Reklama

Niedziela Małopolska

Słowo będzie owocować

Niedziela małopolska 16/2015, str. 6-7

[ TEMATY ]

tydzień biblijny

fotorodzinne.pl

Elżbieta Wiater

Od długiego już czasu nurtuje mnie pytanie, w jaki sposób współczesny, zabiegany człowiek może znaleźć czas i wewnętrzną mobilizację do tego, by częściej sięgać po Pismo Święte i prawidłowo je interpretować, lepiej rozumieć. Różne wspólnoty w ramach formacji kładą duży nacisk na lekturę Pisma Świętego, spotykam także osoby, które dają świadectwo, jak słowo Boże zmieniło ich życie. A jednak mimo to wciąż obserwuję powszechną nieznajomośc Pisma, która powoduje, że wiele osób nie widzi różnicy między Biblią Tysiąclecia a Biblią rozdawaną przez mormonów na przystankach autobusowych czy rozpowszechnianą przez wpólnoty protestanckie. Dlatego ten temat powraca jak bumerang i cieszę się z tego, bo powoli otrzymuję odpowiedzi. I dzielę się nimi, bo uważam je za bardzo istotne w indywidualnej pracy nad sobą i w poznawaniu Tego, który poprzez słowo mówi do nas. Jak zatem zabrać się do lektury Pisma Świętego?

Automobilizacja

– Każdy, kto chce czytać Pismo Święte, musi znaleźć swoją osobistą metodę mobilizacji – uśmiecha się Elżbieta Wiater, krakowska biblistka i teolog. – Mnie w czytaniu słowa Bożego bardzo pomogły słowa siostry zakonnej, będącej moim kierownikiem duchowym podczas pierwszych rekolekcji Lectio Divina, w których uczestniczyłam. Powiedziała mi wtedy, że każdy nasz dzień jest jak dzbanek. Jeśli od razu zapełni się go wodą, nie starczy miejsca na nic innego. Jeśli się jednak zacznie od dużych kamieni, a potem wsypie się do niego żwir i piasek, to znajdzie się miejsce i na wodę. Dlatego, jeśli ktoś będzie potrafił znaleźć czas na lekturę słowa Bożego w codziennym życiu, z pewnością nie zabraknie mu czasu na inne sprawy – dodaje E. Wiater.

Istnieją pewne zasady dotyczące czytania słowa Bożego. W wielu wspólnotach praktykuje się modlitwę z prośbą o słowo Boże, które może pomóc w rozeznawaniu konkretnych sytuacji. Czasami jednak dochodzi do nadinterpretacji lub traktowania słów Pisma Świętego jak wyroczni czy przepowiedni. To jednak nie jest droga, jaką należy podążać za słowem Bożym. Potrzebne są filary, które nie pozwolą nam się pogubić.

Reklama

– Są pewne zasady, niezbędne przy czytaniu słowa Bożego – wyjaśnia Elżbieta Wiater. – Bardzo ważne jest, by podchodzić do słowa Bożego z pokorą. Czasem to słowo pozostanie zamknięte, będzie się nam wydawać, że w żaden sposób nas nie dotknęło. To jednak nie znaczy, że nie będzie owocować w naszym życiu. Nawet wtedy, gdy wydaje się, że nas nie poruszyło, w odpowiednim momencie Duch Święty nam to Słowo przypomni. Słowo w nas pozostaje, osiada, nawet gdy tego nie czujemy – mówi moja rozmówczyni.

Interpretacje

Pułapką nieraz stają się nazbyt swobodne interpretacje słowa Bożego, bez omówienia go z osobą kompetentną. Sprawdzoną metodą jest konsultowanie słów Pisma Świętego ze swoim spowiednikiem albo we wspólnocie. Słowo Boże jest dane dla całego Kościoła i właśnie w tej wspólnocie powinno być rozważane i interpretowane. Trudniej wówczas także o herezję, jeśli można zweryfikować swoje odczucia z wiedzą kompetentnych osób, które czytają Pismo Święte, nie tylko w oparciu o własne intuicje, ale w kontekście całej Biblii i nauczania Kościoła.

– Bardzo ważne jest, by Biblię czytać w całości, bo ona najlepiej interpretuje samą siebie – wyjaśnia Elżbieta Wiater. – Fantastycznym komentarzem do słowa Bożego jest też Katechizm. Kościół może nauczać tylko w zgodzie ze słowem Bożym, dlatego Katechizm jest takim pewniakiem, w którym nie będzie ani nadinterpretacji, ani herezji. Słowo Boże można interpretowac na różne sposoby. Jeśli robi się to jednak we właściwy sposób, to te interpretacje będą się uzupełniać, a nie przeczyć sobie. Dla przykładu możemy spojrzeć na moment śmierci Chrystusa na krzyżu. W sensie historycznym widzimy tu syna cieśli z Nazaretu, skazańca, który poniósł śmierć krzyżową. W sensie duchowym widzimy Zbawiciela świata, który dokonuje zbawienia. W aspekcie mistycznym śmierć Chrystusa na krzyżu stanowi Jego zaślubiny z Kościołem – to w Jego ranach rodzi się Kościół. I wreszcie sens moralny – obserwujemy to, co Chrystus uczynił dla nas i staramy się być Mu wdzięczni, chcemy Mu służyć. To kilka różnych interpretacji, które jednak się nie wykluczają, ale uzupełniają.

Reklama

Kręgi biblijne

Elżbieta Wiater od kilku lat prowadzi krąg biblijny w parafii Dobrego Pasterza w Krakowie. Mówi, że na otwarte cotygodniowe spotkania przychodzi ponad 20 osób. Spotkania te mają charakter wykładu, poświęconego konkretnemu zagadnieniu lub fragmentowi niedzielnej Ewangelii i czytania mszalnego. Jest też czas na pytania, uwagi i wymianę spostrzeżeń.

Podobne grupy powstają także wśród osób, które uczestniczyły w rekolekcjach Lectio Divina prowadzonych przez księży salwatorianów i noszą nazwę Grup Sychar. Dzięki umiejętności prawidłowego czytania Pisma Świętego osoby te, także poza rekolekcjami, spotykają się na modlitwie i wspólnym rozważaniu słowa Bożego. Dzięki otwartości księży proboszczów w niektórych parafiach w Krakowie i Małopolsce powstają podobne grupy. Każdy jednak krąg przyjmuje własną metodę rozważania Pisma Świętego.

Korespondencyjnie

Nie każdy ma jednak możliwość i czas, by raz w tygodniu uczestniczyć w kręgu biblijnym. Na szczęście istnieją inne, bardziej zindywidualizowane formy poznawania Pisma Świętego, które nie stawiają uczestnikom ograniczeń czasowych czy wiekowych. Wśród nich popularnością cieszy się np. Korespondencyjny Kurs Biblijny, prowadzony przez o. prof. Zbigniewa Marka SJ, wykładowcę na „Ignatianum” w Krakowie. „Celem Korespondencyjnego Kursu Biblijnego jest umożliwienie dostępu i ułatwienie zrozumienia treści ksiąg zarówno Nowego, jak i Starego Testamentu. W jego materiałach nie tyle chodzi o jednoznaczne wyjaśnienie poszczególnych ksiąg, rozdziałów czy też wierszy czytanych perykop – bo to jest niemożliwe, lecz o wskazanie drogi, po której winno się kroczyć, aby je rozumieć” – czytamy na stronie: www.kursbiblijny.deon.pl.

Pomoce

Dla tych, którzy na serio zaczynają przygodę ze słowem Bożym, otwierają się kolejne możliwości, dostosowane do indywidualnych zapotrzebowań. W sieci znajdziemy portale internetowe i wideoblogi, gdzie w sposób prosty i przystępny teologowie i bibliści, kaznodzieje, ale i świeccy dzielą się spostrzeżeniami na temat słowa Bożego w krótkich filmikach. Istnieją newslettery, których adresaci każdego dnia otrzymują fragment słowa Bożego wraz z komentarzem. Jedną ze stron internetowych o Biblii jest portal Orygenes+, którego redakcja mieści się w Krakowie. – Strona jest owocem naszej pasji i zainteresowania greką starożytną – mówi Michał Wilk, redaktor naczelny portalu. – Pokazujemy szeroki kontekst Biblii: kulturę i literaturę starożytnej Grecji. Mamy też największą na świecie bibliografię biblistyki on-line. Wszystkie skatalogowane przez nas publikacje, głównie anglojęzyczne, dostępne są w internecie w ramach projektu Google Books. Mamy ich już ponad 14 tys. Z tej bibliografii każdego dnia korzysta ok. 5 tys. osób z całego świata – mówi M. Wilk. – Próbujemy pokazać naszym czytelnikom Biblię w trochę inny sposób: nie tyle przez pryzmat katechezy czy kazań (jak to zazwyczaj robią portale kościelne), ale od strony historii i kultury świata starożytnego, z uwzględnieniem bogactwa ukrytego w językach oryginalnych i we współczesnych naukach biblijnych. Nasza strona polecana jest w seminariach duchownych i na wydziałach teologicznych. Pomaga poznawać Pismo Święte nie tylko studentom, ale i pasjonatom starożytności – mówi M. Wilk i dodaje: – Myślę, że każdy człowiek na poszczególnych etapach życia potrzebuje różnych sposobów czytania Pisma Świętego. Dla mnie ostatnio ważnym odkryciem są audiobooki ze słowem Bożym, szczególnie z tekstami Starego Testamentu. To takie odkrycie Biblii na nowo – od kilku miesięcy nie tyle czytam, ile raczej słucham słowo Boże. To tak jak u pierwszych chrześcijan. Oni też słuchali, a nie czytali – mówi Redaktor.

Pole do zagospodarowania

Nieznajomość słowa Bożego sprawia, że przyjmujemy nieraz interpretacje, które – choć głoszone w dobrej wierze – nie przynoszą owoców, a sieją zamęt i utrwalają błędy. Potrzebujemy odnowienia wiedzy o Biblii, która będzie się różnić od tych wiadomości pochodzących jeszcze z czasów szkolnej katechezy. Tu otwiera się szerokie pole do ewangelizacji z ambony – co bowiem będzie skuteczniejsze i bardziej pociągające od słowa, które jest „żywe i skuteczne (...), zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (por. Hbr 4, 12)?

* * *

W naszych czasach ogromną uwagę zwraca się na opakowanie towaru, ale gdy zaczniemy czytać, ile procentowo jest składnika, który tak naprawdę chcemy kupić, to okazuje się, że jest z tym różnie. Nadmiar innych składników powoduje, że ludzie tracą kontakt z formą, jaką stworzył Bóg. Nie czują smaku pokarmów, zapachu wody itd. Podobnie jest czasem w Kościele. Ile procent słowa Bożego trafia do ludzi, a ile jest rozcieńczone i pozmieniane nadinterpretacjami ludzkimi? Zamiast pełnowartościowego pokarmu (jakim jest słowo, a jego owocem Eucharystia), ludzie dostają może i ładną wypowiedź, ale czy mającą moc? I spójrzmy w drugą stronę: Ile osób przychodzi przygotowanych na Mszę św., to znaczy po przeczytaniu czytań i Ewangelii na dany dzień? Nawet najlepszy kapłan nie wystarczy, jeśli człowiek nie otworzy swojego serca i umysłu.
Agata Padoł-Ciechanowska, malarka

2015-04-15 21:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czerpać z życiodajnej lektury

[ TEMATY ]

wywiad

Pismo Święte

rozmowa

tydzień biblijny

CIDD

Ks. dr Rafał Pokrywiński

- Ciągle zmieniająca się nauka, nie wspominając o dewaluacji słowa w socjologii i polityce, sprawia, że człowiek chce czegoś pewnego, z autorytetu. I tu wchodzi słowo Boże – powiedział ks. dr Rafał Pokrywiński, odpowiedzialny za Dzieło Biblijne w diecezji drohiczyńskiej, w rozmowie z Moniką Kanabrodzką.

Monika Kanabrodzka: Słowa: ,,Nie samym chlebem żyje człowiek lecz każdym słowem które pochodzi z ust Bożych” nabierają szczególnego znaczenia w obecnej sytuacji. Dlaczego?

Ks. Rafał Pokrywiński: Człowiek potrzebuje pouczenia i to takiego, które nie pochodzi z tego świata. Chleb zarówno materialny, jak i ideologiczny, pochodzący z tego świata rodzi przesyt i czasami niesie ryzyko skażenia. Ciągle zmieniająca się nauka, nie wspominając o dewaluacji słowa w socjologii i polityce, sprawia, że człowiek chce czegoś pewnego, z autorytetu. I tu wchodzi słowo Boże: tajemnicze, pociągające, a jednocześnie autorytatywne. Pan Bóg przez swoje słowo wezwał człowieka po upadku w raju do nawrócenia: „Gdzie jesteś Adamie?” – słyszymy w Księdze Rodzaju. Późnej wielokrotnie Bóg przemawia do pojedynczych ludzi i całych narodów, czego świadectwa znajdujemy w Piśmie Świętym.

Jakie są formy wspólnotowego i indywidualnego rozważania słowa Bożego?

Rozważanie słowa Bożego może odbywać się na wiele sposobów. Najważniejsze jest to, żeby sobie uświadomić, że słowo Boże to rzeczywistość teologiczna, czyli musi być rozumiana w całym systemie wiary. Nie wystarczy wziąć Pismo Święte i poczytać, choć to też może być pomocne. Trzeba unikać zasady sola scriptura, która twierdzi, że każdy może autorytatywnie interpretować słowo Boże w indywidualnej lekturze. Zresztą pojęcie słowa Bożego przekracza wyłącznie spisany tekst. Chrystus wypowiedział więcej słów niż znajdziemy w Ewangeliach. Potrzeba zatem słowa Bożego, które już padło na żyzną ziemię Kościoła i wydało plon w postaci doktryny wiary.

Co do prywatnych metod rozważania, to mamy różne. Ja osobiście polecam dwie: Lechio divina – znane od wielu stuleci medytacyjne rozważanie słowa Bożego wywodzące się ze kręgów zakonnych – oraz komentarze Ojców Kościoła. Dzisiaj jesteśmy przyzwyczajeni do czytania Pisma Świętego jako lectio continua, interpretując je w sensie literalnym. Chciałbym polecić odkrywanie dalszych sensów, zwłaszcza duchowych w lekturze dzieł Ojców. Niezwykle piękne są pod tym względem homilie Augustyna, Ambrożego i Jana Chryzostoma, które są wręcz utkane z licznych cytatów biblijnych. Dawniej na końcu dzieł teologicznych pojawiały się indeksy biblijne pokazujące, jak wiele fragmentów biblijnych dany autor wykorzystał. Z niektórych Ojców można złożyć wręcz całe Pismo Święte. Potrafili oni wydobyć z Biblii sens duchowy.

Coraz większe zainteresowanie wzbudzają Komentarze do Ewangelii i rekolekcje w Internecie, transmisje Mszy św. online, vlogi oraz inne formy przekazu. Czy są to dobre sposoby dotarcia z Dobrą Nowiną?

Dzisiaj słuchamy kazań na wiele sposobów. Najlepiej oczywiście słuchać ich co niedziela w kościele, bo towarzyszy temu łaska urzędu i miejsca. Później wiele z nich jest dostępnych w Internecie. Warto po nie sięgać, ponieważ głoszący są zwykle fachowo przygotowani i faktycznie się nad nimi trudzą, a poza tym niektórzy robią tak od wielu lat. Daje więc to gwarancję czegoś więcej niż własna refleksja. Ja sam chętnie słucham kazań dostępnych w Internecie i wiele im zawdzięczam, choć wobec niektórych głosicieli pozostaję krytyczny. Warto zatem, zwłaszcza jeśli słuchamy jednego źródła, skonsultować je ze swoim duszpasterzem.

CZYTAJ DALEJ

Sprzeciw wobec ofensywy organizacji LGBT. Pikietują w Bielsku-Białej

2020-08-02 22:36

[ TEMATY ]

aborcja

pikieta

prolife

ideologia

lobby LGBT

Fundacja Życie i Rodzina

Proliferzy pikietowali po dłuższej przerwie w Bielsku-Białej.

Po przerwie związanej z epidemią proliferzy zorganizowali w Bielsku-Białej pikiety – 10 i 31 lipca. Wolontariusze Fundacji Życie i Rodzina tym razem postanowili pokazać fakty o homoseksualizmie oraz jakie są skutki realizacji postulatów lobby LGBT. Towarzyszył im baner pokazujący przykład znęcania się nad dziećmi przez żeńską parę homoseksualną. Zorganizowali również zbiórkę podpisów pod nową inicjatywą ustawodawczą fundacji: „StopLGBT”.

„StopLGBT” to projekt ustawy, który jest sprzeciwem wobec ofensywy organizacji LGBT na ulicach polskich miast. Ustawa ma zakazać tzw. marszów równości, czyli w praktyce obraźliwych i prowokacyjnych zgromadzeń, których celem jest rozmontowywanie porządku konstytucyjnego w zakresie ochrony małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Na paradach równości mają miejsce wulgarne prowokacje. Profanuje się ważne dla nas symbole i Msze Święte, a homolobby wmawia ludziom, że zachowania te są całkowicie normalne – tłumaczy proliferka Agnieszka Mańka, która wraz z grupą wolontariuszy pikietowała na moście na Białce.

Dodaje, że tym razem obyło się bez incydentów ze strony działaczy LGBT czy postronnych osób, mimo iż na pierwszej pikiecie w ciągu 2,5 godziny przewinęło się sporo pieszych. – W zdecydowanej większości były to osoby przychylne inicjatywie. Okazywały nam gesty i słowa wsparcia. Odbyliśmy wiele ciekawych rozmów. Przechodnie dzielili się z nami spostrzeżeniami na temat samej inicjatywy, aktywności środowisk LGBT, swoją niezgodą na ataki na bliskie im symbole, miejsca czy osoby. Przechodnie niezadowoleni naszym widokiem byli w zdecydowanej mniejszości. Przeważnie nie chcieli rozmawiać. Swoją niechęć okazywali gestami, oddalając się w pośpiechu – wspomina Agnieszka Mańka.

Proliferzy zapewniają, że na tym nie poprzestaną i nadal będą organizować podobne akcje. Więcej o akcjach w całej Polsce na stronie Fundacji Życie i Rodzina.

O pikietach piszemy również w Niedzieli na Podbeskidziu – nr 32 na 9 sierpnia 2020 r.

W Fundacji Życie i Rodzina regionu bielsko-żywieckiego aktywnie udzielał się również śp. Łukasz Ząbek. Młody wolontariusz prolife zmarł niedawno wskutek nieuleczalnej choroby. – Łukasz działał energicznie na rzecz dzieci nienarodzonych. Był zawsze obecny tam, gdzie trzeba było bronić życia i godności człowieka. W 2017 r. zachorował na złośliwy nowotwór, ale nawet to nie złamało jego ducha poświęcenia i miłości dla drugiego człowieka – pomagał w szpitalu, w którym się leczył, dzielił czas i uśmiech z tymi, którzy potrzebowali pocieszenia. Zmarł w wieku zaledwie 20 lat, ale pozostawiając po sobie pamięć wzorowej postawy człowieka pełnego życzliwości i z mocnym kręgosłupem moralnym – wspominają kolegę wolontariusze z regionu bielsko-żywieckiego. Pogrzeb odbył się 2 lipca w parafii Niepokalanego Serca NMP w Krzyżowej.

CZYTAJ DALEJ

Komisja Episkopatu Polski ds. Misji: 2, 678 mln euro trafi do misjonarzy na walkę z COVID-19

Dzieło Pomocy Ad Gentes wraz z Komisją Episkopatu Polski ds. Misji przekażą polskim misjonarzom 2,678 mln euro na działalność pomocową i charytatywną. Dotąd skorzystały z niej 292 placówki misyjne. Otrzymały łącznie 584 tys. euro.

W odpowiedzi na wiele próśb od misjonarek i misjonarzy, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji w wyniku pandemii, jaka dotknęła terytoria misyjne, Dzieło Pomocy Ad Gentes wraz z Komisją Episkopatu ds. Misji 17 czerwca ustanowiły specjalny fundusz dla misji w dobie koronawirusa.

Przewodniczący Komisji KEP ds. Misji bp Jerzy Mazur zapowiedział, że otrzymają ją polscy misjonarze, którzy prowadzą domy opieki lub schroniska dla dzieci i młodzieży, opiekują się seniorami i niepełnosprawnymi. Niekiedy sami są w trudnej sytuacji ekonomicznej, a mimo to pomagają chorym i najuboższym.

"W związku z tym wsparcie w postaci lekarstw, maseczek, środków higieny osobistej oraz żywności jest dla nich konkretną formą pomocy" – powiedział PAP bp Mazur.

Dyrektor Dzieła Pomocy Ad Gentes ks. Zbigniew Sobolewski poinformował PAP, że łącznie polskie misje otrzymają 2,678 mln euro na działalność pomocową i charytatywną. Dotąd ze wsparcia skorzystały 292 misje, co daje łącznie 584 tys. euro. Dodał, że większość darczyńców to osoby indywidualne.

"Pierwsze 500 tys. zł to był dar od księży biskupów oraz wspólnot" – powiedział ks. Sobolewski.

Zaznaczył, że misjonarze wciąż potrzebują wsparcia. Stwierdził, że w Ameryce Łacińskiej najtrudniejsza sytuacja panuje w Boliwii, Ekwadorze i w amazońskiej części Peru, a ludzie popadają w skrajną nędzę i nie mają nawet na jeden posiłek dziennie. Według niego w Afryce najgorzej jest na Madagaskarze, w Kamerunie, Burundi, Tanzanii i w Zambii.

W akcję można się włączyć, wysyłając SMS-a na numer 72032 o treści "Misje" (2,46 zł z VAT) lub wpłacając pieniądze na konto Dzieła Pomocy Ad Gentes: Bank Pekao SA I O. w Warszawie 66 1240 1037 1111 0010 1498 4506 – z dopiskiem "Pandemia". Numer jest także na stronie internetowej komisji episkopatu ds. misji; http://www.misje.pl/pomoc-313/wesprzyj-on-line-368.

W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach pracuje 766 misjonarzy i misjonarek z Polski, w tym 168 księży diecezjalnych, 403 zakonników, 178 sióstr zakonnych i 17 osób świeckich. W Afryce pracuje 730 misjonarzy, w tym 73 księży diecezjalnych, 291 zakonników, 349 sióstr zakonnych i 17 osób świeckich. W Azji posługuje 328 polskich misjonarzy – w tym gronie jest 44 księży diecezjalnych, 145 zakonników, 133 siostry zakonne i 6 osób świeckich. Z kolei w Oceanii pracuje 62 misjonarzy – 11 księży diecezjalnych, 43 zakonników, 7 sióstr zakonnych i jedna osoba świecka. Wszyscy pracują w Papui Nowej Gwinei. W Ameryce Północnej pracuje 17 misjonarzy – 4 księży diecezjalnych, 12 zakonników i jedna osoba świecka. (PAP)

Autor: Magdalena Gronek

mgw/ joz/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję