziwiam ich za to, że tak mocno ufają, pomimo cierpienia. Podeszli wzruszeni do prezbiterium rozradowali się. - dzieli się liderka grupy modlitewnej. - To „Jerycho” było przełamaniem wielu barier. Już na wstępie musiało runąć kilka murów - przyznaje o. Błażej. - W siódmym dniu, jak będzie huk, to znaczy, że u nas! - mówią wieliczanie zaangażowani w „Jerycho”.

Huk

Podczas Mszy św. kończącej 7-dniową adorację proboszcz tutejszej wspólnoty, o. Jacek Biegajło OFM, apeluje w homilii, by po tym wydarzeniu narodzić się na nowo, nie wracać do „błota” dawnych grzechów. Zachęca do dialogu w rodzinach, częstego i szczerego: „Porozmawiajmy”. Po Eucharystii na zewnątrz kościoła rusza procesja z Najświętszym Sakramentem, ze śpiewem Litanii Loretańskiej. Po jej zakończeniu z kościelnego chóru słychać pięknie brzmiącą trąbkę, a potem cały lud mocnym głosem podejmuje hymn „Te Deum”.
Po nabożeństwie niektórzy wracają do domów, inni jeszcze zostają, by ze wspólnotą „Nowe Jeruzalem” uwielbiać Boga aż do godz. 21. Modlitwa zmierza do przyjęcia Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela. „Każdy język wyzna, że Tyś Bogiem jest, kolano każde zegnie się. Wciąż największe skarby czekają na tych, którzy dziś wybiorą Cię” - zachęcają słowa piosenki. Każdy, kto pragnie, może podejść po błogosławieństwo, by zacząć „nowe życie”. Wierni chętnie podchodzą do prezbiterium, a obecni w kościele kapłani nakładają na nich ręce. W oczach jednej z młodych kobiet dostrzegam łzy… Osoby w różnym wieku, śpiewając pieśni, w geście otwartości i uwielbienia podnoszą ręce. Wyglądają jak dzieci, które wyciągają dłonie do Ojca. Być może robią to pierwszy raz w życiu?
Adoracja dobiega końca. Zgromadzeni klęczą. O. Jacek idzie przez środek kościoła z Najświętszym Sakramentem, stając przed każdym, błogosławi. Rozpadają się niewidzialne mury w sercach, gdy wkracza pokorny Król, Chrystus-Sługa, ukryty w chlebie...
- Podstawą życia chrześcijanina jest osobiste spotkanie z Bogiem. Wtedy i Jezusa poznaję, i siebie poznaję: to jest droga do przemiany - podsumowuje jeden z uczestników wielickiego „Jerycha”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

USA: ponad 12 tys. skautów było molestowanych seksualnie

2019-04-25 17:05

pb (KAI/repubblica.it) / Nowy Jork

Od 1944 do 2016 r. w Stanach Zjednoczonych ofiarą molestowania seksualnego padło 12 254 skautów. Sprawcami byli ich opiekunowie w ramach działalności organizacji harcerskiej Boy Scouts of America.

pixabay.com

Dane te ujawniła prof. Janet Warren z Uniwersytetu Wirginii, która przez pięć lat miała dostęp do danych z akt dotyczących opiekujących się skautami wolontariuszy, których usunięto z powodu nadużyć seksualnych, jakich się dopuścili.

Po 109 latach działalności Boy Scouts of America, skupiający 2,4 mln chłopców, są zagrożeni likwidacją z powodu konieczności wypłaty milionowych odszkodowań ofiarom.

Część przypadków wykorzystywania seksualnego wypłynęła na światło dzienne w 2012 r., jednak dotychczas nie była znana ani skala zjawiska, ani liczba ofiar.

Również adwokat Jeff Anderson, obrońca części ofiar, opublikował nazwiska 180 wolontariuszy skautingu oskarżonych o pedofilię w stanie Nowy Jork i zaapelował do nieujawnionych jeszcze ofiar o składanie doniesień do prokuratury.

Ze swej strony władze Boy Scouts of America wydały oświadczenie, w którym zawarły słowa przeprosin wobec ofiar i zapewniły, że „nic nie może być ważniejsze od bezpieczeństwa i ochrony dzieci”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem